Publicystyka Zapachy Maroka

Zapachy Maroka

09/15/14 01:26:41 (18 komentarze)

przez: Piotrek007

Jak wspaniale dziwaczne jest to, że kiedy myślę o Maroko, od razu mam przed oczami Marrakesz. Miejsce tak niesamowite, że zaledwie wspomnienie przywołuje u mnie wielką ekscytację i gęsią skórkę. Podczas wycieczki do tego miejsca, gdzie spędziłem zaledwie dzień, zaznałem takiego zastrzyku kulturalnego, że tydzień później dalej nie mogę się otrząsnąć z tego co widziałem, czułem i przeżyłem. Ale do rzeczy, zacznijmy od początku.
 
Przebywając na południu Maroko w mieście Agadir, wycieczka przez malowniczy obszar gór do Marrakeszu trwała prawie 3 godziny. Na wjeździe do miasta powitał nas bardzo częsty w tym kraju widok, mianowicie olbrzymia kolczatka na ziemi i rygorystyczny patrol policji. Maroko to kraj w ,którym przemyt narkotyków jest tak olbrzymi, że widok policji przeszukującej większe samochody i wybrane mniejsze auta to norma. Jest to kraj islamski, jednak z tego co się dowiedziałem, nie popierają oni w żadnym stopniu swoich religijnych „kolegów” z Iraku, gdzie Al Kaida sieje dookoła śmierć i zniszczenie. Pewnie dlatego też patrole policji szukają nie tylko narkotyków, ale również materiałów wybuchowych i broni, z obawy o ryzyko ataku z tamtejszych stron. Istnieje ryzyko radykalizacji istniejących ugrupowań islamskich i utworzenie ich w miejscach, gdzie nie występują. Z racji odmiennych poglądów, mają się czego obawiać, ponieważ w przyszłości mogą stać się ofiarami nieokiełznanej do dnia dzisiejszego Al-Kaidy. W końcu miasto to bywało już na celowniku, jednak o tym wspomnę później. Początek był bardzo obiecujący, temperatura podskoczyła o 17 stopni w cieniu od momentu wyjazdu (Agadir 20, Marrakesz 37), a tłum ludzi zaczynał powoli uniemożliwiać w pełni bezpieczne poruszanie się po mieście wynajętym samochodem. Na szczęście pierwszy przystanek był zaledwie 10 minut od momentu wjechania do miasta, tak więc samochód został porzucony przy pobliskich murach, a mym oczom ukazała się brama ze sporym znakiem.
 
 
Uliczkę dalej znalazłem wejście do „mekki perfumoholików”, którym jest ogród „Majorelle”. Moi drodzy, to właśnie tu Yves Henri Donat Mathieu-Saint-Laurent przebywał najczęściej, czerpiąc inspirację i całkowicie odcinając się od świata. Wraz ze swoim partnerem życiowym Pierre Bergé zakupili tę posiadłość i do dnia dzisiejszego Pierre jest właścicielem tego wspaniałego miejsca. Mało kto wie, ale to właśnie to miejsce było kolebką powstania zapachu dla kobiet Opium, niesamowitego tworu, ,,który niewątpliwie sam w sobie był geniuszem swojej ery. Majorelle to również miejsce, w którym rozsypane zostały prochy Yves Saint Laurent'a. Po dziś dzień odwiedza go kilka milionów turystów rocznie.
 
 
Wnętrze jest niesamowite, na samym początku izolujemy się od głośnego miasta grubymi murami, które zapewniają spokój, a naszym oczom ukazuje się malutki placyk z fontanną oraz bujną zielenią dookoła. Ktoś nazwał to miejsce magiczną oazą i zgadzam się z tym w 100%! Już w tym miejscu możemy poczuć niesamowite zapachy, co warto podkreślić, fani perfum zjeżdżają się tu z całego świata i naprawdę wyczuć można w powietrzu wszelakie mieszanki olejków eterycznych oraz znanych zawartości flakonów, które znajdziemy w popularnych sieciowych perfumeriach. ;) Ogród to malutki labirynt z olbrzymią ilością przeróżnych kaktusów, drzew, kwiatów oraz ścian bambusa, przez które słońce nie ma dostępu, dzięki czemu nie odczuwamy tego niesamowitego upału ,,który jest na zewnątrz (w dniu zwiedzania temp. w słońcu wynosiła prawie 50 stopni Celsiusza !!). Wszystko to przeplatane fontannami i bajorkami, a soczysta zieleń jest nieodzownym elementem tego miejsca.
 
 
 
 
Budynki swym jaskrawym niebieskim kolorem i żółtymi firanami niesamowicie prezentują się na tle owej zieleni i muszę przyznać, że jest to prawdziwa uczta dla oczu. Każdy z nich jest inny, wszystkie dostępne dla zwiedzających i zawierające poszczególne atrakcje: Galerię miłości, w której znajdują się prace YSL, które tworzył metodą kolażu i każdego roku wysyłał je znajomym oraz klientom jako pozdrowienia noworoczne, Butik Majorelle, Muzeum Berberów i Muzeum książek poświęconych kulturze Berberów oraz pracy YSL. 
 
 
 
 
 
 
Przechadzając się uliczkami natrafiam na ustawiony na terenie obiektu obelisk poświęcony pamięci YSL. Na kamieniu wyryto skromy napis „Yves Saint Laurent – couturier français” (krawiec francuski).
 
 
 
Nieopodal znajduje się całkiem spora sadzawka, w której znajduję wiele rodzajów ryb oraz samotnik - żółw. :)
 
 
Ogród wypełniony jest ławkami, na których ludzie rozsiadają się wygodnie i zamykają oczy. Orientalne zapachy, słońce muskające twarz od czasu do czasu przedzierając się przez kilkumetrowe bambusy, i dźwięki natury. Jak można się było domyślić, ogród nawiedzany jest przez setki ptaków, które również znajdują tu ukojenie i ucieczkę od zgiełku oraz temperatury. Często chłodząc się w sadzawkach dostarczają zwiedzającym nie lada atrakcji, gdyż nie boją się zdjęć nawet z naprawdę bardzo bliskich odległości. Ogród Majorelle to harmonia, spokój, ukojenie, to miejsce, z którego po prostu nie chce się wychodzić. Trudno się dziwić, że YSL zapragnął, aby motywem przewodnim Opium były kwiaty orientu, ale nie byle jakie kwiaty. Raz zapytany przez Pierra: „Co przychodzi ci do głowy kiedy myślisz o oriencie?”, „Kwiaty ognia” -odpowiedział YSL. To właśnie owe kwiaty znalazły się na opakowaniu perfum wypuszczonych na rynek chwilę później. 
 
Z wielką niechęcią opuszczam to miejsce, jednak do zwiedzenia pozostają jeszcze meczety, muzea oraz wizyta na słynnym placu Jemaa El Fna (zabytek UNESCO) Dżamaa al-Fina z Suk'iem pod drugiej stronie. Muzea i meczety (do większości lepiej nie wchodzić, żeby nie urazić tubylców, no chyba że wyznaje się Islam) były piękne i również godne uwagi, jednak kolejne zapachowe doznania pojawiły się dopiero na placu Jemaa El Fna oraz na targowisku umieszczonym tuż za nim.
 
To właśnie na tym placu, tak jak wspomniałem wcześniej, Al-Kaida naznaczyła Maroko. 28 kwietnia 2011 roku w mieszczącej się przy placu popularnej restauracji Argana doszło do zamachu bombowego. Przebrany za turystę terrorysta pozostawił w restauracji gitarę wypełnioną materiałami wybuchowymi, którą następnie zdetonował zdalnie. W zamachu zginęło 17 osób, a 21 zostało rannych. Powiązany z Al-Kaidą zamachowiec został skazany na karę śmierci. Nie minęło wiele czasu od tego zdarzenia, tak więc do dziś wiele ludzi spogląda w miejsce odnowionej już restauracji. Pewnie nie tyle z obawy, ile z samego faktu, że zdarzyła się tam taka tragedia. 
 
(zdj. telegraph.co.uk)
 
 
Plac jest niesamowity zarówno za dnia, jak i nocą. Dzień pozwala na rozkoszowanie się takimi atrakcjami jak zaklinacze węży, treserzy małp, orientalne tańce transwestytów. Wieczorem odbywa się wielki targ ze straganami restauracyjnymi. Wokół nich gromadzą się kuglarze, berberyjscy opowiadacze legend i historii, bębniarze, muzycy gnawa, samozwańczy uzdrawiacze i dentyści. Muszę przyznać, że stragany restauracyjne przyniosły mi niezłą frajdę, ponieważ poznać można za niewielkie pieniądze niezliczoną ilość tutejszych potraw, smakołyków oraz słodkości. Tradycją są również „nawoływacze” którzy biegają i zapraszają każdego do stołu, w końcu klient przy stole to oznaka dobrego jedzenie na owym stanowisku (których było około 200). Marokańczycy mają niesamowity talent, którym jest bardzo łatwa nauka języków, tak więc nie dziwi (bawi wręcz) mnie podchodzący „nawoływacz” piękną polszczyzną mówiący do mnie w pełnym uśmiechu: "Polak głodny, Polak zły". Kiedy odpowiadam po angielsku, że dziękuję, ale już jadłem, mówi: "Dobra, dobra, zapraaaaszam", na koniec kiedy odchodzę rzuca jeszcze: "Lewandowski Gola"... Jak tu nie kochać ludzi :) Ahhh właśnie, ludzie!! Nie wspomniałem o tym, że pomimo lekkich trudności z komunikacją w języku angielskim (większość mówi biegle po francusku), ludzie są niesamowicie serdeczni i pomocni. Wiadomo, w kraju, który nie należy do bogatych, klient zza granicy uważany jest za szlachtę i traktuje się go odpowiednio. Czasem nawet sami z siebie pokazują to, o co się zapyta, jednak wtedy trzeba się liczyć z tym, że będą oczekiwali zapłaty za pomoc. Te zasady jednak nie działają na Suk'u.
 
 
Suk, czyli arabskie targowisko, odbywa się 6 dni w tygodniu. To zgromadzenie setek stanowisk, na których sprzedawcy starają się zaoferować chyba wszystko, co możliwe! Zaczynając od leków, tutejszych wyrobów, owoców, po zabawki dla dzieci, duże torby znanych marek (naturalnie są to podróbki), garnki, porcelanę, stroje ludowe, kamienie szlachetne oraz żywe zwierzęta. Dla mnie suk to raj, ponieważ wszędzie są sklepy z przyprawami, które pomimo znanych nazw pachną całkiem inaczej niż u nas w Europie. Poza tym znajdziemy w takich sklepach wiele wymyślnych mix'ów przypraw do tradycyjnych potraw marokańskich, oraz złoto Maroka, którym są przeróżne oleje arganowe oraz - jak to bywa w gorących krajach - tani (Afryka>Europa) szafran.
 
 
 
 
Turysta uznawany za bogacza często jest naciągany, tak więc trzeba znać ceny poszczególnych produktów, które chce się kupić i targować się o odpowiednią cenę. Zresztą, targowanie się to tradycja i wręcz TRZEBA się targować, inaczej możemy obrazić sprzedającego. Byłem na wielu targach w Maroko, ale tylko i wyłącznie w Marrakeszu znalazłem stanowisko z naturalnymi składnikami do aromaterapii. Było tam chyba wszystko! Zaczynając od drzewa sandałowego, korzeni sandałowca, drzewa cedrowego, zarówno zwykłego, jak i palonego, prawdziwa stwardniała żywica, mirra, no po prostu magia!! Miliony kadzidełek, olejków i innych dodatków do aromaterapii. Niestety rozczarowaniem był dla mnie brak perfum, których tak bardzo szukałem, chcąc zabrać coś do domu. Mimo wszystko dobiłem targu z przyjemnym sprzedawcą kupując całkiem ciekawe produkty i ruszyłem dalej, co prawda odwiedzając go po chwili jeszcze raz, ale potem już całkowicie znikając w zgiełku targowiska. Perfumy znalazłem później, całe 3 buteleczki... jednak mając w ręku przygotowany towar, którego potrzebowałem, jeżdżenie po kolejnych sukach w różnych miastach i zbieranie kolejnych buteleczek było już tylko formalnością. Wystarczyło pokazać co się ma w ręku, a zaraz pojawił się ktoś z kolejnymi kilkoma buteleczkami. Dzięki temu stworzyłem bardzo orientalną kolekcję, którą w części zatrzymałem dla siebie jako orientalną pamiątkę z Maroka, resztę natomiast udostępniłem.
 
 
Suk jest niesamowity, można krzątać się po jego uliczkach godzinami i gdyby nie limit czasowy to pewnie bym spędził tam jeszcze parę godzin, jednak kolejne 3h powrotu autostradą czekało, a nas zastała już godzina 22:00. Wyjeżdżając z Marrakeszu o dziesiątej wieczorem, pożegnał nas znak informacyjny, pokazujący obecną temperaturę powietrza +27 stopni Celsjusza... uff jak tu było gorąco.
 
Maroko to piękne miejsce z niesamowitym jedzeniem i wspaniałą kulturą. Tutejszy Tajine jest przepysznym miksem warzyw i mięsa i pomimo mojej diety, która nie zawiera w sobie ani chleba, ani ziemniaków, to tę potrawę mógłbym jeść nawet każdego dnia! Zwiedziliśmy jeszcze wiele innych miast, jednak stwierdziłem, że Marrakesz jest najbardziej bliski wielbicielom zapachów i to właśnie to miasto opisałem. W głowie stworzyłem nawet składniki perfum odpowiadających miastom oraz miejscom, które zwiedzaliśmy, gdyż różnorodność każdego z nich była niesamowicie przyjemna.
 
Legzira – Jedna z najpiękniejszych plaż Maroka, pachniałaby solą morską, wodorostami, mirtem, rozgrzanym piaskiem i kwiatem bawełny 
 
 
 
Essaouira – Niesamowicie piękne portowe miasto, ze wspaniałymi wałami i fortami obronnymi, nazywana rajem dla windsurferów. Zapach tego miasta to na pewno głównie kawior, sól, pomarańcze, wodorosty, żywica, cywet i paczula.
 
 
 
Agadir – najczęściej odwiedzane przez turystów miasto wypoczynkowe, 8km plaży, spokojne za dnia, szalone nocą. Pachnie piżmem, jaśminem, konwalią, paczulą, drzewem sandałowym, solą, gorącym piaskiem i owocami dzikiej róży.
 
 
Marrakesz – ahh to miejsce ze względu na swój przepych zapachowy okroję odrobinkę. Na pewno główne nuty to przyprawy orientalne, cywet i kastoreum, oud, kadzidło, mirra, pieprz, szafran, kardamon, owoc muszkatołowca, i róże. Tak, nie mylicie się, to mieszanka przyprawiająca wręcz o ból głowy, ale taki właśnie Marrakesz.
 
 
Na koniec wspomnę, że w wycieczce nie uczestniczyłem sam, byłem tam z bliskimi. Jednak większość artykułu jest moim punktem widzenia na wszystko, gdyż ja jedyny w tym towarzystwie jestem wielkim miłośnikiem pięknych zapachów. 
 
Dla wnikliwie czytających wyjaśniam szczegóły powtórnej wizyty przy naturalnych produktach do aromaterapii. Wspomniałem, że wróciłem tam po raz drugi, racja? Jednak nie napisałem dlaczego. No więc moi drodzy, doszedłem do wniosku, że idąc do tego samego sprzedawcy po raz drugi, dostanę zniżkę, ponieważ już kupowałem produkty i jestem „good customer”. Tak więc wybrałem kolejną torbę pełną wspaniałych naturalnych drzew, stwardniałych substancji, itp. i mam zamiar dla naszych najbardziej aktywnych użytkowników forum udostępnić ją za darmo! Stworzę wątek, w którym zapisywana będzie lista chętnych do testowania niesamowitych rzeczy, które dokładnie opiszę na forum i w ten sposób paczka ruszy w świat i każdy z was będzie miał okazję na przeniesienie się choćby na chwilę do magicznego Marrakeszu.
 
Niestety nic nie jest w stanie opisać wspaniałości tego miejsca, jednak mam nadzieję, że chociaż w najmniejszym stopniu przybliżyłem wam Maroko i jego niesamowity klimat. Mam nadzieję, że zebrane przeze mnie orientalne produkty jeszcze bardziej w tym pomogą.


Poprzedni Publicystyka Następny


Advertisement

adaszek
adaszek

Tak czułem, że to będzie obfita relacja :) Dlatego czekałem na odpowiedni czas by się z nią zapoznać. Człowiek czyta i nad każdym zdaniem się zatrzymuje, wyobraźnia wypełnia umysł, chce się powrócić do góry i przeczytać je jeszcze raz, i pomyśleć ponownie. Niezwykle szczegółowo i emocjonalnie przedstawiłeś swój pobyt. Przywiozłeś ze sobą coś więcej, coś niematerialnego, ducha tamtego miejsca.
Napisałeś że w ogrodzie 'Majorelle' Yves Henri Donat Mathieu-Saint-Laurent całkowicie odcinał się od świata. Ja też tak jak on odciąłem się od świata czytając Twój artykuł, chociaż w nim tkwiłem, tylko że był to świat Maroka. Dzięki Piotrek!

Sep
28
2014
estrellas_de_noche
estrellas_de_noche

Już od dawna ciągnie mnie do Maroka, a teraz, oczywiście, jeszcze bardziej. Musze tam w końcu pojechać i kupić sobie jakiś piękny lampion... Tylko trudno mi sobie wyobrazić pomykanie po plaży w takich zwojach, no ale niech im już będzie ;)))

Sep
27
2014
czerwiec
czerwiec

Piotrek, Twoja relacja to niesamowita różnorodność oraz interaktywność formy i treści. Kusisz słowem, pokazujesz obrazy (dobre fotki strzeliłeś!), a do tego zapowiadasz włączenie reszty zmysłów, co już częściowo wprowadziłeś w życie. To jest świetne!

Sep
24
2014
Piotrek007
Piotrek007

Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za słowa uznania :) Co do pytania o kolejne miejsce i relacje z zapachowego raju, odpowiem zagadką.

"Carrie Bradshaw tam była, buty i paszport zostawiła.
Jednak do domu wróciła i na pierścień czarny jak smoła zasłużyła" ;)

Sep
23
2014
Ala_9
Ala_9

Smakowita relacja, piękne zdjęcia:) Przyporządkowanie nut zapachowych miastom - cudo! Kiedy następna wyprawa?

Sep
16
2014
NonOmnisMoriar
NonOmnisMoriar

Od dawna chciałabym pojechać do Maroka, dzięki Tobie, na chwilę mogłam się tam przenieść :) świetna relacja!

Sep
16
2014
agusia12321
agusia12321

Jestem pod wielkim wrażeniem..
Choć przez chwilę mogłam przenieść się w miejsca, które tak pięknie, barwnie opisujesz, dziękuję Ci za to.
Więcej proszę takich interesujących sprawozdań z miejsc w których byłeś..

Sep
15
2014
Izabela
Izabela

Barwny artykuł :) Super :)
Wspomnień nikt Ci nie zabierze :) Dzięki Tobie też mieliśmy małą wyprawę :)

Sep
15
2014
Beata Maria
Beata Maria

Rewelacja! Jestem pod dużym wrażeniem tak zgrabnej relacji okraszonej pięknymi zdjęciami. Maroko jest moim niespełnionym marzeniem. Gdy chciałam pojechać, nasze władze odradzały ze względu na niespokojną sytuację... teraz ponownie rozbudziłeś mój apetyt na tę podróż :-)). Z wielką przyjemnością zanurzyłam się w twoje opowieści . Gratuluję!

Sep
15
2014
Aleksandra
Aleksandra

Niezłą ucztę mi Piotrku wyprawiłeś :-)
Wspaniała, barwna i niezwykle ciekawa relacja pozwalająca przenieść się choć na chwilę do Maroka, DZIĘKI!

Sep
15
2014
Piotrek007
Piotrek007

Ahh mój pierwszy artykuł, cóż za dreszczyk emocji :D Dziękuję za słowa uznania :)

Zielona, pyrek nie jadam od 2 lat już i jest mi z tym dobrze :P Zastąpione znacznie zdrowszym ryżem i kaszą gryczaną odmładzają organizm i dodają energii.

Savanoja, AlexGGS, tubylcy na suku są natrętni, to racja. Muszę jednak wspomnieć, że w tym temacie istny "hardcore" przeżyłem już w Chinach. Tam, po wzięciu towaru do ręki i jednak rozmyśleniu się, niezwykle miłe (do momentu) Panie nagle zaczynają rzucać mięsem w języku angielskim, aż człowiekowi włosy na głowie stają dęba. W przypadku Maroka mamy wybór ! Można wejść do straganiku, obejrzeć i nawet podotykać, a kiedy jednak odmówi się uprzejmie, tubylcy uśmiechają się i mówią: "No problem, no problem, kom egen lejterrr". Pewnie dlatego odbieram ich tak bardzo pozytywnie :)

Sep
15
2014
Savanoja
Savanoja

Wspaniała relacja! Piotrek, masz dar krasomówcy, serio :) Nie byłam w Maroku, ale po przeczytaniu i obejrzeniu fotek poczułam, jakbym jedną nogą już jednak tam była :D
Osobiście drażni mnie namolność handlarzy na sukach, nie dają spokoju, przeszkadzają w chłonięciu tamtejszej wspaniałej atmosfery ;) Ale cóż, co kraj to obyczaj. Następnym razem jak będziesz miał okazję, a zechcesz spokoju to polecam nauczyć się paru słów w języku Madziarów, ha ha, węgierskiego nie znają :P
No i ciężką porę wybrałeś na tą wycieczkę, upał nieziemski... Ale i tak zazdroszczę, szczególnie zwiedzania Muzeum YSL :)

Sep
15
2014
AlexGGS
AlexGGS

:-) jeszcze mnie tam nie było. Może kiedyś. Marzę o wizycie w suku. Tyle barw i zapachów. Przeraża mnie jednak gościnność/nachalność ludzi. Są nieco za bardzo, prawda? Ogród YSL bajkową oazą. Piękne zdjęcia, opis przybliża co widziałeś. I jeszcze jakie cuda przywiozłeś!

Sep
15
2014
Melitele
Melitele

Piotrek, czytałam z zapartym tchem. Wspaniały artykuł!

Sep
15
2014
gardenia
gardenia

Super relacja Piotrze! Dziękuję, przeniosłam się w świat Oientu, poznałam nieznane mi szczegóły życia YSL jak np. Jego ukochany ogród, kulisy powstania mojego ukochanego Opium, no i b.miłego podróżnika z pasją: Piotra 007 ;) Proszę o więcej!

Sep
15
2014
monika690
monika690

Piotrek, piękny artykuł. Brawo!

Sep
15
2014
zielona
zielona

Rany boskie, jak Ty nas rozpieszczasz ._.

Opis i zdjęcia boskie, siedzę w pracy i wzdycham, zamiast skupić się na robocie! Zazdroszczę poznanych zapachów i smaków, zazdroszczę widzianych cudów i tylko przy informacji o diecie bezziemniaczanej [mistrzu, jak tak, bez pyrek? ;_; ] dostałam lekkiego zawału serca ;]

Sep
15
2014
Tam
Tam

Piotrek!
Wspaniała relacja, serdecznie dziękuję za podzielenie się wrażeniami :)

Sep
15
2014

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Advertisement

Popularne marki i zapachy: