Recenzje perfum niszowych Recenzje perfum niszowych #33: Agonist Black Amber

Recenzje perfum niszowych #33: Agonist Black Amber

03/30/14 03:31:05

przez: Maciej Kolankowski


Agonist to mająca swoją siedzibę w Sztokholmie niszowa marka perfum tworząca kompozycje w stu procentach z naturalnych składników. Dom wzbudza zainteresowanie nie tyle swoimi perfumami, co skrywającymi je kolekcjonerskimi kryształowymi flakonami, zaprojektowanymi przez Asę Jungnelius z firmy Kosta Boda – najstarszej, założonej w 1742 roku, szwedzkiej manufaktury szkła. Pierwsze moje spotkanie z Agonist, które zrelacjonowałem w recenzji Arctic Jade, należało do całkiem udanych, gdyż odnalazłem w tamtym zapachu unikalność i obiecaną lodową głębię, przedstawioną w postaci szlachetnie podanych, „lizakowych” owoców. Z Black Amber przenosimy się natomiast do ciemnego, gęstego skandynawskiego lasu, z zapachem obiecującym nieco więcej mroczności w połączeniu drzew, żywic i dymów.
 

I te obiecane żywice, dymy i aromat lasu, są tutaj obecne, ale podano je w specyficznie minimalistycznej i stonowanej formie. Co ciekawe da się te nuty wyczuć tylko używając perfum globalnie, w teście nadgarstkowym Black Amber otwiera się słodko - słonym połączeniem nieco aptecznie pachnących ziół oraz balsamicznej żywicy. Za podstawę zapachu uznaję słonawe, gorzkie, niedające się zidentyfikować i ostre charakterem apteczno-mentolowe zioła z zaledwie lekko zaznaczoną słodką wanilią. Całość faktycznie tworzy dość mroczny obraz, ale niekoniecznie leśny, raczej jest to mocno zarośnięta łąka po wieczornej burzy.

zdj. Christopher Martin


Wraz z postępem czasu, Black Amber upodabnia się do recenzowanego niegdyś Arctic Jade tworząc identyczną lodowo – powietrzną atmosferę. Zaryzykuję stwierdzenie, chociaż producent w nutach zapachowych tego nie potwierdza, że za „lodowość” Black Amber odpowiada to samo połączenie maliny z pomarańczą. Zbyt wyraźnie wyczuwam te dwa owoce i podobieństwo do Arctic Jade bym mógł się pomylić. Wyobraźcie więc sobie zatopienie żywicy, odrobiny ziół (nie są już tak dosłowne jak w otwarciu) i wanilii w zimnej, lodowej wodzie. Zapach staje się powietrzny, mroźny, dokładnie jak zimowy powiew świeżości. Składniki nie są dosłowne, są subtelne, przestrzenne, stonowane przez chłód. Dołącza do nich równie subtelne kadzidło, ale nic to nie zmienia w charakterze kompozycji.
 

Jak wspomniałem, Black Amber posiada wspólny akord z Arctic Jade i tym akordem jest najprawdopodobniej identyczna powietrzna, chłodna baza. Piękna i unikalna, ale problem z nią jest taki, że nie wyciąga z kompozycji lotności. Okej, może Black Amber nie ma aż tak tragicznej projekcji jak arktyczny kuzyn, w którym zapach dało się wyczuć jedynie pocierając rękę o szyję, tudzież w teście nadgarstkowym przystawiając nos do samego nadgarstka. Pod tym względem dzisiejsza propozycja jest o stopień lepsza, pachnie na kilka centymetrów od skóry i być może w przeciwieństwie do Arctic Jade ktoś z otoczenia wyczuwa nasze perfumy poza nami samymi, aczkolwiek do roztaczania „chmury” na długość ramion droga daleka. Taki widać urok perfum Agonist, za cenę unikalności kompozycji, mieszanin zapachowych zupełnie niepodobnych do dzieł jakiegokolwiek innego domu, płacimy ich lotnością w powietrzu, z drobną rekompensatą w postaci bardzo dobrej trwałości na skórze. Zapach utrzymuje się na skórze spokojnie powyżej dziesięciu godzin. Kto ceni głośność perfum ponad sam zapach, spokojnie może sobie darować testy Black Amber. Jest to dzieło z gatunku tych artystycznych, a nie użytkowych, czyli takich, którymi można rozkoszować się w samotności, a nie wychodzić w nich na ulicę. Nazwa perfum tyczy się nie ambry, ale żywicy bursztynu, zapach może i ma przebłyski lasu, dymu tytoniowo – ogniskowego, ale wszystko to jest bardzo subtelne, eteryczne, z czasem szczelnie przykryte płaszczem lodowej, owocowej głębi, niczym skuty lodem las. Doceniam Black Amber za unikalność, ale jego artystyczność, bliskoskórność i subtelność doceni chyba tylko bardzo wąska grupa odbiorców. 

---

Zobacz alfabetyczną listę perfum opisanych w ramach cyklu "Recenzje perfum niszowych".


Agonist - Black Amber

Głowa (20 min.)
subtelny, ziołowy, apteczny, żywiczny, leśny, balsamiczny
polne zioła, żywica, dym tytoniowy, dym ogniskowy, nuta drzewna, wanilia, mięta, eukaliptus
 
Serce (do 3 - 4h)
subtelny, chłodny, lodowy, dymny
żywica, dym kadzidlany, polne zioła, eukaliptus, malina, pomarańcza, lód
 
Baza (4 - 10h)
suntelny, chłodny, lodowy
malina, pomarańcza, lód, wanilia, dym kadzidlany
 
Rok debiutu: 2011
Trwałość na skórze: >10h
Projekcja: słaba
 
+ unikalny w stosunku do tego co znajdujemy w perfumeriach
+ przebłyski pięknego, może nawet najlepszego kadzidła w perfumach (!)
+ dobra trwałość na skórze
- bardzo słaba projekcja jak na tę grupę zapachową
- co tutaj robi lodowa nuta Arctic Jade? Moim zdaniem tutaj nie pasuje
- myślę, że przekracza granicę między artystycznością a użytkowością będąc jednak raczej zapachem artystycznym, wspólnie z flakonem - kolekcjonerskim

 

 

Pefumy Agonist Black Amber, bądź ich próbkę, można zamówić w perfumerii Aus Liebe zum Duft - First in Fragrance

Uwaga! Gwarantujemy, że opinie wyrażone w tym artykule stanowią obiektywne odczucia i wnioski autora tekstu i nie są w jakikolwiek sposób powiązane z ofertą perfumerii.

 

 

 

 

 



Poprzedni Recenzje perfum niszowych Następny


Advertisement

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Advertisement

Popularne marki i zapachy: