Marki » M » skórzane « Grupy

Parfum de Peau Montana dla kobiet

Parfum de Peau Montana dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 22
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 12 Miałem: 5 Chcę: 19 Ukochany zapach: 2

główne akordy
balsamiczny
świeży korzenny
dymny
skórzany
zwierzęcy
białe kwiaty
Zdjęcia
Parfum de Peau Montana dla kobiet Zdjęcia Parfum de Peau Montana dla kobiet Zdjęcia Parfum de Peau Montana dla kobiet Zdjęcia Parfum de Peau Montana dla kobiet Zdjęcia

Parfum de Peau marki Montana to skórzane perfumy dla kobiet. Parfum de Peau został wydany w 1986 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Jean Guichard. Nutami głowy są jeżyna, imbir, kwiat pomarańczy, pieprz, aksamitka i czarna porzeczka; nutami serca są paczula, jaśmin, róża i narcyz; nutami bazy są skóra, ambra, piżmo i kadzidło.

Perfume rating: 2.95 out of 5 with 22 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Jeżyna Imbir Kwiat pomarańczy Pieprz Aksamitka Czarna porzeczka

Środkowe Nuty
Paczula Jaśmin Róża Narcyz

Dolne Nuty
Skóra Ambra Piżmo Kadzidło

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 3
 
duża 3
 
bardzo duża 1
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 2
 
duża 2
 
olbrzymia 3
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Parfum de Peau by Montana.

Ten zapach przypomina mi...  
Diva
6 nie tak
Adagio
0 nie tak

Advertisement

Parfum de Peau Recenzje Perfum

Roma
Roma

Skład skromny - zapach WIELKI.
Parfum de Peau to bez wątpienia genialne perfumy, arcydzieło.
Jak pachną? Dla mnie pięknie - przede wszystkim szalenie zmysłowo, z duchowym zacięciem, już wiem, ten zapach jest, bez przesady, jak seks tantryczny;-) Te perfumy (p)obudziłyby chyba i umarłego. Jest w nich tyle siły, tyle nieprzyzwoitości, piękna, tak rozbudzają zmysły, że nie da rady, trzeba się poddać... i nie żałować.

Składniki perfum odczuwa się w sposób nieoczywisty, one nie pachną dosłownie tym, co mają w składzie, to idealna mieszanka, która tworzy nową rzeczywistość... Jeśli perfumy mogą sprawić, że czuje się sobą, tym idealnym sobą, to takie dla mnie są Parfum de Peau. Trudne do opisania, ale mogę to robić na okrągło, z największą przyjemnością...
Bardzo geste, ale nie oleiste, jakby woskowe, albo może jak plaster najprzedniejszego miodu, tak seksownie soczyste, że w głowie się kręci... Ciemne, ale nie czarne, miodowe, słodkie, a jednak nie mdłe... i odrobinę słone, są wspaniale, myślę, że te składniki, które w nim są, tworzą w połączeniu przedni afrodyzjak. Na końcu, już "po wszystkim" pachną (uwielbiam to!) kadzidłem.

Kompozycja bogata, ciężka, (bo) podbita skórą, ciemnych owoców pełna, z dodatkiem przypraw, które naprawdę lubię: imbirem i pieprzem (ale nie jest nimi przeładowana), z małą ilością kwiatów: ulubiona różą i nagietkiem, z kadzidłem i nutami zwierzęcymi: ambrą i paczulą gwarantuje/funduje mi nieziemskie doznania - dla mnie jest idealna.
Dla mnie to TE JEDYNE. To mój podpis:-)))


Edit*
Kupiłam dziś nową setkę PdP i jest totalnie wykastrowana:/:/:/ Szkoda czasu i atłasu.
Jest lekkie podobieństwo - jakieś dalekie echo - tzw. 10 woda po kisielu... mam już coś w tym stylu - Animale - Animale i jest 2 razy tańsza.

Mar
02
2016
Harlem Nocturne
Harlem Nocturne

W ciągu kilku lat perfumeryjnego maniactwa zdążyłam odkryć chyba wszystkie kategorie zapachowe, masa mniej lub bardziej udanych eksperymentów pozwoliła mi na uświadomienie sobie w czym czuję się dobrze, co współgra z moją osobowością. Perfumy z kategorii vintage są dla mnie szczególne. To właśnie z nimi rozpoczynałam swoją perfumeryjną przygodę, przez długi czas nosiłam tylko szypry, aldehydy, pudry, skóry starszej daty. Choć obecnie moje horyzonty uległy poszerzeniu, to nadal chętnie wracam do swojej pierwszej miłości, która chyba nigdy nie zardzewieje.

Parfum de Peau prędzej czy później musiały przewinąć się przez moją garderobę. Trochę się ich obawiałam, bo przy całym moim uwielbieniu dla „wintydżu”, ze skórą nie zawsze jest mi po drodze. Zdarzają się takie przypadki, że wręcz odrzuca mnie od tej nuty (tak, na ciebie patrzę, Kelly Caleche), podeszłam więc do Parfum de Peau z pewną dozą ostrożności.
Na szczęście Montana zaskoczyła mnie pozytywnie, serwując kompozycję typową dla lat 80. - głośną, złożoną, ciężką, potrafiącą sponiewierać niejeden zaprawiony w boju nos.
Parfum de Peau to skóra najwyższej jakości, solidnie wyprawiona, o mocnym, momentami szorstkim zapachu. Skóra okadzona smugą ciężkiego kadzidła, natarta kilkoma kroplami olejku paczulowego, wyostrzona aromatem czarnego pieprzu. Z drugiej jednak strony to także skóra miękka, komfortowa, otulona woalem piżmowego pudru, złagodzona nutami kwiatowymi, ocieplona bursztynową ambrą.

W taki właśnie sposób ewoluują te perfumy – od szorstkiego, wyniosłego, chłodnego otwarcia w kierunku ciepłej, miękkiej, pudrowej bazy. Faktycznie przypominają nieco Divę Ungaro, ta jednak jest zdecydowanie łagodniejsza, skąpana w miodzie, pokryta pudrowym mchem, rozświetlona aldehydami.
Trwałość bardzo dobra, około 10 godzin, na intensywność również nie można narzekać (chyba, że nie jest się fanem tych perfum). Zgadzam się z poniższą recenzją - Parfum de Peau trzeba testować świadomie i z rozwagą.

Feb
29
2016
chjena
chjena

Zdecydowanie nie dla osób o słabych nerwach. Przetestowałam żeby sprawdzić co to w ogóle za zapach, teraz psiknęłam drugi raz w celu dokładniejszego opisania Parfum de Peau i obiecuję sobie (i swojemu facetowi, który chyba wyczuje te perfumy z sąsiedniej poduszki...), że zakopię odlewkę gdzieś głęboko w szufladzie albo wrzucę jako gratis do pierwszej wymiany na horyzoncie.

Parfum de Peau, jak sama nazwa wskazuje, to przede wszystkim skóra. Ale nie zamszowa, delikatna, nadająca lekkiego smaczku w bazie zapachu, o nie, to skóra z dzikiego zwierza, żywcem obdarta, z całą skórzaną fizjologią w pakiecie. Owszem, ostatnimi czasy nauczyłam się doceniać szypry, a nawet cywet, ale w ilościach podkreślających inne walory perfum, a nie dominujące pełną parą. Szczerze mówiąc trudno mi nawet zwizualizować potencjalną nosicielkę Parfum de Peau, bo zakładam, że nawet w czasach zupełnie innej mody perfumy nie były aż tak... brzydkie. Rzadko używam tego określenia, ale chyba wyjątkowo przyszła na nie pora.

Reasumując, kto odważny - niechaj testuje!

Feb
28
2016
amanda
amanda

Co najbardziej mi się w nich podoba?.
To właśnie skóra,taka bardziej zamszowa aksamitno pylista podparta kwiatami aksamitką i delikatnym kruchym narcyzem.
Piżmo brudnawe,bardziej zwierzęce, które dawniej często pojawiało się w perfumach pod taką postacią.
A mnie właśnie takie piżmo,co prawda nie we wszystkich perfumach intryguje i pociąga,zależy od połączenia nut.Tutaj jak najbardziej.
Jest i szypr,jednak nie w powalającym wydaniu ,chociaż dość mszysty.
Trudno mi tak wszystko wyodrębnić,bo zapach z tych co to wszystko razem pięknie gra jak w drogim szwajcarskim zegarku.
Chylę czoła przed tymi,którzy to potrafią w starszych zapach,gdzie moc nut.

Poszukiwacze staroci powinni zahaczyć obowiązkowo o ten zapach, to taka obowiązkowa"lektura" perfumeryjna.
Niesztampowe,unikalne,szalenie kobiece ,podkreślające klasyczny styl.
Ja dzięki uprzejmości Romy, miniaturę mam na półce.

Apr
27
2014
Savanoja
Savanoja

Nie dla amatorek delikatnych szyprów ;) To poniewierająca, szorstka skóra, symbolicznie osłodzona ambrą i kroplą jaśminu by nie ogłuszyć totalnie. Otwarcie wyjątkowo ostre, pikantne i odrzucające. Jednak z upływem czasu i ułożeniem na skórze perfumy łagodnieją i... przybierają formę zapachów fizjologicznych. Nic tu nie czaruje, nie uwodzi, nie ma typowych, upiększających nut kwiatowych. Jest tylko pikantna skóra, kwaśnawa, wibrująca, bezwstydna. Kwiaty dobrano tu genialnie, aksamitka jednak nie słynie z pięknego aromatu, narcyz natomiast dodaje lekkości, luzu. Kropelka ciężkiego jaśminu zagęszcza i tak wyjątkowo gęstą atmosferę. Nie wnikam w resztę nut, bo ważniejszy jest dla mnie całokształt odbioru.
Ten wyjątkowo zmysłowy szypr podbił moje serce i nos całkowicie, jest cudowny, zniewalający, dziki, zwierzęcy i przez to piękny aż do bólu!

Apr
02
2014
Melitele
Melitele

Poznałam ten zapach dzięki kochanej E, za co Jej z całego serca dziękuję!
Poszerzyła moje horyzonty i otworzyła oczy na coś po co raczej bym nie sięgnęła...

Gdy pierwszy raz moja skóra spotkała się z tym zapachem po prostu zaniemówiłam.
Rozpłynęłam się...
Usiadłam głęboko w fotelu z nadgarstkiem przy nocie i podziwiałam. Potrzebowałam absolutnej ciszy by zagłębić się w to cudo.

Otuliła mnie czarująca woń z przeplatającą się porzeczką, aksamitką.
Później wyłoniły się nuty kwiatowe stanowiące jakby jeden bukiet pasujących do siebie elementów. Do tego przyłączyła się skóra, ambra i kadzidło.
Całość początkowo dość lekka zamieniła się w gęsty, ciepły i bardzo kobiecy zapach.
Jest w nim dużo zmysłowości, zadziorności i niedomówień. Stanowi taki wabik... zaprasza do poznania go bliżej.
Gdyby można było dotknąć ten zapach z pewnością byłabym w niego wtulona regularnie.

Mar
01
2014
lady Vader
lady Vader

Chyba najbardziej zwierzęcy i erotyczny szypr, z jakim miałam do czynienia. Pobił nawet Mitsouko, o co nie jest łatwo ;)

Początek znośny i nie zapowiadający tego, co nadejdzie później - owoce z dodatkiem miodu - brzoskwinie, śliwki, porzeczki. Całość gęsta, ale niespecjalnie słodka, podszyta nutą kwaśnego szypru.

Po jakimś czasie owoce cichną i zapach robi się coraz bardziej kwaśny, fizjologiczny, przypomina świeży pot.

Bardzo cielesny, bezwstydny, fizjologiczny zapach. Nie potrafiłam go nosić, ale wciąż mnie fascynuje...

Nov
17
2013
chypre
chypre

Szypr, nie da się ukryć :)
Nie wiem czemu nie czuję w tych perfumach ani skóry ani kadzidła, które przecież w składzie są a czuję za to miód, którego w składzie nie ma (?!). I ten właśnie miód, (którego nie ma! ;)) czyni te perfumy podobnymi do Divy Ungaro :)
Cuda, panie, cuda! :)

Apr
22
2013
EJo
EJo

Kupiłam w ciemno :) Obłędne. Niezwykle magnetyczne, nie do pomylenia z innymi zapachami. Spodziewałam się skóry do poŧęgi n-tej, dostałam animalistyczny szypr z kadzidłem w tle - przynajmniej w tę stronę ewoluują na mnie. Początek cierpki i gorzkawy - z początkowych nut nie wyczuwam jedynie jeżyny - zwarty, esencjonalny. Intrygująco niedosłowny, miękki i ciepły. Przepiękna paczula wiedzie prym w nutach środkowych, pozwalając odrobinę zapachnieć kwiatom (choć np. róży jest jak dla mnie najmniej) - łagodnieje powoli lecz pozostaje sercem zapachu. Zaraz potem czuję kadzidło i odrobinę skóry połączone w iście czarodziejski sposób z paczulą i ambrą - PdP stają się zmysłowe, intymne, ciężkie od nagromadzonych emocji, wręcz nieprzyzwoite. Mam wrażenie, że prowokują kobiecą miękkością, która nie jest zaczepna lecz mimo to obezwładniająca ;) Animalne nuty przecudnie trzymają się skóry, zapach wibruje i po swojemu układa się na skórze. Użyty przeze mnie po raz pierwszy w słoneczny, suchy dzień zachwycił kadzidłem, wilgotność powietrza natomiast powoduje ujawnianie się w całej krasie paczulowo-ambrowej mieszanki z przytulną wonią piżma.

PdP mają szansę stać się dla mnie ważnym zapachem. Opisuję na gorąco, mam je od trzech dni. Polecam wypróbowanie - zważywszy również na dokonania ich twórcy :))

Mar
05
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Montana Parfum de Peau, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Montana Parfum de Peau, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Parfum de Peau marki Montana. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Parfum de Peau marki Montana reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Molinard Habanita Lancome Magie Noire Salvador Dali Salvador Dali Emanuel Ungaro Diva Pierre Balmain Ambre Gris Alexander McQueen Kingdom Guerlain Shalimar Van Cleef & Arpels First Revlon Ciara Clinique Aromatics Elixir Lanvin Arpege Guerlain L'Heure Bleue Guerlain Mitsouko Eau de Toilette Guerlain Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique Christian Dior Poison Paloma Picasso Paloma Picasso Leonard Balahe Hermes Elixir des Merveilles John Galliano John Galliano Calvin Klein Obsession

Advertisement

Popularne marki i zapachy: