Marki » I-K » orientalno - przyprawowe « Grupy

Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo dla kobiet

Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 384
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 212 Miałem: 158 Chcę: 96 Ukochany zapach: 13

główne akordy
ciepły korzenny
słodki
świeży korzenny
aromatyczny
waniliowy
Filmy
Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo dla kobiet Filmy
Zdjęcia
Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo dla kobiet Zdjęcia Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo dla kobiet Zdjęcia Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo dla kobiet Zdjęcia

Kenzo Jungle L'Elephant marki Kenzo to orientalno - przyprawowe perfumy dla kobiet. Kenzo Jungle L'Elephant został wydany w 1996 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Dominique Ropion. Nutami głowy są mandarynka, goździk (przyprawa) i kmin; nutami serca są kminek, mango, heliotrop, ylang-ylang, lukrecja, gardenia i kardamon; nutami bazy są ambra, paczula i wanilia.

Perfume rating: 3.39 out of 5 with 384 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Mandarynka Goździk (przyprawa) Kmin

Środkowe Nuty
Kminek Mango Heliotrop Ylang-ylang Lukrecja Gardenia Kardamon

Dolne Nuty
Ambra Paczula Wanilia

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 1
 
słaba 1
 
przeciętna 5
 
duża 27
 
bardzo duża 90
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 1
 
przeciętna 5
 
duża 30
 
olbrzymia 85
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Kenzo Jungle L'Elephant by Kenzo.

Ten zapach przypomina mi...  
Matsuri
8 nie tak
Benetroessere Raving
6 nie tak
Bronzo
1 nie tak

Kenzo Jungle L'Elephant Recenzje Perfum

Sylwia74
Sylwia74

Jungle L`Elephant to moja obowiązkowa pozycja na okres jesienno-zimowy. Słodko-przyprawowy otulacz. Cudo!!! Zapach otwiera się bardzo przyprawowo (goździki, kardamon) i trochę ostro ale potem to już czysta poezja. Cudowny ylang-ylang, słodkie mango, soczysta mandarynka, morze wanilii i odrobina paczuli. Jest ciepło, jest słodko, jest pięknie! Lukrecji nie wyczuwam i dobrze bo za nią nie przepadam. Zapach bardzo intensywny, wyczuwalny całą dobę i jeszcze następnego dnia. Jest ciężki ale ja takie zapachy kocham. Użyty w rozsądnych ilościach jest naprawdę piękny, w nadmiarze może powalić otoczenie. Do tego bardzo rozpoznawalny, charakterystyczny. Takiego killera trudno nie rozpoznać, ma siłę i ciągnący się za właścicielką ogon. Perfumy idealne dla kobiety eleganckiej i mocno stąpającej po ziemi.

Jun
13
2016
Misia33
Misia33

Maciejkowe łany...
Mój związek z tym zapachem nie był prosty. Testawałam kawał czasu temu i zapamiętałam go jako wartego uwagi, ale niechęć do marki sprawiła że całkowicie sobie o nim zapomniałam. Na kilka ładnych lat. Do czasu jednak:)
Przypomniałam sobie o nim kiedy podróżując rowerem po bezdrożach polskiego Wschodu poczułam zapach podobny do zapachu maciejki i skojarzyłam z testowanym w zamierzchłych czasach Słoniem.Postanowiłam dać mu szansę i przepadłam. Te perfumy mają to co kocham: ciepło, aromatyczno-korzenne przyprawy,odrobinę cytrusów. Są gożdzki jest cynamon, jest wanilia jest słodziutko - milutko piernikowo, przyznaję bez bicia kocham słodycz w takim wydaniu, a co:) Te słodkie wonie są podbite czymś co kojarzy mi się z zapachem ciepłej, żyznej, wilgotnej ziemi co nadaje całości bardzo interesującego orientalnego sznytu. Połączenie tych wszystkich wyżej wymienionych nut daje efekt ktory nazywam efektem maciejki: są tu całe łany, naręcza tych kwiatów, tyle tych łanów, tyle tego kwiecia aż kręci się w głowie...Maciejka z ogromnym polem rażenia:) I tu jest wydaję mi się problem ze Słoniem - przedawkowany katuje otoczenie, dusi, tratuje swą mocą i ciężarem. W końcu to Słoń! Dawkowany w odpowiedniej ilości otoczy nas delikatnie ciepłą słodziutką mgiełką, natomiast przedawkowany może wywołać bardzo nerwowe reakcje.
Reasujmując: dla mnie zapach przepiękny, słodki,orientalny ALE dawkowany w odpowiedniej ilości! Trwałość i projekcja maja siłę i moc słonia i trzeba o tym pamiętać.

May
27
2016
Aliszu
Aliszu

Czytam i...juz wszystko mi opada. Proszę, trochę więcej kultury przy pisaniu anty-recenzji. Nikt od nikogo nie wymaga miłości do każdego zapachu ale te porównania są wulgarne. Jak można mówić o estetyce samemu oferując taki poziom prostactwa?.

Apr
16
2016
ciapciarapciapek
ciapciarapciapek

Kiedyś nie mogłam go znieść,teraz go kocham.Za babą nie nadążysz.

Ciężko...długo...mocno...IDEAŁ.Killer jakich mało.Strasznie ogoniasty i ciepły.

Apr
15
2016
olesondr
olesondr

dla mnie słoń to powolny i melancholijny przemarsz przez nagrzaną upałem dziką łąkę, na której rośnie maciejka. pachnie bogactwem ziół i przypraw, pachnie rozgrzaną roślinnością, pachnie spokojem i zadumą.
ja słonia mam, szanuję i wwąchuję się w niego z ekscytacją. niezwykle udana i przemyślana kompozycja.

Feb
02
2016
domini2
domini2

Zapach mdły i duszący, a noszony przez kobietę, która pali papierosy - potrafi zabić. Wyczuwam go z daleka i nie toleruję. Dla mnie to naprawdę zapach słonia... Za ciężki, zbyt pospolity, za często podrabiany.

Feb
02
2016
Aliszu
Aliszu

To moja największą i niezmienna miłość zapachowa od 20 lat. Mogę go używać w dzień, na wieczór, latem i zimą. Zamykam oczy i jestem w Azji, na bazarze, na ulicy, w upale, między ludźmi, samochodami, kadzidełkami, krowami, rikszami, curry,...Kocham!!! To MÓJ zapach.

Jan
28
2016
Sincerita
Sincerita

Testowałam wiele razy w ciągu kilku lat, mam malutką próbkę w domu. Doceniam, ale tylko "w miarę lubię". W zależności od pory roku są na mnie suche, przyprawowe z wyraźną kremową/mydlaną nutą (późną jesienią, zimą), lub bardzo kremowo-mydlane tylko z nutą przypraw (wiosna i lato oraz wczesna jesień). Niesamowite jak zapach zmienia się pod wpływem aury :) z przypraw najmocniej czuję goździki i kminek (kmin?). Na nadgartsku czuję też aromat wanilii, na szyi natomiast tylko trochę i jest ona wymieszana z resztą. Przypominają Chanel Coco, które chyba bardziej mi się podobają.

Jan
27
2016
SylviaInVogue
SylviaInVogue

L'elephant wita mnie przyprawami - kardamonem, liściem laurowym i goździkami. Jest typowo orientalny i bardzo "kuchenny". Ma w tle coś kremowego, co nadaje łagodności. Z czasem zapach zmienia się na drewniano-orientalny. Do głosu dochodzi też odrobinka cytrusów.

Jak na moją nienawiść do surowo orientalnych zapachów, moja reakcja na ten od Kenzo jest zadziwiająco pozytywna. Jest on wyważony, nie wywołuje u mnie bólów głowy ani mdłości. Co dla mnie ważne - nie jest duszący. Ładnie trzyma się na skórze i z czasem robi się coraz bardziej łagodny.

Kojarzy mi się ze świętami. Z pomarańczami nabijanymi aromatycznymi goździkami. Ze świeżo tartym kardamonem do ciasta. Z piernikiem, który roznosi korzenny aromat piekąc się w piekarniku. Na pewno nie kojarzy mi się z dżunglą ani Afryką. Jak już - prędzej z kolorowymi Indiami.

Zapach jest mi obojętny, nie robi na mnie wielkiego wrażenia, nie uprzykrza mi też życia. Myślę, że siedząc w kuchni podczas świątecznych przygotowań będę pachnieć tak samo.

Muszę przyznać, buteleczka ze słonikiem robi wrażenie!

Dec
22
2015
Rozterka
Rozterka

Nie będę wiele pisać , bo dużó już zostało napisane:) Jest krzykliwy, orientalny,przyprawowy. Wyczuwam w nim moje ulubione: kardamon i ylang ylang, poza tym goździki, ciut madarynki, odrobine paczuli , heliotrop. Lukrecji ani gardeni nie czuję . Nie przywodzi mi na myśl dżungli, jest na mojej skórze zbyt suchy, czasem wychodzi o dziwo jakaś ostrzejsza nuta w tle , czasem plastikowa i to mnie drażni. Nie jest na mnie miękki ,jest mało slodki . Tą drażniącą nutę i suchość udało mi się znetralizować mieszajać słonia z Belle de Nuit Fragonarda. Tą mieszankę uwielbiam. I w takim właśnie wydaniu zebrałam za niego już sporo komplementów :) Mam setkę słonia, jak nabędę do niego 60 ml Belle de Nuit to mi oba starczą do końca zycia :)

Dec
14
2015
malakuna
malakuna

Zużyłam 50ml Kenzo Jungle, a zajęło mi to dobre kilka lat ;). Kupiłam te perfumy w sklepie bezcłowym na lotnisku po powrocie z Indii- były moim marzeniem. Mój nos przesiąknięty zapachami Indii początkowo nie czuł intensywności "słonia", a ja zlewałam się nim ( o zgrozoo!) od stóp do głów. Choć nie pachniał stricte orientalnie, to otumaniał barwną, słodką, wilgotną i za razem duszną egzotyką- przypominał mi i przedłużał podróż. Najbardziej podobał mi się na samym początku aplikacji- gdy czuć było intensywne połączenie korzennych gożdzików z soczystymi cytrusami- to właśnie dżungla! Niestety już wtedy miał drobną wadę, bo w miarę upływu dnia, gdy wietrzał, stawał się coraz bardziej słodki, coraz bardziej duszny, wręcz mdły, mydlany. A mydło nie przypominało już dżungli, tylko jakiś wypudrowany sklep kolonialny. Po pewnym czasie mój szał minął, a "słoń" stał się ciężki. Zdałam sobie sprawę, że jest tak wyrazisty, że wypełnia całe pomieszczenia gdziekolwiek się nie pojawię i zagłusza wszystkie inne zapachy. Nie pasował do mnie i do rzeczywistości w której żyłam. Wstydziłam się go, bo wszyscy go czuli! Zaczęłam stawać na głowie: jak tu prysnąć tylko ciut kropelkę, żeby nie tracąc woni, nie tłamsić i nie irytować otoczenia. Pryskałam raz w powietrze i przechodziłam przez mgiełkę. Tak męczyłam go raz na jakiś czas, a trwało to kilka lat, aż skutecznie i definitywnie wykończyłam "słonia":D. Podsumowując: zapach piękny, baaardzo intensywny - spokojnie czuć go 24h/dobę. Potrafi zachwycić, ale też potwornie zemdlić. Cytrusy bardzo szybko się ulatniają pozostawiając mdłą słodycz. Jak dla mnie zdecydowanie za słodki, za mydlany, za mdły, za duszny i za bardzo rozpoznawalny.

Dec
14
2015
Unacorda
Unacorda

Ten zapach znam od dawna, często testowałam go w perfumeriach. Jednak na zakup zdecydowałam się parę tygodni temu...Przyznam,że poczatkowo pożałowałam zakupu. Nagle - w momencie psiknięcia -zaczęłam odczuwac jakąś przykrą aptekarską nutę, flegamina i tyle...Po tygodniu odstawiłam i wróciłam do moich ulibionych perfum. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że tego zapachu mi po prostu brakuje...I to jest jakis fenomen, on uzależnia :-))))Pierwsze "wybrzmienia" faktycznie mnie nie powalają.Zapach ten jednak cudownie ewoluuje!!! Nie wiem, czy tak pachnie dżungla ale ten zapach jest jedyny w swoim rodzaju!
Noszę do pracy, rano, wieczorem...Trwałosc i siła zapachu rewelacyjna, dlatego nalezy używac z umiarem :-))
Słyszalam juz,ze pachnę wanilią, cynamonem, kadzidłem, świeczkami.....Oczywiscie, nie wszystkim sie podoba - świeżakowców na pewno nie zadowoli. Za to banalny z pewnościa nie jest i o to chodzi :-)

Dec
09
2015
Szminka2010
Szminka2010

Killer, zazdrosze milosnioczkom tego zapachu. Jeśli ktoś lubi taki orientalny zapach, możliwe, że spotka tu miłość swojego życia. Szkoda, że mi tak nie podpasował

Dec
07
2015
Malzka
Malzka

Nie powiem żebym jakoś specjalnie "dźwigała" Le Elephant. Kocham je i to jest zapach który do mnie pasuje. Jest ciężkawy owszem, jest piekielnie trwały, ale to mi odpowiada. Czuję niemalże wszystkie jego składniki. Nie używam go na co dzień ale zimą, wieczorem, kiedy chcę być zauważona...owszem :) Zaopatrzyłam się w 100ml ze strachu przed wycofaniem lub zmianą składników. Najlepsze jest to, że taka legenda i taki killer projekcji jest...stosunkowo tani. Niewspółmiernie do jakości. Kocham, polecam i to tyle w temacie. Reszta poniżej :)

Oct
23
2015
Roxi88
Roxi88

och Słoniu, jak chciałam Cię pokochać za orient, za egzotykę, za przyprawy... Niestety nie udało się. Brakuje mi jakiejś orzeźwiającej nuty w tych perfumach - wczoraj dodałam do Słonia porcję intensywnie pomarańczowego Hidden Fantasy Britney Spears (dla niektórych to pewnie profanacja) i to było bardzo udane połączenie. Pomarańcza pięknie ożywia ten zapach.

Oct
23
2015
lexis1979
lexis1979

Ech, stare dzieje... Słoń powalił mnie jeszcze w czasach studenckich i tak już pozostało. Dla mnie te perfumy to czysta egzotyka, kwintesencja egzotyki. Zapachowa podróż na Czarny Ląd.
Kompozycja genialna - słodka mandarynka, soczyste mango, lukrecja, mnóstwo przypraw - goździki, kardamon, laska wanilii. Egzotyczny afrykański targ. Słodycz nie przesłodzona, nie sztuczna, nie cukierkowa i nie ulepkowata. Słodycz dojrzałych, kapiących sokiem owoców, słodycz korzenia lukrecji, złamane korzennością i pikantnością przypraw. Wszystko idealnie połączone, zrównoważone, spojone. Zlane w jeden, gładki, cudowny zapach.
Na szczęście brak paczulowego smrodku.
Aromat ciężki, masywny, mocny. Wymagający.
Dla osób z charakterem, bo może przytłoczyć.

Sep
29
2015
Kokos ;)
Kokos ;)

Męska wersja nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. Na lotnisku w dziale Kenzo pomyślałem że sprawdzę w końcu klasycznego słonia. Beztrosko poszły dwie chmurki na nadgarstek ale to wystarczyło aby wręcz oszaleć z zachwytu. Drugi raz w życiu po klasycznym starym Kourosie zakochałem się tak mocno po pierwszym teście w danych perfumach. Jak dla mnie słoń to 8 perfumeryjny cud świata. Strasznie żałuję że nie wziąłem fiolki i nie przepsikałem sobie choć jednego mililitra.
Otwarcie jest potężne i wbijające w podłogę. Pierwsze akordy to wybuch tony orientalnych przypraw wraz z ciemną dziką nutą, której nie jestem w stanie zidentyfikować. Obrazowo są to dla mnie meble kolonialne umyte płynem pronto z dodatkiem viagry i sterydów. Dalej całość cudownie ewoluuje w stronę przewodnika czyli goździka. Goździka nie szyprowego ani smutnego i chłodnego jak w Serge Noire tylko goździka ciepłego, wręcz gorącego od tropikalnego słońca. W bazie słoń zaczyna się uspokajać, ale broń Boże nie słabnąć. Nuty stapiają się w ciepłą, otulająco egzotyczną masę. Wyraźnie w dolnych nutach wyczuwam gęste wręcz sfermentowane mango, ciężką ziemistą paczulę oraz mocno skoncentrowaną naturalną ambrę. Arcydzieło przez duże A !

Parametry użytkowe ?

Projekcja przewraca przechodniów w promieniu 100 metrów oraz wybija okna w kamienicach. Podobno kury znoszą przez nią złote jajka a krowy dają kolorowe mleko. Bez wątpienia jest to projekcja legendarna, równająca się z projekcją chociażby starego Kourosa lub Santosa.


Trwałość ? Jedyny sposób aby go zmyć ze skóry po całym dniu noszenia to kąpiel w wannie wypełnionej spirytusem. Pozostawiony sam sobie trwa nawet ponad dwa dni. Co ciekawe osiada na wszystkich ubraniach, krzesłach i meblach. Czuję go po prostu wszędzie.

Na koniec dodam że to jak dla mnie jest uniseks i ja jako mężczyzna świetnie się w nim czuję. Geniusz !

Jul
28
2015
harey
harey

Jak mogłam tak późno dorwać to cudo? Tyle lat bez Słonia... Jest gorący, letni dzień, słońce pali od kilku dni bezlitośnie, a ja otrzymałam intrygująco pachnącą paczuszkę. Malutko sobie zamówiłam, nieśmiało, bo to kiler podobno... a tu takie gorące lato nastało, może mi nie posłuży?
Jak się myliłam!
Pachnie od początku naprzemiennie: najpierw, zaraz po aplikacji, czułam rześkość i soczystość mandarynki, więc pierwsze zaskoczenie - jakie korzenie, jaka ciężkość, nawet lukrecji jakoś nie wyczuwam, goździk się schował, może kardamon subtelnie mruży oko... Owszem, zaczęły wchodzić przeróżne delikatne słodkości, ale naprawdę harmonijnie i mięciutko, kwiatowo. Żadnych zgrzytów, żadnych męczących nut, i... co ciekawe, nie czuję dzisiaj od tego zapachu żadnych pierniczkowych skojarzeń, wszystko takie płynne, właściwie trudno mi łowić jakieś poszczególne nuty. Mam tylko jedną pewność, na mnie w upał układa się miękko i soczyście, tętni na skórze raz słodyczą wanilii, żywicą bursztynową i ylang-ylang, raz soczystym sokiem z mango. Jest jak boski wakacyjny nektar. Rześki, kolorowy, słodki, upajający, po aplikacji - cudownie rozgrzewający od środka. Bo ma moc :) Absolutnie cudowną! Chcę się nim upijać!
P.S. Wiem, że to zapach o wielu obliczach, wiem, że równie cudowny będzie zimą i wiem, że spotka mnie jeszcze wiele zaskakujących niespodzianek za jego sprawą. I hmmm... wiecie co? już żałuję, że mam tylko połowę małej flaszeczki, już patrzę za większą!
Absolutnie niezwykły zapach... Genialna kompozycja, zgadzam się w pełni z tymi, którzy już to tutaj wypowiedzieli. Czułam, że muszę się podzielić swoimi wrażeniami i pokazać kolejną sugestywną odsłonę tej kompozycji.

Jul
07
2015
casiopea
casiopea

Słoń mnie przygniótł... anyżkiem (anyżem gwiaździstym?), którego... no właśnie - nie ma w składzie. Nie wiem dlaczego, ale składnik ten - dla mnie wyjątkowo przykry w odbiorze olfaktorycznym widnieje bardzo wyraźnie w otwarciu zapachu. Skąd się wziął? Czy to indywidualna reakcja z odczynem mojej skóry daje taką nutę? Pod co podszywa się ten składnik? Nie wiem, nie wiem, nie wiem - ale to przykre i dość rozczarowujące. Co więcej, anyżek w Słoniu czuje też mój chłopak, który również go nie lubi i dlatego też zapach ten mu się nie podoba.

Kenzo L'Elephant w odbiorze jest miodny, gęsty, kleisty, bardzo bogaty. Rozwija się powoli, ale wiele składników na mojej skórze w ogóle nie wybrzmiewa... Poczekam do zimy i zrobię testy jeszcze raz, kiedy będę potrzebować prawdziwego grzania. Zapach przypomina mi tą swoją miodowością dawne Sensi Armaniego. Kojarzy mi się również z oleistymi, ciężkimi arabskimi perfumami, które miałam okazję poznać w Emiratach.
Być może Słoń okaże się idealny zimą. Poczekam, przekonam się. Na pewno nie odpuszczę temu zapachowi szybko. Jeśli mam się zniechęcić, to po naprawdę wielokrotnych testach. Na razie odlewka ląduje na dno szuflady nocnej szafki.

Jul
07
2015
china_doll
china_doll

Jedna z nauczycielek angielskiego w mojej szkole używa tych perfum ( znaczy jestem prawie pewna, że to Kenzo) podczas lekcji zapach unosi się po całej klasie. Ale za to jaki zapach...

Bo Słonik to istna petarda. To nie jest anemiczny zapaszek, oj nie. To perfumy z charakterem. Otacza nas wyrazistym i apetycznym przyprawowym aromatem goździka, kardamonu i lukrecji przenosząc nas w inne, cieplejsze klimaty zaspokajając nasze marzenia o egzotycznych podróżach (przynajmniej w pewnym stopniu :)).
Nie daje nam o sobie zapomnieć przez cały dzień mimo stopniowego uspokajania się. Goździki cały czas nam towarzyszą rozgrzewając jak najlepsza herbata.

Gdy otwieram próbkę, nawet tylko, aby powąchać, zapach już przedostaje się na mój palec i przypomina o sobie nawet po myciu rąk (!)

W zimne dni rozgrzeje i pobudzi, w ciepłe doda charakteru. Warto koniecznie chociaż go poznać.

Słonik przebojem wdarł się do mojego życia i zapewnił sobie miejsce w ścisłym gronie ulubieńców. :)

Jun
23
2015
blawatekb
blawatekb

Parę lat temu miałam możliwość wyjazdu służbowego do Paryża. Był upalny dzień, jechałam metrem. Nagle do wagonu wsiadła grupa eleganckich czarnoskórych osób. Mężczyźni mieli na sobie garnitury, kobiety wzorzyste etniczne suknie. Wtedy poczułam ten piękny, orientalny, dziki zapach. Upał, żar leje się z nieba, pot ścieka po plecach, a kobieta obok po prostu pięknie pachnie, ten zapach był z nią tak scalony, że sprawiał wrażenie iż po prostu się z niej wydobywa.
Ostatnio błądząc po wrocławskich perfumeriach postanowiłam w końcu poznać tego osławionego słonia... i to był właśnie ten zapach!!! Zamknąwszy oczy zobaczyłam piękną kobietę, o skórze koloru mahoniu i pełnych kształtach.Z reszta może ona wcale nie była jakoś zjawiskowo piękna, ale Jungle elephant sprawił, że tak ją właśnie zachowałam w pamięci. TAKĄ MOC MA ZAPACH!!!
Jestem już właścicielką miniaturki słonia, ale z przykrością stwierdzam, że pewnie nawet w jednej trzeciej nie pasuje on do mnie tak jak do tamtej kobiety we wzorzystej sukience!
Nie czuję w tym zapachu nic oprócz pięknie ubranego goździka. Jest jednoliniowy, trwa taki sam od początku do końca. Tak samo dziki i potężny.

Jun
09
2015
tofik1984
tofik1984

Perfumy bardzo ale to bardzo intensywne, mocne i rozpoznawalne. Buzia mi się uśmiecha gdy czuję ich ogon najczęściej wchodząc do metra. Bije na głowę wszystkie nowości-słodziaki. Nie ma drugiego tak intensywnego zapachu jak ten. Bardzo go lubię, ale ostatnio raczej sporadycznie ich używam, bo mogą niemal udusić żywcem:) Trzeba ostrożnie je dozować i raczej co kilka dni, aby ich nie znienawidzić.

May
18
2015
regndronning
regndronning

Idealny na jesienną i zimową porę. Rozpoznawalny na odległość. Kardamon i kmin tworzą ciepłą wibrującą kompozycję. Nie przesłodzony - żadnych cukierków po drodze. Otulający niczym kaszmirowy szal. I znowu zapach nie dla każdego - tak intensywny i odważny akcentuje osobowość. Chyba trzeba do niego dorosnąć. Uprzedzam też przed nadmiarem. Może doprowadzić do lekkiej migreny. Ale już kilka kropli wystarczy by przenieść się do klimatycznych egzotycznych Indii.

May
03
2015
Marcin__
Marcin__

Kenzo Jungle L'Elephant to zapach przez wielkie Z. Trzeba mieć "jaja" by go nosić, a tak na poważnie to jest to jeden z tych zapachów, które nie mają płci i doskonale pasują zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn.

Otwarcie to mieszanka cytrusów, choć najbardziej czuję mandarynkę. Słodką i dojrzałą. Wkrótce zapach zmienia się i ukazuje swoje oblicze. Jakie? Przyprawowe, ostre i przenikające, świdrujące w nosie. Ja najbardziej czuję kardamon i goździki, ale także trochę cynamonu i, jak mi się zdaje, szczyptę pieprzu i gałkę muszkatołową. Baza jest dość słodka, czuję wanilię i trochę migdałowej fasoli tonka. Przypomina mi syrop waniliowy do deserów. Ciekawie łączy się z przyprawami, łagodząc trochę ich wydźwięk.

Trwałość na mojej skórze to niemal cała doba, spokojnie wytrzymuje kilkanaście do 20 godzin przy dwóch psikach.

Uważam, że to najlepszy zapach marki Kenzo.

Apr
22
2015
Dagmy
Dagmy

Nie przez przypadek Kenzo jungle l'elephant ma tylu miłośników. To bardzo trwały i niebanalny zapach. Ze względu na połączenie goździków z kardamonem na tle słodkiej lukrecji, kojarzy mi się z grzańcem pitym na jarmarkach bożonarodzeniowych w Skandynawii.
Mnie korci używanie tego zapachu latem, w 40 stopniowych temperaturach, wtedy przenoszę sie ze Skandynawii do serca pachnącego przyprawami Zanzibaru.
Cudo.

Jan
24
2015
Arsenicum
Arsenicum

Są zapachy, o których nieznajomości najlepiej nie mówić nikomu - po co robić sobie wstyd na perfumowym portalu? Niestety, od dawna wysyłałem taki cichutki komunikat: nie znam Słonia... Dodałem tyle recenzji, a w nich brak choćby kilku zdań o tej legendzie. Znam te perfumy od lat, jednak nigdy nie mogłem się zebrać do ich opisu - dziś nastał ten dzień! Będzie krótko, bo opisanie L'Elephant, to formalność. Tak naprawdę, ta recenzja zginie, gdyż prędzej, czy później, każdy wrzuci tu swój wpis - i bardzo dobrze!

Myślę, że nie popełnię żadnego wykroczenia, jeśli napiszę, że to największe dzieło Ropiona. Chyba żaden z jego zapachów, nie odcisnął takiego piętna na rynku perfum, co Słoń. Sukces marketingowy tego zapachu, jest dla mnie fenomenem - nie ma tu skrótów, prostych akordów, czy miłych, kwiatowych nutek. Jest pstryczek, a raczej lewy prosty w nos.
L'Elephant, to jeden z nielicznych zapachów, który nie tyle jest noszony, co po prostu niesie użytkownika na swoich barkach. Przyznam, że znam tylko dwa tego typu "środki lokomocji" - dzisiejszy bohater i Angel.
Arcydzieło - po prostu! Serce mi rośnie, gdy patrzę na statystyki sprzedaży, gdy widzę na różnych portalach wiele zwolenniczek (i zwolenników!) tego pachnidła. Mainstream jeszcze nie umarł, a Słoń, to jeden z jego filarów. Mam nadzieję, że ten filar nie upadnie, bo wraz z nim, wszystko runie.

Dorodne mango, nabite goździkami. Mnóstwo kardamonu, do tego bardzo duża ilość ciężkich kwiatów. Tyle mogę napisać o samej kompozycji, nie ma się co rozwodzić... Dominique dokonał czegoś niesamowitego, stworzył istną bombę kobiecości, bazując na agresywnych, męskich nutach.

Osiem godzin trwałości, przy projekcji, która zdobyła miano legendarnej.

Jan
20
2015
Poisonka
Poisonka

Indyjskie kadzidełka, mango, cynamon i pięknie rozwijająca się wanilia. Dokładnie tak pachnie na mnie Słonik. Uwielbiam... Na mojej skórze nie czuć goździków(całe szczęście).Słonik jest moim numerem 1 na równi z Angelem Muglera. Nie polecam nastolatkom i Paniom preferującym sportowy, casualowy styl bycia. Jakoś tak nie widzę ich w tym zapachu, ale to tylko moja subiektywna opinia. Raczej dla kobiet 25+ ...

Dec
31
2015
Amber92
Amber92

Co za cudowny, kompletny zapach. Charakterystyczny i charakterny, rzeczywiście o mocy słonia.Dziwię się sobie,bo bardzo nie lubię przypraw typu goździki, ale tu wszystko pięknie gra. Początek zwala nos z ziemi :> Lubię najbardziej jednak jego bazę, która trwa i trwa. Piękna wanilia, żywica i paczula. Nie do podrobienia. Wiele osób słoń przeraża - ostatnio moja przyjaciolka na wykładzie 'zwróciła mi uwagę , że pachnę Jungle'. Dokładnie tak : zwróciła uwagę. Bo słoń nie przez wszystkich jest lubiany. Oczywiście nie przeszkadza mi to w żaden sposób. Planuję swój flakon - słoń jest drugi w kolejce :> Wszystkim natomiast polecam 'niuchnięcie'- trzeba go znać!

Nov
18
2014
Buraska
Buraska

Pierniczkowo-sentymentalna podróż do przeszłości... :-) Byłam bardzo ciekawa, jak pachnie ten słynny słoń i wreszcie przetestowałam. Jestem zachwycona. Zapach jest przepiękny, korzenny, rozgrzewający. Elephant to dla mnie idealnie uchwycone wpomnienia Bożego Narodzenia z lat dziecięcych, czasu pełnego magii i błogiej beztroski,chwil, które, niestety, już nigdy nie powrócą. :-(

Aug
23
2014
esk10
esk10

Moje odkrycie ostatniego tygodnia i nowa miłość.

Kupiłam w ciemno i dobrze bo próbka by mi nie wystarczyła. Uzależniłam się. Miałam je używać na wielkie okazje ale nie mogę, uzywam do pracy bo kocham ten zapach.

Jest mocny, wyrazisty, z pazurem. Kwiaty mieszają się ze słodyczą i czymś jeszcze, nie wiem czym ale to daje im właśnie ten niepowtarzany wyraz.

Tylko nieilczne mogą to mieć i ja to mam. To zapach ze wszech miar oryginalny, trzeba umieć go nosić, trzeba mieć siłę słonia i jego powagę aby czuć się w nich dobrze.
Mega trwałość.
Polecam wszystkim indywidualistkom, pewnym sibie kobietom, bizneswomen, niezależnym i wolnym. Mnie daje siłę od rana do wieczora.

Jul
23
2014
agusia12321
agusia12321

Nie bez kozery otwarcie tegoż zapachu jest ciężkie, masywne i mocne. Toż to sam słoń zawitał przez moment w moim pokoju.
Zapach jest niesamowicie intensywny, bogaty, aromatyczny.
Kiedy go wącham przed oczami staje mi feeria barw i smaków. Coś pięknego, pod warunkiem, że jesteśmy miłośnikami mocnych nut.

Jun
02
2014
Wilma
Wilma

Zapach przepiękny, ale ze względu na swoją projekcję z ukochanego może stać się znienawidzonym. Jedno psiknięcie sprawia, że z odległości 10 mrozpoznają, że jesteś w pobliżu :/ a szkoda :/

May
09
2014
chjena
chjena

Słoń jest wyjątkowy, o czym pewnie wiele z nas już się przekonało. Mnie osobiście ciężko uchwycić jego nuty, niby orientalny, przyprawowy i ciężki, z drugiej strony ma dla mnie tę ziołową nutę, która sprawia że idealnie komponuje się z rozgrzaną latem skórą... Rzecz jasna, nie wolno z nim przesadzić, gdyż wtedy rozdrażniony Słoń pokaże kły, a wówczas biada zarówno nam, jak i otoczeniu.

Podobno rządzi tymi perfumami maciejka, jednak, wstyd się przyznać, nie wiem jak pachnie maciejka. Zgodzę się, że czuję tu przesilenie zapachowe na rozpalonej łące, trochę siana... Czym jest dla mnie Słoń Kenzo? Krajobrazem sierpniowego Drohobycza ze "Sklepów cynamonowych" Brunona Schulza. I nie sklepami samymi w sobie, tylko właśnie tą trawą i ziołami wokół... Nie pamiętam, który dokładnie fragment mogę mieć na myśli, ale gdy ostatnio Schulz wpadł mi do głowy, drugim skojarzeniem było natychmiastowo Kenzo.

Mój partner go nie znosi, ja lubię towarzystwo Słonia dusznym latem.

Apr
24
2014
majka79
majka79

Gdy kupowałam wiele lat temu Jungle, była wiosna, a na ścianie Galerii był wielki plakat z kręta drogą wiodąca przez las, zapach bardzo pasował i do wczesnej wiosny i do tego plakatu, czyli do gęstej i bujnej przyrody, przez którą przebijają promienie słońca, do dzisiaj lubię go nosić właśnie w cieplejsze pory roku, dużo ładniej pachnie niż zimą.

Mar
23
2014
ela812
ela812

Uwielbiam go! To mój niekwestionowany, absolutny Nr 1! Niech przeciwnicy sobie mówią, co chcą, że śmierdziel, boa-dusiciel i inne takie... Ja i tak go kocham :-)

Ale, z szacunku dla odmienności gustów i tego, że ktoś może zwyczajnie nie trawić takiej siły rażenia, staram się używać oszczędnie (tzn. maksymalnie dwa psiknięcia)i nie w każdej sytuacji (Odradzam zlewanie się tymi perfumami, gdy w planach mamy salę kinową, wykładową, czy inną gromadzącą tłumy ludzi :-). Pamiętam moje własne przykre doświadczenie, gdy siedząca obok mnie na seansie kinowym kobietka, obficie wyperfumowana pięknymi skądinąd Perles de Lalique, sprawiła, że koniec końców wyszłam z kina z potężnym bólem głowy).
Natomiast z największą przyjemnością korzystam z dobrodziejstwa i bogactwa tego zapachu w czasie jesienno-zimowych chłodów, gdy za oknem szaro, buro i ponuro. Ten zapach super rozgrzewa i wprawia w cudowny nastrój, otulając ciepłem, przynosząc spokój i poczucie bezpieczeństwa, dosłownie. Musi coś w tym być, bo i mój 11-letni syn z lubością wtula nos w kołnierz mojego szlafroka i zachwyca się, że tak pięknie pachnie...
Podsumowując, zapach ma pewnie tyleż samo zwolenników, co i wrogów, ale czy właśnie to nie nazywa się sukcesem? ;-)


Edit: Jest lato, upalne temperatury - od czasu do czasu czuję na ulicach ten zapach snujący się ogonkiem za paniami i powiem, że latem jest równie piękny, jak zimą. Zdecydowanie jednak daje się wyczuć, czy nosząca użyła kilku kropli, czy większej ilości. W tym konkretnym przypadku mniej znaczy więcej! Pamiętajcie drogie Panie - na lato wystarczy dosłownie kropelka lub dwie - i pięknie pachniecie, nie wywołując u nikogo migreny ;-)

Mar
18
2014
GreenEyes
GreenEyes

Piękny zapach o niesamowitej sile rażenia i trwałości , niestety nosić go nie mogę gdyż całe moje otoczenie go nie toleruje .

Feb
19
2014
monika690
monika690

I ja jeszcze nie oceniłam Słonika?! Jeden z moich ulubionych zapachów, mocny, korzenny, rozgrzewający. Genialna , niepowtarzalna kompozycja, faktycznie zaraz po rozpyleniu zapach do złudzenia przypomina maciejkę. Według mnie zapach nadaje się na wszystkie pory roku, ja używam go zimą w większych ilościach, jak i latem trochę oszczędniej, daje wrażenie egzotyki. Moc i trwałość są jego głównymi zaletami. Na pewno nie każdemu ze Słoniem po drodze, niektórym osobom, szczególnie używającym lekkich zapachów może się wydać przytłaczający.

Feb
04
2014
lili-ya
lili-ya

Jungle Elephant łączy to, co wydaje się niemożliwe do połączenia. Mi ten zapach kojarzy się jednocześnie z Afryką - za sprawą egzotycznych przypraw (goździków, kardamonu, wanilii) i owoców (trochę giną w morzu korzenności, ale gdzieś tam w tle trwają dzielnie, czyniąc suche przyprawy milszymi dla nosa) oraz oczywiście samej nazwy perfum, jak i z Polską - bo Słoń faktycznie kojarzy się z zapachem maciejki (wspomnienie wakacji z dzieciństwa!, dopiero teraz zauważyłam ponadto, że spora część kartonika Słonia jest w kolorze zbliżonym do maciejkowego) i troszkę też - chociaż w mniejszym stopniu - z polskimi (choć nie tylko, więc niech będzie: europejskimi) bożonarodzeniowymi wypiekami z dodatkiem rzeczonych przypraw. To nie koniec słoniowych sprzeczności. Zapach jest jednocześnie zimowy (bo pierniki, bo intensywność i moc, bo zimowe ciepełko) i upalno-letni (afrykańskie dżungle i sawanny oraz parny letni wieczór na polskiej wsi, gdzie nieco już schłodzone, gęste powietrze pachnie niepozornie wyglądającym kwiatuszkiem o wielkiej zapachowej mocy). Moim zdaniem pasuje na te dwie pory roku: zimę - jako ogrzewacz i lato - by podkreślił atmosferę wieczoru po upalnym dniu.

Jan
08
2014
perfumeholic88
perfumeholic88

Słonik to taki zapach, który budzi kontrowersje. Mnie nic nie obchodzą negatywne komentarze i porównywanie go (całkowicie niesłusznie!!) do zapachu starszej pani, bo ja kocham Słonika i będę używać zawsze. Jest moim przyjacielem na zimowe dni, otula mnie, dodaje energii niczym filiżanka mocnej kawy. Nosze go na codzień i świetnie się w nim czuję.
Bardzo mocno wyczuwam na sobie kardamon z gożdzikami ( przyprawa) i troszeczkę wanilii. Innych nut nie. To ogoniasty zapach, nie sposób go przeoczyć. Ma u mnie zapewnione miejsce na półce już od długiego czasu,

Dec
07
2013
gingerjane
gingerjane

I przyszło mi napisać pierwszą negatywną opinię...
Słonia kupiłam na spore testy zachęcona mnogością pozytywnych opinii. Ach, czego tam nie było! I karmelki, i Irysy, i Werther's Original... Myślę sobie: "Moich ulubionych Bon Bonsów Milkszejkowych już nie uświadczysz, może to będzie dobry pocieszacz?". Przypocztował się, piękna naklejka na odlewce, zapowiadało się nieźle.
Test nadgarstkowy... Po psiku na każdy i czekam wygodnie rozparta w służbowym fotelu na atak miłości. Był atak, owszem, ale sąsiadki z biura obok, która przechodziła i wpadła zapytać, co za przesłodki odświeżacz mamy. Projekcja zapachu niesamowita - miałam dobre 2 metry do drzwi. W powietrzu unosił się przedziwny miks korzennych przypraw z ogromną porcją lukrecji. Nie polubiliśmy się ze Słoniem wcale.
Próbowałam też globalnego testu, ale jedyne, do czego doszłam, to że świetnie maskuje zapach dymu papierosowego na wczorajszym poknajpianym szaliku. Na mnie zapach zbyt ciężki i zbyt słodki, nawet nie mdły - po prostu eksplozja zimowej edycji Nestea Snowy Orange bez orange, a z mandarynką.
Pochwalić muszę trwałość, bo tego akurat większość perfum spokojnie mogłaby pozazdrościć.
Nasza przygoda szczęśliwie dobiegła końca, kiedy to Słonik postanowił się odkręcić w torebce i wylać na wszystkie dokumenty. Nie mam mu tego za złe, bo dzięki temu pozbyłam się problemu ;)

Oct
10
2013
Beatafm
Beatafm

Mocny, zdecydowany, z wielką siłą rażenia, ale użyty z umiarem tzn. odrobinkę potrafi uwieść. Wyczuwam w nim głównie przyprawy, a zaraz potem intensywne kwiaty, po owocach ani śladu. Utrzymuje się bardzo długo, na razie nosiłam go tylko zimą, ciekawe jakby się sprawował w upalny wieczór?

Apr
07
2013
Monika_Mona_Mona
Monika_Mona_Mona

Jest to mój ukochany zapach. Bardzo mocny, cieply, rozgrzewający duszę. Gdy mam zle samopoczucie używam Kenzo Jungle. Trwaly. Na apaszce zostaje aż do uprania.
Ten zapach to część mnie.

Apr
07
2013
marialisa
marialisa

Zapach bardzo optymistyczny, doskonały poprawiacz nastroju, zwłaszcza przy takiej pogodzie, jaką teraz mamy. Jeśli ktoś lubi kardamon, to polecam tę aromaterapię - jest niezawodna.
Uwaga tehcniczna (błąd w opisie)- w tym zapachu nie ma kminku, za to jest kumin - zupełnie inna nuta.

Mar
30
2013
Zmora
Zmora

Słoń to zapach idealny dla mnie. Nie umniem go porownać z żadnym innym. Jego nazwa doskonale odzwierciedla jego zawartość to istna "dżungla" zapachów. Mogą oszołomić Choć dla mnie najbardziej wybija się słodycz mandarynki która stopniowo łamana jest przyprawami, i osobiście czuję tam gałkę muszkatołową.

Dec
22
2012
KasiaS
KasiaS

Słoń jaki jest każdy widzi.
Nie zobaczyć się go nie da, i dlatego symbol tych perfum został dobrany idealnie. Tak jak jego uroczy brat, tygrys, pręży swoje pazurki w puchatej, nabrzmiałej słońcem ciszy, tak ten osobnik obwieszcza swoją obecność donośnym trąbieniem i łomotaniem.
Ofiary są liczne. Wiele miejsc jest dla niego przysłowiowym składem porcelany - zatłoczone autobusy, biura, sale wykładowe... Ale hej, hej, coś mi się czasem wydaje, że u źródeł tego lęku przed Słoniem leży to samo tajemnicze psycho-społeczne zjawisko, które sprawia, że nasze ulice są monochromatyczne i dołujące, ludzie mówią przyciszonymi głosami i są wiecznie gotowi do wzajemnego strofowania i ściągania na ziemię. Słoń w tym wszystkim jest jak terrorystyczny atak kolorem, tryskającymi życiodajnymi sokami, pulsującą witalnością ciała... Tak beznadziejną jesienią jak aktualnie panująca, wychodzi to w dwójnasób. Poczuty na przypadkowej pasażerce, do której, owszem, często z pozoru rażąco nie pasuje (ale czy to nie znaczy, że ona nadaje jakiś podskórny komunikat?) potrafi przemienić smętny, listopadowy autobus w Indie albo Cejlon. Jest jak piosenka z czasów, w których wszystko było bardziej intensywne, w których zapachy przyjmowało się każdą komórką ciała, a kolory każdą komórką oka, a świat wydawał się stać otworem.
Kiedyś napisałam w recenzji, że Słoń jest dla mnie niesforną wnuczką jednej z arystokratek perfumiarstwa - L'Heure Bleu albo Coco, albo obu, która podróżuje po Azji, jest uliczną artystką i pali trochę za dużo skrętów. Nadal to tak odbieram. Hipisowski zapach, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Zapach-podróż. Przybywa tu z, hm, dalekiego kraju :) i pozwala uciec od szaro-schludno-mierno-poprawno-biurwiastej opresji dnia codziennego, wszelkie okazje i kody wciągając trąbą i rozgniatając pniakowatą nogą.
Na listopad i zimę - idealny.

Nov
20
2012
mala9mi
mala9mi

Słoń...ach moja miłość.
Słoń to zapach idealny.Ma swój ciężar i moc ale jednocześnie nie jest staroświecki.Niektóre zapachy z kategorii mocny i ciężki są zbyt...poważne.Nie znaczy, że złe ale ja się czuje wciąż zbyt młoda aby je nosić.A czasy nastoletnie mam już dawno za sobą :) Słoń jest idealnym kompromisem: jest moc, a jednocześnie nie czuję się w nim jak mała dziewczynka przymierzająca szpilki mamy.Kilometrowy ogon i zniewalająca moc.Jeden, dwa psiki wystarczają by całutki dzień ciągnąc za sobą woal zapachu.
Początek słonia na mojej skórze nie wypada zbyt dobrze.Jest lekko zatęchły, pachnie nieco starą szafą z naftaliną.
Ale po kilku minutach ukazuje całe swoje piękno-goździki, dużo goździków.I to wcale nie w wydaniu "dentystycznym".Do tego dochodzi niesamowity zapach korzennych, pikantnych przypraw, orientu i lekko wilgotnego drewna.Znacie ten zapach panujący w starych, drewnianych kościołach?No własnie.

Ze względu na swoją moc słonik to idealny kompan na deszczową jesień i mroźną zimę.Wspaniale otula i ogrzewa niczym dobrze przyprawiony grzaniec.
W letnim, 30 stopniowym upale użyty w nadmiarze może być zbyt ciężki.Ale przyznam szczerze, że w chłodniejsze letnie dni lubię go użyć w minimalnej ilości.
Trwałość-niesamowita, trzyma się skóry niemal 24 godziny.Na ubraniach pzosostaje przez kilka dobrych dni.
Butelka od setki stanowczo nieporęczna ale idealnie oddaje zapach-prostota i ciężar.

Oct
13
2012
Tam
Tam

Słoń, nic dodać nic ująć, po prostu - słoń. Ciężko, mocno, głośno, bezpardonowo, na przełaj i bez litości.
I choć lubię perfumy mocne i wyraziste ten przeraźliwy ryk słonia mnie przeraża. Odruchowo w nogi i jak najdalej.

Sep
17
2012
Shirley
Shirley

Zmieniam recenzję, bo tamta przestała mi pasować. Nie znaczy to bynajmniej, że Słoń i jego natura już mi się przestały podobać. Uważam natomiast, że można tą jego naturę opisać znacznie lepiej, niż wyglądało to w poprzedniej recenzji...
No to od początku. Jakie wrażenie wywołuje słoń widziany w naturze, nawet niekoniecznie na żywo, a tylko na obrazku? Jest potężny, majestatyczny, ale przecież nie straszny czy brzydki. Czasami to właśnie słonie są nazywane prawdziwymi królami dżungli i nie bez przyczyny. Są inteligentne, silne, budzą respekt nawet wśród dzikich kotów. Ale w niczym nie przypominają brutalnych niedźwiedzi czy niezgrabnych nosorożców. Być może dlatego tak często można je spotkać w formie maskotek, wisiorków, czy podobnych gadżetów.
Te perfumy doskonale odzwierciedlają naturę słonia. Są drapieżne, nie da się obok nich przejść obojętnie, nie duszą, jeśli tylko ktoś nie zlewa się nimi od stóp do głów. Są słodkie, ale to jest zupełnie naturalna słodycz, tu nie ma pralinek z toffi ani tym podobnych cudów, od których mnie osobiście często zwyczajnie mdli. Nie ma "anielskiej" czekolady ani kumaryny, bo twórcy wiedzieli, jak i z czego wydobyć słodycz, aby nie była ona tandetna, mdła do obrzydzenia i nienaturalna. To chyba właśnie dzięki temu te perfumy dają poczucie siły, niezależności, ale nie otumaniają, są natomiast cudownie naturalne i dzikie.
Ktoś tu napisał, że to zapach hippisowski, i tak jest. Ale słowo hippisowski może mieć również nieprzyjemne skojarzenia, takie jak "zgniłe dzieci kwiaty", czy dla mnie nadmiar palonych hinduskich kadzideł, od których również rozbolałaby mnie głowa. Tutaj tego nie ma. Jest mandarynka, są aromatyczne przyprawy, w idealnej równowadze, i to wszystko razem na mojej skórze daje po prostu cudowny efekt. Potrafi dodać energii, ale w łagodny sposób.To dzięki temu, że nie jest "zakwaszony" nadmiarem cytrusowych nut, których dziś jest w perfumach pełno. Nie mam do cytrusów nic, ale może twórcy perfum mogliby wykorzystywać je odrobinkę lepiej?
Słoń jest idealny na zimę. Doskonale poprawia humor, i wbrew pozorom, mimo swej siły, nie przytłacza, a wydaje się nawet, że podkreśla i wyzwala spontaniczność. To zapach dla osób prawdziwie niezależnych, które nie muszą manifestować swojej oryginalności na siłę. Jest rozgrzewający, rozbrajający i po prostu cudowny, dopieszczony, jak słonik wykonany ręką świetnego jubilera i jednocześnie miękki - jak pluszowa maskotka. Tak cudownie, naturalnie egzotyczny, że można poczuć dżunglę, egzotykę, można nią przesiąknąć, bez zakładania najbardziej kiczowatego naszyjnika indyjskiego, czy "na wzór indyjski"...

Sep
16
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Kenzo Jungle L'Elephant marki Kenzo. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Kenzo Jungle L'Elephant marki Kenzo reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Guerlain Shalimar Calvin Klein Obsession Chanel Coco Eau de Parfum Christian Dior Poison Christian Dior Dior Addict Kenzo Kenzo Amour Yves Saint Laurent Opium Thierry Mugler Angel Yves Saint Laurent Opium Christian Dior Dolce Vita Christian Dior Dune Hermes Eau des Merveilles Viktor&Rolf Flowerbomb Thierry Mugler Alien Cartier Le Baiser Du Dragon Christian Dior Hypnotic Poison Thierry Mugler Alien Essence Absolue Estée Lauder Sensuous Givenchy Organza Christian Dior Midnight Poison

Popularne marki i zapachy: