Mémoire d’une Odeur Gucci dla kobiet i mężczyzn

Mémoire d’une Odeur Gucci dla kobiet i mężczyzn

główne akordy
ziołowy
drzewny
piżmowy
kwiatowy
pudrowy
białe kwiaty
aromatyczny
migdałowy
świeży korzenny
słodki

Średnia ocen 3.63 na 5 na podstawie 2,957 ocen

Mémoire d’une Odeur marki Gucci to perfumy dla kobiet i mężczyzn. Są to nowe perfumy, Mémoire d’une Odeur został wydany w 2019 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Alberto Morillas. Nutami głowy są Rumianek i Gorzki migdał; nutami serca są Piżmo, Indyjski jaśmin i Jaśmin; nutami bazy są Drzewo sandałowe, Cedr i Wanilia.

Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.

Perfumiarz
Fragram Zdjęć
Perfumowa Piramida

Nuty głowy

Rumianek
Gorzki migdał

Nuty serca

Piżmo
Indyjski jaśmin
Jaśmin

Nuty bazy

Drzewo sandałowe
Cedr
Wanilia

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Wszystkie recenzje

Mikołaj

Pierwsze minuty to szampon do wlosow, odzywka. Bardzo gorzki, piżmowy, czuje wyraźnie suszone kwiaty.
Zapach jest niszowy, nie robi raczej wrazenia na innych. Daje wrazenie czystosci, jakby wyszlo się kilka godzin temu spod prysznica, umyło włosy odżywką i siedziało wśród suchych, rozgrzanych letnim słońcem pól z trawami.
Trwałośc zalezy od ilosci zaaplikowanych perfum. Zauwazylem ze na ubraniu zapach daje o sobie znac dopiero po 1 dniu od aplikacji.

SylviaInVogue

Piękny brzydal

Ten wytwór pachnie jakby miał być stworzony do wspominania, a nie do noszenia. Rzeczywiście, jak piszą poprzednicy, nie jest to zapach łatwy. Dla mnie to wiejska łąka, snopy siana, usypany stokrotkami zielony dywan i wysuwający się na prowadzenie rumianek. Jest to jednak ciekawa wersja rumianku – jednocześnie świeży i suszony. Zielona soczystość przeplata się z ususzoną herbatką. Zima, przeziębienie i lekarstwa – z chodnym powiewem letniego wiaterku na werandzie u babci.

Traktuję ten zapach jako ciekawostkę i nic ponadto. Powiedziałabym nawet – nisza. Jednak nie wyobrażam sobie nim gdziekolwiek pachnieć. Nie pasuje ani na randkę, ani do pracy, ani na zakupy. Byłby może dobry jako zapach do pomieszczeń, bo jest taki neutralny – ani seksualny, ani uroczy, ani intrygujący. Irytujący i złośliwy - też nie jest… Jest to po prostu całkiem udana próba odwzorowania natury.

Można powąchać z czystej ciekawości – kto wie, może i znajdzie swoich fanów. Szkoda, że parametry słabiutkie.

Ibizer

Staromodny flakon z zielonego szkła, kryje w sobie coś nieokreślonego, zastanawiającego po co to komu i na co…zdecydowanie niszowe i dla koneserów.
Gorzkie, posiekane migdały, wyciągnięta z mocno ostudzonej szklanki, zalatująca sianem zimna, wczorajsza torebka rumiankowej herbaty . Wszystko to wyrzucone na zaczynającą gnić sporą kupę naręczy jaśminu.
Generalnie jaśmin, jaśmin, sporo tego jaśminu. Poprzez swoją kwiatowość zapach zatem zdecydowanie idzie ku pierwiastkowi żeńskiemu. Nie nazwałbym go zatem unisexem.
Po jakimś czasie pojawia się coś kwaskowo-odświeżającego …coś jakby cytrusy… może to za sprawą mieszającego się z jaśminem cedru.

Jak na EDP zapach bardzo stonowany, bardzo szybko przechodzący w stan bliskoskórny. Bardzo nieciekawe są też jego parametry. Projekcja delikatna, a trwałość symboliczna, a wszystko to za w zależności od pojemności około trzy- cztery stówki.

Lipnie wyszło to moje pierwsze spotkanie z pachnidłami od Gutka. Nie ma tu mowy o żadnych ciekawie wybrzmiewających akordach, nie ma powalająco aktywujących się nut… poza sianem i jaśminem i coś tam cytrusowo-odświeżającego o mikrej projekcji nie ma w nim nic. Zapach bez aspiracji, bez wyrazu i nie za tą kasę. Nie wzbudzają we mnie żądnych emocji, poza niesmakiem z wtopionych w ciemno pieniędzy.

Mówiąc Gucci Memorie d’une Odeur myślę, król jest nagi. Opowieści dziwnej treści o innowacyjności, nietuzinkowości, o zachwytach można włożyć sobie między bajki. Owszem, zapach jest oryginalny. Zastanawiające jest jednak po co komu coś takiego ?!?!?

Za Memorie d’une Odeur nie warte są złamanego grosza. Świat nie straciłby nic, jeśli w ogóle by nie powstał. Moje spotkanie z tym zapachem będzie zatem jedyne i zarazem ostatnie.

perfumeholic88

Pamiętam jak z szaleństwem w oczach szukałam flakonu kiedy tylko pojawiła się pogłoska, że pojawił się na rynku. Zewsząd dochodziły wyśpiewywane recenzje jakoby Memoir pachniał ziołową łąką, lasem, miał klimaty retro z wysuszonym zielskiem i zagajnikiem prababci. Przysłowiona kopara opadła mi w czasie testów i pierwszego globalnego noszenia, bo ten zapach ani trochę nie pachnie tak jak rzekomo miał. Skopał mnie już na samym początku ciężkimi buciorami zrobionymi z jaśminowego, perfumowanego mydła. Mnóstwo mydlin i ten agresywny, jaśminowy krzyk! Gdzie tu niby te zioła, rumianek czy las?! Mam wyjątkowo bujną wyobraźnię, ale tego nie daję rady sobie tu stworzyć choćbym nie wiem jak się starała. Memoir to zapach stłamszony przez mydlane piżmo i psychopatycznego jaśmina, które walczą ze sobą jak bezdomne koty na podwórzu. Dokładam tę kompozycję do mojej osobistej listy zapachów tzw ´´bólogłowów´´. Nie jestem w stanie go nosić ani czuć. Drażni mnie od razu. To bodaj mój najgorszy zakup w ostatnim czasie i przekonał mnie on, że z jaśminem się nie lubimy. Ta kompozycja nawet wcale się na mojej skórze nie rozwija tylko męczy nos i wiruje wściekle aż do samego końca. Dla mnie zapachowa trauma i absolutnie nie polecam kupowania w ciemno no chyba, że kochacie jaśmin całym sercem.

JA 02

Kupiłam (jak większość moich perfum) z ciekawości, bez testowania i przyznam, że tak sobie go mniej więcej wyobrażałam...Roztarty migdał posypany płatkami rumianku, okraszony bardzo delikatnie jaśminem, na odrobinie wanilii...jest ziołowo i kremowo...To połączenie daje mi przyjemne uczucie spokoju i nostalgii...Doszukałam się sporego podobieństwa do Balenciaga L'Essence. "Nisza w mainstreamie" - jak dla mnie super!

ganczar666

Jakiś czas temu pokochałem inny zapach z logo Gucci,był to Gucci Guilty pour homme love edition ,widząc flakon Mémoire d’une Odeur liczyłem również na coś wyjątkowego. No i w sumie tak się stało.
Mémoire d’une Odeur jest naprawdę ciekawy i wyjątkowy, problem w tym, że wszystko dzieje się bardzo szybko, zapach ma koszmarne parametry na mojej skórze, generalnie nie zwracam uwagi na takie rzeczy, wolę pachnieć magicznie przez 1h,niż mieć na sobie coś nudnego i męczącego przez pół dnia.
Mémoire d’une Odeur jest zapachem suchym,czuć zioła, ale nie takie zielone i żywe, wszystko jest wysuszone na wietrze, można powiedzieć że są one martwe, nie wiedząc czemu tak widzę ten zapach, takie mam skojarzenia, kojarzy mi się ze śmiercią i przemijaniem, duchowa podróż na wyschniętą łąkę w letni, słoneczny dzień.
Zużyłem ponad 5ml,i napewno muszę powtórzyć testy, jak będzie cieplej, chętnie kupię używkę flakon, acha, przypominam, że to wrażenia z użytku na męskiej skórze, i to dodatkowo w chłodną porę roku.
Zapach ciekawy, intywny, budzący w głowie obrazy, bardzo delikatny i niestety nie trwały.
Jego życie na mojej skórze to kwestia niecałej godziny, sam nie wierzę, że to dzieje się naprawdę, zapach znika bez śladu ze skóry razem z podmuchem wiatru, ulotna magia, czar prysnął.

Smok17.

Wspomnienia... szkatułka z pamiątkami... zasuszone kwiaty... stare fotografie... kilka drobiazgów...
Te perfumy nie są ani męskie, ani żeńskie. To zapach przeżytych, dawnych emocji...

Najbardziej podoba mi się faza, gdzieś po godzinie, zapach robi się wilgotno syntetyczny, coś jak w Code Armaniego.

Barbra Streisand - The way we were
Wspomnienia
Jasne zaułki mojego umysłu
Mgliste akwarelowe wspomnienia
O tym, jacy byliśmy.
Rozproszone obrazy
Uśmiechów, które zostawiliśmy za sobą,
Uśmiechów, które daliśmy innej osobie
Za to, jacy byliśmy.
Czy to możliwe, że to wszystko było kiedyś tak proste?
Czy to czas przepisał każdy wers?
Jeśli mielibyśmy okazję, by zrobić to wszystko jeszcze raz,
Powiedz, zrobilibyśmy, moglibyśmy?
Wspomnienia, mogą być piękne jednak
To, co zbyt bolesne do pamiętania
Zwyczajnie postanawiamy zapomnieć
Cóż, to jest śmiech, który
Będziemy pamiętać Ilekroć będziemy wspominać...
To, jacy byliśmy...
To, jacy byliśmy...

Tłumaczenie pochodzi ze strony: tekstowo

Marcin__

Dla mnie to jest takie połączenie: migdały z linii L'Homme Ideal Guerlain, suchość i ziołowość z Annick Goutal Sables i rumianek, który nieustannie przypomina mi Jean Paul Gaultier Fleur du Male (mimo, że tamten chyba nie ma w składzie rumianku).

Jest ciekawy i gdybym miał zgadywać to w życiu nie strzeliłbym, że zrobił go Morillas. Faktycznie bardziej kobiecy, ale mi się podoba na tyle, że myślę o flakoniku dla siebie. Pora do noszenia: wiosna, początek jesieni oraz letnie wieczory.

Trwałość na mojej skórze plus minus 8 h, projekcja raczej dyskretna.

blubleberry

Kiedy pierwszy raz uniosłam skropiony Memoire d'une Odeur nadgarstek ku twarzy byłam zaskoczona tym jak gorzki, suchy i wytrawny to zapach. Te pierwsze minuty przywodzą mi na myśl zapach suszonych kwiatów rumianku, takich które kupuję na wagę w sklepie zielarskim do naparów i płukanek. W zasadzie może to być nawet torebka herbaty rumiankowej, choć susz użyty w niej jest mocno rozdrobniony i mniej aromatyczny. Ale bez obaw, surowa woń ziół szybko znika. Rumianek łagodnieje i taki już pozostaje do końca. Kremowy. Pudrowy. Delikatny. Praktycznie niesłodki. Bardzo, ale to bardzo cieszę się, że tego rumianku nie próbowano osłodzić choćby łyżką miodu. W moim odczuciu Memoire d'une Odeur to mało perfumeryjny zapach. Stapia się z właścicielem. Nie aspiruje do pierwszego planu. Jest cichy i spokojny. Noszę go z ogromna przyjemnością. Trudno mi zweryfikować trwałość, bo jest bliski skórze. Czasami zastanawiam się czy to jeszcze pachnie Memoire d'une Odeur czy to już ja. Być może akurat ten Gucci nie uplasuje się na liście bestsellerów, ale mam nadzieję, że uda mu się zgromadzić wystarczającą liczbę sympatyków, tak aby nie zniknął któregoś dnia bez echa. Mi również złote gwiazdki zdobiące kartonik przywodzą na myśl sklepienia gotyckich kościołów :)

Szymon2M

Po powąchaniu tego dzieła sztuki w mojej głowie pojawił się następujący obraz:
To pierwsze wakacje u dziadków, które pamiętam.
Jest pogodnie, słońce świeci mocno, lato dopiero się zaczęło.
Babcia poszła do ogródka zerwać trochę świeżych ziół do obiadu.
Dziadek powiedział, że jeszcze jestem za mały żeby rąbać drewno, ale przecież ja za dwa miesiące idę już do pierwszej klasy.
Mam alergię na sierść, ale i tak bawię się z psem na podwórku, skoro nie mam teraz nic ważnego do zrobienia.
Na niebie widzę stado gołębi, to chyba własność sąsiada, on jest hodowcą i nawet wybudował im spory murowany domek.
Ciekawe czy kiedyś będę mógł zobaczyć go od środka…
Zza drewnianego płotu widzę przechodzącą, całkiem niebrzydką dziewczynę, ubraną w sukienkę w słoneczniki.
Ile ona może mieć lat? Chyba siedemnaście, bo wygląda już na dorosłą.
W zasadzie nie jest niebrzydka – jest ładna, ciekawe czy zobaczy mnie z tak daleka?
Gdybym miał tak z trzy lata więcej może wtedy zwróciłaby na mnie uwagę?
Przecież jestem mądrzejszy i dojrzalszy od chłopaków w moim wieku, tylko skąd ona może o tym wiedzieć?
Mógłbym tak patrzeć na nią jeszcze dłuższą chwilę, ale muszę już iść do domu, bo babcia woła mnie na obiad.
Jak wrócę tu za rok, może znowu ją zobaczę i wtedy dowiem się jak ma na imię.

Pisząc prościej. Zapach pozwolił mi dostrzec jak dużo pięknych rzeczy spotkało mnie w moim życiu. Są to dobre wspomnienia i nie żałuję, że wiele z nich już nigdy się przytrafi się ponownie. To wspaniałe, że chwile są tak ulotne.

Parametry zadowalające, takie jakie powinny być. Dla mnie to unisex, bez względu na wiek, tutaj liczy się bardziej Twoje usposobienie, sposób bycia, czy nastrój danego dnia. Naniesienie tego zapachu powinno być traktowane niemalże jak rytuał. Jeżeli chcesz komuś zaimponować tym, że ładnie pachniesz, wybierz coś innego. Perełka pośród mainstreamowego świata perfum.

Linka140

Po tych wszystkich intrygujących recenzjach byłam wściekle ciekawa tego zapachu i gdy poczułam się wystarczająco odważna, zamówiłam flakonik na próbę. Dla mnie Gucci Memoire d'une Odeur to w otwarciu nostalgiczny, lekko herbaciany zapach yerby lub innych suszonych ziół. Takich, które zalewamy wrzątkiem na poprawę samopoczucia. Wywołuje wspomnienie zmęczenia ale i spokoju ducha, zadumania, kiedy suchy zapach ziół przechodzi w aromatyczny napar.
Pierwszych parę chwil faktycznie jest trudne - to ostry, bardzo celnie określony jako "apteczny" zapach. Ale też nie jest to zwykła apteka, a apteka zielarza z końca XIX wieku. Coś co początkowo kręci w nosie szybko jednak osiada spokojnie na skórze i wtula się w nią balsamiczną słodyczą. Niezwykła to słodycz, oparta na kadzidle i drzewie sandałowym, z subtelnym dodatkiem wanilii. Bardzo ciepła i wywołująca uśmiech na twarzy. Jest lekko drzewna, jakby samemu było się istotą zrodzoną z pól i lasów.
Uwielbiam zapachy nietypowe, słodkie, cierpkie i wytrawne, ale to dziecko natury nie wpisuje się w żadną ze znanych mi kategorii. Nie ma w nim krztyny sztuczności i chciałoby się, żeby całe ciało pachniało w ten sposób. Na pewno nie nadaje się do codziennego noszenia, ale wtedy, gdy człowiek potrzebuje namiastki domu i poczucia bezpieczeństwa, czegoś "swojego" gdziekolwiek pójdzie. Nie mogę się doczekać gorących dni, by móc zobaczyć jak będzie się wtedy rozwijał. Kocham.

Lolius Caesar

Bardziej opinia niż recenzja, ponieważ wrażenia opisuję na podstawie próbki i w zimowym, acz wewnętrznym środowisku (temperatura pokojowa).

Wyobraźcie sobie białą od kwiatów łąkę w pełnym skwarnym lecie. Rzucacie się w te nieomal wysuszone kwiaty. Tak widzę oczami wyobraźni kontakt z nowym Guciem.

Przede wszystkim rumianek, głównie jego żółty środek specyficznie pachnący środek, ale też trochę płatki nadające świeżości. W tle pudrowość, wysuszone kwiaty wrotyczu albo inne żólto-białe astrowate.

Ktoś pisał o białych landrynkach (migdałowych). Wiem skąd mogło się wziąć skojarzenie, ale do mnie w pełni nie przemawia.

Wszystko powyższe w pierwszej godzinie, więc zielona świeżość w tle szybko się ulatania. Żadnej słodkości nie czuję. Generalnie są to perfumy o niskiej projekcji, bliskoskórne. Projekcja łagodna. Trwałość przeciętna (4-5h).

Osoby szukające komplementów czy prostego przyjemnego zapachu niech skierują nosy i portfele w innym kierunku. Nie dość powiedzieć, że ktoś na zagranicznej fragrantice porównywał Odeur do odoru wydobywającego się z kosza ze sfermentowaną roślinnością. Od siebie dodam, iż takie obrazy mógł - bez obrazy - namalować tylko typowy mieszczuch, który kontakt z naturą miał zaburzony.

Roq napisał, że na jego skórze z czasem Gucci zyskuje moc. Byłbym skłonny uwierzyć, gdyż ta główna (dla mnie żółta) sucha nuta wraz z temperaturą ciała i "potem" może mieć tendencję do promieniowania. Sam obecnie nie jestem tego w stanie sprawdzić: zima, wysuszona skóra etc.

W dobie mnożenia się niebieskich zapachów cieszy fakt, że wśród marek modowych pojawiają się tak niecodzienne bukiety. Nie na siłę, nie na bakier ze swoim gustem, ale należy za próbę wprowadzenie czegoś nowego, Gucciego, a dokładniej dyrektora kreatywnego, Alessandro Michele, pochwalić.

Podsumowując nie wiem jeszcze czy byłbym skłonny nabyć cały flakon dla siebie. Zapach jest na tyle oryginalny, że trzeba się z nim oswoić. Mamy głównie suchy rumianek, który uderza z siłą w otwarciu i szybko robi się subtelny oraz niemęczący. Dobra rada - nie kupujcie w ciemno.

marta34

W poszukiwaniu prezentów na święta, których nie obchodzę ,ale co mi prezent szkodzi ( co mi łazienka szkodzi -jak mówiła starsza Solska w filmie Kogiel-Mogiel) zaszłam do perfumerii . Moją uwagę natychmiast przykuł ładny kolor flakonu i sama jego prostota. Oczywiście wcześniej widziałam szokujące i skrajne opinie na internecie ,ale musiałam sama się o tym przekonać . Pierwsze minuty mnie załamały , córka mówi a fujj, a ja ,że stajnia ... No i co? No i musiałam odszczekać ! Wczoraj córka przyszła do mnie na kawę i mówię dziecko wiesz ,że zawsze byłam dziwna i kupowałam w ciemno zapachy, które miały na fragrantice czy innych stronach skrajne opinie, bo świadczyło to o ich charakterze i ten Gucci mnie oczarował !!! ...Tak jak napisał kolega niżej, to nie jest zapach dla Seby i Andżeliki ... Ale mnie oczarował swoją prostota i innością na tle landrynek i waniliowych ulepów. Że zanucę znany przebój " muszę mieć, muszą ją mieć ... " ! Niech was nie odstrasza pierwsza minuta po aplikacji z czasem rozwija się świetny , świeży , lekki zapach ,a ta stajnia to rumianek, teraz pamiętam jak w dzieciństwie wąchaliśmy go na łąkach , tak właśnie pachniał taki dziko rosnący :) Polecam wnikliwe testy , bo pierwsze wrażenie nie jest zachęcające ! Odradzam zakup w ciemno.

Roq

W wielu recenzjach na temat tych perfum podkreśla się, że to zapach genialny, ale zbyt trudny dla przeciętnego użytkownika perfum. Przyznam, że zaintrygowały mnie te informacje i musiałem skosztować tego "trudnego dziecka" Gucciego.
I co?
I tak, nie jest to zapach, którego odlewki będą krążyły po przeróżnych grupach zapachowych, bo żaden z niego "panty dropper", bądź killer, a tylko takie rodzaje zapachów wywołują rumieniec pożądania. Statystyczny Janusz lub Grażyna raczej nie zwrócą na niego uwagi. Tym bardziej nie zrobi tego statystyczny Seba.
Mémoire d’une Odeur oprócz swojej trudnej do zapamiętania nazwy nie jest ani dziwny, ani dziwaczny. To po prostu rzadko spotykana definicja zapachu. Unikatowa woń i wyżyny sztuki perfumeryjnej. Najbardziej "inteligentny" zapach z jakim miałem dotąd do czynienia.
Nie krzyczy, nie uwodzi, nie wywołuje wielkich emocji, ale ma w sobie to COŚ, co mnie cholernie pociąga i uzależnia. Niestety, tego "cósia" nie jestem w stanie zdefiniować. To jakaś mieszanka subtelnego piękna z dodatkiem nostalgii...
Mémoire d’une Odeur doskonale stapia się z moją skórą, dodaje jej szlachetności, a jego subtelny, bardzo wyrafinowany, początkowo lekko ziołowo-apteczny aromat powoduje, że po prostu muszę mieć go na sobie, choćby na skrawku ciała, by móc od czasu do czasu wwąchać się w to arcydzieło.
A to dlatego, że przy nim, większość perfum które mam, zdają się być zbyt oczywistymi i prostymi.
Mémoire d’une Odeur to moim zdaniem doskonały zapach dla indywidualistów i osób, które wolą jego piękno zatrzymać dla siebie, zamiast ziać nim na parę metrów.
Wiele osób podkreśla, że jest w nim szczypta retro.
Być może wrażenie to sprawia piękny flakon w stylu retro, bo w samym zapachu (na szczęście) nie znalazłem w nim takiej cechy.
Kończąc, chciałem jeszcze dodać, że Mémoire d’une Odeur ma jeszcze jeden ciekawy aspekt. Z biegiem czasu zyskuje na mojej skórze moc, zamiast ją tracić, a jego trwałość, która początkowo wydaje się średnia, po pewnym czasie okazuje się zaskakująco dobra, choć ciągle bliskoskórna.
Na blotterze natomiast, zdaje się być nieskończona.
Po pierwszych testach globalnych stwierdziłem, że flakon MUSI być mój, bo dotąd nie poznałem tak pięknego dziwoląga.
I jest...

Aleksxs

Reklama mi się nie podoba ale o słynnym zielonym, trudnym charakterze zapachu szybko się dowiedziałam dlatego poleciałam go przetestować i kupiłam. W ten sposób uroczy 40ml flakon szybko trafił do mojej kolekcji. Flakon jest niesamowity(nawiązuje do zapachu eau de Gucci), utrzymany w dawnym klimacie i nakrętka, jest solidna a nie jakiś tam plastik fantastik 😊
Kolor flakonu zdecydowanie nawiązuje do ziół rosnącej na łące.
Otwarcie jest owszem trudne (dla mnie cudne) ale bardzo ciekawe, piękne. Zdecydowanie czuć moc różnych ziół połączonych z zmysłowym piżmem a w głębi przeplatają się nuty drzewne. Początkowo zdecydowanie czuć cedr i tylko delikatnie kremowe drzewo sandałowe. Początek zdecydowanie jest ziołowy, wytrawny świeży, piżmowy i drzewny.

Z kolei po rozwinięciu się, zioła trochę cichną a w ich głębi pojawia się kremowy, ciepły nieco słodkawy zapach.
Aż można sobie wyobrazić lekki biały krem z jaśminu, drzewa sandałowe, migdałów i dosłownie z szczyptą wanilii.
W tej fazie zdecydowanie łączą się dwa światy wytrawnych, świeżych ziół z piżmem oraz ciepłego, zmysłowego, delikatnego kremu jakie to skrywa się pod powierzchnią lotnych, świeżych ziół i piżma.

Zapach utrzymuje się na skórze około 6h i choć przez godzinę ma dużą projekcję to niestety później jest ona delikatna. Szkoda bo tak cała ta kompozycja ma swój unikatowy, nostalgiczny charakter.

Jot

Czuje (dosłownie), że Gucci wywoła bardzo mieszane emocje tym zapachem.
Dla mnie maja w sobie coś z Byredo gypsy water i hugo boss soul, i nie mam tu na myśli tego co czujemy zaraz po użyciu, ale po ok pół h kiedy zapach ułoży się na skórze. Nie jest to kwestia tylko o mojego pH, inne osoby które znają wymienione perfumy również widzą wyrazne podobieństwo. Ciekawa jestem czy ktoś z Was jeszcze to potwierdzi?
Nie jestem najlepsza w wyszczegolnianiu nut, dobrze to zrobiła Ineska, Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Dodam tylko, że ten rumianek może niektórym osobom kojarzyć się z czymś bardziej gorzkim, w rzeczywistości rumianek ten jest mało rumiankowy, bardziej kremowy, waniliowy, delikatnie słodki, jakkolwiek to brzmi 🙏
Jeszcze jedna myśl która nasuwa mi się kiedy wącham nadgarstek, memoire d une nie pachnie jak typowe perfumy, raczej piękny naturalny zapach ciała, bardzo sexowny, wodzący za nos.
Bardzo polecam!

Ineska

Zapach zupełnie różny od tego, co możemy znaleźć na perfumeryjnych półkach. Pachnąca, ziołowa apteczka, łagodny kompres ukręcony z dobrodziejstw natury. Zapach jest spokojny, kojący. Przenosi do beztroskich lat dzieciństwa, kiedy lato spędzałam z okoliczną bandą dzieciaków na polnych łąkach pradziadków. Pierwsze skojarzenie to, jak przez mgłę, zapach podlaskiego krajobrazu parującego ciepłem sierpniowego słońca i dzikiej zieleni ruszającej się od cykad. To czas żniw, suszenia siana, kwitnienia ostatnich polnych kwiatów wyblakłych od słońca. Prababcia przesiadywała na ławce przed domem, a w swoim przepastnym fartuchu zawsze miała opakowanie landrynek, które dzieliła między dziećmi. W kuchni suszyła zioła i jabłka, a w niedzielę rano wypiekała ciasto drożdżowe z kruszonką. Przed chatą - tak, jej domem była cudowna stuletnia chata z drewna - znajdował się niewielki, ale wypielęgnowany ogród kwietny i owocowy sad. Wszystkie te beztroskie chwile spędzane na głębokiej polskiej wsi wróciły przywołane Pamięcią Zapachu.
Sam aromat (tak, nie tyle zapach perfumeryjny co aromat właśnie) to głównie rumianek, na łagodnym piżmie i delikatnym, kremowym miksie migdałów i wanilii. Czuję jaśmin, nie ostry, ale maślany. Jest ziołowo-kremowo, przytulnie, niesłodko (!). Sielsko i beztrosko, ale też nieszablonowo. Odważna jak na popkulturę zapachową pozycja, szanuję to.

Chanti

Zapach poznałam tylko na blotterze, więc może po testach nadgarstkowych miałabym zgoła inne wrażenia, ale dla mnie było to bardziej interesujące niż niemiłe doznanie. Od razu pojawiło się też skojarzenie z jakimś odległym wspomnieniem i po chwili już wiedziałam: białe landrynki. Te które znajdowały się w paczce wraz z owocowymi kolegami i które jakoś nie miały zbyt wielu amatorów ;) Były zdaje się migdałowe, więc może to nie całkiem szalone? Potem robi się ziołowo, łagodnie, ale wspomnienie białych landrynek trzyma się nawet kolejnego dnia.

Danu

Zapach bardzo przypomina "pachnącą stronę" z pewnych starożytnych katalogów. Co mam na myśli? Otóż, czuć pewne nuty danego zapachu, a w roli głównej zapach nadrukowanej, śliskiej kartki. Zapach dla mnie bardzo nostalgiczny, dziwny i nijaki, a zarazem ciekawy oraz inny niż wszystkie. Nie mam pojęcia jak z projekcją oraz trwałością, ponieważ było wąchane w Douglasie, ale przy najbliższej okazji wleci cały flakon ;)

Marietta

Te perfumy to mieszanka zapachów i emocji.
Flakon, jego kształt zaczerpnięto ze starych perfum marki Gucci jeszcze z lat 90-tych. Czyżby więc powrót do korzeni?
Natomiast zielone pudełko symbolizuje gwieździste, nocne niebo i ziemski świat. Ozdobione niebiańskimi ornamentami zaczerpniętymi z rzymskich obrazów i gotyckich kościołów jeszcze z czasów średniowiecza.

Mémoire d’une Odeur pamięć zapachu.
Sam zapach jest bardzo przyjemny. Uważam, że idealny jeszcze teraz na lato. Nie jest za słodki jak większość mainstreamowych wypustów. Z lekka o ziołowym tchnieniu. Za sprawą rumianku. A rumianek ma w sobie coś przyjemnego, słodkawego, kremowego, kojącego. Tutaj towarzyszy mu jaśmin. I to w dwóch gatunkach. I to właśnie jaśmin wprowadza upojnego akcentu. drzewne nuty oparte są na nieco maślanym drzewie sandałowym. I ciekawego smaczku dodaje gorzki migdał. Całość owiana delikatnym pudrowym woalem.

Powiem krótko jest ciekawie, jest inaczej i zachęcam do testów. Może to być jedno z ciekawszych pachnideł pośród nowości:)

gardenia

Od razu sięgnęłam po sliczny wintadzowy flakon.
Myślę, że to jest właśnie największy chwyt tego zapachu.
Patrzysz na staromodną elegancką zieloną butelkę i czego się spodziewasz? No, czego? Wszystkiego, tylko nie tego!
Ja akurat lubię takie eksperymenty, ale Mémoire d'une Odeur wcisnela mnie w podłogę niemieckiej prowincjonalnej drogerio perfumerii. Tudzież wyskoczylam z laczkow.
Żyję już trochę na tym padole i wachalam już sporo, łącznie z niszą o wymyslnych niefajnych nazwach, ale Pamięć Zapachu to żaden tam Tlusty Elektryk, czy Oddech Boga tudzież Fucking coś tam. To jest naprawdę ODÓR. Ale mnie się akurat tak spodobało to zaskoczenie, jakie udało się Gucci wywołać u mnie, że rozbawiona zaaplikowalam sobie ten odor nadgarstkowo i globalnie.
Ale o co chodzi. Napiszę tak: jakiś smrodek, ziołowa smierdziaca herbata, maść ziolowa, pomieszana z czymś bardzo świeżym, zielonym, gorzkim, o dziwo w miarę lekkim. Poczułam się w tym zapachu jak na kolejce górskiej, juhu, wsiadam, trochę nie wiem, co to będzie, i czy będzie fajnie, ale zapowiada się ciekawie, a przecie o to chodzi, co, nie? ;]
Na mnie perfumy już się bardziej nie rozwinęły, jedynie zniknął smrodek z początku, zrobiło się gorzko świeżo ciemnozielono, ze slabnaca projekcją, bardzo uniseksowo, nietypowo, gorzko, przede wszystkim bardzo bardzo odważnie.
Ciekawa jestem, jak przyjmą tę nowość wszelcy malkontenci mainstreamu, że wszystko w nim na jedno kopyto, nieciekawe itd. itp. Gucci odważył się bardziej, niż Thierry Mugler z zieloną Aurą, choć ja czegoś ciut podobnego właśnie po nim się spodziewałam, a tu proszę, Gucci! Brawa za odwagę, ale myślę, że będzie to klapa, Mémoire d’une Odeur jest zbyt innowacyjne, zbyt odważne a może za bardzo śmierdzi?
Zastanawiam się jeszcze tylko, co by było, gdyby tak zapakować te perfumy w prostą brzydka butelkę, nakleic prostą etykietę i wymyślić jakaś nazwę typu: Odech Trumpa, albo wpisać znienawidzona osobe? Nie wiem, coś straszliwie niszowego? Myślę, że ta piękna klasyczna butelka robi za to całe wrażenie, zaskoczenie, a może to taki psikus producenta? ;]
Dla mnie początek super, szkoda, że na końcu zapach cichnie, w sumie nie wiem, czy to można w ogóle nazwać perfumami...Choć ja tu wyczuwam coś nostalgicznego, coś tu mnie pociąga i to bardzo.
Dla mnie 10/10 za odwagę, oryginalność i pomysl. Jednak nie spodziewam się pozytywnych recenzji. Przetestować warto, szczególnie wielbiciele awangardy powinni to zrobić :)
 
Encyklopedia Perfum

Perfumy: 66259
Recenzje Perfum: 56673
Miłośników perfum: 18034
Czytelników online: 33

Zarejestruj się
Nowe Recenzje Perfum
Trussardi
My Name
autor SaraMac
Givenchy
Organza
autor CandyWitch
EIGHT & BOB
EIGHT & BOB
autor Beata Maria
Calvin Klein
Eternity Moment
autor BeautifulTempest
Giorgio Armani
My Way
autor mylengrave
Najnowsze recenzje
Najnowsze komentarze
CoSTUME NATIONAL Supergloss autor estrellas_de_noche
Joop! Homme Eau de Parfum autor Beata Maria
DS & Durga Magnolia City autor Beata Maria
Trussardi Eau de Parfum autor magnolia.federejczuk
Etro White Magnolia autor Naranja
Mancera Lovely Garden autor Gothabella
Montale Crazy In Love autor Beata Maria
Popularne marki i zapachy
Skocz do góry

Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches | Beauty Almanac |

Prawa autorskie © 2006-2021 Fragrantica.pl magazyn o perfumach - Wszelkie prawa zastrzeżone - nie kopiuj zawartości strony bez uzyskania pisemnej zgody. - zapoznaj się z Regulaminem strony i Polityką prywatności.
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]