Marki » R S » kwiatowe « Grupy

Bas de Soie Serge Lutens dla kobiet

Bas de Soie Serge Lutens dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 16
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 4 Miałem: 2 Chcę: 3

główne akordy
kwiatowy
zielony
pudrowy
świeży korzenny
drzewny
Zdjęcia
Bas de Soie Serge Lutens dla kobiet Zdjęcia

Bas de Soie marki Serge Lutens to kwiatowe perfumy dla kobiet. Bas de Soie został wydany w 2010 roku. Perfumy zawierają takie składniki, jak irys, hiacynt, galbanum, nuty przyprawowe i piżmo.

Perfume rating: 2.53 out of 5 with 16 votes.

Perfumowe Nuty

Irys Hiacynt Galbanum Nuty przyprawowe Piżmo

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 1
 
duża 0
 
bardzo duża 0
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 1
 
duża 0
 
olbrzymia 1
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Bas de Soie by Serge Lutens.

Ten zapach przypomina mi...  
Iris Silver Mist
1 nie tak
Intrusion
1 nie tak
Bluebell
1 nie tak

Bas de Soie Recenzje Perfum

pomme
pomme

Toulouse-Lautrec był karłem. Niezwykle utalentowanym karłem. A ponieważ jego fizjonomia raczej nie ułatwiała mu kontaktów z kobietami, musiał się zdać na burdele i panny lekkich obyczajów. Była w nim wielka fascynacja płcią przeciwną, właściwa mężczyznom a w szczególności mężczyznom, odrzucanym przez kobiety. To raczej logiczne.
Tak więc w burdelach nasz malarz szlifował swój talent i szło mu nawet całkiem nieźle. W swoim dorobku ma wiele roznegliżowanych kobiet. Myjących się, tańczących, leżących w rozleniwionych pozach wskazujących na oczekiwanie. Zazwyczaj zwieńczone sukcesem, jak mniemam.
Jest jeszcze inny malarz kobiet. Degas. Ten od tancerek. Eterycznych, dziewczęco urokliwych z wąską kibicią, w sukienkach jak z mgły. Tych, które za swą zwiewność, lekkość płacą potem i krwią. Ale dla publiczności przeznaczony jest jedynie obraz fruwającej wręcz rusałki, która posiadła magiczną moc, skrzydła i wieczną młodość trwającą do ostatniego aktu.
Bas de soi w moim odczuciu to taka tancerka Degas’a, która jest już za stara by tańczyć, może już nawet za ciężka, by tak zwiewnie podskoczyć, ale bez tańca nie umie żyć. Więc trafia do burdelu. Trochę taki Nurejew w spódnicy. Na scenie rozkochuje w sobie kobiety i mężczyzn, poza sceną łapczywie wgryza się w życie zaklęte w ludzkich ciałach. W ich woniach, mięsistości, seksualności, w fakturach zróżnicowanych, w emocjach, które wzniecają. W obu przypadkach jest szczerość i prawda.
A nasza tancerka od Degas? Tańczy kankana w domu rozpusty ku uciesze pijanych mężczyzn. Wie, co to ciężka praca, ma wyćwiczone ciało, wie co to występy. Wiec tańczy, skacze, uśmiecha się, już nie tak zalotnie i świeżo jak kiedyś, ale wciąż z pełnym zaangażowaniem. Wciąż jeszcze jej oczy mówią, że urodziła się do tańca, do sceny, dla publiczności. Że żyje póki świecą się światła lamp, że wiek nie gra roli, że taniec to nie hobby ani zawód, to sposób na życie.
I patrzę na tą tancerkę a jej gesty opowiadają mi o jej ciężkim życiu choć skacze do wesołej melodii. Widzę czasem ból skrzętnie schowany w gorsecie, zmęczone stopy niegdyś w pointach, teraz w przerysowanych butach na obcasie. I ten zapach kobiety, która była już wszędzie, której mało co bywa obce, która ze sceny dla wyższych sfer zeszła po schodach lat na drewniane burdelowe deski i została dziwką. Niepospolitą. Z ciałem na sprzedaż i samotną, nieprzeniknioną duszą.

Aug
06
2015
gardenia
gardenia

A to Ci numer, dzięki jak zwykle ciekawej recenzji Kasi S a także napomknieniom o opisie Bas de Soie przez Pana B. zajrzałam na Jego bloga i przeczytałam opis. O mało nie udławiłam się kanapką podczas lektury, tak rozbawiła mnie recenzja tych jedwabnych pończoszek. Pomyślałąm, że i ja dodam moje trzy grosze, bo i na mnie ten zapach zrobił duuuże wrażenie i również mnie ten zapach kojarzy się z nogami. Co prawda nie w pończochach, a tym bardziej jedwabnych, nie ten zapach kojarzyć będę zawsze z czymś innym.
Ale do rzeczy. Uwielbiam zapach hiacyntów. Przemiła koleżanka perfumoholiczka przesłała mi próbkę zachwycona tym pachnidłem, które zawitało u niej po długich poszukiwaniach doskonałego zapachu hiacynta w perfumach. No i zaczęłąm testy, szczególnie uwiedziona Twórcą, kolorem i składem. I u mnie początek jest miły, zielony, mydlany nieco, miękki, świeży i wiosenny. Zaczynam się zachwycać, ale ale powoli wkrada się jakaś dziwna nuta...Niepokoi mnie to, bo przecież te hiacynty, ta wiosna i delikatna zieloność...Ale nic na to nie poradzę, mój mózg również zaczyna wyłapywać coś bardzo nieprzyjemnego, oblepiającego, szaro-mydlano-woskowego. Nie ma rady, obraz staje się coraz wyrażniejszy i widzę siebie, jak klęcząc na kolanach pastuję podłogę w czasach mojego starszego dzieciństwa, czyli jeszcze za "Komuny". Pamiętacie te mozaiki w tych wszystkich "gomółkowych" blokach? Starałam się jak mogłam przywrócić tym brzydkim zużytym wylatującym ciągle deseczkom jakiś blask, spowodować, żeby wyglądały ładniej, pastowałam zaciekle, pociłam się przy tym i wściekałam, bo po pierwsze primo to nic nie dawało, mozaika nadal był brzydka, a po drugie primo i tak za chwilę ktoś właził na podłogę i znów było tak, jak przedtem.
Kochana Młodzieży, jeśli nie wiecie, jak wyglądała i jak pachniała ta szara zajeżdżająca woskiem i łojem ługowa pasta, to proponuję sięgnąć po Bas de Soie, może wyczujecie tę nutę, a przy odrobinie szczęścia może jednak przepiękny zapach hiacyntów, irysów i wiosny...Trzymam kciuki

Oct
14
2014
KasiaS
KasiaS

Obśmiałam się z dygresyjno-polemicznej recenzji arsenicum, co prawda to prawda, tu recenzji "lepszych od najlepszych w sieci" bez liku - całe szczęście, że nie każdy chce i musi robić karierę na każdym słowie. Ale do rzeczy - akurat jeśli chodzi o same perfumy to chyba jednak zgodzę się z Panem B. a nie z Panem A. :) Musi to być wyjątkowo kapryśna i wielolicowa, metamorficzna bestia, ta Jedwabna Pończoszka (swoją drogą, fascynująca nazwa), bo tak skrajne recepcje wzbudza chyba tylko Womanity, skądinąd jakośtam poniekąd podobna - bo z jednej strony podobno womit (prawie nomen omen ;) ) a z drugiej megakobiecość, delikatność itp.
Nie wiem czy to chemia skóry, czy mózgu, ale po rzeczywiście przeuroczym, kwiatowym, zielonym i dotleniającym początku Bas de Soie, z eleganckimi tonami pudrowymi, który to początek naprawdę mnie ujmuje następuje, niestety, hardkor. Nie taki barokowy jak u Pana B. czy jak w np. Musc Koublai Khan (skądinąd dla mnie niezwykle przyjaznym i miłym, więc trzeba go chyba zaliczyć w poczet rodziny Biformów), żadne tam kible, fekalia czy wydzieliny eroticzne. Jest to hardkor w sumie subtelny ale jakoś kompletnie nieznośny w tej cienkości. Mianowicie to co dzieje się w bazie to dla mnie idealne olfaktoryczne wspomnienie stłuczonego, krwawiącego kolana owiniętego bandażem nasączonym tym żółtym paskudztwem, którego nazwy teraz nie pamiętam, może jodyna? Dla mnie to koszmar, pewnie dlatego, że wrył mi się na stałe w mózgu w najmłodszych latach najintensywniejszego przeżywania i na stałe połączył się tam z traumą upadku.
Ot, takie dodatkowe parę słów do tematu-przepastnego worka "subiektywność w odbiorze perfum". Swoją drogą skąd ta krwisto-metaliczna nuta? Nie wiem. Podejrzewałam hiacynt, ale on sam nie robi mi takich numerów. Do rozwikłania.
Polecam testy, bo jak ktoś nie rozkwaszał sobie kolan non stop tak jak ja to ma szansę przeżyć z tym Bas de bandage miłe chwile :) No i Lutensowi jak zwykle się udało - miał być efekt nogi i jest! :)

Oct
13
2014
Argentum
Argentum

Perfumami interesuje się od dawna - rejestracja na tej stronie była kolejnym etapem podróży. Przesiadka z autobusu, do lepszego środka komunikacji. Przed odkryciem fragrantica.pl, zaczytywałem się w blogu Pana Marcina Budzika. Jej! Jak mi się jego wpisy podobały... Jak on pięknie pisze! Jak zna wszystkie nuty! Cóż za zręczne pióro i wytrawny nos... Teraz, gdy odkryłem inne strony, poznałem nowe perfumy , doceniłem siebie i zapoznałem się z przeszłością Pana B., nie jestem już tak wielkim zwolennikiem "najlepszego polskiego bloga o perfumach". Wpisy "techniczne" są ciekawe, lecz, recenzje użytkowników polskiej F., niejednokrotnie biją recenzje Pana Marcina na głowę. Ale do rzeczy, do rzeczy! Kiedyś natknąłem się tam na recenzję Bas de Soie... Nie była ona pozytywna. Zapach porównano do brudnej szmaty, męskiego nasienia, zapuszczonej toalety. Oczywiście musiałem go poznać! Do dziś mam w sobie nieodpartą chęć poznawania najdziwniejszych perfum. Tych, które wzbudzają skrajne emocje. Bas de Soie spotkałem dopiero dwa lata po przeczytaniu recenzji na wyżej wspomnianym blogu. Jakże byłem rozczarowany! Popadłem ze skrajności w skrajność. To miał być olfaktoryczny koszmar, który przyprawi mnie o torsje, wykrzywi spojrzenie na perfumy z nutą irysa i na twórczość Lutensa. Cóż się stało? Obrót o 360 stopni, gdyż zapach ten uznaje za jeden z najlepszych zapachów w portfolio Serge Lutensa. Jest znakomity. To naprawdę dobre perfumy!
Bas de Soie to wiosna w butelce. Jadowicie zielony zapach, za sprawą wydatnych nut galbanum i hiacyntu. Oparty na trzech składnikach, z których każdy gra główną rolę. To irys, hiacynt i galbanum. Inne nuty podane na stronie nie są tak wyraźne.
W początkowej fazie dominuje irys, w nietypowej, marchewkowej odsłonie. Czemu nietypowa? W końcu irys charakteryzuje się marchewkową nutką. Nietypowość tutejszego irysa wynika z zielonego podbicia żywymi łodyżkami wiosennych roślin. W miarę upływu czasu, nuta irysa płowieje, na pierwszy plan wychodzi hiacynt, który w tej kompozycji jednoznacznie kojarzy się z kostką mydła.
Im mniej irysa, tym więcej jadowitej zieleni, hiacyntu i galbanum. Perfumy nie ewoluują zbyt dynamicznie, nie dzielą się na akordy, można wyróżnić intensywnie irysowe otwarcie, później zapach zmienia się w obrębie trzech, wymienionych przeze mnie nut - z galbanum i hiacyntem na czele, irys troszkę się chowa.
Bas de Soie jest bardzo trwały, jednak nie charakteryzuje się dużą lotnością. Wytrzymuje na skórze do siedmiu godzin, a jego projekcja jest umiarkowana.
Idealny na wiosnę.

Apr
19
2014
blueberry
blueberry

Ciekawy zapach: pudrowy, suchy i przykurzony nieco irys, przez którego przebija wilgotniejszy, ostry hiacynt oraz gumożywiczne, chłodne, wprost nostalgiczne galbanum. Specjał dla fanów irysa w każdej postaci, a szczególnie tej bardziej wymagającej.
W trakcie rozwoju na skórze przechodzi naprzemiennie przez fazę suchą i wilgotną, a co jakiś czas cykl ten przeplata jakiś metaliczny zgrzyt, który na szczęście nie przedłuża się zbytnio, a kiedy mija, znowu robi się tak przyjemnie i rasowo, że ten drobny mankament nie kładzie się cieniem na całości. Niemniej jednak, bez tego "metalu" byłoby znacznie lżej.
Gdyby nie fakt, że mam innych irysowych ulubieńców (nieco łatwiejszych i bardziej optymistycznych w odbiorze), pewnie chciałabym się zaopatrzyć w Bas de Soie, bo mają jedną cenną właściwość: otulają i jakby izolują od świata zewnętrznego, co bardzo odpowiada mojej naturze. W takich perfumach w pewnym sensie można poczuć się jak w czapce niewidce.
Trwałość na mojej skórze: 7h; projekcja: minimalna dla otoczenia, ale zapach wyczuwalny przeze mnie praktycznie przez cały czas.

Jun
12
2013
vertigo
vertigo

Mydlany irys.
Lekko wilgotny i ogrodowy - to hiacynt i galbanum.

Nieprzeciętnie elegancki, prosty, trochę chłodny i zdystansowany zapach. Piękny!
Oczywiście dla wielbicieli irysa :)
Doceniam Bas de Soie, ale nie mogłabym go nosić.

Aug
20
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Serge Lutens Bas de Soie, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Serge Lutens Bas de Soie, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Bas de Soie marki Serge Lutens. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Bas de Soie marki Serge Lutens reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Frederic Malle Musc Ravageur Frederic Malle Une Rose Estée Lauder Cinnabar Parfum d`Empire Cuir Ottoman Lalique Le Baiser Serge Lutens Iris Silver Mist Serge Lutens Muscs Koublai Khan Rochas Madame Rochas Givenchy Ysatis Etat Libre d`Orange Tilda Swinton Like This Guerlain Habit Rouge Eau de Toilette Annick Goutal Ce Soir Ou Jamais Serge Lutens Santal Majuscule Guerlain Shalimar Chanel Chanel N°5 Annayake Miyako Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Amouage Dia pour Femme Paco Rabanne Metal Amouage Amouage Gold pour Femme

Popularne marki i zapachy: