Publicystyka Na głodzie: Perfumomaniak z wizytą w l’Erbolario

Na głodzie: Perfumomaniak z wizytą w l’Erbolario

11/21/16 05:44:06 (15 komentarze)

przez: Dr. Marlen Elliot Harrison

Wyprawa do nowej perfumerii przypomina chwilę, kiedy ze złapanej na lotnisku taksówki wysiadamy pierwszy raz w egzotycznym, cudzoziemskim kraju; nagle wszystko wygląda inaczej, pachnie inaczej, świat jest inny. Pamiętacie pierwszą wizytę w perfumowym butiku, znanym wcześniej tylko z opisów, widywanym w marzeniach? Ten entuzjazm? Ekscytację? Szybkie kalkulowanie, ile flakonów zmieści się do walizki? Gorączkowe zastanawianie się, od czego zacząć, półki pełne kolorowych opakowań, testery czekające na odkrycie... To jak ten moment w Czarnoksiężniku z Oz, kiedy Dorotka porzuca świat czarno-białej codzienności na rzecz podróży w technikolorze:

Przeżyłem niedawno coś podobnego, jednak nie w kraju Manczkinów. Spędziłem dwa tygodnie w Mediolanie, gdzie m.in. spotkałem się z zespołem Fragrantiki, wziąłem udział w panelu na temat krytyki perfumowej, zgubiłem się w przejściach na Esxence i – co o wiele bardziej emocjonujące – odwiedziłem perfumerię, która niestety nie ma filii w USA: w końcu miałem okazję zajrzeć do butiku L'Erbolario!

Prawda, że dla Włocha L'Erbolario to taki lokalny L'Occitane, obecny we Włoszech i krajach ościennych; uroczy sklepik, ale taki dość zwyczajny. Ale dla kogoś jak ja to zapachowa mekka. Nie planowałem odwiedzać perfumowych butików Brera z luksusowym i niszowym asortymentem, bo i tak nie stać mnie, by cokolwiek tam kupić. Marzyłem o perfumach za 20-27 euro, o których wcześniej tylko czytałem. Uważam, że to super okazja kupić 6-8 flakonów L'Erbolario za cenę jednego niszowego zapachu.

L'Erbolario przy w Via dell'Orso 18

Będąc pytanym przez kolegów z Fragrantiki, co najbardziej chciałbym powąchać podczas pobytu w Mediolanie, za każdym razem odpowiadałem: "Chcę odwiedzić L'Erbolario i przetestować kilka zapachów Monotheme".

Nie znalazłem ani jednego flakonu Monotheme w centrum Mediolanu, nie było ich też na dworcu kolejowym ani na lotnisku. Prawdopodobnie szukałem w złych miejscach. Za to L’Erbolario ma w mieście przynajmniej 10 butików, tak więc pewnego popołudnia, po odbyciu sesji fotograficznej w zamku Sforzów, sprawdziłem wi-fi, które akurat magicznie złapało połączenie i odnalazłem najbliższy butik. Na moje szczęście był tylko 4 budynki dalej! Zatańczyłem z radości i sprężystym krokiem, radośnie uśmiechnięty podążyłem do celu.

Moje dotychczasowe doświadczenia z L’Erbolario były bardzo skromne. Członkowie Fragrantiki swoimi czarującymi recenzjami i porównaniami do Musc Ravageur nakłonili mnie do zakupu Méharées… I to był strzał w dziesiątkę: Méharées z nawiązką spełnił moje oczekiwania! Niestety, straciłem swój flakon i byłem zdecydowany wyłożyć pieniądze na nowy.

Cztery dni wcześniej zastanawiałem się, co jeszcze mógłbym kupić. Słyszałem o zapachu czekolady, rumu i trzciny cukrowej, kusiły też wody o woni migdałów i orzechów laskowych. Zachodziłem w głowę, czy ich ambra będzie równie dobra, jak najlepszy zapach na Esxence: Ambre Loup od Rania J.

Kiedy dotarłem na Via dell'Orso, otworzyłem drzwi, zajrzałem do środka i głęboko się zaciągnąłem. Założę się, że na widok wnętrza moje oczy rozbłysły. Na wprost ujrzałem jakby rodzinny salon z kominkiem i lustrem po prawej. Po lewej znajdowała się wystawa nowego zapachu Goji, ławeczka i regał z perfumami kwiatowymi!

Zachowując pozory samokontroli, sięgnąłem po pierwszy z brzegu flakon i psiknąłem na blotter. Od razu pojawił się jakiś mężczyzna i zaczął do mnie mówić po włosku. W takich chwilach żałuję, że umiem w tym języku powiedzieć tylko: "Scusi, parli Inglés?"

Okazało się, że owszem, mówi płynnie po angielsku. Przedstawiłem się, podałem mu swoją wizytówkę z Fragrantiki i wyjaśniłem, że przyjechałem, aby oddać pokłon w tej świątyni aromatów botanicznych. Poskarżyłem się, jak trudno dostać produkty L’Erbolario w USA, na co odpowiedział, że w każdej chwili mogę zadzwonić albo wysłać e-mail, a on za jedyne 60 euro wyśle mi paczkę o jakimś absurdalnie wysokim limicie wagowym (odpowiadającym ciężarowi niedużego konia). „Możesz dostać prawie wszystkie nasze perfumy”, kusił. Przez chwilę nawet poważnie rozważałem tę opcję.

Zanim więc dowiecie się więcej o moich szalonych zakupach (na szczęście mieli tę ławeczkę), muszę Wam opowiedzieć o magicznej marce L’Erbolario. O jej historii możecie przeczytać przede wszystkim TUTAJ. Firma rozpoczęła działalność w 1978 r. w Lodi, miasteczku oddalonym zaledwie 40 kilometrów od Mediolanu. Ich misją było stworzenie linii kosmetyków opartych na starych, rodzinnych recepturach i tworzonych z lokalnych roślin: "Były to wody zapachowe, olejki do kąpieli i lotiony, wyróżniające się składnikami wyłącznie naturalnego pochodzenia, delikatnie perfumowane, bez żadnych sztucznych dodatków, o schludnej i atrakcyjnej szacie graficznej opakowań."

Więcej możecie przeczytać na stronie internetowej, ja tymczasem wrócę do mojej opowieści.

Tak więc stałem ze swoim plecakiem w sklepie, poza mną tylko dwóch klientów, obok mnie przystojny Włoch gotów przedstawiać asortyment. Ze stolika za sobą wziął książeczkę, rzucił okiem i wymienił na inną. „Nasz katalog po angielsku”, wyjaśnił, podając mi broszurę. „Może zaprezentuję linię męską?”, zasugerował.

Linię męską? Dlaczego miałbym się na niej skupiać? W kolekcji 50 produktów tylko 7 czy 8 było przeznaczone dla panów. Kilka z nich już znałem i śmiało mogłem teraz pominąć.

“Może po prostu zacznę tu, w części frontowej i po kolei obejdę wszystko!” Ale kiedy odwróciłem się do regału z zapachami kwiatowymi, stała tam już młoda kobieta, przeniosłem się więc do produktów orientalnych.

Na 5 półkach stało tam 10 różnych zapachów. Byłem oszołomiony. Kiedy sięgnąłem po Patchouli, sprzedawca uśmiechnął się i powiedział, że - jakkolwiek sam nie jest fanem paczuli – paczulowy żel pod prysznic L’Erbolario uważa za znakomity. „Dopilnuję, aby otrzymał Pan próbkę”, dodał. W tej chwili miałem ochotę mu się oświadczyć, ale pomyślałem, że może nie zrozumieć żartu i zamiast tego powiedziałem tylko "Grazie!"

Zgodnie z planem wrzuciłem do koszyka Méharées i przystąpiłem do testowania pozostałych 9 zapachów.

MÉHARÉES

Nuty głowy

cytrusowe: bergamotka, pomarańcza, róża, cynamon

Nuty serca

przyprawowo-drzewne: cedr, gwajakowiec, paczula, sandałowiec

Nuty bazy

szyprowe: wanilia, ambra, mech

Dość spodobała mi się klasyczna pudrowa ambra w Ambraliquida i prawie ją kupiłem. Szukałem jednak czegoś bardziej oryginalnego. Powąchałem Dolcelisir i już wiedziałem, że znalazłem coś wyjątkowego. Dolcelisir był jak stworzony specjalnie dla mnie, wielbiciela zapachów gourmand. Dobrze zmieszany, gładki, a jego nazwa nie mogłaby być bardziej adekwatna – to właśnie słodki eliksir. Chociaż nie wyczuwam pojedynczych nut rumu, czekolady, karmelu ani wanilii, to ogólne wrażenie jest smakowite i przytulne, przy średniej projekcji i trwałości. Wiele osób uważa go za tańszy odpowiednik Ambre Narguile od Hermés. Nie znam tych perfum, nie mogę więc skomentować. Wraz z Méharéesem Dolcelisir znalazł się w moim koszyku. Sprzedawca zaniósł do kasy oba flakoniki i poprosił, abym go wezwał, gdybym potrzebował rady. W międzyczasie miał poszukać dla mnie próbek żelu pod prysznic. Co za wspaniała obsługa!

DOLCELISIR

Nuty głowy

gourmand: bergamotka, pomarańcza, karmel, absolut rumu

Nuty serca

kwiatowo-przyprawowe: absolut jaśminu, absolut róży, konwalia, kwiat czarnego bzu, cynamon, kakao

Nuty bazy

waniliowe: paczula, absolut wanilii, styraks, bób tonka, ambra, mchy

W tym dziale, poza Ambraliquida, moją uwagę zwróciły jeszcze słodka, ziemista i ambrowa Patchouli oraz intrygujący, imbirowo-ylangowy Ibisco. Miałem już na rękach po psiku Patchouli, Sandalo, Ambraliquida, Ibisco, Dolcelisir i właśnie zaczynałem lekko panikować, czy wystarczy mi miejsca na skórze na całą resztę!

Przeszedłem do zapachów kwiatowych, gdzie po kolei testowałem wszystko od Neroli, przez wiciokrzew (Caprifoglio) aż po lipę (Ombra di Tiglio), najpierw na blotterach, a potem na prawej ręce. W tym dziale, składającym się z 9 zapachów, moimi faworytami zostały: Regine dei Prati – lekki, zielony kwiatowiec w typie Creed Spring Flower i oczywiście moje ulubione Neroli. Zamierzałem je kupić, postanowiłem jednak poczekać z decyzją do końca testów.

Skierowałem się w lewo, żeby poeksperymentować z pozostałymi kwiatowcami (oferta L’Erbolario w nie obfituje). Nie jestem fanem fiołka, a różanych ukochańców mam już sporo, ominąłem je więc, tak jak i wyrazistą, ale nietrwałą Lavandę i zająłem się Peonie, Acqua di More (Woda Jeżynowa), Magnolią, Frutto della Passione (Passiflora) i Iris. Wszystkie pięć podobało mi się, szczególnie soczysta Passiflora i delikatna Woda Jeżynowa. Rozważałem zakup Passiflory, w kolejce do testów czekały jednak kolejne kwiatowce.

W następnym dziale asortyment był bardzo ciekawy, byłem bliski kupienia kilku flakonów. Spodobały mi się Legni Fruttati (Gruszka), Ortensia, 3 Rosa (różowy pieprz, róża i malwa) i Te Bianco (Biała Herbata), a przede wszystkim Mandorla (Migdał), Narciso Sublime (Idealny Narcyz).

Zapach migdałowy był miły i prosty, ale, jako że nie mam aktualnie w kolekcji żadnych migdałowych perfum, kusił mnie.

Do zniewalającego Narciso Sublime wracałem nosem kilkakrotnie. L’Erbolario opisuje go jako „Bukiet romantycznych i delikatnych woni brzoskwini, mandarynki, cytryny, grejpfruta i kwiatu pomarańczy wzmocnionych intensywnością magnolii, róż, lilii, frezji i absolutu narcyza, zwieńczony otulającymi nutami miodu i ambry. Poetycka kompozycja aromatów słodko przemawiająca do kobiecej duszy.”

Mojej ukrytej kobiecej duszy najwyraźniej spodobał się ten miodowy, złożony, ciężki kwiatowy zapach, z sercem wypełnionym odurzającą wonią narcyzów i neroli.

Oba flakony widziałem w roli potencjalnych nabytków… aale… na tym etapie potrzebowałem już przerwy. Nawąchawszy się solidnie w krótkim czasie, bałem się, że zaraz zemdleję. Odszukałem wspomnianą już ławeczkę i, przerzucając angielski katalog, rozglądałem się po sklepie w poszukiwaniu umywalki, w której mógłbym zmyć testowane na dłoniach i ramionach zapachy. Niestety bezskutecznie. W międzyczasie około 20 minut poświęciłem na ponowne obwąchanie rąk, wracając do wszystkich zapachów, które mnie dotychczas zaintrygowały.

W pewnym momencie mój wzrok padł na stojącą w niewielkiej wnęce grupkę pomarańczowych flaszek. Odkryłem intrygujące ujęcie klasycznej wody z kwiatu pomarańczy: Accordo Arancio (Akord Pomarańczowy). Prawda, że zapachy z kwiatem pomarańczy i neroli to zwykle moje ulubione kwiatowce, jednak najnowsza moda na perfumy z nutą soku pomarańczowego jakoś nie trafia w mój gust. W Accordo Arancio udało się połączyć oba gatunki i oprzeć je na subtelnie orientalnych nutach bazy, co z miejsca mnie zaintrygowało. Zakup nr 3!

ACCORDO ARANCIO

Nuty głowy

cytrusowe: mandarynka, gorzka pomarańcza, cytryna, ylang-ylang

Nuty serca

owocowe: petitgrain z Egiptu, śliwka, jaśmin, tymianek

Nuty bazy

waniliowe: wanilia, ambra, marokański cedr, paczula

Mógłbym zanudzać was dalej opowieścią, jak testowałem całą resztę zapachów, może jednak lepiej będzie, jak napiszę po prostu, co jeszcze według mnie warto kupić. Przez wiele lat opierałem się urokowi taitańskiej gardenii, ale smakowita kompozycja i przystępna cena Tiare wydały mi się bardzo kuszące. Odświeżające cytrusy i algi Fiore dell’Onda bardzo przypominały mi CSP Aqua Motu, ale w lżejszym i nieco bardziej kwiatowym wydaniu. Wreszcie, najbardziej intrygujacym zapachem tego dnia okazał się orzechowo-waniliowy All’Olio di Argan. To prawie jakby nosić na sobie perfumowe wcielenie oleju arganowego albo masła do ciała o zapachu orzechów laskowych. Zastanawiałem się tylko, kiedy bym ich używał, bo mieszkam w gorącym, tropikalnym klimacie, a zapach jest gęsty, bogaty i jakby przykurzony.

Jak każdego rasowego perfumomaniaka, kiedy tylko opuściłem sklep z moimi 3 flakonami i 8-10 próbkami żelu pod prysznic, kremu do twarzy i balsamu do ciała, dopadły mnie wątpliwości. Nie żebym chciał zwrócić zakupy – przeciwnie, żałowałem, że nie kupiłem jeszcze zapachów Tiare, Passiflory, Migdała, Ambry i Narcyza. Oglądałem się za siebie kilka razy, myśląc, że może kiedyś jeszcze tu wrócę i dokupię to i owo, albo może zdążę jeszcze raz wpaść na zakupy przed zakończeniem tej podróży.

Nie wróciłem, zwyciężył rozsądek i wzgląd na mój nauczycielski budżet, a także fakt, że tydzień wcześniej wymieniłem się próbkami z Miguelem Matosem i miałem do przewąchania całe bogactwo Esxence, ale to już temat na następny artykuł.

Polecam L’Erbolario osobom szukającym zapachów w typie Yves Rocher, The Body Shop etc. Znajdziecie je tu często w lepszych cenach i większym wyborze. Kilka kompozycji zachwyca złożonością i oryginalnością ujęcia, ale to wciąż przystępne, przyjemne perfumy. Wiele oferuje proste interpretacje naszych ulubionych roślin, ziół, przypraw i kwiatów. To dla mnie zaszczyt, że mogłem się z Wami podzielić tym doświadczeniem, czekam na kometarze z informacjami o waszych ulubionych zapachach L’Erbolario.

GIFy pochodzą z Giphy.com; Zdjęcia sklepu L'Erbolario są mojego autorstwa; Zdjęcia produktów: L'Erbolario.

 

Dr. Marlen Elliot Harrison

Redaktor naczelny i publicysta

Artykuły dr. Marlena Elliota Harrisona na temat perfum ukazały się drukiem i on-line w takich międzynarodowych publikacjach jak Playboy, Men’s Journal, Men’s Health i the New York Times. Dr Harrison pracuje też jako profesor akademicki, doradca i opiekun studiów magisterskich TESOL w dziedzinach nauczania, pisarstwa i literatury. 

Tłumaczenie: Lady Mitsouko

 

 



Poprzedni Publicystyka Następny


Advertisement

Ala_9
Ala_9

Lady, tłumaczenie na 6+, super się czytało! A sam artykuł boski, już widzę ten obłęd w oczach i wąchanie, wąchanie:D

Nov
23
2016
malwusia
malwusia

Jest w Polsce już sklep internetowy, trafiłam na niego szukając All'Olio di Argan L`Erbolario.
Niestety nie ma tam próbek, a nie lubię kupować w ciemno.

Dziękuję za tłumaczenie Lady, świetnie się czytało :)

Nov
23
2016
estrellas_de_noche
estrellas_de_noche

Mam w swoich zbiorach białą "herbatkę" tej firmy. Swego czasu był to bardzo lubiany przeze mnie zapach, ale potem odwidziało mi się, więc chyba dorzucę na stragan :) Ale prawda, nie ma w Polsce tej firmy. Byłam zaskoczona, myślałam, że już wszystko do nas dotarło ^^

Nov
22
2016
magdulenka
magdulenka

Lady, dobre tlumaczenie, dzieki!
A juz za 10 dni sama pobiegam po Mediolanie z zachwytem i pozadaniem w oczach :D

Nov
22
2016
feelhot
feelhot

To powinno być zakazane! Zupełnie o nich nie słyszałem, może dlatego, że we Włoszech nie bywam, a tu znowu okazuje się, że jakaś fajna marka do obejrzenia, obwąchania i poznania. I z tego co pokazane to raczej klasa jakościowo lepiej od YR, które owszem, opakowania ma, mydełka robi świetne/kostkowe z olejem arganowym to brązowe czy nowe z peelingiem z owsa i różnymi olejkami/ ale w zapachach ma tak dziwnie, że tylko niektóre są fajne, a niestety te co fajne albo były trwalsze to szybko zniknęły, a teraz jak Coty wypuszczają co chwile piękne opakowania z obietnicą, które przy wąchaniu zupełnie mnie zawodzą i zniechęcają. Tym bardziej, że przestali oferować swoje najlepsze produkty z szamponów (z nasturcji, z chinowcem, z chabrem, rumiankiem)i lepsze produkty kupuję gdzie indziej. Jak będę miał możliwość z pewnością powącham L'Erbolario i się na coś skuszę. Ziołowce i irys oraz inne wyglądają zachęcająco-jeśli jeszcze są bogatsze od YR, coś w stylu L'Occitane to lepiej :) Z L'Occitane uwielbiam lawendowy płyn do kąpieli oraz Verbeny :)

Nov
22
2016
Lady Mitsouko
Lady Mitsouko

Dziękuję za miłe słowa, po takich komentarzach aż się chce tłumaczyć kolejne teksty :) Ja też lubię L'Erbolario, czaję się na Fioriscuri.

Nov
21
2016
allie
allie

Fajny artykuł. Szkoda, że l'Erbolario są praktycznie nieobecne w Polsce. Podobnie jak Voluspa.

Nov
21
2016
AlexGGS
AlexGGS

Cieszę się , że nareszcie jest artykuł o L'Elbolario. Bardzo ich lubię i od dawna zaglądam przy okazji. Świetnie mi się czytało.

Nov
21
2016
Savanoja
Savanoja

Bardzo sympatyczna relacja ;) Mnie też intrygują kompozycje tej marki, sama mam kilka i naprawdę warte są uwagi. Z tych, które poznałam, to bardzo naturalne zapachy, ciekawie utkane, przy całkiem przyzwoitych parametrach (przeważnie). Ubolewam tylko, że do Włoch mi trochę daleko, a w Warszawie brak stacjonarnego sklepu z testerami, próbkami etc. A bardzo chciałabym poznać Primaverde, Tiare, Regine dei Prati i Gelsomino Indiano.

Nov
21
2016
Beata Maria
Beata Maria

Lady, dobrze się czytało, dziękuję. Kompletnie nie znam marki! A będąc w tym roku we Włoszech nawet nie natknełam się na te produkty..... hmmm.. Tym nie mniej, ciekawa jestem niezmiernie Meharees:-).Może kiedyś będzie mi dane sprawdzić:-).

Nov
21
2016
Surykatka
Surykatka

Lady super artykuł:) Byłam ciekawa z iloma flaszkami wyjdzie z tego sklepu :D

Nov
21
2016
Izabela
Izabela

świetnie się czytało. Dzięki Lady.

Nov
21
2016
Lakebutler
Lakebutler

Bardzo interesujący artykuł. Lady świetnie się czytało.

Nov
21
2016
gardenia
gardenia

Haha, uśmiałam się, bo mam tak samo za każdym razem, jak jestem w L'Erbolario a to jest niezwykle rzadko, ale odkąd mieszkam o 12 godzin bliżej do Włoch, czyli do granicy mam ok. 4 godzin, to...;D
Zgadzam się z wszystkimi punktami opowieści, i mnie było słabo od testowania i mnie zachwycała optyka sklepu i miła obsługa, i ja jestem z zawodu nauczycielką i lubię zaoszczędzić...;) I ja zachwyciłam się Narciso Sublime, które nabyłam!
Jedynie mam inne spostrzeżenie w kwestii podobieństwa do Y.Rocher. Dla mnie L'Erbolario, jak sama nazwa zresztą wskazuje to perfumeria w stronę botanicznej, ekologicznej aptecznej, Y. Rocher to natura bardziej na obrazku sporo jednak tam chemii. Ja uważam, że L'Erboalrio jest bardziej eko bio i nie aż tak mainstream jak Y. Rocher, które jest taką drogerią w stronę natury..

Bardzo przyjemny staranny artykuł z sympatycznym autorem fragrantica.com. Wielki plus za świetne tłumaczenie! Płynnie się czytało :)

Nov
21
2016
perfumeholic88
perfumeholic88

Bardzo ciekawa relacja! Mówiąc szczerze nie miałam pojęcia, że ta marka jest powszechnie znana we Włoszech tak jak YR we Francji czy Body Shop w Anglii. Znam kilka zapachów L ´Erbolario, uwielbiam Dolcelisir i też mam ochotę sprawdzić Meharees.

Nov
21
2016

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Advertisement

Advertisement

Nowe Perfumy

WasanbonJ-Scent
Wasanbon

Roasted Green TeaJ-Scent
Roasted Green Tea

AgarwoodJ-Scent
Agarwood

Seven IslandsBombay Perfumery
Seven Islands

SulawesiBombay Perfumery
Sulawesi

MoireBombay Perfumery
Moire

Les CayesBombay Perfumery
Les Cayes

Madurai TalkiesBombay Perfumery
Madurai Talkies

Chai MuskBombay Perfumery
Chai Musk

1020Bombay Perfumery
1020

CalicutBombay Perfumery
Calicut

Angel Eau Sucree 2017Mugler
Angel Eau Sucree 2017

Io Non Ho Mani Che Mi Accarezzino il VoltoUnum
Io Non Ho Mani Che Mi Accarezzino il Volto

GabrielleChanel
Gabrielle

MethaldoneAether
Methaldone

Le Male Superman Eau Fraiche Jean Paul Gaultier
Le Male Superman Eau Fraiche

Classique Wonder Woman Eau Fraiche Jean Paul Gaultier
Classique Wonder Woman Eau Fraiche

BlyssPerfumology
Blyss

The Man IntenseParfums Marco Serussi
The Man Intense

The LadyParfums Marco Serussi
The Lady

MarbleASAMA Perfumes
Marble

J`Adore In JoyChristian Dior
J`Adore In Joy

Flora Gorgeous Gardenia Limited EditionGucci
Flora Gorgeous Gardenia Limited Edition

Forget-Me-NotMixit
Forget-Me-Not

Back In BlackMixit
Back In Black

Dark RoomMixit
Dark Room

Earth MotherDame Perfumery
Earth Mother

Sky FatherDame Perfumery
Sky Father

Crystal d'AfriqueDavid Thibaud-Bourahla
Crystal d'Afrique

Mystic Leather NightsJesus Del Pozo
Mystic Leather Nights

Popularne marki i zapachy: