Marki » I-K » orientalne « Grupy

Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet

Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 24
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 13 Miałem: 10 Chcę: 10 Ukochany zapach: 1

główne akordy
balsamiczny
pudrowy
drzewny
zwierzęcy
piżmowy
Zdjęcia
Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia Bal a Versailles Jean Desprez dla kobiet Zdjęcia

Bal a Versailles marki Jean Desprez to orientalne perfumy dla kobiet. Bal a Versailles został wydany w 1962 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Jean Desprez. Nutami głowy są rozmaryn, kwiat pomarańczy, mandarynka, liść czarnej porzeczki, jaśmin, róża, neroli, bergamotka, róża bułgarska i cytryna; nutami serca są drzewo sandałowe, paczula, bez, korzeń irysa, wetyweria, ylang-ylang, konwalia i skóra; nutami bazy są balsam tolu, ambra, piżmo, benzoes, cywet, wanilia, cedr i Żywice.

Perfume rating: 3.74 out of 5 with 24 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Rozmaryn Kwiat pomarańczy Mandarynka Liść czarnej porzeczki Jaśmin Róża Neroli Bergamotka Róża bułgarska Cytryna

Środkowe Nuty
Drzewo sandałowe Paczula Bez Korzeń irysa Wetyweria Ylang-ylang Konwalia Skóra

Dolne Nuty
Balsam Tolu Ambra Piżmo Benzoes Cywet Wanilia Cedr Żywice

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 2
 
duża 5
 
bardzo duża 3
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 8
 
duża 2
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Bal a Versailles by Jean Desprez.

Ten zapach przypomina mi...  
Ciara
6 nie tak
Shocking
3 nie tak

Advertisement

Bal a Versailles Recenzje Perfum

Savanoja
Savanoja

Niewiele mogę dodać od siebie, bo w sumie każdy poprzednik wspaniale (choć subiektywnie) opisał te bardzo ciekawe perfumy.
A ja? Bardzo chciałam je poznać i z ogromną obawą otworzyłam próbkę czekając na nokaut. I zdziwienie moje było ogromne!!! Otwarcie okazało się mocnym wejściem cywetu i piżma w otoczeniu gęstych żywic, które wspaniale i gładko przybierają niesamowicie przyjemną, cielesną postać. Jest u mnie jakby delikatnie pudrowo, oleiście, bardzo zmysłowo, ale bez wulgarności. Nie potrafię wyłowić poszczególnych nut, są wspaniale zmieszane, z ogromną gracją i kojarzy mi się z tańcem - minuetem.
Cała kompozycja nieco trąci myszką, nie polacałabym zakupu w ciemno komuś, kto nie jest miłośnikiem vintage.
Parametry doskonałe, na skórze utrzymują się bardzo długo, przy raczej łagodnej projekcji.

Jan
11
2015
Izabela
Izabela

Gdy powiedziałam koleżance, że będę je testować z własnej, nieprzymuszonej woli, odpowiedziała: "Uciekniesz z krzykiem." Wyobraziłam sobie siebie samą próbującą uciec od własnego zapachu, wydało mi się to komiczne i nawet ułożyłam sobie w głowie taki tytuł tej recenzji....
Tymczasem przy ich testowaniu nie miałam takiego zamiaru.
Już od pierwszego powąchania czuć wyraźnie klimat retro, innych czasów, gdy nie było Internetu, prądu, a świece rozświetlały mrok. I ludzie mieli więcej czasu dla siebie, na rozmowę, na spotkania...
A zapach? Jaki jest?
Pełen przepychu, żywiczno-balsamiczny. Na szczęście cywet nie jest bardzo ekspansywny. Przypominają mi odrobinę Cinnabar, mają sporo podobnych nut, zwłaszcza w nucie bazy. Jednak Cinnabar jest słodszy.
Nic dwa razy się nie zdarza, fakt. I nikt obecnie już takich perfum nie skomponuje.
W pełni rozumiem zachwyty nad tą kompozycją, ja jednak będę je podziwiać z daleka. Po prostu czuję się w nich jak w nie swojej skórze.

Dec
15
2014
amanda
amanda

Oszałamia bogactwem nut,ich złożoności i oczywiście dobrego płynnego łączenia się z sobą.
To inna epoka tych perfum i podobnym im,która już dawno leży zmurszała w lamusie.
Jedynie zostaje odkopywana przez prawdziwych miłośników-poszukiwaczy zaginionych zapachów.
Oczywiście są perfumy,których nie dam rady nosić,lub uważam,że są tylko dla mego węchu.
Jednak gdy dostaję taki zapach to można się nim zachwycić,zatracić,przenieść w inne rejony,które pobudzają wyobraźnię.
I wtedy wiem,że tym co tak pochłania mój czas, jest moją pasją może przynieść tyle wrażeń.
Czuję w tych perfumach ruch,płynność.Gdy piękno tańczy z bestią.
Piękno to kwiaty,owoce,drewno sandałowe,żywice.
Bestia to cywet,brudnawy,dziki,nieposkromniony,niepohamowany.
Kiedy się pojawia w perfumach zasiewa we mnie bojaźń a zarazem zainteresowanie.
To coś czego się boję,nie dam rady zaprzyjażnić się z nim,ale będę gdzieś ukradkim w kącie upajała się tym zapachem,czekała co dalej przyniesie.
Cywet potrafi wyczyniać różne rzeczy a już na pewno dodaje zapachom rumieńcom.Wszakże niegdyś noszono ciężkie,gęste perfumy.
Cywet potrafi stąpać też miękko i płynnie,wręcz aksamitnie i rozpływająco jak w reklamach czekolada.Potrafi zdjąć maskę niedostępności,pozostając jednak przy swej naturze.
Nie będę się przebijała się przez kolejne warstwy nut,bo tego nie potrafię w tego typu perfumach i nawet nie jest to uważam konieczne czy ważne.
Ważne jest dla mnie to,że ten rodzaj perfum,dziś już staromodnych,zupełnie niezrozumianych,pogardzanych przez masy,potrafi we mnie wywołać emocje,zachwyty.
To zapach dla mnie tylko do noszenia w domu.
Nie,nie dlatego,że boję się czy wstydzę ludziom zaserwować dawniejszy wymiar perfum,ale one są dla mnie zbyt intymne,osobiste,do noszenia tylko w domowym zaciszu,tylko dla mnie.Nie do dzielenia się z obcymi ludźmi.
Shalimar edp,Mitsouko ,Bal to dla mnie prywatność,czas cieszenia się nimi w zaciszu,bez pośpiechu i zabiegania codzienności.
Bo zasługują na to by się zatrzymać ,potrafić częściej delektować się chwilami i czasem też też spojrzeć za siebie.
Uwiodły mnie,są g e n i a l n e.

Nov
23
2014
lady Vader
lady Vader

Mieszanka kwiatów - przede wszystkim jaśminu i goździka z solidną waniliowo - paczulową bazą i z dużym dodatkiem niepokojącego, zmysłowego cywetu.

W bazie do całości dołącza jeszcze lekko przypudrowana skóra,a wanilia zaczyna przypominać mi tę w Shalimar.

Zapach piękny, rzeczywiście trochę niepokojący i erotyczny. Nie utożsamiam go z balem na Wersalu - dla mnie to bal maskowy z "Oczu szeroko zamkniętych"Kubricka. Bardzo interesujący...

Dec
11
2013
Marzenlop
Marzenlop

Otwarcie stanowi kwiatowo-owocowy duet, słodki, ale też nieco mydlany. Wyczuwam tu neroli, pomarańcze, trochę róży i jaśminu w połączeniu z ylang-ylang. Następnie powyższe przykryte zostają dość grubą warstwą pudru z odrobiną tytoniu, żeby ostatecznie ustąpić miejsca przypudrowanej skórze i sporej dawce cybetu, który w bazie, w połączeniu z drzewnym akordem, zdaje się dominować. Zapach jest raczej bliskoskórny, ale długotrwały.

Feb
20
2013
gardenia
gardenia

Bal w Wersalu...
Nie wiem,jak zabrać się do opisu tego pachnidła.Tak-ta nazwa-pachnidło świetnie tu pasuje!
Są takie perfumy,które trudno mi opisać...Wolałabym delektować się nimi,kosztować ich z niekłamaną przyjemnoscia,niz recenzować,z obawy,że nie będę w stanie oddać ich atmosfery i obrazów,które we mnie wzbudzają.
Spróbuję jednakże,może choć trochę uda mi sie przybliżyć ich klimat.
Już po pierwszej aplikacji czuc w tym pachnidle siłę i staromodność,dla mniej wtajemniczonych "baciowatość".Ależ ja bym dużo dała,żeby moja babcia tak pachniała!Widzę ją jako Jeanne Moreau-arystokratkę ze starego rodu,z dumnie podniesioną głową,władczą i nieprzystępną.
Ja odczuwam "Bal a Versailles"jaką niesamowicie ciepłą pudrowość,taką parującą,jak rozgrzana skóra tuż po kapieli w wielkiej miedzianej bani,wszędzie białe lniane płótna,jakich kiedyś używano do kapieli i które znam ze starych obrazów,zresztą kolorystyka podobna,jak na starych olejnych obrazach -gra półcieni,ciemne zielonkawe odcienie starego złota.
Bal w wersalu roztacza też zapach ziół,kwiatów,raczej duszących,suchych,jakby woskowanych,trochę egzotycznych,mięsistych,ale doskonale wymieszanych z pozostałymi tajemniczymi ingrediencjami.Troszkę tu czuć skóry zwierza,ale takiej z włosiem,na której można by się położyć po kapieli w świetle płonącego otwartego kominka...Trochę tez tu miodowej słodyczy,może to wanilia,ale ta czarna,oleista laska wanilii,nie waniliowy deserek.
Jestem pod dużym wrażeniem tego zapachu,który za każdym razem wprowadza mnie do francuskiego pałacu z epoki Napoleońskiej,czuję się nie jak na Balu w Wersalu,ale jak kochanica Francuza,przygotowujaca się na sekretne spotkanie z wyczekiwanym kochankiem.Swiece płoną,stare mury sa cichym obserwatorem,a z dala słychać już tupot konia.
Polecam testy,ale ostrzegam,to zapach wysokiego ryzyka-albo pokochasz,albo stwierdzisz-ble-a co to takiego!
Dziękuję blueberry za możliwość przetestowania:)

Jan
03
2013
blueberry
blueberry

Woda toaletowa, której recenzji nie jestem w stanie napisać "dwoma rękoma"- legendarny Bal w Wersalu ma tę niesamowitą właściwość, że jeśli już trafi w twój gust, to nie da ci spokoju, nie pozwoli uwolnić się i zmusi do ciągłego wwąchiwania się w nadgarstek, co niniejszym ze mną uczynił, a pisanie jedną ręką na klawiaturze jest ekhm... średnio wygodne;)

Oldskulowy, ale nie aż tak, że nie dałoby się go nosić w dzisiejszych czasach bez popadania w groteskowość, chociaż udźwignięcie go wymaga pewnego treningu, albo po prostu... czystej, bezwarunkowej miłości.
Animalny, ale jakże przyjemnie dla zmysłów! Cywet, tona piżma, ambra i skóra idealnie zrównoważone, bez nieprzyjemnych dla mego nosa przegięć fizjologicznych.
Zapach bogato naładowany nutami od kwiatowo-cytrusowego otwarcia (pudrowa cytryna i bergamota oraz skóra od razu przeze mnie wyłapana, choć ponoć gdzieś w głębi siedząca, brzmią troszkę jak te w Habit Rouge) trwającego dobrą godzinę, przez drzewno-zwierzęce, następnie balsamiczno-żywiczne oraz ostatecznie w późnym drajdałnie ;) jakieś słodko-słone akcenty, pobudzające moje ślinianki do intensywnej pracy. BaV jest pudrowy i oleisty zarazem. Miłośnicy klasyki mogą się taką odurzającą kompozycją zachwycić, ale nawet im nie polecam zakupu w ciemno. Nie wiem kto kogo wybiera - czy użytkownik perfumy, czy to one użytkownika, w każdym razie ja szczęśliwie się z nimi zgrywam.

Vanderbilt+Habit Rouge EDT+Joop Femme+Rochas Femme to perfumy przewijające się w mojej głowie kiedy noszę Bal, oczywiście nie na balu. Wbrew nazwie, nie wyobrażam sobie tej wody na taką okazję - jest to raczej zapach wysoce buduarowy, intymny, zmysłowy, wprost idealny na bliskie spotkania trzeciego stopnia, lub samotną olfaktoryczną ucztę, a nie salonowe potańcówki z kotylionami w sukniach i frakach oraz kwestą charytatywną w przerwie między walcem angielskim a fokstrotem.

Perfumy zamknięto w dość ładnym, "epokowo" wyglądającym z daleka flakonie, który mocno traci przy bliższym poznaniu - jest bowiem kiczowaty na miarę odpustowych dewocjonaliów wytworzonych naprędce wyłącznie dla szybkiej kasy, ale nawet gdyby sprzedawano jego zawartość "na wagę", nalewając ją chochlą z beczki do słoików typu twist przynoszonych przez klientów, ja ustawiłabym się pierwsza w kolejce, bo w przypadku perfum rządzi mną zapach, a nie ich widok. Cieszy ich bardzo dobra trwałość, no i raczej nieoczekiwanie na mnie: umiarkowana projekcja.

Muszę przyznać, że śmieszyła mnie trochę niezdrowa egzaltacja pt. "OMG, BaV= MJ's signature scent" - zastanawiałam się czy nosił je podczas kręcenia "Thrillera" i co na to truposze ;), ale po namyśle stwierdzam, że bardziej pasowały do "Dirty Diana", "Give In To Me" oraz oczywiście "Bad" ;) I tak jak w owych piosenkach, tak i w tych perfumach niegrzeczności i nieprzyzwoitości tyle co kot napłakał, ale pewnej zmysłowości, emocji i genialnego wykonania w ramach swojego gatunku absolutnie nie można im odmówić. Ja dodatkowo odnajduję w nich nieodparty urok i tak sobie stukam jedną ręką w klawiaturę, a drugą, spryskaną BaV trzymam pod nosem, słysząc jak mąż szydzi, że czubek ze mnie pierwsza klasa ;)

Nov
06
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Jean Desprez Bal a Versailles, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Jean Desprez Bal a Versailles, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Bal a Versailles marki Jean Desprez. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Bal a Versailles marki Jean Desprez reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Molinard Habanita Guerlain Shalimar Chanel Coco Eau de Parfum Gres Cabochard Yves Saint Laurent Opium Lanvin Arpege Rochas Femme Rochas Guerlain Samsara Eau de Parfum Lancome Poeme Montale Chocolate Greedy Cartier Must de Cartier M. Micallef Gaiac Givenchy Ysatis Estée Lauder Knowing Parfum d`Empire Ambre Russe Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Kenzo Kenzo Jungle le Tigre Serge Lutens Ambre Sultan Guy Laroche Fidji L`Artisan Parfumeur Patchouli Patch

Advertisement

Popularne marki i zapachy: