Publicystyka Layering - 6 perfekcyjnie dobranych par

Layering - 6 perfekcyjnie dobranych par

10/29/16 04:07:00 (7 komentarze)

przez: Miguel Matos

Nie jestem zwolennikiem mieszania różnych perfum i nawet byłem przekonany, że layering (warstwowe nakładanie różnych zapachów – przyp. tłumacza) jest synonimem katastrofy. Jednak istnieją pewne kombinacje, które uważam za udane, mimo że rzadko je powtarzam. Te połączenia wyszły mi przez przypadek. Na przykład, stosując jakiś zapach nie pamiętałem, że wcześniej użyłem już innych perfum. Lub też pewnego dnia użyłem jakichś perfum tylko po to, żeby przekonać się, że był to zły wybór, który to błąd próbowałem pokryć kolejnym zapachem. Albo zrobiłem tak dlatego, że ktoś to połączenie rekomendował, lub po prostu chciałem poeksperymentować. Większość z tych eksperymentów uznałem za profanację sztuki perfumeryjnej, dlatego postanowiłem tego nie robić przede wszystkim z szacunku dla perfumiarzy, ale również dlatego, że wynik bardzo często był zły. Jednak od każdej reguły są wyjątki. Postanowiłem podzielić się z wami tymi parami, co do których jestem przekonany, że są dobre i wnoszą ciekawe doświadczenie, oraz tworzą coś więcej niż tylko ich zwykłe połączenie. Witam na moim kuloodpornym layeringu, wypróbowanym i przetestowanym przeze mnie osobiście:

 

Perfumer's Workshop Tea Rose + Ajmal Dahn Oud Al Shams

Przyznaję, to oczywistość. Kombinacja oudu i róży jest tym, co ludzie z Bliskiego Wschodu znają od wieków. Oudowy trend, który obecnie jest światowym, w którym dodaje się go do kwiatów, aby osłodzić jego animalny charakter. Dahn Oud Al Shams jest najlepszym oudem (w stężeniu EDP) jaki do tej pory testowałem, ale może być również na niektórych osobach bardzo zwierzęcy i męski. Więc jeśli kochasz oud, ale chcesz otrzymać tradycyjny miks w celu wzbogacenia i tak już bogatej kompozycji od Ajmal, spróbuj go użyć z klasyczną różą Perfumer's Workshop Tea Rose. Właśnie nałożyłem na siebie warstwę Tea Rose Parfum, ale uważaj: ten miks ma ogromną projekcję. Po jednym psiknięciu każdego z nich jest bardziej niż wystarczająco.

 

Chanel Nº5 Woda toaletowa + Jean Couturier Coriandre

Punkt wyjściowy: aldehydy. Końcowe nuty: cywet. To jest wspólna płaszczyzna pomiędzy tymi dwoma różnymi perfumami. Chanel Nº5 jest dziełem sztuki abstrakcyjnego perfumiarstwa z 1921 roku. Podmuch woskowych aldehydów jest sparowany z różą i z jaśminem z Grasse. Pudrowy aspekt i piżmowa, animalna baza. Coriandre z 1973 roku jest zupełnie innym wytworem z aldehydami w otwarciu, co sprawia, że ​​oba zapachy mają po ich połączeniu harmonijne otwarcie. Lecz prawdziwa magia dzieje się gdy nieoczekiwanie kwiaty z Chanel wymieszają się z zieloną, pikantną kolendrą. Coriandre ma również jaśmin i różę, co stanowi kolejne podobieństwo. Baza obu zapachów jest animalna, co również jest kolejnym zbiegiem okoliczności, który działa. Więc jeśli chcesz mieć naprawdę musujący zapach pełen niuansów i bez ostrych krawędzi, spróbuj tej pary.

 

E. Coudray Ambre et Vanille + Olfactive Studio Still Life in Rio

Perfumy Coudray Ambre et Vanille są bardzo słodką i pudrową kompozycją, w której gwiazdami są składniki wymienione w nazwie. Bardzo kobiecy, gęsty i komfortowo spowijający zapach. To taki rodzaj perfum, które niosą ze sobą aurę zmysłowości z dotykiem vintage’owego pudru do makijażu. Ambra w swojej zawiesistej, złotej postaci, przenosi cię do cukierni. Jeśli do tego dodasz kokos i sok z cytryny z Still Life in Rio, zrobi się bardzo smakowicie i tropikalnie. Całość przekształca się w niezwykle bogaty balsam do opalania, ale również jest odświeżająca poprzez nuty głowy z Ambre et Vanille. Drzewna baza obu kompozycji ma coś wspólnego i pomaga im zaprzyjaźnić się z nimi na dobre.

 

YSL Opium + Lagerfeld Classic

Muszę przyznać, że ta kombinacja wyszła mi przez przypadek. Podczas jednego z tych dni, gdy miałem na sobie Lagerfeld Classic, a nie są to perfumy, które noszę często odkąd mam problem z zawartym w nich estragonem. Lecz tego ranka czułem się w nich dobrze. Potem, po kilku godzinach, przestałem je czuć i zapragnąłem zmienić zapach. Zatem mój wybór padł na wersję vintage Opium Secret de Parfum. Wspaniałe, przebogate, luksusowe. Orientalne jak Lagerfeld, lecz o innym charakterze, mniej dymne. Przez pierwszą godzinę czułem jedynie Opium, ale ku mojemu zdziwieniu po estragonie i tytoniu, Lagerfeld Classic ponownie powstał z popiołów! Stanowi dobry kontrast z Opium, podczas gdy większość nut miesza się ze sobą delikatnie. Pod koniec dnia mogłem czuć dwa różne zapachy. Czasami Opium, czasami Lagerfelda. Nie wiedziałem, że to się tak zakończy, ale jestem zadowolony z tej kompozycji.

 

Nina Ricci L'Air du Temps + Little Marcel Peace and Sun

Istnieje wyraźny słoneczny akord w L'Air du Temps, który pochodzi z silnej dawki salicylanu benzylu (cząsteczki odpowiedzialnej za znany i charakterystyczny zapach kremu do opalania). Aldehydy sprawiają, że goździk jest musujący i świeży. Według mnie, całość jest podobna do zapachu ciała posmarowanego nawilżającym balsamem. Jest przestrzenna i świeża, ale też transparentnie ostra. Ale jest coś, co sprawia, że moim zdaniem zapach jest wyciszony i staromodny. Tak, więc w zeszłym tygodniu szukałem flakonu Little Marcel Peace and Sun, który doskonale i realistycznie przedstawia zapach gardenii tahitańskiej. To jest kolejny plażowy zapach. Więc czemu ich razem nie zestawić? Zrobiłem to i faktycznie przez pierwszych kilka minut wydawało się, że zapachy niekoniecznie do siebie pasują. Ale wystarczy dać im chwilę i nie można odróżnić, gdzie jeden zapach się kończy, a drugi zaczyna. Gardenia tahitańska poślubia salicylan benzylu. Aldehydy tchnęły w nią świeże powietrze. Animalna baza Niny Ricci rozgrzewa na końcu, goździki stają się tropikalne, a Ty czujesz się szczęśliwy.

 

YSL Kouros + Teo Cabanel Lace Garden

Ostatnio, po raz pierwszy w życiu, ogarnął mnie szał zakupowy na punkcie kwiatowych perfum. Nigdy nie byłem fanem kwiatowych perfum, ale pokochałem Lace Garden odkąd pojawiły się rok temu. Byłem fanatykiem animalnych perfum, a teraz mam nieustanną ochotę na uwodzicielskie kwiaty, wciąż odkrywam, że myślę o tym, aby znaleźć więcej kwiatowych zapachów do swojej kolekcji. Co powstanie gdy zmieszam te dwie miłości: w końcu kwiatowo-animalne perfumy są klasyką vintage. A ja kocham wiele z nich, jak na przykład: My Sin. Zatem postanowiłem spróbować wyjątkowo „brudnych” perfum vintage Kouros z pikantno-słodkimi i zielonymi Lace Garden, pełnymi nut gardenii, tuberozy i magnolii. Rezultat tych działań znajduje się w tej samej grupie zapachowej, co najnowsze perfumy kwiatowo-animalne, takie jak: Bogue Maai, Eris Parfums Ma Bete lub Anatole LeBreton L'Eau Scandaleuse. Erotyczny, brudny, animalny ogród. Koronka jest „ubrudzona”, a ogród jest pełen krzaków rosnących w odosobnieniu, gdzie pary spotykają się na anonimowy seks. Nie powiem nic więcej, niż to, że baza tych perfum może sprawić, że się zarumienisz.

Tak, więc to są wszystkie moje pomyślnie zmieszane pary. Nie jestem zbytnio zainteresowany dalszym odkrywaniem, bo wciąż wolę podziwiać kreacje w czystej postaci bez moich heretycznych działań. Lecz te pary będę powtarzał wielokrotnie, aby doznać czegoś nieoczekiwanego.

Czy nakładacie warstwowo zapachy? Próbowaliście tego kiedykolwiek? Możecie polecić jakieś dobre kombinacje?

 

Miguel Matos

Miguel jest portugalskim dziennikarzem mającym obsesję na punkcie sztuki i perfum. Lubi widzieć siebie jako kuratora zapachów, badającego możliwości ukazania perfum jako rodzaju sztuki współczesnej na wystawach i innych multimedialnych projektach. Kieruje swoim własnym magazynem kulturalnym, Umbigo, poza swoim wkładem w postaci tekstów dla muzeów i galerii sztuki. Jest kolekcjonerem perfum i specjalizuje się w perfumiarstwie vintage, organizuje comiesięczne spotkania zwane „Wąchaniem Perfum Vintage” w Lizbonie. Jest autorem, tłumaczem i redaktorem na Fragrantica.com.br.

 

Izabela



Poprzedni Publicystyka Następny


Advertisement

Zombianka
Zombianka

Ciekawy artykuł, dzięki Izabelo :)
Sama raczej zapachów nie mieszam, nie czułabym się komfortowo z takim eksperymentem na ciele czy ubraniu, zresztą w zależności od dnia każde perfumy mogą pachnieć trochę inaczej i takie niuanse znacznie bardziej mnie kręcą- no i trzeba mieć niesamowitą intuicję zapachową, żeby utrafić odpowiednią mieszankę, inaczej to po prostu marnotrawienie perfum.

Nov
03
2016
Artisan
Artisan

Amouage Epic+ CDG Black proporcja 4:1 polecam

Oct
31
2016
Beata Maria
Beata Maria

Uważam,że to co autor stworzył to ja albo akceptuję albo nie. Raczej nie eksperymentuję,jeżeli to już musi być przypadek. Jednak zainspirował mnie ten artykuł na tyle,że postanowiłam wypróbować, łatwy w mojej ocenie miks-róża i oud. Mam tych zapachów sporo, wię pobawię się:-).
Izabelo, dzięki za tłumaczenie.

Oct
30
2016
Izabela
Izabela

Też mnie ciekawi mieszanka powodująca rumieniec.
Po tym artykule spróbowałam miks Caligna z Renegades GS, fajny, ale Geza całkowicie zdominował Calignę, więc taki miks nie ma sensu.

Oct
30
2016
Savanoja
Savanoja

Mi podobnie jak Zielonej od razu w oko wpadły molekułowe "ludziki" na górze strony, ekstra pomysł :D No i te montaże flakonów, ekstra pomysł ;)
A sam artykuł bardzo zainspirował, bo sama nie mam odwagi mieszać, obwawiając się efektu raczej staram się tego nie robić. Jedyna "moja" mieszanka, to ambroxan + jakiś letni kwieciuch, efekty bywają niesamowite (na plus).
Ale po przeczytaniu pomysłów autora już zaczynam kombinować, skąd by tu dorwać odpowiednią, drugą połówkę dla powyższych propozycji, czyli Classic Lagerfelda, jakąś fajną gardenię... Na mieszankę z "krzaczorów" już na samą myśl się rumienię... ;)

Oct
29
2016
zielona
zielona

O mamo, te ludziki i połączenia flakonów, leżę, cudo! <3 <3 <3
A mieszać uwielbiam, choć w zupełnie innych klimatach.

Oct
29
2016
Intoxicated
Intoxicated

Ciekawy artykuł nie mniej jednak osobiście uważam łączenie zapachów za profanację.

Oct
29
2016

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Advertisement

Popularne marki i zapachy: