Caroline Sabas
Reb'l Fleur Rihanna dla kobiet
Średnia ocen 3.93 na 5 na podstawie 3,741 ocen
Reb'l Fleur marki Rihanna to szyprowo - owocowe perfumy dla kobiet. Reb'l Fleur został wydany w 2010 roku. Reb'l Fleur stworzyli Caroline Sabas i Marypierre Julien. Nutami głowy są Brzoskwinia, Śliwka i Czerwone jagody; nutami serca są Kokos, Tuberoza, Hibiskus i Fiołek; nutami bazy są Wanilia, Paczula, Piżmo i Bursztyn.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.59 out of 5.
Perfume sillage: 2.62 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.


marante

Rela75
Są beztroskie wakacyjne, nie kazdy flakon na świecie musi byc arcydzielem perfumiarstwa.
Tu nie ma sztucznosci plastikowych akordow i zgrzytu. Wedlug mnie wakacyjne wieczory to swietna oprawa dla tych perfum. Są odrobinkę mocne w otwarciu szybko przechodzą w bliskoskorne, jest to zaleta zwarzywszy ze to dosc slodki i mocny aromat.
zuzyję z przyjemnoscią.
Stosunek jakości do ceny swietny bo to naprawdę niezły wypust jak na perfumy celebryckie. Ciekawy nieco zadziorny. Owszem sporo slodyczy ale mam wrazenie ze to juz od wielu lat królujący trend w meinstreamie.
ten zapach nie jest inny owocowy wpadający w lekko jadalne klimaty. Nie wiem czemu nazwano go szyprem . Mozliwe ze nie umiem wyodrębnić wspolczesnych szyprow.
Polecam do testow i szczerze wolalabym zeby wiecej kobiet wybieralo takie perfumy ktore nie kosztują kroci a są niezle niz kopie odpowiedniki czy la vie est belle z rozlewni w garazu.


NataliaBlok
Giustina90
Chyba ponownie się nie skuszę.

gugusia


orchidea1313
Role się odmieniły, teraz to Rebelle jest cudowne.
Marietta
Szyprowy to on tam nie jest. Owocowy to się zgadzam.
No i słodziak jakich wiele teraz.
Raczej jednostajny w odbiorze. Jak się psiknęło tak jest i trwa. Myślę, że nie zaskoczy mnie już. Taki pozostanie do końca. Może z czasem stać się męczący przez tą jednostajność.
W tym zapachu królują owoce. Takie bardzo dojrzałe.
Wybija się kokos, brzoskwinia, czasem śliwka da o sobie znać, pomacha do nas, że ona też jest. Sporo wanilii.
Nic odkrywczego.
Wiem, wiem, może się podobać.
Mnie nie zachwycił, znam ciekawsze perfumy:)
Astrid3531

mylengrave
Początkowo denerwowała mnie ta mdłość, coś jakby aromat miodu, ale po jakimś czasie zupełnie przestało mi to przeszkadzać, bardzo lubię ten zapach, długo się utrzymuje i jest intensywny. Na pierwszym planie zdecydowanie tuberoza, a cała reszta dopiero za nią, fiołek, hibiskus, wyraźnie odznaczający się kokos, gdzieś w oddali wanilia i paczula. Cudowne!
Minusy:
-bardzo niewygodne opakowanie, nieporęczny kształt, a do tego flakon jest po prostu brzydki,
-początkowo ciężko przyzwyczaić się do mdłego i ciężkiego miodu,
-trochę drogie perfumy, ale warte są swojej ceny.
Plusy:
-bardzo ładny zapach,
-intensywny,.
-długotrwały

Monolithe
EJo


abelha

MissRaskolnikov
cirilla
Ten jakoś mi nie podchodzi w 100%. Za dużo tu kokosa, brzoskwini i hibiskusa (naprawdę! too much!).
Testowałam go kilka dni temu i ubrania wciąż pachną, ale... usiedzieć nie mogłam, bo ten zbuntowany kwiat tak mnie dusił... Był jak Rihanna w jej teledyskach: ostra, niegrzeczna, nawet zbyt nachalna. I jakaś taka... "mroczna". Jak taniec czarnoskórych dziewcząt przy świetle gwiazd na plaży... Taak.
Przypomina mi też jakąś herbatkę owocową, dość egzotyczną, ale po pewnym czasie denerwującą. O ile czerwona flaszka jest zapachem seksownym wręcz, to ten - jest jakiś ciężki. Szkoda, że nie wyczuwam prawie mojej ulubionej śliwki, a nazywanie zapachu "dla dz**ki" - jest mocno przesadzone. Poniżej pasa... Bo ekhem, jak pachną panie z agencji???! No proszę was... Te wszystkie podziały: "pachnie jak babcia", "jak muzeum" doprowadzają mnie do śmiechu :)
Zapach raczej na zimę i na wieczór. Ciężki, słodki, trochę męczący, ale czasem mam ochotę spsikać się czymś tak hmm... jadalnym. :)
Choćby dla poprawienia humoru.

Lady_Daisy
Nie chcę wskazywać które oblicze bardziej pasuje do zapachu. Po prostu oba dziwnie pasują.
Nie jestem na NIE. Po prostu tak bardzo ten zapach różni się od tego co noszę, że aż jest mi nie po drodze do niego. Tym bardziej sprawdziłabym jak to jest się w niego ubrać i wyjść do ludzi.
Jedna rzecz bardzo na plus - rozwija się, ma dobrą projekcję i trwałość.
...a może by tak spróbować z nim coś więcej?
Co czuję? Owoce, kokosa, piżmo, wanilię!

kaktuska01

lili-ya
Zapach został zaliczony do szyprowo-owocowych (gdzie ten szypr?!), ale - przynajmniej na mojej skórze, bo tylko w swoim imieniu się wypowiadam - jest to gourmand w najczystszej postaci. Nie znalazłam nawet śladu tuberozy - szkoda. Czuję nic innego niż batonik musli, taki, który kupujemy, by oszukać siebie i poudawać,że odżywiamy się tak zdrowo. Batonik musli, który Rihanna zapakowała do flakonu Reb'l Fleur pachnie wiórkami kokosowymi, owocami, ale suszonymi: śliwkami, morelami i żurawiną, wanilią oraz jogurtową polewą. Czuję taką właśnie kwaśno-tłustawą nutę, kojarzącą mi się z jogurtem albo śmietaną.Tak jak batonik musli - chociaż zdrowszy niż słodycze z czekolady - wciąż pozostaje niezbyt zdrową przekąską, tak Reb'l Fleur - chociaż bardzo oryginalny jak na zapach celebrycki - nie wznosi się na wyżyny perfumeryjnej sztuki.
Flakon paskudny, szczególnie te większe pojemności. "Reb'l Fleur" znaczy "zbuntowany kwiat". Rihanna pewnie miała na myśli siebie, ale nazywając tak zapach, składa się jednak pewną obietnicę co do niego. Dla mnie to nie zbuntowany kwiat, lecz zbuntowany batonik, który z niewiadomych powodów znalazł się na mojej skórze.

monika690

ela812
To był pierwszy zapach Rihanny, jaki dane mi było poznać. A ponieważ mierzi mnie celebrycki światek, z góry byłam uprzedzona do perfum sygnowanych przez gwiazdę muzyki pop (szybki rzut oka na moje półki i od razu widać, że moje podejście do zapachów celebryckich się zmieniło, cha cha).
Przyznaję się "bez bicia", że po pierwszej aplikacji z testera w drogerii pomyślałam sobie, iż bardziej wulgarnego zapachu dawno nie było mi dane testować. Z resztą, nie mogłam się zdecydować, czy bardziej mi się kojarzy wulgarnie, czy tandetnie:"Przecież zlecą się do niego wszystkie muchy w okolicy!" I nawet dodatek uwielbianego przeze mnie kokosa nie był w stanie zmienić mojego podejścia. Czegoś było mi w nim zdecydowanie za dużo, albo kokosa, albo wanilii, albo czegoś jeszcze i strasznie mnie to drażniło. Owszem, pierwszy niuch był fajny i dawał obietnicę przyjemności, ale już po chwili zaczynał się zgrzyt. I to właśnie uważałam wtedy za ów "wulgarny" element (takie skojarzenie z dawną "Currarą", perfumami sprzed lat, które równie intensywnie krzyczały i z imienia wskazywały właścicielkę tego zapachu w tłumie).
Jednak zapach w dziwny sposób nie dawał mi spokoju i za każdą wizytą w jakiejkolwiek drogerii, w której na półce gościł flakonik w kształcie odwróconego obcasa, coś mnie ciągnęło w jego kierunku. Zwyczajnie nie mogłam się powstrzymać od psiknięcia bodaj raz tym pachnidłem.
W tzw. międzyczasie zakochałam się w Rebelle, zapachu z tej samej rodziny. To sprawiło, że postanowiłam dać kolejną szansę Reb'l Fleur. Paradoksalnie, przetestowałam go tego lata, w upał. A jest to niezły killer! (spokojnie, psik był tylko jeden, aczkolwiek konkretny, żeby test był miarodajny).
Powiem krótko, żeby już nie przeciągać zbytnio tych osobistych wynurzeń: zaiskrzyło między nami! I to na tyle mocno, że czym prędzej przeryłam internetowe drogerie w poszukiwaniu korzystnej oferty. Co było dalej, pozostawiam domysłom (a myślę, że nietrudno zgadnąć) :-))))
Sądzę, że to kolejny z zapachów o mniej więcej stałej liczbie wrogów, jak i fanów.

perfumeholic88
xenia012

Maverick

paninatalia66


majka79

alienz
Magdusia8723
Kojarzą mi się z wakacjami, lecz w ciepłe dni nie radzę nosić, bo mogą dusić. Trwałość i projekcja dobra.
czerwiec
Od początku zapach jest niesamowicie słodki, esencjonalny, owocowy. Bolą zęby, a w ustach czuć cierpki smak. Te owoce nie nie dają się wyodrębnić, stanowią zawiesiste marmoladowo-landrynkowe uderzenie, przez które przebija się tuberoza. Za dużo szczęścia na raz.
Kokosa się nie doczekałam, mogę się go najwyżej domyślać w delikatnym złagodzeniu kompozycji, która po około kwadransie robi się bardziej kremowa. Kolejne pół godziny przynosi delikatną wanilię. Pojawia się też piżmo. Landrynek jest już zdecydowanie mniej, ale ciągle dominują. I to się nie zmienia aż do końca.
Więcej podejść nie będzie.

go_go_yubari
Kokos w otwarciu jest absolutnym mistrzostwem świata, jest świeży, słodki, soczysty. Razem z odrobinę cytrynową wanilią tworzą duet egzotyczny i uwodzicielski, choć zaskakująco - niespożywczy. Nie jest to słodziak, który pachnie deserem lub koktajlem - od początku do końca czuć tutaj ciekawe, seksowne perfumy. Cieszę się, że na mojej skórze nie czuć tuberozy. Spłaszczyłaby całość - zredukowałaby perfumy do kolejnego nudnawego dzieła z półki celebrity.
Jest wiele podobnych zapachów - często słyszałam, że pachnę Euphorią, mimo iż miałam na sobie perfumy Rihanny. Nie mam problemu z tym, że "ale to już było". To dlatego, iż perfumy są wykonane porządnie, czuć, że zostały dopracowane w każdym calu, że nic nie dzieje się w nich przypadkowo
Zarówno trwałośc, jak i projekcja zadowalające. Ogonek ciągnie się za nosicielem, a upajająca słodycz towarzyszy mu przez kilka długich godzin.
Flakonu nie chce mi się komentować, bo to jakiś dramat jest.
ptissot
Po pierwsze trzeba by zrozumieć target Reb'l i target np. niszowych kompozycji - są tak oczywiście różne, że nie trzeba chyba tego komentować. Jednak w obu przypadkach producentom chodzi nade wszystko o zarobienie na nich kasy. Jeżeli odrzucić (o ile jest to możliwe) oczywiste uprzedzenia co do marki, masowego targetu i postarać się wwąchać w recenzowaną kompozycję można moim zdaniem odkryć coś ciekawego.
Dla mnie w tym zapachu mamy genialnie podany kokos - Kilian w swoim Beyond Love kokosem tylko ocieplał początkowe nutki zielone i kwiatowe, Dior w Hypnotic Poison wulgarnie zmieszał kokosa ze śliwką i morelą a Reb'l kokosem z klasą przełamuje kwaśność początkowych wrażeń śliwkowo żurawinowych z subtelną bazą kwiatową z fiołkiem w roli głównej.
Baza jest z wysokiej jakości komponentów, nie ma w niej chemicznych składników. Te kwiatowe niuanse zapachu Rihanna są moim zdaniem wysokiej klasy i zdecydowanie nie pasują do perfum celebrity gdyż są na nie za dobre.
Zapach umiera tak jak setki innych - wanilia paczula ambra plus piżmo dla trwałości i zmysłowej zwierzęcości.
Dla pięknego fiołka w bazie, dla genialnie użytego kokosa warto odrzucić stereotypy i uprzedzenia i poznać na próbę ten solidny kawałek sztuki perfumeryjnej.
Edit.
Zapomniałem dopisać, że buteleczka kojarzy mi się z damskim obcasem, a w necie jest info, że pierwszego roku zysk ze sprzedaży detalicznej tego zapachu przekroczył 80mln USD, czy tylko dlatego, że kobiety chcą pachnieć jak dziwki?


Maestro

spokojnyasd
Albo może biorąc pod uwagę bardzo radykalną formę Twojej niby męskiej opinii jesteś muzułmańskim fanatykiem chcącym ubrać wszystkie kobiety świata w pełne burki i zakazać innych perfum niż np Knowing.
Jest taki kraj gdzie nie omylny Kim Dzong Un napisał państwowy dekret do kochającego go narodu o pięciu dozwolonych rodzajach fryzur męskich i damskich - jedź tam bo tylko tam pasujesz ze swoimi poglądami.
Ja jako mężczyzna uwielbiam to, że kobieta zmienną jest i ta sama kobieta czasem strasznie działa na mnie jak jest soczysta, słodka pachnąca Reb'l Fleur a czasem jest dla mnie inspiracją ubrana na czarno w ciężkim kadzidlanym zapachu a niekiedy nie mogę oderwać od niej wzroku gdy jest ubrana w oficjalny biurowy strój doprawiony delikatnym szyprem.
Więc nie dziel innych na lepszych i gorszych tylko dlatego, że ich gust jest inny od Twojego bo to jest dopiero prymitywne.


Maestro


zorra
Wulgarną waniliową słodycz. Rozbuchany, lubieżny otulacz mający pozytywną moc i dość spory ogonek. Lubię je teraz zimą. I jescze jedno a propos butelki. Wygląda jak karafka z czasów późnego Gierka. Ale to nieważne, liczy się zawartość. Ubóstwiam.
ptissot
Po pierwsze trzeba by zrozumieć target Reb'l i target np. niszowych kompozycji - są tak oczywiście różne, że nie trzeba chyba tego komentować. Jednak w obu przypadkach producentom chodzi nade wszystko o zarobienie na nich kasy. Jeżeli odrzucić (o ile jest to możliwe) oczywiste uprzedzenia co do marki, masowego targetu i postarać się wwąchać w recenzowaną kompozycję można moim zdaniem odkryć coś ciekawego.
Dla mnie w tym zapachu mamy genialnie podany kokos - Kilian w swoim Beyond Love kokosem tylko ocieplał początkowe nutki zielone i kwiatowe, Dior w Hypnotic Poison wulgarnie zmieszał kokosa ze śliwką i morelą a Reb'l kokosem z klasą przełamuje kwaśność początkowych wrażeń śliwkowo żurawinowych z subtelną bazą kwiatową z fiołkiem w roli głównej.
Baza jest z wysokiej jakości komponentów, nie ma w niej chemicznych składników. Te kwiatowe niuanse zapachu Rihanna są moim zdaniem wysokiej klasy i zdecydowanie nie pasują do perfum celebrity gdyż są na nie za dobre.
Zapach umiera tak jak setki innych - wanilia paczula ambra plus piżmo dla trwałości i zmysłowej zwierzęcości.
Dla pięknego fiołka w bazie, dla genialnie użytego kokosa warto odrzucić stereotypy i uprzedzenia i poznać na próbę ten solidny kawałek sztuki perfumeryjnej.
Edit.
Zapomniałem dopisać, że buteleczka kojarzy mi się z damskim obcasem, a w necie jest info, że pierwszego roku zysk ze sprzedaży detalicznej tego zapachu przekroczył 80mln USD, czy tylko dlatego, że kobiety chcą pachnieć jak dziwki?

go_go_yubari
Kokos w otwarciu jest absolutnym mistrzostwem świata, jest świeży, słodki, soczysty. Razem z odrobinę cytrynową wanilią tworzą duet egzotyczny i uwodzicielski, choć zaskakująco - niespożywczy. Nie jest to słodziak, który pachnie deserem lub koktajlem - od początku do końca czuć tutaj ciekawe, seksowne perfumy. Cieszę się, że na mojej skórze nie czuć tuberozy. Spłaszczyłaby całość - zredukowałaby perfumy do kolejnego nudnawego dzieła z półki celebrity.
Jest wiele podobnych zapachów - często słyszałam, że pachnę Euphorią, mimo iż miałam na sobie perfumy Rihanny. Nie mam problemu z tym, że "ale to już było". To dlatego, iż perfumy są wykonane porządnie, czuć, że zostały dopracowane w każdym calu, że nic nie dzieje się w nich przypadkowo
Zarówno trwałośc, jak i projekcja zadowalające. Ogonek ciągnie się za nosicielem, a upajająca słodycz towarzyszy mu przez kilka długich godzin.
Flakonu nie chce mi się komentować, bo to jakiś dramat jest.


zorra
Wulgarną waniliową słodycz. Rozbuchany, lubieżny otulacz mający pozytywną moc i dość spory ogonek. Lubię je teraz zimą. I jescze jedno a propos butelki. Wygląda jak karafka z czasów późnego Gierka. Ale to nieważne, liczy się zawartość. Ubóstwiam.
cirilla
Ten jakoś mi nie podchodzi w 100%. Za dużo tu kokosa, brzoskwini i hibiskusa (naprawdę! too much!).
Testowałam go kilka dni temu i ubrania wciąż pachną, ale... usiedzieć nie mogłam, bo ten zbuntowany kwiat tak mnie dusił... Był jak Rihanna w jej teledyskach: ostra, niegrzeczna, nawet zbyt nachalna. I jakaś taka... "mroczna". Jak taniec czarnoskórych dziewcząt przy świetle gwiazd na plaży... Taak.
Przypomina mi też jakąś herbatkę owocową, dość egzotyczną, ale po pewnym czasie denerwującą. O ile czerwona flaszka jest zapachem seksownym wręcz, to ten - jest jakiś ciężki. Szkoda, że nie wyczuwam prawie mojej ulubionej śliwki, a nazywanie zapachu "dla dz**ki" - jest mocno przesadzone. Poniżej pasa... Bo ekhem, jak pachną panie z agencji???! No proszę was... Te wszystkie podziały: "pachnie jak babcia", "jak muzeum" doprowadzają mnie do śmiechu :)
Zapach raczej na zimę i na wieczór. Ciężki, słodki, trochę męczący, ale czasem mam ochotę spsikać się czymś tak hmm... jadalnym. :)
Choćby dla poprawienia humoru.

gugusia

mylengrave
Początkowo denerwowała mnie ta mdłość, coś jakby aromat miodu, ale po jakimś czasie zupełnie przestało mi to przeszkadzać, bardzo lubię ten zapach, długo się utrzymuje i jest intensywny. Na pierwszym planie zdecydowanie tuberoza, a cała reszta dopiero za nią, fiołek, hibiskus, wyraźnie odznaczający się kokos, gdzieś w oddali wanilia i paczula. Cudowne!
Minusy:
-bardzo niewygodne opakowanie, nieporęczny kształt, a do tego flakon jest po prostu brzydki,
-początkowo ciężko przyzwyczaić się do mdłego i ciężkiego miodu,
-trochę drogie perfumy, ale warte są swojej ceny.
Plusy:
-bardzo ładny zapach,
-intensywny,.
-długotrwały

lili-ya
Zapach został zaliczony do szyprowo-owocowych (gdzie ten szypr?!), ale - przynajmniej na mojej skórze, bo tylko w swoim imieniu się wypowiadam - jest to gourmand w najczystszej postaci. Nie znalazłam nawet śladu tuberozy - szkoda. Czuję nic innego niż batonik musli, taki, który kupujemy, by oszukać siebie i poudawać,że odżywiamy się tak zdrowo. Batonik musli, który Rihanna zapakowała do flakonu Reb'l Fleur pachnie wiórkami kokosowymi, owocami, ale suszonymi: śliwkami, morelami i żurawiną, wanilią oraz jogurtową polewą. Czuję taką właśnie kwaśno-tłustawą nutę, kojarzącą mi się z jogurtem albo śmietaną.Tak jak batonik musli - chociaż zdrowszy niż słodycze z czekolady - wciąż pozostaje niezbyt zdrową przekąską, tak Reb'l Fleur - chociaż bardzo oryginalny jak na zapach celebrycki - nie wznosi się na wyżyny perfumeryjnej sztuki.
Flakon paskudny, szczególnie te większe pojemności. "Reb'l Fleur" znaczy "zbuntowany kwiat". Rihanna pewnie miała na myśli siebie, ale nazywając tak zapach, składa się jednak pewną obietnicę co do niego. Dla mnie to nie zbuntowany kwiat, lecz zbuntowany batonik, który z niewiadomych powodów znalazł się na mojej skórze.
Perfumy: 65611
Recenzje Perfum: 56230
Miłośników perfum: 17712
Czytelników online: 131
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]







































