Marki » L » orientalno - drzewne « Grupy

Voleur de Roses L`Artisan Parfumeur dla kobiet i mężczyzn

Voleur de Roses L`Artisan Parfumeur dla kobiet i mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 59
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 28 Miałem: 16 Chcę: 11 Ukochany zapach: 1

główne akordy
paczulowy
różany
ciepły korzenny
ziemisty
balsamiczny

Voleur de Roses marki L`Artisan Parfumeur to orientalno - drzewne perfumy dla kobiet i mężczyzn. Voleur de Roses został wydany w 1993 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Michel Almairac. Perfumy zawierają takie składniki, jak paczula, róża i Śliwka.

Perfumowe Nuty

Paczula Róża Śliwka

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 2
 
słaba 3
 
przeciętna 11
 
duża 3
 
bardzo duża 0
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 10
 
przeciętna 9
 
duża 1
 
olbrzymia 1
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Voleur de Roses by L`Artisan Parfumeur.

Ten zapach przypomina mi...  
Rudis
2 nie tak
Paestum Rose
1 nie tak
Lithium [3Li]
0 nie tak

Voleur de Roses Recenzje Perfum

kaktuska01
kaktuska01

Prawie koniec lata, stary, przyklasztorny ogród. W średniowieczu, kiedy założono klasztor ogród pełnił wiele funkcji użytkowych. Sadzono tam warzywa, zioła i drzewa owocowe. Ogrody musiały sprostać wszelkim potrzebom mieszkańców klasztoru. Obecnie, duchowni nie potrzebują już herbularius, a warzywa i owoce mogą zakupić w sklepie. Za wyjątkiem starych drzew śliwy, dzikich róż oraz chwastów i rozpanoszonej paczuli nie ma w ogrodzie nic więcej. Miejsce to popadło w ruinę. Obok ogrodu przepływa struga łącząca się z pobliską rzeką. Rośliny w starym ogrodzie zaczynają lekko powiewać, powietrze jest ciężkie, duszne. Zbliża się front burzowy, słychać coraz glośniejsze uderzenia piorunów. Deszcz, wichura i już późny wieczór. Front oddalił się, ale pozostawił po sobie zniszczenia i chłód. Połamane róże, potluczone o ziemię śliwki. Opad był tak mocny, że struga wylala i częściowo zalała ogród. Teraz powstało błoto i mokra ziemia ukryła pod sobą rośliny. Nadejscie chłodu i wilgoci spowodowały nostalgiczne zjawisko. Nad ogrodem o zmierzchu unosi się teraz mgła...
Złodziej Róż w otwarciu to bardzo intensywny, nieco przyprawowy, kadzidlany a także nieco sztuczny zapach. Później do głosu dochodzą skromna róża i śliwka (uważam, że róża powinna byc zdecydowanie bardziej zaakcentowana). Nad nimi cały czas dominuje intensywna, zielona i ziemista paczula. Zapach bardzo niszowy, do noszenia w chłodne, deszczowe, jesienne dni.

Mar
15
2016
katrinka
katrinka

W zasadzie wszystko zostało napisane na temat tych perfum, ale można pokusić się o jeszcze jedną interpretację zapachu ;)
Zapach bardzo wizualny, sugestywny. Ciemne średniowiecze. Noc, mrok, tajemnica, niepokój … może cmentarz w pobliżu, stare groby… W tle majaczy zamczysko z grubymi, szarymi murami. Ciemne chmury nad różanym ogrodem, mokra ziemia. I deszcz. Kochankowie spotykający się ukradkiem w niepogodę, skrycie i w ciemności. Deszcz zacina, suknia jej powiewa, ale tkwią w miłosnym uścisku. Przejmujące i nostalgiczne. Romantyczny jest ten złodziej róż…
Kompozycja wyniosła, dystansująca otoczenie, ale szlachetna.

Feb
10
2016
chjena
chjena

Ten zapach jest wyjątkowo przemyślanym i dopracowanym dziełem perfumeryjnym. Widać, że przyświecała tu wizja od samego początku, a poetycka nazwa jest kropką nad i, sposobem, w jaki należy go nosić, kierunkiem, w jakim ubraną w niego należy podążać.

Tytułowymi złodziejami róż są u L'Artisana paczula i ciemna, niedojrzała jeszcze śliwka. Czuć, że róża gdzieś tam była, ale skutecznie została ukryta (skradziona!) przez dwie pozostałe nuty. Jesteśmy w mrocznym, tajemniczym ogrodzie o północy, jest na tyle ciemno, że nic nie możemy dostrzec, kierujemy się wyłącznie węchem. W sekcji różanej od kilku lat zaniedbanej, rozpanoszyła się paczula, nad tym skrawkiem ziemi akurat króluje stara śliwa, złowieszczo szeleszcząc liśćmi...

To nie jest przyjemny ani łatwy zapach, z kolei osoby lubujące się w klimatach melancholijnych i ciężkawych będą zachwycone. Róża jest tu zbyt mało wyrazista, by Voleur de Roses stał się moim ulubieńcem, ale nie mogę nie docenić tej niebanalnej kompozycji, idealnie współgrającej z listopadowym wiatrem. No i koniecznie starym, zapomnianym ogrodem!

Nov
20
2015
marienmarien
marienmarien

Chciałabym, żeby było uroczo i romantycznie. Coś w stylu: jakiś przystojniak z bukietem róż w ręku puka (może to przeznaczenie?), otwieram drzwi, pies rzuca się na niego (bo pewnie myśli, że to złodziej), wytrąca kwiaty. Karcę psa i dołączam do klęczącego młodzieńca- oboje zbieramy róże, które spadły na mokrą i wilgotną ziemię (deszcz padał wczesnym rankiem). Teraz jest popołudnie, świeci słońce i jest całkiem ciepło. Ogród mieni się barwami zieleni, słońce złoci nasze włosy i odkryte ramiona (chociaż zbliża się już koniec lata). Róże pozbierane, wącham je i uśmiecham się do chłopaka. Proponuję kawę i ciasto ze śliwkami. Siedzimy na tarasie. Jest słodko i przyjemnie. Siedzimy tak do ostatnich promieni słońca, jest nam dobrze. Pies trąca łapą ziemię, bo zainteresował się dżdżownicą, która ujawniła swą obecność po porannym deszczu.
Na horyzoncie widać parę unoszącą się z pobliskich pól, nadchodzi wieczór.

Taki właśnie jest Złodziej róż - uroczy, słodki i trochę marzycielski. I bardzo paczulowy, ale ta paczula jest przyjazna człowiekowi (jak mój pies :))
Projekcja spora, trwałość maksymalnie 4h.

Nov
11
2015
Raisa
Raisa

Róża dla tych, którzy (i które) panicznie boją się róży. Myślą, że perfumowa róża noszącą ją osobę przenosi do epok, w których niekoniecznie chciałaby się znaleźć. Czyli dla osób takich, jak ja.

To nie jest zapach dla tych, które (i którzy) pragną róży bogatej, róży ubranej w mnogość smaków i kolorów albo pełnej sobą samą.

VdR ma klimat zarośniętego ogrodu, w którym śliwki spadają na ziemię i nikt ich nie zbiera, umierają cichą, spokojną śmiercią, niejadalne i niejadane. A róże zakwitają z rzadka, niespodziewanie – ciemne i wilgotne, ukryte wśród kłączy, kończą w rozmokniętej ziemi.

Ziemia jest tu zresztą dominującym akordem, towarzyszy jej śliwka – z czasem coraz bardziej wyczuwalna, choć zapach rozwija się bardzo jednostajnie, a zmiany są naprawdę minimalne. Róża? Raczej wspomnienie po róży. "I shaved every place where you been boy", jak śpiewa Tori Amos w "Blood roses". Wycięłam, wyczyściłam, prawie nie ma.

Zapach jak ze Śpiącej Królewny dla bardzo dorosłych (w której ani kolce, ani wiedźmy nie są tak destrukcyjne, jak się wydają). Albo z rockowego koncertu. Ubrałabym w niego Kate Moss – nie w żadne mgiełkowe kwiatki od Burberry, tylko właśnie w tę różę-nie-różę. Mogłaby go też nosić uwodzicielska wampirzyca.

Zakładam VdR do skóry albo czarnego płaszcza, do dżinsów i szpilek, albo szortów i glanów. Nie łączyłabym z eleganckim kostiumem ani sukienką. Ale kto wie – może bizneswoman z sercem po grunge'owej stronie świata też mogłaby go nosić?

Kolejna zapachowa układanka Michela Almairaca (po Gucci Rush i Bottega Veneta), która ujęła mój nos i wyobraźnię. I kolejna, która wyprzedziła swój czas (1993) – w końcu od nie tak dawna doświadczamy różnych odcieni śliwki w perfumach.

W chłodniejsze dni trwa na mnie nawet 10 godzin. W cieplejsze – zaledwie cztery. Zawsze zbyt krótko.

Oct
10
2015
Beata1
Beata1

Swoją recenzję powinnam chyba zacząć od tego, że nie lubię róży w perfumach. Brzydko na mnie pachnie, często robi się kwaśna albo sztuczna. A róża L'Artisan'a jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. To bardzo osobisty, nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że intymny zapach. Pierwsze skrzypce gra paczula, intensywna, czekoladowa. Taka jaką lubię najbardziej. Natomiast róża jest tu dodatkiem. Wyjątkowo ważnym, bo ona nadaje tchnienie, lekko ożywia piwniczne nuty paczuli. Sprawiając jednocześnie, że Voleur de Roses staje się zdystansowany i aż przesadnie luksusowy. To nie jest róża z babcinego ogródka, to jedna z tych, za które w kwiaciarni trzeba zostawić całkiem sporo pieniędzy. Bordowa, o idealnych płatkach i przyciętymi kolcami.

Dla mnie to nie jest smutny zapach. To perfumy, przy których mam ochotę iść na spacer, wyłączyć się, planować. Jedne z tych, które pozwalają wyciszyć się, pozbierać myśli, złożyć wszystko w jedną całość i iść dalej. Z nowymi pomysłami i siłą.

Sep
10
2015
monika690
monika690

Złodziej róż- bardzo trafna nazwa. Zapach rozpoczyna się kosmiczna ilością ziemistej paczuli w wydaniu gorzkiej czekolady lub gorzkiego proszku kakaowego. Nic nie jest w stanie przebić się przez ten mur. Po pewnym czasie wychyla się róża, czerwona w pełni rozkwitu, ale wychyla się bardzo nieśmiało. Za różą tez nieśmiało wędruje śliwka, ciemna, lekko kwaskowata. Ten ostatni etap zapachu najbardziej przypadł mi do gustu. Raczej nie będzie zakupu w ciemno, dzięki ALZ :). Zapach raczej dla koneserów paczuli, polecam testy przed zakupem :)

Sep
08
2015
Pozzzziomka
Pozzzziomka

Wybitny,głęboki, piękny, bordowy,kobiecy, smutny, refleksjogenny, zapamiętywalny, oderwany od zgiełku życia.
Róża bujna, bordo 100% i do tego tak piękne podbicie paczulowe, 1 z najpiękniejszych paczul w perfumach, genialne dzieło.

Aug
30
2015
Blair Witch
Blair Witch

Najpiękniejszy L'artisan! Ten zapach to alegoria jesieni , w glowie maluje mi sie obraz jesiennego parku . Dni są już coraz chlodniejsze , trawnik całkowicie przykryły opadłe z drzew liście .Nieopodal , przy rosarium ustawiono ławeczkę .... latem przysiadało na niej sporo osób i podziwiało urodę i zapach kwiatów, teraz z racji chłodu na ławeczce przysiada już tylko pewna staruszka i w nostalgi wspomina czasy gdy przychodziła tu z mężem ... to było ich ulubione miejsce w całym parku , godzinami patrzyli na rabatę pełną karminowych róż przytuleni do siebie, teraz kobieta została na świecie sama , codziennie przychodzi w to miejsce , choć na krótką chwile . Przysiada na ławeczce i wspomina ukochanego którego skradła jej śmierć.

Aug
15
2015
fortissimo1603
fortissimo1603

Według mnie to trudne perfumy, trzeba naprawdę lubić różę i paczulę aby docenić tą kompozycję. Jestem na etapie szukania idealnego ich połączenia i bardzo chciałam żeby były moje, niestety jednak nie są, może z czasem się do nich przekonam.
Po pierwszym teście w ogóle nie złapałam śliwki, ale po kilku następnych w końcu ją uchwyciłam. To nie jest soczysta i świeżo zerwana śliwka a taka mocno uwędzona, jak do wigilijnego kompotu. Po kwadransie jej już nie ma. U mnie w przeciwieństwie do Izabeli na początku dominuje paczula, a dopiero po kilku godzinach, gdy zapach stopi się ze skórą pojedynek wygrywa róża.
Nosząc je odniosłam wrażenie jakbym jedną rękę spryskała absolutem z paczuli a drugą absolutem z róży. Obie nuty nie grają razem lecz osobno, pozornie do siebie nie pasując. Prócz skojarzenia z listopadową różą, które jest tu trafne w stu procentach, kojarzą mi się z Piękną i Bestią. Ale nie z moją ulubioną Disney'owską bajką ale z francuskim filmem z 2014 roku. Jestem przekonana, że właśnie tak pachniało w całym zamku, aromatem róży i piwniczno-kamiennym zapachem emanującym z nagich, zimnych i potężnych murów.
Tak jak filmowa kreacja nie przebije mojej ulubionej bajki tak i te perfumy nie zachwyciły mnie tak bardzo jakbym tego chciała. Ale mimo to uważam, że to jeden z tych zapachów, które trzeba obowiązkowo poznać.
Jest piękny i niepowtarzalny.

May
28
2015
bea951
bea951

Do napisania recenzji zabieram się już od roku… Dlaczego? Bo bark mi słów… Jak opisać coś tak doskonałego jak ta kompozycja… Nie da się… A jednak spróbuję, skoro dodałam Voleur de Roses w temacie o niedocenianych zapachach…

Złodziej jest wilgotnym, chłodnym ,nasyconym różą, paczulowcem. Akordy paczuli i róży wybrzmiewają już na początku, przeplatając się w sposób mistrzowski , są niesamowicie napowietrzone, splatają się w doskonałych akordach jednocześnie brzmiąc osobno… Róża jest doskonała, wytrawna, chłodna ,wilgotna pozbawiona kremowych akcentów. Wyrwana przez złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku, wraz z korzeniami na których zostały resztki ziemi i torfu . Nuta śliwki jest bardzo ciekawa, bo w moim odbiorze nie jest słodka. To śliwka węgierka , a jak wiadomo nawet dojrzała śliwka węgierka ma w sobie odrobinę goryczy ,która kryje się w ciemnogranatowej skórce. I tę goryczkę czuć doskonale ,i dobrze bo to ona podkręca kompozycję i nadaje jej pikanterii. Paczula równie wilgotna i chłodna jak róża .Dodatkowo ziemista, torfowa ,doskonale stapia się ze skórą i przepięknie pracuje tętniąc w rytm naszego pulsu. Kompozycję wyróżnia żelazna konsekwencja, jest chłodno ,nic się nie wysładza zero, kompromisów .Może to jest tajemnicą złodzieja ? Nie wiem do tej pory… Wiem tylko że chcę żeby zakradał się do mojego ogrodu ;) … Polubił mnie ,trwa na mojej skórze ponad 12 godzin . W pierwszych 4 godzinach dominuje róża i śliwka na paczulowym torfie (projekcja średnia) , potem króluje blisko skórna paczula. Według mnie Voleur de Roses jest uniseksem, dla fanów paczuli pozycja warta poznania . Bardzo gorąco polecam !

Mar
17
2015
Arsenicum
Arsenicum

Jedyna kompozycja Michela dla tej marki - i dobrze. Wiecie dlaczego? Bo wyżej wejść nie można... Gdyby Almairac zmieszał dla L'Artisana coś jeszcze, to daje sobie obciąć włosy, że byłoby to o wiele gorsze, niż Złodziej Róż. Genialna nazwa, już na początku 2012 roku byłem w niej zakochany, wiedziałem, że to będzie coś niesamowitego. Nie zawiodłem się! Idealny zapach na randkę - wręczymy róże wybrance, a Złodziej zrobi swoje... Skradnie jej serce.;) Moje serce już zostało - uroda tej kompozycji jest niebywała! Mam już cały bukiet różanych perfum za pasem - te są według mnie najlepsze, a 1993 rok dodatkowo za nimi przemawia. Wypuścić coś takiego na początku lat 90-tych, kosmos!
Teraz czeka mnie rzecz najtrudniejsza - napisać coś konkretnego, o jednej z najpiękniejszych rzeczy, jakie znam. Na początku drugiej części, pragnę zaznaczyć, że jest to prawdziwy olfaktoryczny unikat - nie znam niczego, co byłoby choć trochę podobne do tego magicznego zapachu. Voleur de Roses, to nie tylko róża, to również śliwka, paczula i ambra. Pierwszy akord, to najpiękniejsza śliwka jaką znam, z domieszką świeżych, różanych akcentów. Mamy do czynienia ze śliwką najwyższej jakości, przeznaczoną na królewski stół. Pachnie soczyście, nie jest przesuszona – jest po prostu doskonała, a wiadomo, że doskonałych suszonych śliwek łatwo nie kupimy (będą albo z „drugiego sortu”, albo zleżałe – na dobre natrafić trudno). W sercu, do róży, dołącza paczula i mnóstwo ambry. Wszyscy znamy dwa duety: róża+paczula i paczula+ambra. To, co Michel zrobił w tej kompozycji, zahacza o geniusz – nie wiem, jak udało mu się porozdzielać to, co od zarania dziejów ma się ku sobie. W perfumiarstwie jest tak, że niektóre składniki pięknie łączą się z innymi, a niektóre nie współgrają ze sobą. Tutaj, nic nie jest ze sobą złączone, bo nie czuć charakterystycznego, nieco zwierzęcego zapachu pochodzącego od duetu paczuli i ambry, nie czuć też dystansu i chłodu, jaki wprowadza do kompozycji połączenie róży i paczuli. Czuć za to balsamiczną ambrę solo (w wydaniu kobiecym, coś w rodzaju lekkiego, szminkowego zadzioru)i ziemistą paczulę, która odpowiada za efekt rozkopanej rabaty i zwiędłą różę - ofiarę pierwszych przymrozków. W bazowym akordzie, róża jest już całkowicie wysuszona srogimi mrozami, jednak jej zeschnięty pąk pod wpływem zimowego słońca wypuszcza z siebie ostatki pachnących molekuł. Paczula przestaje grać solo – łączy się z różą, tworząc efekt suchych pąków.
Nie popełniajcie tego błędu co ja i już dziś rozejrzyjcie się za tymi perfumami! Poznałem je dosłownie tydzień temu i pluję sobie w brodę „czemu dopiero teraz?!”…
Pięć godzin trwałości przy bardzo dobrej projekcji (przez około 2,5h).

Mar
14
2015
amanda
amanda

Bardzo podoba mi się określenie listopadowej podmarźniętej róży.
Listopad dla bardzo wielu to bardzo smutny i smętny miesiąc.Przyroda obumarła już prawie całkowicie,a zeschnięte liście i mgły dają ponury obraz.
Wąchając można faktycznie stwierdzić,że ten zapach dobrze oddaje aurę tego miesiaca- przymrozki,pustka,wilgoć,mgły,zeschnięte liście.
Dla mnie paczula to najlepsza nuta oddająca klimat listopada.
Dodam tylko,że lubię ten miesiąc.

To co najbardziej mi się podoba w tym zapachu to ciagle obecny rodzaj chłodu.
Naprawdę udany,ciekawy duet paczuli z późno jesienną,nostalgiczną różą.

Oct
01
2014
Izabela
Izabela

Zimna, chłodna róża. Dodatek paczuli odpowiada za to wrażenie.
Vertigo dobrze tą różę nazwała - listopadowa róża, - której zapach kojarzy mi się z zapachem przemokniętych, lekko nadwiędłych kwiatów w wiązankach. Nostalgiczne i raczej smutne perfumy.
Początkowo mnie zachwyciły, gdy róża górowała nad paczulą, niestety w miarę trwania zapachu, róża coraz bardziej usuwa się w cień, oddając paczuli całą scenę.
Perfumy bardziej będą się podobały fanom paczuli, mniej tym, którzy szukają tu róży.
Nazwa tych perfum je świetnie opisuje, "Złodziej róż." Paczula skradła różę.

Dec
13
2013
perfumeholic88
perfumeholic88

To kolejny z zapachów L´Artisana i mam wrażenie, że one mnie jakoś nie lubią. Chwalony Dzing! jest dla mnie ´´taki sobie´´, Ananasek też, a Voleur de Roses niestety tak samo.
Nie ma tu nic innego niż dość szorstka, ziemista paczula ( taką lubie) i taka zahukana różyczka, która woli trzymać się w tyle,a bardzo by chciała dotrzymać kroku paczuli, ale poprostu się jej boi.Na mnie zdecydowanie ta paczula dominuje,a róża jest wystraszona jej obecnością. Śliwki tu kompletnie nie czuję. Według mnie zapach jest ładny, ale nie powala.Spotykałam takie połaczenia setki razy i tu akurat nic mnie nie zaskakuje. Własnego flakonu nie chcę.

Dec
12
2013
zanzibar37
zanzibar37

Podobno każdy ma swoją różę i właśnie ta jest moja :)
Nie jest to róża typowo perfumeryjna - nie ma w sobie słodyczy ani kokieteri, za to czuć wyraźnie że to róża po przejściach.I nie chodzi o deszcz, raczej o potężne oberwanie chmury,takie że płatki zostały zerwane przez krople i aż zmieszały się z wilgotną ziemią,błotem wręcz (paczula?).Śliwki jako śliwki nie wyczuwam, ale gdzieś na dnie zapachu faktycznie czai się słodkawo-dymna nutka. Zapach piękny,mimo oszczędności składników wyraża żywioł i stanowi zamkniętą całość - niczego mu nie brakuje,nic też nie zwyżkuje i nie zaburza harmonii.Ta róża jest odarta z wszelkich ozdobników i podbijaczy (typu jaśmin),wytrawna,sama w sobie.Zupełnie inna od pozostałych mi znanych.Zapach dla amatorów innego ujęcia róży ze szczególnym uwzględnieniem Panów - na nich rozwija się bardzo intrygująco

May
16
2013
EJo
EJo

Bardzo interesująca róża :) Typowo niszowa, bez zbędnych dosładzających dodatków - zdecydowana, wytrawna, wilgotna i nasycona kolorem (jak dla mnie purpurowym), wyrosła na ziemi zroszonej obficie deszczem. Powabna, poważna, bardzo intensywna. Mam wrażenie iż momentami plącze się w niej zapach ziemi i zielonych części różanych krzaczków, również jeszcze nie wyschłych po deszczu. Doskonale oddana paczula :) I tak mogłoby zostać do końca, gdyż róża jest cudnie mroczna, niespotykana, naprawdę warta uwagi. Później jednak pojawia się złodziej ;) - wyrywa krzaki róż, a przy okazji strąca dojrzałe śliwki, w cieniu których róże rosną. Depcze je w pośpiechu, niedbale traktując również te kwiaty, które nie dają się zerwać - zostawia je w nieładzie, poplątane, w części oddarte z płatków, okaleczone i... ucieka. Zabiera ze sobą większość róż, pozostawia rozoraną ziemię, śliwki i drapiące w gardło kakao ;)

Hm, trudny to zapach. Lubię różę, uwielbiam śliwkę, cenię niepokorne zapachy - VdR teoretycznie powinien mnie w sobie rozkochać ;) Być może tak będzie ;)

Teraz czytam, iż to zapach dla MĘŻCZYZN ;))))

Mar
11
2013
vertigo
vertigo

Od powąchania Voleur de Roses z samej próbki wiedziałam, że to zapach nie dla mnie. Co nie zmienia faktu, że odkąd rozpyliłam go pierwszy raz na skórze jakieś 24 godziny temu, nie przestaje mnie zachwycać.

Listopad wydaje się idealnym miesiącem do noszenia tych perfum. Ta róża jest listopadowa - ciemnoczerwona, podmarznięta i trochę podeschnięta. Nie jest to tętniąca życiem, kolorowa i uśmiechnięta roślina. Zapach jest chłodnoróżany, odrobinę zielony, mocno ziemisty i mocno drzewny - kojarzy mi się z krzakiem róży wykopanym z ogrodu i wiezionym w samochodzie razem z lekko wilgotnym drewnem do kominka.
Voleur de Roses ma w mojej głowie kolor gęstego, czerwonego wina o wyrazistym, momentami cierpko-owocowym smaku (aronia?). Potrafi uderzyć do głowy, w zetknięciu z ciepłą skórą prawie można poczuć ułamki promila czystego alkoholu w powietrzu.
Wydawało mi się, że już zniknął z mojej skóry, ale biorąc prysznic poczułam ziemisty, pylisty aromat tartej gorzkiej czekolady - 90 % cocoa :)

Piękny i niepowtarzalny, niepodobny do żadnej innej róży, którą znam.
Przeznaczenia 'dla mężczyzn' chyba nie ma potrzeby komentować :)

Nov
06
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Voleur de Roses by L`Artisan Parfumeur 3.70 out of 5 based on 59 ratings and 18 user reviews

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum L`Artisan Parfumeur Voleur de Roses, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu L`Artisan Parfumeur Voleur de Roses, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Voleur de Roses marki L`Artisan Parfumeur. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Voleur de Roses marki L`Artisan Parfumeur reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Serge Lutens Fille en Aiguilles L`Artisan Parfumeur Caligna L`Artisan Parfumeur Dzing! Michal Szulc Sale Perfume 01 Etat Libre d`Orange Tilda Swinton Like This Christian Dior Dune Hermes Un Jardin En Mediterranee Tom Ford Atelier d’Orient Plum Japonais L`Artisan Parfumeur Dzongkha Serge Lutens La Fille de Berlin Serge Lutens Five O`Clock Au Gingembre Olivier Durbano Cristal de Roche (Rock Crystal) Reminiscence Patchouli L`Artisan Parfumeur Timbuktu L`Artisan Parfumeur Safran Troublant The Vagabond Prince Enchanted Forest Estée Lauder Sensuous Noir L`Artisan Parfumeur Tea for Two Juliette Has A Gun Lady Vengeance Lubin Idole Eau de Parfum

Popularne marki i zapachy: