Caroline Sabas
Midnight Fantasy Britney Spears dla kobiet
Średnia ocen 3.97 na 5 na podstawie 7,449 ocen
Midnight Fantasy marki Britney Spears to kwiatowo - owocowe perfumy dla kobiet. Midnight Fantasy został wydany w 2006 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Caroline Sabas. Nutami głowy są Śliwka, Czereśnia i Malina; nutami serca są Orchidea, Irys i Frezja; nutami bazy są Wanilia, Bursztyn i Piżmo.
Przeczytaj więcej w innych językach: English, Deutsch, Español, Français, Italiano, Русский, Português, Ελληνικά, 汉语, Nederlands, Srpski, Română, العربية, Українська, Монгол, עברית.
Fragrantica® Trends to relatywna wartość, która pokazuje zainteresowanie członków społeczności Fragrantica tym zapachem na przestrzeni czasu.
Perfume longevity: 3.54 out of 5.
Perfume sillage: 2.59 out of 4.
Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.


Karmel

katariina28

malwinad
Od poczatku jest to zapach mocno owocowy, przyjemnie slodki. W pierwszej chwili czuje mieszanke brzoskwini i mango. Soczyste wrecz wakacyjne. Po kwadransie do tej mieszanki dochodzi kremowy mus z zielonego jabluszka i zaczynam tez wyczuwac irys lub fiolek. Kwiat lagodzi te owocowosc ale perfumy dalej pozostaja radosne i glownie owocowe.
Przyjemny. Bardzo mi sie spodobal. Zdecydowanie w moim guscie.
Dodam tylko ,ze moim zdaniem nie przypomina on avonowego secret midnight ktory tez mialam i tez bardzo lubilam.

Lishka

aurelia1

suacatha
Niestety, to właśnie drażniąca kwaskowatość śliwki sprawiła, że chcę je jak najszybciej zużyć i już nie wracać. Nawet zimowego wieczoru mi nie osłodziły przygasając wanilią, mimo że po cichu na to liczyłam.
Projekcja na długość ramion - wystarczająca dla tak męczącego zapachu, ale trwałość znikoma. Po góra 2 godzinach już ich nie czuć. Może i dobrze - skoro ja się męczę, nie chciałabym piłować innych.
Buteleczka jest śliczna i zostanie u mnie jako ozdoba, jednak na sobie wolę inne zapachy Britney, do których mam bardzo przyjazne nastawienie.

Amelia32
Cała tajemnica tkwi w tej słodko-kwaskowej recepturze z niepowtarzalną nutą landrynek w pudrze i tych popularnych w latach 80'pudrowych owocowych dropsów.Do tego posypka z oranżadki i śliwkowe powidła.Istne wspomnienie z dzieciństwa.
Wyczuwalna nuta czerwonych i czarnych porzeczek(których niby w składzie nie ma, jednak mój nos je wyczuwa) i czereśni, dopełnia i dodaje kompozycji tej unikalnej nuty kwaskowatości,którą uwielbiam.Ten zapach da się niemal wyczuć jak smak na podniebieniu. Kwaskowata nutka równo znacznie ujawnia się z nutą słodkiego cukru.To takie wrażenie,jakby zasypać właśnie kosz porzeczek,czereśni i śliwek 2kg cukru i nie czekając aż się rozpuści,zgarnąć łyżką wierzchnią warstwę.Aż czuć jak cukier kruszy się w zębach a soki z owoców się rozpuszczają.Pychota!
Czuję też zapach nieodżałowanej gumy donald i mojej pierwszej lalki Barbi i tych plastikowych zabawek z Pewexu.
Czyli luksus zza oceanu,który pachniał właśnie takim słodkim cukierkiem.
Jest więc to dla mnie najukochańszy ulepek perfumeryjny i za nic w świecie nie zamierzam z niego wyrastać.
Nie zgodzę się,że nadaje się tylko dla nastolatek.Nie jest zapachem infantylnie płaskim i pospolitym.Ma w sobie pewna dozę tajemniczości i głębi. Myślę,że to po części zasługa zmysłowej orchidei oraz irysa.Do tego ja również wyczuwam tu jakiś wspólny mianownik z "Diorowskimi wypustami".Zresztą zapachy Britney wychodzą spod szyldu Elizabeth Arden a twórczynią tejże kompozycji jest Pani,która stworzyła moje ukochane J.Lo Miami Glow. Tu musiało zaiskrzyć.
Co do samego flakonika,to w takiej kolorystyce ja ten subtelny kicz kupuję i dla mnie jest to ozdoba toaletki,zwłaszcza w okresie świątecznym.A że cała ta słodycz idealnie rozwija się w chłodne pory roku,to jest to wręcz mój ideał na sezon zimowy.
Trwałość i projekcja bardzo zacne i zasługują na szczere uznanie.Jest to nie tylko jeden z najtrwalszych zapachów "celebryckich" ale także jeden z najtrwalszych w całej mojej kolekcji na przestrzeni lat.
Gdybym miała wybrać swój Signature Scent wśród słodziaków to bez wahania wybieram Midnight Fantasy.Wszelkie La vie est Belle i Black Opium mogą się schować.Zresztą wielokrotnie wspominałam,że współczesne słodziaki to kompletnie nie moja bajka.Nie mają one w sobie tego smaczku,bezcennych wspomnień z dzieciństwa,magii świąt oraz marzeń za Amerykańskim stylem życia.Magia i tyle.Kocham!!!

Forest

CzaryMary
Komplementy? Wabik na mężczyzn? Naprawdę?
Zaliczyłam przygodę z tym zapachem w okresie fascynacji słodziuchami maści wszelakiej, ale nawet to nie pomogło mi spojrzeć nań przychylniej. Nie lubi go mój nos, moja skóra, nie pomaga aplikowanie na ubrania. Cukier, cukier, cukier. Plus ciemne owoce, które zamiast cokolwiek tutaj pomóc są tak naprawdę tylko gwoździem do przysłowiowej trumny, bo aż rażą swoją syntetycznością. Jest ostro i chemicznie do bólu i trudno temu zaradzić, bo nie pomaga nawet oszczędna aplikacja. Nic nie jest w stanie zaradzić tej sztuczności. Jeśliby porównać Midnight do czegoś, to byłoby to chemiczne, owocowe mydełko za grosze (bo po czasie czuć zresztą już tylko tanie mydło). Trochę przypomina też niektóre, przeładowane cukrem limitki Escady (a raczej jakiś ich mix) oraz ulepy Victoria's Secret w stylu Love Spell.
Miałam nadzieję na figlarny zapach, naprawdę nie oczekiwałam cudów, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. Trudno mi powiedzieć dla kogo ten zapach ostatecznie mógłby się nadać. Początkowo myślałam, że byłby dobry na początek pachnącej przygody dla świeżo upieczonej nastolatki, ale po dogłębnym przetestowaniu doszłam do wniosku, że nawet w takim przypadku lepiej poszukać czegoś innego.
Sorry, Brit!


Jen

Bayalitta
Midnight Fantasy od samego początku otula nas zapachem owoców. Czuje wyraźnie śliwkę, wiśnie, pojawia się też niekiedy zapach owoców leśnych takich lekko kwaskowatych. Zapach z każdą kolejną chwilą staje się coraz to słodszy i lekko pudrowy. Kwiaty są słabo wyczuwalne, tak samo jak wanilia. Kiedy zapach już lekko "osiądzie" na skórze pachnie on dla mnie identycznie jak takie bransoletki czy naszyjniki z cukierków. Kiedyś były bardzo popularne, dziewczyny uwielbiały je nosić :) nie wiem czy nadal można taką "jadalną biżuterie" kupić, ale te perfumy pachną identycznie. Przypominają mi też zapach takich cukierków w pastelowych barwach, które lekko musowały w buzi - można było je kupić w takich bezbarwnych pudełkach. Więc podsumowując jest to po prostu zapach iście cukierkowy. Dla mnie osobiście bardzo przyjemny, radosny i słodki. A co najważniejsze zapach jest bardzo trwały, może nie ma jakiejś ogromnej projekcji, ale za to trwa na skórze z 8 godzin, jak i nie więcej. I u mnie również ten zapach był komplementowany. Nie jest to dla mnie zapach wieczorowy czy zmysłowy. Ja te "słodkie cukierki" uwielbiam nosić w dzień.

black_muffin
Nie mam pojęcia, co w nich takiego wyjątkowego. Chociaż potrafiłam (nadal potrafię ;)) zlewać się obficie ogoniastymi perfumami przeróżnych firm, często za o wiele większe pieniądze, tylko za te doczekałam się komplementów od płci przeciwnej. I to nie grzecznościowego "ładnie pachniesz", ale prawdziwych zachwytów... Żadne inne nigdy tak nie podziałały.
A ja? Średnio je lubię... Zawsze będą dla mnie wyjątkowe i znajdzie się na nich miejsce na mojej toaletce, bo kojarzą mi się z moim TŻ i początkami naszej relacji, ale sam zapach niczego mi nie urywa. Jest słodko, trochę chemicznie. Czuć śliwkę, cukier, trochę czereśni i znów cukier. Są ładne, nieco mniej oklepane niż większość ulepnych słodziaków, ale bez szału. Na dłuższą metę męczące. Trwałe i z dobrą projekcją. Chcesz pachnieć czymś, co każdemu się spodoba? Britney wychodzi na przeciw. Ale ja (już) nie czuję takiej potrzeby ;)

Gothabella


Jen

MilaLaw
Zapach jest słodki - to fakt dla młodych dziewczyn. Nie spotkasz go w innych buteleczkach. Jest wyjątkowy... Zima, jesień, wiosna. Lato odpada. Nic więcej nie dodam, go trzeba spróbować. Cena? Śmieszna - najwyżej puścisz w świat.

SheShe
Zapach słodki, ciepły, nieco orientalny i nieco jadalny. Nie przesłodzony. Dzięki irysowi robi się kremowy. Zarówno na dzień, jak i na noc, seksowny - ale raczej bez większej klasy.
Przyjemny. Mam próbkę. Trwałość i projekcja średnie.

basia88

marta1990
Z tym zapachem jest tak, że ze względu na Britney, ze względu na flakonik i ogólnie całą marketingową otoczkę nigdy nie byłam zainteresowana by testować te perfumy. Było tak do dnia gdy poczułam je na mojej siostrze. Przepadłam. Mimo, że infantylne to w swojej słodkiej prostocie są śliczne. Pachną owocami skąpanymi w cukrze. Pachną beztroską, słońcem i dzieciństwem. Ja wiem, że może mi już nie wypada, w końcu za chwilę skończę lat 30, a zapach adresowany jest raczej do nastolatek, ale oprzeć się nie umiem.
Początkowo z racji tego, że miałam obawy i wątpliwości zamówiłam 15ml w maleńkiej uroczej buteleczce. Wczoraj skończyłam ten flakonik i było mi z tego powodu tak źle, że kliknęłam całe 100ml. Wiem, że zużyję i wiem, że będę nimi pachniała z przyjemnością. Są odpowiednie na każdą porę roku.
projekcja bardzo fajna, są wyczuwalne, trwałość moim zdaniem jak na zapach celebrycki jest satysfakcjonująca, zazwyczaj i tak noszę ze sobą małą odlewkę by się w ciągu dnia "poprawić" więc osobiście uważam ze stosunek ceny do jakości wypada bardzo dobrze.
dodam, że to zapach bardzo komplementowany.

paulinakarolina
Edit: kupiłam druga butelkę. Tej nie oddam. Mogłabym pływać w tym zapachu ;) mój ślubny też je uwielbia.

Maverick


Perelka
Roxi88

Sobi
Doprawdy nie rozumiem tylu pozytywnych komentarzy, które usprawiedliwiły mój zakup tych perfum w ciemno. Na mnie MF pachnie śliwkowym odświeżaczem powietrza, po prostu taką zwykłą czyściochą. To by tłumaczyło dlaczego zapach jest komplementowany, bo jak nie komplementować czystości w powietrzu? Ostatnio w Biedronce pojawiły się śliwkowe mydła pod prysznic i miały przyjemniejsze nuty zapachowe niż ten chaotyczny zmiksowany twór.

Poisonka


violka123
cirilla
Jednak... w domu, nie wyczuwałam już waty cukrowej, a wiśnie i śliwki w skarmelizowanym słodkim cukrze i wanilii. Nie takim spalonym, nie, nie! Tylko jak jakiś deser, owoce w pucharze lodowym na przykład. Czasem przebija z niego taka chłodna nuta (z ręką na sercu tak jest), może dlatego ta nazwa: "midnight" ;))
Używam go głównie na wieczór, na jakieś wyjście. Zapach ciągnie się za mną i jest bardzo głęboki. Myślę, że trzeba tu lekko uważać z dawkowaniem. Zależy jak towarzystwo zareaguje. ;)
Początkowo na ubraniach trzymał się nawet po praniu, potem ciut siła zelżała, ale nadal jest fajny, trochę tajemniczy. Na pewno nie oklepany. Bo do tej pory raczej nie spotkałam podobnego, a baardzo bym chciała. To moje pierwsze perfumy Britney, ale mam nadzieję, że polubię też resztę "kuleczkowego" rodzeństwa :)
Raczej dla fanek słodkich zapachów.

chjena
Midnight Fantasy to dla mnie wariacja na temat owocowego cukru pudru. Może i czereśnia, może i śliwka, ale z pewnością podbija je słodka frezja i orchidea. Radosny, nie chrzęści między zębami - w końcu puder to przyjazna forma konsumowania słodyczy - mimo wszystko bardziej świeży niż różowa kulka z dominującą nutą muffinki i białej czekolady.
Osobiście siedząc dobrych kilka miesięcy w tematyce perfumeryjnej (i nie nadążając z testowaniem kolejnych odlewek, które zachwycają bardziej lub mniej) globalnie bym się Midnight Fantasy nie spryskała, ale mając coś polecić swojej nastoletniej (wczesno! wczesno! od 15-stu lat w górę wypada już powoli nosić coś innego, adekwatnego do wieku buntowniczego) kuzynce z pewnością wskazałabym na ten zapach. Dla mnie te czasy (nie)stety minęły bezpowrotnie...

Lady_Daisy
Na mojej skórze nie czuje żadnego ,,fantasy" jedynie ,,midnight" albo raczej ,,nightmare".

Kalypso
Podobieństw z genialną nocną trucizną nie wyczuwam, nie mniej jednak zapach od Britney mnie bardzo pozytywnie zaskoczył i polubiliśmy się
Jest słodki-ale w sposób jaki bardzo lubię, nie duszący i mdły, a z charakterkiem. Ten zapach to istny poprawiacz nastroju-chyba jeszcze żaden zapach mnie nie wprawiał w tak dobry i pozytywny nastrój jak ten. Ta jego słodycz jest pełna soczystych owoców, najmocniej wyczuwam malinę-moja znajoma nawet mówi na te perfumy "guma mamba"
Ładnie się rozwija, zaskoczyło mnie to, że jest naprawdę trwały, nie jest ogoniasty ale też nie jest z tych zapachów, które trzymają się blisko przy skórze. Jest wyczuwalny dla otoczenia i akceptowany, spotykam się z samymi pozytywnymi reakcjami na jego używanie, nie budzi skrajnych emocji jak chociażby Angel czy Słoń. Czy jest nudny? Trochę tak, ale i taki bezpieczny, po prostu ładny zapach, który także warto mieć w swojej kolekcji. Cena jest naprawdę korzystna.
Teraz co mi się nie podoba-perfumy to dla mnie nie tylko sam zapach ale i cała jego oprawa-flakonik, nazwa jest niezwykle istotna a nawet kampania reklamowa, twarz promujące zapach, sylwetka osób do których zapach jest kierowany. Tu nie gra mi przede wszystkim nazwa-o ile trucizna Diora MP jest faktycznie taka "nocna", to Midnight Fantasy pełen soczystych, dojrzewających w pełnym słońcu owoców przywodzi mi na myśl sad nagrzany południowym słońcem, na pewno nie północ. Nie ma w nim tej mroczności, elementu pazura. Tylko ta jadalna słodycz-choć nie męcząca i banalna jak większość nowych mainstreamowych zapachów.
Druga rzecz-flakonik. Miało (chyba) być podobnie do Diora, wyszła tandeta. Buteleczka w kształcie kulki, z plastikowym korkiem-kulką, te tandetne plastikowe diamenciki porozmieszczane na flakoniku i łańcuszek(?) przy atomizerze... Nie, nie, nie. O wiele lepiej wyszłoby gdyby była to poprostu zwykła granatowa kula bez tych zbędnych i wątpliwej urody ozdóbek.
Podsumowując: zapach bardzo ładny, poprawny, bezpieczny. Nastraja optymistycznie, przy tym bardzo trwały-warto mieć.

lili-ya
Magdusia8723
Zacznę od tego, że perfumy fajnie się rozwijają. Na początku czujemy bombę owocową (czereśnie i śliwki w słodkim syropie), która miesza się z bukietem kwiatów nadających prawdopodobnie temu zapachowi ten "nocny klimat". Koniec zapachu jest waniliowo-cukrowy, bardziej otulający.
Uważam, że ten zapach nadaje się na każdą porę roku, bo nie jest ciężki, nie mdli i nie da się go przedawkować, mimo tego, że jest słodki. Jest kompletnie inny i dużo poważniejszy niż klasyczne słodyczowo-jadalne i infantylne Fantasy.
Trwałość bardzo dobra, projekcja również duża.

Madzia2109

mala9mi
Co z tego, że to Britney, że zapach celebrycki? Miałam fazę na słodycze i ten zapach idealnie się w nią wpasowywał.
Słodki syrop malinowo-czereśniowo-śliwkowy. Cukiereczki:) Potem do syropu dołącza orchidea a na koniec kopiasta łycha wanilii.
Tak sobie testowałam, testowałam ale flakonu wciąż nie miałam. Zdecydowałam się kupić odlewkę. I całe szczęście bo po tej odlewce odeszła mi cała chęć na ten zapach. Zdecydowanie zasłodził mnie na maksa, drażnił i męczył.
Flakonik koszmarny ale trwałość całkiem w porządku-ok 5h.
amanda
Z pewnością w nim jest fantazja cukrzano owocowa i to dla wytrwałych smakoszów .

KasiaS
Przez pierwsze fazy swojego istnienia zapach jest przepotworny. Ostatnio kupiłam przepięknie wyglądające ciasto śliwkowe i dopiero w momencie konsumpcji zauważyłam, że leniwa autorka zamiast zrobić kruszonkę posypała je gruboziarnistym cukrem. Ten sam chrzęst cukru między zębami gwarantuje Midnight Fantasy. Sztuczny smak jagodowy, ocierający sie o jagodowego jabola aż skrzypi jak szczerbaty widelec przesuwany po talerzu... Mój nos skręca się od tego jak ślimak nakłuwany szpilką, a na dodatek mam jeszcze jakieś traumatyczne skojarzenie z szatnią przed WFem w podstawówce pełną niedomytych dziewczyn. Brudne włosy, tenisówki...te sprawy
Ale trzeba mu oddać, że trzyma się niebywale długo i po jakimś czasie (niestety, zbyt długim) znacznie ewoluuje (ginie chyba nuta wiśni o tak, jakże pospolitej) i zaczyna nawet pachnieć w miarę przyjemnie - nadal sztucznie do bólu, ale przynajmniej śliwkowo, z domieszką orchidei. Jednak dawkowany zbyt hojnie zamęczy otoczenie - sama doświadczyłam tychże męczarni ostatnio w bibliotecei apeluję niniejszym o nienoszenie tych perfum w takie miejsca, gdzie niektórzy pilnie muszą się skupić :)
Jeśli chodzi o target wiekowy, to tak na oko: 7-. Po obejrzeniu reklam zaczynam się też zastanawiać, czy aby Brytnej w tym właśnie wieku nie przeżyła poważnego upadku na głowę...
Butelka koszmarna, mogłaby kosztować 6 zł w papierniku, ale ma tę zaletę, że jadowity, neonowy kolorek i plastikowe cekinki i ozdóbki, wobec których szpetoty moje pióro jest bezsilne, idealnie pokazują, czego spodziewać się po zawartości.
Z dwojga złego, jeśli chodzi o sam zapach, wolę już oryginal - Różowy Cukierkowy Koszmar, który przynajmniej jest słitaśny i milusiński na swój sztuczny sposób, no i wolę zapchanie miękką watą cukrową niż chrzęst cukru w zębach. A Circus nawet dość pozytywnie mnie zaskoczył. MF wodzi natomiast wśród nich rej jeśli chodzi o parametry, więc jeśli ktoś go lubi to przy tej niewysokiej cenie na pewno warto.

marta1990
Z tym zapachem jest tak, że ze względu na Britney, ze względu na flakonik i ogólnie całą marketingową otoczkę nigdy nie byłam zainteresowana by testować te perfumy. Było tak do dnia gdy poczułam je na mojej siostrze. Przepadłam. Mimo, że infantylne to w swojej słodkiej prostocie są śliczne. Pachną owocami skąpanymi w cukrze. Pachną beztroską, słońcem i dzieciństwem. Ja wiem, że może mi już nie wypada, w końcu za chwilę skończę lat 30, a zapach adresowany jest raczej do nastolatek, ale oprzeć się nie umiem.
Początkowo z racji tego, że miałam obawy i wątpliwości zamówiłam 15ml w maleńkiej uroczej buteleczce. Wczoraj skończyłam ten flakonik i było mi z tego powodu tak źle, że kliknęłam całe 100ml. Wiem, że zużyję i wiem, że będę nimi pachniała z przyjemnością. Są odpowiednie na każdą porę roku.
projekcja bardzo fajna, są wyczuwalne, trwałość moim zdaniem jak na zapach celebrycki jest satysfakcjonująca, zazwyczaj i tak noszę ze sobą małą odlewkę by się w ciągu dnia "poprawić" więc osobiście uważam ze stosunek ceny do jakości wypada bardzo dobrze.
dodam, że to zapach bardzo komplementowany.

Amelia32
Cała tajemnica tkwi w tej słodko-kwaskowej recepturze z niepowtarzalną nutą landrynek w pudrze i tych popularnych w latach 80'pudrowych owocowych dropsów.Do tego posypka z oranżadki i śliwkowe powidła.Istne wspomnienie z dzieciństwa.
Wyczuwalna nuta czerwonych i czarnych porzeczek(których niby w składzie nie ma, jednak mój nos je wyczuwa) i czereśni, dopełnia i dodaje kompozycji tej unikalnej nuty kwaskowatości,którą uwielbiam.Ten zapach da się niemal wyczuć jak smak na podniebieniu. Kwaskowata nutka równo znacznie ujawnia się z nutą słodkiego cukru.To takie wrażenie,jakby zasypać właśnie kosz porzeczek,czereśni i śliwek 2kg cukru i nie czekając aż się rozpuści,zgarnąć łyżką wierzchnią warstwę.Aż czuć jak cukier kruszy się w zębach a soki z owoców się rozpuszczają.Pychota!
Czuję też zapach nieodżałowanej gumy donald i mojej pierwszej lalki Barbi i tych plastikowych zabawek z Pewexu.
Czyli luksus zza oceanu,który pachniał właśnie takim słodkim cukierkiem.
Jest więc to dla mnie najukochańszy ulepek perfumeryjny i za nic w świecie nie zamierzam z niego wyrastać.
Nie zgodzę się,że nadaje się tylko dla nastolatek.Nie jest zapachem infantylnie płaskim i pospolitym.Ma w sobie pewna dozę tajemniczości i głębi. Myślę,że to po części zasługa zmysłowej orchidei oraz irysa.Do tego ja również wyczuwam tu jakiś wspólny mianownik z "Diorowskimi wypustami".Zresztą zapachy Britney wychodzą spod szyldu Elizabeth Arden a twórczynią tejże kompozycji jest Pani,która stworzyła moje ukochane J.Lo Miami Glow. Tu musiało zaiskrzyć.
Co do samego flakonika,to w takiej kolorystyce ja ten subtelny kicz kupuję i dla mnie jest to ozdoba toaletki,zwłaszcza w okresie świątecznym.A że cała ta słodycz idealnie rozwija się w chłodne pory roku,to jest to wręcz mój ideał na sezon zimowy.
Trwałość i projekcja bardzo zacne i zasługują na szczere uznanie.Jest to nie tylko jeden z najtrwalszych zapachów "celebryckich" ale także jeden z najtrwalszych w całej mojej kolekcji na przestrzeni lat.
Gdybym miała wybrać swój Signature Scent wśród słodziaków to bez wahania wybieram Midnight Fantasy.Wszelkie La vie est Belle i Black Opium mogą się schować.Zresztą wielokrotnie wspominałam,że współczesne słodziaki to kompletnie nie moja bajka.Nie mają one w sobie tego smaczku,bezcennych wspomnień z dzieciństwa,magii świąt oraz marzeń za Amerykańskim stylem życia.Magia i tyle.Kocham!!!

MilaLaw
Zapach jest słodki - to fakt dla młodych dziewczyn. Nie spotkasz go w innych buteleczkach. Jest wyjątkowy... Zima, jesień, wiosna. Lato odpada. Nic więcej nie dodam, go trzeba spróbować. Cena? Śmieszna - najwyżej puścisz w świat.

Kalypso
Podobieństw z genialną nocną trucizną nie wyczuwam, nie mniej jednak zapach od Britney mnie bardzo pozytywnie zaskoczył i polubiliśmy się
Jest słodki-ale w sposób jaki bardzo lubię, nie duszący i mdły, a z charakterkiem. Ten zapach to istny poprawiacz nastroju-chyba jeszcze żaden zapach mnie nie wprawiał w tak dobry i pozytywny nastrój jak ten. Ta jego słodycz jest pełna soczystych owoców, najmocniej wyczuwam malinę-moja znajoma nawet mówi na te perfumy "guma mamba"
Ładnie się rozwija, zaskoczyło mnie to, że jest naprawdę trwały, nie jest ogoniasty ale też nie jest z tych zapachów, które trzymają się blisko przy skórze. Jest wyczuwalny dla otoczenia i akceptowany, spotykam się z samymi pozytywnymi reakcjami na jego używanie, nie budzi skrajnych emocji jak chociażby Angel czy Słoń. Czy jest nudny? Trochę tak, ale i taki bezpieczny, po prostu ładny zapach, który także warto mieć w swojej kolekcji. Cena jest naprawdę korzystna.
Teraz co mi się nie podoba-perfumy to dla mnie nie tylko sam zapach ale i cała jego oprawa-flakonik, nazwa jest niezwykle istotna a nawet kampania reklamowa, twarz promujące zapach, sylwetka osób do których zapach jest kierowany. Tu nie gra mi przede wszystkim nazwa-o ile trucizna Diora MP jest faktycznie taka "nocna", to Midnight Fantasy pełen soczystych, dojrzewających w pełnym słońcu owoców przywodzi mi na myśl sad nagrzany południowym słońcem, na pewno nie północ. Nie ma w nim tej mroczności, elementu pazura. Tylko ta jadalna słodycz-choć nie męcząca i banalna jak większość nowych mainstreamowych zapachów.
Druga rzecz-flakonik. Miało (chyba) być podobnie do Diora, wyszła tandeta. Buteleczka w kształcie kulki, z plastikowym korkiem-kulką, te tandetne plastikowe diamenciki porozmieszczane na flakoniku i łańcuszek(?) przy atomizerze... Nie, nie, nie. O wiele lepiej wyszłoby gdyby była to poprostu zwykła granatowa kula bez tych zbędnych i wątpliwej urody ozdóbek.
Podsumowując: zapach bardzo ładny, poprawny, bezpieczny. Nastraja optymistycznie, przy tym bardzo trwały-warto mieć.


Perelka

Gothabella

lili-ya

suacatha
Niestety, to właśnie drażniąca kwaskowatość śliwki sprawiła, że chcę je jak najszybciej zużyć i już nie wracać. Nawet zimowego wieczoru mi nie osłodziły przygasając wanilią, mimo że po cichu na to liczyłam.
Projekcja na długość ramion - wystarczająca dla tak męczącego zapachu, ale trwałość znikoma. Po góra 2 godzinach już ich nie czuć. Może i dobrze - skoro ja się męczę, nie chciałabym piłować innych.
Buteleczka jest śliczna i zostanie u mnie jako ozdoba, jednak na sobie wolę inne zapachy Britney, do których mam bardzo przyjazne nastawienie.

CzaryMary
Komplementy? Wabik na mężczyzn? Naprawdę?
Zaliczyłam przygodę z tym zapachem w okresie fascynacji słodziuchami maści wszelakiej, ale nawet to nie pomogło mi spojrzeć nań przychylniej. Nie lubi go mój nos, moja skóra, nie pomaga aplikowanie na ubrania. Cukier, cukier, cukier. Plus ciemne owoce, które zamiast cokolwiek tutaj pomóc są tak naprawdę tylko gwoździem do przysłowiowej trumny, bo aż rażą swoją syntetycznością. Jest ostro i chemicznie do bólu i trudno temu zaradzić, bo nie pomaga nawet oszczędna aplikacja. Nic nie jest w stanie zaradzić tej sztuczności. Jeśliby porównać Midnight do czegoś, to byłoby to chemiczne, owocowe mydełko za grosze (bo po czasie czuć zresztą już tylko tanie mydło). Trochę przypomina też niektóre, przeładowane cukrem limitki Escady (a raczej jakiś ich mix) oraz ulepy Victoria's Secret w stylu Love Spell.
Miałam nadzieję na figlarny zapach, naprawdę nie oczekiwałam cudów, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. Trudno mi powiedzieć dla kogo ten zapach ostatecznie mógłby się nadać. Początkowo myślałam, że byłby dobry na początek pachnącej przygody dla świeżo upieczonej nastolatki, ale po dogłębnym przetestowaniu doszłam do wniosku, że nawet w takim przypadku lepiej poszukać czegoś innego.
Sorry, Brit!
amanda
Z pewnością w nim jest fantazja cukrzano owocowa i to dla wytrwałych smakoszów .
Perfumy: 65607
Recenzje Perfum: 56225
Miłośników perfum: 17711
Czytelników online: 80
Fragrantica in your language:
| English | Deutsch | Español | Français | Italiano | Русский | Português | Ελληνικά | 汉语 | Nederlands | Srpski | Română | العربية | Українська | Монгол | עברית | Luxois Watches |
Beauty Almanac |
Fragrantica® Inc, San Diego, CA Stany Zjednoczone, kontakt z redakcją: [email protected]


























































