Marki » T-Z » kwiatowo - drzewno - piżmowe « Grupy

Elle Yves Saint Laurent dla kobiet

Elle Yves Saint Laurent dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 176
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 84 Miałem: 87 Chcę: 85 Ukochany zapach: 2

główne akordy
paczulowy
świeży
drzewny
kwiatowy
lekko korzenny
ziemisty
Filmy
Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Filmy
Zdjęcia
Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia Elle Yves Saint Laurent dla kobiet Zdjęcia

Elle marki Yves Saint Laurent to kwiatowo - drzewno - piżmowe perfumy dla kobiet. Elle został wydany w 2007 roku. Elle stworzyli Jacques Cavallier i Olivier Cresp. Nutami głowy są cytryna amalfi, piwonia i liczi; nutami serca są jaśmin, różowy pieprz, róża i frezja; nutami bazy są wetyweria, paczula, cedr i ambrette (piżmo ambrowe).

Perfume rating: 3.58 out of 5 with 176 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Cytryna Amalfi Piwonia Liczi

Środkowe Nuty
Jaśmin Różowy pieprz Róża Frezja

Dolne Nuty
Wetyweria Paczula Cedr Ambrette (piżmo ambrowe)

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 3
 
przeciętna 10
 
duża 8
 
bardzo duża 5
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 8
 
przeciętna 11
 
duża 7
 
olbrzymia 2
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Elle by Yves Saint Laurent.

Ten zapach przypomina mi...  
Perles De Lalique
16 nie tak
Midnight Poison
15 nie tak
Elle Intense Eau de Parfum
11 nie tak
L.I.L.Y
1 nie tak
Obsession Sheer
0 nie tak

Advertisement

Elle Recenzje Perfum

china_doll
china_doll

Ależ ONA jest piękna!
Elle kojarzy mi się z młodą kobietą, ale nie infantylną, tylko właśnie dojrzałą mentalnie, świadomą swojej kobiecości i bardzo seksowną.
Jest w tych perfumach pewna doza słodyczy, ale nie gourmand, tylko bardzo wytrawnej (czy słodycz może być wytrawna?). Lecz tak w ogóle to dominuje pieprz. Perfumy rozpoczynają się nutą cytryny w duecie właśnie z pieprzem,który powoduje wręcz wrażenie pylistości i suchości. Czuć także liczi, nieco piwonii a w tle cudowne, rześkie płatki róży. Owoce później się chowają, kwiaty cichną, nad pieprzną całością unosi się paczula.
Elle moim zdaniem jest propozycją na słoneczne jesienne dni, ale takie zimne, gdzie rano mogą nas chwytać nawet przymrozki. Mroźne powietrze, słoneczna późna jesień i Elle to trio idealne.

I w tym momencie zacznę rozpaczać nad decyzją zaprzestania produkcji, bo jesień już u nas, mnie się kończy próbka i rozpaczliwie zaczynam chcieć flakonu, a po drodze jeszcze wiele innych planów zakupowych... Ech, ale nie tracę nadziei na to, że kiedyś ta prosta flaszka będzie moja :)

Sep
21
2016
Sobi
Sobi

To z pewnością zapach jakim pachniała Elza w Krainie Lodu, kiedy śpiewała "Mam tę moc", bo ja właśnie tak czuję się w tym zapachu. Świdrujący pieprz łączy się u mnie ze świeżutkim liczi i daje właśnie tę cudowną moc, tę władczą pewnośść siebie, jest przyjemnie nie mdło, nie ulepnie, ale też nie świeżakowo.
Dziwne, na początku mojej znajomości z nimi narzekałam, że są mało trwałe, dzisiaj w deszczowej pogodzie pięknie się unoszą i sprawiają, że pomimo mocnej migreny pieprz dodaje mi skrzydeł. Kończę właśnie sporą odlewkę i daje im priorytet na liście chciejstw.
Edit: Miałam też perły Lalique i nie czuję podobieństwa, perły są takie poważne, zakrawajace na cmentarne, a Elle takie lekkie w swej pieprzocie.

Sep
18
2016
KALINA
KALINA

Elle - perfumy wiecznie dla mnie niedoścignione. Najpierw byłam za młoda na nie, a potem porażała mnie ich cena i brak 30 ml butelki (na którą stać mnie wcześniej było bardziej niż na większą pojemność). W końcu dorobiłam się własnej flaszki i powiem szczerze, że Elle urzekło mnie swoją... prostotą. Bo to nieskomplikowane perfumy są. Ale jakże piękne! Wyczuwam najbardziej piwonię, różę i pieprz. Jeeeej jak mi się to połączenie podoba. Czuje się w Elle bardzo kobieco i pewnie, że nie zabiję otoczenia nadmierną słodyczą czy też innymi niepożądanymi nutami ;-). Elle nie ma powalającej na kolana projekcji (dla mnie szkoda)czy mocy jak chociażby La vie est belle. Elle ze mną płynie przez kilka godzin, czuję je we włosach, na ubraniu, na apaszce, żeby łagodnie dogorywac na skórze i sprawiać ciągłą przyjemność. W tych perfumach nic a nic mnie nie męczy, żadna nuta nie powoduje mdłości a każda poszczególna faza jest niesamowicie przyjemna. Od początku do końca. 50 ml wysączyłam w tempie ekspresowym. Miedzy czasie wypróbowałam wiele zapachów. Jednak w każdym coś mi zgrzyta. Nadal pozostaje wierna BV Bottega Veneta, a teraz na równi z nimi jest też Elle. Mąż jakoś szczególnie nie przepada za nimi, ale ja na razie koncówke lata i jesien widze w tym zapachu.
Nie ma nigdzie jego ordynarnych podróbek i w zasadzie nie znam drugiej osoby w moim otoczeniu, która pachniałaby tym zapachem. Chyba teraz rozumiem skad tyle zwolenniczek tego zapachu. Piekny, prosty, elegancki, kobiecy, swieży, kwiatowy, przestrzenny, nieprzytłaczający, czasem słodkawy, ale wcale nie słodkawy, nie mdły, po prostu dla mnie 100% kobiecości we flakonie. Dla mnie mógłby być jeszcze trwalszy i mocniejszy.

Aug
31
2016
Gagatek9
Gagatek9

Tak chciałam mieć piękny, słodki zapach, do tego trwały i elegancki, tak bardzo chciałam pokochać Elle... Tymczasem na mojej skórze czuć zapach (a raczej smród) kociego moczu. I tak przez 15-20 minut. Później jest słodko, kwiatowo-paczulowo i bardzo ciężko, ale przez te pierwsze minuty jest mi niedobrze. No nie po drodze nam razem, wielka szkoda...

Aug
26
2016
Sylwia74
Sylwia74

Moje pierwsze Elle kupiłam dobrych kilka lat wstecz. Boże jak one pachniały! Nie było osoby, która nie skomplementowałaby jak pięknie pachnę. W ubiegłym roku po długiej przerwie znowu zachciało mi się pachnieć Elle. Zakupiłam i pachnę, (od czasu do czasu no bo uwielbiam też inne perfumy) :)
Elle to ciągle ten sam zapach. Niezmieniony, mocny, szorstki dzięki obecności pieprzu z wyczuwalną różą i paczulą. Zapach z pazurem, niezwykle kobiecy, kokieteryjny i seksowny. Używam na co dzień, na wielkie wyjścia mam zarezerwowanych kilka innych pozycji :) Trwałość i projekcja bardzo dobra.

May
23
2016
sailorcia
sailorcia

Na mojej skórze Elle to oda do różowego pieprzu, z delikatnymi przebłyskami piwonii i paczuli. Inne nuty nie zdołały się na niej rozwinąć. Jednak nie narzekam, różowy pieprz to jest to co tygryski lubią najbardziej. Flakonik bardzo mi się podoba, gorzej z trwałością i projekcją: zapach trwa na mnie ok. 3 godzin i jest bardzo bliskoskórny.

May
07
2016
allie
allie

Polecę teraz stereotypem, ale w końcu który przemysł, jeśli nie perfumeryjny, tak ochoczo stereotypy wykorzystuje... A więc; mogłoby się wydawać, że perfumy o nazwie Elle (Ona) będą przyjemne, łagodne i zwiewne. Tymczasem Elle są przyjemne, łagodne i zwiewne jak 10 w skali Beauforta. Jak wichura w listopadowym ogrodzie, w którym ogrodnik właśnie przekopuje puste grządki przed zimą.

Za ten wietrzno-ziemisty efekt w otwarciu Elle odpowiedzialna jest duża ilość wetiweru i szorstkiej paczuli; naprawdę nieźle wieje chłodem. Nawet obecność sporej dozy pieprzu nie dodaje zapachowi ciepła, a jedynie pikanterii. Moja skóra praktycznie nie eksponuje nut kwiatowych w tych perfumach; róży i peonii (których zapach uwielbiam) bardziej się domyślam niż naprawdę czuję, choć muszę przyznać, że z czasem Elle robią się nieco bardziej okrągłe - ale okrągłe bardziej jak bukiet mocnego alkoholu niż kwiatów.

Jest w tych "Elle" znacznie więcej "lui" niż "elle"; uważam, że bez żadnego naciągania możnaby zakwalifikować te perfumy do kategorii unisex. Więcej nawet; znam sporo kompozycji nominalnie męskich, które wydają mi się znacznie bardziej kobiece w wyrazie niż Elle YSL. Jeśli chodziło twórcom o stworzenie zapachu, który przełamie stereotypowe podziały na męskie-kobiece, to poszli dobrym tropem.

To są niezłe perfumy, kompozycja jest przemyślana i nieźle złożona, ale to nie są moje klimaty - mimo, że nie mam problemu z siąganiem po zapachy unisexowe czy po prostu męskie. Nie podoba mi się ten wetiwerowy, przejmujący chłód i ziemistość z ledwie przebijającym się akcentem zmacerowanych w alkoholu róż. Wydaje mi się ten zapach bardzo głośny i ostentacyjny, bardzo zauważalny, ale niezbyt ładny - po prostu.

Apr
23
2016
yillya
yillya

Podczas każdej wizyty w perfumerii testuję na skórze jakiś zapach, o którym wcześniej czytałam lub słyszałam jakiekolwiek opinie. Po Elle (w wersji EDP) sięgnęłam zupełnie przypadkiem, jakby od niechcenia, bo akurat nie było tego zapachu, który chciałam poznać. I dobrze się stało, chociaż początek nie był obiecujący. Postanowiłam bowiem zaaplikować go od razu na szyję, a podstępna Elle poddusiła mnie niczym wąż Boa. I żałowałam... do czasu. Po pierwszej, mocnej, świdrującej fazie zadziorna kobietka trochę się uspokoiła i pokazała swoje drugie, piękniejsze oblicze. Czuję dużo piwonii, róży i mojej ukochanej frezji. W tle cały czas jest ta świdrująca, ostra nuta, ale nie jest już dominująca. Zapach jest szalenie kobiecy i muszę przyznać, że nigdy jeszcze nie nazbierałam tak wielu komplementów za perfumy, jak podczas noszenia Elle. Wpadłam po uszy- są po prostu wspaniałe.

A teraz suche sprawozdanie:
Trwałość: 8-9 godzin.
Projekcja: BARDZO Duża, zwłaszcza przez pierwsze 3-4 godziny (Podkreślam, że testowałam wersję EDP).
Flakon: Prosty, estetyczny, porządnie wykonany.

Nov
22
2015
kadanka
kadanka

Uroczy zapach. Swiezy, soczysty i taki rzeski. Dodaje mi pewnosci siebie i odrobine zalotnosci, bardzo poprawia humor:) tak jak w recenzji Kasicy: odejmuje 10kg, 10lat i dodaje 10cm wzrostu - idealny opis do wrazenia, jakie daje uzycie Elle. chyba faktycznie bardziej na wieczor niz na dzien do pracy, a szkoda. Przydalaby mi sie lzejsza wersja "biurowa", na sytuacje kiedy trzeba (z wdziękiem) postawic na swoim.

Oct
07
2015
Joskelyn
Joskelyn

Od dawna fascynowało mnie połączenie róża-paczula-pieprz, ale niestety była to miłość bez wzajemności. Przepiękne Perły, które na innych potrafią być cudownie świdrująco-różano-drzewne, na mnie wybijają oczywiście kamforą, a magiczna Midnight Poison, którą po powąchaniu z koreczka obwołałam zapachem wszechczasów, na mojej skórze zawsze przeobraża się w apteczną półkę z lekarstwami ;). W momencie, kiedy byłam już bliska poddania się i zaakceptowania faktu, że nie jest to najłaskawsze połączenie dla mojej skóry, natrafiłam na Elle.

Szkielet Elle stanowi właśnie wspaniały, klasyczny duet róży i paczuli wzmocniony ostrym, świdrującym pieprzem i odświeżony cytrusami. Zapach nie układa się ani piwnicznie ani aptecznie - ma raczej mocno drzewny charakter, co mnie niezmiernie cieszy. Jest głęboki, charakterny, lekko otulający, ciepły, ale nie duszący, nie przytłaczający. Najbardziej pasuje według mnie do jesiennej, deszczowej aury, choć dzięki nucie świeżej cytryny sprawdzi się także latem. Układa się bliskoskórnie, intymnie, ale jest dosyć trwały. Myślę, że w najbliższych miesiącach moja buteleczka Elle będzie eksploatowana na potęgę :).

(Oceniam wersję EDT)

Sep
13
2015
Lizbet
Lizbet

Albom ślepawa, albo fragrantica nie zrobiła osobnej strony dla wersji EDT. Więc o EDT słów kilka tutaj: jak wersja perfumowa, rozwija się linearnie, czyli, bach jest i tak samo jest do samego końca, który następuje po kilku godzinach. Głównie wyczuwalna jest róża z lekkimi owocami, dla mnie jest to róża z porzeczkami bardziej aniżeli liczi, bo lekko kwaskowata. Zapach lekki, przyjemny, trzyma się przy skórze, fajna propozycja na ciepłą pogodę. Nie ma pieprzu, a tym samym charakterku wersji EDP. Z tych dwóch zdecydowanie ciekawsza jest wersja EDP, która ma i pazur i wdzięk. Ale EDT też jest przyjemna, tyle, że nie wyjątkowa.

Reasumując: EDP świetna, EDT poprawna i przyjemna, ale bez głębi i mocy.

Aug
30
2015
Aly
Aly

Uwielbiam ten zapach, głęboki, zadziorny i tajemniczy.

Aug
04
2015
newrrn
newrrn

Nie dziwi mnie szał na Elle. Podobny szał jak na Midnight Poison, jak na Mademoiselle, MD Cherie. Aż wstydzę się że to piszę, bo istnieją lepsze przymiotniki opisujące zapachy, ale te perfumy są po prostu seksowne i nowoczesne, do tego łatwe w obyciu i robiące wrażenie. A fe, gardzę takimi (tfu) perfumami!
Na szczęście dałam Elle szansę. Wpadła w moje ręce, a ja wpadłam po uszy, chociaż nie lubię różowego pieprzu- całą resztę nut zapachowych uwielbiam! Gdyby jednak pozbawić ją tego pieprznego charakteru, byłaby nudna.
Ach, no i nie zauważyłam żadnych faz. Od początku do końca pachną tak samo, przesłodkimi owocami liczi na granicy zepsucia, pieprzem, kwiatami (nie mogę wychwycić jaśminu), surową cytryną, wetywerią i cedrem- i te 3 ostatnie nuty nadają takiej męskości, zapach staje się dojrzalszy, nie tracąc przy tym na lekkości.
I proszę, nie zlinczujcie mnie, ale dla mnie (i mojej zapachowej pamięci, bo nie mam próbki żeby porównać) przypominają La Fin Du Monde. Może nie są to bliźniaki, ale kuzyni jak najbardziej.
Miłości póki co brak- ale czuję się piękna nosząc go. Bo zwykle nosząc moje zapachy czuję się jak zła wiedźma- a w tym jak milutka czarownica, Królowa Elfów czy coś. Przyjemnie!

Jun
18
2015
chjena
chjena

Pierwsze psiknięcie i szok! Przede wszystkim dlatego, że Yves Saint Laurent wreszcie pozytywnie mnie zaskoczył, do tej pory żadna z jego kompozycji nie wywołała we mnie zachwytu, a wręcz przeciwnie... Po drugie: ja to skądś znam! No tak, Perły Lalique!

Zanim jednak okrzykniemy Elle największą kopiarą wszech czasów, spieszę z wyjaśnieniami. Mimo podobnych nut (pieprz, róża, paczula) perfumy YSL nie są kanciaste i zimne, brak też tej słynnej perłowej kamfory. Elle odświeżona jest cytrusami i liczi, a ponadto przysięgłabym, że dodano tu również zamszu lub innego składnika, który pozorną ostrość wygładza i zmiękcza. Ostatecznie wychodzi nam zapach kokieteryjny, figlarny, jak nieco sprośny (ale wciąż w granicach dobrego wychowania!) żart opowiedziany przez kobietę świadomą swoich wdzięków.

I taką pieprzną opowieść ja kupuję w stu procentach. Nie znaczy to, że skreślam Perły - te również mnie oczarowały, jednak to Elle mogłabym nosić i nosić... Wybaczam YSL wszystkie poprzednie grzechy w naszej znajomości!

Mar
11
2015
evenstar
evenstar

Elle jest ostra :) A to za sprawą różowego pieprzu w połączeniu z paczulą. Ten duet wzbogacony został kwiatami i liczi, które to dodaje słodyczy zapachowi. Całość jest naprawdę udana i w pewnym sensie wyjątkowa - nie zdarzyło mi się poczuć Elle gdzieś w tłumie, najwidoczniej nie każdemu odpowiada taki mocny charakter perfum.

Zapach ten kojarzy mi się z twardą osobowością, z kobietą bardzo stanowczą, może nawet trochę arogancką, momentami zadziorną, w idealnie skrojonym żakiecie, ołówkowej spódnicy, okularach, mocnym makijażu i szpilkach.

Trwałość ponadprzeciętna, w okolicach 6-7 godzin ładnie się unoszą, później pozostają blisko skóry. Nie pozostawiają mocnego ogona, ale na pewno otoczenie je zauważy.

Na początku swojej przygody z Elle byłam nią zauroczona, teraz minęło już moje zainteresowanie takimi głębokimi, paczulowymi zapachami. A może po prostu nie sprostałam Elle :)

Jan
05
2015
Amber92
Amber92

Swego czasu moje ulubione pachnidło ;> Nadal bardzo lubię, ale chyba zmienił mi się gust, bo już niestety nie powala.Od czasu tego zapachu polubiłam pieprzne zapachy. Dla mnie seksowny, wibrujący, odpowiedni na dzień.Na pewno kiedyś do niego powrócę, bo jest to pierwszy zapach, który po skończeniu nie został zastąpiony innym ;> (około 4 lat temu kupowałam pod rząd 3 flaszki) Polecam !

Nov
02
2014
Arsonist
Arsonist

Mówią, że komercyjna, oklepana, mało odkrywcza... I co z tego? Elle to jedna z moich żelaznych pozycji zapachowych na jesień i już! Mam tu pięknie skomponowaną kombinację jednych z moich ulubionych nut, które tak cudownie ze sobą współgrają, a mianowicie paczuli, róży, cytrusów i różowego pieprzu.

Rzeczywiście, Elle brzmi jak bardziej pieprzna, cieplejsza i mniej poważna wersja Midnight Poison. A mnie to tylko cieszy, bo trudno już dostępne Midnight Poison bardzo lubię, pieprz w perfumach wprost uwielbiam, więc nie mogło być inaczej - Elle pokochałam od pierwszego niuchnięcia. Jest rozgrzewająca, seksowna i młodzieńcza.

Trwałość i projekcję oceniam jako przeciętne, ale też dzięki temu są to perfumy uniwersalne, które mogę założyć do biura bez obaw, że kogoś powalę zbyt wieczorowym koktajlem. Nie wyrywają się dalej niż na odległość ramion i delikatnie sobie wygasają na przestrzeni kilku godzin, nie ewoluując w żadnym niechcianym kierunku i ani na chwilę nie tracąc charakteru.

Sep
21
2014
Maverick
Maverick

Elle bardzo przypadla mi do gustu. Niby to takie nic, niby powera nie ma, ale jest w tych perfumach soczysta elegancja. W moim przypadku paczula nie wyrywa sie na pierwszy plan, pieprz nie swidruje w nosie, a razem z roza tworza zapach dosc lekki w odbiorze, a jednoczesnie bardzo cieplo-rozany, ktory kojarzy mi sie z mocnym aromatem dzikiej rozy. Ten zapach powoduje, ze nawet w zwyklych trampkach czuje sie kobieco. On, tak jak ja , nie musi udowadniac wszystkim, ze jest kobiecy, seksowny, nie musi krzyczec i rzucac sie na przechodniow. Po prostu jest, tylko tyle i az tyle.

Apr
07
2014
amanda
amanda

Owszem, zapach ładny jest, nie można mu tego odmówić.
Podoba mi się, ale jest właśnie to ale.
Praktycznie żadna rewelacja czy zauroczenie od pierwszego powąchania a ja właśnie tego szukam w perfumach.
Dopiero teraz porządniej ruszyłam odlewkę i jestem trochę zawiedziona bo spodziewałam się większej soczystości i przejrzystości a tutaj różowy pieprz zaciera jakby wszystkie nuty.
Liczi, cytryna, róża, piwonia są najbardziej wyczuwalne spod trochę szorstkiej warstwy pieprzu , reszta jest dla mnie zatarta.
Owszem kupić na rozbiórce mogę, ale na cały flakon nie zdecyduję się tym bardziej cena powala a w butelce jak dla mnie żadnej rewelacji nie ma.
Jest owszem jedynie ładny zapach,ale takich jest mnóstwo.

Dec
26
2013
perfumeholic88
perfumeholic88

Kwaśne, soczyste cytryny wraz z wiercącym w nosie rózowym pieprzem i łagodną paczulą. to musiało mi się spodobać. Ten początek jest dość świeży, ma powera, a to lubię! Później cytrusy gdzieś ulatują i wkracza na scenę róża z piwonią i robi się dużo delikatniej i przewidująco, trochę wręcz nudno. Szkoda, bo gdyby Elle pozostał ten sam od początku do końca to zapragnęłabym własnego flakonu.
To miły zapach na wiosnę według mnie. Niezbyt ciężki, ale tez żaden z niego świeżak. Nie powiedziałabym, że jest jakiś zmysłowy czy nadaję się na randkę. Mnie pasowałby tak na codzień i czasem od świeta. Widywałam go w perfumeriach i nigdy nie przykuł mojej uwagi.

Dec
05
2013
Alarte
Alarte

Dla mnie, podobnie jak dla kolegi poniżej, ten zapach nie jest zbyt zachęcający, ale z innego powodu. Dla mnie jest to zapach kobiety, która pali sporo papierosów i próbuje to "zabić" zapachem róży i piwonii. Przypuszczam, że to mieszanka pieprzu z paczulą daje mi właśnie taki odbiór tego zapachu, ale autentycznie tak go czuję - nawet sprawdzałem, czy w składzie nie ma ukrytego tytoniu. Jako że palaczka u boku (nawet skropiona różami) nigdy nie była szczytem moich marzeń, moja żona dożywotnio nie zdoła mnie namówić na zakup Elle.

Dec
03
2013
Argentum
Argentum

Analizując piramidę zapachową, nie spodziewałem się niczego nowego. Owocowe nuty głowy, lekkie, kwiatowe serce i paczulowa baza. Było setki razy, a żeby osiągnąć sukces na rynku, trzeba umieć przedstawić znane składniki w nowych aranżacjach. Tu ukłon w stronę twórców zapachu, gdyż otrzymujemy "nudne składniki" w niezłej odsłonie, która cieszy się uznaniem kobiet.
Za pierwszym razem odrzuciłem zapach - badziewie, nie będę pisał recenzji, bo i nie ma o czym. Za drugim razem podszedłem z większą rezerwą, zapach w dalszym ciągu nie zachwycał. Po kolejnych testach, zdecydowałem się go opisać, uważam, że jako facet powinienem skrobnąć kilka słów o tym średnim, cholernie poprawnym zapachu. Elle to piękna kobieta, z jędrnym biustem, szczupłą talią i długimi, zgrabnymi nogami. Cóż można jej zarzucić? Ma wszystko... Szkoda tylko, że ubrana jest w niemodną sukienkę, która zakrywa piersi i sięga jej do kostek. Elka nie założy frywolnej kiecki, bo nie wypada! Co ludzie powiedzą, jeszcze nazwą ją ladacznicą - ona woli być poprawną, szarą kobitką.
Pierwszy akord jest trochę plastikowy, niestety trwa dość długo. Sztuczna nuta liczi potęguję równie sztuczną cytrynę, która sprawia wrażenie ludwikowej. Musimy to przeczekać, bo w sercu czeka na nas nagroda.:) Serce jest piękne. Świeżo ścięte, czerwcowe kwiaty posypane czerwonym pieprzem, który został pozbawiony ostrości. Z całego bukietu jestem w stanie wyróżnić tylko charakterystyczną nutę piwonii, inne kwiaty nie prezentują się tak okazale. Elle to oda do piwonii napisana przez średniej klasy poetę. Ciekawa interpretacja tego kwiatu, może trochę tandetna, ale na swój sposób interesująca. Piwonia sama w sobie nie jest pozbawiona "chemicznej" nutki, więc Elkowa odsłona całkowicie mi odpowiada. Serce nie trwa wiecznie, po nim nadchodzi baza. Sztuczna i wyeksploatowana niczym maluch mojego sąsiada, którym dojeżdża do roboty od 10 lat. Jeśli ktoś szuka oryginalności, ogona i paczuli w dobrym wydaniu, to odradzam. Jeśli ktoś szuka delikatnych kwiatów(piwonii), podbitych lekko sztuczną nutą, to polecam bez wyrzutów sumienia. Zaznaczam, że umiarkowana syntetyczność nie jest wadą, w dzisiejszych czasach trzeba znaleźć złoty środek, zwłaszcza w perfumiarstwie. Mnie, jako facetowi się podobają, ale gdybym minął dziewczynę, pachnącą Elle, to raczej bym jej nie zaczepił.
Średnia trwałość - 6h przy bliskoskórnej projekcji.

Nov
02
2013
KasiaS
KasiaS

Ze wszystkich kompozycji typu paczula plus owoc plus kwiat,a potem liczymy zyski, Elka jest tą,którą najbardziej lubię i cenię. Odrzuciłam przy pierwszym teście i przyznaję-niesłusznie. Ale też początek jest naprawdę banalny: cytryna,malyna,różowy pieprz... Nie bardzo mi się widzi ta faza,ale po paru godzinach okazuje się,że cholerstwo nadal siedzi i zaczyna pokazywać co potrafi. Baza Elki to naprawdę coś. Ma charakterek. Sprawia,że czuję sie 10 cm wyższa,ważąca 10 kg mniej,z włosami dłuzszymi o 10 cm i ubrana w ciuchy warte 10 razy więcej niż w rzeczywistości. Nie wiem,jak Ona to robi,ale polecam spróbować!
Jeszcze lepsza,moim zdaniem,jest wersja Intense,ale na tyle podobna,że chyba nie pokusze sie o osobną recenzję-po prostu jest bardziej drzewna i żywiczna a mniej owocowa. I droższa:)

Sep
26
2013
Izabela
Izabela

Perfumy, które zauroczyły mnie od pierwszego powąchania.
Jest w nich różowy pieprz, paczula, piwonia, jaśmin i liczi, cytryna i róża.
Nuty kwaskowych owoców równoważone są przez słodkie nuty kwiatów, żeby zrobić miejsce dla pieprzu, który jest składnikiem nadającym ton całej kompozycji.
Są bardzo wibrujące, zaciekawiają.
Nie są przewidywalne, mają pazura, który sprawił, że tak bardzo mi przypadły do gustu, że je kupiłam, chociaż poszłam do perfumerii powąchać nowości. :)
Tak to jest czasami, idziemy zobaczyć nowości, a wychodzimy z perfumami, których przez tyle lat nie odkryliśmy.

Sep
26
2013
Mademoiselle
Mademoiselle

Uwielbiam paczulę, a w Elle gra główne skrzypce. Różowy pieprz nadaje zapachowi zadziorności i sprawia, iż Elle jest jedyna w swoim rodzaju. To nie mieszanina kwiatów, a mała nowoczesna perełka. Idealna dla kobiety GLAMOUR. Kwiaty, przede wszystkim piwonia, róża i jaśmin nie duszą, lecz dopełniają kompozycję, a ich aromat jest złagodzony dzięki cytrynie.

Elle jest nowoczesna, pewna siebie i drapieżna. Wodzi mężczyzn za nos i dominuje. Nie lubi być w cieniu lecz bryluje w towarzystwie.

Zapach jest trwały i dzięki dużej ilości pieprzu charakterny, nikt nie powinien przejść obok Elle obojętnie !

Jul
02
2013
samsara
samsara

Ulubione z "moich ulubinych" perfumy mojego męża. Podniecają go: gdy się kończą, kupuje mi kolejną butelkę...czy muszę coś jeszcze dodawać-są boskie. A do przedmówczyń-ja tam lubię, gdy jest pieprznie! Gdybym miala ten zapach zilustrować muzycznie, wybrałabym Lana del Rey Body Electric.

Mar
03
2013
vertigo
vertigo

A ja JĄ lubię :)
I mimo, że to perfumy zupełnie nie dla mnie, przyjemnie jest je czasem poczuć na przechodzącej dziewczynie.

Nie są też specjlanie oryginalne... Połączenie paczuli z różą (+ innymi kwiatami) i owocami (głównie cytrusami), czyli nadanie jej bardziej noszalnego i komercyjnego charakteru okazało się biznesowym strzałem w dziesiątkę w pierwszej dekadzie XXI wieku. Elle, Midnight Poison (nota bene wydane w tym samym roku i stworzone przez 2 tych samych perfumiarzy), Perles (choć to już trochę inna bajka), oraz Coco Mademoiselle, Idylle, So Elixir ...

Zapach jest intensywny, słodki, trochę ostry, zwracający uwagę otoczenia. Według mnie, idealny na imprezę. Raczej nie elegancki, przypomina drinka na różowym, lekko musującym winie. Niespecjalnie tajmeniczy, za to uwodzący prostym przekazem: radością i witalnością.
Paczuli, róża, jaśmin, piwonia, cytryna. Lubię.

Jan
05
2013
elczyk
elczyk

Paczula i pieprz świdruje mnie w nosie. A paczuli tak wyeksponowanej nie lubię.

Oct
17
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Yves Saint Laurent Elle, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Yves Saint Laurent Elle, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Elle marki Yves Saint Laurent. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Elle marki Yves Saint Laurent reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Shiseido Zen Lalique Perles De Lalique Christian Dior Midnight Poison Chanel Chance Eau de Toilette Lolita Lempicka Si Lolita Christian Dior Dune Bottega Veneta Bottega Veneta Christian Dior Dior Addict Chanel Coco Mademoiselle Giorgio Armani Armani Mania Hermes Eau des Merveilles Kenzo Kenzo Amour Christian Dior Dolce Vita Jimmy Choo Jimmy Choo Chanel Coco Eau de Parfum Agent Provocateur L'Agent Thierry Mugler Alien Hermes Elixir des Merveilles Eisenberg J'ose Viktor&Rolf Flowerbomb

Advertisement

Popularne marki i zapachy: