Declaration d'Un Soir Cartier dla mężczyzn

Declaration d'Un Soir Cartier dla mężczyzn

główne akordy
świeży korzenny
różany
ciepły korzenny
drzewny
aromatyczny
kwiatowy
pudrowy

Średnia ocen 4.26 na 5 na podstawie 2,297 ocen

Declaration d'Un Soir marki Cartier to drzewno - kwiatowo - piżmowe perfumy dla mężczyzn. Declaration d'Un Soir został wydany w 2012 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Mathilde Laurent. Nutami głowy są Czarny pieprz, Kardamon i Kminek; nutami serca są Róża i Gałka muszkatołowa; nutą bazy jest Drzewo sandałowe.

Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.

Perfumiarz
Fragram Zdjęć
Perfumowa Piramida

Nuty głowy

Czarny pieprz
Kardamon
Kminek

Nuty serca

Róża
Gałka muszkatołowa

Nuty bazy

Drzewo sandałowe

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Wszystkie recenzje

Noe

Od razu podkreślę, że nie jestem fanem róży - jest ona dla mnie zbyt słodka i mdła, ale tutaj... Brakuje mi słów w pozytywnym znaczeniu.

Spodziewałem się bardzo mocnej róży o lekko pikantnym charakterze, a dostałem piękną mieszankę przypraw z miętowym twistem na różanym podkładzie.
Miętowy, czy jak kto woli "mentholowy" twist pochodzi od kardamonu, podkład jest jak już wspomniałem z delikatnej róży, a "wypełnieniem" zapachu jednocześnie nadającym całości osobowości jest czarny pieprz z kminkiem i zapewne też gałką muszkatołową.

Czystość, świeżość i prostota z klasyką w nowoczesnym i eleganckim wydaniu. Świetnie pasuje do koszulek Polo

Producent mógł tylko popracować nad prezentacją i użytkowością flakonu, bo celowanie atomizerem w postaci obracającej się "czapeczki" na rurce do najprzyjemniejszych nie należy

Coś pięknego, miłość od pierwszego wejrzenia. Zaczęło się od 1ml próbki, a od pierwszego niucha do zamówienia flakonu minęło ledwie kilka godzin. W życiu bym nie dodał tej próbki do koszyka, gdyby osoba której recenzje uwielbiam (pozdrawiam Ganczar666) nie miała tu zaznaczonego "kocham", więc jeśli ktoś podobnie do mnie nie przepada za różą to niech zdecydowanie da temu zapachowi szansę, bo moim zdaniem nie jest ona tu główną nutą, a jedynie tłem dla przypraw

t0taln00b

Śmiało mogę powiedzieć, że Declaration d'Un Soir to jeden z moich signature fragrances. Od czasu jego premiery w 2012 roku przerobiłem już ponad pół litra tych perfum i jestem pewien, że na tym się nie skończy.

To nie jest typowy męski zapach. I dobrze. Padają w recenzjach słuszne skojarzenia z elegancją i świeżością, a także w pewnym stopniu z uniseksem, co w mojej opinii dodaje mu tylko wigoru i zapewne w związku z tym uniseksowym DNA, bardzo rzadko można go spotkać na ulicy, panowie chyba boją się takich perfum. To też na plus.

Trwałość 4/5, projekcja również 4/5, nie męczy towarzystwa. Spostrzeżenia głównie z gatunku "to ty tak ładnie pachniesz?".

Zapach jest świeży, świdrujący, daje chłodny feeling co pięknie wybrzmiewa w zimne dni, a szczególnie na mrozie. Inaczej będzie też odbierany za dnia, a inaczej wieczorem. Nigdy nie czułem w tym zapachu róży, która według wielu jest najmocniej wyczuwalną nutą. Nazwałbym to raczej słodkim pieprzem z jakimś mentolowym twistem. Przez swoją elegancję, wymaga raczej odpowiedniego ubioru, może okazji. T-shirt i popisówka to zdecydowanie nie te klimaty :)

Piotr F.

Czuję się jak krecik, który niefortunnie przekopał się do rozarium. Odurza mnie woń wilgotnej, alkoholowej, bezlitosnej róży i spadam w omdleniu pod ziemię. I tyle mnie widziano! Ps Nawet korzonki tych krzewów różanych pachną i smakują różano.

Marietta

Jak myślę o tym zapachu to nie wiem czemu, ale myślę o diamentach. Już dawno mówiono, że diamenty to najlepsi przyjaciele dziewczyny, także pewnie coś w tym jest. A czemu te diamenty? Myślę, że dlatego, że czuję w tych perfumach krystaliczną czystość, lekki chłód, korzenne akcenty. A najbardziej różę i to nie byle jaką, a piękną, bujną krwisto czerwoną. Pachnącą świeżo, delikatnie ostro od pieprzu. Z lekka kolońsko. Co nawet mi wcale nie przeszkadza, a dodaje tu smaczku. Z czasem ta róża robi się delikatnie parna, jakby z tchnieniem mydełka różanego. Co też jest wyjątkowo przyjemne. Czystość, prostota, ale jaka prostota, jak te perfumy są złożone. I to bardzo zgrabnie.

No więc jak myślę tak bardziej intensywnie to nawet i mężczyzna mi się tu skrystalizował i to nie byle jaki, a elegancki, nieco nonszalancki, spoglądający zawadiacko i uwodzicielko, pachnący Declaration d'Un Soir. W dobrze skrojonym garniturze, eleganckiej koszuli, z rozpiętym kołnierzykiem...

No powiem zauroczona jestem tym zapachem:)
Z ogromną radością zużyję odlewkę.
I powiem, że to fajny uniseks. Polecam.

MatWawa

Różaniec.
Zapach wieczorowy, bardzo elegancki i w starym stylu. Musi być koszula i odpowiednia atmosfera, nie widzę tego inaczej.
Parametry takie jak przystało na Cartier.

charoshi

Zamówiłem sobie próbkę 1,5ml z atomizekiem przy okazji zakupu czegoś innego. W sumie nie wiem po co, bo kiedyś testowałem i nie polubiłem. Używałem 3 dni pod rząd globalnie i bardzo mi się spodobał. Świetnie się w nim czuję. Dostałem też sporo komplementów od Żonki. Ale niestety na mojej skórze trwałość mizerna. Dzis spsikałem się jak wściekły, żeby wykończyć próbkę i po 3 godzinach Żonka malo co czuła. Ja jeszcze mniej. Dekancik kiedyś pewnie kupię, żeby się nim pocieszyć jeszcze, ale flaszka raczej nie wchodzi w grę. Podobieństw do podstawowej Deklaracji, którą mam i kocham, nie wyczuwam. Żonka też. No dobra, coś tam niby podobnego jest, ale to chyba bardziej podświadomość. Gdyby nie trwałość, to już bym odkładał kasę. Zapach rewelacyjny. I nie damski, choć rozumiem, że może być tak postrzegany.

BaWika

Gdy wącham ten zapach we flakonie przed oczami mam białą koszulę, świeżo wyprasowaną, ale nie zapiętą pod samą szyję. Jest to zapach prosty i elegancki, sprawdzi się i za dnia i wieczorem, trochę za chłodny na zimę choć sam chłodny nie jest. Czuję w nim każdą nutę jaka jest podana, i gdyby nie kminek do którego żywię najprawdziwszą niechęć, byłby idealny.
Mój partner ma dni kiedy uważa że ten zapach jest zbyt damski, głównie nosi go dla mnie. Ja z kolei noszę go...na siłowni. Nie wariuje, nie fermentuje na mojej skórze, nawet spoconej, zawsze pachnę czysto ale co najważniejsze, perfumy te budują wokół mnie dystans. Może to zbrodnia wobec Cartier, ale używam ich jako bańki sfery prywatnej podczas ćwiczeń. Mam wrażenie że dodają powagi, nie jest to zapach 'zapraszający' gdy jest noszony przez kobietę.

Konto Zamkniete 10

Cartier Declaration d'Un Soir to moja miłość od pierwszego powąchania. Piękny, zmysłowy, męski zapach, który mimo silnej projekcji i długotrwałości nie narzuca się otoczeniu. Jest jak uśmiechnięty młodzieniec, który wie, kiedy i co może, bo posiada wrodzoną niewyuczoną klasę i takt.
Czuć tu kunszt i klasę produktu. Wszystko jest tu na swoim miejscu. Róża w bardzo męskim wydaniu, która pozostaje z nosicielem od samego początku, do samego końca. Niektórzy mówią, że to "ruska" róża, inni, że to róża z nadzienia do pączków. Ja myślę zaś, że to róża Małego Księcia, czuć w tym zapachu młodzieńczość w niewinnym wydaniu, trochę nostalgii, lecz zero smutku.
Ten zapach to eliksir, który przenosi mnie do innego, delikatniejszego, bardziej lirycznego świata, z dala od negatywnej energii i wiadomości, które codziennie otaczają ten świat.
Myślę, że to zapach przeznaczony raczej dla młodszej klienteli, raczej w wieku 25-35 lat, zapach jest bowiem dużo subtelniejszy i mniej uniwersalny niż standardowa Deklaracja i wersja Essence. Świadczy o tym także sam flakon, który jest uproszczonym, zgeometryzowanym nawiązaniem do klasycznej wersji standardowej. Jednocześnie, pomimo całego uwielbienia, uważam, że to zapach na specjalne okazje - od czasu do czasu. W codziennym, częstym użytkowaniu może zmęczyć użytkownika.
Zapraszam też do czytania recenzji na perfumoholik.pl

ganczar666

Super męska róża. Trwałość b.dobra +
Projekcja b.dobra
Cena - warto kupić. Kobiety szaleją :-)

MrGwyn

To szósta (dopuściwszy błąd w rachunkach, nawet siódma) róża sensu stricto w moim dość długim i bogatym starzu perfumowym, którą wychwalam szczególnie. Ze względu, że róża, lawenda i iso e super to najczęściej moje zapachowe rozterki, takie wyjątki w tych wypadkach są rzadkie i warte dla mnie upamiętnienia.
Najpierw wyprzedzę opis ostateczną konkluzją i powiem, że Declaration d'Un Soir to na przekór otwarciu i moim wielkim oczekiwaniom perfumy płci żeńskiej, czego mi nieco szkoda, bo bardzo mi się ta róża podoba. Niezdatna jest dla facecika bez odwagi takiego jak ja, bo nie powiem, że się do noszenia dla mężczyzny nie nadaje. Owszem, ale dla takiego z silną pewnością siebie. Eh..
Otwarcie jest tym czego mi w róży potrzeba. Jest dość słodka, krucha, świeża i różowa. Dobrze jej robi towarzystwo czarnego pieprzu pozbawionego tutaj ostrości. Następnie przybywa łagodnej wersji kardamonu, znikomo takiejże gałki muszkatołowej, nie bardzo czuję kminku. Paradoksalnie te łagodne ich wersje wystarczają, by wydobyć z róży krępujące zwierzo-cielesności, które u mnie często się zdarzają, gdy róża ma spore towarzystwo przypraw, a dotąd tak najczęściej było w arabskich perfumach. Po prostu lekko kibelkowo się między wierszami porobiło i mina mi zrzedła, ale ta faza minęła dość szybko. Z czasem róża zaczęła być coraz bardziej słodką i kobiecą, a to był u mnie dla niej drugi "gwóźdź do trumny". Zbyt słodka róża i wszystko jest już be.
Ot krótka historia. Tego typu (niemal) soliflory nie zaskakują złożonością.
Dopóki nie najdzie cukrem, perfumy te są dla mnie piękne. Potem tylko fajne łamane przez średnie.
Polecam do testu obu płciom. Warto.

Kiszonyogor95

Różana nuda...
Pomimo mojej niechęci do róży w perfumach, z d'Un Soir wiązałem pewne nadzieje, głównie ze względu na świetne opinie w sieci. Niestety, zawiodłem się.
Początkowa faza otwarcia jest właściwie jedynym ciekawym momentem podczas egzystencji tego zapachu na mej skórze - delikatnie przyprawowa, kiedy to róża pozostaje jeszcze bardziej w tle i nie narzuca się.
Niestety już po kilkunastu minutach róża wychodzi na pierwszy plan i zmiata całą resztę - jej dominacja trwa w najlepsze aż do końca okresu żywotności tego Cartiera i trzeba przyznać, że wcale nie trwa to krótko... Trwałość to niekwestionowana zaleta tej kompozycji, ale aromat właściwie już później nie ewoluuje. Jednostajna woń "babskiej", nachalnej róży trwa sobie w najlepsze - mnie zwyczajnie męczy.
Rzadko zdarza mi się zgadzać w pełni z kontrowersyjnymi opiniami Roq'a, ale w tym wypadku przyznaję mu właściwie 100% racji za to, co napisał w swojej recenzji...
Podsumowując - jeśli ktoś jest fascynatem róży (lub kobietą), to może i się spodoba, bo złym zapachem d'Un Soir nie jest, ale ja podziękuję :)
Aha - flakon piękny, szkoda tylko że z taką zawartością...

sener1986

Jeden z lepszych zapachów od cartiera . Bardzo fajnie układający sie zapach na mojej skórze. Trwałość duza , ogonek zostawia

Niszka

Nie piszę tego jako zarzut, podstawą zapachu jest fermentująca, zgniła, przejżała róża bułgarska, którą zamknięto w delikatnej, lodowej, chłodnej otoczce aromatyczno – mydlanej. Jak zaznaczyli poprzednicy, zapach to uniseks. Skoro mężczyzna może nosić różę pudrową, może też nosić i różę mydlaną, szczególnie podaną w fermentującej i przez to dość ostrej formie. Skojarzenia z sowiecką Rosją może są na rzeczy, róża bułgarska była mocno eksponowana w kosmetykach w PRLu.

Zapach ma charakter kwiatowo – aromatyczny, jest głośny, warto odnotować zarówno jego bardzo dobrą trwałość na skórze jak i znakomitą projekcję w powietrzu. Róża podana w nowy sposób jeśli chodzi o męskie wody, przewidziana na jesień – zimę raczej dla facetów 35+. Dla tych którzy nie boją się kwiatów w męskich wodach a przy tym gustują w zapachach chłodnych, aromatycznych. Z biegiem czasu zbytnio się nie zmienia, to wciąż i wciąż podana na ostro zgniła róża w mydlano – aromatycznym płaszczu chłodnych.przypraw

estabas

Zgadzam sie w 100%.Ta ciekawsza pieprzna i dość elegancka nuta jest niestety bardzo krótkotrwała.Faktycznie uatrakcyjnia nieco ten słynny "eliksir"i robi nadzieje która po dwóch godzinach znika,bo zapach pieprzu ginie i obydwa nadgarstki psikane Deklaration ideclaration d"un soir pachną tak samo czyli zielony badyl z miętowym płynem do naczyń i może melonowy płyn do kąpieli.Tu nie ma co się rozpisywać.Do starego koncentratu perfum dodano trochę pieprzno gwajakowej atrakcyjniejszej nuty głowy,która ma podprawić ten kolejny odgrzewany niestety stary kotlet.Prosty chwyt i dziwię się że nikt się na nim nie poznał.Nie lubie starych kotletów których nie stać na własną bazę,na własne oryginalne opakowanie i na własną nazwę.

Roq

Po przeczytaniu kilkunastu recenzji przyznam, że byłem gotów kupić go w ciemno. Widocznie Najświętsza Panienka miała mnie w opiece, bo dziś z ciekawości wstąpiłem do Harrodsa, odwiedziłem stoiska perfumeryjne i natknąłem się na tego "Słara". Koniec wstępu.
Wrażenia - Początek zapachu - bajka... Coś nowego. Elegancja dość modernistyczna i poprzez błąkającą się w tle różę, niecodzienny. Bajka trwała około kwadransa. Potem działy się straszne rzeczy.
Róży znudziła się rola statysty i zaczęła grać pierwsze skrzypce. Z każdą godziną została sama na scenie.
A ja? Poczułem się, jak właścicielka warzywniaka spod Kijowa wybierająca się na bal sylwestrowy. Ta róża taka sowiecka... Boże... Za co? To nie może być zapach unisex. Facet pachnący babską i do tego "ruską" różą nie powinien nosić spodni ani zarostu, bo to zaiste dziwny melanż.
Wiem, że Kenzo Power też pachnie kwiatami, ale "ruskiej róży" tam nie uświadczysz. Poza tym, róże najchętniej widzę w pączku, ale pachnieć nią raczej nie będę.
Więc... Pas
Au revoir Declaration d'Un Soir. Jak zdecyduję się na zmianę płci, wtedy do niego wrócę. Na razie, nie planuję...

vertigo

Zjem Cię!!

Spryskałam blotter od niechcenia, przypadkiem zauważyłam tą nowość na półce. Chwilę potem potknęłam się o własne nogi.
Damn! Co za zapach :)

Cudownie leśno-przyprawowy. Igliwie i przyprawy w czystej postaci, jak świeżo zmielone, jeszcze jakby wilgotne, i tak bardzo naturalne ... A ta róża ... Szara eminencja w tle, taka odrobinę smutna - jesienna, ze zmarzniętymi palcami i deszczem na policzkach - ale jaka piękna!
100 % uniseksowa kompozycja.
Kto to napisał? Pani Matyldo, ślę ukłony.

Zapach wydaje się bardziej złożony niż nuty tu wymienione. W bazie pojawia się coś oleisto-żywiczno-ziemnego.

Piękna praca. Zasługuje na osobną nazwę i flakon - zdecydowanie krzywdzące dla tego zapachu jest to, że wydano go jako flanker Declaration - z którym nie ma nic wspólnego.

Chyba muszę to mieć o.O

Update: jednak nie muszę, a nawet - nie chcę. W kolejnych testach na skórze ujawniła się nuta odrobinę mydlano-denstystyczna, trochę przypominająca mi oudh. Podtrzymuję jednak opinię, że zapach jest dobry - tylko nie dla mnie.
 
Encyklopedia Perfum

Perfumy: 66420
Recenzje Perfum: 56804
Miłośników perfum: 18132
Czytelników online: 91

Zarejestruj się
Nowe Recenzje Perfum
Pomellato
67 Artemisia
autor Arsenicum
Avon
Sparkling Attitude
autor BeautifulTempest
Armaf
Oud
autor luxpiotr
Chanel
Bleu de Chanel
autor mellowTrax1
Najnowsze recenzje
Najnowsze komentarze
Lancôme Idôle Aura autor Wisienka
CoSTUME NATIONAL Supergloss autor estrellas_de_noche
Joop! Homme Eau de Parfum autor Beata Maria
DS & Durga Magnolia City autor Beata Maria
Trussardi Eau de Parfum autor magnolia.federejczuk
Etro White Magnolia autor Naranja
Popularne marki i zapachy
Skocz do góry

Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches | Beauty Almanac |

Prawa autorskie © 2006-2021 Fragrantica.pl magazyn o perfumach - Wszelkie prawa zastrzeżone - nie kopiuj zawartości strony bez uzyskania pisemnej zgody. - zapoznaj się z Regulaminem strony i Polityką prywatności.
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]