Marki » M » orientalno - drzewne « Grupy

Patchouli Leaves Montale dla kobiet i mężczyzn

Patchouli Leaves Montale dla kobiet i mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 40
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 22 Miałem: 3 Chcę: 11 Ukochany zapach: 2

główne akordy
ambrowy
paczulowy
balsamiczny
ciepły korzenny
waniliowy

Patchouli Leaves marki Montale to orientalno - drzewne perfumy dla kobiet i mężczyzn. Twórcą kompozycji zapachowej jest Pierre Montale. Perfumy zawierają takie składniki, jak paczula, wanilia, ambra, piżmo i labdanum.

Perfume rating: 3.51 out of 5 with 40 votes.

Perfumowe Nuty

Paczula Wanilia Ambra Piżmo Labdanum

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 1
 
przeciętna 2
 
duża 8
 
bardzo duża 3
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 2
 
przeciętna 7
 
duża 5
 
olbrzymia 4
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Patchouli Leaves by Montale.

Ten zapach przypomina mi...  
Inoubliable Elixir Patchouli
2 nie tak
Psychedelique
2 nie tak
Patchouli
2 nie tak
L'Incroyable Patchouli
1 nie tak
Opium
1 nie tak

Advertisement

Patchouli Leaves Recenzje Perfum

Perelka
Perelka

Przepraszam za nieładne porównanie, ale pisząc absolutnie szczerze, ten zapach przypomina mi brudny, zarośnięty zieleniną beton po deszczu. Przypomina też zapach piwnicy (piszę to jako osoba, która nie wyczuwa piwnicy w Angelu TM). Później do kompozycji dołącza słodkie tło. Taka paczula jest zupełnie nie w moim guście.

Oct
21
2016
zielona
zielona

Jedna z ładniejszych i lepiej zmieszanych paczul: czysta, ale niemęcząca i jak najbardziej noszalna - co w takim połączeniu i stężeniu nieczęsto się zdarza.

Tu nie ma żadnej gry wstępnej: Patchouli Leaves to od samego otwarcia mocna paczula. Słodka, ale nie "jadalna" w tym standardowym czekoladowym wydaniu, tylko słodka jak stare zakurzone książki. Ta przykurzona piwniczność dość szybko ustępuje koniakowej/likierowej gęstej słodyczy, dochodzą też subtelne drewienka w tle, dzięki czemu mimo że jest słodko - nie jest mdło.

I w zasadzie większych zmian już nie ma. Zapach wtapia się w skórę, zachowując odpowiednią równowagę między tą puchatą i tą mroczną stroną paczuli.
Trwałość nieśmiertelna. PL piękne jest i tyle <3

Mar
01
2016
lady Vader
lady Vader

Początek rzeczywiście paczulowy, ziemisty, nieco nawet apteczny, ale później zaczyna dominować ambra, mocno osłodzona wanilią. Ładny zapach, pasuje mi do pogody za oknem.

Świetna trwałość, choć raczej bliskoskórny.

Oct
28
2015
Artplum
Artplum

Pierre Montale przyjechał do swojej fabryki około dziewiątej.
Najpierw poszedł na hale produkcyjne. Porozmawiał z szefem produkcji, przywitał się z paroma pracownikami, a potem długo i zadowoleniem patrzył, jak na kilku automatycznych liniach napełniane są setki aluminiowych pojemników. I na każdym napis MONTALE…
Następnie udał się do biura.
Serdecznie przywitał się z Marie – piękną asystentką o lekko czekoladowej karnacji. Chwilę pożartowali i Pierre wszedł do swojego gabinetu, prosząc Marie o kawę.
Przejrzał przyniesione przez dziewczynę gazety i korespondencję papierową. Potem odpowiedział na parę maili, wykonał kilka telefonów i popijając kawę przeglądał Internet.
Około jedenastej podniósł się zza biurka i oznajmił Marie, że idzie popracować.
- Będą nowe perfumki? – spytała dziewczyna podając mu biały fartuch – Jakie?
- Nie wiem jeszcze, zobaczymy, co wyjdzie – mrugnął do niej Pierre.
Wszedł do swej pracowni, gdzie stało mnóstwo pojemników z przeróżnymi wonnymi ingrediencjami, całe regały ze szkłem laboratoryjnym, stoły z różnymi tradycyjnymi i nowoczesnymi urządzeniami..
Na samym środku stał większy od innych pojemnik z napisem OUD, ale dzisiaj monsieur Montale ominął go i zatrzymał się przy nieco mniejszym, opatrzonym etykietą PATCHOULI.
Nabrał trochę cieczy do probówki, dodał jakiejś innej i jeszcze kolejnej. Powąchał, skrzywił się i wylał zawartość. Wziął nową probówkę i znów mieszał różne składniki, a potem jeszcze jedną i jeszcze następną…
Szeptał coś przy tym, patrzył w sufit, czasami coś notował na kartce. Siadał na krześle, podchodził do okna, przymykał oczy, znów wracał do pojemników….
- Paczula jest… - mruczał. Piżmo jest… Labdanum też... Może więcej wanilii.. Niech będzie… I odrobinę żywicy, ale nie oudu, nie oudu… Chyba jeszcze mało paczuli… Mało… O, teraz by mogło być…
Powąchał probówkę, zanotował coś na kartce, znów powąchał. Odetchnął i uśmiechnął się. Poczuł odprężenie i satysfakcję. Wrócił do biura i od progu krzyknął:
- Marie, powąchaj, co namieszałem !
- Pierre, bój się Boga, toż to jakaś piwnica zatęchła!... Chcesz to ludziom sprzedawać? Kto to kupi? Mdłe to jakieś, jak z pleśnią i trochę słodkawe… To już lepsze te żywice i drzewa były…
- Hehe, skarbie, zawsze tak mówisz, a ludzie kupują. Chłopaki w dziale technicznym odrobinę podszlifują temat i będzie się sprzedawać, jak świeże bułeczki!
- A jak to nazwiesz? Mam nadzieję, że nie moim imieniem?..
- Hmm… Bo ja wiem? Może… Może Liście Paczuli?… Fajnie, co?
- Mógłbyś coś ciekawszego wymyślić… Nazywasz te pachnidła bez żadnego polotu, bez żadnej poetyki... Co zmieszasz to i w nazwie piszesz!... I w takie same butelki lejesz!
- Poezja? Marie, skarbie, ludzie kupują za grubą kasę, noszą… Po co komplikować sprawy? Mamy coraz szerszą ofertę, coraz więcej kupujących. Wiesz, że nawet na polskich forach chwalą nasze zapachy?
- Serio? Na polskich też? Ty jednak jesteś genialny, Pierre…
- Oczywiście, że jestem! Wątpiłaś? A teraz zamykaj biuro i chodźmy na lunch i lampkę szampana. Już prawie czternasta. Trzeba uczcić nowy zapach!
- Pierre, jeśli po każdym nowym zapachu będziemy świętować, to ja przytyję! Weź pod uwagę, że to pięćdziesiąty czwarty zapach w tym roku! A przecież mamy dopiero maj…

Aug
25
2015
Kokos ;)
Kokos ;)

Trudna to Paczula, bardzo niszowa. Mnie niestety przygniotła do ziemi swoim pazurem i nie dałem rady już wstać. Ktoś tutaj słusznie napisał " Moja skóra nie zaakceptowała paczuli w tym wydaniu ". Bardzo trafne stwierdzenie. Patchouli Leaves - sam sobie wybiera czy będzie z nami współgrać. Z moją skórą współpraca nie powiodła się. Przewodniczącym akordem jest bez wątpienia Paczula. Ciemna, gęsta o czekoladowym wydźwięku. Uzupełnia ją aromat słodkiego Labdanum, ambry i wanilii. Szkoda jedynie że całość na mojej skórze układa się w woń świeżo obranych ziemniaków wymieszanej z zapachem pleśni. Oryginalności odmówić nie mogę, jakości zdecydowanie również. Patchouli Leaves - dręczył się ze mną przez 8 godzin na skórze, na szczęście nie projektując zbyt ogoniaście. Całość jest tak skoncentrowana że ściany próbki są aż brązowe od gęstej zawiesistej cieczy. Ocena ? Tego Montalaka oceniam bardzo wysoko, choć to perfumy nie dla każdego. Uwielbiam killery i typowe siekiery ale Patchouli Leaves, wyraźnie mnie przerósł.

EDIT: No i jest przełom, najpierw stopniowo a potem użycie globalne. Przepadłem, idealny zapach na chłodną pogodę, na zwiedzanie ruin i lochów - tak mi się kojarzy. Do tego doskonała projekcja przy bardzo małej aplikacji i znakomita trwałość. Rewelacja, to zapach, który wymaga wielu prób i czasu.

Jul
14
2015
blueberry
blueberry

Ciężko dodać coś nowego i odkrywczego do tego, co już napisano na polskiej F. o Paczulowych Liściach. Odbieram rozwój zapachu również dwuetapowo: otwarcie pyliste, ściskające gardło i drapiące w nos, zakurzone, jakby proszkowe, o wydźwięku gorzkawym - tak pachnie na strychu latem, kiedy jest gorąco, duszno i parno, podoba nam się to, ale chcemy jak najszybciej dotrzeć do okna, by poczuć się jeszcze lepiej - strych szczęśliwie mały, więc trafiamy nań prawie natychmiast, niemal tak szybko mija ta faza, a dalej czeka już tylko przyjemne, rozsądnie wysładzające się paczulowo-ambrowo-czekoladowe trio, błogo osiadające na skórze. Dalsza część recenzji będzie typową laurką, zamieszczenia której nie mogę sobie odmówić:)
Muszę przyznać, że dla mnie jako odwiecznego psa na paczule, ta stała się ulubioną codzienną towarzyszką życia. Czasy burzy i naporu dawno mam już za sobą, w dziedzinie perfum pragnę spocząć w końcu w bezpiecznej przystani, najchętniej... w cieniu paczulowego liścia ;) I ten montalowski wypust ma wszystko, czego oczekuję od perfum na co dzień - charakter, wyrazistość, długotrwałość (>10h), umiarkowaną projekcję (mowa o wersji Montale CLD, pierwotna miała według użytkowników większą siłę rażenia, ale znałam ją tylko z próbki i nie mam miarodajnego porównania), stałą wyczuwalność, a jednocześnie łagodność i kojące właściwości. Myślę o tym srebrzystym flakonie jak o prywatnym podręcznym SPA - po zastosowaniu indyjskiego mydła paczulowo-ambrowego, wzmacniam efekt tym oto Montalakiem i niczego do pełni paczulowego szczęścia mi nie brak. Są szyte na miarę, właściwa osoba poradzi sobie z nimi nie tylko jesienią i zimą, kiedy wybrzmią najlepiej, ale i w cieplejsze pory roku nie będą od niej odstawać ani jej dusić. PL nie dorównują urodą i głębią piwniczno-ziemisto-słodkich niuansów eliksirowi Reminiscence, czy kunsztowi paczuli Profumum Roma, nie poruszają tak wyobraźni, skręcają w rewiry suchsze i mniej likierowe i chyba dzięki temu właśnie idealnie funkcjonują jako zapachowa sygnatura, którą rzadko chce się porzucać, by zaczerpnąć czegoś nowego, choćby i w swoich ulubionych rewirach. Statystyki tym razem nie kłamią - spośród wszystkich paczulowców używam ich najczęściej, nie znajdując im tzw. nieodpowiedniej okazji i dlatego w pełni zasługują na to jedno jedyne, honorowe miejsce na półce. Dobra robota, Panie Montale!

Apr
08
2015
villandra
villandra

Moja skóra nie zaakceptowała paczuli w tym wydaniu. Jedna aplikacja na nadgarstek wystarczyła, by przenieść się do starej, przeżartej stęchlizną apteki, gdzie ktoś przywalił mi w twarz brudną, leżącą w kącie ścierą.

Mar
30
2015
Dagmy
Dagmy

Uwielbiam paczulę. Nigdy nie kojarzyła mi sie ona mrocznie czy piwnicznie, a raczej przywodziła mi na myśl aptekę czy herbapol.... sklepy przeze mnie uwielbiane :-))))
Lata temu "kąpałam się" w jednoskladnikowej paczuli yves rocher, której nawet nie uwzględniono w bazie fragrantici :-) blond podlotek w oparach paczuli na pewno był niecodziennym zestawieniem.
No i tak mi zostało. Daj mi powąchać paczulę i będę w siódmym niebie.
Parę godzin temu wróciłam, z uśmiechem od ucha do ucha, ze sklepu który sprzedaje montale. Patchouli leaves podobały mi już na bloterze, a na nadgarstku jeszcze bardziej. Pod paczulą wyczuwam śliczną wanilię. Zapach utrzymuje się dobrze na nadgarstku od 5 godzin. Cudo!
---------------------------
Moja skóra wydobywa z Patchouli Leaves słodycz, bo już trzecia osoba w pracy stwierdziła, że pachnę słodko.

Dec
06
2014
Arsenicum
Arsenicum

Zazwyczaj nie odnoszę się do niczyich recenzji, jednak dzisiaj zrobię wyjątek, aaaaaaa co mi tam!
Izabela świetnie opisała ten zapach. Patchouli Leaves, to dwoiste ujęcie paczuli. Pierwsze - niszowa, trudna, piwniczna i zbutwiała. Drugie - ciepła, czekoladowa, otulająca, puchata, nieco ambrowa. Pewne jest, że Liście Paczuli, to kompozycja oparta na naturalnych komponentach - brązowy kolor płynu, niebywała moc, płynna ewolucja i... wewnętrzne przekonanie, że to na 100% naturalna esencja paczuli. Prawdę mówiąc, nie lubuję się w zapachu tej roślinki, jestem chyba zbyt uśmiechniętym chłopakiem, żebym używał tak mrocznych pachnideł. Ponadto, moja garderoba jest równie "radosna". Cóż, może mógłbym ich używać na zasadzie kontrastu?
Taki zapach pasuje mi do glanów, długiego, skórzanego płaszcza i posępnego spojrzenia brązowych oczu. Glanów nie mam, skórzanego płaszcza również, ale ponoć mam posępne, na pewno "brązowe" spojrzenie - ciekawe, czy to wystarczy na udźwignięcie tak ogromnego pokładu mroku? W drugiej fazie, paczula zostaje ocieplona ambrami - mówi się, że labdanum to "roślinna ambra", odkąd poznaje kompozycje z ambrą i czystkiem, zaczynam rozumieć to stwierdzenie. Na koniec dodam, że Patchouli Leaves swoim klimatem, nieco przypominają mi Ambre Fetiche, jednak bez zwierzęcej otoczki. Myślę, że podobieństwo opiera się na obecności duetu "ambra-labdanum" w obydwu zapachach.
Świetne parametry, kolejne perfumy z cyklu „musiałbym się nie umyć, żeby Wam powiedzieć, ile trzymają”. :D Przed maturą ,miałem fazę na wieczorne spacery. Pewnego, wietrznego wieczoru, natknąłem się na grupkę młodzieży, w której była również moja koleżanka. Z kilkunastu metrów usłyszałem: „cześć Tomek! Ale masz mocne perfumy!”. Tak – to były Liście Paczuli (trzy psiki). Używajcie z umiarem, to prawdziwy killer.

Oct
09
2014
Jadwisia
Jadwisia

Gnijące buraki w india shopie.
Taką miałam wizję, gdy pierwszy raz testowałam paczulowego montalaka.
Było to u schyłku lata i o dziwo, gdy tylko schyłek lata przepoczwarzył się we wczesną jesień z lubością zanurzyłam się w gnijących buraczkach. Przypomniały mi się czasy, gdy jako nastolatka miałam wszystko w pokoju przesiąknięte zapachem kadzidełek, łącznie z moimi ubraniami i włosami. Patchouli Leaves przypomniał mi to uczucie, gdy łagodny jesienny wietrzyk bawił się moimi włosami i łaskotał w nos smużkami zapachu.
Uroczy, nieco tajemniczy, hipisowski. Według mnie raczej dla kobiet. Potrafi przypominać Cocoona, lecz według mnie jest ściślej utkany, nie da się tak łatwo jak w Kokonie wyodrębnić poszczególnych akordów, jest przez to subtelniejszy, gładszy niż szorstki i matowy Kokon.

Sep
19
2014
amanda
amanda

Piękna ziemisto wilgotno ciepła paczula.
Z elementami lekkiej piwniczności.
Wanilia tworzy lekko słodkawe przyjemne tło, by zbyt nie raziło stęchlizną zimnych wilgotnych murów,chociaż mnie osobiście by to nie przeszkadzało.
Dla mnie to doskonałe wydanie paczuli, takiej jaką lubię najbardziej.

Feb
12
2014
EdytaZ
EdytaZ

Przy skórze czuję paczule i palone liście, zza uszu zalatuje natomiast... Prada Amber. W pierwszej chwili zgłupiałam, ale wystarczyło zbliżyć nos do nadgarstka i był to już inny zapach. Patchouli Leaves zmienia się nie pod wpływem czasu, ale odległości :) Niestety odległość traci na znaczeniu z biegiem czasu. Przez pierwszą godzinę projekcja jest niezła, ale potem szybko spada. Zapach przy skórze trzyma się parę godzin. Szkoda, bo wonieć nim w promieniu kilku metrów przyjemnie byłoby mi jak i otoczeniu, nawet tym, którzy do paczuli odnoszą się z rezerwą.

Sep
20
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Montale Patchouli Leaves, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Montale Patchouli Leaves, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Patchouli Leaves marki Montale. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Patchouli Leaves marki Montale reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Yves Saint Laurent La Collection M7 Oud Absolu Yves Saint Laurent M7 Guerlain Vetiver Thierry Mugler A*Men Serge Lutens Santal Majuscule Lubin Idole Eau de Parfum By Kilian Straight to Heaven Montale Chocolate Greedy Serge Lutens Ambre Sultan Montale Black Aoud Parfum d`Empire Cuir Ottoman Piotr Czarnecki Sensei M. Micallef Patchouli Guerlain L'Instant de Guerlain pour Homme Tom Ford Tobacco Vanille Yves Saint Laurent Opium Guerlain Habit Rouge Eau de Toilette Frederic Malle Musc Ravageur Nasomatto Black Afgano Amouage Amouage Epic Man

Advertisement

Popularne marki i zapachy: