Marki » R S » orientalno - drzewne « Grupy

Arabie Serge Lutens dla kobiet i mężczyzn

Arabie Serge Lutens dla kobiet i mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 53
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 19 Miałem: 20 Chcę: 15 Ukochany zapach: 1

główne akordy
świeży korzenny
słodki
balsamiczny
ciepły korzenny
owocowy
Zdjęcia
Arabie Serge Lutens dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia Arabie Serge Lutens dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia Arabie Serge Lutens dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia

Arabie marki Serge Lutens to orientalno - drzewne perfumy dla kobiet i mężczyzn. Arabie został wydany w 2000 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Christopher Sheldrake. Perfumy zawierają takie składniki, jak gałka muszkatołowa, kminek, syjamski benzoes, drzewo sandałowe, liść laurowy, mandarynka, goździk (przyprawa), cedr, suszone owoce, figa, daktyle, Żywica, fasolka tonka i mirra.

Perfume rating: 3.25 out of 5 with 53 votes.

Perfumowe Nuty

Gałka muszkatołowa Kminek Syjamski benzoes Drzewo sandałowe Liść laurowy Mandarynka Goździk (przyprawa) Cedr Suszone owoce Figa Daktyle Żywica Fasolka tonka Mirra

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 2
 
przeciętna 2
 
duża 8
 
bardzo duża 3
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 1
 
przeciętna 7
 
duża 5
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Arabie by Serge Lutens.

Ten zapach przypomina mi...  
Aziyade
7 nie tak
Ambre Sultan
1 nie tak

Advertisement

Arabie Recenzje Perfum

pachniewitch
pachniewitch

Kupiony w ciemno..bo okazyjnie :)

Skojarzenie ze Sloniem Kenzo wydaje sie oczywiste , choc nie ma w skladzie Arabie - kadramonu , tak charakterystycznego dla Kenzo..


Piekny...oszalamia bogactwem i "przepychem"..
Utrzymuje sie bardzo dlugo na mnie - ponad 12 H !

Przed oczyma mam arabski targ, pod dachem przypominajacym namiot cyrkowy , nagrzany do nieprzytomnosci sloncem...

Tu wszystko jest takie geste , esencjonalne, buchajace slodycza ...figa i daktyle ..cos niesamowitego..

Mam wrazenie upojnego wylegiwania sie w orientalnym palacu...

A na balkonie palacowym ...znow ;pojawia sie Slon :)
Wracajze do Kenzo - Sloniu!


Unisex choc szala przechyla sie z wdziekiem na strone damska ...

Kurczaka nie wyczuwam, curry owszem ...i moze jeszcze szafran?

Jul
10
2016
lady Vader
lady Vader

Obawiałam się tego słynnego już porównania do curry, ale na szczęście Arabie okazał się mniej dosłownie jadalny.

Suszone, słodkie owoce przysypane przyprawami – goździkami i kminkiem, a w bazie bardzo ładna kremowa wanilia. Czuję w nim echa Słonia Kenzo.

Intensywność taka sobie, wyczuwalny jedynie blisko przy skórze, ale to dobrze, bo nie wiem czy zniosłabym w dużej dawce tę słodycz. Zaskoczenie in plus.

Nov
08
2015
Arsonist
Arsonist

Pierwszy zapach Lutensa, z jakim się spotkałam. I zdecydowanie był to za ciężki kaliber na pierwszy raz - Arabie poszła w odstawkę i trochę bałam się do niej wrócić. Dopiero po jakimś czasie i zapoznaniu się z innymi kreacjami tej marki, odważyłam się ponownie sięgnąć po Arabie - a pora roku akurat sprzyja noszeniu tego typu zapachów bez ryzyka utraty przytomności (swojej i innych).

I chyba zaczynam ją oswajać, choć to naprawdę ostra, orientalna, gęsta i bezkompromisowa kompozycja. Nie pozostawia wiele przestrzeni - szturmem wdziera się przez nozdrza do mózgu i nie pozwala odetchnąć. Ja jeszcze nie jestem pewna, czy mi się to podoba, czy nie. W każdym razie muszę wyrazić uznanie dla Lutensa za uzyskanie bardzo wiarygodnego efektu "arabskiego targu", o którym często mowa w recenzjach.

Tak właśnie jest: Arabie bucha pustynnym gorącem, przenosząc na fali nagrzanego powietrza, wypełnionego okrzykami kupców, aromat suszonych owoców i przypraw. Ja czuję przede wszystkim liść laurowy, goździk, kminek, gałkę muszkatołową i żywicę. Bardzo rozgrzewająca, słodko-pikantno-gorzka mieszanka. Dla mnie to nie must-have, ale na pewno ciekawostka tej grupy olfaktorycznej, którą warto zbadać.

Oct
26
2014
amanda
amanda

Zakupiłam jakiś czas temu Arabie z wielką nadzieją,że to właśnie ten z gatunku ulubionych,pokaże mi swoje skarby.
A te jego skarby jakoś tak fajnie kumulują sie z moimi ulubionymi zapachami suszonych owoców,daktyli pysznych miękkich słodkich,że jak je jem to myślę o niebieskich migdałach.
O zjadanych figach,ale tych suszonych,bo światowca nie będę udawać skoro nie jadłam świeżych,bo diabli ani, żadne biuro podróży nie poniosło mnie w rejony gdzie rosną sobie spokojnie,powoli na drzewkach.

Zrobiłam niucha po tych zachwytach i mam smaczną suszoną figę.
Ale ona mi tak bestyja pachnie z ręki jakbym miała ją przed sobą do zjedzenia!.
Taka nachalna się zrobiła.Bo jeszcze skumała się z przyprawami kuchennymi,które podkręcają jej urodę -kminek z listeczkiem laurowym.
Ten zapach,nie jest takim łatwym do odczytywania,bo zachowuje się przynajmniej na mojej skórze bardzo kapryśnie.
Przymila się niesamowitą pyszną,miąższastą,mięsną figą podgryzaną daktylem i podkęcona przyprawami.
Oj,zachowuje się u mnie jak Smok,który dał się w końcu oswoić,chociaż zielny nieprzyjazny jęzor czasem jeszcze pokątnie wystawia.
Arabie,jemu trzeba dać czas,szansę,konkretny nie tylko dzień,ale i chwilę,może i moment,by się nim zachycić i odczytać jego piękno.
Teraz,się zachwycam,zobaczę kiedy znów.

Oct
18
2014
Kokos ;)
Kokos ;)

Nie lubię wielu perfum Serge Lutensa . Jednak ta kompozycja budzi we mnie szczególne obrzydzenie. Gdybym poczuł tę woń np w tramwaju musiał bym wysiąść na najbliższym przystanku. Nawet w Azji nie spotkałem aż tak orientalnej mieszanki zapachowej. Moja perfumowa trauma!

Oct
17
2014
Beata Maria
Beata Maria

Krąże wokół tych perfum od dawna. Kuszą mnie bardzo. Przeprowadziłam liczne testy w perfumerii a ostatnio dostałam próbeczkę od Argentum za co dziękuję, i stwierdzam,że zdecydowanie chcę mieć.Bardzo dobrze, krótko i na temat o Arabie napisała w swojej recenzji Izabela,tak to arabski bazar. Znam je dobrze i kocham ich przepych.Nie czuje zadnej Coli! Absolutnie. To bogactwo suszonych owoców wymieszanych ze świeżością mandarynki oraz przypraw z dominacją gałki muszkatołowej i goździków.Zaznacza się ładnie drzewo sandałowe i piekny liść laurowy. O tak, ten liśc jest cudny. Ponieważ zapach jest bardzo żywy zmienia się co i rusz odkrywając swoje nowe możliwości.Tak jak na bazarze, gdy przemieszczasz się, jeszcze czujesz zapach z mijanego straganu a już wchodzisz w nowe propozycje i odkrywasz kolejne akordy.Na szczęście dla mnie, nie czuję znajdującej się tam figi ponieważ ona kładzie na łopatki wszystkie zapachy w których gości. To moje bardzo indywidualne przeżycie ponieważ kompletnie nie dźwigam figi.Tu na szczęście zapachy żywicy, kminku i cedru skutecznie ją zagłuszają.Piękny zapach w typowo lutensowym flakonie.Bardzo polecam:-).

Jun
24
2014
Karina505
Karina505

Ten zapach przypomina mi targ arabski z orgomna iloscia roznych przypraw. Wyczuwam glownie galke musztatolowa, a po jakims czasie pojawia sie gozdzik, ktory zostaje juz do konca. Zapach bardzo inny od perfum jakimi zalewaja nas perfumerie, gorzkawy, luksusowy i na pewno nie dla kazdego. Raczej na wyjatkowe okazje. Typowy Serge Lutens :) Niby wszystko ok, ale jednak jest cos, co mi w nim przeszkadza i drazni. Dlugo nie potrafilam okreslic co, az przeczytalam jeden z komentarzy. Cola! Tak, te perfumy pachna coca cola (ktorej nie cierpie)! Czuje ja od poczatku do konca :( i glownie z tego powodu sie na nie nie skusze Co do unisex, to jak dla mnie ten zapach jest o wiele bardziej dla panow, niz dla kobiet. Trwalosc bez zarzutu.

Jan
22
2014
ru-salka
ru-salka

Za każdym razem, kiedy je testuję, od psiknięcia do końca trwania zapachu (czyli bardzo długi czas, intensywnie jest przez jakieś 6h) czuję jedno i to samo... zapach coli z gałką muszkatołową... Bardzo mam ochotę przygarnąć któreś z lutensowskich pachnideł, ale na pewno nie będzie to Arabie. Kompozycja bardzo ciekawa, jednak myśl, że pachnę czymś, co tak bardzo przypomina mi niezbyt lubiany przeze mnie napój, skutecznie odpycha.

Jan
16
2014
Argentum
Argentum

Serge Lutens... Jego perfumy to marzenie każdego, początkującego perfumoholika. Chorowałem na jego dzieła odkąd wkroczyłem w pachnący świat. Pewna wspaniała osoba, podała mi skuteczne lekarstwo, które zaspokoiło moją ciekawość, a także w przyszłości zaowocuje innymi recenzjami perfum mistrza Lutensa.
Nie sposób przejść obok Arabie obojętnie. Zapach luksusowy, pełen przepychu, zmieszany z ogromnym rozmachem. Różnorodność składników tej kompozycji jest nieprawdopodobna. Perfumy magiczne – przenoszą nas w odległe miejsca, przywołują wspomnienia i ukazują naszym oczom wiele obrazów.
Mnie, Arabie nieodparcie kojarzą się ze świętami Bożego Narodzenia. Z michą pełną suszonych fig, daktyli, moreli, śliwek i bananów. Gdy przybliżam nos do miejsca aplikacji, mam wrażenie, że ślęczę nad tą bakaliową miską.

Co dalej?

Christopher Sheldrake zabiera nas w pachnącą podróż na Bliski Wschód. Mamy cały dzień na zwiedzanie stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadu. Czas nie goni, mimo to, najpierw odwiedzamy rynek - z pozoru najmniej ciekawa atrakcja.
Bogactwo towarów oferowanych przez arabskich kupców jest niewyobrażalne. Od drogocennych, aromatycznych przypraw, po roztaczające słodki zapach w promieniu kilku metrów bakalie. Wrzawa jest niewyobrażalna, zmysły szaleją. Na widok mnogości oferty dostajemy oczopląsu, nos nie może się odnaleźć w ogromie aromatów, a uszy puchną od wielkiego zgiełku. Próbujemy iść dalej, ale zaczepia nas kupiec... Nalega, byśmy skosztowali jego wysokiej klasy bakalii, byśmy poczuli aromat przypraw i sami sprawdzili jakość produktów, które sprzedaje. Próbujemy odejść, ale kupiec łapie nas za rękę. Po chwili dochodzą do nas nieziemskie zapachy, które nie pozwalają opuścić stoiska. Ulegamy pokusie – bierzemy do ręki aromatyczne figi, kosztujemy słodkich, suszonych daktyli, upajamy się aromatem orientalnych przypraw, które wiercą w nosie. Ostatecznie nachylamy się nad kramem i wachlującym ruchem rąk, próbujemy „przywołać” do swoich nozdrzy wszystkie zapachy. Toniemy w bogactwie woni Bliskiego Wschodu. Kupiec przerywa nam olfaktoryczną rozkosz – teraz nalega, byśmy zakupili kilka jego specjałów. Po długim obrzędzie targowania, jesteśmy zmuszeni odejść z kwitkiem – cena zaproponowana przez kupca, choć adekwatna do jakości oferty, niestety zbyt wysoka. To oczywiście aluzja do ceny, którą Serge Lutens życzy sobie za swoje dzieła.

Orientalna podróż trwa do 12h. Arabie mają niesamowitą projekcję, nie powinniśmy przeginać z ich aplikacją, zmęczymy nie tylko innych, ale i siebie. Absolutnie polecam – trzeba poznać. Niesamowity zapach, bardzo trudny, ale i bardzo obrazowy. Nie każdy może je nosić – ja skusiłbym się na nie w nielicznych sytuacjach, są mało uniwersalne, dlatego bym ich nie kupił.

Nov
15
2013
Savanoja
Savanoja

Pełne zaskoczenie gdyż czytając nuty spodziewałam się zapachu bardzo słodkiego. Ale nic bardziej złudnego niż sugerowanie hasłami składu nut. W tej kompozycji suszone owoce podane są lekko wytrawny, w jakby wędzonej otoczce...One naprawdę są suszone i to w drzewnym dymie. A wszystko to zapewne za sprawą ciekawie dobranego towarzystwa przypraw. Apetyczny, słodkawy i z pazurem. Przypomina mi nieco słonika od Kenzo tyle, że w męskiej szacie i właśnie mężczyznę wyobrażam sobie w tym zapachu.
Początkowo przyprawy a szczególnie kmin i liść laurowy ostro dają po nosie. Ale mało tego, goździk i szczypta kardamonu też nieźle świdrują. Ale po kilku minutach suszone owoce i soczyste daktyle łagodzą i delikatnie dosładzają by trwać aż do suchego, kadzidlanego zakończenia.
Edit: Trwałość super! Po 7 godzinach zapach wciąż trwał (przybrawszy wyraźną jednak delikatniejszą formę Kenzo Elephant).

Sep
26
2013
patetico
patetico

Fascynujące perfumy.
Dla mnie obcowanie z Arabie Lutensa jest jak wyczerpujący dzień spędzony gdzieś w rejonach bliskowschodnich bazarów w wymieszanym, barwnym tłumie.
To zapach raczej wydzielonych przestrzeni przesiąkniętych charakterystycznymi aromatami, miejsc gdzie dużo się dzieje.
Ogromne stragany z suszonymi owocami, gdzie królują ciemne daktyle, figi, kandyzowane pomarańcze, podwędzane śliwki, morele i granaty, w dziwny sposób przesiąknięte aromatem drewna i słońca.
Bardzo lepkie.
Masa przypraw, które wibrują w powietrzu, zarówno świeżych, jak i użytych do przygotowania orientalnych, kulinarnych specjałów.
Dużo gałki muszkatołowej, liścia laurowego, goździków, kminu (nie kminku!), kardamonu.
Wszystko to szczypie, zagarnia przestrzeń.
Ktoś pali aromatyczny tytoń, ktoś inny pije zbyt mocną i zbyt słodką herbatę, ktoś tam się targuje, gestykulując zapalczywie...
Można nawet wyobrazić sobie woń ludzkich ciał, rozgrzanych, natartych olejkami.
Woń skóry i dymu.
Właściwie trudno to wszystko opisać, tak wiele się tu miesza i przeplata.
Co ciekawe zapach jest odmienny od wielu orientalnych klasyków.
Może dlatego, że nie ma cynamonu, kwiatów i przede wszystkim kadzidła.
A jednak jest zagęszczenie i zadymienie.
Dym jest tu fajkowo-drzewno-kulinarny.
Całość zapachu jest z kolei i ostra i słona i słodka.
Perfumy trudne, ale niezwykle obrazujące MIEJSCE i działające na wyobraźnię.
Czas ujmuje im trochę zgiełku, w końcowym efekcie przyczajają się na skórze miękko i balsamicznie, dla mnie w tej fazie pachną jak ścięte drzewo ociekające żywicą przy ognisku z palonych, iglastych gałązek.
Warto poznać coś tak niezwykłego.
Trwałość i projekcja bez zarzutu.
Polecam miłośnikom olfaktorycznych podróży:)

May
27
2013
ewiszonek73
ewiszonek73

Długo myślałam, wąchałam i nadal myślałam... Aż w końcu mnie olśniło! Toż to Champagne Yves Saint Laurent!!! Nie Yvresse, bo to już nie ten sam zapach. I wiem również, że Arabie Serge Lutens to całkiem inna grupa olfaktoryczna i zupełnie odmienne składniki. Cóż, nic na to nie poradzę. Dla mnie są prawie identyczne.

Najbardziej wyczuwalny i dający mocno po nosie jest goździk. Zza jego mocarności wychyla się delikatnie gałka muszkatołowa i suszona śliwka. Gdzieś w zupełnym cieniu ukrywa się słodki daktyl, drzewo sandałowe i dojrzała figa.
Moim ostatnim skojarzeniem jest kompot z suszu z dodatkiem jabłek i cynamonu, których w składzie brak.

Perfumy z całą pewnością zasługują na uwagę i próbę nadgarstkową, lecz niestety to nie moja bajka.
Za bardzo dostaję od nich po nosie, aż boli ;)))

Jan
24
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Serge Lutens Arabie, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Serge Lutens Arabie, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Arabie marki Serge Lutens. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Arabie marki Serge Lutens reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Serge Lutens Ambre Sultan Givenchy Organza Indecence Serge Lutens Fille en Aiguilles Serge Lutens Santal Majuscule Frapin 1270 Carner Barcelona Cuirs Estée Lauder Sensuous Noir Etat Libre d`Orange Tilda Swinton Like This M. Micallef Gaiac Tom Ford Sahara Noir Cartier Le Baiser Du Dragon Thierry Mugler A*Men Yves Saint Laurent M7 Lubin Idole Eau de Parfum Serge Lutens Chergui Parfum d`Empire Cuir Ottoman Chanel Les Exclusifs de Chanel Coromandel Parfum d`Empire Wazamba Guerlain Samsara Eau de Parfum Serge Lutens Gris Clair

Advertisement

Popularne marki i zapachy: