Marki » R S » szyprowo - kwiatowe « Grupy

Soir de Lune Sisley dla kobiet

Soir de Lune Sisley dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 107
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 43 Miałem: 36 Chcę: 50 Ukochany zapach: 4

główne akordy
miodowy
drzewny
kwiatowy
ziemisty
świeży korzenny
słodki
Filmy
Soir de Lune Sisley dla kobiet Filmy
Zdjęcia
Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia Soir de Lune Sisley dla kobiet Zdjęcia

Soir de Lune marki Sisley to szyprowo - kwiatowe perfumy dla kobiet. Soir de Lune został wydany w 2006 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Dominique Ropion. Nutami głowy są gałka muszkatołowa, kolendra, mandarynka, olej pieprzowy, bergamotka i cytryna; nutami serca są mimoza, irys, róża majowa, brzoskwinia, jaśmin i konwalia; nutami bazy są paczula, miód, drzewo sandałowe, piżmo i mech dębowy.

Perfume rating: 3.74 out of 5 with 107 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Gałka muszkatołowa Kolendra Mandarynka Olej pieprzowy Bergamotka Cytryna

Środkowe Nuty
Mimoza Irys Róża majowa Brzoskwinia Jaśmin Konwalia

Dolne Nuty
Paczula Miód Drzewo sandałowe Piżmo mech dębowy

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 1
 
słaba 2
 
przeciętna 2
 
duża 8
 
bardzo duża 16
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 3
 
przeciętna 3
 
duża 19
 
olbrzymia 6
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Soir de Lune by Sisley.

Ten zapach przypomina mi...  
Byc Moze...Tokyo
6 nie tak
Diva
4 nie tak
Plaisir d' Amour
2 nie tak
Diane
1 nie tak
Coriandre
1 nie tak

Soir de Lune Recenzje Perfum

Sylwia74
Sylwia74

Tajemniczy zapach, jakże różny od wszystkich innych, które mam czy kiedyś posiadałam. Soir de Lune to przepiękna oda do księżyca. Zapach bardzo intymny i zmysłowy. Jest ziołowo, jest gęsto, jest miodowo. Jest majestatycznie. Nosząc go na sobie czuję się nieziemsko. To nie są perfumy, którymi chcę czarować otoczenie, ja chcę pachnieć nimi dla samej siebie. W rzadkich chwilach gdy przebywam sama ze sobą uwielbiam pachnieć Soir de Lune. Patrząc na nuty zapachowe nie sądziłam, że ten leśno-paczulowy szypr tak mnie uwiedzie. A uwiódł i to bardzo! Jest intrygujący i szykowny, ziołowo-przyprawowy, z wyraźnie wyczuwalnym mchem dębowym, miodem i cytryną. Trzeba mieć odwagę by nosić te perfumy w czasach gourmandowych słodkości. To perfumy dla kobiety odważnej, pewnej siebie. Na razie mam miniaturkę ale jak kiedyś wyleczę się z perfumoholizmu i na mojej toaletce staną dwa no może trzy flakony (zamiast 42) to na pewno jednym z nich będzie Soir de Lune. Flakon jest przepiękny i nie może być przytłoczony obecnością wielu innych butelek. Korek flakonu to małe dzieło sztuki. Brawo Panie Ropion, ten zapach to arcydzieło sztuki perfumiarskiej.

Apr
15
2016
Rusłana
Rusłana

Maleńka odlewka tego zapachu pachniała mi przecudownie. Baśniowo, magicznie, tajemniczo; zupełnie inaczej niż wszystko, co do tej pory znałam. Jak jak upojna noc przy pełni księżyca, kiedy to dziać się mogą niezdolne do wyobrażenia cuda. Nie mogłam przestać wąchać przekonana, że oto znalazłam ,,swój" zapach, który zostanie ze mną na zawsze.
Z niecierpliwością czekałam na okazję ,,godną" przetestowania zapachu na sobie.
Zdarzyła się. Kobiecy wieczór w filharmonii, czarna suknia, czerwona szminka, rude loki.
No i on- majestatyczny Soir de Lune. Myślałam, że będę mieć świat u swoich stóp.
Niestety... Moja skóra zupełnie nie oddała piękna zamkniętego w buteleczce. Pokwaśniało to i zgorzkniało... Róży nie poczułam wcale, miód przestał przypominać płynne złoto, stał się jakiś syntetyczny a na końcu poczułam męski pierwiastek.
Zapach na pewno charakterystyczny i zwracający uwagę ale mimo moich najszczerszych chęci miłości na całe życie- nie został tym ukochanym.
Trochę łagodniejszy i bardziej ułożony niż Magie Noir, przypomina mi też Black Pearls Elizabeth Taylor.

Mar
06
2016
amanda
amanda

Jeden z moich ulubionych klasyków obok Magie Noir,La Perli,Must de Cartier,który choć nie jest szyprem,ale klasykiem tak.
Ja za bardzo klasyczna nie jestem,noszę raczej dżinsy,jednak to mi nie przeszkadza by czasem zapachnieć,nawet tak bez okazji eleganckim szyprem.
To kapryśny zapach,nie zawsze daje to czego oczekuję.
Czasem się zamyka i zieje suszonym zielskiem.
Zamiast kobieco,elegancko,z dystansem czuję się jak czarownica albo babka zielarka co wyszła z lasu.
Lubię w nich i w innych tę szyprową zaporę budującą niewidzialny dystans podszyty klasą.

Mar
04
2016
balela89
balela89

Uwielbiam.. te perfumy kojarzą mi się z taką niewymuszoną elegancją do tego nie są chłodne a takie zmysłowe- ta zmysłowość absolutnie nie jest nachalna ani krzycząca, jakby wywodziła się z naturalnej pewności siebie i świadomości własnej kobiecości.. Mając te perfumy na sobie czuję jakby otaczała mnie migotająca pajęczyna miodu zawieszona gdzieś nieopodal mokrego poszycia lasu.. coś niesamowitego.. Nietuzinkowy zapach na wielkie wyjście albo na taką chwilę sam na sam ze sobą..

Feb
23
2016
lady Vader
lady Vader

Miodowo – ziołowy szypr, z dość męską, paczulową bazą. Rozczarował mnie, bo przy każdym pobieżnym teście obezwładniał mnie tą swoją miodową zmysłowością i mocą, a przy globalnym noszeniu okazał się zbyt cichy i bliskoskórny, tak jakby moja skóra go pożerała.

Szkoda :(.

Dec
02
2015
bonbonmacaron
bonbonmacaron

Bardzo mi się podoba, choć po testach nadgarstkowych byłam na nie. Globalnie, cudo. Na mojej skórze wybija się paczula z różyczką, wytrawną i chłodną. W tle pobrzmiewają cytrusy i piękna wyraźna brzoskwinka/morelka dodatkowo zapach mchu dający szyprowego pazura. Przyprawy tylko delikatnie dają o sobie znać, ogólnie czuję się w tym zapachu czysto, dostojnie i nad wyraz dobrze. Miałam obawy przed wyłażącym często na mnie szyprowym, zapoconym, futrzastym zwierzem, ale Soir de lune taki nie jest, piżma na szczęście jak na lekarstwo a i brzoskwinia tonuje wszystkie te dzikie zapachy.
Zapach ten pasuje mi do tweedowych doskonale skrojonych marynarek, jedwabnych bluzek pod wełnianymi gyzącymi swetrami, bryczesów, diamentowych kolczyków i wiatru we włosach. I wcale nie na wieczór.

Nov
11
2015
Raisa
Raisa

W ogóle nie czuję tu miodu. A raczej: tak, jest w tym zapachu jakaś słodkość, którą można nazwać miodem, a można też nazwać czymś innym, ale jest ona bardzo głęboko ukryta.

Ten zapach jest przede wszystkim słony i gwałtowny. Tak jak gwałtowne są fale uderzające o skaliste wybrzeże. Czuję w nim żywą zieloność, ukrytą tak samo jak słodycz. Jak życie, które jest głęboko w oceanie. To nie jest jednoznaczna słoność morza, jak w Womanity Muglera. To morze wielotonowe.

To też zapach, który nie daje za wygraną. Jest, trwa.
Zakładam go tylko wtedy, kiedy czuję się pewnie albo w te dni, kiedy wiem, że będę o coś walczyć - i nie zgodzę się łatwo na odmowę. To nie jest zapach na dni niepewności, nieporadności, zwątpienia. Wtedy może udusić.

May
27
2015
gardenia
gardenia

To taka nieoczywista oczywistość, przecież patrząc na horyzont widzimy, że Ziemia jest okrągła, w dodatku Słońce kreci się wokół niej, wszystko spada na dół, no przecież widać, gołymi oczami! Niemcy nie maja poczucia humoru, Francuzi to najlepsi kochankowie a Włosi niewierni choc namiętni. Swinie to świnie, a osły to osły, o wilkach już nie wspominając...;D
Patrząc na nuty, flakon i znając zapach Eau du Soir firmy tejże WIDZIAŁAM przecież, że Soir de Lune nie bedzie mi sie podobać: mech dębowy na pierwszym miejscu, a potem paczula, kolendra, mimoza i o zgrozo: miód! No i te recenzje o zatęchłych lochach, wiedziałam,jak to będzie pachnieć i że to na 100%to nie moje klimaty!
A jednak...się kręci a Soir de Lune podoba mi się i to jak!
Otwarcie już mnie zaintrygowało: ziołowo jakos tak, nieprzystępnie, sucho, szaro ale... ciepło jak rozgrzane powietrze Prowansji, kamienne kręte uliczki wśród donic pełnych ziół, kwiatów i chłodzących murów starych kościółków i domostw.
Soir de Lune to dla mnie opowieść o róży, ale ta róża jest taka...nieoczywista - niby niewiodczna, zagląda zalotnie zza zasłony chłodnego mchu dębowego, ziemistej nieprzystępnej paczuli, suchej mimozy, kolendry i miodu. Ta róża jest pąsowa, dostojna, ale też taka chrupka, krucha jakby jej płątki były zmrożone i delikatne jak porcelana...
Mnie Soir de Lune opowiada też historię dwojga zakochanych: spotykają się w przydrożnej Auvergne wieczorową porą, jest ciepło, trochę duszno, jego gładki policzek pachnie staromodnym mydłem do golenia, a ona nosi czerwoną elegancką sukienkę...W oddali widać wzgórza Saint Paul de Vence, ślicznego prowansalskiego miasteczka...Włąśnie wznoszą kieliszki z czerwonym winem i upajają się chwilą, pięknym widokiem i sobą. Oczywiście na szafirowym niebie świeci księzyc...;)

Jan
25
2015
MondoDiverso
MondoDiverso

Kochani, już tyle o tym zapachu napisano recenzji, że ja mogę się w mniejszym lub większym stopniu z nimi zgadzać lub nie. Każdy odbiera zapachy inaczej. I jakież to błogosławieństwo dla ludu. Bo co to by się działo, gdybyśmy wszyscy roztaczali w koło taką samą woń:)
Ale wracając do tematu. Im więcej zapachów (niszowych i "komercyjnych" "przerobiłam" na własnej skórze, tym bardziej Sisley Soir de Lune jest dla mnie objawieniem (tych objawień mam troszkę też z innymi zpachami:)
Zalewani jesteśmy nudnymi, rozmytymi kompotami owocowymi z dodatkiem jakiejś woni kwiecistej bo ma być szybko, łatwo i ....krótko, ale przynosić zyski rzecz jasna musi. Wciąż nowości i wariacje na temat kompotu z kompotu. Nudne to doprawdy.
Z Sisley moja przygoda trwa już dwa lata i wciąż mnie zaskakuje. Zapach dopracowany i dokończony. Nie ma w nim miejsca na fuszerkę:) Jest gęsto i miodowo na czymś cierpkim. Niezwykle elegancki, szykowny. Myślę, że wybiera sobie osobę, z którą chce zawrzeć głębszą przyjaźń. Dlatego też, być może, niektóre osoby mogą czuć się zawiedzione i odtrącone:)
Na mojej skórze pokazuje swoje piękno. Rozwija się bardzo powoli, majestatycznie, by po paru godzinach pokazać prawdziwą piękną i czułą twarz. Zapach współgra ze mną - jest aksamitnie, ciepło, ale z charakterem i pazurem. Uwielbiam go.
Wzbudza skrajne emocje. Jednych odrzuca, a innych intryguje i o to właśnie chodzi.
Dodam jeszcze, że jestem osobą młodą ciałem i duchem:) i nie oznacza to, że jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla Pań po 50...
Dla Sisley metryka nie istnieje. No chyba, że mówimy o innej dojrzałości - to tak.

Sep
19
2014
agusia12321
agusia12321

Perfumy w których obecne są mech i paczula nie są lubiane przez większość osób.
Ja to rozumiem, chociaż kocham oba składniki.
Mimo, że w Soir jest miód i ja go wyczuwam, bo wprowadza do zapachu taką miękkość i słodkość to chropowaty mech i mroczna paczula wysuwają się na pierwsze miejsce. I to one w głównej mierze grają pierwsze skrzypce.
Nie jest to łatwy zapach, ale wart poznania.
Trwałość bardzo dobra.
Projekcja wysokich lotów.

Sep
02
2014
Arsenicum
Arsenicum

Szypr... Już sam w sobie kobiecy.
Inny, budzący niepokój u kobiet, wywołujący mdłości u niejednego mężczyzny. Dużo przeczytałem o tych perfumach, nie są popularne, nie są docenione - wielka szkoda, dla mnie to arcydzieło. Staję w ich obronie jako facet i miłośnik perfum. Najpierw, sam musiałem się przed nimi bronić, teraz przychodzi mi osłonić je swoim słowem.
Soir de Lune to perfumy, które trzeba oswoić, poznać. Pierwsze, drugie, trzecie, a może nawet siódme podejście nie odsłoni przed nami całego bukietu kompozycji. Może przy ósmym teście, Soir de Lune uwolni z siebie choć trochę piękna?
U mnie łatwo nie było. Po wielu testach, udało mi się nawiązać przyjaźń z Soir de Lune, chcę wąchać ten zapach, lecz nie na sobie. Moim ideałem kobiety jest kobieta elegancka, kobieta znająca swą wartość, kobieta nietuzinkowa, kobieta "szyprowa"... Tylko prawdziwa kobieta udźwignie szypr. Rozumiem negatywne opinie, Soir de Lune potrafi spłatać figla, ale to kolejny dowód na geniusz twórcy tych perfum i na to, że są one współczesnym arcydziełem. Perfumy, które nie zaskakują i perfumy martwe, nie są godne wpisu w kanon dzieł sztuki. Soir de Lune to woń zaskakująca i niebywale zmienna.
Dawno nie pisałem żadnej pozytywnej recenzji, wiecznie mi coś nie pasowało. Tu za słabe parametry, tam kompozycyjne braki, gdzie indziej fatalna jakość składników. Pomyśleć, że moje względy zdobył zapach z 2006 roku, jeszcze dziwniejsze jest to, że mam do czynienia z szyprem. Przecież one są takie „be!”... Cieszę się, że po zaciętych bojach, w końcu mogę wyrazić swoją opinię o tych sponiewieranych perfumach, które przywracają mi wiarę w nowoczesne perfumiarstwo.
Na mnie grają pięknie, lecz oczywiste jest to, że nosił ich nie będę. To nie są perfumy dla facetów, lecz moje poczucie obowiązku i zachwyt na tą kompozycją, nie pozwoliły mi zrezygnować z testów globalnych. Posunąłem się nawet do olfaktorycznego świętokradztwa - założyłem Soir de Lune na imprezę. Facet w szyprze to istna groteska, ale jeśli piszę recenzję, to zawsze zaliczam test globalny wśród ludzi. Musiałem to zrobić, byłem ciekaw emocji, jakie wywołają te perfumy. Wywołały! 20 minut po aplikacji - świetne perfumy, gdy tylko wszedłeś, to można było je poczuć. 2 godziny od aplikacji - pachniesz starą babą. No cóż... Mam za swoje, całe szczęście, że wszyscy moi znajomi wiedzą o moim fiole i często przymykają oko na dziwne eksperymenty. Ale coś za coś… Podrzucam im coś pachnącego na ważne okazje, czy spotkania.:)
Słów kilka o samej kompozycji...
Róża, róża, róża. Niesamowita, inna. Jakby wyjęta z cylindra miarowego, do którego ktoś wpuścił sporą ilość chloru, czy innego gazu o charakterystycznej, ostrej woni. Róża nieco chemiczna, w oparach środka owadobójczego. Myślę, że to zasługa wora przypraw i ogólnego przeładowania kompozycji. Owe przeładowanie daje nieraz efekt muchozolu, dzieje się tak zazwyczaj w ciepłe dni, więc odradzam używanie Soir de Lune w wysokich temperaturach, bo mimo tego, że zrobimy komuś przysługę wytruwając wszystkie muchy, to pozostawimy po sobie kiepskie wrażenie.
Jeśli chodzi o serce, to nutka muchozolu znika. Niezależnie od pory dnia, czy innych warunków, w sercu kompozycja wygładza się, traci swój „chemiczny” wydźwięk i wchodzi w kobiece, mniej przyjemne (bo czysto szyprowe) dla nosa rewiry. Wychodzą sztandarowe składniki podstawy każdego szypru: mech dębowy, drewno sandałowe, czuję też dużo miodu (nie lubię) i sporo paczuli. Baza może zwalić z nóg swoją surowością. Kobieta ubrana w Soir de Lune wysyła konkretny sygnał: hola, hola, nie patrz na mnie takim wzrokiem, bo takich jak Ty, to ja zjadam na śniadanie. Kobieta, która pachnie jakąś „landryną” wygładza wszelkie pagórki, kobieta pachnąca szyprem tworzy wokół siebie Himalaje, które trzeba pokonać, by zamienić z nią choćby słowo…
Soir de Lune polecam KOBIETOM. Prawdziwym! Perfumy niebywale eleganckie, dystyngowane, chłodne, wytwarzające aurę niedostępności wokół nosicielki. Radzę używać wieczorem i to w chłodniejsze dni. Podczas upałów wychodzi wyżej wspomniana, nieco chemiczna nuta, która w kompozycji tak czy siak jest, jednak podczas wysokich temperatur przybiera na sile i poddusza.
Trwałość oscyluje w granicach 6-7 godzin, projekcja typowa dla eleganckich zapachów, jednak radzę używać z umiarem.

Jul
19
2014
Alarte
Alarte

Tutaj nie ma co pisać poematów lub usprawiedliwiać się, że nie potrafi się Soir de Lune odźwignąć. Po prostu na użytek tego i jeszcze paru innych zapachów Fragrantica powinna dołożyć kolejną kategorię: STĘCHŁE lub - pozwólcie, że sięgnę po odpowiednie słówko do poniższej recenzji Marialisy: SPLEŚNIAŁE. Jeżeli kogoś ta dosłowność miałaby bardzo urazić, proponuję nazwę bardziej umowną, np. RODZINA ADDAMSÓW. W tej kategorii złoty medal otrzymuje bezsprzecznie Angel Muglera, ale Soir de Lune powinien dostać srebrny medal, też przecież zaszczytny.
Ten zapach da się jako tako znieść przez pierwszą godzinę - wtedy kojarzy się z wonią nagrzanej słońcem skórzanej tapicerki samochodu, którym przed chwilą jechała kobieta obficie skropiona różanymi perfumami - ogólnie coś jakby Bottega Veneta, do której dołożono łyżkę miodu. W tym czasie ta stęchła lub jak kto woli - spleśniała nuta plącze się dopiero nieśmiało gdzieś w tle. Jednak po godzinie wysuwa się ona na pierwszy plan i tak już zostaje do końca przez wiele, wiele godzin.
Zapach jest ponury, mroczny, wręcz piwniczny, więc gdyby mi dziewczyna przyszła na pierwszą randkę wyperfumowana Soir de Lune, uciekałbym w te pędy.
Moja żona nie pozwala nawet lekko się tym skropić, a moja mama do dziś głośno się zastanawia, co ją podkusiło, żeby w zeszłym roku kupić tę Rodzinę Addamsów.
Jeszcze jedno ostrzeżenie - nie perfumujcie ubrań Soir de Lune, bo potem czuć na nich stęchliznę całymi tygodniami, a nawet przenosi się ona w szafie na ubrania wiszące po sąsiedzku!

Jun
22
2014
adaszek
adaszek

Od samego początku myślałem, że to nie jest zapach dla mnie. Nawet gdyby było napisane unisex, no nie byłbym w stanie go udźwignąć. Bardzo chciałem go jednak poznać za sprawą twórcy, który dla mnie jest kimś wielkim. Portfolio ma bardzo duże, poza tym jest on osobą, która potrafi przemycić jakość i szlachetność do mainstreamu. Być może nie jest za to bezpośrednio odpowiedzialny, ale kompozycje warsztatowo ma zacne. Soir de Lune.. no cóż mogę powiedzieć. Przepiękna, znakomita, doskonale stworzona kompozycja. Przy tym trudna w noszeniu, wymagająca odwagi. Trzeba mieć charakter by nosić takie dzieła, albo go nie mieć, ale mieć straszną chęć/potrzebę by jego brak zatuszować. Każdy z nas jest jak chodzący router, nie wiemy o sobie nic, wszystko możemy ukryć, możemy poprowadzić wiedzę o swojej osobie jak chcemy. Do czasu, aż nie zaczniemy z kimś przebywać w pobliżu i nadawać na bliższych falach, łącząc się jak router z internetem. Dlatego nigdy nie można patrzeć na czyjeś słowa, dopóki sami kogoś nie poznamy. A oceniać tym bardziej. Ja w tym rozbudowanym dziele potrafię wyczuć głównie tylko kilka nut, jednak nawet one robią na mnie pioronujące wrażenie, są wystarczające w zupełności. Początkowo atakuje mnie sfermentowana brzoskwinia, przeleżała, psująca się, miękko zgniła i gorzka. Trudno to pachnie, mocno angażująco, zaznaczająco, realistycznie. Reakcja otoczenia, gdybyśmy się psiknęli z dekantu na przystanku autobusowym pełnym ludzi mogłaby być bardzo różna, razem z nieprzyjemną. Jakież było moje zdziwienie, gdy zauważyłem jak ta kompozycja niesamowicie się rozwija, zmienia w czasie. Brzoskwinia zanika, ale to nie jest tak, że po prostu ‘wyparowuje’. Jej utrata mocy dzieje się tak po trochu. Realna brzoskwinia też nie psuje się od razu, a po kawałku gnije. Od danej części przechodzi aż do chwycenia całego owocu. Tutaj ważny jest czas i tyle. Jak przeleży nie za długo, to odetniemy zgniłą część i będziemy mogli zjeść brzoskwinie jak nową. W Soir de Lune, po tym wstępie oraz jakże pełnym zaniku brzoskwini, powstaje tak nadzwyczajny wydźwięk kompozycji, że teraz chcę ją nosić. Zaskakujące jest jak zmienia mi się zdanie podczas trwania tego zapachu. Wydaje mi się, że ten fermentujący początek powstał poprzez połączenie brzoskwini z różą, z wchodzącym za chwilę miodem, reszta składników szybko ulatuje. Ten genialny akord na mnie składa się z mimozy i miodu, oraz bardzo słabego aczkolwiek wyczuwalnego przeze mnie irysa. Miód z czasem próbuje oblepić mimozę, ale ona mu się nie daje. Paczuli nie czuję, wyraźną jej obecność to mamy w Habit Rouge Sport od Guerlain'a. Tam to wyraźnie idzie na nas od samej aplikacji. Teraz Sisley nabiera melancholijnego bycia, nie jest już tak silny i obecny. Ta kobieta ma charakter i jest mało kontaktowa, tak naprawdę nie wiadomo o co jej chodzi, no bo niby nie jest nieprzyjemna. Da się jednak ją rozbawić, jest to możliwe. Można ją nawet polubić, to tylko kwestia nas :) Bo żeby kogoś nie lubić, nie musimy robić nic. Za to polubić, to trzeba już przełamać samego siebie, wyjść do człowieka sobą. Teoretycznie, wąchając Soir de Lune wydawało mi się, że trzeba wyczuć odpowiedni moment oraz rozpoznać kiedy po niego sięgnąć. By nie przytłoczył nas, w sytuacji nieodpowiedniego dla nas dnia, samopoczucia czy też po prostu dobrania do sytuacji. Nie do końca jednak słusznie prawię. Jest coś w nim takiego, że nawet założony pochopnie, da nam przynajmniej siłę by iść. Na początku (tak jak często w życiu) może pojawić się zniechęcenie, ale przecież jesteśmy cały czas zdolni trwać i funkcjonować. Skoro tak, to podnosząc się z łóżka i zakładając tego Sisleya uniesiemy dzień.

May
24
2014
Caligo
Caligo

Zapach osnuty wokół jednej nuty – tak myślałam przez parę dobrych godzin po aplikacji. Ale myliłam się.
Soir de Lune przywodzi na myśl naprzemiennie to wysokie, gęste poszycie leśne, to znów jasny, a w zasadzie biało-zielony ogród, w którym kwiaty – wyłącznie o białych płatkach – bujają się lekko na zielonym dywanie.
Pomyślałam sobie, po pierwszym z Soir spotkaniu, że moja skóra nie ma zrozumienia dla tego zapachu: nawet nie soczysta zieloność – po prostu taka zwykła, bez domieszek/świeża, nieduża mandarynka/bardzo stylowe, ocieplające kompozycję kwiaty/dystyngowana róża, miód… nie, na razie więcej tu mimozy niż miodu, przeplatającej swe słodkie nuty z chłodem roślinnych soków. To czułam.
Chwilowa cierpkość, to jakby zapowiedź mchowej bazy. Coś podrapuje, coś niepokoi. Do tej pory wszystko płynęło jasną zieloną strugą…

Soir to jak genialne połączenie dwóch odmiennych obrazów czy może trafniej emocji, które mają wspólne źródło. Tym wspólnym mianownikiem nut górnych i dolnych jest natura, jest istota roślinności.

Góra jest jasna, świetlista, wertykalna. To narodziny listków, pąków – pęd ku światłu, szalone krążenie życiodajnych soków, intensywny rozkwit. To kropla rosy spływająca po strzelistym liściu.

Dół to suche liście, to płożące po mchu korzonki i pędy, które choć jeszcze na powierzchni, to już wyraźnie pachnące podziemiem.
Zaskoczył mnie Soir tą bazą. Gdzieś umknęło mi przejście od kierunków pionowych do horyzontalnych.
I jakże naturalnie ta baza pachnie: mam wrażenie, że rozcieram w dłoniach grudkę suchej ziemi.
Soir w swych najniższych nutach niczym nie kokietuje – jest jak zbrązowiały od niepogody liść, który podniesiony z omszałej ziemi opowie Wam prostą (a może przeciwnie?) historię swego życia.

Chciałam się pożalić, że Soir mnie nie lubi i pachnie bardzo jednostajnie, od początku do końca tak samo. A tu proszę: ujawnił na mnie swą naturę – choć dość surową, to i całkiem przewrotną.

May
16
2014
grudzienszal
grudzienszal

Jestem oczarowana! Jest potwornie charakterny, wielowątkowy i intensywny, co sprawia że trzeba go stosować z dużym wyczuciem. Na pewno nie jest to zapach na każdą okazję. Wymaga oprawy, okazji, nastroju... i stroju. To elegancja i szyk w jednym wydaniu.Pachnie długo.Flakon piękny, cena z kosmosu.

Mar
25
2014
Savanoja
Savanoja

Zawsze lubiłam szypry, dobrze się w nich czułam. Lubię chronić swoją przestrzeń a zarazem podkreślić indywidualność a szypry mają taką właśnie magiczną moc. Kocham ich chłód, szorstkość i dostojność.
Soir de Lune nie zachwyciło mnie natychmiast. Ich mistrzostwo dotarło do mnie dopiero za drugim podejściem. Początkowo coś mnie tak bardzo zaskoczyło, że byłam skłonna zaniechać ich głębszego poznania. Ale tym perfumom trzeba poświęcić czas i wyłączność. Gdy to zrobiłam odkryłam wspaniały szypr podany na półsłodko.
Otwarcie jest ostre i świdrujące, wkroczyła pani kolendra i pan pieprz oraz zdecydowana grupka roześmianych cytrusów. Ten etap to chwila, dosłownie zaraz pojawia się pan miód. Robi się przyjemniej, łagodniej i spokojniej, ale nie nudno, ponieważ oto nadciąga serce czyli państwo mchy w otoczeniu kolorowych kwiatów z naręczem paczuli. Towarzystwo trochę się przepycha, owoce postanowiły opuścić tę imprezę. I teraz na dobre rozsiadły się i rozgadały miód, mchy, paczula z odrobiną drewienek. Siedzą długo, a raczej konwersują żywo długimi godzinami...
Całe to towarzystwo jest bardzo eleganckie, z nienagannym słownictwem i manierami a delikatny półuśmiech nie znika im z twarzy nigdy. Nie mam cienia wątpliwości że jest to wykwintna śmietanka towarzyska i że tak wspaniałego towarzystwa nie spotyka się ot tak sobie na ulicy. Dlatego ja te perfumy rezerwuję na ekstra okazje. Nosząc je np na zakupy czułabym się groteskowo.

Dec
28
2013
Izabela
Izabela

Soir de Lune to moje ogromne zaskoczenie.
Po pierwsze dlatego, że kategoria szyprowa nigdy była moją ulubioną. W większości perfumy szyprowe podziwiam, raczej z daleka, nie mogę ich używać zbyt długo.
Po drugie dlatego, że obawiałam się miodowego zapachu. Widziałam oczami wyobraźni siebie wysmarowaną ciężkim miodem gryczanym.
Zaaplikowałam je ostrożnie na blotter, pomyślałam sobie, że w razie czego mogę blotter wyrzucić i uciec daleko.
Woń na blotterze mnie zauroczyła i postanowiłam przetestować globalnie.
Wpadłam.... w objęcia miodu, nektaru, boskiej mieszanki.
Ten miód jest bardzo dobrze pokazany, ale nie ma on konsystencji stałej, tylko ciekłą. Jak miód pitny, nektar.
Perfumy absolutnie wspaniałe. Klasa sama w sobie. Lekkie, bardzo eleganckie. Kwintesencja paryskiej elegancji.
Co do typowego szypru, tutaj go nie czuję. Mech jest doskonale ukryty za miodową słodyczą.
Bardzo mi pasują, myślę, że będą zbieraczem komplementów.
Stylem przypominają mi Botrytis Ginestet.
Chcę je mieć, cieszyć się nimi nie tylko węchowo, również wzrokowo. Flakon prześliczny.
No cóż, garażową wyprzedaż czas zaczynać.
First things first.

Dec
27
2013
agulek1976
agulek1976

Luksusowe to one sa,szczegolnie cena.trwalosc strasznie dluga,ale ten zapach nie do zniesienia.Na poczatku strasznie smierdzi,pozniej lagodnieje,ale i tak boli od niego glowa.Plus za skladniki dla alergikow,mozna spryskiwac skore,bo nie uczula.sklad naprawde prosty no ale ja nie moge wytrzymac z tym zapachem,wachalam lepsze szyprowe nuty.

Dec
21
2013
karolkowa
karolkowa

Soir de Lune podbił moje serce od pierwszego wdechu. Zapach jest elegancki i bardzo kobiecy. Najbardziej podoba mi się w nim ta przejrzystość - długo szukałam tej nuty w perfumach. Idealny zapach na pierwszą randkę.

Nov
21
2013
Lady Mitsouko
Lady Mitsouko

O, EJo, jak bardzo Ci dziękuję za ten wpis! :)
Od kilku dni zbieram się, żeby stanąć tu w obronie Soir de Lune ;) Bo ja również uważam, że to szypr klasy lux, kategoria: szypry łagodne i świetliste.
W sumie zgadzam się ze wszystkim, co napisała EJo, poza jednym: ja nie odnotowuję tego "zabójczego" początku. Pewnie, że pierwsze nuty są trochę bardziej przyprawowe i intensywne, ale gdzie my tam do Mitsouko na przykład! ;)
Dodam tylko słówko o miodzie: w wyobraźni widzę w tych perfumach miód... rzepakowy. Taki gładki, blady i mało słodki, roztapiający się jakby na języku... W tej chłodnej i trochę metalicznej słodyczy Soir de Lune przypomina mi lekko Sun, Moon, Stars Lagerfelda :)
A w ogóle to mistrzostwo świata i polecam gorąco testy. Chciałabym, żeby tak było, jak pisze niżej marialisa, że można je z korzyścią zastąpić tańszym odpowiednikiem, ale dla mnie to nie działa niestety :( Trudno znaleźć coś podobnego do Soir de Lune. Jak traficie, podpowiedzcie proszę, bo kupiłam sobie używane 30 ml i raczej się na więcej nie skuszę - ta cena to zbrodnia.

EDIT: Skusiłam się, zdarzyła się okazja i nie wytrzymałam! :)

Mar
04
2013
EJo
EJo

No cóż - ja szyprowa babka jestem a SdL to... ekstraklasa :) szyprowe szaleństwo i bezkompromisowość od samego początku. Pierwsze bowiem uderzenie jest tak mocne, iż niemal zwala z nóg - miks kolendry, pieprzu, bergamoty i gałki muszkatołowej zapiera dech w piersiach, wżera się w nozdrza i umysł, obezwładnia - niewprawione i nienawykłe do takiego uderzenia nosy ;)) Zapach jest zimny, intensywny do bólu, w pierwszym odruchu niemal chce się uciekać gdzie pieprz rośnie (sic!) Po chwili zaczyna pojawiać się miód, który nie jest ulepkowatym miodkiem lecz gęstą, chropowatą, drapiącą w gardło esencją. Nie ma w nim żadnego przesłodzenia, to najszlachetniejszy z miodów. Zaraz potem pojawia się róża (podobna jak w Chanel 19) i cudownie współgrają ze sobą w łagodniejącej woni przyprawowego początku. Czuję odrobinę konwalii i trochę więcej jaśminu - w tej fazie zapach staje się przejrzysty, jakby świetlisty, co ogromnie w szyprach cenię. Nuta bazy jest przecudna - miód, który przeplata się z mchem dębowym, paczulą i drzewem sandałowym - warto na nią poczekać.

SdL mają w sobie jakąś posągowość, są wysublimowane, bardzo eleganckie i troszkę wyniosłe, chłodne. Z gatunku (przynajmniej dla mnie) "szypr nowoczesny". Nie można ich jednak nosić na co dzień, wymagają odpowiedniej oprawy. Doceniam ogromnie gdyż naprawdę przepiękne są - poznałam jednak wiele innych szyprów, które są bardziej tajemnicze, "rozczochrane", nieuładzone. I to w nich lubię najbardziej - a więc posiadana mała pojemność SdL starczy mi na wiele miesięcy. I dobrze , bo cena jest równie zabójcza jak górne nuty.

Mar
04
2013
marialisa
marialisa

Niestety, nie słyszę i nie czuję w nich żadnego luksusu:( raczej marne popłuczyny po innych miodowo-różanych szyprach, jak Paloma, La Perla, Aromatics Elixir, Explosive, kt. wg mnie sa o niebo lepsze. Nie podoba mi sie w tym zapachu miód - sztuczny, skisły i spleśniały:( Ten zapach swego czasu tak zniechęcił mnie do miodu w perfumach, także bałam sie wąchac cokolwiek z miodem w nutach:(
Za te pieniądze lepiej sobie kupic powyzsze flaszki, i jeszcze zostanie na co innego, a i radochy będzie więcej.

Nov
30
2012
marta34
marta34

Perfumy luksusowe i tak też pachną!!!
Bogato , pięknie , wielowarstwowo!
Można oszaleć od bogactwa zmieniających się nut, dla mnie magia!
Trwałość bezkonkurencyjna ponad 12 h , szkoda tylko że cena tak wysoka...no ale luksus kosztuje kochani:)

Jul
12
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Sponsored offers:

Zakupowe okazje

FragranceX.com
Eau De Parfum 1oz
65.69 USD
Soir De Lune Perfume by Sisley, 1 oz Eau De Parfum Spray for Women
Soir De Lune Perfume by Sisley, 1 oz Eau De Parfum Spray for Women
FragranceNet.com
Eau De Parfum 1oz
72.99 USD
Soir De Lune by Sisley Eau de Parfum Spray 1 oz New Packaging for Women
Soir De Lune by Sisley Eau de Parfum Spray 1 oz New Packaging for Women
Beautyspin.com
Eau De Parfum 1.7oz
85.38 USD
Sisley Soir de Lune Eau De Parfum for women 1.7 oz
Sisley Soir de Lune Eau De Parfum for women 1.7 oz
StrawberryNET.com
Eau De Parfum 1oz
102.50 USD
Sisley Soir De Lune Eau De Parfum Spray 30ml 1oz
Sisley Soir De Lune Eau De Parfum Spray 30ml 1oz
FragranceX.com
Eau De Parfum 1.6oz
103.49 USD
Soir De Lune Perfume by Sisley, 1.6 oz Eau De Parfum Spray for Women
Soir De Lune Perfume by Sisley, 1.6 oz Eau De Parfum Spray for Women
FragranceNet.com
Eau De Parfum 1.6oz
114.99 USD
Soir De Lune by Sisley Eau de Parfum Spray 1.6 oz New Packaging for Women
Soir De Lune by Sisley Eau de Parfum Spray 1.6 oz New Packaging for Women
Beautyspin.com
Eau De Parfum 3.4oz
126.57 USD
Sisley Soir de Lune Eau De Parfum for women 3.4 oz
Sisley Soir de Lune Eau De Parfum for women 3.4 oz
FragranceX.com
Eau De Parfum 3.4oz
130.49 USD
Soir De Lune Perfume by Sisley, 3.4 oz Eau De Parfum Spray for Women
Soir De Lune Perfume by Sisley, 3.4 oz Eau De Parfum Spray for Women
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
135.00 USD
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
StrawberryNET.com
Eau De Parfum 1.6oz
137.00 USD
Sisley Soir De Lune Eau De Parfum Spray 50ml 1.6oz
Sisley Soir De Lune Eau De Parfum Spray 50ml 1.6oz
Beautyspin.com
Gift Set 4oz
139.69 USD
Sisley Soir de Lune Gift Set IV. Eau De Parfum 3,4 oz Body Lotion 5,1 oz
Sisley Soir de Lune Gift Set IV. Eau De Parfum 3,4 oz Body Lotion 5,1 oz
FragranceNet.com
Eau De Parfum 3.3oz
144.99 USD
Soir De Lune by Sisley Eau de Parfum Spray 3.3 oz New Packaging for Women
Soir De Lune by Sisley Eau de Parfum Spray 3.3 oz New Packaging for Women
StrawberryNET.com
Gift Set 3.3oz
183.50 USD
Sisley Soir De Lune Coffret Eau De Parfum Spray 100ml 3.3oz Body Lotion 150ml 5.1oz 2pcs
Sisley Soir De Lune Coffret Eau De Parfum Spray 100ml 3.3oz Body Lotion 150ml 5.1oz 2pcs
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
195.00 USD
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
StrawberryNET.com
Eau De Parfum 3.3oz
212.50 USD
Sisley Soir De Lune Eau De Parfum Spray 100ml 3.3oz
Sisley Soir De Lune Eau De Parfum Spray 100ml 3.3oz
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
278.00 USD
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
278.00 USD
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum
Sisley Paris 'Soir de Lune' Eau de Parfum

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Sisley Soir de Lune, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Sisley Soir de Lune, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Soir de Lune marki Sisley. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Soir de Lune marki Sisley reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Cartier La Panthere Sisley Eau du Soir Guerlain Shalimar Parfum Initial Guerlain Shalimar Clinique Aromatics Elixir Chanel Coco Eau de Parfum Christian Dior Midnight Poison Christian Dior Poison Christian Dior Dune Bottega Veneta Bottega Veneta Hermes Eau des Merveilles Estée Lauder Sensuous Noir Lalique Perles De Lalique Chanel Chanel No 19 Eau de Parfum Cacharel LouLou Thierry Mugler Angel Eau de Toilette The Different Company Sublime Balkiss Donna Karan Black Cashmere Cartier Must de Cartier Thierry Mugler Alien Essence Absolue

Popularne marki i zapachy: