Alberto Morillas
Gucci Bloom Gucci dla kobiet
Gucci Bloom by Gucci Eau de Parfum S... (17.24 USD)
FragranceNet.com 1 product for 17.24 USD
Belk 4 items for 34.00 - 165.00 USD
Sephora.com, Inc. 5 items for 34.00 - 135.00 USD
Macys.com 7 items for 34.00 - 165.00 USD
Jomashop.com 4 items for 47.99 - 87.99 USD
eCosmetics.com 3 items for 64.99 - 119.99 USD
FragranceX.com 3 items for 70.68 - 99.95 USD
GiftExpress.com 1 product for 73.66 USD
ThePerfumeSpot.com 2 items for 76.07 - 96.83 USD
Średnia ocen 3.77 na 5 na podstawie 4,126 ocen
Gucci Bloom marki Gucci to kwiatowe perfumy dla kobiet. Gucci Bloom został wydany w 2017 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Alberto Morillas. Nutę głowy stanowi Jaśmin; nutą serca jest Tuberoza; nutą bazy jest Rangun biegów pełzających.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.30 out of 5.
Perfume sillage: 2.51 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Lady_Daisy

sweet patchouli
Bloom jest prosty. Na początku kwiatowy z zielonym wydźwiękiem, później stopniowo wyhamowuje i przechodzi w chłodną woń na drzewnej podstawie. Nie polecam kupować ich w ciemno, ponieważ sprawdzi się tylko i wyłącznie wśród wielbicieli narkotycznego białego bukietu. Albo się je pokocha, albo znienawidzi.
Woń potrafi odurzyć… lub odrzucić, dlatego zalecam jednak dać perfumom szansę i przeczekać pierwszy rzut rozbuchanej wiązanki ;P . Bloom sam w sobie nie jest co prawda odkrywczy, za to może pochwalić się ukazaniem białych kwiatów w bardzo pięknym ich wydaniu – wyrafinowanym i kobiecym, ale jednocześnie nieco zuchwałym i silnym.
Ellin

Nateah
Idealnie odzwierciedlony zapach białych kwiatów!
Mam wrażenie jakby stał obok mnie wazon pełen lilii, tuberozy czy jaśminu, a pomiędzy nimi powpychane jeszcze jakieś zielska :)
Chłodna woń kwiecia i zielonej roślinności, lekko duszna i delikatnie słodka (być może za sprawą wanilii ukrytej w nutach bazy, której na szczęście nie udaje się wyjść na prowadzenie, gdyż została zdominowana przez naręcza świeżych kwiatów)
Jaśmin i tuberoza zdecydowanie wiodą prym z pachnidle.
Mi się bardzo podobają , choć muszę mieć na nie dzień po prostu :)

wmvrconi
Piękny minimalistyczny acz klasyczny flakon.
Czysta, tuberoza w płynie. Na skórze mocno czuję pomarańczę, dookoła puder tuberozowy.
Może ten zapach dusić, gdy użyje się go za dużo.
Dla mnie to beżowa satynowa suknia, ciągnąca się po białym dywanie a wszędzie dookoła ogromne wazony z białym kwieciem.
Obok stolik, na którym leżą pomarańcze, świeże jeszcze z łodygami na których widnieją maleńkie zielone listki.
Zapach który bym definitywnie bym użyła na swój ślub, do białej sukni.
Co ciekawe, pierwsze zetknięcie z nim było niezbyt owocne, gdyż pachniał mi trochę warzywnie? Nie wiem czy to seler, czy biała pietruszka, ale to ta nuta którą ma w sobie chyba tuberoza.
Na wiosnę jak najbardziej, pozostałe pory roku - chyba nie bardzo.
Zapach (wedle mojego gustu) - 7,5/10
Trwałość - około 8 godzin - 7/10
Projekcja - Na metr, na pewno 7,5/10


TesterkaEsterka
Trwałość i projekcja na wysokim poziomie.

Hayal

Koala
Gucci Bloom od początku odbierałam właśnie jako dobrze odwzorowaną woń bukietu białych kwiatów. Świeże, chłodne, naturalne, bez dodatków. Niesłodkie. Niby jest tu wanilia i drewno sandałowe, ale ja ich nie wyczuwam. Mimo to, jakoś mnie te perfumy intrygują od kiedy poznałam, czyli od co najmniej roku. Mam próbkę (drugą, nabytą z premedytacją) i z chęcią do niej wracam. Może jednak wanilia i drewno wpływają niezauważalnie na całokształt, skoro podoba mi się ten zapach. Nawet zimą, zdarzyło mi się użyć Bloom globalnie i dobrze się czułam. Niby tak podobne do wielu, które mi nie pasują, a jednak coś w sobie mają. Chłodne, ale jest w nich jakaś radość ;) Jeszcze się okaże, czy będę chciała więcej, bo chyba zbyt szybko znikają z mojej skóry, a tego nie zaakceptuję. Lubię Gucci Bloom.

klutka


beattheboredom
Nigdy nie byłam fanką białych kwiatów, ale wraz z pierwszymi wiosennymi dniami zazwyczaj się to zmienia. Po wypróbowaniu Bloom w perfumerii nie byłam w stanie przestać o nich myśleć. Az miałam motylki w brzuchu, czując ten cudowny, elegancki i dojrzały jaśmin i tuberozę w towarzystwie czegoś radosnego i beztroskiego. Przyprawione nutą słodyczy naprawdę pozwalają poczuć wolność i wiosnę.
Z drugiej strony w pełni zdaję sobie sprawę z tego, ze wiele osób odbierze je jako babcine. Nie dziwie się, bo to mocne i wyraziste perfumy.
Zdecydowanie najlepszy kwiatowy zapach w roku 2017. Bije na głowę Chanel Gabrielle, która jest niezdecydowana i zachowawcza. Tutaj mamy do czynienia z zapachem, który może być dla niektórych traumatyczny, jeśli nie kocha się białych kwiatów.
A flakon? Coz mogę rzec. Nie widziałam chyba piękniejszego, a każdy kolejny flankier to coraz cudowniejsze arcydzieło.

SylviaInVogue
Nie przedłużając, przechodzę do zapachu. W końcu dziś go wypróbowałam, a chodził za mną od samej premiery, wszak uwielbiam białe kwiaty. Cały czas miałam ustawione tutaj, że go „chcę”, ponieważ miałam już pewne wyobrażenie na temat zapachu kryjącego się we wnętrzu. No i mam… czyste białe kwiaty. Niczego innego tu nie uświadczymy. Przed szereg wychyla się zdecydowanie jaśmin i po raz kolejny w którejś już recenzji wspomnę, że on zawsze pachnie na mojej skórze jak pietruszka. Jest ładny, polny, ale już mi się niestety znudził. Kwiaty, kwiaty i nic więcej. Płaski, ale głośny i trwały. Niemal to samo mam w moim Avon Today Amour, który jest zdecydowanie tańszy. Serio, te zapachy są niemali identyczne, tylko trwałość nieco inna. I oba pasują mi jako zapach w dniu ślubu.
Liczyłam na odrobinę irysa czy tuberozy, którą lubię chociażby w Truth or Dare Madonny, ale nic z tego... Bloom to jaśmin w płynie.
Już go „nie chcę”, co nie zmienia faktu, że „lubię go”.

Lady_Madness

White Petals
To kwiaciarnia wypełniona gardeniami, tuberozą, jaśminem, liliami, wiciokrzewem, lewkoniami, stefanotisem – raj dla wielbicieli białych kwiatów w ich naturalnym wydaniu… Wymień biały kwiat, a jest on tutaj ;) Jest duszno, jest białokwiatowo… Podpisuję się pod recenzją poniżej, to zaduch przedburzowy, dodam, w lecie. To taka duszność splatająca się ze świeżością.
Rzadko kiedy sięgam po kompozycje tak monotematyczne ;) Nie mniej jednak, tak uwielbiam białe kwiaty, że w tym wypadku nic mi to nie wadzi.
Postaw wazon białych lilii na stół, a nie poczujesz perfum żadnej z osób siedzących przy stole ;) Kwiaty zajmą całą dostępną przestrzeń. Ten zapach idealnie to oddaje. Białe kwiaty wydzielają ponoć woń niemalże narkotyczną. W ich duszności jest dla mnie coś zmysłowego, odurzającego, drapieżnego, obezwładniającego. Gdzieś czytałam, że w epoce wiktoriańskiej młodym kobietom zakazywano otaczać się zapachem tuberozy, przez wzgląd na to, iż mógłby doprowadzić je do seksualnych uniesień… Cóż, coś w tym jest...
Zapach kwiatowo-zielony, świeży, ale pudrowo-drzewny, dla niektórych podejrzewam, że może wydawać się duszący. Jeśli nie jesteś fanem naturalnego intensywnego zapachu białych kwiatów, to nie polubicie się.
NIE są dla każdego. NIE są uniwersalnym pewniakiem. To taki zapach, który albo się kocha albo nienawidzi. To nie jest zapach dla osób, które uważają, że „lilie bywają duszące” i „można z nimi przesadzić”. To zapach dla uzależnionych od białych kwiatów narkomanów na głodzie, złaknionych tego zapachu o każdej porze dnia i nocy ;)
Przebija też inne znane mi białokwiatowe propozycje, jak te od Jo Malone (Tuberose Angelica, czy też Jasmine Sambac & Marigold), a także Glam Jasmine Michael’a Korsa, (który ma w sobie coś bardziej alkoholowego, niemalże taniego, jest też płytszy i po czasie nudzi się). Nie mówiąc już o wszystkich białokwiatowych perfumach od Yves Rocher, które kompletnie nie dorastają do tego poziomu. Wszystkim tym perfumom brakuje mocy i naturalności. Tutaj czujemy aromat prawdziwych kwiatów.
Podoba mi się też bardziej od Gucci Bloom Acqua di fiori.
Kiedyś dostałam świeczkę z Zary o podobnym zapachu, rozmarzyłam się na myśl o znalezieniu takich perfum ;)
Flakonik wg mnie wygląda trochę „plastikowo”, w tej kwestii Gucci mnie nie porwało. Ale to nic.
Dla mnie to miłość, namiętna i... taka co pozostawia po sobie motyle w brzuchu. Taka, po której nie można się ogarnąć. Po której wraca się ze spotkania, ale nadal czuje się rozpalonym tym spotkaniem. Ciężko to ukryć.
Maksymalnie kobiecy i zmysłowy. Końcówka przywodzi na myśl coś z Narcizo Rodriguez for her.
Wg mnie projekcja jest spora, nie nazwałabym jej bliskoskórną. Wydaje mi się, że z tymi perfumami trzeba uważać, gdyż co wrażliwsi mogą czuć się nimi otumanieni.
Ja nigdy o nim nie zapomnę ;)

Malwina
Zapach jest oniryczny, odurzający, prerafaelicki, jak nieokiełznana roślinność w obrazach Edwarda Bourne-Jones'a.
Białokwiatowe, teoretycznie nieznośne nuty Gucci Bloom jadą po bandzie, ale nie przekraczają cienkiej czerwonej linii za sprawą równoważących je, naturalnych, jakby rozgniecionych w dłoniach, nut roślinno-zielonych. Z podobną naturalnością kojarzą mi się Blush Marca Jacobsa. Paradoksalnie, przedburzowa duszność działa na korzyść tej kompozycji.
Wspaniale ujęty klimat kwiatów w pełnym rozkwicie, mistrzowskie ujęcie trudnego, białokwiatowego tematu.
Gucci Bloom to 'Killing me softly' dla dbających o siebie samobójców oraz poszukiwaczy białokwiatowego opium ;)

mylengrave
Kto nie lubi irysa, niech nawet nie myśli o tej kompozycji, bo to irys, a po nim długo długo nic.
Perfumy są słodkie, bardzo kwiatowe. Momentami pudrowe, momentami tak intensywne, że już mam ochotę je z siebie zmyć.
Faktycznie, opakowanie, szata graficzna trafiona, wesoło, z serii "zabawy w ogrodzie".
Poza irysem są tu tylko i wyłącznie inne kwiaty, okraszone cytrynką i fermentem zaczerpniętym troszkę z Chloe, ale subtelnie. Jaśmin czuję, wanilii ani troszkę, więc idę z producentem na kompromis.
Zakochałam się i wiem już, czego będę używać całe lato. Nie są to perfumy nadające się na lato, bo są za intensywne, potrafią zdominować pomieszczenie, określiłabym ją jako kompozycję jesienno-wiosenną, ale na zimniejsze dni. Uwielbiam!

jennita
Zapadną mi na długo w pamięci, ale jako jeden z największych smrodków. Wbrew zachwytom jestem bardzo na nie...

KarolInez

Weriweri

chjena
Mam wrażenie, że takie zapachy już były. Nieprzekombinowane, stonowane, mało kontrowersyjne kwieciuchy na drzewnej bazie. Można powiedzieć: nudne biurowce, uniwersalne prezenty na każdą okazję. Ale w takie dni jak ten, pierwszego marca, gdy słupki rtęci pokazują piętnaście stopni na minusie, Gucci Bloom podtrzymuje mnie przy życiu. Przypomina, że kiedyś w końcu przyjdzie ta wiosna.
kajtus.pl
amanda
Minimalistyczny flakon w pastelowym różu skrywa bukiet kwiatów
intensywnych z natury,jednak podanych w pięknym
pudrowo cytrusowym otoczeniu.
Początek zapachu jest kwiatowo mleczny .
W krótkim czasie pojawia się tuberoza z jaśminem.
Tuberozy jest jednak zdecydowanie więcej,
co istotne,nie przytłacza swą mocą.
Nie ma w nutach podanych żadnych cytrusów,jednak
wyraźnie je czuję,one całości nadają świeżości,
zwiewności i eleganckiego tonu.
Lubię tuberozę w mainstreamie, w niszy jest dla
mnie za krzykliwa,zbyt monstrualna i miażdżąca.
Zapach jest bardzo kwiecisty,ale świeży,jasny.
Wreszczie coś dla mnie ,nie blade przysłowiowe "kwiatki sratki",
tylko porządny bukiet z nutą świeżości.
Z pewnością doceni go wiele pań.

tofik1984
Typowy kwiatowiec, ale kwiatowy w kremowy i spokojny sposób. Nie ma tutaj ostrego krzykliwego jaśminu - tylko jego ugładzona forma, podobnie rzecz się ma z tuberozą.
Polecam na prezent - Bloom to pewniak dla kobiety lubiącej kwiatowe eleganckie i dość klasyczne propozycje.
Moim zdaniem to tylko "namiastka Korsa", owszem jest dość podobny ale jakby "rozwodniony".

Marietta
Flakonik prosty, po kolorze można by przypuszczać, że skrywa zapach pudrowy. Jako taki mocno pudrowy konsultantka z perfumerii go zareklamowała. Gorąco polecając.
Na pewno nie jest mocno pudrowy, ale owszem czuje się te nuty. Nie jest zbyt słodki, co też mi bardzo odpowiada.
W sumie podoba mi się. Nie jest przykładem modnego teraz trendu na słodki zapach jakich wiele.
Zapach raczej stonowany. Użyte składniki ładnie dobrane, świetnie się dopełniają i tworzą spójną całość. Może się podobać i mogą zachwycić.
Do tej pory jakoś Gucci nie robiły na mnie większego wrażenia, ale te perfumy spodobały mi się.
Mogłabym mieć i używać:)


Paulina092
Cudowny, czysty, tuberozowy zapach. W pierwszej chwili pudrowy, z czasem staje się kremowy, wręcz maślany. Od kilku dni sobie nim pachnę i z każdym dniem podoba mi się co raz bardziej.
Na chwilę obecną to moje ulubione perfumy, może nie są odkrywcze, ale czuć wysoką jakość składników i dobrą kompozycje. Parametry zadowalające.
Dodatkowo flakonik przepiękny.

Clarissa_Morgenstern
Flakon również zasługuje na pochwałę, choć wiadomo, to kwestia gustu. Elegancki, delikatny, kobiecy, pięknie prezentuje się na tle innych, fikuśnych buteleczek. Przyciąga wzrok swoją prostotą, woła subtelnie, aż ulegam, sięgam po tę butelkę.
Pierwsza aplikacja - ZNAM TO! Od rana szukam po innych flakonach, co tak samo pachnie?! Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć...
Ciepły, kwiatowy, delikatny, łagodnie pudrowy, słodki i odrobinę dla mnie cierpki zapach. Właśnie ta "cierpkość", która jest gdzieś na końcu i spaja całość, sprawia, że mózg mi się zatrzymuje na jednym obrazie i nie dociera do niego zupełnie nic innego...
... Dębowe panele, a na nich kremowo-biały, puchaty dywan. Kominek, z którego tańczący ogień rozjaśnia pokój. Kot, który skulił się w kulkę i śpi obok. Za oknem późny wieczór. Gorąca herbata earl-grey w półlitrowym kubku, wygodny, miękki fotel, ulubiona książka i Gucci Bloom. Na kocie i dywanie, zapach unoszący się w powietrzu i iskrzący w kontakcie z ogniem. Ahh... no i na mnie! Na moim pidżamowym, czerwonym kombinezonie w renifery i ciepłych skarpetach.
Zapach otula tuberozą i irysem! Nie czuję, aż tak mocno jaśminu, który w moim odczuciu jest bardzo subtelny.
Ciepły, kobiecy, delikatny. Projektujący na długość ramion.
Niby oklepany, bo kwiatowy i nie ma w nim nic zaskakującego, ale czuję się w nim bezpiecznie.
"Normalnie tak o", bezpiecznie :)

Pozzzziomka

Gipsyland
Na początku Bloom wydały mi się banalne, ot zwykłe kwiecie, jakich wiele. Ale w samolocie sięgnęłam po Kindla, który był w torbie na laptopa. Kiedy wyjęłam czytnik, roztoczył się cudowny zapach. Obcy, nie znany mi, ale z tych "muszę je mieć". Kiedy w domu rozpakowałam manele z kieszeni laptopa wyjęłam bloter z napisem Gucci Bloom. Nadal pachnie cudownie, a sama torba, mmm....
Może perfumy są wtórne, może są banalne, ale myślę, że są pięknym połączeniem tuberozy i jaśminu. Chociaż wydaje mi się, że jest tu o wiele więcej kwaiatów. Za jakiś czas kupię je na pewno.
fortissimo1603
Ładne i komfortowe perfumy skomponowane w myśl zasady singlenote i nienarzucającego się minimalizmu. Dobrze skonstruowane, nie czuć w nich chemicznych komponentów. Tytułowy składnik pozbawiony został swoich morderczych skłonności i mocno go wygłaskano. Całość prezentuje się do bólu poprawnie, jednak mam wrażenie, że zrobić dobrą tuberozę to nie jest taka prosta sprawa. Ode mnie więc dostaje brawa za rzetelność i solidność kompozycji. Na pewno znajdzie grono wielbicieli.
Czy kwiaty to dobra opcja na jesień? Myślę, że we wrześniowe słoneczne, lecz wietrzne popołudnia, ciepła, maślana tuberoza będzie przyjemnym towarzyszem. Zawsze to jakaś odmiana od krówek, toffi i wanilii :)

kunegunda01234
Mika
Zabrałam się więc do testów. Skończyło się na testach skórno-odzieżowych.
Zapach jest bardzo tuberozowy, ale przyjemny. Czasem tuberozowo-jaśminowy zestaw jest ciężki i migrenogenny. NIe tym razem. Testowałam w ciepły dzień i myślę, że temperatura do 20 stopni jest graniczna. Czuję jednak, że w jesienno-zimowej aurze zaprezentują się jeszcze lepiej.
Są przytulne, ale nie narzucają się wszystkimi możliwymi sposobami. Wyraziste, ale czyste.
Dotychczas testowane zapachy (poza Premiere - ale tylko zimą) były przeze mnie jakoś niestrawialne :)
Te chętnie bym zakupiła
Dominują białe kwiaty. Zapach jest suchy, czysty.

Viollence
Kolejna rzecz - nazwa. Zachęcająca dla wielbicielki kwiatowych woni.
Na mojej skórze Bloom otwiera się pudrowo-pylistą tuberozą i piżmem. Wrażenie pudrowości jest bardzo silne, tak silne że nasunęło mi nawet skojarzenia z JPG Classique EDP i Narciso od Rodrigueza. Jakby zmieszać te dwie wonie, i odjąć przy tym słodyczy z Classique zostawiając same białe kwiaty i puder podbity piżmem, to myślę że efekt będzie taki jak w otwarciu Gucci Bloom.
Już około 15 minut od aplikacji pudrowe piżmo chowa się na drugi plan, a na pierwszy wchodzi jaśmin. W całej swojej okazałości. I od tego czasu jaśmin z tuberozą gra przepięknie, naturalnie, upajająco. Kojarzy się z wiosną, ze słońcem, z ciepłem, z kwitnącą łąką. Podobnie kojarzy się otoczeniu - teraz, gdy już mam własny flakon, mogę z doświadczenia napisać że to zapach bardzo komplementogenny. Otoczenie wyczuwa i chwali, wielokrotnie usłyszałam że pachnę jak kwitnąca łąka, co uważam za piękny komplement.
Bloom nie jest zapachem niesamowicie ogoniastym - do jaśminowych killerów w tej kwestii, typu Alien, sporo mu brakuje. Jednak otacza nosicielkę delikatną ale zauważalną i bardzo trwałą - na mojej skórze trwa do 8 godzin - chmurką zapachu, nawet użyty w małych ilościach.
Piękny zapach. Podoba mi się jego pudrowość w otwarciu, podoba mi się naturalność ukazania białego kwiecia i z czasem podoba mi się to, że nie jest super-powalający swoją mocą. Cudownie zmieszane perfumy, świetne jakościowo.
Oczywiście dla osób, które lubują się w jaśminie. Tym którzy za białym kwieciem nie przepadają stanowczo odradzam, może to być traumatyczne doświadczenie.


Just2000
Bardzo, bardzo nie.
Nie w każdym zestawieniu tuberoza ukazuje swoje łaskawe odbicie. Tu, w połączeniu z jaśminem i korzeniem irysa - dla mnie jest nieprzyjemna, ostra, trochę chemiczna.
Bardzo trwałe, co w tym przypadku jest wadą.
Reklama wg mnie kompletnie nie pasuje do tego zapachu.

ranka
Kolejny wtórny zapach - moze nie w stylu dzisiejszych ulepek słodkich, koszmarnych i przyprawiających o bol glowy, ale spodziewałam sie czegos lepszego , bardziej kwiecistego, liczylam na cos w tylu Poeme czy La Femme Prady a tu .. no nic.
Bardzo czuć irysa a dla mnie to jednak zapachowa trauma, zbyt przytłaczająca

Malwina
Zapach jest oniryczny, odurzający, prerafaelicki, jak nieokiełznana roślinność w obrazach Edwarda Bourne-Jones'a.
Białokwiatowe, teoretycznie nieznośne nuty Gucci Bloom jadą po bandzie, ale nie przekraczają cienkiej czerwonej linii za sprawą równoważących je, naturalnych, jakby rozgniecionych w dłoniach, nut roślinno-zielonych. Z podobną naturalnością kojarzą mi się Blush Marca Jacobsa. Paradoksalnie, przedburzowa duszność działa na korzyść tej kompozycji.
Wspaniale ujęty klimat kwiatów w pełnym rozkwicie, mistrzowskie ujęcie trudnego, białokwiatowego tematu.
Gucci Bloom to 'Killing me softly' dla dbających o siebie samobójców oraz poszukiwaczy białokwiatowego opium ;)

chjena
Mam wrażenie, że takie zapachy już były. Nieprzekombinowane, stonowane, mało kontrowersyjne kwieciuchy na drzewnej bazie. Można powiedzieć: nudne biurowce, uniwersalne prezenty na każdą okazję. Ale w takie dni jak ten, pierwszego marca, gdy słupki rtęci pokazują piętnaście stopni na minusie, Gucci Bloom podtrzymuje mnie przy życiu. Przypomina, że kiedyś w końcu przyjdzie ta wiosna.

White Petals
To kwiaciarnia wypełniona gardeniami, tuberozą, jaśminem, liliami, wiciokrzewem, lewkoniami, stefanotisem – raj dla wielbicieli białych kwiatów w ich naturalnym wydaniu… Wymień biały kwiat, a jest on tutaj ;) Jest duszno, jest białokwiatowo… Podpisuję się pod recenzją poniżej, to zaduch przedburzowy, dodam, w lecie. To taka duszność splatająca się ze świeżością.
Rzadko kiedy sięgam po kompozycje tak monotematyczne ;) Nie mniej jednak, tak uwielbiam białe kwiaty, że w tym wypadku nic mi to nie wadzi.
Postaw wazon białych lilii na stół, a nie poczujesz perfum żadnej z osób siedzących przy stole ;) Kwiaty zajmą całą dostępną przestrzeń. Ten zapach idealnie to oddaje. Białe kwiaty wydzielają ponoć woń niemalże narkotyczną. W ich duszności jest dla mnie coś zmysłowego, odurzającego, drapieżnego, obezwładniającego. Gdzieś czytałam, że w epoce wiktoriańskiej młodym kobietom zakazywano otaczać się zapachem tuberozy, przez wzgląd na to, iż mógłby doprowadzić je do seksualnych uniesień… Cóż, coś w tym jest...
Zapach kwiatowo-zielony, świeży, ale pudrowo-drzewny, dla niektórych podejrzewam, że może wydawać się duszący. Jeśli nie jesteś fanem naturalnego intensywnego zapachu białych kwiatów, to nie polubicie się.
NIE są dla każdego. NIE są uniwersalnym pewniakiem. To taki zapach, który albo się kocha albo nienawidzi. To nie jest zapach dla osób, które uważają, że „lilie bywają duszące” i „można z nimi przesadzić”. To zapach dla uzależnionych od białych kwiatów narkomanów na głodzie, złaknionych tego zapachu o każdej porze dnia i nocy ;)
Przebija też inne znane mi białokwiatowe propozycje, jak te od Jo Malone (Tuberose Angelica, czy też Jasmine Sambac & Marigold), a także Glam Jasmine Michael’a Korsa, (który ma w sobie coś bardziej alkoholowego, niemalże taniego, jest też płytszy i po czasie nudzi się). Nie mówiąc już o wszystkich białokwiatowych perfumach od Yves Rocher, które kompletnie nie dorastają do tego poziomu. Wszystkim tym perfumom brakuje mocy i naturalności. Tutaj czujemy aromat prawdziwych kwiatów.
Podoba mi się też bardziej od Gucci Bloom Acqua di fiori.
Kiedyś dostałam świeczkę z Zary o podobnym zapachu, rozmarzyłam się na myśl o znalezieniu takich perfum ;)
Flakonik wg mnie wygląda trochę „plastikowo”, w tej kwestii Gucci mnie nie porwało. Ale to nic.
Dla mnie to miłość, namiętna i... taka co pozostawia po sobie motyle w brzuchu. Taka, po której nie można się ogarnąć. Po której wraca się ze spotkania, ale nadal czuje się rozpalonym tym spotkaniem. Ciężko to ukryć.
Maksymalnie kobiecy i zmysłowy. Końcówka przywodzi na myśl coś z Narcizo Rodriguez for her.
Wg mnie projekcja jest spora, nie nazwałabym jej bliskoskórną. Wydaje mi się, że z tymi perfumami trzeba uważać, gdyż co wrażliwsi mogą czuć się nimi otumanieni.
Ja nigdy o nim nie zapomnę ;)
fortissimo1603
Ładne i komfortowe perfumy skomponowane w myśl zasady singlenote i nienarzucającego się minimalizmu. Dobrze skonstruowane, nie czuć w nich chemicznych komponentów. Tytułowy składnik pozbawiony został swoich morderczych skłonności i mocno go wygłaskano. Całość prezentuje się do bólu poprawnie, jednak mam wrażenie, że zrobić dobrą tuberozę to nie jest taka prosta sprawa. Ode mnie więc dostaje brawa za rzetelność i solidność kompozycji. Na pewno znajdzie grono wielbicieli.
Czy kwiaty to dobra opcja na jesień? Myślę, że we wrześniowe słoneczne, lecz wietrzne popołudnia, ciepła, maślana tuberoza będzie przyjemnym towarzyszem. Zawsze to jakaś odmiana od krówek, toffi i wanilii :)

wmvrconi
Piękny minimalistyczny acz klasyczny flakon.
Czysta, tuberoza w płynie. Na skórze mocno czuję pomarańczę, dookoła puder tuberozowy.
Może ten zapach dusić, gdy użyje się go za dużo.
Dla mnie to beżowa satynowa suknia, ciągnąca się po białym dywanie a wszędzie dookoła ogromne wazony z białym kwieciem.
Obok stolik, na którym leżą pomarańcze, świeże jeszcze z łodygami na których widnieją maleńkie zielone listki.
Zapach który bym definitywnie bym użyła na swój ślub, do białej sukni.
Co ciekawe, pierwsze zetknięcie z nim było niezbyt owocne, gdyż pachniał mi trochę warzywnie? Nie wiem czy to seler, czy biała pietruszka, ale to ta nuta którą ma w sobie chyba tuberoza.
Na wiosnę jak najbardziej, pozostałe pory roku - chyba nie bardzo.
Zapach (wedle mojego gustu) - 7,5/10
Trwałość - około 8 godzin - 7/10
Projekcja - Na metr, na pewno 7,5/10


TesterkaEsterka
Trwałość i projekcja na wysokim poziomie.

Gipsyland
Na początku Bloom wydały mi się banalne, ot zwykłe kwiecie, jakich wiele. Ale w samolocie sięgnęłam po Kindla, który był w torbie na laptopa. Kiedy wyjęłam czytnik, roztoczył się cudowny zapach. Obcy, nie znany mi, ale z tych "muszę je mieć". Kiedy w domu rozpakowałam manele z kieszeni laptopa wyjęłam bloter z napisem Gucci Bloom. Nadal pachnie cudownie, a sama torba, mmm....
Może perfumy są wtórne, może są banalne, ale myślę, że są pięknym połączeniem tuberozy i jaśminu. Chociaż wydaje mi się, że jest tu o wiele więcej kwaiatów. Za jakiś czas kupię je na pewno.

jennita
Zapadną mi na długo w pamięci, ale jako jeden z największych smrodków. Wbrew zachwytom jestem bardzo na nie...

Weriweri


Just2000
Bardzo, bardzo nie.
Nie w każdym zestawieniu tuberoza ukazuje swoje łaskawe odbicie. Tu, w połączeniu z jaśminem i korzeniem irysa - dla mnie jest nieprzyjemna, ostra, trochę chemiczna.
Bardzo trwałe, co w tym przypadku jest wadą.
Reklama wg mnie kompletnie nie pasuje do tego zapachu.
Perfumy: 66257
Recenzje Perfum: 56673
Miłośników perfum: 18032
Czytelników online: 15
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]


















































