Marki » L » kwiatowo - owocowo - gourmand « Grupy

La Vie Est Belle Lancome dla kobiet

główne akordy
słodki
waniliowy
owocowy
pudrowy
paczulowy
Filmy
La Vie Est Belle Lancome dla kobiet Filmy La Vie Est Belle Lancome dla kobiet Filmy
Zdjęcia
La Vie Est Belle Lancome dla kobiet Zdjęcia La Vie Est Belle Lancome dla kobiet Zdjęcia La Vie Est Belle Lancome dla kobiet Zdjęcia La Vie Est Belle Lancome dla kobiet Zdjęcia

La Vie Est Belle marki Lancome to kwiatowo - owocowo - gourmand perfumy dla kobiet. La Vie Est Belle został wydany w 2012 roku. La Vie Est Belle stworzyli Olivier Polge, Dominique Ropion i Anne Flipo. Nutami głowy są czarna porzeczka i gruszka; nutami serca są irys, jaśmin i kwiat pomarańczy; nutami bazy są paczula, fasolka tonka, wanilia i pralina.

Perfume rating: 3.12 out of 5 with 337 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Czarna porzeczka Gruszka

Środkowe Nuty
Irys Jaśmin Kwiat pomarańczy

Dolne Nuty
Paczula Fasolka tonka Wanilia Pralina

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 3
 
słaba 2
 
przeciętna 10
 
duża 44
 
bardzo duża 51
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 5
 
przeciętna 15
 
duża 39
 
olbrzymia 52
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about La Vie Est Belle by Lancome.

Ten zapach przypomina mi...  
La Vie Est Belle L’Absolu
21 nie tak
Flowerbomb
18 nie tak
La Vie Est Belle L'Eau de Parfum Intense
15 nie tak
La Vie Est Belle L’Eau de Toilette Florale
9 nie tak
Fatale
4 nie tak

La Vie Est Belle Recenzje Perfum

Miss_Kejt
Miss_Kejt

Kiedyś już, przy okazji recenzji Flash Jimmy'ego Choo, pisałam o tym, że moja skóra idealnie współpracuje z jaśminem i zawsze wydobywa go na pierwszy plan. Nie inaczej jest z moją przygodą - dość zresztą długą - z La vie est belle...

Kompozycja na mojej skórze układa się dość nietypowo i ma dwie projekcje - do wewnątrz (do mnie) i na zewnątrz (do otoczenia). Podczas kiedy ja w LVEB czuję przede wszystkim jaśmin i paczulę to ogon, jaki ciągnie się za mną jest ponoć pralinowo-waniliowo-irysowy. Co ciekawe - do moich nozdrzy ten ogon dociera tylko łagodnie, tworząc tło, a otoczenie czuje go w całym pomieszczeniu, z którego wyszłam. Chyba po raz pierwszy zdarza mi się odbierać zapach tak skrajnie inaczej niż czują go na mnie inni.

Ja lubię La vie est belle. Jest jednym z moich ulubionych zapachów na bure dni okresu końca zimy, kiedy po całych dniach chlap i szarego nieba trzeba znaleźć w sobie promienie słońca. Dla mnie takim wewnętrznym słońcem jest właśnie LVEB. Bardzo często zdarza mi się wtedy aplikować La vie est belle po kąpieli przed pójściem spać. Zapach, który otacza mnie rano na poduszkach podczas pobudki naprawdę daje kopa do tego, żeby dzień, mimo okropnej pogody, był piękny.

Jun
21
2016
lexis1979
lexis1979

Niezwykle kontrowersyjny zapach, budzący skrajne emocje ale ja po prostu go lubię. Bo słodkie, ciężkie zapachy lubiłam "od zawsze". Niestraszny mi Kenzo Jungle Elephant, ulepkowata klasyczna Lolita Lempicka czy duszna Habanita. W tego typu zapachach czuję się najlepiej. Oczywiście przez ponad dwadzieścia lat poszukiwań zapachowych testowałam świeżaki, klasyki, zapachy kultowe, eleganckie i niszowe, tanie i drogie. I chyba oporna jestem, bo wciąż wracam do woni ciężkich i słodkich. I niech będzie, że bezguście i ślepe podążanie za tłumem ale nie mam już ochoty zmuszać się do noszenia czegoś, co zwyczajnie mi się nie podoba, choćby najbardziej gustowne było i zaskakujące.

A same La Vie Est Belle? Napisano już chyba wszystko - że killer, że słodkie, jak pralinki, że waniliowe (akurat nie jest to dla mnie nuta dominująca), że niezwykle mocne i trwałe.
Z moją skórą współpracują rewelacyjnie, nie przytłaczają, na początku ładnie wydobywają nuty czarnej porzeczki i gruszki, które przełamują słodycz i nadają zapachowi delikatnie owocowy charakter, później robią się ciepłe, miękkie, z przepięknie zaznaczoną moją ulubioną fasolką tonka i jaśminowym muśnięciem. Wszystko na pralinowo-waniliowym tle, które na mnie nie jest ani przesłodzone ani mdłe. Paczuli nie wyczuwam, a przynajmniej jej najgorszej "piwniczno-ziemistej" formy. Być może to kwestia mojego typu skóry, a być może moich zapachowych upodobań i subiektywnych odczuć, choć konsultacje z otoczeniem te odczucia potwierdzają.

Butelka piękna, z ciężkiego szkła, moim zdaniem odpowiada zawartości i nazwie.

Co do trwałości i projekcji powtarzać się nie muszę - rewelacyjne.
Noszę je raczej jesienią i zimą, bo miło, miękko i ciepło otulają. Latem chyba jednak byłoby zbyt przytłaczająco.

Niewątpliwie nie są to perfumy dla wszystkich, choć są popularne i wiele osób je nosi. Na pewno nie spodobają się zwolenniczkom zapachów świeżych ale i nie każdej zwolenniczce cięższych zapachów przypadną do gustu. Trzeba po prostu lubić słodkie killery i dobrze się w nich czuć.

Jun
06
2016
marta1990
marta1990

Niby oklepany, niby znają go wszyscy... a mimo to nie wyobrażam sobie jak mogłabym go nie mieć w swoim zbiorze. Cudowne, oblepiające aż słodkością, zaskakują trwałością, niezwykła projekcją i tym jak pięknie układają się zarówno zimą jak i wczesną wiosną. Tak jak większość hot nowości LVEB to zapach, który łatwo wyczuć na ulicach, subiektywnie uważam jednak, że ie jest to wada. Przeciwnie, jestem zdania, że zapach nie ma być "trudny", nie lubię walczyć sama ze sobą tylko po to by pachnieć oryginalnie. Noszenie perfum ma być przyjemnością, a nie miażdżeniem wszystkich zmysłów. Ten zapach taki jest. Na ciele wytrzymuje cały dzień. Zbiera pochwały. Uwielbiam go.

May
08
2016
perfumeholic88
perfumeholic88

Klasyk, który pewnie jeszcze długo będzie na hot liście ulubionych zapachów kobiet na całym świecie, a przede wszystkim tych, które uwielbiają słodko pachnieć. To taki trochę niepoważny zapach,bo jednak ta słodycz jest silna, czasami może nawet zemdlić. Wanilia z całą bombonierką nadziewanych czekoladek. Prawdziwa słodka bomba i naprawdę trzeba mieć mocną głowę i żołądek, aby to wytrzymać. A jednak przekonałam się do niego. Nie, miłości nie ma i nie będzie, ale mam czasem dni, kiedy chcę pachnieć jak deser i choć nie często mi się to zdaża to wtedy poszukuję czegoś co nie będzie sztuczne i właśnie LVEB w pełni mnie zaspokaja.
Tak jednak nie pachnie wg mnie kobieta spełniona, ciesząca się życiem, ale flirciara, która lubi zamieszać w głowie facetom, ale żadneog nie traktuje poważnie. Bawi się nimi, a potem porzuca. Lubi gdy obdarowują ją słodyczami z wysokiej półki. Niepoważna panna jednak bardzo sympatyczna.

Nie spodziewałam się, że spędzę w tej kompozycji dobry dzień, a jednak tak było. Trwałość również zasługuje na wysoką notę. Bedąc jednak szczerą nie rozumiem fenomenu tego zapachu, bo nie ma tu nic rewolucyjnego. To zapach prosty, nic tu nie szokuje. Typowo gourmand, a jednak małą flaszeczkę bym chciała do użycia wtedy gdy mój poziom cukru spada i trzeba się ratować czymś bez obawy o zbędne kalorie.

May
08
2016
allie
allie

Po napisaniu tej recenzji pewnie będę musiała wyemigrować do innej galaktyki: La Vie est Belle mają wierne wyznawczynie jak świat długi i szeroki, a moja recenzja będzie - oględnie mówiąc - niepochlebna.

Bo to złe perfumy są. I mniejsza tu o poszczególne nuty; każda z nich z osobna, Bogu ducha winna, sama w sobie przecież brzydka nie jest. Tu poważnym problemem jest kompozycja. Co do zasady, mamy w perfumach do czynienia z dwoma sposobami konstruowania zapachu; albo poszczególne fazy przechodzą sobie płynnie jedna w drugą, oddając pierwszy plan kolejno różnym nutom, albo jedna konkretna nuta gra (nomen omen) pierwsze skrzypce przez cały czas trwania zapachu, wspierana i uzupełniana przez mniej ekspansywne koleżanki.

Tymczasem La Vie est Belle są jak zespół operowy, w którym każda artystka chce śpiewać główną partię. I to głośno. Rozpychają się łokciami, każda wyrywa się do pierwszego rzędu, chcąc być słyszana lepiej niż inne. W rezultacie otrzymujemy hałaśliwe, kakofoniczne perfumy, które atakują zmysł węchu swoją nachalną obecnością. Bowiem LVEB są nie tylko źle skomponowane; są też boleśnie dosłowne, ostentacyjne, przesadzone wręcz. Nie ma tu miejsca na niedopowiedzenia; noszenie La Vie est Belle jest jak wymachiwanie wielkim transparentem z napisem: "Czarna porzeczka! Karmel! Paczula!" Żadnych wątpliwości.

A moc mają te perfumy niczym bomba atomowa. I pole rażenia podobne. Ja schodzę do schronu.

Apr
24
2016
SylviaInVogue
SylviaInVogue

Słyszałam wszelkie zachwyty nad tym zapachem, ale ja niestety się zawiodłam. Początkowo nieco ziołowy, z czasem staje się typowo kwiatowo-owocowym słodziakiem. Nie potrafię rozróżnić tu poszczególnych nut, bo dla mnie całość to po prostu cukierkowy ulepek złożony z bliżej nieokreślonych składników. Jest to ładny, bezpretensjonalny zapach, zdecydowanie mocny i bardzo trwały. Przestałam czuć go na nadgarstku po ok. 4 godzinach.

Nie pryskałabym się nim na co dzień. Dlaczego? Stosowałam go kilka dni z rzędu i szybko mi się znudził. Mogłabym go używać może tak z raz na miesiąc, bo jednak jest ładny, ale – tylko na chwilę, jako mały wyskok od tego, co lubię stosować. Już chyba wolałabym używać odpowiednik tych perfum, który jest po prostu ich lżejszą wersją, a natknęłam się właśnie na taki.

Gdzie się podziały czasy przepięknego Poeme? Już się nie liczy jakość tylko gust tłumu i kasa, kasa, kasa!

Apr
21
2016
Walter
Walter

Potężny dusiciel. Moja koleżanka z pracy używa tych perfum i codziennie mnie nimi rano obezwładnia. Nie jest to zły zapach, ale stanowczo zbyt mocny na co dzień. Bardzo słodki, ciężki i męczący. Jeżeli już, to tylko na wieczór.

Niestety wyczuwam ogromne podobieństwo La Vie Est Belle i odświeżacza powietrza Brise o zapachu drzewa sandałowego z Bali i jaśminu, który posiadam w łazience... Przykre.

Bez urazy.

Apr
13
2016
Evellinnee
Evellinnee

Jestem w trakcie ich testowania i nie czuje sie w nich najlepiej. Od razu po aplikacji sa dla mnie duszace, mdle, pudrowe, ale po 15-30 minutach zapach jest staje sie przyjemny. Strasznie dlugo sie trzymaja na mojej skorze. Wczoraj rano skropilam nadgarstki i za uszami i po 15h czulam je nadal od siebie. Wzielam prysznic, a rano dalej je od siebie czulam (chyba zapach zostal jeszcze na wlosach). Mam wersje bez atomizera ml, ktora byla w zestawie z innymi kosmetykami Lancome.

Mysle, ze nie bez powodu reklamuje je Julia Roberts kobieta po 40 r.z. Perfumy te bardziej pasuja kobiecie 35+, ale to tylko moje zdanie. Kazdy niech sie psika tym w czym czuje sie najlepiej :) Moj narzeczony powiedzial : "ladne, ale moze uzyj ich nastepnym razem za 10-15 lat" i to mnie jeszcze utwierdzilo w przekonaniu, ze nie jest to zapach dla energicznej dwudziestoparolatki :)

Mar
28
2016
Adrianna
Adrianna

Gadu gadu, ble,ble ,ble... Nich sobie gadają co chcą, piszą na co mają ochotę. Prawda stara jak świat mówi "o gustach się nie dyskutuje" ,a co nie którym polecam lekturę "Porozumienie Bez Przemocy" :o)
Może jest słodko, może za słodko, za intensywnie i wszystkiego jest "za" ,ale ja te perfumy bardzo lubie. W okresie zimowym przyniosły mi dużo przyjemności w ich noszeniu. Otulały, rozgrzewały,osładzały każdy zimny dzień. Cieszę się,że znalazłam zapach właśnie na zimniejszą porę roku. Faktycznie projekcja i trwałość jest powalająca,ale dla mnie to duży plus +
ŻYCIE JEST PIĘKNE dzięki Lancome.

Mar
26
2016
newrrn
newrrn

Gadu gadu, pitu pitu, a LVEB wciąż mnie łapie w zatłoczonym tramwaju, dusi i odpuścić nie może...
Poprzednią recenzję wykasowałam dawno temu. Wydawało mi się, że była zbyt ostra. Czas płynie, a ja nie mogę się przekonać do Pięknego Życia serwowanego przez Lancome.
Bo to jest tak, jakbym połknęła karton kostek cukru. Niby przyjemnie, ale jednak mnie mdli. Dodam, że rozumiem, że to może się podobać.
W tych perfumach zwyczajnie dzieje się za dużo. Wszystkie składniki są przesłodzone na maksa, kandyzowane a na dodatek podane w sosie własnym. U mnie wygląda to tak- pralinki, wanilia, paczula, gruszka. Nic ponad to. Żadnego cytrusowego kontrastu.
Nie jest jakiś beznadziejny, co to to nie! Tylko przesadzony (a raczej przesłodzony). W kategorii Gourmand, w moim osobistym rankingu zajmuje niestety niską pozycję. Nie ma w nim jakichś niedomówień, tajemnicy...
Trwałość i projekcja są potężne. Jeżeli kiedykolwiek przyjdzie wam do głowy myśl "dzisiaj się spsikam od stóp do głów, haters gonna hate!", to błagam, nie uskuteczniajcie tejże- bo ja po 3 psikach wychodzę, trzaskam drzwiami, nigdy nie wracam i piszę tę recenzję, a jestem naprawdę odporna na moc.
Tak na marginesie, wyczuwalne podobieństwo do Flowerbomb zmusza mnie do refleksji, czy oby duet Ropion-Polge nie stworzył... gorszej kopii własnego dzieła?

Mar
13
2016
anuta
anuta

Ja też zdecydowanie proponuję, by zająć się perfumami. I to takimi, których z LVEB nie kojarzymy. Bo wszystko co zawiera paczulę i gruszkę jest kojarzone...Zbyt wiele emocji...Czuję się zmęczona i odkladam moje flakoniki na rok, żeby mi się nie kojarzyły....Na pewno do nich wrócę. A o LVEB (i o LVEB-podobnych, bo takie też już są) możemy sobie poczytać na innych niż polska fragranticach. I przekonać się, że można się ładniej różnić.

Mar
13
2016
abelha
abelha

Dajcie spokój piszcie o perfumach :) La Vie mnie nie zachwyca, ale też dlatego że jest dość słodki a ja mam przesyt ze słodkimi zapachami. Wydaje mi się że sporo zapachów znajdziemy podobnych, z paczulą i delikatną słodyczą, dlatego niektórych denerwuje ta wszechobecność. Nie jest zły ale zupełnie nie mój typ.

Mar
13
2016
anuta
anuta

Kiedy próbuję LVEB w perfumerii to wydaje mi się, że wszystkie buteleczki mają bardzo podobna zawartość. Dopiero testowanie globalne pozwala je rozróżnić. Jeśli ktoś testował globalne inne niż pierwowzór warianty to proszę o uwagi. Ja zakupiłam wersje podstawowa i LVEB Intense. Od tygodnia intensywnie się im przyglądam. Intense juz zrecenzowałam. To wytrawna jesienna woda z orzechową dominantą. Współgra z kieliszkiem orzechowego likieru (może być soplica orzech laskowy).
Wersja podstawowa choć wydaje sie podoban jest zupełnie inna. Ja stawiam butelczkę LVEB na pólce "Czas relaksu". Myślę sobie, że to moja ulubiona pólka.
Moje przemyślenia są tak inne od tego co napisano, że zaglądałam na obcojęzyczne frangrantici, żeby sprawdzić, czy przypadkiem ie dziwaczę. Sprpawdziłam, jest więcej takich jak ja. Generalnie panuje dla tych perfum zachwyt, ale pojawiają się tez głosy, że za mocne, męczące itp.
była już mowa o podróbkach. LVEB nie jest do podrobienia. Więc efekt jest taki jaki jest.
była też mowa, że nie nalezy nadużywac, bo efekt też niedobry. zgadzam się ze wszystkimi uwagami.
Dla mnie wersja podstawowa nie jest wersją na zimę. NIe czuje wanilii, nie otula, raczej odświezą (pod warunkiem, że stosujemy z umiarem). Czekam zatem na póżną wiosnę lub lato. Dostrzegam w LVEB jakąś dwoistość. Po dwóch pryśnięciach czuję delikatny szampański zapach. Bąbelki dobrego musującego wina (nie musi być to oryginalny szampan; zresztą oryginalność nie jest już dzisiaj w cenie; w cenie jest rzemiosło i profesjonalizm) uwalniają powoli owocowy aromat, delikatny zapach płatków kwiatowych, subtelną słodycz. Tak ma 3-4 godziny. więc jeśli chcę pachnieć dłużej to muszę albo dopryskać, albo juz na początku zwiększyć dawkę perfum. Ale wtedy zaczyna sie inna bajka. Koniec delikatności. do głosu dochodzi paczula, a za nia pralinki. Znam ten duet, może byc zabójczy. tutaj na szczęście jest ok. MOj mąż słabo rozróżnia zapachy, akceptuje to co mu kupię, moich nie zauważa. Z jednym wyjątkiem, którym jest "Angel". Kiedy go poczuje pada pytanie - co tak w tym domu smierdzi? więc nie używam. Myślę, że to paczula z czekoladą może w kontakcie ze skóra dawać niezbyt przyjazny posmak. Na mojej skórze piękny angel wypada zle. A przeciez to intrygujące perfumy.
Podsumowując moje doświadczenia z LVEB powiem, że to piękny zapach, może byc bartdzo delikatny, musujący i może byc ostrawy, wibrujący w nozdrzach. ale to my wybieramy jak chcemy pachnieć. I tak jest z wieloma perfumami.
Mozna powiedzieć, że LVEB to perfumy mało oryginalne. No bo zapach szampana już był, a paczula z czekolada tym bardziej. Chodzi wszak nie o oryginalność, ale o zamierzony efekt, nawiązania do tego co nas w perfumach porywa. Chodzi też o profesjonalną kompozycje i nową harmonię. Ja to wszystko znajduję. Zanim weszłam na fragrantice miałam prosty podział - perfumy przyjemne i mniej przyjemne. Nie zastanawiałam się nad składnikami. Chcałam się po prostu czuć dobrze. W LVEB czuje się bardzo dobrze. Jak dotąd intuicja mmnie nie zawodziła. Dzięki fragrantice poznałam nowe perfumy i nowe możliwości. Jeśli mi novum zgrzyta łączę z innymi zapachami i mam własna niszę.

Mar
06
2016
KALINA
KALINA

Malwusia wiem o czym mówisz!!! Ja przez ordynarne podroby obrzydzilam sobie slonia Kenzo i Coco Mademoiselle. La vie podrob ma made. W Naturze jest prawie zawsze pusto na polce gdzie stoi Biesowa badz La Rive podroba LVEB. Smierdzi okrutnie, ale sie sprzedaje. Jest slodko, duszno, sztucznie ale tanio. Oryginal jest bardzo ladny, na jednych slodki, na innych kwiatowy. I choc mi się trochę przejadł to zawsze będę darzyla szacunkiem te kompozycje. A pisałam to ja -olfaktoryczny klon bez wyrazu i osobowości. Nie wstydzę sie, ze używam La vie Est belle. W jedności (LVEB )sila!

Mar
04
2016
malwusia
malwusia

Problem z LVEB leży głównie w jego podróbkach, które są naprawdę wyjątkowo obrzydliwe - cierpkie, a zarazem słodkie do bólu, duszne i syntetyczne. Jak dużo się ich sprzedaje, wspominam w pierwszej recenzji poniżej.
Mam niestety ostatnio "przyjemność" przebywania w oparach takiej tandetnej imitacji w pracy i niestety obrzydziłam sobie oryginalne perfumy LANCOME.
Nie wyobrażam sobie spotkać tete a tete osobę spryskaną podróbką w komunikacji miejskiej, gdzie jak wiadomo smród, zaduch i spaliny to codzienność. Tak wybuchowej mieszanki mogłabym nie wytrzymać.
I choć styl wypowiedzi oraz język MHW neguję, to poniekąd jestem w stanie zrozumieć jego zapachową traumę.

Mar
03
2016
amanda
amanda

No cóż...lubię ten zapach i to chyba nie zbrodnia,obecnie nie używam.
Czekam sobie spokojnie aż się znudzi,znajdzie się nowy,kolejny na piedestale a wtedy ja wyjdę z ukrycia i nie będę w swoim mieście kolejną osobą dorabiającą zera do kolejnych użytkowniczek LVEB.
Robię zapasiki bo teraz każde ruchy są dozwolone i pewnego dnia nie rozpoznam,że życie jest takie piękne.
No i mam nadzieję,że nie znajdę się w pobliżu osobników dla których będzie torturą,fetorem strasznie ziejącym,koszmarem na jawie by stać koło kogoś pachnącym właśnie tak.
Środki lokomocji ,autobusy i tramwaje,faceci z rana przepici,to pewnie niektórym lepiej pachnie,ale coż gusta są przeróżniaste..
No i dzięki mojemu kciukowi poleciało...panie trochu kultury i obycia w narodzie..

Feb
28
2016
gardenia
gardenia

To i ja dodam swoje trzy grosze do wypowiedzi MHW jednocześnie produkując 55 reckę do LVEB...
Myślę, że całę nieszczescie z LVEB to 2 prawy:
1. porażająca trwałość i projekcja
2. fakt, że nalezy do gurmandowców, jest słodki
Jednak coś w nim musi być, że ma tyle recek, tylu zwolenników i nienawistników oraz tylu naśladowców...
Proponowałabym jednak więcej dystansu w wyrokowaniu tego, co jest ładne, czy piękne - nieważne czy to kobieta w autobusie, czy to perfumy, tu nigdy nie będziemy obiektywni, kierują nami gusta, a te są różne - proste jak drut ale jak widać ciężka sprawa w kwestii perfum...Uznawanie czegoś za okropne, bo NAM OSOBIŚCIE się to nie podoba i wmawianie, nie noście tego jeśli chcecie być damą jest dość zabawne, czyli to, co się podoba recenzentowi - jest piękne i godne noszenia ale nie daj Boże LVEB, bo to się autorowi nie podoba. A to, co Mu się podoba to cudo i sztuka przez duże S. No niestety to tak nie działa, choc może niektórzy by tak chcieli :D
Natomiast odnoszenie się personalne do noszących perfum, to upraszczanie i myślenie utartymi nie wymagającymi myślenia torami...
Co do popularności LVEB...Czy uwielbienie gremialne dla Leonarda da Vinci, pizzy, czy Bolka i Lolka powoduje, że wielbiciele powyższych to nieznająca się na rzeczy hołota? A może geniusz tkwi w uwielbieniu przez tłumy?
Proponuję nieco dystansu do naszych ocen perfum, to materia bardzo subiektywna i wszelkie odnośniki personalne są po prostu...subiektywne.
Jeśli chodzi o Pana Oliviera Polge to ja akurat doceniam wiele Jego prac, np. Dior Homme, czy Paris Balenciaga, Noa Perle...łatwo skrytykować...choć lubić nie trzeba, jasne!
Aha, chciałam dodać, że cekiny, kozaczki i kolor różowy uwielbiam i nie uważam, że to powoduje, że jestem gorsza, ale rozumiem przesłanie autora, któremu tą drogą ślę różowiutkie pozdrowienia ;)
I jeszcze jedno, jako lubiąca LVEB, nie fanatyczka, ale doceniająca ten zapach, nie zminusowałam Pana MHW. ;D

Feb
26
2016
Sylwia74
Sylwia74

Przeczytawszy recenzję MHW włosy zjeżyły mi się na głowie! Można jakiś zapach lubić bądź nie, można zapach kochać lub przejść koło niego obojętnym ale nazwać perfumy odorem, przeraźliwym smrodem, okropnym fetorem i czymś na styl "pawia" to już lekka przesada a nawet obraza. Osobiście zapach uważam za bardzo udane dzieło. Zapach jest słodki, elegancki i bardzo ale to bardzo kobiecy. Pan MHW jak sam stwierdził nigdy nie recenzował damskich perfum więc może niech już tego nie robi. My kobiety same będziemy sobie recenzowały nasze babskie zapachy, które na pewno nie określimy smrodem, odorem czy pawiem!!! Nie jestem wielką fanką tego zapachu, posiadam tylko miniaturkę ale lubię czasami pachnieć LVEB. Czuję się wtedy kobieco i pewnie. Dodam, że perfumy są niesamowicie trwałe i ogoniaste. Pozdrawiam wszystkie miłośniczki LVEB :)

Feb
26
2016
anuta
anuta

Nie byłam zalogowana, więc dodaję, że quest to Anuta. Nie chcę być anonimową autorką polemicznej wypowiedzi (ale nie hejtu, co zdaje się suponować MHV, oczekujący na protesty "fanatyczek").
P.S.
Przekręciłam nazwisko i tytuł polecanej ksiązki. Nie mogłam edytowac poprzedniej wypowiedzi, więc w tym miejscu wprowadzam poprawkę. R. Scruton, "Kultura jest ważna".

Feb
26
2016
guest_
guest_

Nie jestem fanatyczną zwolenniczką La vie..., ale lubię te perfumy. Używam, także w wariancie Intense. Moja skóra nie wysładza zapachów, więc nie jest mi wcale słodko, choć słodkie perfumy (nie wszystkie) też lubię. Nie zamierzam dopisywac kolejnej recenzji o perfumach (bo mamy ich sporo), lecz odniesć się do dwóch ostatnich wypowiedzi. Blabla 123 odpowiem, że oczywiście kierujemy się gustem, smakiem, pracą naszej skóry. Dla mnie La vie...to bardzo dobrze zrobione perfumy. Nigdy nigdzie mnie nie poraziły.
Receznja MHV jest nie do przyjęcia nie dlatego, że Panu sie nie podobają perfumy, ale dlatego, że Pan hejtuje i obraża rzekome fanatyczki....Żyjemy w czasach "kultury odrzucenia",ale recenzja MHV nie ma nic wspólnego z kulturą. Jest tylko odrzuceniem, napisanym w gatunku pamfletu, co nie oznacza, że pamflet ma być powierzchowną kpiną, nie popartą obiektywnymi uwagami itd. MHV propoznuje tylko hejt, wspierając się stosownym słownictwem:odór, smród, fetor, styl"pawia", zapach przetrawionego deseru, bełt,jażeniowy(?) róż itp.
Jeżeli autor uważa się za indywidualistę to jest w błędzie. Radziłabym poczytać indywidualistów z tzw kultury odrucenia, na początek może Scrutom, Kultura jest potrzebna.
A może Panu się kłania Freud. Może gdyby nosicielka perfum była nieobiektywnie (calkiem subiektywnie, bo piekno jest "różne", tak jak rożne są perfumy) ładniejsza to i perfumy wybrzmiałyby piękniej. Tak czy inaczej jestem zdegustowana. I chyba nie ja jedna, bo widzę juz kolejne reakcje rzekomych fanatyczek.
Zeby było jasność - nie domagam sie zachwytu dla perfum, które mnie sie podobają (a innym nie muszą), ale apeluję o rozwagę.

Feb
26
2016
Blablabla123
Blablabla123

O nutach napisano juz absolutnie wszystko ! Mysle, ze tajemnica tych perfum tkwi w ich piekielnej trwałości. Przeciez jest to ogromny atut , ze aplikujemy zapach rano i pachniemy cały dzien. Właściwie o to chodzi. I pewnie jest to marzenie wszystkich twórców, a jednak nielicznym sie to udaje. Chcemy pachnieć, jest nam miło otrzymywać komplementy, i la vie est belle jest idealny ! Bardzo mi sie podoba, jak wielu osobom, ale po tych rożnych recenzjach , az boje sie go użyć, zeby nie sprawiać przykrości otoczeniu. Jest az tak zle, jak jest sie wspoluzytkownikiem przestrzeni, gdzie ktos pachnie lveb..?

Feb
26
2016
lamaglama
lamaglama

Nie będę się rozwodzić na temat nut zapachowych LVEB, bo na ten temat napisano już wszystko. Jest porzeczka, jest irys, pralina, wanilia i cukier. Bardzo dużo cukru. To zapach dobrze zrobiony, mający w sobie to luksusowe coś, czego niestety brakuje wielu współczesnym, syntetycznym potworkom. I pewnie przetrwa próbę czasu i zostanie klasyką drugiej dekady XXI wieku. I dobrze, coś musi.
Ale ja nie o tym chciałam.
Perfumy fascynują też dlatego, że ich charakter wiele mówi o tym, kim były kobiety w czasach powstawania zapachów. Czuć pierwszą emancypację, czuć rozerotyzowaną kobiecość, czuć fascynację orientem lat 70., silną kobietę lat 80, która nie tylko poduchami żakietu demonstrowała zdobytą władzę.
A co czuć dzisiaj?
Cukier.
I tak się zastanawiam, co to mówi o nas? Jakie jesteśmy, jakie mamy być? Słodkie, ładne, grzeczne. Wiecznie zadowolone, wyszczerzone w uroczym uśmiechu. Nienarzucające się, bezproblemowe, gładkie. Pozbawione szorstkości, mroku, pazura, trudnego charakteru. La vie est belle, n’est-ce pas?
Nie wiem, czy chcę być taką kobietą.

Feb
15
2016
Lara_Idalia
Lara_Idalia

Postanowiłam napisać recenzję tak ostatnio kontrowersyjnego i krytykowanego, chociaż według mnie niesłusznie zapachu. Zapach wyczuwałam niejednokrotnie od kogoś na ulicy i trzeba mu to przyznać, że przyciąga uwagę, wywołuje jakieś znajdujące się w każdym z nas miłe skojarzenia.
Co do samego zapachu, może mam szczęście ale moja skóra wyciąga najmocniej irysa i paczule, oczywiście jest bardzo słodko, ale wąchając go na innych poznałam jego słodsze oblicze. Choć zazwyczaj sięgam po mocniejsze kompozycje takie jak Angel czy Dior Addict to w mojej kolekcji brakowało zapachu mocnego, ale niewymagającego takiej oprawy jak w przypadku innych duszących ulubieńców. Wydaję mi się, że jego sukces polega na tym, że zapach pachnie faktycznie szczęściem, nie jest mroczny, skomplikowany a wąchając go mam ochotę się uśmiechać :) Kolejny aspekt to moje skojarzenia z La vie est belle powiązane z błogim dzieciństwem, watą cukrową, pralinkami, słodkimi irysami. Ten zapach to niespełnione dziecięce marzenie o byciu księżniczką w różowej sukience i plastikowym diademie. Wydaje mi się, że wiele kobiet, w tym również ja ma czasami ochotę wyrwać się, uwolnić od chęci bycia tajemniczą, silną kobietą femme fatale, zimną feministką i po prostu poczuć się jak sweet princess :) Tym właśnie dla mnie jest La vie est belle...

Feb
15
2016
nellysa
nellysa

Łudząco podobny do Coco Mademoiselle. Gdy go wącham, myślę: "Ale to już było... i wróciło". Jest całkiem niezły, ostatnimi czasy bardzo popularny. Ale... mnie osobiście nie zachwyca. Jest gorszą, spłaszczoną wersją Mademoiselle. Nawet umieszczenie w składzie "pralinek" nie ratuje sytuacji. Trójka z plusem.

Jan
31
2016
auricome
auricome

Zapach bardzo przyjemny, świeżo - słodki, jednak nie w mdlący migrenogenny sposób. Ja czuję w nim lekko aromat tabaki, chociaż nie ma jej w składzie. Być może sa to aromaty irysa lub tonki. Połączenie genialne, przełamuje słodycz perfum, intryguje. Plusem jest tez bardzo duża trwałość perfum oraz ich " ogoniastość". Idąc korytarzem zostawiałam za sobą chmurkę unoszącego się zapachu. Jest jeden znaczący minus - wiele kobiet zostawia tę chmurkę La vie est belle - zapach jest bardzo popularny, czuć go na co trzeciej kobiecie spacerującej po centrum handlowym...dlatego poczekam aż jego gwiazda przygaśnie i dopiero wtedy do niego wrócę:).

Jan
30
2016
fortissimo1603
fortissimo1603

O ile dobrze policzyłam moja recenzja jest już 46 recenzją tych perfum. Mniej więcej tyle ile razy nadziałam się wczoraj w galerii na pachnące tymi perfumami panie. Długo rozmyślałam nad tym co o nim napisać żeby nie podwyższyć Wam ciśnienia jak to robi spotkanie LVEB o czterdziesty piąty raz za dużo.
Tak w gruncie rzeczy to całkiem fajny zapach. I to samo myślą miliony kobiet. Odwieczne pytanie mężczyzn „czego pragnie kobieta” zostało wyjaśnione :). No bo przecież każdą ucieszą słodkie pralinki i bukiet kwiatów. Iris is the new rose :)
A teraz poważnie. Nie będę tu wymieniać co czuję na mojej skórze bo żadnego zaskoczenia nie ma. Te perfumy to idealny kamuflaż, używając je będziesz jak miliony monet w piosence Mroza, każda tak samo świecąca (pachnąca). Nie no miało być poważnie. Ale chyba się nie da. Bo to już zakrawa o komedie. No bo jak to jest możliwe że LVEB podobają się takiej rzeszy kobiet?
Moja ocena tego jest taka: być może duża popularność LVEB jest odpowiedzą na dzisiejsze mainstreamowe perfumowe wypusty, które niejednokrotnie są bardzo kiepskie? Brak trwałości, wyrazistości, jakości, luksusu. To wszystko ma LVEB. Gdyby mainstream prześcigał się w takich propozycjach, zginęły by w tłumie. Perfumy LVEB to namiastka luksusu a jego wypadkową wspomniane czynniki. Wiele osób na taki luksus może sobie pozwolić, więc po co sobie tego odmawiać?

Jan
19
2016
Sobi
Sobi

Przegadana recenzja, czyli o tym jak Sobi zderzyła się z fenomenem LVEB...

Była późna zima, czy jak kto woli wczesna jesień, jak zwykle przy okazji zakupów w centrum handlowym poszłam na zwąchanie półek w sklepie na S.. Stojąc sobie na uboczu nagle obok mnie pojawiła się sprzedawczyni i śliczna młoda blondynka. Była rozpalona i podniecona tym co miało za chwilę nastąpić. W końcu za chwilę miała dostać namiastkę swoich słodkich zapachowych marzeń i stało się. Obdarowano ją małą odlewką LVEB. Dziewcze było tak szczęśliwe jak to tylko w wieku młodzieńczym cieszyć się ludzie taką pierdołą potrafią. Pani sprzedawczyni widząc tę pozytywną reakcję postanowiła pójść dalej w swoim dobrodziejstwie, roztoczyła mgiełkę kilkunastu psików, w którą młoda waćpanna zanurzyła się, buszując niczym pies w sporej kałuży wody po tygodniu suszy. A cóż mnie, postronnemu obserwatorowi zostało po tym widoku... gryząca paczula i myśl o wyjątkowości tego zapachu, bo przecież niczego podobnego wcześniej takiego nie czułam tkwiąc w moim kwiatowo - herbacianym świecie, a i siła oddziaływania na mnie zadziałała. Na fali owczego pędu postanowiłam zapoznać się bliżej z tym fenomenem. Spróbowałam, ba nawet mi się spodobało. Nabyłam butelczynkę małą. Użyłam kilka razy i za każdym pod koniec dnia coś mnie męczyło, teraz już wiem co. Ja się po prostu nie lubię z nasłodzonym irysem i chyba irysem w ogóle. Całość jeszcze w miarę ratowała czarna porzeczka, ale zbyt słodko mdląco jednak mi w nich było.

Jakby tego bylo mało ... jest to zapach tłumu. Jest wszędzie. Niestety nawet na siłowni, gdzie z zapachem potu przyprawia o mdłości. Podpisuję się pod słowami Harlem i Szarady, które idealnie oddały moje odczucia względem tego zapachu. Jedno jest dla mnie pewne, w historii perfumiarstwa zapiszą się na pewno jako jeden z najważniejszych jeśli nie najważniejzy wśród zapachów tego dziesięciolecia.

Od siebie jeszcze dodam: BŁAGAM KOBITKI KUPUJCIE ORYGINAŁY I ZAKOŃCZCIE APLIKACJĘ NA DWÓCH PSIKACH!!! PAMIĘTAJCIE INNI TEŻ CHCĄ ODDYCHAĆ TYM SAMYM POWIETRZEM. MIEJCIE LITOŚĆ W SERCU!
Z góry dziękuję i pozdrawiam ;)

Jan
15
2016
chjena
chjena

La Vie est Belle... ten zapach zmienił na lepsze życie na moje oko jednej czwartej kobiet w ogóle używających perfum. LVEB jest wszędzie, w pracy, na uczelni, w tramwaju, na spacerze... i tamże jesteśmy skazani na jego towarzystwo. Bo to nie jest skromniś, tylko ekspansywna cukrowa polewa, zalewająca wszystko i wszystkich w promieniu dobrych kilkunastu metrów.

Szczerze przyznam, że nie lubiłam LVEB zanim to było modne (ha!). Jeszcze w dobie miłości do gourmandów ta skondensowana doza słodyczy zwaliła mnie z nóg. Wąchany z bliska ujawnia jakiekolwiek świeższe elementy, jak czarna porzeczka, irys i paczula, jednak generalnie wyczuwalne są same praliny, nadziewane mdłym, waniliowym kremem. Jedyny plus jest taki, że taka dawka słodyczy skutecznie gasi ochotę na spożywanie ich w innej formie, więc dla osób na diecie LVEB jest wręcz idealny!

Oczywiście, jego popularność świadczy o ogromnej sile marketingu i mocy zawartości. Czy tłum się myli? Hmm... De gustibus non disputandum est.

Jan
14
2016
KALINA
KALINA

O LVEB zostalo już chyba napisane wszystko. Slodki, mocny, nie do pomylenia na noszącej go kobiecie. Pachnie nim co 3 osobnik plci żeńskiej. Kiedys kupując ubrania dzieciom w jednym sklepie poczułam ów perfumy na 4 paniach. Popularność ogromna, projekcja również. Ja akurat La vie bardzo lubię i zawsze mam flakon, bo jak nie wiem czym się "psiknac" to psikam się LVEB. Za niego dostałam również najwięcej komplementow, nie za Diora, nie za Chanel ani Guerlain. I tak sobie lubię to LVEB, ze zuzylam 6 flakonów i jeszcze chce. Perfumy kupuje na ogol w S. Lub D., czasem w perfumeriach internetowych. Ale tych 6 flakonów kupiłam akurat w S. i za każdym razem moja kokardka nie byla owinieta w folijke wiec nie jest to wyznacznikiem oryginalności perfum. Moja znajoma kupowala La vie od "pewnego" sprzedawcy i się strasznie cieszyła, ze miała kokardkę w folijce i się okazało, ze zakupila dwie 75 ml butelki ordynarnie podrobione.
Zapomniałam dodac jeszcze, ze moje kokardki w la vie wyglądają fatalnie. Lubie nosic perfumy w torebce i to min. przez to. Poza tym moja córka traktuje te kokardki jako gumki do włosów dla lalek i razem z 15- mcznym synem maltretują mi te flaszki, Organza kokardki wtedy strzepi się niemilosiernie i naprawdę wygląda okropnie. Al;e tak jak napisałam wcześniej, kokardka nie świadczy o oryginalności zapachu.

Jan
03
2015
Justynet
Justynet

Odnosząc się do komentarza poprzedniczki, kształt wstążeczki przy mojej LVEB wskazuje na to, że to oryginał ;) tak w kwestii wiarygodności.
Dziś otrzymany prezent gwiazdkowy, krótko o pierwszym wrażeniu:
karmel, herbata i róża.
Co dziwne, żaden z tych składników nie występuje w tym zapachu :) ale jednogłośnie to właśnie z mężem wyczuliśmy :)
moje osobiste rozczarowanie jest naprawdę minimalne i odnosi się do faktu, że czarną porzeczkę czuć tak mało, że... nie, w ogóle jej nie czuć :(
Są ładne, ciekawe, nawet może niebanalne.
Na razie jeszcze nie "moje".

Dec
24
2015
malwusia
malwusia

Kupowałam te perfumy 3 dni temu na gwiazdkowy prezent i z ciekawości zerknęłam na ofertę internetową, w tym znany portal aukcyjny.
Z przerażeniem stwierdziłam, że chyba 2/3 oferty to ordynarne podróbki, na pierwszy rzut oka nie do odróżnienia od oryginału, wszystkie oczywiście na czele pod względem ilości kupujących.
Ciekawa jestem, ile opinii wydana jest właśnie na podstawie tego typu zapaszków, bo dam sobie rękę uciąć, że obok La vie est belle to one nawet nie stały.
Kupując od internetowych sprzedawców, zwracajcie uwagę na zdjęcia, na kolor wstążeczki i sposób jej wykończenia (oryginał ma wstążeczkę zakończoną płynną linią, co tworzy idealną łezkę, w większości podróbek łezka jest ścięta tylko na ostatnim centymetrze wstążki, łukiem po kwadracie). W oryginale kokardka jest zwykle owinięta folią.
Różnice widać także w kolorze organzy, w podróbkach ma ona często postrzępione brzegi.

Przy oryginalnym testerze pod nazwą perfum La vie est belle jest napis L'EAU DE PARFUM, a poniżej:
DEMONSTRATION/TESTER NE PEUT ETRE VENDU/NOT FOR SALE.
Naklejka na dnie butelki jest przezroczysta, a nie biała i ma wybity kod, identyczny jak na kartoniku.
Jeśli nadal macie wątpliwości, patrzcie na cenę - naiwnością jest wierzyć w kupno oryginału za 1/4 ceny stacjonarnej perfumerii.

Wracając do meritum.
La vie est belle to perfumy doskonałej jakości, choć mają oczywiście także składniki syntetyczne. Ich trwałość i projekcja są ogromne, a nuty doskonale wyważone - nie jest ani za słodko, ani zbyt kwiatowo, odrobinę pudrowo (co daje nam irys), a przy tym z pazurem (przepiękna, nie ziemista i nie zgniła paczula). Świetnie dobrane są nuty owocowe: słodko-kwaśne, soczyste-cierpkie (gruszka/porzeczka). Pralinek jest także w sam raz, nie przytłaczają pozostałych akordów, a wanilia to z pewnością nie wanilina.
Każdy ze składników można doskonale wyczuć. Nie zlewają się one w jeden aromat, a króluje irys.
Osobiście ich nie używam, gdyż mam swoje ukochane zapachy, unikam też zwykle nut pralinek i karmelu, ale nie dziwi mnie wcale ich ogromna popularność. Jest w pełni zasłużona.

p.s. W przypadku tych perfum wyjątkowo sprawdza się zasada - less is more. Jedna aplikacja zdecydowanie wystarczy.

Dec
18
2015
Harlem Nocturne
Harlem Nocturne

Z La Vie Est Belle po raz pierwszy spotkałam się w sierpniu 2012 r., były wtedy nowością na półkach perfumerii. Spodobał mi się w nich piękny, elegancki irys, który wynurzył się w bazie z morza pralinkowo-owocowej słodyczy. Mimo tych raczej pozytywnych wrażeń z pierwszych testów musiał upłynąć ponad rok, żeby odlewka znalazła się w moich rękach. LVEB święciły już wtedy triumfy popularności, wyprzedzając Euphorię, Be Delicious i Aliena w kategorii „niech to szlag, znowu te perfumy.”
Mimo to chciałam dać im szansę, ponosić je trochę, oswoić się z nimi. Szło mi całkiem nieźle, w niewielkich ilościach nie wywoływały pawia do tablicy, miękko, ale szczelnie otulały gęstą słodyczą spod której, jakby przez mgłę, wyglądał ten długo oczekiwany irys, zroszony kilkoma kroplami soku z czarnej porzeczki.
W końcu, po jakichś 5 ml, wywiesiłam białą flagę. Za każdym razem, kiedy używałam LVEB czułam się, jakbym traciła tożsamość, stawała się widmem, cieniem.
Wsiadając do tramwaju nie wiedziałam czy to ja pachnę LVEB czy może pasażerka obok czy też cały tramwaj bez wyjątku. Na uczelni zastanawiałam się – to pachnę ja, inna studentka, któraś wykładowczyni czy jakiś odświeżacz powietrza? Bywając w galerii handlowej nie potrafiłam zgadnąć czy to moje LVEB, kobiety która przeszła obok czy Sephory, którą właśnie mijałam.
Na ulicy to samo – ja? Ktoś z tłumu? Cały tłum? Bojowy środek trujący o drażniącym, słodkim zapachu? Oryginał czy odpowiednik o stopniu zaperfumowania 120%?
Niesamowita popularność to jedno, inną kwestią jest ilość tych perfum, jaką ludzie na siebie wylewają - 30 psiknięć i jazda, do zatłoczonego autobusu albo tramwaju, wrażenia prawie jak pod Ypres w 1917 r.
W pewnym sensie doceniam te perfumy, podziwiam nawet, że udało im się zyskać tak wielką popularność i już „za życia” stać się klasykiem, ale mieć ich nie chcę. Zbrzydły mi, stały się słodkim koszmarem, gourmandowym prześladowcą. W moim mniemaniu LVEB mają w sobie tyle osobowości i wyjątkowości ile nieokreślony, ślepy tłum. Konformizm nie jest mi pisany, szczególnie w tak nachalnej, przytłaczającej formie, dlatego od La Vie Est Belle trzymam się z daleka i podążam własnymi perfumeryjnymi ścieżkami.

Nov
10
2015
Szarada
Szarada

I co tu napisać o tym obrzydliwie wszędobylskim bestsellerze, któremu na polu popularności mogą buty czyścić Coco Mademoiselle, Euphoria, czy inne niegdysiejsze hity? Czy na widok kolejnej recenzji LVEB czytający nie będą mieli odruchu wymiotnego, jak przy milionowym wyczuciu go na ulicy?

Kiedy te kilka lat temu pierwszy raz bez tchu dopadłam tester w perfumerii, z najświeższej dostawy, wyszłam naturalnie z ręką spryskaną LVEB. Nie zapomnę ówczesnej reakcji ludzi - dosłownie cała ulica Sienna jakby zastygła w ruchu, a niemal każdy przechodzień obracał głową z nosem w górze w poszukiwaniu źródła zapachu. Nie powiem, napawało mnie to niejaką dumą. Gdybym jednak wiedziała, że reakcja ta była pierwszym sygnałem potencjału popularności LVEB, nienawistnej popularności, która obecnie przekreśla go w moich oczach i zadręcza cały naród...

Choćbym jednak nie wiem jak bardzo miała dość wyczuwania Pięknego Życia ma innych, muszę przyznać jedno - ten zapach został skonstruowany tak, aby odnieść druzgoczący sukces. Modna obecnie słodycz? Jest. Moc? Jest. Trwałość? Jest. Te dwie ostatnie cechy stanowią o jego wyjątkowości, bo nie oszukujmy się, większość obecnie (masowo) wypuszczanych na rynek zapachów to popłuczyny, których nie czuć już pół godziny po aplikacji. Skarżymy się, że ludzie mało wokół pachną. Moja teoria jest taka, że to perfumy za słabe, by mogły cieszyć osoby postronne. Spróbujmy jednak nałożyć La Vie Est Belle i problem ten znika. Dodatkowo możemy zawsze liczyć na morze komplementów, co niektórych cieszy. Na przykład mnie. Niestety mamy zagwarantowane, że gdziekolwiek się nie udamy, cała armia innych kobiet wyjdzie z tego samego założenia (są nas miliony!).

Czy w takich okolicznościach przyrody możemy się przejechać po La Vie Est Belle jak walec i zniszczyć go krytyką? Oczywiście ręka aż świerzbi, by rzucić garścią sarkastycznych uwag, a każdorazowe (częste) wyczucie Pięknego Życia powoduje wywrócenie oczu. Co? Innych perfum już nie ma? Wszyscy musicie nosić to samo?
Moim zdaniem trzeba walec poskromić, bo to bardzo dobrze skomponowane perfumy, zrobione ze składników o wysokiej jakości. Użyte w rozsądnych ilościach dostarczają niesamowitej przyjemności nosicielowi i otoczeniu. Na mojej skórze wybijały się nuty wanilii, owoców (głównie gruszka, trochę porzeczki) nadających soczystości w początkowych nutach. W bazie wyraźnie wyczuwalny był irys, odpowiedzialny za potrafiącą czasem zemdlić pudrowość. Użyty w małych ilościach pachniał niebiańsko, w większych jak zbyt długa wizyta w wesołym miasteczku po obżarciu się watą cukrową i innymi kolorowymi mordoklejkami oraz przejechaniu się rollercosterami.

Podsumowując. Lubię ten zapach i dałabym wiele, żeby nie nosiła go co trzecia kobieta. Stał się już klasykiem, a na pewno nim zostanie, jeśli to jeszcze nie nastąpiło. Po trzecie z podziwem obserwuję sukces jak odniósł na rynku. Jeśli ktoś jeszcze nie zna Pięknego Życia, zachęcam do przetestowania, zanim zostanie wykastrowane reformulacjami. Trzeba poznać tę słodką bombę, która w latach 10 XXI wieku narobiła takiego zamieszania na ulicach i w tabelkach sprzedaży.

Oct
24
2015
Majka16
Majka16

I po co mi to było ? Cukier, pralina i wanilia (należało iść do spożywczego a nie kupować w ciemno w perfumerii D.), paczuli brak a i porzeczka zrezygnowała z tego towarzystwa. Poszły w inne ręce. Trwałość i projekcja zabójcze.

Oct
18
2015
agni
agni

Ogromna trwałość...i słodycz. Cukier, cukier, cukier...jedynie on tak uzależnia tłum od tego zapachu. Jak dla mnie brak głębi, wyrafinowania, tajemnicy.

Oct
18
2015
Kokos ;)
Kokos ;)

Nie wiem co jest kluczem do sukcesu tego zapachu, na prawdę tego nie rozumiem. Kampania reklamowa czy może gust dzisiejszego młodego pokolenia ? Obawiam się że to drugie. LVEB czuję wszędzie, ta woń mnie prześladuję, pytają się o nią w każdej perfumerii, nastolatki zlewają się tym na ulicy a firma Lancome cieszy się z ogromnych zysków. Szkoda bo pokazuje to jak bardzo zmienił się gust dzisiejszych odbiorców. Zresztą jaki gust, jak oni go po prostu nie mają ? Gdzie te czasy gdzie nawet 18 letnie dziewczyny jak chciały zapachnieć elegancko to podbierały mamom Poison, Chanelowską 5 czy Opium, lub ewentualnie używały ich tańszych Polskich odpowiedników (bodajże Currary) ? Niestety to już nie te czasy, jednak można przecież pachnieć nowocześnie i świeżo. Od strony kompozycyjnej się nie wypowiem bo nie ma to sensu. Zlep wszystkiego co słodkie wraz z cukrem, zafarbowane na różowo i zamknięte we flakonie z grubego szkła. Dziewczyny macie tyle pięknych woni na rynku. Chcecie przyciągnąć do siebie zapachem prawdziwego faceta czy metroseksualnego chłopczyka z grzywką na oczach i kolorowych obcisłych spodniach na nogach ? Zastanówcie się ;)

O zabójczych parametrach już chyba nie muszę mówić.

Sep
13
2015
mamigora
mamigora

Jest to zapach galerii handlowych. Kazda pani przechadzająca się od salonu z logo do salonu z logo tym pachnie. Jesli tylko odważę sie robić zakupy w podobnych centrach, mam wrażenie, że wpadam z jednego słodkiego obłoku w drugi, jakby popularne drogerie wypuszczały ciurkiem psikajace się naprędce klientki.
Nigdy mi sie ten zapach specjalnie nie podobał, a teraz sie wręcz nudzi.

Aug
25
2015
Edi
Edi

LVEBL zapach już kultowy, jedni go kochają inni nienawidzą.
Pachnidło mocne, trwałe, charakterystyczne i bardzo popularne.
Słodycz powala, zalewa i zniewala. Trochę irysowate po dłuższym czasie.

Ja kupiłam i się cieszę, bo miałam ochotę na coś trwałego i otulającego, ale czy długo wytrwam z tym zapachem - nie wiem.
Dla Lancome - gratulacje za marketingowy sukces sprzedaży!

Aug
17
2015
Malzka
Malzka

A ja napiszę krótko: projekcja bardzo duża, trwałość bardzo duża. Jak osiądzie to nie ma siły żeby się ulotnił. I za to wart jest swojej ceny. Jest to po prostu doskonałej jakości kosmetyk. I nie ma dla mnie znaczenia czy używa go cała wieś czy cała Polska. Na mnie pachnie pięknie i mi się podoba. A co robi z innymi kobietami - nie moja rzecz. Jest słodki owszem ale bez przesady. Na mnie wychodzą drzewne akordy ( których nie ma )zamiast cukierka. Pachnę słodko - elegancko. Butelka śliczna. Pudełeczko również. W Lancome się postarali i za to brawo. Wydajesz kasę i wiesz za co. Co do podobieństwa do Flowerbomb: posiadam wersję Flowerbomb Extreme i zgadza się te zapachy na moim ciele są do siebie podobne ale nie takie same. Można powiedzieć, że to ten sam styl. Reasumując warto je kupić, ja kupiłam.

Jul
28
2015
china_doll
china_doll

Czytałam w pewnej gazecie, że do stworzenia tego zapachu potrzeba było 3 lat i aż 5521 prób. Nieco mnie jawność tych informacji rozbawiła, nie wydaje mi się, żeby te fakty miały zapachowi pomóc, wręcz mogą mu zaszkodzić, bowiem jak za bardzo się coś chce, to często nie wychodzi a ktoś może się poczuć rozczarowany, że to pachnie tak, a nie inaczej.
Stworzenie perfum, które spodobają się masom, to jednak też wielki wyczyn.
I jeszcze ta nazwa...,,życie jest piękne"...biorąc pod uwagę jak ten wytwór pachnie, to nazwałabym to raczej ,,życie jest słodkie".

Ale do rzeczy:
Ogólny wydźwięk LVEB to różowa wata cukrowa przysypana jeszcze na dodatek toną białego cukru, który aż chrzęści między zębami. Jednak cały czas tu się coś dzieje. Początek to marchewkowy irys z fasolką tonka. Trwa to tylko chwilę a następnie zapach coraz bardziej ewoluuje w stronę pralinek, z których wylało się nadzienie. Nadzienie to jest o zapachu i smaku czarnej porzeczki, a w innych gruszki. Da się wyczuć też bardzo odległe kwiatowe tło: jaśmin i kwiat pomarańczy. Nad tym wszystkim unosi się wanilia i bardzo delikatna paczula nadająca nieco świeżości.

LVEB to chemiczna, niewiarygodna słodycz, niektórym może się wydać tandetna i przerysowana. Ja jednak uważam, że to słodycz ekskluzywna, stworzona ze składników naprawdę wysokiej jakości i czuć, że to zapach z wysokiej półki.

Ta słodycz bardzo poprawia humor, na chandrę i gorszy dzień jest to bezcenne.

LVEB jest popularne, czułam je już nie raz w miejscach publicznych. Jednak w moim najbliższym otoczeniu nikt go nie używa i bardzo dobrze, bo w przeciwnym razie szybko bym ten zapach znienawidziła, a tak bardzo lubię go czuć, ale tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę. Nie mogłabym go nosić non-stop.

Trwałość jest powalająca, na mnie przebijają Angela (ale to może dlatego, że jeszcze nie były reformulowane). Na rękawach kurtki wytrzymały tydzień i przez kilka dni ich zapach był intensywniejszy niż perfum, które akurat miałam na sobie.
Projekcja obezwładniająca. Wystarczy naprawdę niewielka ilość a zapach ciągnie się za nami kilometrami. Mam też wrażenie,że we wszystkich Sephorach/Douglasach w powietrzu czuć właśnie LVEB.

Flakon jest piękny, ale niewiarygodnie ciężki i masywny. Nie kojarzy mi się z uśmiechem. Kolor płynu pasuje do zawartości.

LVEB już stały się klasykiem XXI wieku i myślę, że na to zasłużyły. Liczę tylko, że nie dosięgnie ich reformulacja, bo bez ich trwałości i mocy to już nie będzie to.

Warto je chociaż poznać.

Mar
22
2015
Amber92
Amber92

Kupiłam całe 75ml i nie wiem czy tego nie żałuję ;> Do niszy mnie jakoś nie ciągnie, wśród mainstreamowych zapachów znajduję takie, które mi wystarczają.ALE ! La vie .. rzeczywiście czuć wszędzie.To już nie jest problem na miarę Euphorii.To jest jakaś plaga.Nie jestem żadną snobką, ale czym innym jest ocena zapachu i sympatia do niego, a czym innym chęć jego noszenia.Tak się składa, że uwielbiam oba wyżej wymienione 'miłe wszystkim twory'.Ale LVEB zakładam rzadko.Jestem indywidualistą i ciężką ręką sięgam po ten flakon.Ideałem byłoby znalezienie takiego ss , że wyprzedałabym całą kolekcję i nie martwiła popularnością moich flaszek.
Zapach na początku dla mnie ledwo do przejścia. Słodki, syntetyczny,gruszka w morzu syropu.Faza irysowa jest dla mnie piękna, może dlatego, że towarzyszy mu ukochany jaśmin i kwiat pomarańczy - szkoda , że nie wyczuwam ich tak bardzo.Baza też urokliwa: wanilia, paczula, tonka i te pralinki.Pralinkami pachnę ok.10h po psiku.Ta nuta tu po prostu jest do zjedzenia, autentycznie mam ochotę na dobre praliny(zapach przypomina mi Lindorki Lindta- te czerwone).
Kompozycja jest zatem bardzo udana, ekstremalnie słodka oczywiście.Myślałam, że nie przepadam za takimi zapachami, ale miałam ochotę na takiego ekstremalnego słodziaka.I chyba jednak to są moje klimaty ;>

Porównań do Kwiatbomby nie rozumiem.Ona w sumie jest bardziej oryginalna - czasem ziołowa wręcz - przez herbatę pewnie.

Flakon dla mnie in plus, ale na półce, do torebki za ciężki.Nie muszę go jednak ze sobą nosić, dopsikiwać się - trwałość powalająca , projekcja olbrzymia.

Mam jednak problem czasem z takimi gourmandami(które uwielbiam).Mianowicie czasami jak zapachnie od jakiejś kobiety pięknym szyprem, jakimś retro, to mam ochotę schować te moje toffi, praliny.Nie twierdzę, że to są podzapachy, ale siłą rzeczy są bardziej sztuczne niż jakieś szykowne kwiaty.Tłumaczę sobie jednak, że jestem młoda i jeszcze mogę ;)

Mar
08
2015
kinkiet
kinkiet

Pierwsze nuty bardzo duszące, wręcz mdlące, po paru godzinach wspaniały. Często czuję ten zapach na różnych osobach i wtedy wydaje mi się cudowny, na własnej skórze jakoś mniej... Jedno psiknięcie to aż nadto, na dzień się nie nadaje, raz poddusiłam kolegę, który siedział obok na zajęciach. Za każdym razem mam dylemat psikać czy nie psikać bo początek z la vie est belle to prawdziwa mordęga. Absolutnie odradzam wrażliwym nosom.

Feb
25
2015
french_fry
french_fry

Obawiam się, że moja recenzja nie wniesie nic nowego, wiele o tym zapachu zostalo już powiedziane. Muszę jednak dać upust emocjom, które miotają mną jak szatan za każdym razem kiedy poczuję La Vie (a zdarza się to bardzo często, ach).

Dominique Ropion to bez wątpienia jeden z moich ulubionych "nosów", a Olivier Polgo przyczynił się do powstania kilku zapachów, które mam w swojej kolekcji. Dlatego testowałam te perfumy bez uprzedzeń, ba- byłam przekonana, że je polubię. Zostałam zbombardowana czekoladkami z likierem, wanilią i paczulą, ale słodki jeżu podobało mi się to! Nawet dla laika poszczególne nuty są rozpoznawalne a jednocześnie mieszają się ze sobą w harmonijną całość. Przykład przyzwoitego perfumeryjnego rzemiosła, wpasowujący się w modny trend owocowo-paczulowych bomb.

Kiedy wreszcie rozbiłam swoją świnkę skarbonkę gotowa wydać oszczędności na wielka butlę, dotarło do mnie że La Vie czuję WSZĘDZIE. Nie jestem zapachowym snobem, ale stało się to czego wcześniej doświadczyłam z Flowerbomb (których używałam i kochałam szczerze)- landrynkowa chmura La Vie Est Belle unosiła się w dusznym metrze, pubach, sklepach mieszając się ze smrodem potu, papierosów, spalin i wieprzowiny w mięsnym.

Doceniam La Vie jako kompozycję, rozumiem kobiety które ten zapach uwielbiają, ale... nie chcę (już) tak pachnieć.

Feb
19
2015
Betelgeuse
Betelgeuse

Wiem, że te perfumy są bardzo popularne, ale ja po prostu musiałam je mieć, musiałam nimi pachnieć! Dla mnie pachną luksusowo, ciepło, pachną światem ekskluzywnych przedmiotów i życia, do którego mi tak daleko:) Nie nalezą do tanich, ale są warte swojej ceny ze względu na trwałość i ogromną projekcję. Wszyscy zwaracają na nie uwagę, wystarczy że wejdziemy do pomieszczenia a zaczynamy wypełniać je swoim zapachem. Niektorzy mogą to uznać za wadę, ale ja wychodzę z założenia że jeśli mam perfumy na sobie to chce aby były wyczuwalne. Zapach to sama słodycz, dla mnie najmocniej wyczuwalne są pralinki i wanilia. Teraz kiedy wychodze z domu są moim dopełnieniem, bez nich czuje się niekompletna. I dziwi mnie tak wiele negatywnych opinii, większość pewnie wychodzi z założenia, że skoro popularne i roreklamowane to należy je znienawidzić. Ale one już stały się legendą i będą nią napewno długo.

Jan
02
2015
siemka2
siemka2

Początek jest tak słodki, że aż wszystko się klei.
Nie jestem w stanie wąchać ich z butelki - sama słodycz, kilogramy cukru w cukrze. Ale to tylko początek, potem nie wiem skąd zapach staje się taki w tej słodyczy rześki, taki
piękny sam w sobie. Trwałość okropnie długa. Im dalej tym lepiej i na jego korzyść. Ja uwielbiam go za tą słodycz, ale ona na prawdę jest myląca.
Już po godzinie zapach jest cudowny, ale nie namawiam.
Im mniej użytkowniczek tego zapachu tym lepiej.
Lubię być wyjątkowa.

Dec
08
2014
hasi
hasi

U mnie to była szybka znajomość- pokonał mnie przez nokaut już w 5 minut po aplikacji. To taka ilość cukru w cukrze, której nie mogę znieść...
Za to bardzo podobają mi się plakaty reklamowe LVEB, są takie lekkie i radosne, z samymi perfumami jednak za wiele wspólnego nie mają.

Nov
21
2014
J'Osephine
J'Osephine

Ojoj..to sie porobiło,dziewczyny to już nawet nie chodzi o to że komercyjny,że Julia Roberts i te jej łańcuszki na nadgarstkach i tekst o łamaniu konwenansów.
Bo nie chodzi o to że jak komercha to feee a jak niszowiec to ok bo to takie modne. Ale mi sie no po prostu ..nie podoba,no nieeee
Pudrowy,cukrowy,słodki,puchaty i misiaty,pachniesz jak wszystkie candy shopy w usa i nawet Wedel sie pewnie w grobie przewraca od tej słodyczy.Na kimś może być pod warunkiem że za chwile sobie pójdzie,bo cukierstwo to trzyma sie jak toffie na zębach :)

Nov
20
2014
perfumebitch
perfumebitch

To dziwne, ale bardzo lubię ten zapach. Jest słodki aż do bólu zębów, owszem, ale wystarczy poczekać żeby odkryć jego prawdziwą naturę. Na wstępie zaznaczę, że jego podróbki są nieznośne i okropne, dużo dziewczyn kropi się tymi brzydactwami, bo nie mają one ( co zrozumiałe)funduszy na oryginał. Mimo tego, błagam, dziewczyny i kobiety - można kupić tańszy i dobry odpowiednik, coś w tym guście, a nie skrapiać się udawanym, pięknym życiem na siłę.

Przechodząc do samej kompozycji, powinienem obudzić w sobie zapachowego snoba i stwierdzić, że to tylko kolejna masówka dla niewykształconych zapachowo ludzi. Tu trochę znienawidzonego Mademoiselle przemyka gdzieś cichaczem i na szczęście znika w mgnieniu oka, tu rzeczywiście odłamki Flowerbomb, ale nie tak silne jak wiele osób mówi, może trochę Euphorii i innych ,,słodziaków". Początek jest straszny - słodycz jest tak gęsta, że da się ją kroić nożem. Gruszka polana lukrem, czarna porzeczka w wacie cukrowej( kojarzy mi się z tą z Si) i tony wanilii. Wystarczy jednak poczekać chwilę, może kilka, a życie naprawdę staje się piękne. Wszystkie porównania do miksu największych zapachowych bestsellerów zaczynają odchodzić w niepamięć, gdy pojawia się cudna, ziemista, głęboka paczula, fasola tonka, a wanilia nieco schodzi z tonu i się uszlachetnia. W dodatku w tym wypadku niedrażniąca, niechemiczna, płynna pralina, nadająca czekoladowo-kremowego powabu. Słodycz tak naprawdę nidgy nie znika, La Vie Est Belle jest upiornie, diaboliczne słodki, jak Julia Roberts z przeraźliwie perłowym uśmiechem w reklamie, ale na tym polega urok zapachu. Piękny jest, gdy ciągnie się za właścicielem - ten ogon jest jak długi szal, a LVEB to prawdziwy dusiciel. Możecie się zwieść uroczym flakonem, ale zapach to killer. Pamiętam, że kiedy gościliśmy naszą ciocię, która przybyła z tym pachnidłem do nas, całe wnętrze wypełniał zapach Lancome, a moja poduszka pachniała nim przez miesiąc i to po wielu praniach. Dla mnie to killer nad killery, zaraz po świętej trójcy najcięższych z najcięższych( Jungle, Opium, Angel)najpotężniejszy słodziak, jakiego znam. Warty przetestowania.

Oct
19
2014
MondoDiverso
MondoDiverso

Dzielę zapachy na 3 grupy:
1. z klasą, gdzie jakość i kunszt zapachu czuję na odległość i jest to klasa sama w sobie. Taki zapach reklamy nie potrzebuje bo sam się świetnie broni, ale też z niczym walczyć nie musi.
2. bez klasy, pospolite, oczywiste i podłej jakości
3. i takie gdzie producent na siłę chce wmówić odbiorcom, że to zapach prawdziwej kobiety, albo prawdziwego mężczyny, o dobrej jakości, bo przecież reklamowany przez osobę znaną - a ludzie w to mają uwierzyć ..i wierzą.
Zapachem trzeciej grupy jest właśnie La vie est belle.
Potworny ulepek złożony, w moim odczuciu, z karmelu, waty cukrowej, wanilii. No szkoda, że jeszcze bitej śmietany tam nie wrzucili bo mielibyśmy miks iście pawiogenny. I tak już jest. Nie potrafię tego nosić. Nie chcę nawet zmagać się z nim bo gra nie warta świeczki, szkoda czasu na niego. Jest tyle pięknych zapachów do poznania i odkrycia, a nie podążanie za masą, tak jak sobie tego producent życzył. O nie. Nie uległam "magii" pięknego życia w wersji Lancome

Oct
14
2014
fabiolkaa
fabiolkaa

A miało być tak pięknie... Zapach reklamowany z rozmachem, Julia Roberts, piękny flakon. Recenzje w większości pozytywne. Z motylami w brzuchu idę do Sephory. Testuję, i...

Wielkie rozczarowanie. Jak dla mnie zbyt podobny do Flowerbomb. Taki tam kolejny nijaki słodziak jakich na rynku jest już zatrzęsienie. Na mojej skórze w ogóle nie ewoluuje - cały czas pozostaje w stadium waty cukrowej w polewie karmelowej.

Muszę przyznać, że bardzo mi smutno - bo widziałam już ten piękny flakonik miedzy moją ukochaną Miss Dior Cherii i Chanel Mademoiselle. :(

Nie lubię tego stanu duszy... kiedy nic się nie dzieje, a stać miał się cud...

Sep
05
2014
agusia12321
agusia12321

La Vie Est Belle czyli życie jest piękne!
Nad kompozycją tego zapachu pracowało troje najwybitniejszych francuskich kreatorów zapachów - Olivier Polge, Dominique Ropion i Anne Flipo, którym udało się stworzyć wg. mojego mniemania zapach ociekający luksusem.
Jest kwintesencją czystej, niewymuszonej elegancji, mimo, że słodki to niecukierkowy, dla mnie idealnie pasujący do klasycznej, prostej sukienki niekoniecznie na specjalną okazję.
Znam dobrze kilka typowych pachnideł z grupy kwiatowo - owocowo - gourmand są ładne, poprawnie ładne, ale żadne nie dorównuje La Vie Est Belle jak pod względem projekcji, trwałości tak i odbioru nut obecnych w tych perfumach.
Jest obecna pralina i paczula wraz z czarną porzeczką, które kocham, a które nadają zapachowi niespotykanej klasy...Pachnidło warte swej ceny...
Polecam.

Jun
26
2014
Beata Maria
Beata Maria

jeden z najlepszych zapachów wypuszczonych na rynek w ostatnim czasie. Zauroczyl mnie od pierwszego niuchnięcia i tak już pozostało. Bardzo klimatyczny, kobiecy, pieknie sie rozwuja otulając posiadaczkę cudnym woalem smakowitości. Tak,ŻYCIE JEST PIĘKNE :-). To perfumy które najszybciej zużylam, ponieważ używałam ich z lubością ( a flakoników różnych mam grubo ponad 60). Na pewno do nich powrócę, bardzo mi odpowiadają. Mimo iż nie przepadam za J.Roberts która została twarzą kampanii reklamowej, nie zauważam tego bowiem skupiam się na fantastycznie radosnym zapachu.cytuję za barbarą 39- "spełnia wszystkie moje wymagania". Polecam:-)!

May
02
2014
Silvanka
Silvanka

Zamowilam perfumy w ciemno, sugerujac sie opiniami w internecie. Pierwsze niuchniecie.. mhmm super, ale kolejne juz niezbyt :) strasznie slodkie, jak wata cukrowa.. ale maja w sobie cos, co ciagnie do nich niesamowicie. Jakby to ujac kocham i nienawidze.

Feb
16
2014
natajluska
natajluska

Podchodziłam do tego zapachu mniej więcej od pół roku. Pierwsze wrażenie - co za okropny, cukrowy killer, nigdy więcej go nie chcę wąchać. Jednak z czasem spodobał mi się do tego stopnia, że kupiłam małą flaszeczkę. La Vie Est Belle są toporne i ciężkie, a jednocześnie wyczuwam w nich świeżość, pewną subtelność i młodzieńczość. Jak mniemam taki odbiór zapachu był zamysłem jego twórców. Do tego oczywiście świetna trwałość, projekcja oraz zabawa w czasie, bo rozwijają się cudacznie. Wcześniej odbierałam je jako słodki ulep powstały ze zmieszania kilku innych słodkich perfum, ale teraz doszukałam się walorów, tego naprawdę ciekawego i pięknego zapachu.
I byłyby z pewnością moim 'mój ci onem' gdyby nie drażniący mnie irys do tego stopnia, że po pewnym czasie od aplikacji autentycznie zaczynał boleć mnie nos. Nie dla mnie takie fioletowe zabawy, więc wyczekuję edycji bez iryska! Oby takowa powstała :D

Feb
05
2014
anusia997
anusia997

Miałam i posłałam w inne ręce. Pierwszy raz poczułam na koleżance, nie mogłam przestać myśleć czym pachniała, czałam się długie tygodnie aż w końcu zapaytałam co to jest. Oczywiście tego samego dnia kupiłam po krótkim teście nadgarstkowym. I tu zaczęły się kłopoty a mianowicie na mnie pachnie zuuupełnie inaczej, podobnie do flowerbomba a na niej pachniał wytrawnie a nie słodko,podejrzewałam ,że to Zen Shiseido który kocham, pachniała bosko a zapach rozlegał na kilometr od niej. Na mnie nietrwały choć kilka osób spytało czym pachnę.
Ale to nie koniec tej historii... Ostatnio będąc w drogerii z braku czegoś interesującego do testowanie psiknęłam Playboyem play it sexy i doznałam olśnienia to pachnie na mnie jak La vie est belle. Polecam testy porównawcze.

Dec
16
2013
adixa
adixa

Wiem wiem , dla większości , kiepski i mdlący zapach , dla mnie jednak rewelacja , po pierwsze , jednym ze skaładników , jest moja ukochana wanillia, ktora kocham i czczę na wieki wieków , po drugie mało które perfumy i wody pozostają wyczuwalne mna mojej skórze więc :) jak dla mnie rewelacja , bardzo trwały zapach

Oct
22
2013
m.view
m.view

Najpierw Flowerbomb w nieco gorszym wydaniu - ponieważ kocham Flowerbomb, początek był dla mnie obiecujący, po kilkunastu minutach - Coco Mademoiselle, później jeszcze gorzej - słodycz okropna, męcząca, tandetna. Popularne - tak jak kiedyś Euphoria - są wszędzie: w sklepie, w kinie, na ulicy. Przepraszam tysiące miłośniczek tego zapachu, ale dla mnie jest to zbiór kopii innych zapachów - tak jakby twórca nie mógł się zdecydować, który skopiować.
Butelka bardzo ładna i to jedyny plus.
Trwałość niesamowita - niestety.

Oct
01
2013
marta2210
marta2210

Nie są podobne do Flowerbomb.
Może zostanę zlinczowana za to zdanie, ale naprawdę nie wiem skąd te wszystkie porównania do bombki.

Jest jeden zapach którego nie cierpię. Flowerbomb.
A La Vie est belle? KOCHAM. Miłością szczerą i prawdziwą. I myślę że przez długi czas będę im wierna.

Nie ulega wątpliwości- zapach ten jest ekstremalnie słodki. Jeśli nie lubicie słodkich zapachów, nawet nie sięgajcie po tester. Ja akurat uwielbiam słodkości.

Jest to mój najbardziej komplementowany zapach- przez przedstawicieli obydwu płci. Trwałość i projekcja porażająca.

Uwielbiam to uczucie, gdy po dwóch małych psiknięciach czuję jak ciągnie się za mną cudowny warkocz zapachu.

Niestety flakon mi się nie podoba :(
Nie mogę go nosić w torebce, jest tak toporny.
A ja strasznie nie lubię przepsikiwać perfum do atomizera.
No ale, mogę już wybaczyć firmie ten flakon. Zapach rekompensuje go w stu procentach.

Sep
05
2013
Joskelyn
Joskelyn

Ulepne, przesłodzone, strasznie ciężkie, przytłaczające - w ogóle nie pasują mi do nazwy. "La vie est belle" kojarzy mi się z naturą, czymś lekkim, delikatnym, swiezym, a tymczasem w rzeczywistosci otrzymujemy kulę lukru z dodatkiem irysa. Dla mnie irys początkowo dominuje - niecierpię tej nuty zapachowej i właśnie dlatego zapach Lancome jest dla mnie w pierwszej fazie całkowicie nienoszalny. Potem, kiedy po kilkudziesieciu minutach oda irysa się konczy, zaczyna pachnieć czekolada, lukier, pralinka - w tej fazie zapach nie jest już odrzucający, jest natomiast całkowicie "nie mój" ;)

Bardzo nie lubię perfum dosłownie wgryzających się w skórę - a taki jest La vie est belle - pomyliłam próbki przed pewną bardzo ważną uroczytością i zamiast Delicate Rose uzyłam wlasnie Lancome - w pospiechu polecialam zmyć go pod prysznic, ale juz do konca dnia pozostalosci mnie przesladowaly... Dla niektorych to moze byc zaleta - ja wole sama decydowac, kiedy nie mam już ochoty czuć danego zapachu.

May
23
2013
katibak
katibak

Od lat szukałam czegoś dla mnie, czegoś mojego w czym bedę czuła sie wspaniale.Mam ok 30 flakonów różnych perfum, kilka z nich używam,reszta stoi właściwie do dekoracji.Ale La vie est bell,zachwycił mnie od pierwszego powąchania. Nie wyobrażam sobie żebym go nie miała.Jest faktycznie slodki, ja tego nie czuję, moja skóra i La vie... to jedność.Czekam na wersję letnią, ta na ciepłe dni powali otoczenie,będzie za mocny.W pracy pachnie całe pomieszczenie w którym sie znajduję, są stworzone dla mnie.Czasami do danego zapachu trzeba dojrzeć(niekoniecznie wiekiem0,uwieżcie mi.Wiem coś o tym.Kasia

Mar
04
2013
EJo
EJo

Na szczęście tylko próbkę mam, a właściwie poszła w dobre ręce ;) Dla mnie zapach bez charakteru - ulep do potęgi n-tej, praliny na plastikowej tacce polane obficie wanilią, obok przejrzała gruszka. Paczuli nie czuję prawie wcale, cierpkość porzeczki ulatuje - jak mniemam przerażona ilością słodyczy ;)) Wtórna landrynka bez polotu niestety, "masowa" papka. Szkoda pięknej nazwy, szkoda flakonu, który przyciąga oko. Lancome ma w swojej ofercie dużo bardziej oryginalne dzieła.

Feb
28
2013
Lady Mitsouko
Lady Mitsouko

I ja podchodziłam do tego zapachu kilka razy, ale niestety - nie polubimy się :(
Mam podobne odczucia, jak wy: męcząco, słodko do bólu zębów, wtórnie, jakoś tak tandetnie (mimo że wyraźnie czuć dobrą jakość składników, o której wspomina Gardenia). Te jakże oklepane gruszki-porzeczki na pralikach zabijają mnie, a waniliopaczula to gwóźdź do trumny :(
Nawet nie mam przyjemności wyżywając się na tym zapachu, jest mi po prostu smutno! Zmarnowany wyraźny kunszt twórców, zmarnowane dobre ingrediencje, pięknego flakonu też szkoda na taki kompot... Tyle pary poszło w ten gwizdek :(

Feb
28
2013
zielona
zielona

Otwarcie nie zapowiada jeszcze tragedii. Jest słodko, ale też lekko chropowato i paczulowo. Niestety po krótkiej chwili radości do głosu dochodzi WIELKA, RÓŻOWA LANDRYNA o gruszkowym smaku "identycznym z naturalnym". Dramat! Ulepnie, plastikowo, tandetnie.

Dramat dla mnie tym większy, że LVEB postanowiłam przetestować na nadgarstku i trafiłam na skórzany pasek... Cóż, jak do jutra nie wywietrzeje, to go chyba rytualnie spalę O.o

Feb
28
2013
Izabela
Izabela

Nazwa "Życie jest piękne" wiele obiecuje.
Czekałam na jakąś dramaturgię, jakieś dwuznaczne nuty, jakiegoś pazura.
Tymczasem otrzymuję kompozycję tak słodką, która aż drapie w gardle.
Zapach dla wielbicielek gourmand, ponieważ mamy w nim praliny, wanilię i sporo owocowych akordów.
Flakon swoją koncepcję wziął od uśmiechu. To bardzo ciekawy pomysł. Chociaż zapach mnie przytłacza słodyczą, to gdy patrzę na flakon zawsze się uśmiecham.

Feb
13
2013
go_go_yubari
go_go_yubari

W pierwszej chwili - rozczarowanie? Co? 3 lata poświęcono na stworzenie czegoś co pachnie jak Flowerbomb - to musi być żart... Ale potem powąchałam swój nadgarstek po raz drugi i odpłynęłam. Musująca, wiercąca w nosie czarna porzeczka, słodkość wanilii i pralinek idealnie do siebie pasują tworząc jedną z najciekawszych propozycji mainstreamu w ostatnich latach.

Flowerbomb nie znoszę - zbyt słodkie, zbyt jednostajne, a tak często porównywane do nich perfumy Lancome stoją o klasę wyżej. La Vie Est Belle mają schlebiać masowym gustom i udaje im się to idealnie - liczba komplementów, które za nie otrzymałam jest rekordowa. Sam zapach - słodziakowy gourmand jak najbardziej wpasowuje się w najnowsze trendy: perfum, które nie pachną jak perfumy tylko słodkie owocowe ciasta z kremem. To nic - widać tu starą szkołę tworzenia zapachów. La Vie Est Belle powalają trwałością - kilkumetrowy ogon niesie się za nosicielem nawet 8-10 godzin po aplikacji. Wyczuwalna w bazie, odrobinę piwniczna paczula ratuje przed totalnym zasłodzeniem, dzięki czemu zapach robi się mniej dosłowny.

Jedyne czego się boję to zalewu flankerów typu La Vie Est Belle Nuit, L'eau La Vie Est Belle, La Vie Est Belle Eau Legere, itd. - te perfumy są zbyt dobre i wystarczająco dobrze na siebie zarobią, by psuć ich dobre imię rozwodnionymi flankerami.

Feb
13
2013
kpnz
kpnz

Podobają mi się, ale to może dlatego, że bardzo mi przypominają Individuelle od Mont Blanc, podobne zresztą mają nuty głowy i bazy... tutaj jednak jest słodziej i mniej pazurzaście, co akurat dla mnie jest na plus. Jak komuś się spodobał ten zapach to spodoba mu się ten wyżej wymieniony.

Dec
27
2012
gardenia
gardenia

I wreszcie spróbowałam.
Otwarcie trochę chemiczne-biały cukier i skojarzenie z bardzo znaną też tak cukrową,jednakże bardziej kwiatową bombą.Dla tych,których ta cukrowa bomba powala:no panic,na szczęście po dosłownie milisekundach ta lekko tania "cukrowatość"znika.Bez śladu!
Serce rozwija się niezbyt spektakularnie,ale całkiem przyjemnie:delikatne kwiaty w połączeniu z gruszką i porzeczkami.
I dochodzi do sedna sprawy:cudownej,mięciutkiej i puchatej bazy.
Jak dla mnie,miłośniczki zapachów "gourmand",to jedno z najpiękniejszych ujęć paczuli,fasolki tonka,wanilii i nutek pralinkowych.Jest cudowne po pierwsze za sprawą wyśmienitej jakości użytych składników,po drugie za sprawą irysa.
Śliczny,pudrowy-nadaje całości tajemniczości,wytworności i orygilnalności.
Być może La Vie est Belle przypomina inne bestsellery "gourmand"z mainstraemowych półek,dla mnie jednakże raczej je łączy i pokazuje to,co w nich najlepsze.
Mnie ten zapach wzrusza,jest jak kaszmirowy szal,w kolorze pudrowego różu,taki cieplutki promień słońca na nadchodzącą jesienną słotę,lub dobre słowo w złej chwili życia.
Tak,czasami La Vie est belle:)

Sep
03
2012
Tam
Tam

Lubię ostatnio słodko i ciężko, ale przecież nie przygotowuję się do podnoszenia ciężarów! Tego zapachu nie uniosę. Zaaplikowałam odważnie wprost na skórę i czułam się jakby zawinięto mnie w kokon waty cukrowej. To zbyt wiele, nawet dla takiego, jak ja, miłośnika miodu w cukrze :)

Aug
31
2012
magdalenka
magdalenka

Męczące, słodko-ulepowate. Testowałam dziś i czyłam jak oblepiają mnie, jak gęsty, gryzący syrop. Za to bardzo spodobała mi się prosta, ciężka butelka.

Aug
30
2012
vertigo
vertigo

Lancome się skompromitowało.
La Vie Est Belle to kopia Flowerbomb, jak również Sensual Amber od Bath and Body Works, który do Flowerbomb jest bardzo podobny, tylko słodszy. To uderzające podobieństwo jest wprost żenujące.

Różnica polega na tym, że w zapachu Lancome na początku jest wyczuwalna nuta irysa na tej słodkiej do bólu bazie.
Jeśli komuś mało cukru w cukrze Flowerbomb - koniecznie przetestujcie La Vie Est Belle. Jest tak słodki, że mnie zemdliło i rozbolała mnie głowa. Niestety użyłam go od razu na ręce, i nie mogę tego domyć. Olbrzymia trwałość i projekcja. Tony cukru, syropu, kremu waniliowego i innych tego typu rzeczy.
Nie jestem zagorzałym przeciwnikiem gatunku gourmand!

Ale dla mnie to, jak to się mówi: total scrubber.
Zupełnie nie tak wyobrażałam sobie ten zapach. Myślałam, że to będzie gruszkowo-kwiatowy lekki zapach, ze smakowymi nutami w bazie.

Butelka jest przepiękna. Ciężkie szkło, kolor płynu w środku, wstążeczka. Ale to co ma w środku mnie przerasta, jest nie do zniesienia.

Aug
29
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Sponsored offers:

Zakupowe okazje

Macys.com
Sample
2.00 USD
Choose a Free fragrance sample with 35 Lancome purchase
Choose a Free fragrance sample with 35 Lancome purchase
Macys.com
Sample
2.00 USD
Choose a Free fragrance sample with 35 Lancome purchase
Choose a Free fragrance sample with 35 Lancome purchase
NORDSTROM.com
Eau De Parfum 0.34oz
25.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Rollerball
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Rollerball
NORDSTROM.com
Eau De Parfum 0.34oz
25.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Rollerball
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Rollerball
Macys.com
Eau De Parfum
25.00 USD
Lancome La vie est belle Eau de Parfum Rollerball
Lancome La vie est belle Eau de Parfum Rollerball
Beautyspin.com
Gift Set 2oz
42.09 USD
Lancome Mini Gift Set IV. - Tresor in Love Miracle Hypnose Tresor La Vie Est Belle Eau De Parfum 4 x 0,2 oz Eau De Parfum 0,25 oz
Lancome Mini Gift Set IV. - Tresor in Love Miracle Hypnose Tresor La Vie Est Belle Eau De Parfum 4 x 0,2 oz Eau De Parfum 0,25 oz
Beautyspin.com
Eau De Parfum 1oz
43.84 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 1 oz
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 1 oz
Beautyspin.com
Eau De Parfum 1.7oz
47.99 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 1.7 oz
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 1.7 oz
FragranceX.com
Eau De Parfum 1oz
51.75 USD
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 1 oz Eau De Parfum Spray for Women
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 1 oz Eau De Parfum Spray for Women
FragranceX.com
Eau De Parfum 1.7oz
61.50 USD
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 1.7 oz Eau De Parfum Spray for Women
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 1.7 oz Eau De Parfum Spray for Women
Beautyspin.com
Eau De Parfum 1.7oz
62.87 USD
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum L g re Eau De Parfum for women 1.7 oz
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum L g re Eau De Parfum for women 1.7 oz
Beautyspin.com
Eau De Parfum 2.5oz
63.64 USD
Lancome La Vie Est Belle eau de parfum tester for women 2.5 oz
Lancome La Vie Est Belle eau de parfum tester for women 2.5 oz
Beautyspin.com
Gift Set 7oz
63.83 USD
Lancome La Vie Est Belle Gift Set III. Eau De Parfum 1,7 oz Body Milk 1,7 oz
Lancome La Vie Est Belle Gift Set III. Eau De Parfum 1,7 oz Body Milk 1,7 oz
Macys.com
Eau De Parfum 1oz
66.00 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 1 oz 66 fl. oz
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 1 oz 66 fl. oz
Beautyspin.com
Eau De Parfum 2.5oz
67.19 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 2.5 oz
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 2.5 oz
FragranceNet.com
Eau De Parfum 1.7oz
67.99 USD
La Vie Est Belle by Lancome L'eau de Parfum Spray 1.7 oz for Women
La Vie Est Belle by Lancome L'eau de Parfum Spray 1.7 oz for Women
Beautyspin.com
Eau De Parfum 2.5oz
68.69 USD
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum L g re eau de parfum tester for women 2.5 oz
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum L g re eau de parfum tester for women 2.5 oz
NORDSTROM.com
Eau De Toilette 1.7oz
69.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Toilette Florale
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Toilette Florale
NORDSTROM.com
Eau De Toilette 1.7oz
69.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Toilette Florale
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Toilette Florale
Macys.com
Eau De Toilette 1.7oz
69.00 USD
Lancome La vie est belle Eau de Toilette Florale Parfum Spray, 50 ml
Lancome La vie est belle Eau de Toilette Florale Parfum Spray, 50 ml
Beautyspin.com
Eau De Parfum 3.4oz
74.36 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 3.4 oz
Lancome La Vie Est Belle Eau De Parfum for women 3.4 oz
FragranceX.com
Eau De Parfum 2.5oz
74.99 USD
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 2.5 oz Eau De Parfum Spray Tester for Women
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 2.5 oz Eau De Parfum Spray Tester for Women
Beautyspin.com
Eau De Parfum 2.5oz
79.44 USD
Lancome La Vie Est Belle Intense Eau De Parfum for women 2.5 oz
Lancome La Vie Est Belle Intense Eau De Parfum for women 2.5 oz
NORDSTROM.com
Eau De Parfum 1.7oz
80.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum 1.7 oz. Limited Edition
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum 1.7 oz. Limited Edition
NORDSTROM.com
Eau De Parfum 1.7oz
80.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum 1.7 oz. Limited Edition
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum 1.7 oz. Limited Edition
StrawberryNET.com
Eau De Parfum 1.7oz
83.50 USD
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum Spray 50ml 1.7oz
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum Spray 50ml 1.7oz
StrawberryNET.com
Gift Set 1oz
84.50 USD
Lancome La Vie Est Belle Coffret L'Eau De Parfum Spray 30ml 1oz Body Lotion 50ml 1.7oz 2pcs
Lancome La Vie Est Belle Coffret L'Eau De Parfum Spray 30ml 1oz Body Lotion 50ml 1.7oz 2pcs
Macys.com
Eau De Parfum 1.7oz
85.00 USD
Lancome La vie est belle legere Eau de Parfum, 1.7 oz
Lancome La vie est belle legere Eau de Parfum, 1.7 oz
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
86.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
Macys.com
Eau De Parfum 1.7oz
86.00 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 1.7 oz 50.59 fl. oz
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 1.7 oz 50.59 fl. oz
ThePerfumeSpot.com
Eau De Parfum 3.4oz
86.99 USD
La Vie Est Belle by Lancome, 3.4 oz L'Eau De Parfum Spray for Women
La Vie Est Belle by Lancome, 3.4 oz L'Eau De Parfum Spray for Women
FragranceX.com
Eau De Parfum 2.5oz
87.00 USD
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 2.5 oz Eau De Parfum Spray for Women
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 2.5 oz Eau De Parfum Spray for Women
Beautyspin.com
Eau De Parfum 1.7oz
89.89 USD
Lancome La Vie Est Belle Intense Eau De Parfum for women 1.7 oz
Lancome La Vie Est Belle Intense Eau De Parfum for women 1.7 oz
FragranceNet.com
Eau De Parfum 2.5oz
89.99 USD
La Vie Est Belle by Lancome L'eau de Parfum Spray 2.5 oz for Women
La Vie Est Belle by Lancome L'eau de Parfum Spray 2.5 oz for Women
FragranceNet.com
Eau De Toilette 3.4oz
93.99 USD
La Vie Est Belle by Lancome L'eau EDT Spray 3.4 oz for Women
La Vie Est Belle by Lancome L'eau EDT Spray 3.4 oz for Women
FragranceX.com
Eau De Parfum 3.4oz
96.40 USD
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 3.4 oz Eau De Parfum Spray for Women
La Vie Est Belle Perfume by Lancome, 3.4 oz Eau De Parfum Spray for Women
StrawberryNET.com
Eau De Parfum 2.5oz
101.50 USD
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum Spray 75ml 2.5oz
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum Spray 75ml 2.5oz
FragranceNet.com
Eau De Parfum 3.4oz
102.99 USD
La Vie Est Belle by Lancome L'eau de Parfum Spray 3.4 oz for Women
La Vie Est Belle by Lancome L'eau de Parfum Spray 3.4 oz for Women
FragranceNet.com
Eau De Parfum 2.5oz
106.99 USD
La Vie Est Belle Intense by Lancome L'eau de Parfum Spray 2.5 oz for Women
La Vie Est Belle Intense by Lancome L'eau de Parfum Spray 2.5 oz for Women
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
110.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
NORDSTROM.com
Eau De Parfum 1.7oz
110.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Intense
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Intense
NORDSTROM.com
Eau De Parfum 1.7oz
110.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Intense
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum Intense
Macys.com
Eau De Parfum 2.5oz
110.00 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 2.5 oz 44 fl. oz
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 2.5 oz 44 fl. oz
Macys.com
Eau De Parfum 1.7oz
110.00 USD
Lancome la vie est belle Intense Eau de Parfum, 1.7 oz
Lancome la vie est belle Intense Eau de Parfum, 1.7 oz
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
118.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
NORDSTROM.com
Eau De Parfum
118.00 USD
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
Lancome 'La Vie est Belle' Eau de Parfum
Macys.com
Eau De Parfum 3.4oz
118.00 USD
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 3.4 oz 34.71 fl. oz
Lancome La Vie Est Belle Eau de Parfum, 3.4 oz 34.71 fl. oz
StrawberryNET.com
Eau De Parfum 3.4oz
127.50 USD
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum Spray 100ml 3.4oz
Lancome La Vie Est Belle L'Eau De Parfum Spray 100ml 3.4oz

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Lancome La Vie Est Belle, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Lancome La Vie Est Belle, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum La Vie Est Belle marki Lancome. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu La Vie Est Belle marki Lancome reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Viktor&Rolf Flowerbomb Giorgio Armani Si Jimmy Choo Jimmy Choo Calvin Klein Euphoria Thierry Mugler Alien Essence Absolue Lancome Hypnose Thierry Mugler Angel Kenzo Kenzo Amour Yves Saint Laurent Black Opium Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Lancome La Nuit Tresor Thierry Mugler Alien Giorgio Armani Acqua di Gioia Christian Dior Miss Dior (new) Christian Dior Dior Addict Calvin Klein CK IN2U for Her Christian Dior Midnight Poison Yves Saint Laurent Manifesto Chanel Coco Mademoiselle Christian Dior Hypnotic Poison

Popularne marki i zapachy: