Bertrand Duchaufour
Havana Vanille L'Artisan Parfumeur dla kobiet i mężczyzn
Średnia ocen 3.65 na 5 na podstawie 1,248 ocen
Havana Vanille marki L'Artisan Parfumeur to orientalno - waniliowe perfumy dla kobiet i mężczyzn. Havana Vanille został wydany w 2009 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Bertrand Duchaufour. Nutami głowy są Wanilia, Suszone owoce i Goździk (przyprawa); nutami serca są Fasolka tonka, Kocanka, Lukrecja i Narcyz; nutami bazy są Rum, Tytoń, Żywica, Nuty drzewne, Skóra i Piżmo.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.61 out of 5.
Perfume sillage: 2.44 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.
amanda
Mało tego,jest i tytoń,alkohol,żywica i skóra.
Wyobraźnia zapachowa zostaje uruchomiona na najwyższym poziomie.
To musi pachnieć oszałamiająco,wielowymiarowo,mieć klimat świątecznych wypieków,suszonych owoców do kompotu,rumu do herbaty.
Jednak to zupełnie inny kierunek,czasem kupowałam sobie pojedyńcze cieńkie cygaretki z plastikowym ustnikiem o smaku waniliowym.
Lubiłam je leniwie wypalać w niedzielne letnie popołudnia popijając kawę,rozkoszując się spokojną wyłączoną z codziennego rytmu niedzielą.
Ta wanilia ma podobny aromat do tych cygaretek,delikatny lekko kremowy.Po wypaleniu w pokoju unosił się piękny dość intensywny waniliowy aromat z dodatkiem tytoniu.
Wąchając Hawana V. można doszukać się również nut skórzanych i alkoholowych,nie są one jednak tak oczywiste,wyraźne jak gdzie indziej.
To jak ktoś napisał,wanilia nieoczywista,nie taka jak zazwyczaj kojarzymy z czymś ciepłym,słodkim,puchatym i otulającym a czasem zbyt słodko przykrym.
Uważam,że ten rodzaj wanilii zdecydowanie bardziej sprawdzi się w letnie słoneczne dni bo to sucha dość wytrawna wanilia.
Założę się,że cały czas plącze się paczula,ale taka maślano kremowa.

liczi
Gdy tylko poczułam na sobie Havana Vanille od razu wróciły wspomnienia. Zaduch, brudna bielizna, brązowe ściany, klejąca cerata, spleśniałe ciasto w worku. Moja skóra i nos mówią kategorycznie nie. Pierwszy typowo waniliowy zapach, który tak źle na mnie leży. Szkoda, bo trwałość ma do 3 pryszniców :D
Edit. No dobra, kwadrans temu psiknęłam nimi koleżankę (To ta sama, która była ze mną w domu po babci) Taki psikus, żart cokolwiek ale o dziwno nie ma dramatu! Wręcz to co się za nią ciągnie to nie aż taki oczywisty smród. A jej się nawet podoba :D
Szozda
Kompletnie niezasłużenie krytykowana i opluwana.
Zacznę od przyzwoitej trwałości i niezłej projekcji.
Nie jest to budyniek- płaski jak tihota, nudny jak reminescence i montale. Czuć i wanilię i rum i tytoń i lekki plastik. Wąchając masz wrażenie że coś jeszcze się zadzieje i zapach się zmieni w budyniek. Ale on dzielnie tkwi w niedokończoności i w tym jego geniusz.
Ja mam jeszcze z 15 ml, ale jak mi się skończy to sięgnę po następną butlę.
Polecam fankom dziwnych i nieprzewidywalnych wanilii typu mona di prio, bois 1920, goutal.

Arsenicum
Havana Vanille nie prezentuje się jako zapach dopracowany, nie ma duszy, nie zaskakuje przez dłużej, niż 10 sekund. Nie ma tu jako takiej ewolucji, trudno wyłowić poszczególne akordy - Havana Vanille to prawdziwy monolit. W pewnym sensie odkrywczy, serwujący zupełnie nowy akord i odkrywający nowy szlak w perfumiarstwie – a raczej nową ślepą uliczkę, gdyż jestem przekonany, że nikt przez długi nie tknie tego motywu.
Od początku do końca mamy do czynienia z tym samym, mdłym akordem lasek wanilii zatopionych w ciepłym, zanieczyszczonym rumie. Nie mam pojęcia, jak otrzymuje się ten trunek, jednak mam wrażenie, że znajduję się w jakiejś chatce ukrytej w leśnym, dusznym gąszczu... Ktoś prowadzi w niej produkcję alkoholu na szeroką skalę - a niech prowadzi, mnie to nie przeszkadza! Mnie tylko przeszkadzają te muchy i robale, które toną w kadziach, a bimbrownik w ogóle się nimi nie przejmuje. Z tymi muchami, to wcale nie żaden ozdobnik, bo można się tu doszukać specyficznej nuty rozgniecionej muchy. Jestem na nie - co z tego, że czuję takie coś pierwszy raz w życiu, jeśli jest to pyliste, mdłe i zalatuje brudem? Słodki brud, że tak powiem. To jak jedzenie pysznego ciasta brudną łyżeczką, na stole, który lepi się od brudu. Wokoło latają robacznice, które radośnie brzęczą skrzydełkami i co chwila starają się wylądować na naszym deserze. Smacznego!:)
Melitele
Uważam, że jest "dziwny" ale jednak stanę po stronie Almarii. Spodobał mi się chociaż zupełnie się tego nie spodziewałam!
To niezrozumiały dla mnie miks dający całkiem niezłą całość.
Obawiałam się okrutnej, ulepnej wanilii podbitej dodatkowo owocami. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Na mojej skórze zapach ten układa się zaskakująco. Nie jest duszący, oblepiający czy przesłodzony.
Nie ma w nim oczywistej wanilii. Całość jest słodkawa i ciepła.
Wyraźnie wyczuwam rum, tytoń, skórę oraz lukrecję i może nie suszone ale jakby wędzone owoce.
Nie zapatruję się na własną flaszeczkę tego zapachu ale niewielką odlewkę bym przygarnęła :)

fraupilz

Almaria
MrGwyn
Nuty obiecywały wiele, lecz perfumy rozwiały wszelkie narosłe na nich ideały i bajki narodzone w procesie radosnej twórczości sił zwanych wyobraźnią. Otwarcie było sztucznie waniliowe za sprawą waniliny, bo nie wanilii, która jest gamą wielu słodkich aspektów, a nie jednego bladego i mdło-słodkiego akordu. Pojawiła się kropelka czegoś ulepnie słodkiego i alkoholowego, lukrecja w jednej z jej niefajnych odsłon i coś co przypomina mi przeterminowaną czekoladę owiniętą w grubą folię polietylenową. Foliowy plastik i zwietrzałe do granic słodycze czekoladowe na tle horroru kulinarnego pozostałych nutek z piramidy. Trwałość? Niestety niezła.
Było to moje pierwsze rozczarowanie z wiązane z L'Artisan'em i jak się okazało, nie ostatnie. Mimo to pocieszam się, że więcej jest tych dobrych lub wspaniałych kompozycji.
czerwiec
Ale Havana Vanille pachnie na mnie jak wędzone masło z niezidentyfikowaną nutą słodyczy. Nie ma w nim nic dla mnie, a jedynie narcyz i trochę lukrecji. Jest mdło, szorstko, tłusto i gryząco. Okropność.

go_go_yubari
Nuty- moja lista marzeń, nie ma nic co mogłoby mnie drażnić. A jednak. HV pachnie na mojej skórze jak mdłe, rozwodnione kakao. Jak gałązki starej sztucznej choinki wyjmowanej z szafy jedynie na Boże Narodzenie.
Mdłość zapachu sprawia, że nie mogę go nosić. Jest suchy, surowy, jakby niedokończony. Ani Havana ani Vanille.
Szozda
Kompletnie niezasłużenie krytykowana i opluwana.
Zacznę od przyzwoitej trwałości i niezłej projekcji.
Nie jest to budyniek- płaski jak tihota, nudny jak reminescence i montale. Czuć i wanilię i rum i tytoń i lekki plastik. Wąchając masz wrażenie że coś jeszcze się zadzieje i zapach się zmieni w budyniek. Ale on dzielnie tkwi w niedokończoności i w tym jego geniusz.
Ja mam jeszcze z 15 ml, ale jak mi się skończy to sięgnę po następną butlę.
Polecam fankom dziwnych i nieprzewidywalnych wanilii typu mona di prio, bois 1920, goutal.

liczi
Gdy tylko poczułam na sobie Havana Vanille od razu wróciły wspomnienia. Zaduch, brudna bielizna, brązowe ściany, klejąca cerata, spleśniałe ciasto w worku. Moja skóra i nos mówią kategorycznie nie. Pierwszy typowo waniliowy zapach, który tak źle na mnie leży. Szkoda, bo trwałość ma do 3 pryszniców :D
Edit. No dobra, kwadrans temu psiknęłam nimi koleżankę (To ta sama, która była ze mną w domu po babci) Taki psikus, żart cokolwiek ale o dziwno nie ma dramatu! Wręcz to co się za nią ciągnie to nie aż taki oczywisty smród. A jej się nawet podoba :D

fraupilz

go_go_yubari
Nuty- moja lista marzeń, nie ma nic co mogłoby mnie drażnić. A jednak. HV pachnie na mojej skórze jak mdłe, rozwodnione kakao. Jak gałązki starej sztucznej choinki wyjmowanej z szafy jedynie na Boże Narodzenie.
Mdłość zapachu sprawia, że nie mogę go nosić. Jest suchy, surowy, jakby niedokończony. Ani Havana ani Vanille.
czerwiec
Ale Havana Vanille pachnie na mnie jak wędzone masło z niezidentyfikowaną nutą słodyczy. Nie ma w nim nic dla mnie, a jedynie narcyz i trochę lukrecji. Jest mdło, szorstko, tłusto i gryząco. Okropność.
MrGwyn
Nuty obiecywały wiele, lecz perfumy rozwiały wszelkie narosłe na nich ideały i bajki narodzone w procesie radosnej twórczości sił zwanych wyobraźnią. Otwarcie było sztucznie waniliowe za sprawą waniliny, bo nie wanilii, która jest gamą wielu słodkich aspektów, a nie jednego bladego i mdło-słodkiego akordu. Pojawiła się kropelka czegoś ulepnie słodkiego i alkoholowego, lukrecja w jednej z jej niefajnych odsłon i coś co przypomina mi przeterminowaną czekoladę owiniętą w grubą folię polietylenową. Foliowy plastik i zwietrzałe do granic słodycze czekoladowe na tle horroru kulinarnego pozostałych nutek z piramidy. Trwałość? Niestety niezła.
Było to moje pierwsze rozczarowanie z wiązane z L'Artisan'em i jak się okazało, nie ostatnie. Mimo to pocieszam się, że więcej jest tych dobrych lub wspaniałych kompozycji.
Perfumy: 65789
Recenzje Perfum: 56376
Miłośników perfum: 17797
Czytelników online: 157
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]




















































