Louise Turner
Lost Cherry Tom Ford dla kobiet i mężczyzn
Tom Ford Lost Cherry by Tom Ford Eau... (460.49 USD)
eCosmetics.com 3 items for 184.50 - 427.50 USD
Sephora.com, Inc. 3 items for 205.00 - 475.00 USD
Jomashop.com 1 product for 259.99 USD
GiftExpress.com 1 product for 262.45 USD
Bloomingdale's 2 items for 350.00 - 475.00 USD
Macys.com 1 product for 350.00 USD
FragranceNet.com 1 product for 460.49 USD
Cos Bar Retail LLC 3 items for 340.00 - 475.00 USD
Średnia ocen 4.20 na 5 na podstawie 2,637 ocen
Lost Cherry marki Tom Ford to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet i mężczyzn. Są to nowe perfumy, Lost Cherry został wydany w 2018 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Louise Turner. Nutami głowy są Czereśnia, Gorzki migdał i Likier; nutami serca są Czereśnia, Śliwka, Róża turecka i Jaśmin wielkolistny; nutami bazy są Fasolka tonka, Wanilia, Balsam peruwiański, Cynamon, Benzoes, Drzewo sandałowe, Cedr, Goździk (przyprawa), Wetyweria i Paczula.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.11 out of 5.
Perfume sillage: 2.43 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

amdinel
Laura85

Alixia
Słodkie czereśnie, zapach lata w ogródku - to cherry.
Po minucie czereśnie i ich zapach totalnie znikają - to lost.
Zapach trwa tyle co ta recenzja - to lost time and money:)

Olfaktoria87

Vanilla
Nie chciałabym tak pachnieć; pan Ford chyba robi zapachy nie dla mnie (choć są wyjątki). A jeszcze jak dodać do tego cenę.....

Ibizer
Co prawda dominującym tematem pachnidła jest w tym wypadku pięknie wybrzmiewająca, soczysta wiśnia, to dzielnie wtórują jej gorzki migdał oraz hipnotyzująca mnie suszona śliwka.
Choć nie jest ona motywem przewodnim kompozycji, uwielbiam skupiać się właśnie na tym niesamowitym akordzie, gdyż moim zdaniem właśnie on nadaje kompozycji owego cudownego zadzioru. Wzorem wspomnianego Tabacco Vanille śliwka wkomponowana jest tu po mistrzowsku.
Zapach pięknie układa się na skórze. Jest balsamiczny i aksamitny. Niestety, w swojej projekcji nie jest już tak bardzo zdecydowany jak choćby Tabacco Vanille.
Jak na wypusty Toma Forda projekcja nie robi szału; rzekłbym bardzo przeciętna. Jest bowiem nie dłuższa niż 8 godzin.
Perfumy dość dobrze projektują przez około 4-5 godzin, potem stają się coraz bardziej stonowane, a ich wyczuwalność kurczy się do okolic skóry.
W tym przedziale noszenia w zależności od naszej aktywności, zdarzają się krótkotrwałe wybuchy zapachu, równie szybko zachowując ledwo wyczuwalne, niemal molekularne akcenty.
Zapach nie przetrwał testu łóżkowego. Po 9 godzinach przebywania w objęciach Morfeusza nie zostało z niego nic. Nie czuć też, aby przejęła go moja pościel.
Lost Cherry ma w sobie to „coś”. Zapach babcinego kompotu z wyczuwalnym posmakiem świeżej, pachnącej, niedrylowanej wiśni.
Odnoszę wrażenie, jakby do owego kompotu wpadła odrobina likieru, roztaczając zapach, wymieszanej z amaretto wiśniówki.
Potrafi przyciągać swoją przyjemną stonowaną słodkością. Nie ma w niej żadnego kiczu. Wszystko jest bowiem niemal aptekarsko wyważone.
Kompozycja po osiągnięciu swego zapachowego apogeum, jest raczej liniowa, nie rozwijając się nadto. Za taką kasę od Toma chciałoby się jednak coś więcej.
Lost Cherry to perfumy melancholijne i otulające, jak dla mnie bardziej wieczorowe oraz na czasy chłodne. Z pewnością nie jest to pachnidło na codzienne użytkowanie.
Lost Cherry to kolejna kompozycja Toma Forda, przełamująca utarte perfumiarskie kanony. Jest świeża, nowatorska, dzięki wiśni oraz śliwce ciekawa w swoim założeniu.
Jednak przeciętna trwałość oraz taka sobie projekcja sprawiają, że wygórowana cena nie jest warta finalnego produktu.

Wasylka
Słodko-kwaśna z dużą ilością migdałów. Lost Cherry zaraz po rozpyleniu pachnie faktycznie jak słodki kompot wiśniowy – koniecznie z wiśni niedrylowanych, gdzie pestki nadają mu ten charakterystyczny migdałowy aromat. Szkoda, że ta cudna wisienka trwa tylko przez kilkanaście minut, bo dość szybko zaczyna wychodzić drzewna baza. I tak początkowo bardzo kobiecy zapach przekształca się w coś, co można nazwać unisexem (choć nawet wtedy męskim bym go nie nazwała).
Zgodnie ze strategią marketingową tej marki nazwa dwuznaczna (w slangu amerykańskim „utrata dziewictwa”), ale do tego już chyba wszyscy miłośnicy perfum przywykli, że panu Fordowi wszystko jednoznacznie kojarzy się z sexem. Jak czytam o kolejnych wypustach Toma Forda i związane z tym nazwy, zdjęcia reklamowe, kampanie promocyjne itp. to od razu przypomina mi się ten stary dowcip:
Lekarz psychiatra rysuje pacjentowi trójkąt i pyta się pacjenta, z czym mu się to kojarzy:
- Z gołą babą - odpowiada pacjent.
Lekarz rysuje kwadrat:
- Z gołą babą.
Dalej następuje okrąg, sześciokąt, itp. - odpowiedź nieodmiennie brzmi:
- Z gołą babą.
- Panie pan jest zboczony! - wola lekarz.
- Tak? A kto mi te wszystkie świństwa rysował?
Muszę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy – a mianowicie o absurdalnie wysokiej cenie. Sam zapach - mimo że naprawdę cudowny – jest jednak bardzo prosty (myślę, że coś podobnego można uzyskać mieszając olejek do ciasta wiśniowy z migdałowym). Ja posiadam próbkę (starczyła na testy nadgarstkowe i globalne) i zarówno projekcja, jak i trwałość bardzo przeciętne. To co najpiękniejsze czyli migdałowa wiśnia szybko znika i zostaje cicha, ciepła, delikatnie wyczuwalna drzewna baza - niby piękna, ale całkowicie bez charakteru. Nie są to rewolucyjne perfumy na miarę Poison, Opium czy choćby Angel - gdzie była innowacyjność moc i niesamowita trwałość (a mimo to cena dużo niższa).
Ja - chociaż zapachem jestem zachwycona – butelki nie kupię, bo wydawać ok 1000zł za 100ml tej słabiutkiej wiśniówki byłoby dla mnie szczytem rozrzutności.
conneryfan
Zapach jest aksamitny, burgundowy, świeży i naturalny, jak zawsze u Tomka.
W następnym etapie mam już prawdziwą wiśnię, zerwaną prosto z drzewa. Dojrzałą, soczystą i pachnącą.
Perfumy na tym etapie przypominają mi mocny kompot wiśniowy, który dopiero co ugotowała babcia ( wiedza z własnego doświadczenia ).
Na rozwój zapachu nie mogę się doczekać, bo cały czas czuję po prostu wiśnie, ale chyba tego chciałem? ㋡
Doczekałem się, zaczynam czuć tonkowo-drzewną bazę natomiast wiśnia nabiera lekko dżemowego zapachu.
Bardzo przyjemne, optymistyczne, letnie pachnidło najwyższej jakości.
Trwałość i projekcja doskonałe.
Na szczęście dla portfela, brakuje mi w nich odrobiny mroku i tajemnicy.

Anetafi
conneryfan
Zapach jest aksamitny, burgundowy, świeży i naturalny, jak zawsze u Tomka.
W następnym etapie mam już prawdziwą wiśnię, zerwaną prosto z drzewa. Dojrzałą, soczystą i pachnącą.
Perfumy na tym etapie przypominają mi mocny kompot wiśniowy, który dopiero co ugotowała babcia ( wiedza z własnego doświadczenia ).
Na rozwój zapachu nie mogę się doczekać, bo cały czas czuję po prostu wiśnie, ale chyba tego chciałem? ㋡
Doczekałem się, zaczynam czuć tonkowo-drzewną bazę natomiast wiśnia nabiera lekko dżemowego zapachu.
Bardzo przyjemne, optymistyczne, letnie pachnidło najwyższej jakości.
Trwałość i projekcja doskonałe.
Na szczęście dla portfela, brakuje mi w nich odrobiny mroku i tajemnicy.

amdinel

Ibizer
Co prawda dominującym tematem pachnidła jest w tym wypadku pięknie wybrzmiewająca, soczysta wiśnia, to dzielnie wtórują jej gorzki migdał oraz hipnotyzująca mnie suszona śliwka.
Choć nie jest ona motywem przewodnim kompozycji, uwielbiam skupiać się właśnie na tym niesamowitym akordzie, gdyż moim zdaniem właśnie on nadaje kompozycji owego cudownego zadzioru. Wzorem wspomnianego Tabacco Vanille śliwka wkomponowana jest tu po mistrzowsku.
Zapach pięknie układa się na skórze. Jest balsamiczny i aksamitny. Niestety, w swojej projekcji nie jest już tak bardzo zdecydowany jak choćby Tabacco Vanille.
Jak na wypusty Toma Forda projekcja nie robi szału; rzekłbym bardzo przeciętna. Jest bowiem nie dłuższa niż 8 godzin.
Perfumy dość dobrze projektują przez około 4-5 godzin, potem stają się coraz bardziej stonowane, a ich wyczuwalność kurczy się do okolic skóry.
W tym przedziale noszenia w zależności od naszej aktywności, zdarzają się krótkotrwałe wybuchy zapachu, równie szybko zachowując ledwo wyczuwalne, niemal molekularne akcenty.
Zapach nie przetrwał testu łóżkowego. Po 9 godzinach przebywania w objęciach Morfeusza nie zostało z niego nic. Nie czuć też, aby przejęła go moja pościel.
Lost Cherry ma w sobie to „coś”. Zapach babcinego kompotu z wyczuwalnym posmakiem świeżej, pachnącej, niedrylowanej wiśni.
Odnoszę wrażenie, jakby do owego kompotu wpadła odrobina likieru, roztaczając zapach, wymieszanej z amaretto wiśniówki.
Potrafi przyciągać swoją przyjemną stonowaną słodkością. Nie ma w niej żadnego kiczu. Wszystko jest bowiem niemal aptekarsko wyważone.
Kompozycja po osiągnięciu swego zapachowego apogeum, jest raczej liniowa, nie rozwijając się nadto. Za taką kasę od Toma chciałoby się jednak coś więcej.
Lost Cherry to perfumy melancholijne i otulające, jak dla mnie bardziej wieczorowe oraz na czasy chłodne. Z pewnością nie jest to pachnidło na codzienne użytkowanie.
Lost Cherry to kolejna kompozycja Toma Forda, przełamująca utarte perfumiarskie kanony. Jest świeża, nowatorska, dzięki wiśni oraz śliwce ciekawa w swoim założeniu.
Jednak przeciętna trwałość oraz taka sobie projekcja sprawiają, że wygórowana cena nie jest warta finalnego produktu.
Laura85
Perfumy: 65864
Recenzje Perfum: 56416
Miłośników perfum: 17831
Czytelników online: 102
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]




























































































