Marki » L » drzewno - aromatyczne « Grupy

Encre Noire Lalique dla mężczyzn

Encre Noire Lalique dla mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 312
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 274 Miałem: 92 Chcę: 83 Ukochany zapach: 7

główne akordy
drzewny
aromatyczny
zielony
ziemisty
piżmowy
Zdjęcia
Encre Noire Lalique dla mężczyzn Zdjęcia Encre Noire Lalique dla mężczyzn Zdjęcia Encre Noire Lalique dla mężczyzn Zdjęcia

Encre Noire marki Lalique to drzewno - aromatyczne perfumy dla mężczyzn. Encre Noire został wydany w 2006 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Nathalie Lorson. Nutę głowy stanowi cyprys; nutą serca jest wetyweria; nutami bazy są piżmo i drzewo kaszmirowe.

Perfume rating: 4.06 out of 5 with 312 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Cyprys

Środkowe Nuty
Wetyweria

Dolne Nuty
Piżmo Drzewo kaszmirowe

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 4
 
przeciętna 33
 
duża 62
 
bardzo duża 12
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 10
 
przeciętna 64
 
duża 27
 
olbrzymia 8
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Encre Noire by Lalique.

Ten zapach przypomina mi...  
Encre Noire Sport
20 nie tak
Encre Noire A L`Extreme
14 nie tak
Les Exclusifs de Chanel Sycomore
5 nie tak
Private Label
2 nie tak
He Wood Rocky Mountain Wood
1 nie tak

Advertisement

Encre Noire Recenzje Perfum

chouette_
chouette_

Zbliża się jesień. Ciężkie, atramentowe chmury wieszczą deszcz. W ciemnym, wilgotnym, liściastym lesie powoli robi się pusto i cicho - zwierzęta chowają się przed nadciągającą nawałnicą. W powietrzu czuć zapach czarnej, rozkopanej przez dziki ziemi, mokrej kory i gnijących liści. Wraz z powiewem wiatru spadają pierwsze krople deszczu.
Zapach jest mroczny, wilgotny, ciemny. Ma charakterystyczną, atramentową nutę. Wbrew pozorom nie jest przytłaczający, nosi się go przyjemnie i bezproblemowo. Wiadomo, nie każdemu. Ale warto próbować, bo to naprawdę ciekawy zapach.
Trwałość i projekcja zadowalające. Flakon bardzo ładny i pasujący do zawartości.

Jul
06
2016
newelka
newelka

Mnie zapach rozczarował bardzo. Ja nie czuję w nim żadnego lasu, jeśli już to raczej coś jak mroźne powietrze wieczorem, późną jesienią, gdy "zima blisko". A najbardziej to (nie zabijajcie), cukierki lodowe.
I na mnie wypada ewidentnie męsko.
Nie wiem, kiedyś to może i było coś... A teraz...
Miało być TAK pięknie...

Jun
09
2016
Jacek Mroz
Jacek Mroz

Zapach mistyczny, magiczny, mocno działający na wyobraźnię. Projekcja i trwałość bardzo dobre. Flakon fajny. Można oglądać zaćmienie słońca przez butlę, albo księżyc w pełni. Dobra cena. Niestety nie dla mnie ten Lalique . Zapach przygnębiający mnie. Po godzinie zbliżając nos do skóry miałem odruch wymiotny. Na gorącej skórze, jak u wilkołaka pachnie kwasem, starym zgniłym skansenem. Po kilku godzinach bukietowania wetiweru piękny, szlachetny zapach. Pewnie na wampirzycy pachnie lepiej.
Nie kupuję tego, ale doceniam.

Apr
03
2016
adrian323f
adrian323f

Encre Noire - wetyweria taką jaką kocham i taka jaka powinna być ! Nic dodać nic ująć! Przepiękny, mocny, uwodzicielski zapach za śmieszne pieniądze. Na prawdę warto mieć go w swojej kolekcji.

Mar
14
2016
KMWTW
KMWTW

Mrok, ciemność, nostalgia, melancholia, zgnilizna, mgła... Próba opisania tego zapachu to jak próba podjęcia walki bokserskiej z Tysonem lub którymś z braci Kliczko. Już na starcie wiesz, że jesteś przegrany. Tak samo czuję się teraz ja, kiedy próbuję skrobnąć kilka słów na temat tego dzieła. Co tu dużo gadać, kamień milowy w męskim segmencie perfum. Najbardziej mroczna wetiwera w mainstreamie i nie tylko, ciężko znaleźć nawet w niszy coś bardziej mrocznienszego od Encre Noire. Kapitalnie podana mieszanka wetiweru i cyprysu, solidnie ocieplona piżmem. Gdzieś tam jeszcze swoje 5 groszy dorzuca drzewo kaszmirowe. Niby 4 składniki ale zmieszane w taki sposób, że wypada uchylić kapelusza i oddać niski ukłon w stronę niniejszega bohatera.

Mar
14
2016
Pati78
Pati78

Moje pierwsze skojarzenie -TEATR-,ciężkie zielone aksamitne zasłony, gra świateł. Z otchłani wyłania się ON, smukły, wyrazisty, pewny siebie Encre N. To spektakl jednego aktora. Tajemniczy, pociągający, wodzący na pokuszenie, a zarazem drażniący, ostry, natarczywy, przenikliwy, swym tupetem odpycha... manipuluje, by po chwili przyciągnąć jak magnes, zniewolić...

Zapach wyrazisty, dymny, korzenny a zarazem rzeźki,wytrawny, pozbawiony banalnej słodyczy. Dla osób o silnej osobowości.

Feb
18
2016
eufonium
eufonium

encre noire jest dla mnie trochę jak pies który się do nas przybłąkał chodzi za nami cieszy ale gdy przychodzimy z nim do pracy albo nie daj Bóg do szkoły to jednak ludzie patrzą na nas jak na dziwaków.Zapach odkryłem niedawno przy pierwszej aplikacji był dla mnie jak kula u nogi przytłaczający zatęchły lecz z każdym późniejszym użyciem odkrywałem w nim coś nowego dla mnie zapach chwilami jest słodki a czasem wytrawny a czasem to połączenie palonych liści i pasty"cyprys" do mebli wiem dziwne mam jazdy

Jan
17
2016
Marcin__
Marcin__

Encre Noire... Nie wiem, jak to się stało, ale nie zrecenzowałem jeszcze tego zapachu. Spróbuję zatem.

Zacznę od tego, że poznaję go bardzo, bardzo długo (bo ponad 4 lata) i bywają momenty, że wciąż zaskakuje mnie czymś nowym.

EN po raz pierwszy powąchałem w sklepie sieci Douglas, w 2010 lub 2011 roku, dość istotne jest to, że flakon był mocno prześwitujący. Pamiętam, że najpierw poszedł strzał na bloter, który schowałem do kieszeni, a potem na nadgarstek. Nie było to miłe doświadczenie, zwłaszcza, że nie byłem praktycznie wcale "obyty" z zapachami, a zwłaszcza z TAKIMI zapachami. Czułem tam zieloną zgniliznę przemieszaną ze spalenizną. Czad. Wywaliłem Encre Noire z pamięci na kilka lat.

Do testów wróciłem w 2013 roku, nie było ich wiele i skończyło się kupnem flakonu. Dziś odbieram go zupełnie inaczej.

Niestety, perfumy te dotknął szereg reformulacji.

Pierwsza, nieprodukowana już wersja (flakon z refleksami, przepuszczający światło), ocierała się o niszę. Mroczna i nadgniła wetyweria z "mokrym" piżmem potegującym jej efekt i drzewami - cyprysem oraz kaszmirem dla złagodzenia surowości kompozycji. Trwałość - gigantyczna, projekcja - bardzo dobra.

Drugiej wersji nie pamiętam, ale wiem, że jest to ta, gdzie flakon stał się praktycznie czarny i nieprzezroczysty. Zdaje się, że tutaj też pojawiło się oznaczenie - informacja o procentowej zawartości alkoholu - 78% vol.

Trzecią sam posiadam. Jest minimalnie złagodzona i jakby bardziej drzewna - w stosunku do wersji pierwotnej. Mam wrażenie, że dużo mniej jest w niej piżma. Trwałość - kilkanaście h jest standardem, a projekcja jest bardzo dobra.

Czwarta wersja - tutaj Encre Noire poddano dość bolesnej reformulacji. Całość pachnie jak EN, ale jest jakby "zamazana", niewyraźna, rozcienczona. Pojawiło się też inne oznaczenie ilości alkoholu - 79% vol. Mam próbkę tej wersji i po dłuższym używaniu, potrafiłem się do niej przyzwyczaić. Jednakże zmiany są bardzo wyraźnie wyczuwalne. Trwałość - ok. 8-9 h na mojej skórze, projekcja jest umiarkowana.

No i jest w końcu piąta wersja, której nie znam - tutaj piękny, imitujący drewno korek - zastąpiono zwykłym, plastikowym. W samym zapachu zapewne też zaszły zmiany...

Jul
29
2015
Winfryda
Winfryda

Zapach niesamowity. Zdecydowanie wetiwerowy - w tej odsłonie wetiwer jest ziemisty, korzenny i jakby przydymiony. W ogólnym rozrachunku jest to wetiwer surowy i wytrawny.
Encre Noire jest niebanalny i przez to nie dla każdego. Dla mnie świetny.
Trwałość dobra, projekcja niezła.

Jun
20
2015
Kage
Kage

Jako koneserka perfum o nutach spalenizny ;) stwierdzam - Encre Noire nie jest mroczny ani szokujący. Tym samym nadaje się na codzień (w tym na oficjalne "biurowe" okazje). Jednocześnie jest na tyle cierpki, dymny, ziemisty, liściasty i klimatyczny, że nie mam uczucia używania czegoś "normalnego" wbrew sobie.

O Encre chyba wszystko już napisano.
Mnie również kojarzy mi się z zapachem lasu w deszczowy, listopadowy dzień kiedy pomiędzy drzewami leniwie snują się strzępki wieczornej mgły, ze zbutwiałymi liśćmi pływającymi w kałużach i ogniskiem zgaszonym deszczem - a to wszystko jak najbardziej noszalne, lekkie i z klasą.
Nie czuję piżma (na szczęście) a drewno ma postać omszałych pni i korzeni gnijących gdzieś w leśnych ostępach.

Melancholijny, nastrojowy i raczej chłodny zapach choć niekoniecznie na wieczór czy jesień. Równie dobrze nosi mi się w upalne dni zamiennie z Isos i Gentiane Blanche.
Trwałość całodzienna, flakon sam w sobie robi szał, a cena póki co też bardzo zachęcająca.

PS pisałam o wersji 78% w nieprzezroczystym flakonie i z atramentowym płynem.

Jun
17
2015
Jezza
Jezza

"Mówi się, że jest ekstraktem z uciętego palca Saurona,
oraz, że jego twarzą zostać miał sam Lord Voldemort...

Ja wiem tylko, że to Lalique Encre Noire (79%)!"

Kompozycyjna legenda, o której można przeczytać dosłownie wszystko, ale nie wszystko można przekazać prostymi słowami. Moja osobista zagadka, nie tylko w rozumieniu zawartości tego konkretnego, mrocznego flakonu, ale przede wszystkim w kontekście marki jako całości. Ileż już razy zadawałem sobie pytanie jak można produkować coś tak jakościowo dobrego i nie żądać za to majątku.

Otwierając pudełko z perfumami na dzień dobry otrzymałem percepcyjnego liścia w twarz, ot tak, na pobudkę, bym wiedział co mnie czeka. Już sam kartonik był dostatecznie urzekający, ale ciemny, drewniany korek i to co pod nim, sprawiło, że poczułem się jak bohater Jądra Ciemności Josepha Conrada. Toż wizualnie Encre Noire jest synonimem nocnego rejsu po mrocznej rzece Kongo.
Alternatywnie: oczami kingsajzowej wyobraźni widziałem jak Olo, uwięziony w tym ciemnym sześcianie, pyta Nadszyszkownika Kilkujadka "kto zgasił światło, bo ciemno tu jak w du...".

Historia Lalique to nie perfumy, ale szkło. Internet pełen jest przykładów artystycznego kunsztu tej firmy, jednak skoro płyn jest jedynie dodatkiem do prezentacji rzemieślniczych umiejętności to ja proszę o więcej, bo ten płyn to istny majstersztyk. Zasłużone standing ovation dla Nathalie Lorson.
Spod ręki tej pani wyszło wiele (głównie kobiecych) zapachów, z których znam jedynie Wish (Chopard), Weekend (Burberry) oraz męski Cool Water Deep (Davidoff) - cenię je wszystkie, a niebawem w postaci prezentu zakupię także polecane Perles de Lalique. Niemiłego zaskoczenia się nie obawiam, gdyż kobieta udowodniła już, że nos ma równie ostry, co skalpel Hannibala Lectera.

Skoro o dr Lecterze mowa - uważam, że Encre Noire mógłby z powodzeniem pełnić rolę jego signature scentu. Ten mrok, dostojność i spokój (przed burzą). To właśnie jest Lalique - niezrównoważony elegancik czyhający na czyjąś grasicę, którą mógłby spałaszować z iście królewską dostojnością między kolejnymi aktami Jeziora Łabędziego.

Ja natomiast ani lekarzem medycyny nie jestem, a i kanibalem bym siebie nie nazwał, ale kompozycję (jako laik) docenić potrafię. Encre Noire to zapach głębokiego lasu po rzęsistym deszczu, to wilgotny mech i zalegające liście przebijające olfaktorycznymi akordami zeszłorocznego lata, to promienie słońca skradające się znad gęstych koron starych i dostojnych drzew. To Scooby-Doo czmychający przed leśnymi hefalumpami, to zagubiona Dora poznająca najdalsze zakamarki kongijskiej dżungli.

Avada Kedavra Expelliarmus Laliquum!

Tyle tytułem luźnej, pseudointelektualnej impresji - przejdźmy do konkretów:

Trwałość: Bardzo dobra - do 10 godzin. 8/10
Projekcja: Dobra - około 1 m. 6/10
Kompozycja: Genialna - trudno znaleźć coś podobnego. 10/10
Cena/jakość: Genialna - 88 zł za 100 ml. 10/10

Aplikacja: 3-5 strzałów.
Ogon: Tak - średni, ze wskazaniem na subtelny.

Ocena ogólna: 10/10

Sugerowane zastosowanie: Niewerbalne wyrażenie własnego nastroju w domowym zaciszu (niekoniecznie swoim). To ciężka i ryzykowna nuta. Wskazana szczególna uwaga. Z pewnością nie jest to dobry materiał na zakup/prezent w ciemno.

Stałe miejsce w kolekcji: Zdecydowanie tak.

Jan
08
2015
Rysio
Rysio

Gdy pierwszy raz użyłem Encre Noir to czułem jakbym właśnie wytarzał się w popiele. Nie rozumiałem czym się tak wszyscy zachwycają. Po jakimś czasie spróbowałem raz jeszcze i tym razem poczułem stęchłą piwnicę. Musiałem spróbować jeszcze raz, bo coś nie dawało mi spokoju w tym zapachu. Tym razem Encre Noir zabrał mnie do lasu chwile po tym jak przestał padać deszcz który zgasił ognisko, poczułem zapach mokrej trawy, żywicy i coś mrocznego. No i się zakochałem w tym zapachu. Używam go dość często, projekcja duża, trwałość olbrzymia powyżej 12 godzin. Duża część moich znajomych lubi ten zapach, kilka osób stwierdziło,że nigdy by Encre Noir nie użyło. Jak widać opinie są różne, ale ja się zakochałem i będę go używał. Przystępna cena, piękna butelka, niesamowity zapach. Następny hit od Lalique.

Dec
05
2014
perfumeholic88
perfumeholic88

Ze względu na tak pozytywne opinie chciałam koniecznie poznać ten zapach i dziękuję Drogiej Koleżance za próbkę, która przekonała mnie, że muszę kupić największy flakon, ale nie dla siebie. Z początku myślałam, będzie to dobry zapach dla mnie, bo lubię takie gotyckie, tajemnicze, ´´ciemne´´ zapachy, ale okazało się, że na mnie Encre Noire układa się niby ładnie, aczkolwiek typowo męsko i czuję się w nim jakbym podkradała perfumy mężowi, które niezupełnie do mnie pasują.Nic to, bo mężowi ten zapach tak się spodoba, że chyba pierwszy raz od długiego czasu wpadł w zachwyt nad jakaś kompozycją perfumeryjną. Czytam, że zapach wielu kojarzy się z lasem, tamtejszą roślinnością, ziemią i osobiście się z tym zgadzam. Tak pachnie spacer po lesie wczesnym jesiennym porankiem, kiedy czuć wilgoć w powietrzu. Natomiast mój maż po dokładnych testach od razu stwierdził, że to zapach fińskiej sauny i gałązek, którymi smaga się skóre w celu jej zahartowania. Jak widać dla każdego Encre Noire pachnie czym innym, ale niewątpliwie ten zapach jest piękny i koniecznie trzeba go poznać!

Nov
18
2014
Kiszonyogor95
Kiszonyogor95

Zapach-ikona nowoczesnej sztuki perfumiarskiej. Długo zastanawiałem się co o nim napisać, a właściwie czy w ogóle coś napisać, bo bardzo łatwo byłoby się otrzeć o banał, przy takiej ilości wylanych słów na jego temat. Mimo wszystko, jakoś nie mogłem powstrzymać się od skrobnięcia choć paru zdań na temat Encre.
Zacznę od tego, że Encre Noire jest zapachem trudnym. Mnie po pierwszym użyciu odrzucił, nie wyobrażałem sobie, jak można pachnieć "takim czymś"... Na docenienie tego dzieła i podjęcie decyzji o zakupie flakonu, potrzebowałem dobrych kilku testów - początki naszej znajomości łatwe nie były, ale teraz mogę powiedzieć, że cierpliwość się opłaciła :)
Kompozycja "na papierze" jest dość prosta - bardzo dużo wetywerii, połączonej z drewnem i piżmem. Niby nic wielkiego, ale sposób w jaki zostały te składniki zaaranżowane i połączone ze sobą, zasługuje na podziw.
Początek to dość "żywe" ujęcie cyprysa z wetywerią, zielono-cierpkie, bardzo interesujące, przywodzące na myśl (osławioną już w wypadku tego pachnidła) woń marchewki. Następnie zapach staje się bardziej ziemisty, niekiedy suchy i stricte drzewny - cyprys zanika i pojawia się jakieś inne, próchniejące drewienko. Wetyweria cały czas króluje, dzierżąc palmę pierwszeństwa. Żadnej "wesołości" w ujęciu tego składnika tutaj nie uświadczymy - jest ziemiście, tajemniczo i trochę mrocznie, ale też bez przesady :) Encre ewokuje we mnie dwa skojarzenia - ciemny, zarośnięty, nie do końca przyjazny, ale jednocześnie fascynujący las oraz woń drewnianych, leciwych ław w jakiejś starej kaplicy. Raz jest bardziej wilgotno, innym razem dominuje ziemistość, a czasem jest to zapach cudownego, suchego drewna - wszystko to zależy w dużej mierze od tego, jak kompozycja ułoży się na skórze - a potrafi ułożyć się bardzo różnie, w zależności od panujących akurat warunków atmosferycznych. Zmienność to jeden z największych atutów tej pozornie prostej układanki - przy Czarnym Atramencie naprawdę ciężko się nudzić.
Trwałość całodniowa, przy dobrze wyczuwalnej, acz nie "przygniatającej" projekcji.
Warto nadmienić, że używam wersji najnowszej (z tego co wiem, trzeciej z kolei). Porównanie mam jedynie do poprzedniej (pierwotnej w półprzeźroczystym flakonie niestety nie dane mi było poznać) - obecna ma troszkę gorsze parametry i nieznacznie różni się kompozycyjnie - wg mnie jest jakby bardziej przystępna dla odbiorcy, ma mniej "pierwiastka mroczności". Mam jedynie wielką nadzieję, że Lalique nie postanowi spłycać tego zapachu jeszcze bardziej - byłaby to ogromna strata dla perfumowego świata, jak i samego wizerunku marki.
W obecnej formulacji, jest to nadal zapach niezwykły i jedyny w swoim rodzaju. Przykuwa uwagę i na półkach perfumerii, pośród wielu mainstreamowych gniotów, stanowi nielada gratkę dla wszystkich osób poszukujących ciekawych i wyróżniających się zapachów. Wszyscy indywidualiści powinni być co najmniej zadowoleni :)
Polecam gorąco - Encre Noire to kolejny, niemal niszowy zapach od Lalique zdecydowanie warty przetestowania.
O cenie też warto wspomnieć - w wypadku takiego pachnidła, jest po prostu mistrzowska :D

Oct
19
2014
kwiatek
kwiatek

Panie Kokos, pan się nie boi, komplementy same przyjdą a nagany nie powinny być częstym zjawiskiem przy EN, za dużo isoEsuper ;) Ja bym się po EN nie spodziewał tylu komplementów i to od osób perfumowo nieświadomych...

Oct
15
2014
Kokos ;)
Kokos ;)

Kompozycja bardzo mroczna,skrywająca tajemnicę.Kojarzy mi się z zapachem 100 letniej piwnicy obudowanej starym lekko nadpalonym drewnem.Całość jest bardzo oryginalna i nietypowa.
Osobiście nie noszę ponieważ trochę boję się o reakcje ludzi, jednak na specjalne Encre Noir nadaje się idealnie.

Oct
14
2014
AlexGGS
AlexGGS

drewno, stare i ugryzione zębem czasu. Brązowe kłody rozwarstwione wysychaniem - to początek. Bardzo miły zresztą. po chwili czuje ziemistość, kroczącą niebezpiecznie ku gnijącym korzeniom. nagle jak feniks pojawia się skojarzenie z miętowymi słodkościami , pokrytymi gorzką czekoladą. A w tle pojawia się kadzidło(?).Na chwileczkę odwiedza świeżość cyprysowa, aby oddać pole wetiwerii.
Niesamowicie pracujący zapach.

Sep
11
2014
aegon
aegon

Cholera, jak ja bardzo chciałem, żeby on został ze mną. Umawiałem się z nim na randki tak często i tak wiele oczekiwałem od tego związku...I nic z tego nie wyszło (Leo, why...!?). Kiedy wczesną wiosną przysięgaliśmy sobie miłość, nic nie wskazywało na to, co zdarzy się potem. Było tak blisko, a jednak...Teraz wiem, że największym hamulcowym tego mariażu była inna kobieta. Nazywała się Wetyweria. Tak, to ona sprawiła, że nie mogliśmy być razem, to ona jątrzyła i rzucała kłody pod nogi. A, mogło być tak pięknie...Mogliśmy chodzić wspólnie po ulicach, a inne kobiety zjadałyby nas wzrokiem i nosem. Mogliśmy siedzieć w biurze, a koleżankom z pracy trzęsłyby się ręce i miękły kolana. Nic z tego, jeśli na drodze do szczęścia staje inna kobieta! Ale mimo, że nasz romans skończył się szybko, pozostaliśmy przyjaciółmi. Doceniam jego wielkość i szlachetność oraz wierność (wetywerii oczywiście). Wiem, że ułoży sobie życie, bo jest na tyle atrakcyjny, że będzie miał zawsze wkoło wianuszek...adoratorów.

P.S. Jestem heteroseksualny ;)

Aug
24
2014
sener1986
sener1986

podchodziłem do zapachu z duzym entuzjazmem.
niestety . na mojej skórze pachnie jakbym stał 3 godziny koło grilla, a potem sie umył wdoą z popiołem .
zdecydowanie nie mozna kupować w ciemno

Jun
12
2014
Scarabee
Scarabee

Zapach cierpki, klarowny i surowy. I takim go uwielbiam! Dla mnie to zapach-odtrutka, coś jak mocna, gorzka herbata wypita po za słodkim torcie.

May
28
2014
ela812
ela812

Nie gniewajcie się panowie, ale zapachy dedykowane Waszej płci są bardzo często nudne. Nie dlatego, że są nieciekawe, tylko dlatego, że takie "na jedno kopyto", czyli trochę lawendy, trochę wetiweru, cytrusów, drewna sandałowego, ot, aby trochę odświeżyć i jakby odróżnić od damskich perfum. Dlatego, gdy trafi się coś w stylu Encre Noire, niejeden mężczyzna kręci nosem, że coś tam go w zapachu uwiera. O tej kompozycji można powiedzieć wiele, ale bynajmniej nie to, że jest nudna. Jest inna. I dobrze. Ta inność jest bardzo fajna, naznaczona ziołami i dymem. Słodyczy tu niewiele, o ile w ogóle, ale tak jest właśnie najlepiej. Skład tych perfum nie jest wielce skomplikowany, ale fakt uczynienia z kilku zaledwie składników takiej ciekawej kompozycji zasługuje na pochwałę.
Zapach najpierw odrobinę uderza po nosie, ale bardzo szybko przechodzi w ciekawą, dymno-kadzidlaną fazę (chociaż w składzie kadzidła nie podano). Podejrzewam, że to wetyweria daje taki efekt.
Do niedawna nie ciągnęło mnie w ogóle do męskich perfum, bo nie kojarzyły mi się zbyt dobrze. To się zmieniło dzięki takim właśnie zapachom, jak ten. Z ogromną chęcią zakupię własny pełnowymiarowy flakon i z przyjemnością będę używać.
Jedyne, co można tu ewentualnie zarzucić, to trwałość. Mogłaby być lepsza. Projekcja - raczej bliskoskórna.
Ale polecam, zwłaszcza osobom, które nie lubują się w wodno-ogórkowych świeżych zapachach.

May
23
2014
pawelota
pawelota

Długo zabierałem się do napisania recenzji na temat EN. Zapach w swoim charakterze nietypowy, wręcz niszowy, całkowicie odmienny od tego całego badziewia, jakim zalewaja nas producenci perfum. Bez wątpienia jest to zapach dobry, a nawet bardzo dobry. Jednak nietypowa konstrukcja tego pachnidła pozbawiona fazy głowy,powoduje że woda wydaje się jakby nie dokończona. Mamy tu całą masę vetiweru, jest śliczny kaszmir, uroczy cyprys, akcenty palonego drzewa, jest szlachetny mrok i tajemnica, ale niestety pojawia się i nuda. Wszystko w szlachetnym klimacie ocierającym o M7 YSL I o Gucci Pour Homme, równie dobre, a jednak. W skali od 1 do 10 daję 7. Projekcja średnia, trwałość dobra, flakon przepiękny i idealnie odzwierciedlający jego zawartość. Morze i zgrzeszę tak pisząc, ale o wiele bardziej podoba mi się Black Touch Francka Oliviera (już słyszę krzyki, że tanie składniki syntetyczne itd.), ale to dzieło skończone posiadające najlepsze cechy Terre Hermesa I EN. Reasumując EN to woda bardzo dobra,lecz nieodkrywcza i nadająca się wyłącznie na zimę i jesień. Jest jak orkiestra symfoniczna pięknie grająca, a jeden z muzyków fałszuje ile wlezie psując całość. Polecam jednak każdemu perfumo-maniakowi przetestować tę nietuzinkową kompozycję. Warto!Dla wielu może stać się podpisem. A jeszcze jedno jakieś 60% kobiet bardzo się podoba, pozostałe go nienawidzą.

Feb
17
2014
arturovittorio
arturovittorio

O tym zapachu powiedziano już tyle, że cokolwiek by napisać, otrze się o banał i wtórność. Jednak nie mogę się powstrzymać... Na pewno więc jest las, drewno, dym, kadzidło, mchy, ziemia i tym podobne skojarzenia. Jest też kwaśno, co dla mnie stanowi znak oryginalności kompozycji. Po kilku godzinach na mojej skórze EN wyraźnie się wysładza, co jednak odbieram jako spodziewany, kolejny, powiązany z poprzednimi akord. Stabilność całości nie jest dla mnie sygnałem negatywnie odbieranej, nudnej liniowości, świadczy raczej o konsekwencji projektu. To perfumy na wskroś niepowtarzalne. Magia olfaktoryczna, ale czy czarna? Mrok...tak, ale gotycki, bardziej pełen tajemniczości niż lęku, ciemność nęcąca, po trosze dająca nadzieję. Ubrany w ten zapach czuję się bezpiecznie, jak u siebie w domu - nawet, jeśli ktoś nazwie ten dom piwnicą czy cmentarzem. Według mnie ponad podium, poza klasyfikacjami. Początek i koniec. Czarny tunel i światło na jego końcu, do którego wcale nie musimy docierać... Dla Doktorów Jekyllów i Misterów Hyde'ów.

Jan
06
2014
Izabela
Izabela

Pokochałam je od pierwszego powąchania.
Boska wetyweria z dodatkiem cyprysu i drzewa kaszmirowego.
Ależ one piękne!
Obawiałam się, że będzie to czarny zapach, gdyż encre noire to czarny atrament.
Tymczasem ten zapach jest owszem mocny, aromatyczny, ale nie jest ciężki czy przytłaczający.
Lubię wetywerię, ponieważ wprowadza ona według mnie do perfum "efekt chłodnego podmuchu wiatru." Nie umiem tego lepiej opisać. Dodaje pazura i sprawia, że perfumy są intrygujące.
Jeżeli wetyweria, to taka jak jest w "Encre Noire."

Oct
17
2013
Kigyo
Kigyo

Encre Noire - nuty zapachowe:

Nuta głowy - brak
Nuta serca: cyprys, wetiwer burboński, wetiwer haitański
Nuta bazy: drewno kaszmirowe, piżmo


Przy pierwszym kontakcie byłem oczarowany.
Pachnidło pozbawione nuty głowy (a to rzadkość), na dzień dobry zaserwowało mi – uwielbiany przeze mnie – zapach palonego drewna, który długo tlił mi się w nozdrzach.

Zakup trochę odmienił wrażenia, bo… okazało się, że Encre Noire został poddany zmianie formuły i w nowej wersji (z butlą, w której nawet pod światło nie widać zawartości) wygładzono właśnie tę dymnie czarującą nutę, pozostawiając mdławy wetiwer, który chciałby być mroczny.
Całość ratuje nutka atramentowa, choć tylko połowicznie, bo dużo ciekawsze doznania zapachowe mam podczas nabijania pióra starym dobrym atramentem Hero.

Radzę uważnie sprawdzać, czy tester, to ta sama wersja pachnidła, bo może się okazać, że rozmiłujemy się w wizji ekscytującego wieczora przy ognisku, a zakupimy udział w nudnej herbatce u cioci.

I tu powstaje kolejny dysonans, bo zapach wydaje mi się nudnawy, a jednocześnie wyróżniający na tle innych proponowanych na rynku – na ogół do biura – nijakich pachnidełek dla quasi-ambitnych młodzieniaszków. Bo to jest chyba taka nuda z przygodą w tle – leżysz sobie leniwie na tarasie wśród zieleni, w oddali płonie ognisko, a obok ktoś atramentem kreśli strofy dla wytrawnego Czytelnika.

W skali 1-10 >>> 6.

Aug
15
2013
kasia7bhp
kasia7bhp

posiadam próbkę .... ma w sobie to coś, nie dla każdego,
po aplikacji pachnie dośc intensywnie to napewno wetyweria i coś takiego plastikowego - ale ten plastik znika po chwili i zapach zaczyna się układac.
tajemniczy
ciekawe jak pachnie na mężczyźnie ? ;-)

Aug
10
2013
ryszard
ryszard

Zapach w ogóle mi nie odpowiada, za liniowy, za kwaśny, po pewnym czasie drażni i przeszkadza, za to trwały niemiłosiernie (dwa dni zmywałem z ręki).

Jun
16
2013
dandysek
dandysek

Zgadzam się tutaj z Jakub1965 i Roq.
Sam w przypływie ogólnopolskiej akcji "Kupujemy Mrok", nabyłem ten wspaniały flakon (chyba jeden z najlepszych jakie widziałem w relacji kompozycja-flaszka). Perfumy są bardzo dobre, jednak wąchanie ich i delektowanie się nimi a noszenie to dwie różne baje w tym przypadku. Na mnie Encre trzyma niemiłosiernie długo, conajmniej 10-12 godzin; w tym czasie ciągle czuje pod nosem ziemistość która na początku raduje, ale potem staje się męcząca i migrenogenna.
Gdy zauważyłem że używam ich rzadziej niż raz na miesiąc, pozbyłem się flachy. Sądze, iż najlepiej byłoby mieć niewielki dekant Encre dla samego zapachu, no chyba że ktoś kolekcjonuje również flakony, bo opakowanie to mistrzostwo świata.
Encre Noir na zimniejsze pory ? Encre jest tak zimny i wilgotny, że w niskiej temperaturze otoczenia można się pochorować.

May
29
2013
Krzysiek Krawczyk
Krzysiek Krawczyk

Zanim go rozpakowałem zachwyciłem się pudełkiem. Duże, z czarnego kartonu, przypominające kawałek drewna. Faktura jak lubię- wygląda jak miniaturka mojego woofera Yamahy. Cudne. Potem już otworzyłem i wydobyłem piękny flakon w kształcie czarnego sześcianu, z zatyczką wykonaną z drewna, o takiej samej fakturze jak pudełko. Ach! Za wrażenie estetyczne szóstka. W końcu psiknąłem się tu i ówdzie i pomyślałem- rzeczywiście, trochę kwaśny, przypomina atrament (ja jeszcze pamiętam zapach atramentu z czasów szkolnych). Pierwsze wrażenie trwało chwilę i zapach zaczął słabnąć... Oho- czyżby był aż tak bliskoskórny i nietrwały? Poczułem się nieco zawiedziony. Ale zapach nie zanikł a wręcz przeciwnie- po 30 minutach zacząłem wokół siebie czuć dosyć mocno ziołowo-drzewną, przyjemną nutę. Zdecydowanie silniejszą niż ta pierwsza, która nie zachwyciła ani nie zainteresowała. Teraz zapach stał się bardziej wyczuwalny dla otoczenia i o dziwo! Zaczął nabierać rozpędu. I jak zamknąłem oczy to pierwszym skojarzeniem które przyszło mi do głowy były powalone, omszałe pnie drzew w lesie tuż po wiosennej ulewie, otoczone wysokimi świeżo-zielonymi paprociami. Zaduch parującej ściółki, mchów, liści i drzew. Zapach mokrej kory drzew i... zapach próchniejących, rozkładających się pni... Przełamany gdzieś czymś kwaskowatym. Dosyć ciężki, ale absolutnie piękny. Im dłużej miałem go na sobie, tym ładniej się rozwijał. Początkowo cierpki im stawał się bliższy skóry, tym bardziej łagodniał i ocieplał się, zupełnie jak las, który po ulewie wysycha i uspokaja się. I przestaje się robić parno. Długo szukałem w tym zapachu tego mroku, o którym pisze wiele osób. Dla mnie nie jest mroczny. Jest zmysłowy. Pełny. Na swój sposób tajemniczy. Właśnie jak las, w którym nie wiadomo co się kryje...

May
28
2013
MUCHA
MUCHA

Mroczna wetyweria...

Kompozycja jest dość prosta, ale przy tym absolutnie genialna. Zapach jakoś znacząco nie ewoluuje, ale to zaliczam na plus.
Schemat jest tu bardzo prosty, otwarcie to cyprys w znacznych ilościach, w tle gra wetyweria. Z czasem iglak słabnie, a na sile przybiera trawa. Do wetywerii, która nadaje klimat temu pachnidłu, dołącza po jakimś czasie drewno kaszmirowe. Przy samym końcu, gdy projekcja jest blisko skórna, delikatnie pobrzmiewa piżmo, ale na tle pozostałych składników trudno je wyczuć. Poza tym od początku do końca wyczuć można dym, ale taki subtelny, nadaje "Kałamarzowi" mrocznego charakteru, a może to jedna z wetywerii jest tak odbierana przeze mnie, nie wiem.
O tym zapachu można by się rozpisywać godzinami, doznania olfaktoryczne jakie zapewnia są godne popełnienia pracy doktorskiej na ten temat.
EN to dziwna kompozycja, jest niby taki lekki, zielonkawy, świeży, a zarazem mroczny, ciężki, mokry i wytrawny. Pełno w nim sprzeczności, trzeba spróbować aby się przekonać. Ta kompozycja to przede wszystkim wetyweria (w dwóch odmianach), ale inna niż w pozostałych pachnidłach z nią w składzie. Osoby nie przepadające za tą trawą w perfumach nie powinny z góry skreślać "Kałamarza", też nie jestem wielbicielem tego składnika, ale EN uwielbiam.
Encre Noire to raczej elegancki zapach na wieczór i chłodniejsze dni, trzyma się dość blisko skóry, nie jest nachalny. Jak dla mnie to arcydzieło, ścisłe top 10 zapachów jakie znam, ma szerokie grono zwolenników, a mimo to nie jest zbyt popularny.
Trwałość jest dobra, 6-7 godzin, potem osiada blisko skóry i może tam trwać jeszcze kolejne 6-8 godzin.
Flakon świetny, czarny, ciężki, toporny, zwieńczony korkiem z drzewa Wenge.
Daję ocenę 9,5/10.

Jan
03
2013
Jakub1965
Jakub1965

Przyłącze się i ja do tej gorącej dyskusji o EN. Myśle, ze ten zapach, generalnie ta koncepcja pachnidła skłania do ogólniejszej refleksji na temat uzytecznosci perfum. Czy one mają sprawiać przyjemność osobie ich uzywającej i otoczeniu czy mają intrygować, wyrózniać. Encre Noir jak i pewnie większość pachnideł z tzw niszowych stajni to takie troche perfumeryjne haute couture dla mnie. Miło sie to ogląda (testuje), gorzej gdy stajemy przed dylematem ,,włożenia'' na siebie. Tak postrzegam kompozycje EN. Piekny flakon, intrygujaca, tajemnicza kompozycja, ale nie lubię ,,nosić'' takich zapachów. A co do dorabiania ideologii, Roq/złosliwcze, czyż to nie piekne odnajdywać w zapachach to, czego nie dostrzegają inni, co udaje Ci sie wybornie...czasami heh.

Nov
08
2012
Przemik
Przemik

Wyobrażam sobie, że tak pachną ubrania trzymane rok w piwnicy, bardzo wilgotnej piwnicy. Okropne.

Nov
01
2012
Roq
Roq

Zapach, który błyskawicznie stał się numerem One wielu facetów.
Ja jednak oparłem się tej miłości, bo nie uważam, żeby był czymś przełomowym, a w dodatku jest mało uniwersalnym zapachem. To, że "młodzież" uwielbia tzw. "tajemnicze" zapachy, w dodatku mega trwałe, nie jest dla mnie niespodzianką. Tylko, że "tajemniczość i mroczność" EN wydaje sę lekko rachityczna. Za to stosunkowo niska cena jest nie bez znaczenia i z tego między innymi powodu EN jest tak popularny. Sam EN oparty jest na dość prostym schemacie. Wetiwer, jakieś kadzidła, drewno, mech. W sumie - bardzo ładnie to wyszło i byłbym hipokrytą, gdybym napisał, że to kicha. A dla kogoś, kto do tej pory używał Lacoste, czy CK, Encre Noire może robić wrażenie. I robi, co widać po pełnych entuzjazmu recenzjach na forach zapachowych.
Lubię EN, tylko przeszkadza mi w nim jego moc, liniowość i jego mała uniwersalność. Wiem, że wielu nie przeszkadza, że to zapach stricte wieczorowy i raczej na chłodne dni, ale... Takie czasy :)
Flakon prosty i piękny, ale atomizer zasługuje na baty, bo mój zachowuje się, jak chłopczyk uczący się sikać do kibla. Wypluwa z siebie zawartość w postaci kropli, zamiast mgiełki.

Oct
07
2012
Serious Sam
Serious Sam

Nie czuję w Encre w ogóle wspominanej wcześniej mroczności, zero dymu, nie wspominając o marchewce (a używałem tylko wersji po reformulacji). Początek to dla mnie uderzenie ziemistością, jak przemokły, pleśniejący kawałek drewna, unurzany w mokrej ziemi. Jest kwaśno, słotno, mokro. Później drewno wysycha, a Encre staje się grzecznym drewniakiem i tak sobie trwa kilka godzin, niezbyt dobitnie, lecz wyczuwalnie.

Zapach początkowo mnie zachwycił, ale później straciłem do niego entuzjazm. Jest za nudno, za mało się dzieje, brak przełamania nut drzewnych i ziemistych jakimś innym akcentem. Zapach na mojej skórze nie jest trudny, jest nudny. Jest monotonny jak jesień, kiedy tylko się uspokoi, a to dzieje się szybko. To taki ponury minimalizm. Lubię, ale nie kocham jak na początku.

Aug
14
2012
cadzio
cadzio

Mam i mieć będę, aż nie zemrę fikając pantoflami całorocznymi, brąz, z pseudo skóry, z podrobów..
Bez wątpienia, arcy-mega-dzieło sztuki perfumeryjnej. Wetiwerowy absolut XXII-I wieku?..
Zapachowy odpowiednik dziwności Topora w połączeniu z plastycznym, "chorym" wizjonerstwem H.R. Giger'a- tak sądzę i czuję..
Największy ból to trwałość i podziemna, partyzancka projekcja, ale i tak:
10/10

Aug
14
2012
pknbgr
pknbgr

Nie podejrzewałem, że różnice między starym, a nowym Encre są aż tak drastyczne.
Stary otwiera śmierć i zniszczenie, po czym nadchodzi koniec świata. W dalszym etapie wetyweria wyłupia mi oczy, zjada je i śmieje się ze mnie, bo rozpoczyna kopać mi grób. Zaczyna padać deszcz, a ja czuję, że płonę przysypany mokrymi, podgniłymi liśćmi. Dym gryzie mi powonienie, a płuca zalewa atrament. Umieram, ale jeszcze nie teraz. Leżę w grobie oczekując agonii.
Poreformulacyjna wersja to dla mnie marchewka wyciągnięta z ziemi.

May
22
2012
Niszka
Niszka

Jest mrocznie. Zapach brudnej, wilgotnej ziemi. To zapach zakopanego żywcem w ciemną, deszczową, burzliwą jesienną noc. Zapach silny, męski, przeznaczony dla tych z nas, którzy lubią mocne perfumy. Dołączam się do poprzednich opinii, to arcydzieło perfumiarstwa i chyba najlepsze perfumy z korzeniem wetywerii spośród znanych mi zapachów.

Kompozycja: 10/10
Moc: 9/10
Trwałość: 8/10
Stosunek ceny do jakości: 10/10

May
09
2012
wonsacz
wonsacz

od tego zapachu wszystko się zaczęło.i to przez przypadek bo był postawiony wsród damskich perfum.Umarłam!!!!i odrodziłam się by szukać drążyć i poznawać zapachy dzięki którym umieram wciąż i wciąż na nowo.dla mnie jest skończenie doskonały.on nie jest dla mnie jak druga skóra.dla mnie jest jak powietrze które wdycham i czując go pogłębiam wdech by poczuć go jeszcze bardziej,by jeszcze więcej go we mnie było.zgrywa się ze mną doskonale.i ciągle na lękach jak narkoman wącham się, obwąchiwuję w strachu że uciekł i nadziei że jeszcze jest-to taki ciągły niepokój i podniecenie zarazem.wcale nie jest dla mnie ciężki.nie ma w nim nic co mnie drażni.
przepraszam że mało konkretnie ale jeszcze nie umiem rozbierac zapachów na czynniki pierwsze(i w sumie nie wiem czy powinnam bo są znakomitsi ode mnie)a do tego to moja pierwsza recenzja w życiu
tak na marginesie zwraca uwagę mężczyzn i kobiet.
dla mnie ten zapach jest lasem w którym jest jeszcze szaro bo między 4-5nad ranem(nie dlatego że drzewa tylko właśnie dlatego że ciemno,wilgotno,jeszcze zimno i wszędzie szronik lub rosa na paprociach-takie mam skojarzenie bo jestem starym grzybiarzem-i właśnie wtedy mam potrzebę zachłyśnięcia się powietrzem mokrym,rześkim i jeszcze lekko nocnym.no ale przecież ja kocham noc!

May
03
2012
belor
belor

Po prostu arcydzieło perfumiarstwa. Noc z jej całym pięknem, opowieść napisana czarnym atramentem. Zapach niszowy i dla niewielu, ale kto odnajdzie się w jego pięknie - zatraci się bez reszty.

Apr
06
2012
cassyoosh
cassyoosh

wetiwerowiec pełną gębą, na pewno elegancki i z klasą, dość wymagający - generalnie charyzma w płynie, jednak kolosalna ziemistość woni jest w mojej opinii przesadzona, co ma silne przełożenie na "noszalność" EN;
woń jest wyjątkowa - to nie ulega dyskusji, jednak przed zakupem proponuję dobrze przetestować

Apr
04
2012
kwiatek
kwiatek

Wyobraź sobie polską złotą jesień, gdy drzewa robią się złoto-czerwone, liście powolij opadają tworząc płaszcz dla matki ziemii,przechadzasz się po lesie, słońce zachodzi, ciepłe promienie przebijają się do lasu tworząc przeźroczyste kurtyny, stąpasz boso po przepięknie zielonym mchu, soczystym mchu, który wchodzi na drzewa, czuć wilgne, czyste powietrze, tak mniej więcej odbieram Encre Noire. W moim osobistym rankingu ma status arcydzieła. Jakość i wykonanie jak najbardziej niszowe. Na plus nalezy także wspomnieć o flakonie, niczym kałamarz z drewnianym korkiem, jeden z lepszych flakonów jakie widziałem.

Trwałość - 10/10
Wyczuwalność - 8/10 (po ok 4-5 h cichnie i staje się bliskoskórny)
Zapach - 10/10

Apr
02
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Lalique Encre Noire, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Lalique Encre Noire, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Encre Noire marki Lalique. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Encre Noire marki Lalique reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Hermes Terre d'Hermes Gucci Gucci pour Homme Burberry London for Men Gucci Gucci Pour Homme II Yves Saint Laurent M7 Thierry Mugler A*Men Lalique Lalique White Guerlain L'Instant de Guerlain pour Homme Yves Saint Laurent La Collection M7 Oud Absolu Olivier Durbano Black Tourmaline Lalique Lalique Pour Homme Equus Kenzo Kenzo pour Homme Creed Aventus Serge Lutens Fille en Aiguilles Yves Saint Laurent Opium Pour Homme Christian Dior Fahrenheit Christian Dior Dior Homme Loewe Loewe 7 Givenchy Xeryus Rouge Chanel Egoiste Platinum

Advertisement

Popularne marki i zapachy: