Publicystyka

"Perfumowe wizytówki" oraz "Moje perfumowe ja"

12/12/16 05:18:39 (8 komentarze)

przez: Evgeniya Chudakova, Valery Mihalitsyn, Sergey Borisov, Matvey Yudov

Bardzo często porządkując swoje perfumowe preferencje zespół Fragrantiki wspomina o idei „perfumowej wizytówki”. Jednakże, dyskutując w naszym gronie, doszliśmy do wniosku, że wielu z nas używając terminu "perfumowej wizytówki" ma na myśli coś innego. Co więcej, kilku z nas odróżnia zapachową wizytówkę od „perfumowego ja”, a nawet od „tożsamości perfumowej”. Przedyskutujmy to i przekonajmy się, co właściwie znaczą wizytówka, perfumowe ja oraz tożsamość perfumowa.

Sergey Borisov:

Perfumowa wizytówka to perfumy posiadane wyłącznie przez ciebie wśród rodziny oraz najbliższych przyjaciół. Każdy jest świadom twojej obecności, gdy czuje je w powietrzu, to twój własny perfumowy podpis.

Kiedyś miałem w zwyczaju mieć perfumową wizytówkę, a raczej wizytówki. We wczesnych latach 90-tych, w byłej Jugosławii wydałem wszystkie swoje pieniądze by kupić Walter Wolf Sport Cologne Grand Prix. Wydawały się być unikatowe, każdy rozpoznawał mnie po nich, na uczelni, na imprezie, nawet w autobusie (dosłownie kąpałem się w nich).

Następnie, gdy znajomi przedstawili mi Eternity for men Calvin Klein, zdałem sobie sprawę, że mogę zmienić swoją wizytówkę. (Mój ukochany jugosławiański flakon został odłożony na najdalszą półkę i później dopiero odkryłem, że był on właściwie kopią Paco Rabanne Pour Homme).

Po paru latach moja wizytówka pomnożyła się oraz stała się francuska: dostałem paczkę z Paryża z Egoiste, Antaeus Chanel oraz Habit Rouge Guerlain. Przyjaciele rozpoznawali mnie po trzech zapachach naraz. Od tego czasu nie byłem zbyt lojalny wobec mojej wizytówki, zapachy zmieniały się całkiem szybko: kupuję nowe perfumy i zmieniam wizytówkę aż do następnego zakupu. Nie mniej jednak, wiele perfum przypomina mi o tamtych czasach: Photo Lagerfeld, Jazz YSL, ck one, Kenzo Homme, Eau Sauvage Christian Dior. Dużo zmieniły się one przez reformulacje, ciężko zachować wizytówkę ze zmienionym zapachem. Jednak resztki moich perfum vintage dają mi szybkie schronienie od teraźniejszości - w przeszłości. To były cudowne czasy, gdy mogłeś kupić swoją zapachową wizytówkę za 30-40 dolarów!

Wtedy nadeszła moja nowa perfumowa era. To wetyweria oraz skóra; nawet nie próbowałbym przywołać wszystkich zapachów zbudowanych wokół nich. Nadal kocham te składniki, mam dwie szuflady wypełnione tuzinami zapachów zawierających owe nuty.

Znalazłem swoją nową miłość w wodach kolońskich, neroli i lawendzie. Bardzo często moja ręka sięga po jeden z moich faworytów: Green Water Jacques Fath, Cologne Thierry Mugler, Moment Perpetuel Les Eaux Primordiales, Barry Lyndon Maria Candida Gentile, Neroli Blanc EDP Au Pays de la Fleur d’Oranger. W świecie próżności i luksusu, zostałem pokonany przez ich prostotę i naturalność, a te cechy nie są zbyt doceniane w dzisiejszych czasach: jeśli płacę za muzykę, niech lepiej będzie głośna.

 

Evgeniya Chudakova:

Wyrażenie ‘perfumowa wizytówka’ było dla mnie legendą z dalekiej perfumeryjnej mitologii. Zakładam, że istnieją ludzie, którzy noszą ten sam zapach z miłości lub z przyzwyczajenia, może z powodu okoliczności. Rzeczywistość pokazuje, że wizytówka może zależeć od nastroju, a wtedy, z twojej własnej woli, przyjaciele wiedzą jak się czujesz i jak się zachowasz: czy bezpiecznie jest rozmawiać z tobą, czy raczej ciebie unikać? Ale do niedawna nie cieszyłam się zbytnią uwagą innych ani nie miałam zbyt wielkiej perfumowej garderoby. Na domiar tego, byłam bardzo sceptyczna jeśli chodzi o takie ‘teatralne perfumowe prezentacje’.

Dla mnie perfumy były środkiem zaspokajania moich olfaktorycznych potrzeb w danym momencie, niczym więcej. Miałam jedne perfumy, które preferowałam, następnie kupowałam inne, potem dwa flakony, potem pięć... Nawet jeśli skończyłam flakon Ange ou Demon i kupowałam następną butelkę, nie znaczyły one dla mnie nic świętego. Nic specjalnego nie było powodem, oprócz czystego hedonizmu.

Nie trzeba mówić, że moja wizytówka była niezidentyfikowana w mojej garderobie na Fragrantice. Miałam swoje powody, wyrażone powyżej, by pozostawić to miejsce puste aż to wiosny 2015, ale od tego momentu moje powody ku temu są zupełnie przeciwne.

Nigdy nie kochałam róż w perfumiarstwie. Część z nich była zdecydowanie zbyt delikatna, by oddać swą zmysłową naturę; druga grupa wołała tak głośno, że wolałam unikać tych bardzo kobiecych zapachów. Te dwa rodzaje były przerażająco optymistyczne. Prawie rok temu, po tekstach Valery o lipowych perfumach, zdecydowałam się spróbować ponownie D'Ailleurs et Fleurs The Different Company. Zazwyczaj stojąc przed rzędem perfum sławnej marki, chciałabyś powąchać każde z nich. Bois d'Iris – dobre. Charmes et Feuilles – wyśmienite. Osmanthus, Bergamot... Rose Poivrée, powinnam? To kolejna róża, chociaż zrobiona przez Jean-Claude Ellenę... trzeba spróbować, dla wiedzy. Sięgnęłam po blotter, dotknęłam zimnego nieustępliwego korka, powąchałam.

Pomimo róży, pieprzu, cywetu oraz wszystkich innych składników wspomnianych w piramidzie, wpadłam na coś, czego unikałam przez długi czas – siebie w najszczerszym spotkaniu z moimi wszystkimi obawami, zakompleksieniem, maniami oraz okrucieństwem. Poprzez umierający bukiet róż, stanęłam w konfrontacji z moją niezdolnością do życia i niemożliwością śmierci. Do tego czasu nie rozumiałam dynamiki tego psycho-fizjologicznego zjawiska: jak garść perfumowych nut, nawet tych mistrzowsko zmieszanych, może mieć taki wpływ na moją świadomość? Jak mogły (tak się ośmielić) złamać mój kod?

Moim pierwszym instynktem/pragnieniem było kupić wszystkie flakony Rose Poivrée, które wpadną w moje ręce, oraz schować je w ciemnej piwnicy jako świadka zbrodni. Jak w filmie, gdy ktoś niedostrzegalny, nie noszący niczego wyróżniającego się, kupuje poranną gazetę i czyta o swojej zbrodni WIELKIMI LITERAMI na pierwszej stronie. Biegnie on wtedy by kupić wszystkie inne gazety, jakby to miało jakoś pomóc.

Oczywiście, kupiłam ten flakon (oraz trzy więcej w późniejszym czasie), ponieważ razem z paniką na temat mojej własnej bezbronności, było to dzieło sztuki do estetycznego podziwiania. Noszę je tylko w domu, stały się moim prywatnym Tylerem Durdenem, tak, z wszystkimi tego konsekwencjami.

Odkryłam że perfumowa wizytówka oraz perfumowe ja – są bardzo od siebie oddalone. Z powodu niestałej natury nie potrafię dyskutować o tym pierwszym, a czuję się niekomfortowo rozmawiając o tym drugim.

Valery Mikhalitsyn:

Mimo że między pojęciami „mojej perfumowej wizytówki” oraz „mojego perfumowego ja” istnieje niewątpliwe podobieństwo, stawiam grubą kreskę między nimi. A to dlatego...

Postrzegam wizytówkę jako wiadomość o sobie skierowaną do innych, coś, co dostrzegamy razem z czyjąś werbalną, wizualną oraz słuchową manifestacją. Jako wyznacznik charakteru, nastroju lub statusu społecznego, twoja wizytówka może dopełniać lub kontrastować się z twoim wyglądem. Nie musi ona koniecznie być twoją zapachową tożsamością. Ludzie mogą rozpoznawać cię przez coś, czego nie jesteś świadom, ale możesz także mieć wpływ na to, przez to ciebie identyfikują, sam wybierając zapach. Zapach przez który ludzie rozpoznają ciebie, bez wcześniejszego planowania z twojej strony, to twoja perfumowa tożsamość

Twoje perfumowe ja oraz perfumowa wizytówka czasami spotykają się z twych perfumowych preferencjach jako część tego samego gatunku lub stylu. Na przykład, dawno temu ludzie rozpoznawali mnie poprzez ślad wetywerii (z różnych perfum z nią), następnie coś się zmieniło i zacząłem pojawiać się w chmurze kadzidła. Potem były białe kwiaty, pojedyncze lipowe kwiecie... To co chciałbym powiedzieć to to, że niektóre gatunki perfumowe służyły jako wizytówki dla siebie malującego swój autoportret, a moje perfumowe tożsamości dla innych. Myślę, że całkiem normalnym jest posiadanie wielu z nich, podczas gdy twój gust się zmienia, dokładnie tak samo jak z ubraniami.

Moje perfumowe ja to moment osobistej prawdy. To idea twojego aktualnego ja, i nie jestem pewien czy chcę dzielić się tą wiedzą z innymi. Jednakże prawdę łatwiej przekazać z teatralnej sceny, nosząc maskę. Więc jeśli cały świat jest teatrem, bezwstydnie pokazuję moje perfumowe ja nieznanym ludziom, którzy mogą mnie już nigdy nie zobaczyć. Czasami naprawdę potrzebuję tego momentu emocjonalnego ekshibicjonizmu jako wsparcia, którego źródła nie widzi nikt inny. Moje perfumowe ja zmienia się wraz z naszymi odkryciami, wydarzeniami oraz osobistym rozwojem emocjonalnym. Mówimy „do widzenia” naszemu poprzedniemu ja, zamieszkując nową skorupkę duszy...

 
Matvey Yudov:

Wiele lat temu oczekiwano od kobiety używania tylko jednych perfum. Ich zmiana była tak skandaliczna jak zmiana ukochanego. Były ku temu powody, perfumy były dobrem luksusowym, rzadko kiedy można było zebrać ‘kolekcję’ tak drogich rzeczy. W moim dzieciństwie, pamiętam, że zakup Climat lub Magie Noire był bardzo przemyślaną inwestycją. Kobiety doceniały ten cenny płyn przez lata i otwierały flakon tylko przy specjalnych okazjach. Nie było pytania o perfumową wizytówkę, sama się znajdowała.

W dzisiejszych czasach perfumiarstwo zrobiło duży krok naprzód, przeszło z luksusowych sklepów do drogerii. Każdy może pozwolić sobie na butelkę czegoś przyjemnego, podczas gdy sprzedawca prawi ci na ucho, że jedna nie wystarczy: musisz kupić coś na dzień i na wieczór, na wiosnę, lato, jesień i zimę, do biura oraz coś wielkiego, do klubu.

Ktoś postrzega perfumy jako finalną część swojego wyglądu, mając na celu zrobić wielkie wrażenie na innych (Voldemar, czy ten zielony szypr vintage pasuje do mojej jednorzędowej marynarki w paski?) podczas gdy inni poszukują przyjemności dla samych siebie.

Ludzie są teraz rzadko przywiązani do jednych jedynych perfum. Lecz wielu z nich jest zajęta poszukiwaniem swojego perfumowego Świętego Graala, tego jedynego, którym wyrażą idealnie siebie. Ogromne kolekcje są gromadzone na drodze do Absolutu, ale skarb jest tak samo daleko jak był na samym początku. Czy to wszystko robione jest na darmo? Zupełnie nie, ponieważ proces sam w sobie jest bardzo zajmujący. Powinienem wymienić nazwy? Jest wiele perfum które postrzegam jako łatwe oraz wygodne, które mógłbym nosić każdego dnia: Givenchy Greenergy, Donna Karan DK Men Unleaded, Bvlgari Black, Jil Sander Sander for Men, jak widzicie, nie jestem niszowym snobem.

Lecz czasem dzieje się coś dziwnego: wyobrażacie sobie siebie spoglądającego na obcą osobę, i nagłe zdacie sobie sprawę, że ty i on jesteście podobni do siebie jak dwie krople wody! Ta zgoza przekręcenia rzeczywistości poznana została przeze mnie na własnej skórze z Amouage Homage, Edition de Parfums Frederic Malle Dans Tes Bras, Serge Lutens Un Bois Sepia, Thierry Mugler Miroir des Vanites. Nie mam odwagi nazwać ich perfumową wizytówką. Byłoby to wysoce zuchwałe.

______________________________

Silicarous



Poprzedni Publicystyka Następny


Advertisement

Beata Maria
Beata Maria

Silicarous, kawał dobrej roboty:-).
Najbardziej zidentyfikowałam się ze słowami Velery'ego Mikhalitsyn'a.Jego wypowiedź jest tym co i ja mogłabym powiedzieć:
"Postrzegam wizytówkę jako wiadomość o sobie skierowaną do innych,coś co dostrzegamy razem z czyjąś werbalną, wizualną oraz słuchową manifestacją."
Tak, moja wizytówka to mocne, gęste zapachy dryfujące w kierunku arabskim.
Jednak w wypowiedzi tego człowieka znalazłam wiele innych kwestii które bardzo mi pasują i pod wieloma słowami mogę się podpisać.
Faktem jest, że kiedyś, przynajmniej w Polsce, funkcjonowało przypisanie do jednego zapachu i było wiadomo kto czym i jak pachnie. Jednak w dobie poszukiwań,dostępności produktów, własnego rozwoju, również zapachowego, nastroju i wielu innych czynników pozostanie przy jednym zapachy jest trudne i nie wiem czy potrzebne. Natomiast naturalnym wydaje się, że jakiś "klimat" lubimy bardziej, tak jak w muzyce" i to nas opisuje.

Dec
13
2016
Ala_9
Ala_9

Świetny artykuł, świetne tłumaczenie:)

Dec
13
2016
Izabela
Izabela

Dzięki za tłumaczenie Silicarous.
Moją zapachową wizytówką jest od 3 lat Caligna.
Z tymi perfumami to prawdziwa miłość, inne to tylko romanse dłuższe, krótsze, ale tylko romanse :)

Dec
12
2016
silicarous
silicarous

Niszko, to także moje ulubione zdanie.

Dziękuję Wam bardzo, cieszę się że się podoba. :)

Dec
12
2016
Niszka
Niszka

Ja natomiast lubię zdanie Sergeya, bardzo słuszne: "W świecie próżności i luksusu, zostałem pokonany przez ich prostotę i naturalność, a te cechy nie są zbyt doceniane w dzisiejszych czasach: jeśli płacę za muzykę, niech lepiej będzie głośna".

Pełna zgoda, bardzo dużo osób tak ma, że jeśli perfumy nie są trwałe i głośne to to nie są dla nich perfumy, a jednocześnie szukają w perfumach naturalności i unikalności, a to sprzeczność. Praktycznie nie ma głośnych i trwałych perfum bez znacznej przewagi sztucznych molekuł. Prawdziwe piękno i unikalność odnajdziemy w perfumach z naturalnych składników, za to mają one najczęściej trwałość 3 - 4 godzin i co najwyżej średnią projekcję - no ale żadna molekuła nie odda piękna absolutu jaśminu lub narcyza.

Niestety coś kosztem czegoś. Albo piękno, "drogość", zapach jak milion dolarów w cenie często jak pół średniej krajowej o co najwyżej średnich parametrach, albo głośność i trwałość na sztucznych składnikach.

Dec
12
2016
misiankunio
misiankunio

Jestem pod wrażeniem, zwłaszcza nieco ekshibicjonistycznej wypowiedzi Evgeniyi Chudakovej, bardzo mnie uderzyło tam jedno zdanie, takie jest moje ...
A ogólnie, mam o tyle wspólnego z takim "psychologicznym" podejściem, że perfumy mi muszą "coś robić", to że są po prostu ładne, nawet piękne, to mało jak dla mnie.

I też oczywiście pięknie dziękuję za tłumaczenie:)

Dec
12
2016
Blablabla123
Blablabla123

Artykuł ciekawy, błyskotliwe tłumaczenie, które nie dosc, ze daje chwile przyjemnej lektury, to jeszcze koi serce, ze nie tylko ja jestem niestała, niewierna i nienasycona w poszukiwaniu! Ufff.

Dec
12
2016
Zombianka
Zombianka

Świetny artykuł, uwielbiam takie psychologiczne smaczki. Ten wstrząs, który można przeżyć nad Tymi Jedynymi Perfumami jest wart wszelkich poszukiwań...
Dziękuję za tłumaczenie :)

Dec
12
2016

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Advertisement

Advertisement

Nowe Perfumy

Attache-Moi ICI & LAICONOfly
Attache-Moi ICI & LA

Fior d'AquaAcca Kappa
Fior d'Aqua

Néroli & Petit Grain Printanier100 Bon
Néroli & Petit Grain Printanier

Oud Wood & Amyris100 Bon
Oud Wood & Amyris

Nagaranga & Santal Citronné100 Bon
Nagaranga & Santal Citronné

Davana & Vanille Bourbon100 Bon
Davana & Vanille Bourbon

Labdanum & Pur Patchouli100 Bon
Labdanum & Pur Patchouli

Eau de Thé & Gingembre100 Bon
Eau de Thé & Gingembre

Cèdre & Iris Soyeux100 Bon
Cèdre & Iris Soyeux

Carvi & Jardin de Figuier100 Bon
Carvi & Jardin de Figuier

Bergamote & Rose Sauvage100 Bon
Bergamote & Rose Sauvage

No. 2Sense Dubai
No. 2

Ninfa das AguasL`Occitane en Provence
Ninfa das Aguas

Nativa Spa Águas de Lavanda e Lima da PérsiaO Boticario
Nativa Spa Águas de Lavanda e Lima da Pérsia

Nativa Spa Águas De Castanha De Kukui E TâmarasO Boticario
Nativa Spa Águas De Castanha De Kukui E Tâmaras

Make B. Modern AsiaO Boticario
Make B. Modern Asia

Glamour Love MeO Boticario
Glamour Love Me

Xuxa MeneghelJequiti
Xuxa Meneghel

Aflorá Flor de AmêndoasEudora
Aflorá Flor de Amêndoas

DivaEudora
Diva

Amor AmoraAvon
Amor Amora

Frozen MaracujáAvon
Frozen Maracujá

Frozen CitrusAvon
Frozen Citrus

Lovely ULiu Jo
Lovely U

L'Instant de Guerlain pour Homme EDTGuerlain
L'Instant de Guerlain pour Homme EDT

Caramelos Artesanos en BarcelonaZara
Caramelos Artesanos en Barcelona

The No. 2 For Osswald NYCM. Micallef
The No. 2 For Osswald NYC

ButterflyEuphorium Brooklyn
Butterfly

Hot MilkHilde Soliani
Hot Milk

Il Tempo Delle...Hilde Soliani
Il Tempo Delle...

Popularne marki i zapachy: