Francois Demachy
Hypnotic Poison Eau de Parfum Dior dla kobiet
Hypnotic Poison by Christian Dior Ea... (101.24 USD)
GiftExpress.com 1 product for 86.97 USD
FragranceNet.com 2 items for 101.24 - 175.49 USD
Średnia ocen 4.18 na 5 na podstawie 2,791 ocen
Hypnotic Poison Eau de Parfum marki Dior to orientalno - waniliowe perfumy dla kobiet. Hypnotic Poison Eau de Parfum został wydany w 2014 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Francois Demachy. Nutami głowy są Lukrecja i Migdał; nutami serca są Jaśmin wielkolistny i Kwiat pomarańczy; nutami bazy są Wanilia i Fasolka tonka.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 4.09 out of 5.
Perfume sillage: 2.91 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.


SylwiaBlack


aniadrummer3

vivyenn
Zapach zachwycił mnie od pierwszego użycia. Całkowicie w moim guście. Gęsta, ciemna słodycz, przełamana wiśniowymi nutami. Czuć lukrecję, tonkę, gorzką czekoladę, czasem w tle pojawia się wanilia, wszystko świetnie ze sobą współgra. Najbardziej zmysłowy i tajemniczy zapach jaki znam.
Parametry nie zawodzą. Spryskany nimi sweter pachniał jeszcze kilka dni po ponownym wyciągnięciu z szafy. Zastanawiałam się wtedy: "Co to za piękny zapach? Czego ja wtedy używałam? Czy to była jakaś nisza? Z pewnością to coś niszowego.." Po dłuższym namyśle, wwąchiwaniu się i główkowaniu, odkryłam w końcu, że to przecież Dior!
Zauroczyłam się całkowicie i czuję, że szybko mi nie przejdzie.
(ocena partii z 2015 r.)

Hayal

caiyah
Pierwsze wrażenie po wyjęciu z pudełka to magia flakonu- bardzo lubię ładną zastawę stołową i piękne flakony a ten zdecydowanie jest jednym z piękniej zaprojektowanych flakonów jakie widziałam. Prawdziwe jabłko-trucizna w rękach okrutnej królowej.
Jako, że w pierwszych testach mój nos prawie zawsze wychwytuje i potęguje nuty z którymi na codzień mam najmniejszą styczność tutaj wybiła się lukrecja... i to w ilości przeze mnie niespotykanej. Lukrecja na wanilii przechodziła niemal w ziołowy aromat.
Przy kolejnych użyciach do lukrecji dołączył migdał i tak trwał, trwał i trwał... aż do końcowej waniliowo-tonkowej fazy. Żeby nie było wanilia jest obecna od samego początku i tak te perfumy odbiera otoczenie. To prawdziwy waniliowiec z charakterem i piękną trwałością- czyli coś co lubię.
Z czym kojarzą mi się te perfumy?
Z pewnością z uwodzeniem, ale też z jakąś historią z dawnej odległej bajki gdzie każda kobieta która im podoła może poczuć się jak królowa. Czy będzie okrutna wędrując po ciemnym lesie to już zależy od niej.
Z pewnością ma moc dusiciela (więc bardzo uważnie dobierałabym aplikację do okazji).
Zupełnie nie widzę tych perfum na bardzo młodej dziewczynie- pasują do kobiety dojrzałej, pięknej, zadbanej. Na mnie pięknie zaprezentowały się latem (choć dzień bardziej przypominał jesienną aurę z mnóstwem opadów deszczu). Myślę, że i zimą pozytywnie mnie zaskoczy.

Zombianka
W zależności od temperatury wokół perfumy rozwijały się na mnie różnie. W chłodnym otoczeniu otwarcie witało uściskiem wanilii, gęstej, oleistej, o DNA znajomym z wersji edt ale znacznie dojrzalszym, poważniejszym, z rumowym, czy może arakowym podmuchem; natomiast na rozgrzanym ciele/ w ciepłym pokoju aromatowi wanilii towarzyszy gorzkawa lukrecja, wręcz gumowata w konsystencji. W pierwszym przypadku rozwinięcie pojawia się po ok. 2 godzinach i wtedy wyczuwam w 2 równoległych pionach wanilię i puder- kosmetyczny, fiołkowy (?), odrywający ciężką w swej naturze konstrukcję zapachu od ziemi; niby jest słodkawo, ale jednak nie jest, bo ten pylisty puder jest dla mnie nawet intensywniejszy od wanilii, która przeplata się z nim, ale nie dominuje. W cieple ten puder jest bardziej waniliowy niż fiołkowy, taki aksamitny i jest wyczuwalny mniej niż wciąż obecna, parna lukrecja; rozwinięty zapach nie fruwa już lekko wokół ciała, ale snuje się leniwie, zmysłowo. Baza- jak zwykle u Diora piękna, jest kremowa, odrobinę orientalna. Trwałość w obu przypadkach jest podobna, jakieś 10 godzin, ślad na skórze do następnego rana, poza tym zapach łatwo osiada na ubraniach.
Nie jestem co prawda wielbicielem gatunku, ale w porównaniu z wersją edt wodę perfumowaną nosiło mi się o wiele wdzięczniej. Mniejsza ilość nut zwiastowała mi kompozycję bardziej monolityczną, a okazało się paradoksalnie, że właśnie edt przy swej wielości nut była jednoliciej słodka, przynajmniej w mojej ocenie. Jeżeli dla kogoś edt jest np. zbyt duszne albo płaskie (szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie reformulacje), polecałabym zainteresować się wersją edp, gdzie Dior faktycznie postarał się, aby jakość była na poziomie dla koneserów.

Gothabella
Tak jak starszy brat, upajający i urzekający przy pierwszym wrażeniu. Z perspektywy głębszych testów uważam jednak, że można się nieźle naciąć kupując HP EDP po jednym niuchu pod wpływem impulsu, gdyż rzeczywistość ciągłego obcowania z nim może okazać się znacznie mniej magiczna (z HP z 1998 jest podobnie).
Por qué? Już spieszę wyjaśnić: nuta migdałowa jest dominująca bez najmniejszej przerwy na złapanie oddechu, z wyjątkiem ostatnich chwil, kiedy zapach prawie całkiem się już ulatnia - ostatnie molekuły to wyraźnie waniliowa słodycz. No ale wcześniej trzeba z typem wytrzymać ładny kawałek czasu, a te migdały to nie jest pojedynczy akord, to regularne migdałowe bombardowanie. W otwarciu trochę do powiedzenia ma jeszcze lukrecja, ale nie powiedziałabym, że stanowi ona dobrą odtrutkę na migdałowe zamulenie. Po paru godzinach takiej migdałowej bulimii zapach wydaje mi się się raczej mdlący, niż zmysłowy.
O ile już w wersji z 1998 migdały są pewną przesadą, tak EDP z 2014 jest już tak migdałowa, że można dostać depresji oddechowej. Przydałaby się butla z tlenem!
Generalnie doceniam kompozycję, jest bez wątpienia intensywnie kobieca, i to bez uciekania się do banału kwiatków i owocków (to zawsze dodatkowe punkty za styl), ale postanowiłam odpuścić sobie kupno pełnowymiarowej butli z powodu takiego że, z góry przepraszam za dosadność, od tych bulimicznych migdałów można się w końcu porzygać.

gardenia

bibi
Czy ktoś jeszcze dostał na nie wziewnego uczulenia? Kiedy tylko je powącham zaczynam strasznie kichać, pierwszy raz mam coś takiego przy perfumach...


orchidea1313
Tak jak ktoś już napisał to jest połączenie kadzidełek ze słodyczą. Zgadzam się z tym i podpisuję. Zapach gęsty i ciężki, bardzo trwały. Zastanawiam się do czego by pasował... Gruby szal, płaszcz, zima - tylko chyba tak.
Dior i to znowu nie w moim typie. Mam nie wprawiony nos chyba, bo to już trzecie moje podejście do Diora i zachwytów nie ma. Zostanę póki co przy moich słodziakach, które noszę z przyjemnością.
Edit. Noszę je już któryś dzień z kolei i muszę przyznać, że zaczęły mi się podobać. Wcześniej brzydko pachniały mi na szaliku, takim dymem a aplikowane na ciało stają się sensowną mieszanką migdałów i wanilii. Ponownie nie kupię na pewno, to nie ten kierunek jednak.

Aleksxs
W Hypnotic Poison niestety toczy się wojna pomiędzy słodką lukrecją a słodką, ciężką wanilią. Słodkie migdały próbują je dogonić ale pozostają w tyle. I choć całość otula, piękne orientalne, gęste kadzidło, to jednak słodycz lukrecji i wanilii, którą to potęguje jeszcze również słodka fasola tonka, to jednak nuty słodkie zdecydowanie zdominowały kadzidło. Kadzidło jest jedynie tłem dla bardzo intensywnych nut: lukrecji wanilii, fasoli tonki i jaśminu.
I w ten sposób Hypnotic Poison nie przypadł mi do gustu. Jednak doceniam jego trwałość, dochodzącą do 9h jak i długą dużą projekcję, czyli przez około 3h. Flakon pięknie współgra z zapachem.

mylengrave
Za słodkie, a szkoda!
Oj, nie bez powodu dawno temu na restauracjach umieszczano znak No Poison. No jakby nie patrzeć, Poison to trucizna straszna, mocna i aż dławiąca.
Lubię wanilię, bardzo lubię, słodkie zapachy to moje ulubione, ale Hypnotic Poison mnie nie hipnotyzuje. Jest ładny, bywa przyjemny, ale ta słodycz? Okropieństwo, nie mam nawet do czego jej przyrównać. To coś więcej niż cukier, to cukier to kwadratu, mdły i nachalny, nawet, jeśli w tle są jakieś kwiaty to są stłamszone tą panoszącą się słodyczą.
Flakon przepiękny, kojarzy mi się z Królewną Śnieżką, jak i sam zapach, wszak Poison to jabłuszko od złej królowej - moje skojarzenia są chyba oczywiste, biorąc pod uwagę to, że pojawiły się jeszcze przed kampanią reklamową, myślę, że Dior idealnie dobrał kształt i fakturę flakonu do historii.
Słokdie jabłko, słodka wanilia, słodki cukier, nie dam rady go nosić, bo mnie przesładza. Szkoda...
Czuję lukrecję, migdały, jaśmin gdzieś w tle i przede wszystkim - wanilię z cukrem.

Sylwia74
Harlem Nocturne
W końcu jednak pomyślałam sobie - przełam się, spróbuj, nawet ciepła, waniliowa klucha zasługuje na szansę. W końcu to jeden z tych przypadków, które stanowiły krok milowy w historii świata perfum. Poznałam wersję podstawową, nie oszalałam z zachwytu, ale odkryłam, że czasami (choć nie zawsze) nosi się ją łatwo i przyjemnie.
Zapragnęłam więc poszerzyć hipnotyczne horyzonty i poznać wodę perfumowaną. Wchodzę na stronę, paczę - lukrecja. Zgroza i blady strach. Szczerze nie znoszę lukrecji, w jakiejkolwiek postaci. Niech fani mi wybaczą, ale to straszne paskudztwo, na samą myśl o lukrecji robi mi się słabo.
Mimo możliwości wystąpienia nieprzyjemnych skutków ubocznych, postanowiłam spróbować. Skoro klasyk przekonał mnie do siebie, to może i tej wersji uda się ta sztuka?
Cóż, udała się. Z tego względu, że lukrecji tu po prostu nie ma. Nie na mojej skórze. Nie wyczuwam ani odrobiny tego znienawidzonego zapachu.
Woda perfumowana pachnie jak klasyk podrasowany charakterystyczną dla fasoli tonka chropowato-syropową, pudrową słodyczą. Po kwiatach nie ma śladu.
To oznacza tyle, że Hypnotic Poison Eau de Parfum są miękkie, słodkie, gęste, leniwe, trochę przyciężkie, ale w uroczy, infantylny sposób. Bardzo komfortowe i bezpieczne. Żadna hipnoza, uwodzenie, zmysłowość, erotyzm. Nic z tych rzeczy. HP EDP to według mnie taka podrasowana, ulepszona wersja comfort zone, w jakiej zamyka mnie HP EDT.
Trwałość i moc - jeszcze większe niż w przypadku klasyka, czyli zachwycająco ponadprzeciętne. Przedawkowane mogą obezwładnić - pamiętajcie, że istnieje coś takiego jak bycie zbyt miłym.


Malzka

chjena
W jednym z wątków na wizażu zgłosiłam gotowość do przyłączenia się do rozbiórki Hypnotic Poison, mając na myśli wersję klasyczną. Pewna użytkowniczka napisała do mnie, że rozbiera EDP. Pomyślałam - czemu nie? I poprosiłam o 5 ml.
Nie jest to oda do migdału skąpnego w wanilii, jaką znamy od lat. Tutaj dodano mnóstwo lukrecji i tonki, dzięki czemu zapach jest ostry i nieco... wiekowy. Od samego początku kojarzy mi się z pełną przepychu butlą Organzy Indecence, która od lat stoi na toaletce mojej mamy, używana wyłącznie na specjalne okazje. Dla mojego nosa jest to zapach wręcz bliźniaczo podobny.
Z czasem zapach traci na ostrości i przyprawy wietrzeją, jednak do samego końca - a ten, jak przystało na Trucizny, następuje po dobrych kilku, jeśli nie kilkunastu godzinach - pozostaje znacznie bardziej charakterną wersją klasyka, wzbogaconą dodatkowo kwiatem pomarańczy.
Hypnotic Poison EDT lubię jednak nie ze względu na charakterność, stąd bez żalu się z tą odrobiną EDP rozstałam z zamysłem, że gdy zatęsknię, zawsze mogę podebrać Organzę mamie. W końcu po co dublować zapachy na i tak już zapchanej szafce...

Sylwia74

caiyah
Pierwsze wrażenie po wyjęciu z pudełka to magia flakonu- bardzo lubię ładną zastawę stołową i piękne flakony a ten zdecydowanie jest jednym z piękniej zaprojektowanych flakonów jakie widziałam. Prawdziwe jabłko-trucizna w rękach okrutnej królowej.
Jako, że w pierwszych testach mój nos prawie zawsze wychwytuje i potęguje nuty z którymi na codzień mam najmniejszą styczność tutaj wybiła się lukrecja... i to w ilości przeze mnie niespotykanej. Lukrecja na wanilii przechodziła niemal w ziołowy aromat.
Przy kolejnych użyciach do lukrecji dołączył migdał i tak trwał, trwał i trwał... aż do końcowej waniliowo-tonkowej fazy. Żeby nie było wanilia jest obecna od samego początku i tak te perfumy odbiera otoczenie. To prawdziwy waniliowiec z charakterem i piękną trwałością- czyli coś co lubię.
Z czym kojarzą mi się te perfumy?
Z pewnością z uwodzeniem, ale też z jakąś historią z dawnej odległej bajki gdzie każda kobieta która im podoła może poczuć się jak królowa. Czy będzie okrutna wędrując po ciemnym lesie to już zależy od niej.
Z pewnością ma moc dusiciela (więc bardzo uważnie dobierałabym aplikację do okazji).
Zupełnie nie widzę tych perfum na bardzo młodej dziewczynie- pasują do kobiety dojrzałej, pięknej, zadbanej. Na mnie pięknie zaprezentowały się latem (choć dzień bardziej przypominał jesienną aurę z mnóstwem opadów deszczu). Myślę, że i zimą pozytywnie mnie zaskoczy.

Zombianka
W zależności od temperatury wokół perfumy rozwijały się na mnie różnie. W chłodnym otoczeniu otwarcie witało uściskiem wanilii, gęstej, oleistej, o DNA znajomym z wersji edt ale znacznie dojrzalszym, poważniejszym, z rumowym, czy może arakowym podmuchem; natomiast na rozgrzanym ciele/ w ciepłym pokoju aromatowi wanilii towarzyszy gorzkawa lukrecja, wręcz gumowata w konsystencji. W pierwszym przypadku rozwinięcie pojawia się po ok. 2 godzinach i wtedy wyczuwam w 2 równoległych pionach wanilię i puder- kosmetyczny, fiołkowy (?), odrywający ciężką w swej naturze konstrukcję zapachu od ziemi; niby jest słodkawo, ale jednak nie jest, bo ten pylisty puder jest dla mnie nawet intensywniejszy od wanilii, która przeplata się z nim, ale nie dominuje. W cieple ten puder jest bardziej waniliowy niż fiołkowy, taki aksamitny i jest wyczuwalny mniej niż wciąż obecna, parna lukrecja; rozwinięty zapach nie fruwa już lekko wokół ciała, ale snuje się leniwie, zmysłowo. Baza- jak zwykle u Diora piękna, jest kremowa, odrobinę orientalna. Trwałość w obu przypadkach jest podobna, jakieś 10 godzin, ślad na skórze do następnego rana, poza tym zapach łatwo osiada na ubraniach.
Nie jestem co prawda wielbicielem gatunku, ale w porównaniu z wersją edt wodę perfumowaną nosiło mi się o wiele wdzięczniej. Mniejsza ilość nut zwiastowała mi kompozycję bardziej monolityczną, a okazało się paradoksalnie, że właśnie edt przy swej wielości nut była jednoliciej słodka, przynajmniej w mojej ocenie. Jeżeli dla kogoś edt jest np. zbyt duszne albo płaskie (szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie reformulacje), polecałabym zainteresować się wersją edp, gdzie Dior faktycznie postarał się, aby jakość była na poziomie dla koneserów.

chjena
W jednym z wątków na wizażu zgłosiłam gotowość do przyłączenia się do rozbiórki Hypnotic Poison, mając na myśli wersję klasyczną. Pewna użytkowniczka napisała do mnie, że rozbiera EDP. Pomyślałam - czemu nie? I poprosiłam o 5 ml.
Nie jest to oda do migdału skąpnego w wanilii, jaką znamy od lat. Tutaj dodano mnóstwo lukrecji i tonki, dzięki czemu zapach jest ostry i nieco... wiekowy. Od samego początku kojarzy mi się z pełną przepychu butlą Organzy Indecence, która od lat stoi na toaletce mojej mamy, używana wyłącznie na specjalne okazje. Dla mojego nosa jest to zapach wręcz bliźniaczo podobny.
Z czasem zapach traci na ostrości i przyprawy wietrzeją, jednak do samego końca - a ten, jak przystało na Trucizny, następuje po dobrych kilku, jeśli nie kilkunastu godzinach - pozostaje znacznie bardziej charakterną wersją klasyka, wzbogaconą dodatkowo kwiatem pomarańczy.
Hypnotic Poison EDT lubię jednak nie ze względu na charakterność, stąd bez żalu się z tą odrobiną EDP rozstałam z zamysłem, że gdy zatęsknię, zawsze mogę podebrać Organzę mamie. W końcu po co dublować zapachy na i tak już zapchanej szafce...

vivyenn
Zapach zachwycił mnie od pierwszego użycia. Całkowicie w moim guście. Gęsta, ciemna słodycz, przełamana wiśniowymi nutami. Czuć lukrecję, tonkę, gorzką czekoladę, czasem w tle pojawia się wanilia, wszystko świetnie ze sobą współgra. Najbardziej zmysłowy i tajemniczy zapach jaki znam.
Parametry nie zawodzą. Spryskany nimi sweter pachniał jeszcze kilka dni po ponownym wyciągnięciu z szafy. Zastanawiałam się wtedy: "Co to za piękny zapach? Czego ja wtedy używałam? Czy to była jakaś nisza? Z pewnością to coś niszowego.." Po dłuższym namyśle, wwąchiwaniu się i główkowaniu, odkryłam w końcu, że to przecież Dior!
Zauroczyłam się całkowicie i czuję, że szybko mi nie przejdzie.
(ocena partii z 2015 r.)

Aleksxs
W Hypnotic Poison niestety toczy się wojna pomiędzy słodką lukrecją a słodką, ciężką wanilią. Słodkie migdały próbują je dogonić ale pozostają w tyle. I choć całość otula, piękne orientalne, gęste kadzidło, to jednak słodycz lukrecji i wanilii, którą to potęguje jeszcze również słodka fasola tonka, to jednak nuty słodkie zdecydowanie zdominowały kadzidło. Kadzidło jest jedynie tłem dla bardzo intensywnych nut: lukrecji wanilii, fasoli tonki i jaśminu.
I w ten sposób Hypnotic Poison nie przypadł mi do gustu. Jednak doceniam jego trwałość, dochodzącą do 9h jak i długą dużą projekcję, czyli przez około 3h. Flakon pięknie współgra z zapachem.

bibi
Czy ktoś jeszcze dostał na nie wziewnego uczulenia? Kiedy tylko je powącham zaczynam strasznie kichać, pierwszy raz mam coś takiego przy perfumach...


orchidea1313
Tak jak ktoś już napisał to jest połączenie kadzidełek ze słodyczą. Zgadzam się z tym i podpisuję. Zapach gęsty i ciężki, bardzo trwały. Zastanawiam się do czego by pasował... Gruby szal, płaszcz, zima - tylko chyba tak.
Dior i to znowu nie w moim typie. Mam nie wprawiony nos chyba, bo to już trzecie moje podejście do Diora i zachwytów nie ma. Zostanę póki co przy moich słodziakach, które noszę z przyjemnością.
Edit. Noszę je już któryś dzień z kolei i muszę przyznać, że zaczęły mi się podobać. Wcześniej brzydko pachniały mi na szaliku, takim dymem a aplikowane na ciało stają się sensowną mieszanką migdałów i wanilii. Ponownie nie kupię na pewno, to nie ten kierunek jednak.
Perfumy: 67767
Recenzje Perfum: 58451
Miłośników perfum: 19125
Czytelników online: 20
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]
































































