Marki » T-Z » kwiatowe « Grupy

Rose Poivree The Different Company dla kobiet

Rose Poivree The Different Company dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 12
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 1 Miałem: 3 Chcę: 3

główne akordy
różany
lekko korzenny
aromatyczny
piżmowy
świeży korzenny

Rose Poivree marki The Different Company to kwiatowe perfumy dla kobiet. Rose Poivree został wydany w 2000 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Jean-Claude Ellena. Nutami głowy są różowy pieprz, kolendra i czarny pieprz; nutą serca jest róża; nutami bazy są wetyweria i cywet.

Perfume rating: 3.00 out of 5 with 12 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Różowy pieprz Kolendra Czarny pieprz

Środkowe Nuty
Róża

Dolne Nuty
Wetyweria Cywet

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 1
 
duża 2
 
bardzo duża 0
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 3
 
duża 1
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Rose Poivree by The Different Company.

Ten zapach przypomina mi...  

Advertisement

Rose Poivree Recenzje Perfum

nadzieja
nadzieja

"Kiblowa róża", tak ją ujęłam w dwóch słowach po testach z odlewki. Mąż kazał się pozbyć, "smród" - krzyczał; przekazałam mamie (z bólem serca).

Z jednej strony to smutny zapach, wyschniętych, zakurzonych róż w kryształowym, zakurzonym wazonie. Z drugiej przywodzi na myśl elegancką (niegdyś), wielkomiejską toaletę publiczną; wyłożoną kaflami salę pełną pisuarów, które służą już wiele lat i zapach moczu wżarł się w ceramikę. Mimo, że nie są to piękne obrazy, sam zapach jest niesamowity.

Sep
15
2016
Winfryda
Winfryda

W kompozycji wyraźnie czuć pieprz, kolendrę, różę, wetiwer i cywet. Co w ostatecznym rozrachunku skutkuje na mojej skórze zapachem... siana obsikanego przez kocura. Niestety. Nie chce być inaczej ani latem, ani zimą. Zdecydowanie nie dla mnie. Chociaż trwałość i projekcja zasługują na pochwałę.

Jan
24
2016
Kiszonyogor95
Kiszonyogor95

Bardzo niszowy i niełatwy zapach, spod szyldu The Different Company. Rzeczywiście bardzo „different”.
Kompozycyjnie zrobił na mnie dobre wrażenie, choć zdecydowanie nie chciałbym nim pachnieć. Dlaczego? O tym już za chwilę, w poniższej recenzji.
Początkowa faza to przede wszystkim pieprz z kolendrą. Ja róży w otwarciu praktycznie nie wyczuwam. Aromat jest zdominowany przez pokłady pieprzu – bardzo mocnego, suchego, dopełnionego kolendrą, która dodatkowo wzmacnia natężenie przypraw w kompozycji. Coś mi się w tym zapachu (a szczególnie w pierwszej fazie) kojarzy z Guerlain’em Homme L’Eau Boisse… Testowałem go niegdyś, co prawda dość przelotnie, ale wyraźnie czuję podobieństwo pomiędzy tymi zapachami, głównie w sferze tego charakterystycznego przyprawowo-suchego charakteru. Możliwe że jest to poniekąd zasługa wetywerii, której w Rose Poivree również jest sporo.
Okej, wystarczy o tych podobieństwach, bo główny bohater niniejszej recenzji jest wystarczająco interesującym tworem do opisywania :)
Róża zaczyna się pojawiać dopiero po pewnym czasie, gdy pieprz trochę łagodnieje (choć nadal jest obecny - właściwie nie da nam spokoju aż do samego końca). I tutaj robi się nieswojo, bo nie jest to róża z jaką mamy zazwyczaj do czynienia. Róża w Rose Poivree jest bowiem „mało różana”. Może brzmi to dziwnie, ale tak właśnie jest. Z reguły, podkreślam – z reguły - kwiat ten jest przedstawiony raczej w sposób pozytywny, radosny i „żywy”. W dziele Elleny, mamy natomiast do czynienia z różą jakby w letargu, która straciła już całą energię do egzystowania, zrzuciła swoje płatki i żałośnie usycha. Mi od razu przyszedł do głowy obraz zdziczałych krzaków róży w zaniedbanym ogrodzie, przy niegdyś pięknej acz obecnie zapuszczonej, leciwej posesji, zamieszkałej przez starszą, samotną osobę, którą nikt się już nie opiekuje. Niezwykle smutna i przygnębiająca to wizja, ale tak właśnie ten zapach na mnie działa – jest ze wszech miar nostalgiczny i pesymistyczny.
W kompozycji pojawia się również cywet, choć ja traktuję go tutaj jedynie jako dodatek – nie wybija się specjalnie na mojej skórze i nie mam skojarzeń z nutami „urynalnymi”.
Trwałość wynosi około 7-8h, przy dość mocnej projekcji przez pierwsze 2h, potem osiada bliżej skóry, na szczęście…
Byłbym zapomniał - dopiero przy pisaniu tej recenzji uświadomiłem sobie, że jest to zapach damski. Wg mnie nic bardziej mylnego. Uważam że ze względu na swój charakter, może być noszony przez przedstawicieli obydwu płci, ba – to jedno z najbardziej męskich ujęć róży z jakimi się spotkałem, bardzo poważne i wytrawne.
Zbierając to wszystko „do kupy” – pod względem olfaktorycznym, Rose Poivree jest dziełem zdecydowanie wartym poznania, bardzo oryginalnym i niespotykanym. Natomiast jeśli chodzi o sferę czysto użytkową – jak dla mnie kompletnie nienoszalny, zbyt trudny i przygnębiający, aby używać go globalnie.
Polecam testy, flaszki w życiu bym nie kupił, a nawet nie chciałbym w prezencie.
Natychmiast wpadłbym w depresję…

Dec
17
2014
Arsenicum
Arsenicum

Trudna i specyficzna kompozycja.
Nie spodziewałem się cudów, jestem sceptycznie nastawiony do dzieł dwóch perfumiarzy: Elleny i Kurdijana, dlatego rzadko recenzuje ich twory, nie chcąc wyjść na kogoś stronniczego. Tę recenzję piszę lekką ręką, bo materiał opisowy jest świetny.
Rose Poivree, to perfumy niezmienne w czasie, one po prostu dogasają.
Króluje róża - żadna niespodzianka. Niespodzianką jest jej aranżacja - według mnie, bardzo odważna i ciekawa.
Z jednej strony, widzę zasikany krzak dzikiej róży, z drugiej, wazon, z bukietem suchych kwiatów, które wydzielają ostatki kwaśnej woni. Te skojarzenia to sprawka pieprzu i cywety. Nie lubię minimalizmu, cenię sobie przepych, jednak ta interpretacja róży do mnie przemawia. Mimo pozornej prostoty i nieco kwaśno-ordynarnej nutki, Rose Poivree zaliczam do udanych, różanych kompozycji. Dodam, że nosi się je świetnie, jednak polecam umiarkowaną aplikację, gdyż w przypadku nadużycia, możemy pachnieć, że tak powiem: „moczowo”.
Trwałe! Do siedmiu godzin, przy średniej projekcji.
Niech Was etykietka nie zwiedzie, to jeden z nielicznych, stuprocentowych, różanych uniseksów.

Sep
23
2014
Melitele
Melitele

Zupełnie inna ta róża od znanych mi do tej pory.
To róża przysypana garścią pieprzu i stonowana wetywerią. Perfumy utrzymane są w tonacji chłodnej, spokojnej. Na mojej skórze rozwijają się liniowo.

Ktoś mógłby powiedzieć, że dziwna ta róża. Taka "ciężkostrawna".
A ja uważam, że ma swój urok i klimat.
Całość należy zdecydowanie do ciekawych kompozycji i warty jest poznania.

Mar
16
2014
vertigo
vertigo

Moja opinia będzie krótka i częściowo pokryje się z pierwszą o perfumach Rose Poivree.
W moim notesie przy tym zapachu zapisałam tylko jedno słowo: "smutny".
Róża jest wyraźnie wyczuwalna, razem z nutami zwierzęcymi i suchymi, wytrawnymi przyprawami. Zapach jest bardzo intensywny, ale nie ma w sobie życia. Jest poważny i ponury. Obrazując ten nastrój, ubrałabym go tylko w jeden dzień w roku - 1 listopada.
Dla mnie to jeden z najbardziej odpychających zapachów, jakie poznałam. Wersja sprzed reformulacji.

Oct
21
2013
patetico
patetico

Zawsze piękne, trafne i jak sądzę za mało tu doceniane recenzje EJo pokrywały się zawsze z moim odbiorem zapachów, ale nie tym razem.
Myślę, że to jest róża którą można się zachwycić.
Mało tego, mnie trafił 'piorun sycylijski'!
To określenie wyjątkowo mi tu pasuje, a oznacza, już nawet w potocznym języku nagłe zauroczenie o wielkiej sile rażenia.
Wzięło się z książki Mario Puzo "Ojciec Chrzestny".
Michael Corleone jedzie na Sycylię, spotyka dziewczynę i tam go TO COŚ trafia.
Było mi dane pracować kiedyś u starego, rodowitego Sycylijczyka z Neapolu, w restauracji, gotował z resztą wspaniale i od dziecka, co było godne podziwu.
Ale to nie o tym rzecz, a o szale sycylijskim raczej, bo mój chlebodawca krzyczał, tupał i klamkami wybijał dziury w tynku, czym przyprawiał mnie o nielekkie palpitacje:)
I taka jest róża Different Company, temperamentna jak człowiek z południa Włoch, sama z resztą stamtąd może pochodzi.
Róża Damasceńska z obszaru Morza Śródziemnego, bardzo intensywna i wonna, ale w tym zapachu krzycząca i tupiąca nóżkami, a może raczej korzonkami:)
Podobno do produkcji Rose Poivree jest wymagana ilość 50 kg świeżych płatków i to naprawdę czuć!
Jestem oszołomiona naturalnością tej woni.
A wracając do kuchni - jeśli potrafimy sobie wyobrazić znakomity befsztyk obtoczony dokładnie w ziarnach paru gatunków pieprzu, łatwo wyobrazimy sobie też różę DC, jest wilgotna i posypana ostrymi, aromatycznymi ziarenkami.
Nie tylko pieprzu, ale także świeżo zmielonej kolendry.
Na początku daje ostro po nosie, ale potem się wygładza, aby ustąpić miejsca chłodnej, wilgotnej wetywerii i cywetowi.
Jak pięknie tu brzmi ten ostatni!
Harmonizuje zapach, utrwala, uszlachetnia.
Różowa róża, różowy pieprz, zwierzak z różowym nosem, a perfumy takie 'nieróżowe', szalone i pełnokrwiste.
Boska róża, obym nie przeklinała dnia, kiedy ją pierwszy raz poczułam, bo coś mi się wydaje, że zdrenuje mi kieszeń:)
Ale na sycylijski piorun człowiek nigdy nie jest gotowy.
Chylę czoła, panie Ellena.
Doskonała trwałość i projekcja.
Mój różany 'must have':)

May
20
2013
EJo
EJo

Pomyślałam sobie że będzie ciekawie - pieprz, kolendra, róża i wetyweria na dodatek :)) Hm... ale dziwna ta róża, jakby nie różana. Właściwie lekko przywiędła, czy też już zasuszona - bo woda w wazonie wyparowała a powietrze w tym dusznym pokoju dookoła suche jak pieprz. Na mnie najpierw pieprz i to taki, że aż wierci w nosie, zupełnie dominuje nad kolendrą i nad różą, paskudnik z ogromnym pazurem. A róża sobie smętnie stoi we wspomnianym wazonie, straciła już kolory i parę płatków, liście zeschnięte i pozwijane w ruloniki. Ma wprawdzie w sobie odchodzący cień siebie z czasów świetności, ale jakże jest smutna...

Dla mnie RP to zapach bez polotu, na pewno nie polecam zakupu w ciemno - to nie jest róża. którą można się zachwycić. Na szczęście dla mnie (i mojego portfela) zaopatrzyłam się jedynie w sporą odlewkę, którą zużyłam próbując polubić tę wiekową królową kwiatów.

Mar
29
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum The Different Company Rose Poivree, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu The Different Company Rose Poivree, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Rose Poivree marki The Different Company. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Rose Poivree marki The Different Company reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Frederic Malle Lipstick Rose Serge Lutens La Fille de Berlin Kenzo Kenzo Jungle le Tigre Montale Aoud Damascus John Galliano John Galliano L`Artisan Parfumeur Mechant Loup Etat Libre d`Orange Tilda Swinton Like This Hermes Hermessence Ambre Narguile Givenchy Organza Indecence L`Artisan Parfumeur Tea for Two Sisley Soir de Lune L`Artisan Parfumeur Dzongkha Boucheron Initial Gabriela Sabatini Magnetic Oriflame Sir Avebury Montale Dark Purple Christian Dior Poison Tendre Juliette Has A Gun Lady Vengeance Olivier Durbano Cristal de Roche (Rock Crystal) Frapin 1270

Advertisement

Popularne marki i zapachy: