Publicystyka Polaryzujące nuty zapachowe: olfaktoryczne koszmary?

Polaryzujące nuty zapachowe: olfaktoryczne koszmary?

01/17/14 02:35:10 (24 komentarze)

przez: Ida Meister


Miłośnikom zapachów zdarza się dyskutować o pewnych polaryzujących, kontrowersyjnych nutach, które jednych prześladują, a innym sprawiają przyjemność. Owe nuty decydują, czy kupimy dane perfumy, a właściwie czy będziemy zainteresowani całą grupą zapachów, w których one występują. Temat ten wymaga pewnej analizy i proponuję zacząć od wymienienia kilku kategorii.


PIŻMO
[albo je czujesz, albo nie; albo kochasz, albo nienawidzisz]
 

Niektórzy twierdzą, że piżmo pachnie czystością - przywołuje skojarzenie z detergentami stosowanymi do prania, czego potwierdzeniem niech będzie niesłabnący napływ białych piżm używanych w ogromnej liczbie współczesnych perfum [sprawdźcie sami - ich liczba jest naprawdę pokaźna: Chanel # 19 PoudréMartin Margiela Untitled; dowolne z nowszych zapachów Parfum d’Empire; wiele w kolekcji Van Cleef & Arpels Collection ExtraordinaireSerge Lutens L’Eau oraz L’Eau Froide i można by tak wymieniać bez końca]. Jawią się one naprzemiennie i zależnie od typu jako skrzypiące, wrzaskliwe, aksamitne i kremowe.

Są tacy, którzy utrzymują, że piżmo jest "brudne" tak jak w często przytaczanych tytanach projekcji Serge Lutens Muscs Koublai Khan, Madini Musk Gazelle czy Montale Black Musk. Nie są to perfumy dla bojaźliwych - te silne piżma żądają zaszczytnego miejsca na skórze i trzeba odważnej osoby, by mogła im sprostać, a więc nosić je, a nie być przez nie noszoną ;-) Czy lubimy takie brudne zapachy? Niektórzy tak, inni wprost przeciwnie. Ja niezmiernie je lubię, ale jestem bardzo dziwna i mam tego świadomość.

Inni znowu - a właściwie bardzo liczni - są pozbawieni węchu w odniesieniu do piżma, bo po prostu go nie czują. Postrzegane jest to zarówno jako błogosławieństwo, jak i przekleństwo. Można nie tęsknić za tym, czego się nie wyczuwa, ale z drugiej strony, można pragnąć doświadczyć takiego aromatu. Dla osób najbliższych perfumoholikom może to być coś bardzo pozytywnego, ponieważ zapobiega domowym sprzeczkom dotyczącym "nadużywania" perfum!


CZARNA PORZECZKA
[czyli budząca postrach nuta o zapachu... moczu]
 

Najwyższy czas zająć się tą bestią perfumiarstwa. Niedawno wraz z Olgą Ikebanovą rozpływałyśmy się z zachwytu nad absolutem pąków czarnej porzeczki z IFF. "Czarne porzeczki to jedne z pierwszych roślin jagodowych, których pąki pojawiają się wiosną w Rosji, zanim cokolwiek innego zdąży się rozwinąć"- entuzjastycznie wykrzyknęła moja "siostra" w wąchaniu - "Uwielbiam ich zapach!". "Ja też" - odpowiedziałam przeszczęśliwej Oldze, przykładając blotter do nosa z promiennym uśmiechem na twarzy.

Czy taki scenariusz można uznać za zawsze obowiązujący? Przede wszystkim, nie każdy uwielbia czarną porzeczkę, a konkretnie jej liście, pąki i łodygi. Ja ją kocham, podobnie jak mój mąż, jednak nasi synowie absolutnie nie mogą jej znieść. Gdy tylko noszę jakiś dobry szypr firmy Molinard albo moje nowe Huitième Art Aube Pashmina czy Jacomo Silences, oni dosłownie uciekają ode mnie. Dla ich nosów zapach ten wiąże się z brakiem czystości, czymś niehigienicznym i, delikatnie mówiąc, pachnącym jak uryna. Wyobraźmy sobie ile perfum wydaje się trudnych i nieprzystępnych właśnie z powodu takiej prezentacji nuty czarnej porzeczki - założę się, że jest ich bardzo wiele!


NARCYZ
[król gospodarskiego podwórza  wink ]
 

Narcyza, za jego uwydatnioną i podobną do zapachu siana, nieco zwierzęcą kwiatowość albo się kocha, albo nienawidzi. Niektórym nie przeszkodzi jego obecność pod warunkiem, że będzie bardzo rozrzedzony lub sparowany z innymi kwiatami, w tym różami i białymi kwiatami, łagodzącymi go w pewien sposób. Tymczasem inni przepadają za narcyzem - i ja również do nich należę - ponieważ przypomina on o sielskich przyjemnościach i bukolicznym pięknie terenów wiejskich z gospodarskimi obejściami i stajniami.

Narcyz nie jest nieśmiały i łatwo można go rozpoznać; jest także niezwykle kosztowny i zależny od jakości zbiorów, co było także jednym z powodów trudności w uzyskaniu wystarczającej ilości absolutu narcyza, jakich doświadczał Christopher Brosius, kiedy potrzebował go dla swojego znakomitego Cradle of Light. Arcydzieło Patricii de NicolaïLe Temps D’Une Fête, nie mogłoby się bez niego obyć, podobnie jak L’Artisan Parfumeur Fleur de Narcisse ani Chanel #19Miss DiorFracas,Ivoire de BalmainJolie MadameFirstEstée Lauder Private CollectionJardins de BagatelleParureVol de Nuit czy Neil Morris Patchouli Narcisse, by wspomnieć zaledwie o kilku.


OUD
[królewski bandaż]
 

Obecnie można znaleźć go w prawie każdym zapachu wprowadzanym do sprzedaży – wygląda na to, że oud, tudzież drzewo agarowe, drzewo aloesowe, aoud bądź oudh zamierza z nami pozostać na dłużej. W najlepszym razie – w odczuciu tych, którzy za nim przepadają – oud "zionie" wschodnią tradycją i tajemniczością, a swoją niezwykle poruszającą, bogatą teksturą potrafi zwiększyć głębię danych perfum. Dla innych jest to silnie medyczna woń, która zdaje się plastikowa, gumowa i po prostu obrzydliwa. Mogą oni tolerować oud w mikroskopijnych ilościach, jeśli zamaskowano go za pomocą ambry, przypraw, kwiatów lub CZEGOKOLWIEK innego.

Perfumy takie jak Abdes Salaam Attar Oud Caravan Series to oczywiście “prawdziwa gratka” ewidentnie nie dla każdego, ponieważ są bezsprzecznie autentyczne i nierozcieńczone. Pewna płaszczyzna porozumienia, czyli średni poziom natężenia oudowej nuty to przykładowo: seria By Kilian Arabian Nights, Trish McEvoy Black Rose Oud Soivohle Oudh Lacquer. Zawierają one sporą ilość oudu, ale w połączeniu z ambrą, kadzidłem, przyprawami i/lub różą Taif, stają się łatwiejsze do przyjęcia przez szerszy krąg odbiorców. Kolejna grupa perfum nie krzyczy, lecz zaledwie szepce słowo „oud”, tak jak na przykład: Van Cleef & Arpels Collection Extraordinaire Precious OudCreed Royal Oud czy Caron Secret Oud. W perfumach tych zawarto o wiele mniej drzewa agarowego aniżeli innych składników, co sprawia, że są przyjemne dla wielu użytkowników. Wciąż jednak są tacy, którzy utrzymują, że jedyny dobry oud to jego brak ;-)


PACZULA
[hipisowska księżniczka]
 

Ach, ta ciesząca się złą sławą paczula! W swoim najgorszym wydaniu: haszyszowy zapach rodem z headshopu (sklepu z artykułami do palenia). W najlepszym: winna, o czekoladowym posmaku, długo leżakująca w dębowych beczkach rozkosz. Niekórzy zwykle uciekają z krzykiem, kiedy tylko poczują ją wokół siebie; inni zaś zbliżają się do niej z największą przyjemnością.

Bez skrępowania przyznaję, że dla mnie paczula musi być dojrzała i wyjątkowa; w przeciwnym razie mogę dostać torsji. Nie robią na mnie dobrego wrażenia tanie olejki, które wypełniają pomieszczenie swoim nieprzyjemnym, ohydnym wręcz zapachem. Znam go doskonale i nie widzę powodu, by do tego wracać i na nowo przeżywać Harvard Square 1972.

Wspaniałe paczule do przetestowania: Montale Patchouli LeavesBois 1920 Real PatchoulyChantecaille KalimantanCaron Secret Oud [niespodzianka!], Caron L'Accord Code 119Histoires de Parfums Noir PatchouliKrigler Lovely Patchouli,Histoires de Parfums 1740 Marquis de SadeNeil Morris Patchouli NarcisseLe Labo Patchouli 24.


RÓŻA
[tak, RÓŻA!]
 

Wydaje się, że niewiele perfum obywa się bez niej – mojej słodkiej przyjaciółki, tak dobrze współgrającej z innymi składnikami, jednakże wraz z fiołkiem róża uważana jest przez wielu za stęchłą i staromodną nutę zapachową, której przypina się etykietę zapachu „starszej pani”. Przypomina im ona o domach pogodnej starości, starszych ciotkach o trudnym usposobieniu i tych nieznośnych, tanich olejkach używanych w mydłach i kosmetykach. NIE jest to przyjemne skojarzenie.

 

Z drugiej jednak strony, róże mogą być radosne, romantyczne, erotyczne, nieśmiałe, dominujące, a także delikatne. Gdybym chciała przedstawić tu wszystkie róże warte wypróbowania, zabrakłoby mi miejsca, ale oto najważniejsze propozycje:

Teraz Wasza kolej! Zdradźcie nam, jakie nuty zapachowe są tak kontrowersyjne w Waszym odbiorze… Z pewnością jest ich niemało!

---

Tłumaczenie: blueberry



Poprzedni Publicystyka Następny


Advertisement

kacper7991
kacper7991

Malwusia- Mnie też ostatnio wkurzyły aldehydy w nowej Leau Chanel 5, było ich tam tak dużo że zamiast stanowić element kompozycji to przebiły w ordynarny sposób głowe i serce że czułem tylko te aldehydową nute sizalowego druciku.

Oct
19
2016
malwusia
malwusia

Dla mnie to castoreum i cywet - ze względu na to jak pachną, a także sposób, w jaki są pozyskiwane (te w wersji naturalnej). Nie znoszę także oudu.

Jest również grupa składników, która sprawia mi problemy, o ile dominuje (aldehydy, okropna syntetyczna ambra, syntetyczny kaszmeran, fiołek, miód, mimoza i parę innych). Dużo także zależy od połączenia z pozostałymi akordami. Te trzy pierwsze omijam jednak szerokim łukiem i wykluczam perfumy z testów.

Oct
16
2016
GuessWho
GuessWho

Jedne z najokropniejszych zapachów, jakie znam, to Knowing EL i Paloma Picasso, ze względu na nuty zwierzęce. Poza tym połączenie nut, jakie jest w Encre Noire uważam za ohydne - smród kiszonych ogórów obficie polanych ich własną wodą. Problematyczny jest dla mnie też balsam tolu, który śmierdzi mi jak ekskrementy. Nawet na fotce Fragrantiki przypomina zwierzęce bobki.

Oct
10
2016
SylviaInVogue
SylviaInVogue

Piżmo uwielbiam i niemal każdy ukochany przeze mnie zapach je posiada!

Niestety nie przepadam za aldehydami, a paczula wywołuje u mnie odruch wymiotny! Nie jestem w stanie znieść jej ziemistego i plastikowego zapachu. Zawsze ją wyczuję, choćby nie wiem jak się schowała ;) Miło jest wiedzieć, że nie jestem sama ze swoimi "zboczeniami" :)

Oct
05
2016
kacper7991
kacper7991

Pierwszy raz słysze żeby czarna porzeczka pachniała ludzkim moczem i dawała toy-toyowe klimaty w perfumach, kto rozpowszechnia taki mit? Tuż to zapach z całkiem innej bajki świeży, owocowy podbity miętowym chłodem niczym dobry letni drink, zapach moczu to chyba ostatnia z rzeczy z jaka skojarzyłbym czarną porzeczke. Paczula również jest potulnym składnikiem który pachnie przyjemnie, właśnie jak Head Shop, w owocowych szyprach tych nowych układa się często w stylu jointa z marihuany co mi akurat bardzo odpowiada.
Z piżmem się zgodze, ten składnik jest tak cicha woda ma wiele twarzy i może dać opłakane rezultaty, narcyz to samo, jest wyraźnie animalnym kwiatem, ale ja akurat kocham takie kwiaty ale przez swoją nature trudno łączy się z czymkolwiek gładko, zwykle wychodzą nuty urynalne,i narcyz lubi zdominowywać więc dajmy mu szanse i zróbmy perfumy wyprowadzając jego nute na pierwszy plan jak uczyniłem w Stereo Love, podobnie jak w przypadku ylang ylang czy tuberozy, te kwiaty krzyczą o pierwsze miejsce.
Z Różą też się zgodze ma wiele twarzy, od pięknego kwiatu z ogrodu ociekającego rosą po dzem z płatków i cukru, tanie mydełko, stęchła szmata, lodówkowy aromat i aromat kadzidełek patyczanych, te ostatnie to akurat niegatywne odsłony kompozycji różanych, grzeczniejsze jest geranium, choć może też dawać efekt stęchły, mokry i mydełkowaty ( to ze względu na citronellol, który w wysokich stężeniach ociera się o niedoschnięte pranie i suszony koper z lodówką w tle, dominuje w róży i geranium oraz piwonii)

Oct
04
2016
Zombianka
Zombianka

A już myślałam, że tylko ja mam problem z różą... bardzo długo ta nuta, bez względu na rodzaj i to, czy ,,zwykła", czy absolut/konkret była dla mnie wielką niewiadomą, jaka też się okaże podczas testów na skórze, wiele lat obecność róży zaniżała mi ocenę perfum, trącąc banałem i sztampą przez swoją wszechobecność. Dopiero w tym roku nastąpił przełom i róże zaczęły mi się podobać, może też przewąchałam ich dość dużo, żeby w końcu je oswoić.
Najlepiej znoszę róże bułgarskie i konfiturowe, jeśli inne to podane na orientalnie w zestawie z przyprawami/paczulą/śliwką/nutami drzewnymi.
Seria Si Armaniego nie podoba mi się właśnie ze względu na czarną porzeczkę- w naturze uwielbiam i owoce, i roślinne części, ale w perfumach rzadko kiedy je toleruję- za to kiedy już spotykam odpowiednią dla siebie porzeczkę to potem ją bardzo lubię.

Oct
03
2016
Pozzzziomka
Pozzzziomka

A ja się nie zgodzę z częścią podziału zapachów z różą np nie nazwałabym Drole de Roses różną delikatną, to przykład róży szminkowej i to zapach bardziej mocny niż delikatny
A już stwierdzenie, że dowolny zapach z Les Parfums de Rosine to przykład róży romantycznej, to dla mnie ogromne i niefortunne uproszczenie i przede wszystkim nie jest to prawda. Ta marka ma przeróżne zapachy z nutą róży, ukazuje bogactwo jej motywów i wrzucanie wszystkich kolokwialnie pisząc " do 1 worka" jest nie na miejscu, jest przekłamaniem.
A w różach romantycznych nie powinno zabraknąć idealnego przykładu takiego motywu tj zapachów Stelli McCartney, niezwykle romantycznego połączenia róży z piwonią. Nagrałam jakiś czas temu coś nowego o róży, właśnie z czymś podobnym, z zestawieniem bogactwa sposobów jej ukazania, piękną romantyczną różą jest Sublime Balkiss TDC.

Oct
03
2016
shiraishi
shiraishi

Czarną porzeczkę ubóstwiam, podobnie jak oud, nawet w skrajnym stężeniu.

Ale za to bardzo ostrożnie podchodzę do aldehydów w starym stylu, takich jak w Chanelowej piątce, którą bardzo szanuję i bardzo jej nienawidzę. Zapachowo tną mnie szkłem po oczach i kojarzą się z potrzaskaną w kawałki świetlówką.
Jestem w stanie znieść je albo w oszlifowanej, otulonej czymś wersji, albo w maleńkich ilościach.

Oct
03
2016
Beata Maria
Beata Maria

bluebarry wielkie dzięki za fantastyczny artykuł. Rewelacyjne tłumaczenie.
Z wielką przyjemnością przeczytałam.
W zasadzie lubię wszystkie nuty które w tym artykule zostały omówione a szczególnie oud. Zdaję sobie jednak sprawę,że w zależności od zastosowanego stężenia, innych składowych etc.,etc.,etc. zapach może się różnie układać.Nie zwsze przyjemnie.
Jako dziecko nie znosiłam czarnych porzeczek, właśnie ze względu na to,że mi śmierdziały- kocimi sikami. No cóż, człowiek się zmienia- dzisiaj uwielbiam czarne porzeczki i kocham ich aromat:-).
Koty również nastały po ukochanym piesku.
Z różą też bywa nie zawsze różowo.
Zazwyczaj zakup poprzedza próbka zapachu, bo już niejednokrotnie atrakcyjne nuty dawały niezbyt ciekawy zapach.
Tym nie mniej jakiegoś zdecydowanego śmierdziela jeszcze nie trafiłam :-).

Oct
03
2016
misiankunio
misiankunio

Piękny artykuł, aż chce się powiedzieć: jeszcze, jeszcze!:)
A fragment o piżmach: "..., a więc nosić je, a nie być przez nie noszoną ;-)... " to bajka (a moim zdaniem, może dotyczyć wielu perfum i nut;)).
Uwielbiam artykuły poszerzające wiedzę, z treściami podanymi w sposób dowcipny, ciekawy, lekki, co nie znaczy płytki - dziękuję blue za tłumaczenie:)

Oct
02
2016
monika690
monika690

Super artykuł! Każdy z nas podane tutaj nuty będzie odbierał inaczej, to oznacza różnorodność doznań zapachowych :)

Jan
21
2014
Niszka
Niszka

lucasai, ogórek i błoto to celny opis Lorenzo Villoresi Vetiver. Przestrzegam :)

Jan
19
2014
lucasai
lucasai

Mnie polaryzuje nuta wetiweru. Wszystko jest okej, kiedy nuta ta jest zaprezentowana w sposób drzewny, ale gdy ma ona zapach ziemisty, błotny i pachnie brudnymi roślinnymi korzeniami to ja odpadam. A już w ogóle uciekam daleko wtedy, kiedy wetiwer pachnie jak kiszony ogórem lub jakby coś fermentowało...

Jan
18
2014
Roma
Roma

Lubie wszystkie wymienione tu nuty :-)
nie przepadam natomiast za wiciokrzewem, za rumiankiem, konwalią, hiacyntem, lilią, ale myślę, że zależy to od kompozycji, taki np. Je Reviens i Je Reviens Couture mają nuty, które kocham w pachnidłach, ale mają w sobie coś, [a może to kwestia proporcji] co mi szalenie przeszkadza, tak samo jest w Arpege i Vanderbilt...

Jan
18
2014
EJo
EJo

Świetny artykuł :)
Oud znoszę, resztę wspomnianych składników obieram jak najbardziej pozytywnie. Moja prywatna trauma to wrednie i dosłownie podana wanilia, której ostatnio wszędzie pełno, a po której mdli mnie niespotykanie. Poza tym wielką nieprzyjaźnią darzę gruszkę, melona, mango, ananasa i większość nut gourmand.
Natomiast alergiczny problem miewam od czasu do czasu z balsamem peruwiańskim i balsamem tolu, co ogromnie mnie smuci, bo występują w wielu interesujących kompozycjach.

Jan
18
2014
patetico
patetico

Blue, dzięki za świetny artykuł:)
Ten zwierz na pierwszej fotce wygląda trochę jak mój kot po spotkaniu z kumplem - czytaj: intruzem:)
Już się chyba nie uprzedzam do żadnych nut w perfumach, okazuje się, że potrafię pokochać nawet paczulę, jeśli jest tak piękna jak w Patchouli Leaves Montale, poza tym to niezbędny składnik szyprów, nie mogę więc powiedzieć 'nie lubię i już'.
Wszystko zależy od kontekstu.
Zgadzam się z Dakini, róża czasem też mi płata takie figle, muszę być ostrożna i po prostu nie kupować takich perfum jak np. Ce Soir ou Jamais Goutal w ciemno (co oczywiście zrobiłam).
Na szczęście wszystkie 'elementy' czarnej porzeczki uwielbiam i nie występują żadne "moczowe" niespodzianki.
Wszystkie składniki zwierzęce też są ok, ale nie wiem jeszcze co myśleć o castoreum, bo umieram po rozpyleniu Palomy Picasso, a tam to coś występuje.
Natomiast ewidentny problem mam z mimozą i udowodniły mi to już różne zapachy. Najłatwiej znoszę ją w Amarige Givenchy, ale stale to też bym ich nie mogła nosić.
Mimoza dusi mnie i mdli i koniec. Pachnie na mnie strasznie intensywnie, spycha inne składniki daleko w tło. Nie dla mnie Poeme Lancome, czy Parfum Sacre Caron, próbowałam:(
Szkoda...

Jan
17
2014
Rozterka
Rozterka

Czarna porzeczka czy róza oraz nuty pizmowe miłe są dla mojego nosa bardzo , w zasadzie nizależnie od stęzenia.
Oud lubie w połączniu z różą ale tylko wtedy gdy oud jest dla niej dalekim tłem.

Nie lubię przede wszystkim wyraźnej nuty kwiatu pomarańczy , robi mi się natychmiast niedobrze , mam ból głowy. Wyraźniejsza nuta neroli przekreśla każdy zapach.
Podobnie nadmiar narcyza.
Podobnie niekóre zywice w duzym stężeniu.

Niektóre perfumy kadzidlane smierdzą na mnie starym, męskim potem ale nie odkryłam , ktore nuty za to odpowiadają.

Jan
17
2014
AgnieszkaK.
AgnieszkaK.

Jeśli wśród nut jest intensywny fiołek, karmel albo wanilia, to najczęściej mam trudności ze zniesieniem takiego zapachu z powodu narastających mdłości. Żle znoszę też gardenię.
Za to nie mam problemu z żadnym z powyżej wymienionych zapachów. No, może róża - podana do kwadratu - jest czasami dla mnie nieznośna.

Jan
17
2014
Izabela
Izabela

Super artykuł.
Moje trudne do polubienia składniki, a właściwie traumy to cywet, kastroleum, paczula w wydaniu piwnicznym, oud w dużej postaci, tytoń, nie przepadam za narcyzem.

Jan
17
2014
Dakini
Dakini

Mnie od pewnego czasu drażni nadmiar piżma w perfumach. Ostrożnie też podchodzę do róży, bo pewien jej gatunek pachnie właśnie moczem, zwłaszcza w gorące dni.

Jan
17
2014
marta34
marta34

Jestem w stanie znieść niemal wszystko , oprócz składnika odpowiadającego za zapach potu na mojej skórze:( Wyczuje wszędzie bleeee:(

Jan
17
2014
blueberry
blueberry

A ja odkryłam właśnie takie wstrętne fizjologiczne nutki w tych zielonych częściach porzeczki w niektórych perfumach, więc to mnie akurat nie dziwi. Ale efekt ten występuje tylko w pewnych zapachach i to szczególnie szyprach -np. w Balmain de Balmain dusiło mnie w ten sposób okrutnie. Za to piękne liście porzeczki są np. w Paisley czy Opium dla mężczyzn.

Za pot, krew i łzy ;) obwiniam specyficznie ukazany kmin. Dajcie mi McQueen Kingdom, Cartier Declaration i MFK Lumiere Noire dla kobiet, a popisowo zemdleję na miejscu. Kmin we Fleur du Male LA COLOGNE oprócz potu zostawia na mojej skórze wrażenie jeszcze bardziej odrażających wydalin, ale miłościwie spuszczę zasłonę milczenia na ten temat. Natomiast kmin w SL Arabie, Fleurs d'Oranger czy Słoniu od Kenzo jest wprost cudowny. Myślę, że nie trzeba się zniechęcać, tylko liczyć na spotkanie optymalnej odsłony danej nuty, choć czasem może się to okazać niemożliwością.

Do kontrowersyjnych i trudnych z pewnością należą też cywet, kastoreum oraz bywa, że kwiat pomarańczy.

Natomiast kategorie zapachu "starszej pani"/"babcinego" czy tam "starszego pana/"dziadkowego" są dla mnie całkowicie abstrakcyjne. Wiem za to, w których perfumach czuję się "staro", ale czemu tak jest, niestety nie.

Jan
17
2014
Tam
Tam

Artykuł wyprzedził moje oczekiwania. Chciałabymw jednym miejscu zgromadzić informacje, jak odczuwane są pewne nuty. Jestem podobnie, jak Kuba zaskoczona, że porzeczka, także moja ulubiona nuta daje odczucie zapachu moczu :(
Nie znalazłam jeszcze winowajcy mojego odczucia wąchania potu, tak, po prostu brudnego, spoconego ciała, brrrrr.

Jan
17
2014
kuba5566
kuba5566

Nie wiedziałem, że moja ukochana czarna porzeczka może być odbierana jako nuta moczu :D.

Dla mnie kontrowersyjna jest nuta nieśmiertelnika, odbieram ją raz ,jako słodką (Jade) i "babciową" (HdP 1740).

Jan
17
2014

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Advertisement

Popularne marki i zapachy: