Christine Nagel
L'Ombre Des Merveilles Hermès dla kobiet i mężczyzn
Średnia ocen 3.87 na 5 na podstawie 473 ocen
L'Ombre Des Merveilles marki Hermès to orientalno - drzewne perfumy dla kobiet i mężczyzn. Są to nowe perfumy, L'Ombre Des Merveilles został wydany w 2020 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Christine Nagel. Nutę głowy stanowi Czarna herbata; nutą serca jest Kadzidło; nutą bazy jest Fasolka tonka.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.01 out of 5.
Perfume sillage: 2.40 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

ganczar666
Nie będę tu i teraz wspominać ostatniego mojego kosztownego rozczarowania,zakupionego w dniu premiery,mowa o H24,to już inna historia na inną okazję.
Kilka razy mierzyłem się z dziełem Eau des Merveilles,naprawdę wyjątkowa kompozycja,w ciemno kupiłem duży flakon razem w zestawie z kosmetykami,po ok.2 miesiącach flakon poszedł w świat.Eau des Merveilles na mojej męskiej skórze pachnie w 99% kobieco. Doceniam kompozycję,jej urok,składniki i wyjątkowy styl.
Następny był Elixir des Merveilles,również zapach bardzo dobry,choć niżej w moim rankingu od oryginału.Podobna sytuacja jak z klasykiem - kobiecy pierwiastek zdominował kompozycję.
Całkiem bez emocji i przekonania nabyłem używkę naszego bohatera,czyli L'Ombre Des Merveilles ,i właśnie ta wersja wody cudów rozkochała mnie w sobie,to właśnie ona tworzy na mojej skórze magiczną aurę,cudo,pomimo skąpego składu zapach oferuje znacznie więcej niż przedstawia spis nut.
Pewne jest to,że każdy kto zna inne flankery z serii bez problemu znajdzie wspólny pierwiastek serii.
To ambra,lekko brudna,wręcz szara w odczuciu,pojawia się efekt wilgoci,czegoś mokrego.
W otwarciu rzeczywiście zapach ma herbaciany akcent,czuć jakby ktoś wrzucił do filiżanki kilkanaście torebek z czarną herbatą,pomimo negatywnego wizerunku tego obrazu zapach tworzy ciekawy obraz,wyczystko jest naturalne i bardzo realistyczne.
Po dłuższej chwili,kilkunastu minutach,zapach zmienia kierunek,podażą w stronę oryginału,czyli Eau Des Merveilles.
Patrzę w spis nut i w zasadzie nic mi tu nie pasuje,powinno być kadzidło,faktycznie,może gdzieś tam bardzo daleko w tle czuć je,ale to niewielki ułamek kompozycji.
Ja znalazłem tu cytrusy i drzewne żywice z klasyka,nie wiem jakim cudem tak się dzieje,może mój nos-mózg podświadomie zakodował sobie zapachowy obraz Eau Des Merveilles i dlatego mam takie odczucia,nie wiem,czy to w ogóle możliwe,ale L'Ombre Des Merveilles w nucie serca pachnie dla mnie jak klasyk bez słodyczy z małym pierwiastkiem kadzidła plus nuta herbaty. Co ciekawe na tym etapie herbata nie już już to czarna,gęsta esencja,nawet ta herbata nabiera zielonego,bardziej świeżego kierunku.
Bazę w zasadzie można pominąć,nie widzę tu większych zmian,na tym etapie zapach robi się prosty i liniowy,żyje tym samym kierunkiem co wcześniej pisałem.
Flakon bardzo ładny,solidny,ciekawy,przyciąga wzrok i budzi ciekawość.
Parametry bardzo dobre,przez 3h zapach jest intensywny,ładnie unosi się w powietrzu,pomimo koncentracji wody perfumowanej nie czuć,że jest ciężki lub męczący.
Na skórze kompozycja zostawia zapachowy ślad nawet do 10h,także jest bardzo dobrze w tej kwestii.
Z tej serii to 3 flanker jaki kupiłem i poznałem,z wszystkich wyżej wymienionych to właśnie L'Ombre Des Merveilles podszedł mi najbardziej,rozkochał mnie w sobie,wzbudził też ciekawość do poznania reszty flankerów z tej serii.
Zachęcam mężczyzn do poznania,jeśli szukacie czegoś innego,ciekawego,zwłaszcza na zbliżającą się wiosnę.
Edit : zapomniałem wspomnieć,nie lubię akordu fasola tonka,a dziś co druga męska kompozycja ma ten element,w tym zapachu nie znalazłem jej ani śladu :-)

Takabeata

Ibizer
Opis producenta sugeruje jakoby drzewno-orientalnym zapach błyszczał zmysłowo, głęboko otulając nasze zmysły. W moim odczuciu opis ten daleki jest jednak od obiektywnej prawdy.
Jak dla mnie to jeden z najmniej wyrazistych zapachów od Hermesa. Rozwodniona czarna herbata nic nie wnosi do kompozycji. Zaznaczone symbolicznie kadzidło, raczej też niezbyt wiele daje tejże kompozycji. Także tonka, która w wielu pachnidłach zwykle jest zapachowym pewniakiem w tym wypadku emanuje także niezbyt porywczo.
Delikatnie dymna, ambrowa, nieco balsamiczna o stonowanej słodyczy kompozycja jest typowym uniseksem. Poprawna i miałka jak unijna polityka. Nie idzie zatem ani w kierunku słodkości damskiej kwiatowości, ani też w kierunku męskiej korzenności. Zapach wyważony i akceptowalny. Brak w nim jednak choćby odrobiny męskiego zadzioru.
W porównaniu do serii Terre d’Hermes wypust L’Ombre des Marveilles to zupełnie odmienny, zdecydowanie metrosexualny klimat, raczej efemeryczny, o symbolicznie zaznaczonych nutach zapachowych.
Piękny, gustowny flakon to trochę za mało, aby chcieć zaprzyjaźnić się na dłużej z projekcją ledwie unoszącą się niczym delikatny całun, a także mizerną trwałością tegoż wypustu.
Parametry zatem niezbyt zachęcające, aby wydać cztery stówki, za zapach, który dość szybko zanika.
Świat nic by nie stracił, gdyby perfum ten w ogóle nie ujrzał światła dziennego. Jak dla mnie L’Ombre des Marveilles to wielkie rozczarowanie.

Aagje
Zadziwia mnie niezwykle skromna oficjalna piramida zapachowa oraz fakt, ile osób daje się na nią nabrać. W rzeczywistości to zapach wykraczający daleko poza sztywne ramy wyznaczone trzema surowymi nutami, dużo bardziej fantazyjny, wymykający się definicjom do tego stopnia, że trudno byłoby mi potraktować trzynutową piramidę inaczej niż jako oczko puszczone do klienta. Herbaciany jest bez wątpienia, ale dlaczego ta herbata ma być akurat czarną, a nie na przykład turkusowym oolongiem? Kadzidlanym również bym tego zapachu wcale nie nazwała (miłośnicy kościelnych klimatów, nie dajście się zwieść, możecie być rozczarowani), za to dymnym albo raczej: przydymionym – zdecydowanie tak, bo jak wiadomo dym nie jedno ma oblicze. W tym wypadku jest szarawą, listopadową smużką, kropką nad i.
Nie zgadzam się również na zrównanie tej cudownej, wielowymiarowej bazy do fasoli tonka, protestuję, przecież ten zapach nawet nie jest słodki! Tonka za Chiny nie dałaby ani mineralnego efektu chłodnych, mokrych kamieni, migotliwości kryształków soli, ani metalicznego powietrza, a już na pewno nie morskiej świeżości. Tak więc proszę nie sugerować się opisem producenta, to tylko taka zabawa, każdy sam musi zgadnąć, jaka nuta odpowiada za ten metaliczny chłód (ja wciąż tego nie wiem).
Zapach idealny na plażę poza sezonem, wytrawny, balsamiczny, absolutnie uniseksowy, klimatem przypominający legendarne Dune. Latem, ale prawdziwym, gorącym latem, pozostanę co prawda wierna wersji klasycznej Eau des Merveilles, bo tak podanym cytrusom nie potrafię się wtedy oprzeć, za to Ombre będę mieć pod ręką na pozostałe pory roku - zwłaszcza te przejściowe i nieoczywiste, bo najpiękniej wybrzmiewają w okolicy przedwiośnia albo babiego lata.

perfumeholic88
L Ombre to zapach z jednej strony inny niż wersja Bleu, a z drugiej bardzo podobny. Niewątpliwie jednak ma on DNA całej serii Merveilles, więc od razu wiadomo z czym mamy do czynienia. Początek jest kadzidlany, ale to kadzidło ma wyraźne morskio słono tony. Jakby rozpalić je na plaży. Deliatne herbaciane tony są przygłuszane,a minimalny dodatek tonki również nie ma tu większego udziału. Tu jest wielki błękit, słoność lazurowego morza, szalone fale i dużo pięknego kadzidła. Wszystko to w moich ulubionych unisexowych klimatach. Czy trzeba mi czegoś więcej, aby zabrać ten flakon ze sobą w podróż?

caiyah
Nie przepadam za nutami herbacianymi chociaż są kompozycje w których mi pasują.
Herbaciane otwarcie L'Ombre Des Merveilles Hermès zaczyna się delikatnie i niepozornie, jednak z czasem jak podczas procesu parzenia herbata nabiera mocy. Jest przy tym bardzo naturalnie- ten zapach kojarzy mi się z dobrej jakości herbatą liściastą. W otwarciu jest jeszcze coś- czy jest to przebłysk paczuli czy może labdanum pomieszanego z nutą bursztynowo- żywiczną... nie wiem- ale ten element jest jak sygnatura rodzinna- od razu czujemy, że mamy do czynienia z rodziną Des Merveilles.
Efekt kadzidła kojarzy mi się tu z rytuałem przygotowywania naparu. Jest dostojnie ale poniekąd w moim odczuciu dość purystycznie. Fasola tonka nie wysładza tutaj zapachu- jest bardzo naturalnie, eko, vege, bez cukru.
Ciekawy to zapach i zapada w pamięć, chociaż całościowo jego moc i projekcja są bardzo delikatne. Ze mną przybywa około dwóch godzin. Jak ciekawostkę dodam, że jest to jedyny zapach ze sporej serii testowanych który wzbudził zainteresowanie... mojej kotki. Dla mnie pozostanie raczej neutralną propozycją na ciepłe dni.

anaiana

waspie
Po nazachwycaniu się wystarczająco prawowitym niebieskim, sięgnęłam po L'Ombre iiii...
Co za prędkość! Przepraszam za porówananie, ale ten zapach szczytuje w rekordowym tempie :D
Herbata w otwarciu jest porażająco świeża, i szkoda że ten moment trwa dosłownie dwie-trzy minuty, ponieważ kadzidło robi BUM z szybkością dzika w sosnę; nie, nie jest ciężkie, ale intensywne. Podobnie jak w poprzedniej fazie, nie zdążysz się nawet dobrze wwąchać w nadgarstek, a zapach galopuje dalej, tryskając radośnie nieco słodkawą nutą tonka.
I tak dalej, jak chomik w kołowrotku - przygaszona świeżość herbatki, kadzidełko, pląsająca tonka. Patataj patataj.
Jeśli chodzi o skład - sprawdza się powiedzonko że urok tkwi w prostocie, ale takiego rollercoasteru na nadgarstku jeszcze nie było :D

misia.skrzypek
magikenz
Znudzony już ilością odgrzewanych [...]des Merveilles w których można się już pomylić - postanowiłem te jako "nowość" z ciekawości sprawdzić.
Trzy składniki, a jednak potrafią zdziałać cuda.
Moim zdaniem ten zapach jest dowodem na to, że nie potrzeba skomplikowanej receptury żeby zapach był udany.
Jak to mówią "małe jest piękne" i tak jest również w tym przypadku.
No i o... zapach trafił w me gusta.
Jest to coś innego, prostego, aczkolwiek pięknego.
Początkowo zapach wybija się lekko kwaśnym, herbacianym aromatem, który od samego początku mnie urzekł.
Po chwili dochodzi lekko ostra, dymno-słodka nuta zamieniająca herbatę w minimalnie słodkie, ostrzejsze kadzidło.
Później znów pojawia się herbata i jest już tylko delikatnie osłodzony aromat z nutą kadzidła.
Bałem się o słodkość tonki w tym zapachu, lecz zaskoczyła mnie pozytywnie swą nieobfitą w słodycz mocą.
Wszystkie proporcje idealnie wyważone - słodkość, dymny wydźwięk i aromat herbaty, czarnej herbaty.
Świetnie zmiksowany minimalizm perfumowy.
Typowy unisex. Dobrze się je nosi.
Mówiąc krótko:
Zaparzamy czarną dość mocną herbatę, do tego dorzucamy ostre kadzidło i słodzimy to lekko słodką tonką - dwie łyżeczki.
Ot cały L'Ombre.
:D

Werifestae

waspie
Po nazachwycaniu się wystarczająco prawowitym niebieskim, sięgnęłam po L'Ombre iiii...
Co za prędkość! Przepraszam za porówananie, ale ten zapach szczytuje w rekordowym tempie :D
Herbata w otwarciu jest porażająco świeża, i szkoda że ten moment trwa dosłownie dwie-trzy minuty, ponieważ kadzidło robi BUM z szybkością dzika w sosnę; nie, nie jest ciężkie, ale intensywne. Podobnie jak w poprzedniej fazie, nie zdążysz się nawet dobrze wwąchać w nadgarstek, a zapach galopuje dalej, tryskając radośnie nieco słodkawą nutą tonka.
I tak dalej, jak chomik w kołowrotku - przygaszona świeżość herbatki, kadzidełko, pląsająca tonka. Patataj patataj.
Jeśli chodzi o skład - sprawdza się powiedzonko że urok tkwi w prostocie, ale takiego rollercoasteru na nadgarstku jeszcze nie było :D

perfumeholic88
L Ombre to zapach z jednej strony inny niż wersja Bleu, a z drugiej bardzo podobny. Niewątpliwie jednak ma on DNA całej serii Merveilles, więc od razu wiadomo z czym mamy do czynienia. Początek jest kadzidlany, ale to kadzidło ma wyraźne morskio słono tony. Jakby rozpalić je na plaży. Deliatne herbaciane tony są przygłuszane,a minimalny dodatek tonki również nie ma tu większego udziału. Tu jest wielki błękit, słoność lazurowego morza, szalone fale i dużo pięknego kadzidła. Wszystko to w moich ulubionych unisexowych klimatach. Czy trzeba mi czegoś więcej, aby zabrać ten flakon ze sobą w podróż?

ganczar666
Nie będę tu i teraz wspominać ostatniego mojego kosztownego rozczarowania,zakupionego w dniu premiery,mowa o H24,to już inna historia na inną okazję.
Kilka razy mierzyłem się z dziełem Eau des Merveilles,naprawdę wyjątkowa kompozycja,w ciemno kupiłem duży flakon razem w zestawie z kosmetykami,po ok.2 miesiącach flakon poszedł w świat.Eau des Merveilles na mojej męskiej skórze pachnie w 99% kobieco. Doceniam kompozycję,jej urok,składniki i wyjątkowy styl.
Następny był Elixir des Merveilles,również zapach bardzo dobry,choć niżej w moim rankingu od oryginału.Podobna sytuacja jak z klasykiem - kobiecy pierwiastek zdominował kompozycję.
Całkiem bez emocji i przekonania nabyłem używkę naszego bohatera,czyli L'Ombre Des Merveilles ,i właśnie ta wersja wody cudów rozkochała mnie w sobie,to właśnie ona tworzy na mojej skórze magiczną aurę,cudo,pomimo skąpego składu zapach oferuje znacznie więcej niż przedstawia spis nut.
Pewne jest to,że każdy kto zna inne flankery z serii bez problemu znajdzie wspólny pierwiastek serii.
To ambra,lekko brudna,wręcz szara w odczuciu,pojawia się efekt wilgoci,czegoś mokrego.
W otwarciu rzeczywiście zapach ma herbaciany akcent,czuć jakby ktoś wrzucił do filiżanki kilkanaście torebek z czarną herbatą,pomimo negatywnego wizerunku tego obrazu zapach tworzy ciekawy obraz,wyczystko jest naturalne i bardzo realistyczne.
Po dłuższej chwili,kilkunastu minutach,zapach zmienia kierunek,podażą w stronę oryginału,czyli Eau Des Merveilles.
Patrzę w spis nut i w zasadzie nic mi tu nie pasuje,powinno być kadzidło,faktycznie,może gdzieś tam bardzo daleko w tle czuć je,ale to niewielki ułamek kompozycji.
Ja znalazłem tu cytrusy i drzewne żywice z klasyka,nie wiem jakim cudem tak się dzieje,może mój nos-mózg podświadomie zakodował sobie zapachowy obraz Eau Des Merveilles i dlatego mam takie odczucia,nie wiem,czy to w ogóle możliwe,ale L'Ombre Des Merveilles w nucie serca pachnie dla mnie jak klasyk bez słodyczy z małym pierwiastkiem kadzidła plus nuta herbaty. Co ciekawe na tym etapie herbata nie już już to czarna,gęsta esencja,nawet ta herbata nabiera zielonego,bardziej świeżego kierunku.
Bazę w zasadzie można pominąć,nie widzę tu większych zmian,na tym etapie zapach robi się prosty i liniowy,żyje tym samym kierunkiem co wcześniej pisałem.
Flakon bardzo ładny,solidny,ciekawy,przyciąga wzrok i budzi ciekawość.
Parametry bardzo dobre,przez 3h zapach jest intensywny,ładnie unosi się w powietrzu,pomimo koncentracji wody perfumowanej nie czuć,że jest ciężki lub męczący.
Na skórze kompozycja zostawia zapachowy ślad nawet do 10h,także jest bardzo dobrze w tej kwestii.
Z tej serii to 3 flanker jaki kupiłem i poznałem,z wszystkich wyżej wymienionych to właśnie L'Ombre Des Merveilles podszedł mi najbardziej,rozkochał mnie w sobie,wzbudził też ciekawość do poznania reszty flankerów z tej serii.
Zachęcam mężczyzn do poznania,jeśli szukacie czegoś innego,ciekawego,zwłaszcza na zbliżającą się wiosnę.
Edit : zapomniałem wspomnieć,nie lubię akordu fasola tonka,a dziś co druga męska kompozycja ma ten element,w tym zapachu nie znalazłem jej ani śladu :-)

Werifestae
Perfumy: 66126
Recenzje Perfum: 56554
Miłośników perfum: 17965
Czytelników online: 40
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]

























































