Valentino Uomo Intense Valentino dla mężczyzn
Średnia ocen 4.46 na 5 na podstawie 2,567 ocen
Valentino Uomo Intense marki Valentino to skórzane perfumy dla mężczyzn. Valentino Uomo Intense został wydany w 2016 roku. Nutami głowy są Mandarynka i Szałwia muszkatołowa; nutami serca są Irys i Fasolka tonka; nutami bazy są Wanilia i Skóra.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.73 out of 5.
Perfume sillage: 2.66 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ibizer
Z racji, że zapach nie jest zbyt przesłodzony robi całkiem pozytywne wrażenie. Pudrowy irys, w otoczeniu wanilii, i świeżo wygarbowanej skóry robą znakomitą robotę. Do tego udanego tercetu dochodzi fasolka tonka, nadając nieco ziemistości, a może raczej ambrowości owej wspanialej zapachowej ingrediencji.
Im dłużej zapach mam na skórze, tym bardziej nabiera szlachetności. Kolejne niuchania przywołują we mnie skojarzenia elegancji, nobliwości, charyzmy oraz męskości.
Jak dla mnie zapach z potencjałem, ma w sobie „to coś” czego brakuje większości słodziaków.
Jego słodka dominanta zarówno nie męczy jak też nie przeszkadza.
Sama słodycz, będąc niejako motywem przewodnim, jest niejako transmiterem bogactwa pozostałych akordów, zgrabnie łącząc je w udaną całość.
W Valentino Uomo Intense wszystko jest na swoim miejscu, a każdy detal współgra w harmonii z pozostałymi składnikami. To prawdziwa magia.
Zapach kojarzy mi się nieco z Diorem Intense EDP a także Guerlain L’Homme Ideal EDT.
Jak na EDT parametry projekcyjne oraz trwałość zapachu są bez zastrzeżeń. Pierwsza godzina do dwóch, zapach pięknie się rozwija i ewoluuje. Wszędzie go, cudownie wypełniając przestrzeń. Z biegiem czasu zaczyna osiadać na długość ramion, z kolejnymi godzinami stając się bardziej bliskoskórny. Będąc nadal przyzwoicie wyczuwalny emanuje swoim pięknem w bardziej kameralny sposób.
Różnie miłe wrażenie robi sam flakon, będący niebanalnym uzupełnieniem swojej zawartości.
Pomimo rozczarowującego poznania się z marką poprzez totalnie zbędny i mało odkrywczy Born in Roma, flanker Uomo Intense zdecydowanie nadrobił w moich oczach. Myślę, że jest to zapach poprawnie skrojony, przyjemny w odbiorze, o przyzwoitych parametrach projekcyjnych, warty rozważenia, aby się nim dłużej nacieszyć.
Na moim profilu Fragnautica, osobiście wstawiam go na półkę „LUBIĘ”. Aby zawitać na dłużej do mojej domowej kolekcji, Valentino Uomo Intense będzie musiał jeszcze trochę poczekać, dopóki nie skończy się mój zachwyt dla Diora Intense. Klimatem są bowiem do siebie zbyt podobne, aby było miejsce dla obydwóch.

Osowa
fml.
magikenz
Perfumy, które zachwyciły mnie jak mało które.
Początki bywają trudne, tak było w tym przypadku.
Zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, lecz nic więcej.
Może przez natłok innych zapachów w tle.
Podchodziłem do nich trzykrotnie.
Jak to mówią - do trzech razy sztuka.
Usiadłem na spokojnie, powąchałem i oniemiałem.
Zapach przeszył się wgłąb mej duszy tak bardzo, że zamknąłem oczy i czułem ciarki przechodzące po mym ciele.
Pomyślałem: "To jest przepiękne".
Ten pudrzasty irys ze skórzanym tłem i domieszką lekko słodkiej wanilii...
Cudo, cudo, cudo...
Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, jak ta mieszanka.
Jest to taka mleczna, jasna, kremowa kraina, gdzie wszędzie rosną irysy, a w powietrzu unosi się waniliowy aromat.
Gdy je powąchałem, wiedziałem że trafią do mojej topki - tak z automatu.
Początkowe wejście jest słodko waniliowo-mandarynkowo-irysowe.
Po paru chwilach występ irysa to piękno niepojęte, do tego ta skóra oblana waniliową słodyczą.
Łakocie dla mego nosa.
Fasolka tonka podgrzewa nam to wszystko i wychodzi coś, czym chcę pachnieć ciągle.
Przypominają nieco wersję podstawową, choć to zupełnie inne zapachy.
Tu główną rolę gra wspaniały irys ze słodkością wanilii i delikatną skórą na tle tonki.
Nigdy jakoś nie mogłem się przemóc do irysa, ciągle coś mi przeszkadzało ale po tym zapachu zauroczył mnie.
W każdym zapachu, nawet najbrzydszym doszukuję się piękna.
Czegoś czym zapach chce nas do siebie przekonać i sposób w jaki chce nam pokazać swe skrzydła.
Tutaj... Jest to zapach jeden z nielicznych, gdzie wszystko mi się podoba.
Każdy detal, począwszy od irysa kończąc na ostatniej nucie.
Mega męskość, seksowność, elegancja.
Świetnie musi się prezentować ta irysowość do błękitnej koszuli.
Ta słodkość, pudrowość, skóra, aromat, magia...
Wszystko jak z jakiejś bajki.
Po paru godzinach zapach przemienia się w taką jakby pyszną kaszkę waniliową.
Parametry jak najbardziej w porządku.
Trwałość cały dzień. Projekcja przez pierwszą godzinę dość spora, choć potem osiada na długość ramion.
Valentino Uomo Intense tak mnie urzekły i przekonały do siebie, że kupiłem flakon od razu po testach.
Teraz pięknie się prezentuje przy starszym bracie "Uomo", obok mojego ukochanego Burberry London.
Od flakonów wzroku nie mogę oderwać... prezentują się wyśmienicie!
Jedne z najpiękniejszych butelek, jakie widziałem i jakie miałem.
Wielbię taki design.
Bracia Valentino są świetni.

PachnącyMariusz


Moody
Co osobiście mnie nie interesuje. Jeśli wącham sam sobie nadgarstek co jakiś czas to oznacza, że są to właśnie te perfumy dla mnie :)
P. S Głównie do tej pory zajmowałem się świeżakami :)
magikenz
Perfumy, które zachwyciły mnie jak mało które.
Początki bywają trudne, tak było w tym przypadku.
Zrobiły na mnie pozytywne wrażenie, lecz nic więcej.
Może przez natłok innych zapachów w tle.
Podchodziłem do nich trzykrotnie.
Jak to mówią - do trzech razy sztuka.
Usiadłem na spokojnie, powąchałem i oniemiałem.
Zapach przeszył się wgłąb mej duszy tak bardzo, że zamknąłem oczy i czułem ciarki przechodzące po mym ciele.
Pomyślałem: "To jest przepiękne".
Ten pudrzasty irys ze skórzanym tłem i domieszką lekko słodkiej wanilii...
Cudo, cudo, cudo...
Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, jak ta mieszanka.
Jest to taka mleczna, jasna, kremowa kraina, gdzie wszędzie rosną irysy, a w powietrzu unosi się waniliowy aromat.
Gdy je powąchałem, wiedziałem że trafią do mojej topki - tak z automatu.
Początkowe wejście jest słodko waniliowo-mandarynkowo-irysowe.
Po paru chwilach występ irysa to piękno niepojęte, do tego ta skóra oblana waniliową słodyczą.
Łakocie dla mego nosa.
Fasolka tonka podgrzewa nam to wszystko i wychodzi coś, czym chcę pachnieć ciągle.
Przypominają nieco wersję podstawową, choć to zupełnie inne zapachy.
Tu główną rolę gra wspaniały irys ze słodkością wanilii i delikatną skórą na tle tonki.
Nigdy jakoś nie mogłem się przemóc do irysa, ciągle coś mi przeszkadzało ale po tym zapachu zauroczył mnie.
W każdym zapachu, nawet najbrzydszym doszukuję się piękna.
Czegoś czym zapach chce nas do siebie przekonać i sposób w jaki chce nam pokazać swe skrzydła.
Tutaj... Jest to zapach jeden z nielicznych, gdzie wszystko mi się podoba.
Każdy detal, począwszy od irysa kończąc na ostatniej nucie.
Mega męskość, seksowność, elegancja.
Świetnie musi się prezentować ta irysowość do błękitnej koszuli.
Ta słodkość, pudrowość, skóra, aromat, magia...
Wszystko jak z jakiejś bajki.
Po paru godzinach zapach przemienia się w taką jakby pyszną kaszkę waniliową.
Parametry jak najbardziej w porządku.
Trwałość cały dzień. Projekcja przez pierwszą godzinę dość spora, choć potem osiada na długość ramion.
Valentino Uomo Intense tak mnie urzekły i przekonały do siebie, że kupiłem flakon od razu po testach.
Teraz pięknie się prezentuje przy starszym bracie "Uomo", obok mojego ukochanego Burberry London.
Od flakonów wzroku nie mogę oderwać... prezentują się wyśmienicie!
Jedne z najpiękniejszych butelek, jakie widziałem i jakie miałem.
Wielbię taki design.
Bracia Valentino są świetni.


Moody
Co osobiście mnie nie interesuje. Jeśli wącham sam sobie nadgarstek co jakiś czas to oznacza, że są to właśnie te perfumy dla mnie :)
P. S Głównie do tej pory zajmowałem się świeżakami :)

PachnącyMariusz

Osowa
fml.

Ibizer
Z racji, że zapach nie jest zbyt przesłodzony robi całkiem pozytywne wrażenie. Pudrowy irys, w otoczeniu wanilii, i świeżo wygarbowanej skóry robą znakomitą robotę. Do tego udanego tercetu dochodzi fasolka tonka, nadając nieco ziemistości, a może raczej ambrowości owej wspanialej zapachowej ingrediencji.
Im dłużej zapach mam na skórze, tym bardziej nabiera szlachetności. Kolejne niuchania przywołują we mnie skojarzenia elegancji, nobliwości, charyzmy oraz męskości.
Jak dla mnie zapach z potencjałem, ma w sobie „to coś” czego brakuje większości słodziaków.
Jego słodka dominanta zarówno nie męczy jak też nie przeszkadza.
Sama słodycz, będąc niejako motywem przewodnim, jest niejako transmiterem bogactwa pozostałych akordów, zgrabnie łącząc je w udaną całość.
W Valentino Uomo Intense wszystko jest na swoim miejscu, a każdy detal współgra w harmonii z pozostałymi składnikami. To prawdziwa magia.
Zapach kojarzy mi się nieco z Diorem Intense EDP a także Guerlain L’Homme Ideal EDT.
Jak na EDT parametry projekcyjne oraz trwałość zapachu są bez zastrzeżeń. Pierwsza godzina do dwóch, zapach pięknie się rozwija i ewoluuje. Wszędzie go, cudownie wypełniając przestrzeń. Z biegiem czasu zaczyna osiadać na długość ramion, z kolejnymi godzinami stając się bardziej bliskoskórny. Będąc nadal przyzwoicie wyczuwalny emanuje swoim pięknem w bardziej kameralny sposób.
Różnie miłe wrażenie robi sam flakon, będący niebanalnym uzupełnieniem swojej zawartości.
Pomimo rozczarowującego poznania się z marką poprzez totalnie zbędny i mało odkrywczy Born in Roma, flanker Uomo Intense zdecydowanie nadrobił w moich oczach. Myślę, że jest to zapach poprawnie skrojony, przyjemny w odbiorze, o przyzwoitych parametrach projekcyjnych, warty rozważenia, aby się nim dłużej nacieszyć.
Na moim profilu Fragnautica, osobiście wstawiam go na półkę „LUBIĘ”. Aby zawitać na dłużej do mojej domowej kolekcji, Valentino Uomo Intense będzie musiał jeszcze trochę poczekać, dopóki nie skończy się mój zachwyt dla Diora Intense. Klimatem są bowiem do siebie zbyt podobne, aby było miejsce dla obydwóch.
Perfumy: 65730
Recenzje Perfum: 56335
Miłośników perfum: 17776
Czytelników online: 206
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]



















































