White Patchouli Tom Ford dla kobiet

White Patchouli Tom Ford dla kobiet

główne akordy
paczulowy
drzewny
kwiatowy
białe kwiaty
ciepły korzenny
aromatyczny
różany
balsamiczny
ziemisty
świeży

Średnia ocen 3.82 na 5 na podstawie 4,326 ocen

White Patchouli marki Tom Ford to szyprowo - kwiatowe perfumy dla kobiet. White Patchouli został wydany w 2008 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Givaudan. Nutami głowy są Białe kwiaty, Kolendra, Piwonia i Bergamotka; nutami serca są Ambrette (piżmian właściwy), Róża i Jaśmin; nutami bazy są Paczula, Kadzidło i Nuty drzewne.

Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.

Perfumiarz
Fragram Zdjęć
Perfumowa Piramida

Nuty głowy

Białe kwiaty
Kolendra
Piwonia
Bergamotka

Nuty serca

Ambrette (piżmian właściwy)
Róża
Jaśmin

Nuty bazy

Paczula
Kadzidło
Nuty drzewne

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Wszystkie recenzje

perfumeholic88

Podnoszę ręka ja, na której ta Biała Paczula w ogóle nie jest kwiatowa. To poprostu paczula. Szara, lekko depresyjna, nie uśmiecha się i idzie przed siebie. Gdziekolwiek. Bez celu. Nie ma nikogo u boku. Jej życie jest jednak wyjątkowo krótkie. Robi dystans i jest dośc poważny i to mi się tu najbardziej podoba.
Kompozycja nie poraża ani trwałością ani oryginalnością, bo takich paczul znam tysiące i ta tutaj niczym specjalnym się nie wyróżnia. Może gdyby kadzidło raczyło wyjść ze swej nory to byłoby jakieś ciche wow? Nie wiem, nie chcę gdybać, bo zapach i tak jest na mnie szalenie nietrwały. Czegoś mi tu zdecydowanie brakuje, czuję wyraźny niedosyt i nawet nie żałuję, że ten zapach zniknął i jest trudny do kupienia. Nie ma się nad czym zbytnio zachwycać.

sanrio

To nie jest zapach w 100% w moim typie, mimo to chciałam go mieć. Jestem fanką zupełnie niestandardowych zapachów, w typie Patchouli Villoresi czy Private Label Jovoy. Nie pogardzę też ziemisto-zgniłym Batem. Jednak aby móc "wyjść do ludzi" muszę posiadać także perfumy, które nie zabijają otoczenia, wśród nich mam Perles, Bulgari Omnia Amethyste i Molekuły nr 2. White Patchouli zaskoczyło mnie...zupełnym brakiem wyrazistości paczuli, dla mnie jest ona kompletnie niewyczuwalna, czuję za to duuuużo białych kwiatów, w tym frezję, która mocno przypomina mi na otwarciu Truth Calvina Kleina. Potem wjeżdża silnie róża i jaśmin. Mech? Kadzidło? no way! To jest zapach kwiatowy! ;) gdzie te 1700 osób czuje paczulę, to przerasta moją wyobraźnię ;) Zapach typowo kobiecy, co wg moich kryteriow czyni go mocno komercyjnym, ale lubię to!

das Parfum

Używam tych perfum za każdym razem kiedy chcę zbudować dystans. Nie da się traktować kobietę pachnącą White Patchouli jak naiwną idiotkę. Te perfumy nie pozwolą zapomnieć o swoim poczuciu własnej wartości oraz asertywności. Przynajmniej na mnie tak działają. Za to jestem im wdzięczna i cieszę się ze swoich 100ml.
Są bardzo trwałe i dobrze wyczuwalne, 2 psiknięcia w zupełności wystarczą.
Czuję tu właśnie ziarenka kolendry, jaśmin. Paczula jest tu inna. Nie jest świdrująca w nosie jak w Coco Mademoiselle, jest lekko kadzidlana, przyjemna.

Nihraz

Nie przepadam za białymi kwiatami w perfumach. Z tego względu White Patchouli mnie nie zachwyciło. Zapach jest jednak nienachalny, w moim odczuciu lekko kremowy i przygaszony, dopełniony ostrością przypraw (kolendry?) i paczuli.
Dla wielbicielek białych kwiatów i paczuli w sam raz.

Klaudia_red

Jestem pod wrażeniem. To zupełnie inna odsłona paczuli! Ciepła, z niewielką ilością kadzidła, białych kwiatów i kolendry. Reszty składników nie odróżniam - są tak wymieszane i wkomponowane, że dodają tutaj charakteru.

Poznałam kilka zapachów Toma Forda i muszę przyznać, że każdy ma swoją duszę, każdy nadaje się na signature scent. Każdy jest ciekawy i inny. Ten facet to prawdziwy artysta, który tworzy niesamowite dzieła, na pewno warto je poznać. Nawet, jeżeli nie będzie miłości, to pozostanie pamięć i szacunek. To się nazywa sztuka :)

Sylwia74

Niebanalne i szalenie intrygujące perfumy. Otwarcie zapachu daje nieźle po nosie. Cytrusy, kolendra i żadnych kwiatów. Jest wytrawnie a nawet powiedziałabym pikantnie. To kompozycja, w której nie ma ani odrobiny słodyczy. W miarę trwania na skórze nieśmiało wychyla się piwonia i róża w otoczeniu paczuli. Kiedy kwiaty cichną paczula nadal wiedzie prym i nadaje chłodny charakter całej kompozycji. Baza to piżmo i delikatne kadzidło, dołączają nuty drzewne, które w tym przypadku nie dodają ciepła, ponieważ paczula im na to nie pozwala.
White Patchouli to wspaniała kwiatowo-orientalna kompozycja. Nieco trudna w odbiorze, ale jakże piękna i zmysłowa.
Zapach ten przypomina mi Perls de Lalique, jest równie elegancki, wyniosły i nostalgiczny.
White Patchouli to nie jest zapach, który można kupić w ciemno. Koniecznie trzeba testować, bo paczula w tych perfumach jest tak kapryśna, że nigdy nie wiadomo jak ułoży się na skórze.
Flakonik minimalistyczny, piękny w swej prostocie.

kadanka

Eleganckie i charakterne. Przypominają mi w ogolnym wyrazie Perły Lalique.Paczula daje pazura i solidną trwałość.dzięki naprawde imponującym parametrom, należy je stosować z umiarem, biją większosc obecnych zapachow na glowe jesli chodzi o projekcje i trwalosc.
na mojej skorze ten zapach jest niezmiennie gładki, elegancki, nie ewoluuje do dziadkowej wody;)jak do tej pory, to dla mnie najbardziej zjadliwy Ford.osobiscie dodalabym im wiecej rozyczki.

Gothabella

Bardzo intrygujący szyprowiec. Do tego - niejednorodny.

Tuż po aplikacji zapowiada kolejną przygodę w typie Perles de Lalique i Sisley Soir de Lune, czyli: róża i paczula. W tym króciutkim czasopunkcie jest do tych zapachów bardzo podobny, w sensie, że jest "w typie" i mógłby robić za bliskiego kuzyna wyżej wymienionych. Ale to trwa dosłownie mgnienie oka.

Potem na nieco (ale niewiele) dłuższą chwilę zamienia się w coś, co kojarzy mi się z rozcieńczoną walerianą - to taki moment, że tak powiem, intrygująco turpistyczny. Na szczęście ta kontrowersyjna nutka przeobraża się rychło w coś miło herbaciano-pikantnego z kadzidlanymi nawiązaniami.

Zapach jest niebanalny, nieprzymilny, niekonformistyczny i poniekąd nieodgadniony. Stwarza wrażenie wycofanej elegancji, ale i indywidualizmu. Ma bardzo ciekawą nutę nietypowych przypraw. Według mnie powinny go przetestować osoby, które szukają "czegoś innego" i nie lubią słodkich zapachów.

Fajny, podoba mi się. Szkoda tylko, że trwałość chyba u niego cokolwiek szwankuje - nie wiem, czy dobrze mi się wydaje, ale mam wrażenie, że po góra trzech godzinach od aplikacji nie ma już co po nim zbierać. :c

Marietta

W tych perfumach wszystko kręci w koło paczuli. Może być przez to trudny zapach w odbiorze dla niektórych. Ja osobiście nie mam nic do paczuli, raczej w zgodzie zawsze byłyśmy.
Mimo to czasem też płata mi tu figle. Momentami piękny kwiatowy aromat, a za chwilkę coś wychodzi na kształt właśnie kleju. Dziwne są. Nieposkromione, żyjące swoim własnym rytmem i tylko kierujące się swoimi regułami. Paczula je wyznacza. To od jej humoru zależy jak się ułoży na skórze, które swoje oblicze pokaże.
A co tu jeszcze znajdziemy? Z kwiatów jest piwonia i czuć chłód białych kwiatów. Myślę, że jaśmin. Czasem róża się wychyli. W bazie piżmo i leciutko kadzidło z delikatną smużką. Nie każdemu przypadną do gustu. Zalecam testy przed ewentualnym kupnem.

merdise

toner do drukarki i spalony papier ,kleik dla dzieci strasznie migronogenna paczula widze jakies floresy piccasa wachajac te perfumy
,dziwny zapach wole alaia wapno tu jest zbyt dziwnie jednak szok ze to sie moze podobac

liczi

Zawsze marzyłam by mieć butle tych perfum w swojej kolekcji. Stoi na mojej półce chciejstw od pierwszego dnia założenia konta na fragrze. Minimalistyczny, piękny flakonik, genialna reklama z czarnoskórą kobietą. Kojarzą mi się jak żadne inne, z absolutnym luksusem, elegancją i chłodem.
Czemu po tylu latach testów, licznych odlewkach wciąż nie zdecydowałam się na zakup flakonu?
Otwarcie mają świeżo wytrawne, kwiatowo pikantne, po czasie prym wiedzie zimna paczula, przyprawy i perfumy zyskują męski pierwiastek. Po 2 godzinach pachną szafką mojego dziadka. W sypialni, w drewnianej biblioteczce, za zamykanymi na kluczyk drzwiczkami dziadek trzymał stare kartki pocztowe, zdjęcia, swoje kosmetyki, kremy do golenia, odkręcaną golarkę, żyletki polsilver w papierku, wodę kolońską, pudełko z nićmi do cerowania skarpet i mnóstwo innych ciekawych bibelotów, które widywałam ukradkiem ale nie mogłam bez pytania dotykać.
Zapach może nie całkiem smutnych wspomnień, ale na pewno czasu, który już nie wróci. Mogę wąchać te perfumy, podziwiać piękny flakon ale noszenie napawa mnie nostalgią i tęsknotą.

Espena

Tom Ford jest mistrzem w każdym calu, wszystko
co wychodzi spod jego rąk jest niewątpliwie
świetnej jakości, dlatego też postanowiłam
przetestować w końcu pierwszy jego zapach. Wybór
padł na White Patchouli. Postanowiłam zabrać
próbkę i w domu na spokojnie przetestować.

Otwarcie - mocny wjazd cytrusów, kolendry, paczuli.
Myślę wtedy, że wspaniale, że lubię mocne
zapachy, które się tak zaczynają. Cytrusy jednak
szybko słabną, kolendra również. Pozostaje
ledwo co pachnąca paczula. Po piętnastu minutach.
Po godzinie zapach nie jest już wyczuwalny.
Niestety. Ogromny to dla mnie zawód, ponieważ
wiem, jak drogie są zapachy Forda, i jak pięknie
miało być. Ale taka specyfika mojej skóry.
Tak więc przed zakupem radzę dobrze przetestować.

spa

Zapach Królowej Śniegu. Paczula ma tu przede wszystkim temperaturę, a nie zapach. Stwarza wokół nosicielki bańkę wypełnioną mroźnym powietrzem. Gdybym musiała określić jej zapach, to pachnie bardziej mentolowo, jak odświeżacze do ust, a nie kamforowo jak paczula w Perłach.

Przez tą warstwę lodu próbują się przebić kwiaty, ale zła Królowa nie dość, że je zmroziła, to jeszcze potraktowała bergamotką i kolendrą robiąc coś w rodzaju perwersyjnej kwiatowej sałatki. Zapach kwiatów wyczuwalny przez woal chłodu i 'przypraw' jest naprawdę interesujący i trwa to ze 2-3 godziny, projektując całkiem przyzwoicie (testowałam przy tem. ok.0).

Niestety, jak to w bajkach, 'dobro' musi zatriumfować, po zimie przychodzi wiosna i, zdeptane lodowym obcasem Królowej Śniegu, kwiaty podnoszą swoje główki, rozkwitają i pachną, pachną, pachną. Powietrze, które nie jest już mroźne, wypełnia się przede wszystkim, zapachem jaśminu (obecny od początku, ale wcześniej jakby przetworzony).

Napisałam 'niestety' bo jaśmin to mój wróg i ta faza jest dla mnie trudna do przejścia, a w zły dzień wręcz migrenogenna. I nie tak niezwykła jak to co działo się wcześniej. Na tym etapie (a trwa on przynajmniej godzinę) nie pozostaje mi nic innego jak czekać na jesień, zapach ziemi, drewna, dymu z palonych liści i wspomnienie wiosny w postaci zasuszonych jaśminowych kwiatków w bazie.

Wielbicielkom jaśminu i perfum kwiatowych serdecznie polecam do przetestowania. Biała Fordówna niesłusznie ginie w cieniu Czarnej, a też obdarzona jest niezłym charakterkiem - to nie jest zapach dla miłej, słodkiej kobietki.

Aleksxs

White Patchouli to zdecydowanie inne perfumy od całej reszty stworzonej przez Toma Forda. Perfumy te są mocno kwiatowe i orientalne przy czym także i mocno świeże. Będą one wspaniale chłodzić rozgrzane ciało latem. Początkowo w White Patchouli mocno są wyczuwalne białe kwiaty, jaśmin, piwonia i róża. Cały ten bukiet kwiatów jest bardzo wysublimowany oraz świeży bowiem zawiera w sobie także bergamotkę. Gdy perfumy się rozwiną, zaczynają dochodzić kolejne akordy: paczula, kadziło i piżmo ambrowe i kolendra. Jednak zdecydowanie najsilniejsza jest paczula, która mocno chłodzi zapach jak i nadaje im goryczy. Dlatego nie wyczuwamy w nich słodyczy kwiatów. Dzięki jej intensywności piżmo ambrowe ani kadzidło nie rozgrzewają za mocno zapachu. Nie zapominajmy jeszcze o cudnej kolendrze, która w tym całym lekkim bukiecie kwiatów, świeżym i chłodnym nadaje zapachowi pewnego rodzaju wyrazistości. Niewątpliwie, perfumy te są odpowiednie na każdą porę roku ale głównie na dzień. Owszem są eleganckie, lekkie, chłodne dzięki paczuli ale i zarazem zmysłowe dzięki ambretcie. White Patchouli to perfumy luksusowe, symbolizujące czystość idealne dla osób, które kochają lekkie perfumy choć White Patchouli ma swą moc ale jednak przez chłód w postaci paczuli i delikatnych kwiatów, może ona się spodobać wielbicielką delikatnych zapachów. Dodatkowo perfumy te są dosyć trwałe, utrzymują się tak 6-7h. Początkowo projekcja jest tak na długość ramion a tak po 3-4h bliska skórze.
Zapomniałam dopisać, mam 10ml tego zapachu (teraz już mniej ) obecnie eksperymentuję i mieszkam go z Tom Ford Private Blend Tuscan Leather. Wychodzą ciekawe perfumy.

KasiaS

Niekoniecznie może jest to Gran Torino wśród Fordów (to dla mnie Sahara i Tobacco Vanille), ale mogę śmiało powiedzieć, że mnie te perfumy uwiodły. Są eleganckie, wyniosłe wręcz, nie ma w nich żadnego rozmemłania,ciężkości,kiszenia się w sosie tylko ostrość,lotność i konkret, czasem świetnie jest w czymś takim stawiać czoła światu, to dodaje pewności siebie. WP nawiązują do szyprów takich jak Chanel 19, orzeźwiających, chłodnych, arystokratycznych, ale jednocześnie są całkiem nowoczesne, pochodzą z tej samej rodziny co Perły Lalique (tu też czuję kamforę,tyle że bardziej subtelną), Midnight Poison czy Elle EDP i tak samo dowartościowująco działają na moją psyche. Na pewno jest to zasługa niemałej "męskości" tych perfum. Szkoda tylko,że to ona również psuje całą zabawę. Niestety, po paru godzinach sprawa się kaszani. Na mojej skórze wychodzą nuty wody pogoleniu, jakichś Davidoffów, jakiś wręcz męski klasyczny Kenzo (którego, jako jedna z niewielu zapewne, nie cierpię), majeranku (który tak samo uwielbiam nieprzytomnie w kuchni jak hejtuję w perfumach) i oto czuję się już nie jaksuperwoman i Uma Thurman w Kill Bill a jak własny dziadek. Dlatego flaszki z tego nie będzie, ale zapach jest co najmniej wart uwagi.

edit: Chanel 19 technicznie nie są tu uważane za szypr, ale ja osobiście nie wiem na jakiej właściwie podstawie. Taka ilość mchu i bergamotki nie zostawia według mnie złudzeń, to zielono-kwiatowy szypr jak się patrzy :) A tak czy owak, perfumy te są na pewno jednym z przodków WP

Ewa Ewunia

Lubię,gdy perfumy mnie uwodzą,gdy trwają na mnie długo,gdy nie boli mnie od nich głowa, a otoczenie zauważa ich urodę.I takie właśnie są White Patchouli.Piwonia, róża, bergamotka, paczula to nuty, które uwielbiam.One tworzą mocno kwiatowy, świeży obłok, w którym dane jest mi trwać 10 godzin.Dodam,że to nie są takie tam kwiatki-to bukiet dorodny , szykowny ,elegancki i bardzo trwały.Z czasem perfumy tracą odrobinę swojej kwiatowej mocy i wtedy dołącza ciekawa nuta drzewne.Przez cały czas jego trwania czuję się z nimi bardzo dobrze.White Patchouli to produkt doskonałej jakości.

mimozka

Kwiaty...czuję kwiaty...mroźny powiew zimnej róży i upajający aromat niedocenianej piwonii. Przy czym róża nie zostawia po sobie syntetycznego niesmaku tylko łagodnie i spójnie wchodzi w interakcję z piwonią. Paczula nadaje zdystansowany ton całemu towarzystwu. Nie pozwala nutom drzewnym na ocieplenie stosunków między składnikami jak to zazwyczaj mają w zwyczaju.
Reasumując mamy perfumy eleganckie, ale chłodne;
trzymające otoczenie na dystans...

Po upłynięciu doby zapach na swetrze jest iście ziemisty, jakbyśmy mieli przed nosem mokrą ziemię w którą wetknięto przez czysty przypadek białe kwiecie.
I ten końcowy efekt podoba mi się najbardziej.

katty_p13

Zapach dający poczucie chłodnego luksusu, czystości, dystansu. Zapach, który się kocha lub ninawidzi - nie jest jednym z wielu ;)
Ja się w nim zakochałam za jego nieoczywistość i wiele twarzy. I za to, że w nim czuję się w pełni profesjonalistką.

Lincoln

Na pasku nigdy nie ma co oczekiwać rewelacji. Na skórze WP ukazuje interesujący obraz paczuli.

Dagmy

Przy pierwszym niuchu czuję klej w bardzo mocnym stężeniu. Przy drugim nadal jestem w stolarni ;-)
Odkładam blotter do kieszenie z nadzieją wyciągnięcia po jakimś czasie perfumiarskiego cuda... I co... Cud nie następuje. Kleju już nie czuć, no ale nie ma paczuli dla której tylko testowałam ten zapach, jedynie białe kwiaty za którymi nie przepadam.
Niestety nic z tego. Dla mnie to nie white patchouli, ale tylko white.

fabiolkaa

Po raz pierwszy poczułam te perfumy na mężczyźnie - tak mnie zaintrygowały, że postanowiłam zapytać go co ma na sobie... Jeszcze w tym samym dniu zrobiłam sobie wycieczkę do Douglasa.

White Patchouli są niesamowite, takie luksusowe, szlachetne, arystokratyczne. Całkiem inne od wszystkich perfum które zdążyłam poznać do tej pory (ok, przyznaję puki co obracałam się w nurcie sephorowo - douglasowym). Było to moje pierwsze zetkniecie z zapachami Toma Forda i z niszą w ogóle. Nie umiem sobie wyobrazić lepszego początku :P.

Jest to zapach ciężki do jednoznaczego zaszufladkowania - raz ciepły, przytulny, a po chwili.. zdystansowany, dostojny, mocno szyprowy. Słodyczy tu jak na lekarstwo - jest za to miękkość - która doskonale outli nas w zimne dni. Coś pięknego.
Trwałość bardzo dobra - na ubraniach nawet do 2 dni, na skórze spokojnie 8 godzin. Nienachalny ogon.

Jakie było moje zdziwienie,kiedy zobaczyłam, że te perfumy figurują na fragrantice jako zapach dla kobiet. Nie umieszczałabym bym ich w sztywnych ramach - dla mnie to zdecydowanie unisex.

aistionnelle

White Patchouli to perfumy dla osób, które lubią kwiaty nieoczywiste, doprawione szlachetnymi składnikami. Nie ma tu grama słodyczy, jest za to kwiatowa rześkość, odrobina zieleni, przyprawy. Wszystko bardzo umiejętnie rozpostarte na paczulowo-drzewnej podstawie. Trochę tak, jakby ktoś położył w cieniu ogrodu czy w altanie na drewnianym stole bukiet świeżo zerwanych kwiatów i tam zastał je wieczór, może skropił deszcz. Mimo, iż są to białe kwiaty nie spodziewajmy się duszących akordów.
Ford stworzył szypr daleki od klasyków, początkowo odświeżony bergamotką, ale bez galbanum oraz innych `nose twisters` znanych z niektórych kompozycji Chanel czy Diora.
WP to mimo swej delikatności bardzo trwały zapach -kwiatowe serce, z akordami róży, jaśminu i piwonii z czasem nabiera mocy i szlachetności, zaczyna mocniej bić, do głosu dochodzą przyprawy, wymieniana w składzie kolendra, ale ja czuję także pieprz...W bazie pojawia się charakterystyczna, paczulowa goryczka i odrobina szlachetnego piżma. Zapach jest zupełnie nieinwazyjny, uniwersalny, niemal transparentny, trzyma się blisko skóry. W moim pojęciu bardzo elegancki, wytrawny, ale raczej nie dla wielbicielek radosnych, ekspansywnie pachnących bukietów z różową wstążką ;)
 
Encyklopedia Perfum

Perfumy: 65897
Recenzje Perfum: 56428
Miłośników perfum: 17847
Czytelników online: 140

Zarejestruj się
Nowe Recenzje Perfum
Lalique
Amethyst
autor Magda1357
Mugler
Alien Fusion
autor Marta.Kubica84
Ariana Grande
Cloud
autor szmurloagnes
Najnowsze recenzje
Najnowsze komentarze
Mancera Lovely Garden autor Gothabella
Montale Crazy In Love autor Beata Maria
Etro White Magnolia autor lamaison
Creed Viking Cologne autor Beata Maria
Popularne marki i zapachy
Skocz do góry

Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches | Beauty Almanac |

Prawa autorskie © 2006-2021 Fragrantica.pl magazyn o perfumach - Wszelkie prawa zastrzeżone - nie kopiuj zawartości strony bez uzyskania pisemnej zgody. - zapoznaj się z Regulaminem strony i Polityką prywatności.
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]