Tendre Poison Dior dla kobiet

Tendre Poison Dior dla kobiet

główne akordy
białe kwiaty
cytrusowy
kwiatowy
tuberozowy
słodki
miodowy
pudrowy
drzewny
zwierzęcy
świeży korzenny

Średnia ocen 4.02 na 5 na podstawie 2,768 ocen

Tendre Poison marki Dior to kwiatowe perfumy dla kobiet. Tendre Poison został wydany w 1994 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Edouard Flechier. Nutami głowy są Asafetyda, Bergamotka, Brazylijskie drzewo różane i Mandarynka; nutami serca są Tuberoza, Miód, Kwiat pomarańczy, Frezja i Róża; nutami bazy są Piżmo, Drzewo sandałowe, Heliotrop i Wanilia.

Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.

Perfumiarz
Fragram Zdjęć
Perfumowa Piramida

Nuty głowy

Asafetyda
Bergamotka
Brazylijskie drzewo różane
Mandarynka

Nuty serca

Tuberoza
Miód
Kwiat pomarańczy
Frezja
Róża

Nuty bazy

Piżmo
Drzewo sandałowe
Heliotrop
Wanilia

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Wszystkie recenzje

NocWalpurgii

Długo czekałam na to spotkanie. Pierwszy psik i jestem pewna, że moje źrenice rozszerzyły się gwałtownie. To, co poczułam, to gorzka, ziołowa, bardziej wiedźmowata wersja klasyka. Skojarzenia z postaciami żyjącymi w lesie, z dala od uczęszczanych ścieżek, jak najbardziej uzasadnione.
Pomyślałam sobie „o tak, to jest to, będzie ciekawie”, a zaraz potem: „o nie, teraz muszę zdobyć tę zieloną buteleczkę”. Niestety im dalej w las, tym... mniej lasu. Czarcia mikstura z leśnych ziół przeobraziła się wkrótce w zapach klasycznego szamponu pokrzywowego, by potem nieubłaganie podążać w stronę, jak to zostało już tu opisane, luksusowego mydełka. Zgadzam się też z opinią, że jest to szyk lat 90’ - zbyt niedawno na ‚vintage’, nosząc ten zapach globalnie nie spodziewałabym się w 2021 roku dobrego odbioru.
Kiedyś słyszałam, że formuły popularnych zapachów kopiowane są przez producentów artykułów higienicznych i chemii gospodarczej. Ponoć ten los spotkał 5kę Chanel i to nie ona przypomina mydełko, lecz na odwrót. Jeśli to prawda, to w życiu nie byłam tak zła na tę praktykę jak dziś, kiedy mydełkiem właśnie pachną mi perfumy, które tak bardzo chciałam pokochać i które były zachwytem od pierwszego powąchania, a tak straciły przy próbie nawiązania znajomosci...

aniadrummer3

Jestem fanką zwykłego Poison, więc bardzo chciałam poznać inne zapachy z tej serii. Pierwsza myśl: eee, pewnie to jakiś zapach z grupy zielonych (kolor flakonika mógłby to sugerować), to na pewno nie będzie mi się podobał. Po przejrzeniu nut stwierdziłam że chyba na szczęście jednak nie, także dorwałam pieruńsko drogą odlewkę Tendre Poison i postanowiłam wypróbować. Co tu mamy? Białe kwiaty i miód wybijają się na pierwszy ogień, gdzieś tam przebija się drzewo sandałowe, coś jakby aldehydowego, heliotrop, które to nuty po paru godzinach nabierają mocy. Zieloności naprawdę niewiele. Kompozycja ciężka, jak na lata 90. przystało, ale jednocześnie czysta i świeża. Musi wspaniale pachnieć na wiosnę.

laugh

Moim zdaniem Tendre Poison jest zapachem codziennej elegancji lat 90 - garsonek z poduszkami na ramionach, szerokich garniturowych spodni, zapach koniecznie noszony przez kobietę z dużego miasta. Retro.

Otwarcie zdecydowanie tuberozowo-miodowe, z naciskiem na tuberozę, po kilkunastu minutach dochodzi do głosu kwiat pomarańczy, później kompozycja się stopniowo wysładza, zmiękcza, i w podobnym tonie trwa do końca. Wyczuwalny po wielu godzinach nawet na nadgarstku. Czy killer? Wg mnie nie, ale w obecnych czasach raczej nie znalazłby wielu amatorek.

warto poznać, ubolewam że jest wycofany, cieszę się że dorwałam flakon w niezabójczej cenie.

blackpanther

Przepiękna kompozycja. Ale gdy była dostępna na rynku nie doceniałam jej. Za młoda byłam, a ona zbyt tuberozowa i kwiatowa. Po latach wiedząc że mój gust uległ zmianie postanowiłam kupić sobie małą odleweczkę (bo nieziemsko droga jest teraz) i sprawdzić jakie mam dziś wrażenia.
Jest zielono, ale nie jest to świeży zapach. Bardziej słodki jak nagrzane latem siano. W tle lekka mandarynkowo-bergamotkowa goryczka która nadaje charakteru. Jest liściasto, ale wytrawnie i sucho. Nosi się bardzo przyjemnie. Powiedziałabym, że jest przytulnie, swojsko, jak zapach lata na wsi. Nie ma dużego ogona,delikatny, ale jest wyczuwalny. W końcowej fazie rozwija się na mnie podobnie do Safari Ralpha Laurena, za co ma ode mnie dodatkowy punkt.
Szkoda, że nieliczne flaszki są tak drogie. Przed zakupem powstrzymuje mnie rozsądek ;).

Hayal

Przepiękna leśna trucizna, której zażyłam dzięki uprzejmości znajomej, przeniosła mnie w świat elfów i leśnych wróżek. Brakuje mi w tym spisie składników galbanum, które jest bardzo wyczuwalne w nucie głowy. Ta półpłynna żywica nazywana jest zielonym kadzidłem. W odróżnieniu od pozostałych żywic, które zwykle są brązowe, złotawe lub żółte, jej ciemna barwa posiada lekki odcień zieleni. Jest to również jedno z kadzideł o najdłuższej historii zastosowania przez człowieka, stąd bywa nazywane matką żywic. Tak pachnie Matka Natura.Dziś nie ma już takich perfum. Z rozrzewnieniem wącham kolejne wersję, kolejnych wersji lub nowości, które są nowościami z nazwy. Wszystko pachnie tak samo, bezpiecznie i niewyróżniająco - nudy. Szkoda, że nie ma już tych perfum w sprzedaży. Chociaż wiedząc jak w ostatnim czasie zostały potraktowane takie gwiazdy jak Dior Addict i inne, dziś pewnie by odcięto im ogon, spłaszczono głowę i odebrano serce. Zostały by tylko popłuczynami jakich wiele na półkach.

Black_Rose_Immortal

Miodowo-kwiatowa ambrozja

Z klasykiem łączy go właściwie tylko tuberoza i miód. Jako, że nie przepadam za miodem, obawiałam się,że TP będzie dla mnie za mało zielony. I rzeczywiście, zieloności jest tu jak na lekarstwo, przynajmniej takiej soczystej i wilgotnej, mszysto-trawiasto-szyprowej. Jest za to duużo miodu, są łąki i łany zbóż. Oprócz miodu wyczuwam tylko tuberozę i trochę kwiatu pomarańczy. TP potrafi zmęczyć swoją miodowo-kwiatową słodyczą i tu widzę jego potencjał na truciznę. Bo ten pokarm bogów jest zrobiony z pyłku słodkich, ale i trujących kwiatów. Nie jest to jednak zapach starej wiedźmy, raczej własnie elfów, wróżek, nimf i driad. Albo Południcy, która dopadła w polu zmorzonego upałem rolnika. W wersji męskiej byłby to Pan, który staje się złośliwy, gdy człowiek zapuści się za daleko na bezdroża łąk i pól i zakłóci mu błogi spoczynek.

Pomimo, że Tendre Poison nie są do końca w moim guście, żałuję, że je wycofali. Są z pewnością lepsze niż Pure, nie wspominając już o Girl. Gdyby były wciąż dostępne (w ludzkiej cenie) na pewno kupiłabym w końcu flakon. Swoją drogą ten soczyście zielony flakonik jest przepiękny, ja mam miniaturkę płaskiej wersji.
Zapach idealny na ciepłe, słoneczne wiosenne i letnie dni. Trwałość jest mordercza. Polecam szczególnie miłośnikom miodu, ale nie tylko.

4/5

Sylwia74

To jedyna z trucizn Diora do której nie mogę się całkowicie przekonać. Może dlatego, że nie lubię zielonych perfum. I choć chętnie widziałabym zielony flakonik w swojej kolekcji bo jest cudny to póki co pozostanę przy miniaturce bo 5 ml zielonej trucizny w zupełności mi wystarczy (nawiasem mówiąc miniaturka również urocza). Tendre Poison doceniam bo to prawdziwy kunszt perfumiarstwa. Pięknie skomponowany kwiatowo-miodowy zapach. W otwarciu czuję głównie bergamotkę osłodzoną miodem potem kwiat pomarańczy, frezję a w bazie piżmo i drzewo sandałowe. Zapach wdzięczny i radosny ale brakuje mu oszałamiającej mocy Poisona, słodkiej wanilii, którą kocham w Hypnotic, tajemnicy, którą wielbię w Midnight oraz kremowości, którą uwielbiam w Pure. Zapach trochę w stylu retro, pachnie jak dobrej jakości francuskie mydło. I niech was nie zmyli zieloność perfum, że to świeża odmiana Poison na lato. Nic z tych rzeczy. To nadal mocna trucizna tyle, że mniej słodka a bardziej wytrawna.

perfumefreakz

Na wstępie zaznaczam, że udało mi się poznać tego Świętego Graala perfum dzięki szczodrości i dobroci Marzeny z tego portalu. Jeszcze raz dziękuję ci za taką szansę ^^
Cóż, pierwszy psik i.... no właśnie, co? Miałem wrażenie, że zieloność mnie przygniata z każdej strony, coś chropowatego, jak soki roślinne, a zarazem aldehydowy wydźwięk, totalnie się tego nie spodziewałem. Oszołomiło mnie i to całkiem pozytywnie. Po chwili wkroczyła tuberoza rodem wyjęta z klasyka, a po kolejnych kilku minutach płynnie tańczyła z ziołowym brzaskiem miodu, znacznie osładzając te perfumy.
Nagle kurtyna opada i zapach idzie w czysto ziołową - kwiatową stronę, robi się delikatny i bardzo nasłoneczniony, ma w sobie wiosenną aurę. Nie jest to diaboliczna królowa trucizn z klasyka, ani buduarzyca z Hypnotic, nie ma też tajemniczości Midnight i mlecznej słodyczy Pure. Myślę, że Tendre jest najbardziej zdystansowana od nazwy, momenta chłodna, a sekundę potem zwiewna i radosna jak szal powiewający na kwietniowym wietrze. Jest też najbardziej elegancka i skromna, nie bucha w twarz tak jak pozostałe. Bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że dobrze jej się powiedzie przy testach globalnych. Nie jest to taki obuch w nos jak chociażby pierwowzór czy wersja Hypnotic, ale trwałość i projekcja bez zarzutu. Po prostu piękne perfumy.
EDIT: Po dniu globalnego noszenia muszę stwierdzić, że projekcja baaaaaaaardzo bliskoskórna i delikatna, do trwałości nadal nie mam zarzutu.

J'Osephine

Maleficent.... to jest jej zapach. Ta poświata ultra zielonego czaru który otaczał ją gdy pragnęła zemsty za zdradę i złamane serce. Angelina w roli demonicy przekutej z dobrej leśnej wróżki o wątpliwej urodzie w zranioną,pełnej goryczy postać. Gdy dogrzebiemy się do jej przeszłości,okazuje się że wiele z nas doskonale ja rozumie i wiele ciągle tkwi w tej zielonej aurze....
Tylko miłość ściąga klątwę nie ta pierwsza i ostatnia historia gdzie tak jest,tyle tylko że miłość nie jedno ma imię. Maleficent serce kruszeje na widok dziecka które roztacza aure (Aurora..no nie mogło być inaczej nazwane owe dziecko)dobroci, niewinności. Drepcze swoimi małymi stópkami po zielonej TRAWIE,zbiera bukiet najpiękniejszych ZIÓŁ i KWIATÓW,i ciągle się śmieje.
Ta miłość skleja pęknięte serce czarownicy ,spływa na nią jak gesty MIÓD łagodząc zadre i stawiając pytanie..że gdyby nie On nie byłoby tego małego cudu.
Tendre też taki jest, toksyczny i trujący pozornie a wnętrze kryje niezwykłe ciepło,świetlistość i taką radość,w dodatku trwałość na długość ogona smoka wiedźmy
Spytajcie się jakiejś samotnej matki ile jest w niej Maleficent i tej dobrej i tej złej...i czy nosiła by Tendre Poison

Izabela

Nie wiem jak to się stało, że przez tyle lat się nie spotkaliśmy? Może to przez klasyczne Poison, które kocham od samego początku? Bo Tendre Poison to zupełnie inny zapach.
Jest w nich tuberoza (w otwarciu ukazuje się jej cień, który przypomina mi klasyka). Ale trwa to tylko moment, potem pojawia się asafetyda (w Polsce zwana czarcim łajnem lub smrodzieńcem). Myślę, że nazwa jest w pełni zasłużona, bo przez swoją obecność całkowicie psuje zapach.
Już miałam porzucić testowanie, gdy zapach bardzo ewoluował. Asafetyda uciekła zawstydzona swoim zapachem i pojawił się miód. Ciepły, delikatny i bardzo apetyczny. Miód z dodatkiem kwiatu pomarańczy, który łagodzi jego obezwładniającą słodycz.
Zapach siedzi leciutko na ręce, przypominając mi o lecie. O wakacjach, o lipie, o słońcu, o łąkach, o pszczołach. Ech, łezka się kręci w oku - tyle wspomnień z dzieciństwa o wakacjach spędzanych na wsi u Dziadków... Wspomnień pięknych i wzruszających - cóż, niektórych Osób już nie ma...

gardenia

Delikatna Trucizna powala swą mocą oraz wypełnia przestrzeń swą osobowościa. Trudno, żeby nie powaliła, przecież to tuberoza, w wydaniu ostrym, czuje jakby lakier, smużkę rozpuszczalnika...no i myśl: podobne do Cabotine de Gres, ta sama przeszywająca i bezkompromisowa zieloność, tu jednak idzie w kierunku kwiatowo-miodowo-zielnym i nie tak parno-żelazkowo-prasującym jak w Cabotine, z resztą podobieńśtwo jest tylko w otwarciu, potem to już zupełnie inne bajki. A Tendre Poison to dla mnie bajka, mój ukochany zapach sprzed xxlat...Haha, i ja uważałam wówczas, że to jest zapach lekki, kwiatowy, taki dziewczęcy i taki inny od panujących niepodzielnie mchowo-różano-dostojnych szyprów. A to killer jest i to w dodatku bardzo vintagowy. Śmiać mi się zachciało, jak to czasy zmieniają wszystko: to, co dziś wydaje nam się staromodne albo już trąci myszką, jeszcze niedawno było nowe i odkrywcze. Pragnęłam jako młode dziewczę tej zielonej ślicznej buteleczki, tak wyróżniała się na półkach perfumerii Empiku, mojej mekki zapachowej onegdaj, marzyłam o tym kawałeczku luksusu, i ta piękna radosna reklama, wszystko wokół Tendre Poison wydawało mi sie takie świetliste, promnienne i...lepsze, to tak jakby kupić sobie kawałeczek szczęścia...
Dostałam też wkrótce ten mały wyśniony ( nomen omen ) zielony flakonik w prezencie i hołubiłam go jak jakis skarb, z reszta czy ten zielony połyskujący kawałek szkła nie przypomina trochę szmaragdu?

Dziś po aplikacji myslałam z rozrzewnieniem o starych dziejach, gdy zapach ten tak mnie oczarował...i z jednej strony jest tak: nic już nie będzie takie samo, nie można wrócić do przeszłości- panta rei, a jednak perfumy są czasem jak Proustowska magdalenka: pozwalają nam przenieśc się w czasie i docenić kunszt takej kompozycji, jak ta: po mocnym otwarciu Tendre Poison ucisza się, uspakaja i wiem już, dlaczego zapach ten tak mi się podobał przed laty: jest niesamowicie wdzięczny, fiołkowo-lipowo-tuberozowy, miodny, ale to miód płynny, jak ambrozja, ciepły, kwiatowy, otulony najświeższą rozsłonecznioną zielonością, kwiatami, ale to nie jakieś tam kwiaty, to bukiet, który zapycha dech w piersiach, czaruje feerią pogodnych świetlistych barw, pasuje do pięknego romantycznego wnętrza, pełnego wyszukanych bibelotów, koronek zrobionych ręcznie, paryskich wnętrz z secesyjnych kamienic i bulwarów...

Tendre Poison to wdzięk, klasa i eksplozja radości w butelce, perfumy niesamowicie trwałe, jedyne w swoim rodzaju, mają jakąś magię, ale potrafią też niesamowicie zmęczyć, dlatego dziś używałabym ich tylko na specjalne okazje. Posiadać chcę je bardzo, bo kocham kwiaty i...szmaragdy ;D
Uważam Tendre Poison za jeden z majstersztyków perfumiarstwa, dlaczego - nie wiem, z jednej strony są wdzięczne i otulające, z drugiej strony mocne i obezwładniające - jak trucizna, delikatna.

amanda

Tak sobie myślę,że Tendre jest dobrym remedium na klasyka.
Wiadomo,nie każdy lubi czy daje radę nosić intensywne,bogate zapachy.
Przychodzi sobie taki wesoły zieleniaczek Tendre,dumnie pręży zieloną klatę. Ma w sobie na samym wstępie nutę klasyka,tę najważniejszą wyciągniętą z sedna zapachu.
Piękną śliwę wędzoną,kadzoną,przyprawianą,muskaną i chuchaną by była pięknym klejnotem w klasyku a tu tylko jego krótkim lightowym echem dla przypomnienie braterstwa.
Występuje krótko na początku potem odchodzi bo zapach nabiera przestrzeni i lekkości,choć nie tak znowu do samego końca.
Bo rok powstania jego jaki jest ,widzimy.
Miód jest tu tak cudnie i idealnie podany na lato w otoczeniu heliotropu,ździebka tuberozy,kwiatu pomarańczy,letniej zieleni,traw.
Jest taki zielono złocisty,słoneczny z muśnięciem wiaterku i ciepłych letnich dni.
Do tego taki kobiecy,sensualny.
Początków z nim nie miałam łatwych,bo wychodził mi parę razy szampon taki dla dzieci.Od niedawna pokazuje mi coś innego i to jest chyba to co ma najpiękniejszego w sobie.

esk10

Kwiaty ale jakies takie zielone i staroświeckie,

i jak to u Diora jest wszystko i baza i klasyka i moc ale dla innych bo to nie moje klimaty, nie umiałam ich nosic.

aranka

Właśnie klasyki....jak wiele i ten zniknął,a na jego miejsce wylała się prawdziwa fala "trucizny" chyba prawdziwej:)
To był piękny kwiatowo-zielony zapach,obecnie nie znam podobnej kompozycji.
Uważam że porównwie do Cabotine Gres-NIE ! te są zdecydowanie mocne i agresywne.
Klasyk gatunku-piękny ! szkoda że już nieobecny.

EJo

Miałam i opisuję na podstawie odnalezionego na dnie szafki flakonika. Nie wiem, czy zapach przeszedł zmiany, moja wersja sięga końca lat 90-tych.
Stawiam na trzecim miejscu wśród trucizn, choć pod koniec ewoluuje na mnie w stronę luksusowego, francuskiego mydła w doskonale utrzymanej bieliźniarce na południu Prowansji, gdzie ktoś przez pomyłkę zostawił otwarty słoik miodu ;) Podczas dłuższego używania męczył i musiałam robić przerwy. Być może miód przyczynił się do takiego obrotu sprawy - a jest go tutaj naprawdę sporo i to w słodkim wydaniu złocistego akacjowo-lipowego eliksiru. Tuberozę trzyma w ryzach asafetyda i bergamota, wyczuwam frezję i kwiat pomarańczy, odrobinę heliotropu. Baza - jak już wspomniałam to przede wszystkim piżmo i sandałowiec, wanilii ilości śladowe. Zapach jest zielony i wilgotny, charakterystyczny jak wszystkie trucizny.

Hm... podobno już wycofany. Dziwna polityka firmy, ale cóż - nie pierwszy raz i nie ostatni. Znalazłam Cabotina, bardzo podobnego, który oprócz tego, że mnie nie poddusza to jeszcze wywołuje uśmiech na twarzy i on właśnie stał się dla mnie uosobieniem zieloności w perfumach.

A resztkę Tendre Poison zużyję latem - bosko pachnie gdy wieje wiatr :)

Majka16

Moja kochana trucizno dlaczego cię już nie ma. Piękny, ciepły zapach który lata temu podbił moje serce i nos. Do tej pory pamiętam zielony flakonik ze wspaniałą zawartością, ktora mnie otulala i sprawiała że czułam się 100% kobietą . Trucizno wróć ....

maborysa

Tendre Poison jest zielone i wilgotne ale nie jest to zieleń tropikalnej dżungli tylko wyjątkowo gorącego lata w dzikim ogrodzie klimatu umiarkowanego. Obezwładniający upał każe nam leżeć na hamaku i upajać się otaczającymi nas woniami. Żadna z nich się nie wyróżnia , nie wybija na plan pierwszy, a mimo wszystko zapach ciągle ewoluuje. Nie ma tu żadnej cytryny, ogórka czy nut ozonowych tak typowych dla orzeźwiających letnich zapachów, a jednak lato najpiękniej uwydatnia urodę zielonej trucizny. Często w recenzjach czytam o tym, że jakiś zapach jest "miodny", pewnie każdy tę "miodność" określa po swojemu. Dla mnie kwintesencją zapachu miodnego jest właśnie Tendre Poison.
Jest to typ zapachu - kochasz albo nie znosisz i dlatego zbrodnią jest wycofanie go! Nie zmienia to faktu, że przetestowanie jest obowiązkowe:D
 
Encyklopedia Perfum

Perfumy: 67767
Recenzje Perfum: 58457
Miłośników perfum: 19126
Czytelników online: 135

Zarejestruj się
Nowe Recenzje Perfum
Lalique
Encre Noire
autor ztomas22
Dior
Sauvage Elixir
autor swietlon
Chanel
No 22 Eau de Parfum
autor Aggie Los Angeles
Najnowsze recenzje
Najnowsze komentarze
Parfums de Marly Oriana autor Beata Maria
Dior Sauvage Elixir autor dzefrej5000
Byredo Young Rose autor Beata Maria
Escada Fairy Love autor Beata Maria
Popularne marki i zapachy
Skocz do góry

Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches | Beauty Almanac |

Prawa autorskie © 2006-2021 Fragrantica.pl magazyn o perfumach - Wszelkie prawa zastrzeżone - nie kopiuj zawartości strony bez uzyskania pisemnej zgody. - zapoznaj się z Regulaminem strony i Polityką prywatności.
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]