Marki » I-K » kwiatowo - aldehydowe « Grupy

John Galliano John Galliano dla kobiet

John Galliano John Galliano dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 94
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 62 Miałem: 34 Chcę: 39

główne akordy
pudrowy
kwiatowy
balsamiczny
piżmowy
drzewny
ambrowy
Filmy
John Galliano John Galliano dla kobiet Filmy John Galliano John Galliano dla kobiet Filmy
Zdjęcia
John Galliano John Galliano dla kobiet Zdjęcia John Galliano John Galliano dla kobiet Zdjęcia John Galliano John Galliano dla kobiet Zdjęcia John Galliano John Galliano dla kobiet Zdjęcia John Galliano John Galliano dla kobiet Zdjęcia John Galliano John Galliano dla kobiet Zdjęcia

John Galliano marki John Galliano to kwiatowo - aldehydowe perfumy dla kobiet. John Galliano został wydany w 2008 roku. John Galliano stworzyli Christine Nagel i Aurelien Guichard. Nutami głowy są aldehydy, dzięgiel i bergamotka; nutami serca są róża, fiołek, piwonia, irys i lawenda; nutami bazy są ambra, piżmo, paczula, kadzidło i cedr virginia.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Aldehydy Dzięgiel Bergamotka

Środkowe Nuty
Róża Fiołek Piwonia Irys Lawenda

Dolne Nuty
Ambra Piżmo Paczula Kadzidło Cedr Virginia

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 4
 
przeciętna 8
 
duża 12
 
bardzo duża 1
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 2
 
przeciętna 12
 
duża 13
 
olbrzymia 2
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about John Galliano by John Galliano.

Ten zapach przypomina mi...  

John Galliano Recenzje Perfum

newelka
newelka

Gdy pierwszy raz rozpakowałam używkę z wymiany, pierwsze co dotarło do moich nozdrzy po otwarciu kartonika z perfumami to coś jakby dym papierosowy. Wtedy już wiedziałam że zbliża się zderzenie z ciężkim kalibrem (w którym normalnie nie gustuję).

Jednak pierwsze spryskanie się i poczułam się, jakbym wróciła do domu. Do domu nie w sensie fizycznym ale mentalnym, pozwolenia sobie na bycie sobą. Zgadzam się że perfumy te stawiają bardzo określone wymagania co do charakteru - nadwrażliwość, dekadentyzm, trochę jakby "ból istnienia", skłonności do nastrojów depresyjnych. Są chimeryczne, teatralne, przerysowane.

O składnikach napisano już chyba wszystko, więc napiszę o moich odczuciach/wrażeniach. Dla mnie te perfumy przywodzą na myśl buduar kobiecy z masą pudrowych kosmetyków w nim, nie wietrzony od rana, do którego kobieta wraca wieczorem, zmęczona, po długim, ciężkim wieczorze w jakimś zadymionym pomieszczeniu. Taki nastrój "a wszystko mi już zwisa". Coś się skończyło. Ale wreszcie może z siebie zmyć tą maskę jaką na sobie nosi i pozwolić sobie być po prostu sobą.

Jasne, mogą być odbierane jako trochę zbyt teatralne i wyegzaltowane. Ale mi to pasuje, noszę je dla siebie i w taki introwertyczny nastrój mnie wprowadzają. "A zostawcie wy mnie wszyscy w spokoju".

Apr
02
2016
chjena
chjena

Ech, from hero to zero...

Ten zapach to czysta magia. Konsekwentna, gotycka, barokowa wizja kobiety Johna Galliano, ubranej w suknie z epok bardziej romantycznych i natchnionych, niż dzisiejsza. Też aktorka w zapomnianym teatrze, spróchniałe deski sceny, zakurzona kurtyna, echo oklasków dawnych lat odbija się od pustej widowni. Niegdyś uwielbiana primadonna, dziś wyczekuje z niecierpliwością choć jednego uśmiechu czy ciepłego słowa w zabałaganionej garderobie.

I to wszystko mnie chwyciło za serce, chciałam należeć do świata Galliano, melancholijna artystka spoza współczesności.

I nie wiem, czy w gruncie rzeczy perfumy źle się na mnie układają, czy nie pasują do mojej osobowości. Ubrana w nie czuję się groteskowo, nie na miejscu, nawet oswojone ubrania nagle mają zupełnie inny wyraz, jakby ktoś mnie przebrał w garderobie kogoś zupełnie obcego, a na dodatek nie wyglądam w tej stylizacji dobrze. A jeśli mam być zupełnie szczera, to przez cały boży dzień unosiła się wokół mnie woń przykurzonej, zapomnianej butelki oranżady zamkniętej kilka lat wcześniej w piwnicy. Cytrusowe aldehydy z otwarcia trzymają się praktycznie do samego końca, a irys z kadzidłem skutecznie je "przykurzają".

Chciałam, ale nie mogę - nie dla mnie John Galliano, pora wyrosnąć z dziecięcych marzeń o zostaniu śpiewaczką operową!

Feb
23
2016
Grażyna
Grażyna

Kolejny zapach kupiony pod wpływem recenzji.
Buteleczka śliczna, choć o mały włos nie zepsułam atomizera,będąc przyzwyczajona do zdejmowania koreczków.
Pierwsze użycie i reakcja typu "ło matko a co to ? ".
Nie wiem dlaczego, ale poczułam woń kojarzącą się
z zapachem pogrzebu ( przepraszam wszystkie wielbicielki JG ).
Zapach mnie zaskoczył,bom niezwyczajna obcować
z kadzidlanymi nutami.Kolejne dni testowania sprawiły,
że oswoiłam się z nim i śmiem nawet twierdzić,
że go lubię.
Siła recenzji, reklama, osobowość Pana Galliano plus kunszt twórców zapachu składają się na magię tych perfum.
Moim zdaniem nie są killerem, choć mają swą moc.
Aldehydowe otwarcie z lekka uderza po nosie,później wkraczają róża, fiołek, irys, nuta bergamotki i kadzidło, z upływem czasu tworząc delikatną pudrową nutę, która powoli ewoluuje.
Trwałość kilka godzin (edp).
Warto mieć to cudeńko w swojej kolekcji.

Dec
12
2015
salvadora
salvadora

Magiczny, romantyczny, teatralny, jakże niezwykły jest to zapach. Kocham go od momentu poznania, czyli od jego premiery. Wspaniale oddała klimat tych perfum w swojej recenzji Patetico, piękniej nie opiszę Galliano. Mogę dodać jedynie od siebie, że mnie on przenosi w czasie, że czuję się w nim wyjątkowo, że ma moc zmienności uczuć, emocjonalne bogactwo. Te perfumy łączą w sobie wszelkie przeciwieństwa; one są jak smutek i euforia, szaleństwo i zaduma, cielesność i duchowość. Wyczuwam ziąb aldehydów, solidnie przypudrowany fiołkiem i irysem. Piżmową, słodką różę z lawendą, ostro- pikantny cedr z paczulą. Wszystko osnute tajemniczym kadzidłem. Nuty szaleją, wirują na skórze, by za chwilę opaść i odpocząć, jednak nie nadługo, zaraz ponownie zaczynają swoje tańce, które trwają godzinami:) Galliano... czary zamknięte w pięknym flakonie.

Jun
24
2015
agusia12321
agusia12321

Flakon przepiękny, kojarzy mi się z kobietą w pięknym kapeluszu z misternie ułożoną suknią w kolorze soczystego różu, która jest obecna wśród widowni w teatrze wielkim podczas sztuki. A zdarzenie ma miejsce w 19 wieku.
Jaki flakon taki zapach można by rzec i w tym przypadku jest to bardzo trafne stwierdzenie.
Bowiem John Galliano John Galliano to bogactwo nut.
Kiedy go powąchałam poczułam się w pierwszym momencie jakbym dostała obuchem w głowę, za taki odbiór zapachu są odpowiedzialne aldehydy, które delikatnie uspokaja bergamotka.
Potem wyczuwam różę przydymioną za sprawą kadzidła i kwiaty: piwonię, pudrowy irys, który sprawia, że pachnidło jest z lekka duszące, ale jak dla mnie i ciekawsze. Bardzo interesujące perfumy, podobające się
innym.
Dodatkowy plus za dużą trwałość jak i projekcję.
A flakon działa na mnie jak nektar kwiatowy na pszczoły: wabi, nęci, przyciąga...

Jul
06
2014
Roma
Roma

Na poczatku sa... dziwne, chlodne cytrusy... niewyrazne, ledwo je wyczulam... Czekam na to, co bedzie dalej, bo wiem, ze John Galliano ma w sobie cos... to KADZIDLO... wiec zaczekam :-)

Pojawiaja sie irys i fiolek i John Galliano w tym momencie przypomina mi My Queen jako zywo. I to juz? Mam nadzieje, ze jeszcze cos fajnego jednak poczuje, bo slodkie fiolki to dla mnie za malo, zeby sie zakochac. Nie, jest cos jeszcze - piekna, seksowna baza: drewno cedrowe, ambra i wreszcie ukochane kadzidlo... zapach robi sie odrobine mroczny, nastrojowy. Aldehydy i fiolek nie poddaja sie, walcza ich sila jeszcze wzrasta... i slodycz tez...
Flakon i pudelko zwlaszcza - piekne, sugeruja odbior perfum, sa zachecajace, nie powiem...

I... jest coraz latwiej, jest zmyslowo (i nostalgicznie)
Nagle olsnienia sa tu na porzadku dziennym/nocnym.

Apr
18
2014
czerwiec
czerwiec

Skoro już zdobyłam, przetestowałam i wyrobiłam sobie zdanie, to aż je wyskrobię.

Kwiatowo-żywiczny początek jest soczysty i balsamiczny. Galliano świetnie się zapowiada. Następna faza miękka i kadzidlana, a jednak lekka (oraz zupełnie pozbawiona sakralnych skojarzeń) tylko to potwierdza.
A potem robi się plastikowo i mydlasto, co z tego, że niezbyt pospolicie, jeśli czar pryska. Na skórze zostają mdłe aldehydy, które wcześniej nadawały kompozycji przestrzenność, uzupełniały kwiaty, odrealniały kadzidło, ale nie wycofały sie na czas. Tkwią tak samotnie w bazie, głupawo i linearnie, drażniąc swoim chemikalnym etosem.

Dość długo zastanawiałam się nad oceną. Wyszło mi obojętne zmęczenie. Miłośników i tzw. hejterów pozdrawiam.

Mar
15
2014
mala9mi
mala9mi

Recenzje tego zapachu są podzielone. Właściwie dużo jest skrajnych opinii albo miłość albo nienawiść. Bardzo mało jest recenzji pośrednich. I właściwie doskonale to rozumiem. Ten zapach taki po prostu jest - nie jest nudny, zwyczajny. Jest bardzo ale to bardzo charakterystyczny.
No i często przewija się hasło, że są niszowe...wychodzi na to, że mam mało wyrobiony gust.

Flaszkę zakupiłam w ciemno. Zapach nie jest drogi więc zaryzykowałam. Cóż, gorzko pożałowałam.

Opakowanie - piękne. I kartonik i flakon. Myślę, że doskonale pasują do zapachu.

A zapach? Jest wyraźnie różany. Róża jest tu zdecydowanie na pierwszym miejscu. Słodka, nieco syntetyczna ale przyjemna. Niestety róża została podrasowana czymś co przypomina muchozol. Chemia do unieszkodliwiania owadów. Wydaje mi się, że to aldehydy do spółki z kadzidłem dają taki dziwny efekt. Gdzie ta moja piękna, przydymiona róża? Zapach jest dziwacznie sztuczny, plastikowy do bólu, przypominający zapach zjełczałej szminki o różanym zapachu i sprawia, że po jego powąchaniu żołądek podchodzi mi do gardła.

Tak, zdecydowanie jest nietuzinkowy. Tak, zdecydowanie jest inny niż to, co stoi w drogeriach. Tak, zdecydowanie nie jest to zapach dla mnie. A tym, którzy planują go kupić w ciemno radzę przygotować się na ewentualną sprzedaż flakonu...

Feb
13
2014
patetico
patetico

Już oglądając filmik z powstawania reklamy widać zaangażowanie Johna Galliano w powstawianie pierwszych perfum sygnowanych jego nazwiskiem.
Flagowy zapach kontrowersyjnego projektanta to kombinacja jego fascynacji zarówno Belle Epoque i obrazami impresjonistów z przykurzonymi odcieniami fioletu, jak i Haute Couture.
Zapach jest bardzo ciekawy, zahaczający o głęboką niszę, udane combo nowoczesnych trendów z nutką vintage.
Tylko żal mi coś-tam ściska, że Galliano zarzucił pierwotny pomysł nazwania tego zapachu 'Cocotte'...
Jakże to francuska i jednocześnie intrygująca nazwa!
Perfumy rozpoczyna ziołowo-aldehydowy prztyczek.
Szybko jednak odzywa się wspaniałe serce i spełniony koncert życzeń pana G. - bardzo angielska, przypudrowana róża, fiołki jak z Aimez-Moi Caron (tutaj z jednak z asafetydą, nie z anyżem) i purpurowe piwonie, nostalgiczny aromat lawendy no i król-irys trzymający w ryzach cały ten bogaty bukiet w odcieniach fioletu i różu.
Na myśl przychodzą przygotowania do wielkiego spektaklu, zakulisowe pomieszczenia pełne akcesoriów do makijażu i drogich tkanin pachnących luksusem, ale i dotknięciem gorącego żelazka.
Baza zapachu oplata całość dymem, takim trochę tytoniowo-cygaretkowym delikatnie smużącym, nadającym całości urok tajemnicy i niedopowiedzenia, pozostałe składniki dodane z umiarem, nie prowadzą do 'zezwierzęcenia' zapachu, do niepotrzebnej tu dosłowności.
Ma on w sobie efemeryczność i tę charakterystyczną nutę jakby pachniał przez tkaninę, woal, dym.
Jakże to bliskie miękkim pociągnięciom pędzla i starym, retuszowanym fotografiom z łagodnymi rysami uwiecznionych postaci.
Piękne perfumy, wydaje mi się, że mogą funkcjonować jako uniseks.
Gdyby precyzować, kategoria kwiatowo-kadzidlana.
Parametry bez zarzutu, zarówno trwałość, jak i projekcja są świetne.
Polecam zwłaszcza wielbicielom nostalgicznej nutki w perfumach:)

Jan
09
2014
lady Vader
lady Vader

Krążyłam wokół tego zapachu od dawna i byłam gotowa kupić flaszkę w ciemno, na szczęście trafiła się wcześniej rozbiórka. Rozczarował mnie bardzo – na mojej skórze to nic wyjątkowego – mieszanka owoców i kwiatów rozrzedzona nieco chłodnymi aldehydami, nie ma w nim wspominanego często w recenzjach pudru, który uwielbiam.

Na skórze bardzo szybko zapach przycicha i gaśnie – za to na moim szaliku zakwitł nagle fiołkami i różami. Szkoda...

Dec
15
2013
Savanoja
Savanoja

Dziękuję Anju. Dla mnie te perfumy są jak grom z jasnego nieba. Zapach z którym mogę się utożsamić... Tylko to napawa mnie kolejną refleksją, bo te perfumy są czymś uraconym, są tęsknotą, żalem...

Nov
13
2013
Savanoja
Savanoja

Kupiłam w ciemno zachęcona recenzjami, wyglądem, kolorem flakonu, reklamą i przepadłam!!!
Natychmiast po psiknięciu znalazłam się w starym, zapomnianym teatrze. Wyraźnie czuję stare deski, wręcz słyszę ich skrzypienie pod moimi stopami. Idąc labiryntem korytarzy znajduję ciężkie, drewniane drzwi i otwieram je. Za nimi znajduje się garderoba spowita w ostatnich promykach z trudem przedostającego się do wnętrza przez dawno nie myte okno. Wnętrza dawno nikt nie odwiedzał, wszystko pokryte jest kurzem. W kącie stoi duży wieszak a na nim welurowe, ciężkie suknie w kolorze zgniłej zieleni, bordo. Zszarzałe koronki... Widzę też kilka wazonów z zaschniętymi kwiatami, głównie są to ciemno czerwone kiedyś róże. Wszędzie unosi się zapach pudru, szminek i starych perfum zmieszany z kurzem.
Nostalgia i spokój... Jednak wydźwięk jest zbyt smutny bym mogła używać ich na co dzień. Jestem pełna podziwu dla Mistrza któremu udało się mną aż tak poruszyć że stały się moimi NR 1. Są wspaniałe, wyjątkowe, tajemnicze i brudne. Kocham je!!!
Trwałość jest fantastyczna, doskonale je wyczuwam na ubraniu następnego dnia, a może i dłużej...

Nov
13
2013
EJo
EJo

Hm... nie skłamię jeśli powiem, ze niekoniecznie lubię współczesne "wyroby" perfumiarstwa. Naprawdę trudno spotkać wśród mainstreamu prawdziwą perełkę - frapującą, zachęcającą do dalszej współpracy, odbiegającą od łatwych schematów. Flaszka p. Galliano przybyła do mnie po "odwyku", kiedy usilnie starałam się powstrzymać od nabywania kolejnych, wiedząc iż swojego Graala już znalazłam. Chyba trochę z przekory, ale również za sprawą ciekawych recenzji na F (chapeau bas), kiczowato skrojony flakonik stoi jednak w mojej szafce. W tej grupie olfaktorycznej zdecydowanego faworyta mam - i być może mój odbiór tego zapachu mimowolnie jest zaburzony tamtym, który na mojej skórze przybiera tysiące odcieni, dystansując inne.

Nie odmawiam J. Galliano talentu - stworzył bowiem zapach intrygujący jak na obecne czasy. Uwielbiam początkowe nuty - aldehydy świetnie przemieszane z dzięglem i charakterystyczny bergamotowy aromat otwierają zapach przestrzennie i naprawdę interesująco - z zapartym tchem czekałam na dalszy jego rozwój. Dołącza do nich irys - doskonały na tyle, iż przez malutką chwilkę miałam wrażenie podobieństwa do pudrowości L'Heure Bleue. I właśnie owo nostalgiczne, ogromnie kobiece irysowe "przejście", te sekundy z odległej epoki sprawiają, że JG ogromnie mnie rozczula :)

Bowiem później jest już tylko interesująco. Kwiaty ze środkowych nut grają w jednej lidze - jest trochę róży, lawendy i fiołka (piwonii nie zarejestrowałam) - irys przemienia się w buduarowy aromat pudru, dość linearny i typowo kobiecy. Robi się dymnie za sprawą kadzidła ( bez kościelnych konotacji) i lekko ziemniście za sprawą paczuli. Jest cedr, ambra i piżmo na ostatek, cały czas brzmiące w lekko kadzidlanej chmurce - fajne zakończenie.

Reasumując - ciekawy zapach. Na pewno nie kontrowersyjny - przynajmniej w moim odczuciu. Warto poznać dzieło niegrzecznego chłopczyka ;), które wcale tak niegrzecznie nie jest. Czy warto nosić? Ja będę - choćby tylko dla tych kilku wspomnianych chwil.

Sep
17
2013
kKIRA
kKIRA

Kocham je .....
Uwielbiam mocne , wyraziste , pikantne zapachy i ten własnie spełnia wszystkie te warunki . Jest początkowo nieco "męski " potem łagodnieje . Dla wybrańców, nie da nastolatek ! Trzeba czuć się pewną kobietą by używać tego pachnidełka .
Nie będzie pasował do dresu czy na wiejską potańcówkę , sprawdzi się natomiast przy sexownych , wieczorowych kreacjach .

Jul
19
2013
Dakini
Dakini

No i dotarł do mnie. Jeden z bardziej kontrowersyjnych zapachów, o jakich ostatnio czytałam. Jest uwielbiany lub nienawidzony. Jak sam ekscentryczny i wielobarwny osobowościowo John Galliano. Cudowny artysta, nie skrępowany konwenansami, obrazoburczy, a od pewnego czasu wręcz wyklęty.
A sam zapach? Coż...
Podsyła mi skojarzenia z buduarem, a może nawet z sypialnią, w której niedbale porozrzucano suknie z falbanami, koronkami, aksamitne wdzianka, satynowe wstążki, jedwabne pończochy.
Zapach bardzo kobiecy. Na mnie jednak pudrowy.
Nosząc go mam wrażenie, że nadużyłam nieco obfitości pudru i różu. Że skóra gdzieś się ukryła pod makijażem, że stałam się na chwilę inną osobą. Wyczuwam po chwili wspaniałe, hipnotyzujące kadzidło, wywołujące u mnie nastrój skupienia medytacyjnego i rozrzucone suknie nagle znikają, a pojawia się zamyślenie.
Mam też, podobnie, jak w stosunku do kilku innych jeszcze zapachów, odczucie déjà vu.
Czyżbym go już kiedyś poznała?
Nie, na pewno nie w tym wcieleniu. ;-)

May
07
2013
blueberry
blueberry

Perfumy Johna Galliano omijałam z daleka - zbyt fikuśna w moim odczuciu butelka ("this is so unlike me") i ogromny szum medialny wokół jego kontrowersyjnych wypowiedzi, sprawiały, że traktowałam je jak kolejny "celebrycko-designerski" wypust, którym nie warto zaprzątać sobie głowy. Jednak ostatnio doszłam do wniosku, że najwyższy czas znowu poeksperymentować z perfumami i wyjść poza swoją strefę komfortu - a nuż widelec trafię na coś ekscytującego. Opinie o kościelnym kadzidle w tym na pozór "różowym" flakonie (choć w moim przypadku się nie potwierdziły) były katalizatorem decyzji o zakupie w ciemno - kolejnym niezwykle udanym w historii perfumowych szaleństw blueberry.

W moje ręce trafił produkt dobrze przemyślany i spójny pod każdym względem - estetyczny kartonik, uroczy i mniej kiczowaty niż na zdjęciu flakon oraz intrygująca zawartość, pięknie ewoluująca i długotrwała na skórze, sprawiły, że nie mogłam uwierzyć, iż otrzymałam aż 60 ml tego cuda za kwotę zaledwie 64 zł!
Z początku wchodzą dość ostre aldehydy, podane w nowoczesny sposób - jakby bardziej lotny i rozproszony, a przez to mniej drażniący - rozchodząc się leniwie łączą się z lekko podwiędłą różą, razem z którą odpowiadają za wrażenie kwaskowatego wydźwięku. Właśnie wtedy, kiedy zaczynałam się obawiać "nadkwasoty", dołącza kadzidło - taki suchy dymek snujący się powoli i stopniowo rozpraszający wszelkie kwasy, jak przepraszająca mina i szczery, przyjazny uśmiech po drobnym nieporozumieniu. Kadzidło to jednakże nie pachnie dla mnie jak to znane mi z kościołów - jest raczej jak odpalony cieniutki patyczek lawendowego kadzidełka indyjskiego, palącego się tak spokojnie i powoli, że nie zadusza od razu swoim intensywnym aromatem. Kiedy już wypali się i przycichnie, zrobi miejsce urodziwej kwiatowej parze: irys i fiołek jeszcze nigdy nie wydały mi się tak piękne razem. Nie są pudrowe, lecz kremowe i gładkie, odpowiednio słodkie i dosłownie apetyczne do tego stopnia, że ma się ochotę je schrupać. W późnym "drajdałnie" nasunęło mi się irysowo-piżmowe skojarzenie z efektem, jaki wywołuje na mnie Dior Homme Intense, czyli: WOW.
Nareszcie perfumy z charakterem, wyrazem, rozwojem, jakąś nawet magią.

Bardzo dobra trwałość na mojej skórze (8h), sensowna projekcja na odległość ramion w początkowej fazie (później osiadająca blisko skóry), do tego rewelacyjny stosunek ceny do jakości - summa summarum: ACH & OCH!

May
01
2013
anja
anja

.Pamietam ze skusilo Mnie to opakowanie.Psiknelam na nadgarstek ,oczywiscie odrzut ,odruch wymiotny.Pomyslalam;o matko,tylko Galliano by wpadl na taki pomysl!
Po powrocie do domu juz nie moglam oderwac nosa od nadgarstka.Przepadlam na dobre.Zapach Mnie opetal.Zadne tam kwiatki-sratki.Rasowy zapach dla rasowej kobiety.Trzeba takie lubic lub do takiego dojrzec.
Haute Couture,Moulin Rouge,stroje pelne przepychu,stary teatr,skrzypiace deski ,ciezka czerwona kurtyna...to wszystko widze gdy czuje te perfumy.Opakowanie i modelka na zdjeciu trafione w dziesiatke.
Zapach nie dla nastolatek,nie na lato ,nie do jeansow i trampek.
Zawsze mam go w domu.

Apr
13
2013
perfumeholic88
perfumeholic88

Jeden z moich ulubiencow, a nie spodziewalabym sie tego, bo aldehydow nie znosze. Tutaj nie czuje ani troche tej charakterystycznej mydlanej nuty jaka tworza aldehydy, a raczej jakby ulagodzona wersje- nie ma tu zadnego nieznosnego mydla, ktore daje ostro po nosie. Jest za to piekne kadzidlo ktore kojarzy mi sie jednoznacznie z drewnianym kosciolem , gdzie jest obecny znajomy, lekko niepokojacy aromat, ale do dzis nie wiem skad on sie tam bierze. Czuje go zawsze w takich miejscach ,bardzo mi sie on podoba i jednoczesnie fascynuje. Znajdziemy tu tez irysa w parze z fiolkiem, ktorego generalnie srednio lubie, ale w tej kompozycji przypadl mi do gustu, bo nie jest za nadto pudrowy. Piekny, intensywny zapach, ktory nosi mi sie z wielka przyjemnoscia i ma zapewnione stale miejsce na mojej polce.

Apr
13
2013
samsara
samsara

Kupiłam w ciemno ze względu na nuty i się nie zawiodłam-własnie tak go sobie wyobrażałam-czuć wyraźnie aldehydy, potem fiołek, róża , lawenda-mocarne trio-zapach mocny, odurzający, pościelowy- ma w sobie diabelski urok, jakiś niezidentyfikowany pierwiastek-nęcący i przerażający zarazem-dla mnie super, trwałość rewelacja i ta ewolucja na skórze-bomba! Choć zdaje sobie sprawę, że niektórych może odrzucać...

Mar
08
2013
ewiszonek73
ewiszonek73

Przyznam bez bicia, że kupiłam go w ciemno zachwycona kolorem i stylistyką flakonu, no i jeszcze (czyż to nie jest oczywiste?) ekscentryzmem osobnika sygnującego ten zapach swoim nazwiskiem.
Spodziewałam się prawdziwego dziwadła i dostałam co chciałam.
Dziwadło!
Otwarcie niezbyt przyjemne, aldehydowo-plastikowo-słodkie, kojarzące mi się z zapachem lalek mojej córki (lalki : zapach - może być, perfumy : zapach - nie bardzo).
No cóż, przeczekam, przecież to dopiero początek... długi początek.
Dalszy ciąg troszkę lepiej wypada.
Z całego tego dziwactwa zaczyna powoli przebijać się mieszanka róży, fiołka, piwonii i, choć nie ma jej w składzie, cierpkiej jeżyny. Robi się całkiem przyjemnie, musująco, orzeźwiająco, już nie tak plastikowo-słodko. Po pewnym czasie do grona balowiczów dołącza leciuteńko pudrowy irys z nutką kadzidlaną. I tak sobie ta impreza naskórna trwa.
Zrobiło się bardzo przyjemnie, parno, cielisto. Nieciekawa imprezka zmienia się w małą orgię, sex bucha spoconym ciałem. Jest lekko odpychająco i bardzo przyciągająco. Pod koniec zabawy pojawiają się goście honorowi: wyciszająca ambra, cedr i dymna paczula. Niespotykanie intrygująco...
Oj Dżony, Dżony... niegrzeczny chłopczyku...

Feb
09
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

John Galliano by John Galliano 3.63 out of 5 based on 94 ratings and 20 user reviews

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum John Galliano John Galliano, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu John Galliano John Galliano, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum John Galliano marki John Galliano. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu John Galliano marki John Galliano reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Agent Provocateur L'Agent Guerlain Shalimar Parfum Initial Guerlain Shalimar Christian Dior Poison Christian Dior Dolce Vita Hermes Elixir des Merveilles Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Thierry Mugler Alien Essence Absolue Cacharel LouLou Yves Saint Laurent Opium Calvin Klein Obsession Christian Dior Dune Christian Dior Poison Tendre Molinard Habanita Cartier Le Baiser Du Dragon Cartier Must de Cartier Guerlain Samsara Eau de Parfum Slava Zaitsev Maroussia Lolita Lempicka Si Lolita Sisley Soir de Lune

Popularne marki i zapachy: