Marki » L » kwiatowe « Grupy

Teint de Neige Lorenzo Villoresi dla kobiet i mężczyzn

Teint de Neige Lorenzo Villoresi dla kobiet i mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 30
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 8 Miałem: 7 Chcę: 17 Ukochany zapach: 1

główne akordy
pudrowy
kwiatowy
słodki
piżmowy
różany
Zdjęcia
Teint de Neige Lorenzo Villoresi dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia Teint de Neige Lorenzo Villoresi dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia Teint de Neige Lorenzo Villoresi dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia

Teint de Neige marki Lorenzo Villoresi to kwiatowe perfumy dla kobiet i mężczyzn. Teint de Neige został wydany w 2000 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Lorenzo Villoresi. Nutami głowy są jaśmin, róża, ylang-ylang i nuty pudrowe; nutami serca są fasolka tonka, nuty kwiatowe, jaśmin i róża; nutami bazy są heliotrop, piżmo, róża, jaśmin i cukier.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Jaśmin Róża Ylang-ylang Nuty pudrowe

Środkowe Nuty
Fasolka tonka Nuty kwiatowe Jaśmin Róża

Dolne Nuty
Heliotrop Piżmo Róża Jaśmin Cukier

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 2
 
duża 3
 
bardzo duża 2
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 2
 
duża 3
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Teint de Neige by Lorenzo Villoresi.

Ten zapach przypomina mi...  
Powder Flowers
5 nie tak
Soavissima
4 nie tak
Iris
3 nie tak
Temps d'hiver
3 nie tak
Jour de Fete
2 nie tak

Teint de Neige Recenzje Perfum

Arsonist
Arsonist

"I get a little warm in my heart when I think of winter" (Tori Amos, "Winter").

Odkąd pamiętam, lubię zimę. Niekoniecznie za przeszywające zimno i wieczną ciemność, ale właśnie za ciepło i świetlistość, w których tak przyjemnie jest się przed nią chronić. Bo nigdy nie czuję się tak przytulnie i rozkosznie, jak wtedy, gdy na świat pokryty śniegiem wyglądam przez okno z ciepłego i rozjarzonego światłami domu, najlepiej otulona puszystym swetrem i wyposażona w kubek gorącego napoju.

Teint de Neige - to właśnie taki śnieg, który wcale nie ziębi, a otula, rozpieszcza i wprawia w błogostan. Jak pachnie? Otwarcie to chmura kosmetycznego, pudrowego piżma w klimacie retro. Z upływem czasu zapach zaczyna się wysładzać, dążąc w kierunku pudrowych słodkości spod znaku Loukhoum, ale nigdy nie docierając w aż tak jadalne rejony. Zaczyna być wyczuwalna róża - a raczej jej płatki skąpane w cukrze - i pylisty heliotrop. Gdy zapach kończy ewolucję i nabiera ostatecznego kształtu, czuję się w nim jak obsypana cukrem-pudrem. Jako miłośniczka perfum i słodkich, i pudrowych, jestem w tym momencie w siódmym niebie.

Jednak jak wiadomo, puder należy dawkować ostrożnie. Nałożony w niewielkiej ilości spełni swoje zadanie i pokryje cerę warstwą jedwabistej gładkości. Ale wystarczy odrobinę przesadzić i już nasza skóra dusi się pod zbyt grubą warstwą, a uzyskany efekt jest sztuczny i teatralny.

Tak też jest z Teint de Neige. Wbrew pozorom, to nie żadna zwiewna mgiełka. To bardzo konkretny zapach o dużej projekcji i jeszcze większej trwałości. Według mnie - wieczorowy. Jeden z tych, do których kluczem jest umiar. Zaaplikowany w niewielkiej ilości, otacza nas puchatą chmurką. Gdy się z nim przesadzi, przestaje otulać, a zaczyna przygniatać i męczyć.

Klasyk od Lorenzo Villoresi to żelazny punkt na mojej liście "za co lubię zimę".

Jan
30
2016
Dramered
Dramered

Gdyby śnieg był z cukru pudru, a lód był lukrem - tak pachniało na mnie Teint de Neige i tak pachnie na blotterku. Teraz na mojej skórze wychodzi z niego spleśniała gąbka do naczyń pokryta Ludwikiem. Na szczęście nie jest też zbyt trwały, co przy rozkosznych wspomnieniach, które Teint de Neige zostawił na moich dawnych szalikach na kilka tygodni wzbudza we mnie wątpliwości, czy aby tester na półkach Quality nie był zepsuty. Ale nie, blotter pachnie w porządku. W każdym razie ostrzegam - to nie typowy waniliowy słodziak, po którym wiadomo, czego się spodziewać, i na części populacji potrafi dokonywać zbrodni. Polecam testować przed zakupem i mam nadzieję na odnalezienie pamiętanego przeze mnie Teint de Neige w Soavissima Profumum (choć jak z tej wyjdzie na mnie szmata, to mnie zabije).

Jun
03
2015
Harlem Nocturne
Harlem Nocturne

Z pudrem w Teint de Neige jest jak z filmami Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi, potem napięcie nieprzerwanie rośnie.
Skończone pudrowe arcydzieło - tak określiłabym te perfumy, gdyby ktoś zapytał mnie o krótkie podsumowanie. W uroczym, niezwykle sugestywnym flakonie zawarty jest płyn, który poprawia mój nastrój w taki sposób, że wszystko inne wymięka, nawet w najbardziej parszywy dzień.
Niezmiennie fascynuje mnie zmienność pudru zawartego w Teint de Neige, przedstawione tu są różne jego oblicza - jest słodki cukier puder, jest najlepszej jakości puder do twarzy, jest niesamowicie aksamitny talk do ciała... i nic się nie gryzie, wszystko do siebie pasuje, tworzy harmonijną, gładką całość i co więcej - ewoluuje, zmienia się.
Najbardziej słodko i spożywczo jest w otwarciu, mamy tu do czynienia z różaną marmoladą, cukrem pudrem, suchą, migdałową słodyczą heliotropu. Wraz z upływem czasu ta słodycz łagodnieje, robi się bardziej szlachetna, dzięki czemu kompozycja nabiera bardziej stonowanego, kosmetycznego charakteru - pojawiają się skojarzenia z luksusowym buduarem, francuskim szykiem, klasą i elegancją.
Teint de Neige to nie jest dusząca, monotonna pudrowa pulpa, w tych perfumach jest przestrzeń, akcja, życie, za to je uwielbiam.
Flakon (przepiękny, bardzo trafia w mój gust) i nazwa idealnie współgrają z samą kompozycją, tworzą jednolitą, spójną całość. Jeśli dodać do tego ciężar gatunkowy Teint de Neige, nikogo nie powinno dziwić, że najlepiej nosi się je w sezonie jesienno-zimowym (choć nawet latem nie idą u mnie w odstawkę).
Trwałość bardzo dobra, co najmniej 10 godzin, moc umiarkowana z tendencją wzrostową.
Mistrzostwo, nie wyobrażam sobie ich nie mieć.

Mar
30
2015
sugarfairy
sugarfairy

Pewnie nie zwróciłabym szczególnej uwagi na ten zapach z samego względu na to, że jest zakwalifikowany jako kwiatowy. Przekonały mnie jednak nuty pudrowe w składzie, więc pokusiłam się na próbkę.
Pierwszy psik był zaskoczeniem. Gdzie tu kwiaty? Ja oczyma wyobraźni zobaczyłam toaletkę ubranej na biało dziewczyny, która dopiero co wyszła z pachnącej kąpieli. Zapach czysty, wręcz mydlany, delikatny, otulający miękką pudrową chmurką. Zastanawiałam się, co w nim jest takiego, co przywołuje we mnie wspomnienie dzieciństwa i poczucie bezpieczeństwa. W końcu olśnienie - jako mała dziewczynka uwielbiałam grzebać w kosmetykach mojej mamy i tą nutką w Teint de Neige jest zapach, który przypomina mi maminą puderniczkę. Powinnam była skojarzyć od początku.
Zdecydowanym plusem byłoby to, że nie spotkałam jeszcze dziewczyny w moim wieku, która pachniałaby podobnie - dla mnie to kompozycja słodka, kobieca, ale jednak kojarząca się raczej z dawnym stylem.

Trwałość i projekcja na mojej skórze bez zarzutów.

Jan
17
2015
kjgeneral
kjgeneral

"Słodkie, pudrowe i kwiatowe nuty" dominują we wszystkich trzech fazach. Przewijają się natomiast jaśmin i róża, raz ich więcej, a raz mniej. Ukrywać się mogą skutecznie pod heliotropem, którego jest tu całkiem dużo i wyraźnie. W bazie mamy naprawdę ładne piżmo. I teraz trochę o głównych bohaterach, czyli o "słodkich, kwiatowych i pudrowych nutach". Zapach jest słodki (czuję ten cukier rodem z odpustowej waty cukrowej), niezaprzeczalnie. A ja nie lubię słodkich zapachów, bo mnie mdlą. A ten jednak nie mdli! Jak to możliwe? Nie przepadam też, gdy kompozycję dominują nuty kwiatowe ("mało męskie"). A tu mnie nie odpychają. Co prawda nie odważyłbym się założyć TdN globalnie, ale z przyjemnością wącham co i rusz nadgarstek. I wreszcie sugerowana przez wszystkich blogerów dominująca pudrowość. Gdzie ona Wam dominuje? Owszem, czuję nuty pudrowe. Także ich nie lubię w perfumach. Albo tu jest ich tyle, ile trzeba, albo są umiejętnie zbalansowane, bo naprawdę nie razi mnie ten puder nic a nic. Pudrowa jest dla mnie większość Histoires de Parfums. Pudrowy jest irys Fr. Malle. Pudrowy jest Alamut Villoresi'ego. TdN zaś raczej umiarkowanie.

Podsumowując: bardzo dobra mieszanka nut kwiatowych i słodkich z domieszką pudru, która, o dziwo, nie zemdli, ma w sobie dziwny i trudny do zdefiniowania urok i nieoczywistość, jak na użyte zbyt oczywiste ingrediencje. Ma to coś, co każe mi ciągle sięgać nadgarstkiem do nosa. Projekcja dobra, trwałość minęło 12 h, wciąż go czuję...

Dec
13
2014
lady Vader
lady Vader

Uwielbiam zapachy pudrowe - to moja ulubiona kategoria perfum. Wciąż szukam tego idealnego - pudru słodkiego, ale nie jadalnego, kojarzącego się z luksusową puderniczką. Jeszcze go nie znalazłam - najbliżej tego ideału jest L'Heure Bleue i właśnie Teint de Neige.

To zapach talku - miękki, otulający skórę, zmieszany z nutą drogiego mydła. Mocno wyczuwalny jest heliotrop, wraz z czystym, białym piżmem. Całość kojarzy mi się z zapachem buduaru pięknej kobiety przed wyjściem na wielki bal.

Jedynym minusem jest to, że momentami czuć coś w rodzaju waniliowego ciasta, niektórzy porównują to z zapachem pączka. Wolę pudry w wersji kosmetycznej - a nie jadalnej i dlatego Teint de Neige ideałem nie jest, ale narazie wciąż jest moim numerem jeden. Ale wciąż szukam...

Są dostępne 3 wersje Teint de Neige - edt, edp i ekstrakt. Testowałam edt i edp - właściwie się nie różnią - edp jest może mniej jadalna, więcej mydlana. Marzę o poznaniu ekstraktu, ale niestety nigdzie nie sprzedają próbek:(

Nov
10
2013
Vespertine__Milo
Vespertine__Milo

Urokliwy pudrowy słodziak, który przypomina mi w pewnych momentach legendarną 5-tkę. Optymistyczny niczym stado buszujących w spiżarce blond włosowatych cherubinków. Może męczyć swoim silnym talkowym echem.Z jednek strony silnie pudrowy i duszny, z drugiej beztroski i słodki niczym nieskalana myślą blondynka pozująca do zdjęcia. Nie wiem czy to magia imienia nadanego zapachowi, ale bardziej leży mi na skórze w scenerii zimowego puchu śnieżnego, aniżeli w rozgrzanym słońcem lecie.

Nov
07
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Teint de Neige by Lorenzo Villoresi 3.40 out of 5 based on 30 ratings and 7 user reviews

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Lorenzo Villoresi Teint de Neige, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Lorenzo Villoresi Teint de Neige, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Teint de Neige marki Lorenzo Villoresi. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Teint de Neige marki Lorenzo Villoresi reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Keiko Mecheri Loukhoum Eau Poudree Cacharel LouLou Keiko Mecheri Loukhoum Serge Lutens Ambre Sultan Montale Chocolate Greedy M. Micallef Gaiac Frapin 1270 Byredo Pulp Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Guerlain Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique Jean Paul Gaultier Classique Parfum d`Empire Ambre Russe Aquolina Gold Sugar Serge Lutens Fille en Aiguilles Montale Sweet Oriental Dream Mauboussin Mauboussin Guerlain Shalimar Hermes L’Ambre des Merveilles Estée Lauder Sensuous Noir Amouage Dia pour Femme

Popularne marki i zapachy: