Marki » N-Q » orientalno - przyprawowe « Grupy

Ambre Russe Parfum d`Empire dla kobiet i mężczyzn

Ambre Russe Parfum d`Empire dla kobiet i mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 69
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 31 Miałem: 23 Chcę: 23 Ukochany zapach: 1

główne akordy
ambrowy
dymny
balsamiczny
skórzany
wódka

Ambre Russe marki Parfum d`Empire to orientalno - przyprawowe perfumy dla kobiet i mężczyzn. Ambre Russe został wydany w 2003 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Marc-Antoine Corticchiato. Nutami głowy są szampan i wódka; nutami serca są herbata, cynamon, kolendra, brzoza, jałowiec i rosyjska skóra; nutami bazy są kadzidło, piżmo i ambra.

Perfume rating: 3.88 out of 5 with 69 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Szampan Wódka

Środkowe Nuty
Herbata Cynamon Kolendra Brzoza Jałowiec Rosyjska skóra

Dolne Nuty
Kadzidło Piżmo Ambra

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 2
 
przeciętna 5
 
duża 9
 
bardzo duża 4
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 5
 
duża 10
 
olbrzymia 4
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Ambre Russe by Parfum d`Empire.

Ten zapach przypomina mi...  

Advertisement

Ambre Russe Recenzje Perfum

chjena
chjena

Pierwszy niuch wykręca mi nos niczym odruchowy grymas po wypiciu shota wódki. Nuty głowy są wybitnie alkoholowe, właściwie jest tutaj czysta i nic więcej, żadnego tam szampana - taka męska impreza chyląca się ku końcowi, albo lepiej, ostatnia scena z "Wesela" Smarzowskiego gdy ojciec panny młodej, poturbowany wspomnieniami uciekającej nocy, każe wszystkim wypier... no właśnie.

Po kilku minutach robi się już bardziej gościnnie, bo do głosu dochodzą takie apetyczne, cieplejsze akcenty jak cynamon, herbata - ten moment przypomina mi gorący napój z prądem pity w góralskiej chatce, podczas gdy za oknem hula ostra śnieżyca, a kubek przyjemnie grzeje w przemarznięte ręce. Jest w tej gościnności góralskiej pewna surowość, wszak to twardzi ludzie, jałowiec dobrze wyostrza te cechy charakteru, a kadzidło przypomina, że tutejsi mieszkańcy może i wypić lubią, ale co niedzielę do kościoła idą, jak Bóg przykazał.

Ambre Russe jak się zapomni, to momentami nawet układa się podobnie do Dolcelisiru, ale to dosłownie migawki słodyczy, bo w gruncie rzeczy to surowe, jak dla mnie wyraźnie męskie perfumy. Choć w sumie nie chciałabym, by mój mężczyzna (ani jakikolwiek w moim bliskim otoczeniu) tak pachniał - co nieco jednak kontrowersyjnie. Jedyny dopuszczalny nosiciel Ambre Russe to Kaczmarski wykonujący wybitne wręcz "Epitafium dla Wysockiego", przemierzając swoim, bądź co bądź trochę przepitym głosem, dziewięć kręgów piekielnych rosyjskich...

Jun
14
2016
ysabell
ysabell

Ambre Russe przenosi mnie do przytulnego wnętrza schroniska w sercu zaśnieżonych beskidzkich lasów. Takiego miejsca, w którym każdy przybysz będzie powitany serdecznie, poczęstowany parującą herbatą z prądem i otulony szorstkim kocem. Jest ciepło i nieco duszno, bo parują tuziny mokrych kurtek i butów, dym z zawilgoconego drewna trochę kopci i szczypie w oczy, ale nikomu to nie przeszkadza.
W zimie słońce szybko zachodzi, a po zmroku (i po kilku głębszych) ludzie zaczynają być bardzo chętni do śpiewu. Wąsaty wujek sięga po gitarę wiszącą na gwoździu i intonuje rytmiczną piosenkę. Melodia pada na żyzny grunt, górscy turyści nie potrafią nie śpiewać i po chwili schronisko wypełniają mocne męskie głosy, co energiczniejsi biorą w ręce łyżki i walą nimi po swoich turystycznych metalowych kubkach, do rytmu.
W przerwach między piosenkami jest gwarno, wesoło, wznoszony jest toast za toastem. Alkohol sprawia, że ludzie stają się bardziej melancholijni, gitara jest przekazywana z rąk do rąk, w końcu (około półnony) trafia do starego kawalera, który intonuje swoją popisową balladę. Śpiewa prawie szeptem, pary się do siebie tulą, a dzieci zasypiają na kolanach rodziców.
Sala powoli się wyludnia, gitara z powrotem ląduje na haku, a ja ujmuję twarz w dłonie, rozglądam się po pomieszczeniu i po prostu chłonę dobrą energię, napawam się własnym szczęściem, żeby mi wystarczyło na kolejny rok.

Z taką właśnie wieczną tęsknotą za górskimi wieczorami odkryłam Ambre Russe. Zapach nieokrzesanej słowiańskiej duszy, której niestraszne śniegi i błota, która szuka porozumienia dusz i prozaicznego biesiadowania przy drewnianej ławie. Zapach na wskroś mój, poruszający serce mocniej niż jakiekolwiek inne doznania zmysłowe.

May
24
2016
blackdora
blackdora

Ambre Russe to dla mnie zapach nieskrępowanej niczym wolności, braku pokory, dumy i hardości. Widzę dzikie naddnieprzańskie brzegi, Czortowy Jar, Bohuna i oddaną mu wiedźmę Horpynę jak na objuczonych koniach wiozą bratanicę wielkiej Kniahini - piękną Helenę, by ukryć ją w sadybie wiedźmy..."Kozacy zsiadłszy z koni poczęli odwiązywać ostrożnie kołyskę. Sam Bohun czuwał nad wszystkim z największą troskliwością i sam dźwignął w głowach kołyskę, gdy przenoszono ją do młyna. Karzeł, idąc naprzód, świecił łuczywem. Kniaziówna, napojona przez Horpynę odwarem ziół usypiających, nie rozbudziła się wcale, tylko powieki drgały jej cokolwiek od światła łuczywa(...)Tymczasem mołojcy poczęli przed chatą zdejmować ogromne juki z sześciu koni i wyładowywać zdobycz wziętą w makatach, kobiercach i innych kosztownościach w Barze. Rozpalono w świetlicy obfity ogień i gdy jedni znosili coraz to nowe opony, inni przystosowywali je do drewnianych ścian izby. Bohun nie tylko pomyślał o klatce bezpiecznej dla swego ptaka, ale postanowił ją przybrać, by ptakowi niewola nie zdawała się zbyt nieznośną. Wkrótce też nadszedł ze młyna i sam pilnował roboty. Noc upływała i księżyc zdjął już swoje białe światło z wierzchołków skał, a w świetlicy słychać jeszcze było przytłumione stukanie młotów. Prosta izba stawała się coraz podobniejsza do komnaty. Na koniec, gdy już ściany były obwieszone, a tok wymoszczony, przyniesiono na powrót senną kniaziównę i złożono ją na miękkich wezgłowiach".
A potem pewnie z łuczyw spływał dym, mieszał się z oparami kozackiej gorzały i z mnogością suszących się ziół do tajemnych mikstur Horpyny. Helena leżała na wysłanym skórami wezgłowiu, które od ciepła ogniska podsuszały nabraną z drogi wilgoć, a nad wszystkim unosiła się tajemnicza, słodko-gorzka ambra. Śpiewy podpitych Kozaków cichły, dym dogasał, noc ciężka od wydarzeń dnia nakrywała swą dłonią Czortowy Jar...

Sep
30
2015
Beata1
Beata1

Zdecydowanie Ambre Russe nie chce ze mną współpracować. Początek intensywny, bardzo alkoholowy, aż w nosie kręci. Mija chwila, wódka i szampan stają się wspomnieniem. Na skórze za to pojawia się jałowiec w połączeniu z kolendrą. Trwają tak sobie przez jakiś czas, by później dołączyło do nich kadzidło i bardzo, bardzo delikatna żywica. To już. Nic więcej sie nie dzieje. Nie czuję bogactwa, przepychu składników i szału, który miałam nadzieję tu znaleźć. Przede wszystkim zupełnie nie czuję tytułowej skóry.
Dałam mu prawie 6 lat na to by zrobił coś, co wzbudzi we mnie większe emocje. Nie wyszło.

Trwałość rewelacyjna, cały dzień. Projekcja na mojej skórze średnia, na szerokość ramion.

Sep
23
2015
Kage
Kage

Listopadowy wieczór był mroźny i choć śnieg nadal nie spadł, szron posrebrzył pole i zamienił suche badyle w kryształową pajęczynę.
W chatce na szczęście było ciepło, ktoś już napalił w kominku.
Soplica z impetem wylądował na drewnianej ławie - "pijmy bo się ściemnia!", dziewczyny dostały dymną herbatkę z prądem.
"Jedna flaszka, druga flaszka, i już trzecia, kurde bele..."
Wojtek znalazł gdzieś skórę z dzika, zarzucił ją na głowę i chrumkał pod stołem, Jacek bełkotliwie recytował Stepy Akermańskie, Gośka chichotała i tańczyła kozaczoka na stole, Magda próbowała naukowo udowodnić, że wiły nie istnieją, ale przeszkadzała jej w tym czkawka, a ja dla pewności okadzałam chatkę kadzidłem dla ochrony przed leśnymi demonami.
Później już tylko patrzyliśmy na iskry tańczące pod powałą, słuchaliśmy trzasku szyszek w ognisku, aż w końcu słodki dym, alkohol i ciepło ukołysały nas do snu.

A po ludzku: aromat wódki zgodny z naturalnym, mocna herbata, zwierzęca ambra, odrobina skóry, dymność kory brzozowej i kadzidła, garść kolendry i cynamonu - wszystko to, na co liczyłam w T4T, tutaj podane bardziej po męsku, dymnie, wytrawnie i z przytupem.

Jul
05
2015
Li
Li

Sięgnęłam właśnie po flakon - bo to jeden z niewielu zapachów, których cały, caluśki flakon zapragnęłam mieć dla siebie - i psiknęłam troszkę na rękę, żeby zaciągnąć się nimi i puścić wyobraźnię luźno.
A potem parsknęłam śmiechem, bo przyszła mi do głowy grupka podchmielonych studentów (co najmniej jeden - prowodyr 'na trzeźwo nie takich mądrych' pomysłów - ma na sobie skórzaną ramoneskę), która postanowiła sprawdzić, co się stanie, jeśli spróbuje się zaparzyć herbatę (koniecznie sypaną, liściastą) wódką.

Oczywiście wstęp ten mógłby sugerować, że wcale tego zapachu nie lubię. Ale tak nie jest.
Poznałam go dzięki Pani pracującej w Lulua - miała u siebie pudełeczko pełne próbek perfum, których nie ma w asortymencie tej perfumerii. Pamiętam, że powiedziała, że jej się wcale nie podoba. Psiknęła mi na nadgarstek, a ja następne godziny spędziłam z nadgarstkiem przyklejonym do nosa. A potem było mi bardzo przykro, kiedy przestałam już cokolwiek czuć. Byłam urzeczona, tak bardzo, że w niedługim czasie upolowałam swój flakon, zresztą od przemiłego krakowianina, więc wszystko kręci się wokół Krakowa.

To jeden z tych zapachów, które dla mojego nosa posiadają _fakturę_. Otwiera się wonią, która kojarzy mi się z suchością popiołu - podkreślam, suchością, nie zapachem popiołu! Bo woń ta jest zgoła inna - co prawda gorzkawa, ale wyraźnie skórzano-alkoholowa (i jest to alkohol bardzo wytrawny), z nutą przypominającą odlegle brzozowy dziegieć. To pierwsze wrażenie mija szybko i z popielnej suchości kolejnym skojarzeniem jest bardzo wysokiej jakości, piekielnie droga skóra. Dalej w towarzystwie alkoholu, ale tym razem zdecydowanie mogę powiedzieć, że jest to szampan. Niemal czuję te bąbelki kręcące w nosie. W tym czasie dziegieć brzozowy zamienia się w drewno. I wychodzi też herbata - nie napój. To suche listki, pokruszone, aromatyczne. Ktoś dorzucił do nich pokruszoną korę cynamonu. To tło - drewniano-herbaciano-(koro)cynamonowe - jest wyraźnie suche, zupełnie inne od grających pierwsze skrzypce elastycznej, miękkiej i lśniącej skóry i alkoholu. Wszystko pozostaje w idealnym balansie - nie jest ani zbyt 'rozciapcianie', ani zbyt sucho. Z czasem robi się coraz bardziej słodko - procenty uderzają do głowy, robi się weselej? - to żywica i kadzidło dochodzą do głosu, z czego żywica śmielej, kadzidło jedynie podbija jej woń, w sposób delikatny, ale zarazem bardzo zmysłowy. Piżmo? Nie jest mydlane, o nie. Jest bardzo cielesne. Kiedy wszystkie te nuty dochodzą do głosu, całość nabiera niemal erotycznego charakteru - bardzo intymnego, nie wulgarnego.
I jeszcze o balansie - mimo osładzania się, nawet na takiej mało łaskawej skórze jak moja, dzięki dobremu zrównoważeniu słodyczy, wytrawności i goryczki, nie jest w stanie osłodzić się do poziomu brudnej, mdlącej słodyczy, której nie cierpię. Bardzo sobie cenię ten fakt i myślę, że to dobry znak dla osób, które podobnie jak ja borykają się z problemem przesadnego wysładzania się zapachów.
Zapach na pewno nie na każdą okazję. On dyktuje swoje warunki, angażuje noszącego i otoczenie w nawet, powiedziałabym, dość drapieżny sposób. Nie komponuje mi się ze zwiewnością, lekkością. To trudne, wymagające perfumy, ale jeśli już się z kimś polubią - albo ktoś z nimi - to efekt jest doskonały.

Jun
25
2015
hasi
hasi

Zapach olśnienie, pełen przepychu, ale nie przytłaczający.
Ja czuję wyraźnie ambrę, do tego wódka, skóra, herbata i kadzidło. Wszystkie nuty są intensywne, wydają się mieszanką wybuchową, ale to naprawdę udana kombinacja.
Popsikałam rękę i co chwila ją wąchałam tak pięknie się to wszystko ułożyło..
Na jesień/zimę idealny, rozświetli nawet najbardziej pochmurny dzień.
Trwałość i projekcja duże, trzeba sobie dawkować tę przyjemność z umiarem.
Chciałabym bardzo chociaż jakąś odlewkę.
Dziękuję amandzie za próbkę. :)

Jan
13
2015
amanda
amanda

A dla mnie ta ambra,to taka paczulowa ambra.
Jednakże nie z wilgotno katakumbowych klimatów a bardziej w zieleni mająca zródło.
Wódka z musjącym szampanem i skórą tworzą tę paczulową ambrę.
Brzoza i jałowiec natomiast wnoszą naturę i przestrzeń.
Nie jest to taka jasna,bursztynowa,dająca ciepły blask ambra.
A raczej ciemniejsza,przybrudzona zwierzęcym piżmem.
Ten zapach to spacer po pózno jesiennych łąkach.
Gdzie wiatr niesie zapach zwierzyny,zeschniętych liści,dawno pożółkłych traw kołysanych wiatrem.
W powietrzu wyczuwa się pewien niepokój i tęsknotę bo natura znów przyoblecze się w żałobną czerń,zamierając powoli.
Ambra to dzika,nieujarzmiona. Z nostalgią i tęsknotą jak rosyjska dusza.

Sep
11
2014
assu
assu

Do niedawna za swoją ukochaną ambrę uważałam Ambre Fétiche Annick Goutal. Ale odkąd popróbowałam Ambre Russe, mój ambrowy świat się zmienił:) Niby podobne, a jednak. W tej ambrze jest olfaktoryczne szaleństwo:) Dla mojego nosa to, oprócz ambry, mocna herbata z cukrem, wódka, skóra i kadzidło. I to oszłamiajace zestawienie:) Ekspresyjne, pulsujące, czasem dzikie, wrażenie pędu przez suche stepowe trawy w doborowym towarzystwie jakże konkretnych zapachów. Na mojej skórze rozwija sie pieknie i trwa upojną ni to goryczą, ni to słodyczą. Uch, szalony zapach:)

Jun
27
2013
kjgeneral
kjgeneral

Nie zapomnijmy też o ambrze, która jest wyraźna, nawet bardzo. Mnie osobiście zapach kojarzy się z ciepłem domowego ogniska, przy kominku, w świątecznej, bożonarodzeniowej atmosferze, przy choince, w ciepłym swetrze, gdy na zewnątrz prószy śnieg i skrzypi mróz.

Mar
19
2013
Seth
Seth

Niezwykle sugestywna i zuchwała – moim zdaniem zdecydowanie męska – kompozycja w klasyczny, trójstopniowy sposób ewoluująca na mojej skórze. Wybucha nieznośnie, odorem czystej wódki dolewanej do gorącej, mocnej, czarnej herbaty zaprawionej miodem, aby skonsternowane i oszołomione pierwszym wrażeniem zmysły ukoić wszechogarniającym, zmysłowym ciepłem drewna i skóry – przyprószonych lekko wibrującymi przyprawami – bardzo długo się utrzymującym i powoli gasnącym. To wręcz luksusowy, intrygujący i bardzo zmysłowy zapach o nieco drapieżnej i dzikiej urodzie. Umiarkowana ekspozycja i bardzo dobra trwałość czyni zapach wysoce uniwersalnym. Zapach stosowny na różne okazje: jesień/zima/wiosna. W skali (1-6): za kompozycję - 5; oryginalność - 5; intensywność - 5; trwałość - 5. Ocena końcowa: 5,00.

Jun
18
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Parfum d`Empire Ambre Russe, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Parfum d`Empire Ambre Russe, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Ambre Russe marki Parfum d`Empire. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Ambre Russe marki Parfum d`Empire reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
M. Micallef Gaiac Yves Saint Laurent M7 Lubin Idole Eau de Parfum Serge Lutens Fille en Aiguilles Parfum d`Empire Cuir Ottoman Serge Lutens Ambre Sultan Parfum d`Empire Aziyade Gucci Gucci pour Homme Parfum d`Empire Wazamba Lubin Idole Tom Ford Tobacco Vanille L`Artisan Parfumeur Al Oudh Yves Rocher Neonatura Cocoon Nasomatto Black Afgano Frapin 1270 Fendi Fendi Theorema Yves Saint Laurent Opium Pour Homme Frederic Malle Musc Ravageur Donna Karan Black Cashmere Thierry Mugler A*Men

Advertisement

Popularne marki i zapachy: