Marki » N-Q » kwiatowe « Grupy

Tea Rose Perfumer`s Workshop dla kobiet

Tea Rose Perfumer`s Workshop dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 43
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 33 Miałem: 25 Chcę: 11

główne akordy
różany
cytrusowy
drzewny
białe kwiaty
balsamiczny
tuberozowy
Zdjęcia
Tea Rose Perfumer`s Workshop dla kobiet Zdjęcia Tea Rose Perfumer`s Workshop dla kobiet Zdjęcia Tea Rose Perfumer`s Workshop dla kobiet Zdjęcia Tea Rose Perfumer`s Workshop dla kobiet Zdjęcia

Tea Rose marki Perfumer`s Workshop to kwiatowe perfumy dla kobiet. Tea Rose został wydany w 1977 roku. Perfumy zawierają takie składniki, jak bergamotka, róża, lilia, tuberoza, drzewo sandałowe, ambra, cedr i brazylijskie drzewo różane.

Perfume rating: 2.97 out of 5 with 43 votes.

Perfumowe Nuty

Bergamotka Róża Lilia Tuberoza Drzewo sandałowe Ambra Cedr Brazylijskie drzewo różane

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 3
 
przeciętna 1
 
duża 4
 
bardzo duża 2
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 7
 
duża 3
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Tea Rose by Perfumer`s Workshop.

Ten zapach przypomina mi...  
Sa Majeste la Rose
4 nie tak
Red Roses
3 nie tak
Un Zeste de Rose
2 nie tak
Cafe
1 nie tak
Cinabre
1 nie tak

Advertisement

Tea Rose Recenzje Perfum

AlexGGS
AlexGGS

Niezwykle mocna kompozycja. Od pierwszego momentu uderza w nozdrza. Za projekcję i trwałość brawa. Natomiast mam problem z zakwalifikowaniem tego zapachu. W pierwszym momencie powiedziałam,że to nie jest róża! Rzeczywiście blisko mu do geranium, czegoś zielonego, ziołowego, ale nie do róży. Po paru godzinach noszenia stwierdziłam jednak,że to jest róża. Ale nietypowa. Ziołowa, żółta i aż wierci mnie w nosie. Ostry zapach.Warto poznać. Ale jako wielbicielka róż - ja się w nim nie odnajdę...A liczyłam na moją wielką miłość - żółte , kwitnące róże z ogrodu.

May
07
2016
marialisa
marialisa

Tea Rose to zapach, w którym zdecydowanie jest za dużo palmarosy (palczatki imbirowej) i geranium. Palmarosa, czyli po polsku palczatka imbirowa, to trawiasta roślina, olejek z której zawiera ok. 90% geraniołu, pachnie jak żółta róża z intensywną ostrą nutą geranium oraz cytrynowo-zieloną i bardzo często jest używany, po niewielkiej modyfikacji, dla tworzenia tanich aromatyzatorów o zapachu różanym. Tutaj m.in. jest klucz do ceny tego zapachu - nie ma w nim wcale róży! Pachnie on dokładnie jak rozcieńczony olejek palmarozowy:(

Apr
02
2016
Harlem Nocturne
Harlem Nocturne

Gdzieś, kiedyś przeczytałam, że Tea Rose to róża szlachetna, gotycka, mroczna, nostalgiczna. Strasznie mnie to zaintrygowało, zabrzmiało jak coś, co powinnam pokochać od pierwszej sekundy. Klimaty cmentarne, mrok i nietoperze nie są mi straszne, narobiłam sobie wielkich nadziei i cierpliwie czekałam na szansę poznania tych perfum. W międzyczasie wyobrażałam sobie zarośnięty, opuszczony ogród, gęsto porośnięty krzewami dzikich róż. Taki po zmroku, nad którym niedawno przeszła ulewa, a zapach mokrej ziemi miesza się z wszechobecną zielenią, w której poutykane są kwiaty o krwistoczerwonych, mięsistych płatkach. Siedzę w tym ogrodzie i uskuteczniam ploty przy herbatce z wampirem, po zachodzie słońca, w specyficznych okolicznościach przyrody.

Moje oczekiwania nie spotkały się z rzeczywistością, Tea Rose kompletnie mnie zaskoczyły, jednak muszę przyznać, że klimatu tym perfumom odmówić nie można. Bardzo specyficznego, zapadającego w pamięć, intrygującego.
Róża to jedna z moich ulubionych kwiatowych nut, zazwyczaj dogadujemy się bardzo dobrze. Kocham klasyki, dzięki nim odnoszę wrażenie, jakbym była całkiem elegancka, może nawet dojrzalsza. Kocham perfumy, które kryją w sobie tajemnicę, niepewność, podszyte nutą melancholii, niedopowiedzenia. Wszystko wskazywało na to, że powinnam pokochać Tea Rose. Tymczasem te perfumy sprawiają, że czuję się dziwnie. Staro. Jakbym jeszcze za życia została zamknięta w wielki słoju wypełnionym formaliną.

Widzę wszystkie te kulki na mole walające się smętnie po pokoju, tapetę z różanym wzorem, płatami odpadającą ze ścian, wszędobylski kurz zalegający warstwami, których grubość można liczyć w centymetrach, pajęczyny utkane w misterne wzory w każdym kącie, wodę w wazonie, która zdążyła nabrać właściwości toksycznych, stare, wyliniałe futra, etolę z lisa, któremu wypadły zęby, dziurawy kapelusz z mini-kwiaciarnią na rondzie...

Podejrzewam, że normalna osoba wzdrygnęłaby się i w obliczu ogólnego obrzydzenia chciała jak najprędzej zapomnieć o tego typu doświadczeniu. Ja normalna, szczególnie jeśli chodzi o perfumy, nie jestem, więc siedzę w tym starym, rozpadającym się pokoju, zażywam kąpieli w środkach konserwujących i myślę sobie, że to całkiem ciekawe doświadczenie.
Tea Rose pachnie przemijaniem, które wcale nie chce przeminąć. Bo jest piekielnie trwałe i mocne. Długowieczność zamknięta w niepozornym flakonie. Teraz mogę powiedzieć, że naprawdę pachnę, jak stara baba - jak zawsze z dumą, otrzepując się z grubej warstwy kurzu i ściągając resztki pajęczyny z twarzy.

Apr
02
2016
Misia33
Misia33

Różany killer.
Zdecydowanie dla wielbicielek zapachu róż. Jeżeli ktoś róży bardzo nie kocha to nie polubi Tea Rose. Te perfumy to różana esencja, róża, róża i jeszcze raz róża. Cudownie byłoby jakby była podbita bergamotą ale w mojej opinii nie jest, ja jej nie wyczuwam wcale. Na pierwszym planie róża - zmiksowana w malakserze razem z kwiatami, liśćmi, kolcami i... kostkami lodu.
W tle drzewo różane i to ono przejmuje pałeczkę w miarę upływu czasu. Jest w tych perfumach jakaś delikatna rześkość - która sprawia ze zapach nie jest przeslodzony mimo ze jest w nim dużo słodyczy - zapachu różanego olejku.
Arsenicum w swojej recenzji wspomniała o perfumach Lutensa sa majeste la rose i ja też miałam początkowo wrażanie, że zapachy są podobne, potwierdzam, że nie są! W sa majeste dobrą robotę robi drzewo gwajakowe i gożdzik - jest to zapach zdecydowanie wielowymiarowy: róża dominuje ale róża ma tam swoich towarzyszy w tej cudownej różanej przygodzie. Tea rose to zapach jednowymiarowy: różany na wskroś. Mamy więc następujące oblicza róży: liście, łodygi, kwiaty, oleistą esencję, różany krzew.
Mi te perfumy bardzo odpowiadają, są zupełnie inne niż zapachy które posiadam, zdecydowanie vintage. Są słodkie ale nie przesłodzone, delikatnie drzewne z balsamiczną nutą.
Uwaga, są masakrycznie mocne! Nawet mały psik może przyprawić o różany zawrót głowy:) Super trwałe - czuję je na sobie caly dzien.
Polecam przetestować przed zakupem.

Mar
25
2016
Zombianka
Zombianka

Róże bywają trudne do oswojenia. Jak wszystko, co jednocześnie jest aksamitne i ma kolce musi być oddane wiernie, zgodnie z naturą, inaczej obserwator nie pozna prawdziwego charakteru pierwowzoru. Nie lubię róż ani jako kwiatów, ani jako nuty w perfumach, jedyny wyjątek moja skóra uczyniła dla Chloe EDP, ale i ona po czasie mnie znużyła. Tea Rose, choć urocza nie miała ze mną łatwo, na pewno o wiele bardziej pasuje do Nicole Kidman i kobiet w jej typie.
W pierwszej fazie róża jest konfiturowa, z nutą bergamotki, gęsta i słodka. Nicole je pączki i pije herbatkę w pastelowym saloniku. Po krótkim podwieczorku temat marmolady przechodzi miękko w olejek bułgarski, przyjemny i łatwiejszy w odbiorze niż ten, który wąchałyśmy na naszych matkach i babkach.
Serce zapachu pachnie intensywnie jak różaniec z drzewa różanego. Klimat jest podobny jak w prawie równolatku Cafe Parfums- ale ten skręca bardziej w stronę świeczkowo- woskową, a w Tea Rose jest drzewnie. Olejek robi się dymny, nieprzezroczysty dzięki podbiciu z upojnej lilii. Efekt jest romantyczny, jak panienka z XIX-wiecznej Anglii.
Baza perfum to połączenie osłabionego czasem olejku z liliowym pyłkiem na tle z sandałowca. W ciepłym powietrzu rozkwitają, w chłodnym przypominają o sobie przy poruszaniu się. Początkowa projekcja głośna, zapach dobrze wyczuwalny w pokoju gdzie akurat jestem i w sąsiednim, po 2-3 godzinach od aplikacji tylko w moim pokoju. Trwałość 7-8 godzin.
Piękna róża z pewnością, choć nie znam ich wiele, tylko jak dla mnie zanadto jednokierunkowa. Trzeba zapytać Małego Księcia, może to on poobrywał jej kolce?...

Dec
21
2015
Arsenicum
Arsenicum

Nigdy nie czytam recenzji perfum, które sam zamierzam zrecenzować. Człowiek wtedy podświadomie "łyka" skojarzenia innych i bezwiednie tworzy kopię... Recenzję Tea Rose miałem już w głowie od dobrego tygodnia, zatem wiedziałem, że nic moim przemyśleniom nie zaszkodzi. Skusiłem się i przeczytałem tutejsze wpisy - bardzo intrygujące! Każdy wpis jest inny, na pewno każdy jest prawdziwy, bo (o dziwo), Tea Rose podczas wielokrotnych testów, odsłoniła przede mną każde, niżej podane oblicze. Dziś skupię się na jednym – tym, które przemyka podczas każdego testu i którego jest (niestety!) najwięcej na mojej skórze.

Przy pierwszym teście uległem złudzeniu - przecież te perfumy są podobne do legendarnej róży Lutensa! Im dłużej je testowałem, tym bardziej odkrywałem, jak bardzo się myliłem... Nawiązują do siebie stylistycznie (ta sama róża motywem przewodnim, jednak całość w zupełnie innej aranżacji), ale kompozycyjnie są zupełnie inne. Chciałem nawet zarzucić Lutensowi machlojkę i napisać tutaj, że po co wydawać krocie na Sa Majeste, jeśli jest Tea Rose? Popełniłbym ogromny błąd!

Pogrzeb, "Ostatni Dzwon", "Anielski Orszak"...
O ile otwarcie jest piękne, bardzo różane, wręcz szlachetne, nawet nieco herbaciane, bo podbite bergamotką, to w dalszych fazach dzieją się rzeczy niepokojące, które mnie, jako fana róży nieco deprymują. Nie lubię sztucznych wieńców - ludzie nakupują tych plastików, to wszystko płowieje na grobach, a środowisko naprawdę cierpi z tego powodu (nie jestem ekoświrem, ale mówimy tu o tonach plastiku). Z racji ogólnej, rodzinnej niechęci do plastikowego kwiecia, zawsze kupujemy na pogrzeby żywe kwiaty. Każdy był kiedyś w kwiaciarni - serce Tea Rose, to nie tyle zapach kwiaciarni, co wody, która ocieka z zielonych łodyg róż... To jest nawet w porządku, bardzo ciekawe, nigdy czegoś takiego nie czułem. Potem robi się źle, może nie tyle kompozycyjne, co "wspomnieniowo". Mokre, zielone łodygi róż, do tego łodygi lilii (pachnące inaczej) i smutny zapach pomarańczowego pyłku na garniturze... Im dalej, tym jeszcze gorzej, bo czuję pogrzeb w pełnej krasie! Mokre kwiecie, deszcz i wiatr, przeraźliwe gwizdy, rozkopany dół i sterty wiązanek. Dziwny to zapach, który z radosnego, początkowego akordu, zmienia się w smutną, duszną mieszankę, która przywodzi na myśl ostatnią drogę.

Minimum siedem godzin trwałości, przy ogromnej projekcji. Jakość składników naprawdę bardzo dobra, oceniam to nie tylko na podstawie swojego nosa, ale również na podstawie tego, co ta kompozycja wyczynia na skórze.
Jeśli lubicie róże, to musicie je przetestować – Tea Rose, okazały się wyjątkowo kapryśne, a pogrzebowa nuta ujawniała się na mojej skórze, w najmniej oczekiwanym momencie.

Jan
23
2015
dianthus
dianthus

Róża jedyna prawdziwa na jaką trafiłam. Dla wielu babciowa, dla innych po prostu retro. Część czuje dzikie róże w rozkwicie, jak żywe, część zielone łodygi w kwiaciarni. I wszyscy mają rację. Dla mnie to mistrzostwo świata, tanie jak barszcz na dodatek. Tea Rose oddaje hołd róży jaką zachwyca się gotyk i romantyzm. A gotykiem i romantyzmem zachwycam się ja :D. No i różami, które wzruszają mnie do głębi, nawet wyciskając tym łzy.

Jan
10
2015
Beata Maria
Beata Maria

Zdecydowanie różany zapach i zdecydowanie dla kobiet.
Nie ma w nim piramidy zapachowej. To jest po prostu dominująca róża którą leciutko podbija cedr, bergamotka i lilia. Nawet drzewo różane nie jest w stanie się przebić przez różaność róży a co dopiero inne składniki. Jeśli umówimy się na popołudniową herbatkę i wystąpimy w tym zapachu to wówczas będzie Tea Rose. Dobra trwałość a projekcja na długość ramion.
Flakon dosyć toporny jak na różaną zawartość.

Dec
17
2014
EJo
EJo

Weszłam w posiadanie zachęcona nazwą a nie poszczególnymi nutami. Przyznam, iż mam w pamięci zapach róż z mojego dzieciństwa (w altance Babci zakwitały wysokopienne, kremowo-łososiowe róże), których zapachu nie mogę do tej pory odnaleźć. Tea Rose jest właściwie...single note dla mojego nosa, oprócz lekkiego aromatu drzewa różanego nie ewoluuje w stronę żadnej z podanych nut. Początek niełatwy, kojarzy się ze zbyt esencjonalnymi olejkami różanymi, niewysokich lotów, z dodatkiem bergamotki. Później - przynajmniej na mnie - sztuczność ulatuje, a zapach powolutku zbliża się do wersji, która bardzo przypadła mi do gustu. Różana wilgotność pachnie jak kwiaty, które z cienia wydostają się na słońce. Zatęchłej kwiaciarni nie czuję, gwoli ścisłości - nie czuję żadnej kwiaciarni ;))
Ale niełatwy to zapach, niełatwy. Może zmęczyć kogoś, kto róż nie lubi albo kto przesadzi z aplikacją. Uważam, że wystarczy minimalna ilość. Edt, a na mnie trwał 10 h. I jeszcze jedno - najpiękniej pachnie, gdy wieje wiatr, w ciepły wieczór.

Feb
06
2013
gardenia
gardenia

Dla mnie Tea Rose to olfaktoryczny koszmar!
Zachecona pozytywnymi opisami i pewnie podświadomie ciekawa,cóz to podoba się tak bardzo Nicole Kidman,od razu zgłosiłam się do wymiany!
Z buteleczki czuje rzeczywiście bardzo świeze,cytrynowo-pudrowe róże,ale po aplikacji na skórze odrzuca mnie-dosłownie-zbyt mocne,zbyt agresywne i wszechoogarniajace-niestety żeby tylko róze-potwierdzam Tam i Lady Mitsouko: olejki różane,plus lekko zastany,wilgotny akcent-kwiaciarni w zatechłej piwnicy.Nici z ogrodu różanego.Nici choćby z jedne herbacianej róży.
Zapach ma niesamowita moc,dlatego rozumiem,że ma tez tylu wielbicieli,mnie ta moc poraża.

Jan
09
2013
Lady Mitsouko
Lady Mitsouko

A moim zdaniem wcale nie pachnie "prawdziwymi" różami prosto z rabatki, tylko różanym olejkiem, który moja babcia przywiozła kiedyś z wakacji w Bułgarii. Małe fiolki w takich drewnianych pojemniczkach, bardzo specyficzny zapach.
Kupiłam w ciemno, zachęcona pozytywnymi recenzjami i bardzo niską ceną. Dla mnie rozczarowanie.

Jan
09
2013
Tam
Tam

To jest zapach ciemnej, chłodnej kwiaciarni wilgotnej od zraszanych obficie kwiatów. Przede wszystkim pachną liście i łodygi róż, samego kwiecia zbyt mało, jak na moje oczekiwania. Tak czekałam na ten kultowy zapach, a tu kicha. Nie o taką różę mi chodziło, gdy sobie zapach wyobrażałam. Chciałam zanurzyć nos w pąku herbacianej róży, a podsunięto mi ją... z drugiego końca. Rozżalona jestem.

Sep
17
2012
chypre
chypre

To chyba najwierniej oddana róża, jaką można spotkać w perfumach.
Jest zachwycajaca, świeża i ... wilgotna.
Cena za te perfumy wręcz śmieszna, a trwałość całkiem zadowalająca.
Podobno ten zapach to signature scent Nicole Kidman.

Jul
19
2012
vertigo
vertigo

Miało być Tea Rose!
A jest ROSE ROSE ROSE - i może odrobinę bergamotki.

Wszystko wyjaśnia data powstania zapachu - 1975. Przyznam, że się temu nie przyjrzałam. Nie znaczy to, że gdybym się przyjrzała, nie chciałabym tego spróbować. Może tyko oczekiwania byłyby inne.
Perfumy mają miano kultowych.
Spodziewałam się róży herbacianej, ewentualnie róży i herbaty.

RÓŻA w Tea Rose jest ogromna i prawdziwa. W zasadzie to jest wazon róż (tych najdłuższych) w kwiaciarni. Czuć odrobinę zieloności pochodzącej z łodyg.
Zapach jest bardzo mocny i bardzo trwały.
Ekstremalnie 'damski'.

Zdecydowanie dla wielbicielek róży w stylu vintage.

Ja po kilku minutach odpadłam. Dla mnie ten zapach jest nie do zniesienia. Zdawało mi się, że lubię róże.

Jun
07
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Perfumer`s Workshop Tea Rose, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Perfumer`s Workshop Tea Rose, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Tea Rose marki Perfumer`s Workshop. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Tea Rose marki Perfumer`s Workshop reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Serge Lutens Sa Majeste la Rose Slava Zaitsev Maroussia Diptyque Tam Dao Nina Ricci L'Air du Temps Yves Saint Laurent Opium Serge Lutens La Fille de Berlin L`Artisan Parfumeur Timbuktu Givenchy Organza Indecence Elizabeth Arden 5th Avenue Agent Provocateur L'Agent Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Balenciaga Balenciaga Paris Christian Dior Poison Yves Saint Laurent Opium Molinard Habanita Fendi Fendi Theorema Miraculum Pani Walewska Noir Coty Ex`cla-ma`tion John Galliano John Galliano Chanel Chanel No 19 Eau de Parfum

Advertisement

Popularne marki i zapachy: