Marki » F-H » aromatyczno - fougere « Grupy

Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn

Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 31
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 10 Miałem: 18 Chcę: 5

główne akordy
drzewny
aromatyczny
świeży korzenny
miodowy
słodki
kwiatowy
Zdjęcia
Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn Zdjęcia Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn Zdjęcia Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn Zdjęcia Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn Zdjęcia Boss Number One Hugo Boss dla mężczyzn Zdjęcia

Boss Number One marki Hugo Boss to aromatyczno - fougere perfumy dla mężczyzn. Boss Number One został wydany w 1985 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Pierre Wargnye. Nutami głowy są dzięgiel, zielone jabłko, jałowiec, bazylia, grejpfrut, kminek, bergamotka i cytryna; nutami serca są miód, lawenda, korzeń irysa, jaśmin, szałwia, konwalia, róża i geranium; nutami bazy są drzewo sandałowe, ambra, paczula, cynamon, piżmo, mech dębowy, cedr i tytoń.

Perfume rating: 3.38 out of 5 with 31 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Dzięgiel Zielone Jabłko Jałowiec Bazylia Grejpfrut Kminek Bergamotka Cytryna

Środkowe Nuty
Miód Lawenda Korzeń irysa Jaśmin Szałwia Konwalia Róża Geranium

Dolne Nuty
Drzewo sandałowe Ambra Paczula Cynamon Piżmo Mech dębowy Cedr Tytoń

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 1
 
duża 8
 
bardzo duża 3
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 2
 
duża 9
 
olbrzymia 1
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Boss Number One by Hugo Boss.

Ten zapach przypomina mi...  
Tenere
1 nie tak
La Nuit
1 nie tak
Lapidus Pour Homme
1 nie tak

Advertisement

Boss Number One Recenzje Perfum

Pinball Wizard
Pinball Wizard

Nie mam pojęcia jakie wonie roztacza niespłukana toaleta w agencji towarzyskiej, do której to odniesienie raczył przywołać @Kokos i mimo dość plastycznej wyobraźni nie będę zabiegał o zmianę tego stanu, wiem natomiast, że Hugo Ferdynand Boss kojarzy mi się przede wszystkim z projektowaniem i szyciem mundurów: czarnych dla SS, feldgrau dla Wehrmachtu oraz czarno-brązowych uniformów dla Hitlerjugend. Chociaż zmarł pod koniec lat 40-tych, a schedę po nim objęli potomkowie, którzy zreformowali profil firmy, lansując garnitury dla młodych mężczyzn, kosmetyki - produkowane dopiero od połowy lat 80-tych, nie zatarły (jak dla mnie) wcześniejszego „fetorku” rozniesionego po świecie przez herbertowych „łobuzów od historii”. Można by zapytać: ”A co ma piernik do wiatraka?” Otóż ma, gdyż moim zdaniem teraźniejszość jest zawsze wypadkową zjawisk i zdarzeń z przeszłości. Nie chcę przez to lansować tezy, że (idąc za ciosem) z tych samych powodów żywię ambiwalentne uczucia względem takich firm jak Porsche, Junkers, Volkswagen, czy (najbardziej chyba „zasłużony” w tym gronie i nie istniejący już koncern) IG Farben, bo przecież dla potrzeb wojennych pracował praktycznie cały ówczesny przemysł nazistowskiego państwa. Im ”odpuszczam”, to jakoś na mnie „nie działa”, zaś w przypadku perfum i owszem, gdyż mam do nich stosunek emocjonalny. Chcę nimi pachnieć, nosić je na sobie i być rozpoznawalnym dzięki nim, regulować nastrój u siebie i innych, przywoływać wspomnienia, marzyć. Z Bossem jakoś tego nie widzę i nie czuję.
Może dlatego właśnie Number One wydał mi się wyjątkowym śmierdzielem i był moim pierwszym i ostatnim jednocześnie zapachem tej marki. Nie wykluczam, że straciłem przez to być może wiele przyjemnych doznań, że inne produkty Bossa mogłyby mnie zachwycić. Jednakże kontakt z Number One to zbyt traumatyczne wspomnienie. Nie odmawiam mu złożoności i ogólnie solidnej konstrukcji, ale jak dla mnie to taka „teutońska” solidność, zupełnie jak w równym brzmieniu (żeby nie powiedzieć - marszowym) metalowej kapeli Rammstein. Czego oni tam na wtykali? Co powodowało u mnie tak silny „nosowstręt"? Przeglądając oficjalny wykaz ingrediencji, nie znajduję pośród nich niczego „podejrzanego”. Skąd więc u licha ta woń mocznika, która przebija się zdecydowanie przez cały czas (o zgrozo) dużej i bardzo trwałej projekcji? @Piotrek007 próbował już wcześniej poddać to analizie, ale tego typu podejście z góry skazane jest na porażkę. To trochę jak zabawa z kolorami – zielony z żółtym da niebieski, ale jego odcień będzie zależał od nasycenia barw wyjściowych. Cóż zatem wyjść może z mieszanki niemal kilkudziesięciu składników zapachowych? Mój nos podpowiada, że tym razem nic dobrego nie wyszło. No można coś takiego wydalać, ale żeby zaraz się tym nacierać? Co to, to nie. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie, nie jest moim marzeniem pachnieć szczynami. Zaiste – prawdziwa to wunderwaffe, spóźniona o kilkadziesiąt lat, ale o niezaprzeczalnie dużej sile rażenia.
Zasadniczo lubię aromaty z dekady lat 80-tych, ale w tym przypadku: „Nie ze mną te sztuczki Brunner!”
Kameraden! Róbcie to, co robicie najlepiej. Projektujcie i szyjcie ubrania. Mundury też się sprzedadzą, jest duży rynek zbytu na Wschodzie, a konkurencja w postaci sklepów myśliwskich nie powinna być dla Was wyzwaniem. Jednakże bardziej poprawne politycznie wydają się być obecnie burki.

Jan
11
2017
Archadam
Archadam

Miód? Niech Wam będzie że jest tu miód ale to nie aksamitny i łagodny miód rzepakowy a raczej gryczany, ostry i wytrawny. Zasadniczo na pierwszy plan wychodzi tu róża ale znowu nie ugładzona i słodka, tylko podana w sposób pikantny i ostry, zdecydowanie męski. Jest też wyczuwalna nuta drzewa sandałowego i czegoś żywicznego. Tytoń, mech i cała reszta bogatego składu, jeżeli jest, to przetrawiła się wzajemnie. Piżmo czyni ten zapach niemal zwierzęcym. Spójna i wielowymiarowa kompozycja. Projekcja duża, podobnie jak trwałość.

Podsumowując, nie jest to zapach dla miłośników młodzieżowych, metroseksualnych, plastikowych sztabek złota od Paco Rabanne. Nie jest to też zapach dla eleganckiego biznesmena w dobrze skrojonym garniturze. To taki zapach dla romantycznego intelektualisty ale cholernie męskiego;) Mój numer jeden wśród Hogo Boss!

Nov
03
2016
Kokos ;)
Kokos ;)

Mała osiedlowa drogeria, dzień jak co dzień. Uwagę przykuł flakonik Boss Number One. Spodziewałem się typowego casualowca, zresztą do czego przyzwyczaiła mnie ta marka. Otwarcie wali po mordzie wonią moczu i uryny. Coś a'la niespłukana toaleta w agencji towarzyskiej. Dalej zapach robi się mydlano-brudny. Wychodzi cała masa zwierzęcego piżma, które po wymieszaniu z ciągle mocno wyczuwalną nutką cywetu tworzy mieszankę iście zabójczą. Po kilku dobrych godzinach zapach się lekko uspokaja. Wychodzi sandałowiec i miód, tworząc erotycznie otulającą dziką aurę.
Nawet mnie fana starych mocnych szyprów i dobrych foguere, te perfumy zwaliły z nóg. Rekomendacja ? Urząd ZUS-u, lub komisja lekarska. Wszyscy będą się ciebie przynajmniej bać :D Jak zamierzasz mieć wolne miejsce w autobusie to już wiesz czego użyć ;) Tak pachnie prawdziwy samiec, po stosunku ze swoją drapieżną samicą. Klasyka lat 80.

Aug
25
2015
aegon
aegon

Świat 80-tych lat. Jest to zapach wnętrza Mercedesa W124, którym przyjechał wujek z RFN-u, pewnego letniego dnia
pod koniec lat 80-tych. Jest to zapach chromowanych klamek, skórzanej tapicerki, drewnianych wykończeń i solidnych
tworzyw deski rozdzielczej. Jest to zapach innego świata, który nagle stanął na moim podwórku i uruchomił proces, począwszy od receptorów węchowych skończywszy w mózgu. A mózg przez dziesięciolecia trzymał go w swej szufladzie podświadomości i kiedy po latach znów go poczuł, nastąpiła projekcja tamtych chwil. Tak to już jest, że gdy jesteś małym dzieciakiem zapach chłoniesz ze zdwojoną siłą i późniejsze skojarzenia są nierozerwalnie łączone z przeżytą sytuacją. Tak go zapamiętałem i chociaż tamten świat odszedł wraz z Mercedesem W124, to Number One trzyma się dzielnie. Głównie dzięki niebywałej i ponadczasowej konstrukcji, gdyż od pierwszego "spojrzenia mu w oczy" wiadomo, że pochodzi z czasów, gdy nie tylko dział marketingu stanowił, jaki produkt i w jakiej konfiguracji wypuścić na rynek.
W chwili obecnej praktycznie nieobecny w przestrzeni publicznej. Zdaje się, że ze względu na niemodny image. Wiem jednak, że są tacy, którzy mają w domach kapliczki, a w nich zamknięte w szklanych flakonach wonne wspomnienia, uwalniane co jakiś czas jak dżinn z butelki. Wśród tych wspomnień na pewno jest Number One...Śmiało więc, wyjdźcie z domowych zaciszy i wnieście trochę oldschoolowego przepychu i finezji do tego "smutnego jak p.... miasta", czas na "coming out"...;)
Podsumowując: Kwintesencja kwiatowej męskości lat 80-tych.I jakby powiedział Marek Niedźwiecki: "Number One bez zmian"... i to od 30 lat.

Dec
16
2014
Piotrek007
Piotrek007

Nie wiem dlaczego, ale pierwsza aplikacja i idące za nią 30 min to dla mnie zapach moczu... Coś wydaje mi się, że tytoń,miód i mech są tak dziwnie połączone, że w rezultacie czuję coś na miarę cywetu!!
Kiedy dziwny i mało przyjemny dla mojego nosa początek znika, czuję sporo piżma, mchu, szczyptę cynamonu. ONE przez dość długi okres (4h) w ogóle się nie zmienia, później jednak dochodzi lekko kwaśna cytryna (niestety ta chemia z odświeżaczy :( ), drzewo sandałowe i spooooro miodu. Pod sam koniec czuję nuty drzewne z wyraźnym cedrem na czele.

No cóż, na pewno nie jest to moja bajka. Po chwili przyzwyczajam się do tego zapachu i nawet w pewien sposób jest on dla mnie przyjemny, jednak nigdy bym nie wyszedł na spotkanie mając go na sobie. Nie polecę go również starszym kolegom, gdyż na rynku jest znacznie więcej porządnych klasyków a ten zaliczam niestety do przeciętnych.

Trwałość spora, około 8h. Jeśli chodzi o projekcje to przez ok. 6h jest duża, potem powolutku się wycofuje.

Jul
30
2014
EJo
EJo

Och, Number One to zapach przenoszący mnie w odległą przeszłość. Moja pierwsza WIELKA miłość nim pachniała. Żaden inny zapach męski nie wywołuje we mnie tak ogromnych emocji w poszukiwaniu straconego czasu... Poznam go na końcu świata - woń cudnego tytoniu i miodu oplecione świeżością cytryny i miękkością piżma, bardzo charakterystyczne, bardzo męskie, bardzo działające na wyobraźnię. Prawdę mówiąc są dla mnie jak wabik, na szczęście niewielu mężczyzn dzisiaj nim pachnie ; D

Feb
05
2014
arturovittorio
arturovittorio

Wspaniała, bogata, wielowymiarowa kompozycja, niezwykle trudna do opisania. Najkrócej można by ją określić jako słodko-gorzką. Wiele bardzo zróżnicowanych składników zapewnia moc nieopisanych wrażeń. Akcenty zielone z kwiatowymi, korzenne z tytoniowymi, cytrusowe z miodowymi... Prawdziwy zawrót głowy! Z pewnością nie dla każdego, gdyż zapach to bardzo oryginalny, wymagający, ale przez to trudny. Jego męskość, zatrącająca właściwie o samczość, jest obezwładniająca. Na mojej skórze w zapachu pobrzmiewa delikatna nuta przypominająca pot – może to efekt połączenia tytoniu, kwiatów, miodu i cytrusów. Kupuję to bez zastrzeżeń, ponieważ lubię takie nietuzinkowe efekty. Bezsprzecznie jedno z arcydzieł sztuki perfumeryjnej lat 80. ubiegłego wieku, wg mnie jedyna propozycja Bossa godna uwagi. Na pewno warte polecenia, bo takich perfum już od dawna się nie produkuje. Dla niektórych będzie to bezdyskusyjnie Number One! Jeśli o mnie chodzi, na pewno bardzo wysoka lokata, mieszcząca się co najmniej w top 10. Dla poszukujących ryzykantów, eleganckich, choć nie sztywnych, i zawsze domytych.

Feb
05
2014
Lincoln
Lincoln

No.1 przenosi mnie w lata 80-te, do ekskluzywnego gabinetu na szczycie biurowca, oświetlonego popołudniowym, letnim słońcem. Atmosfera pracy powoli ustaje, a pracujący w nim dżentelmen odpoczywa, rozmyślając i patrząc przed siebie na bezchmurne niebo, słuchając z płyty winylowej ZZ Top "Rough Boy".

Jeśli ktoś nie poznał tego klasyka, to powyższy opis powinien mu przybliżyć wyobrażenie na jego temat. ;)

Oczywiście jeden z najlepszych zapachów z tamtej ery. Flagowy przedstawiciel męskiej perfumerii spod znaku 80's, notabene nie posiadający typowo niedzisiejszych akcentów. Dystyngowany, nieco balsamiczny, elegancki i bardzo przyjazny. Negatywne opinie, mówiące o "woni dla emerytów" wydawane przez osobników gustujących w najnowszych wypustach HB świadczą o niestety przemijającej erze mężczyzn z krwi i kości.

Jan
18
2014
pawelota
pawelota

Jedyny zapach od Hugo Boss, który nie trąci pretensjonalnie i nijako. Niedzisiejszy, lecz piękny z charakterem. Cudowne nuty zwierzęce (cywet)i potęga mocy. Bardzo podobny do Tenere Paco Rabanne i Kouros YSL. Możecie mówić, że pachnie dziadem. W jego przypadku to zaleta. W tym zapachu została zachowana cienka granica pomiędzy zapachem doskonałym, a tandetą przeładowaną nadmiarem składników. Większość odbiorców go znienawidzi za jego spocony, zwierzęcy charakter. Dla mnie bomba. Wiem ,że nie jest z tego świata. To i dobrze, bo współczesny świat perfum to tragedia.

May
27
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Sponsored offers:

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Hugo Boss Boss Number One, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Hugo Boss Boss Number One, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Boss Number One marki Hugo Boss. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Boss Number One marki Hugo Boss reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Yves Saint Laurent Kouros Bentley Bentley for Men Intense Chanel Antaeus Salvador Dali Salvador Dali Pour Homme Oscar de la Renta Oscar de la Renta Pour Lui Yves Saint Laurent Rive Gauche pour Homme Loewe Loewe 7 Emanuel Ungaro Ungaro pour L'Homme III Ralph Lauren Polo Guerlain Guerlain L'Homme L'Eau Boisée Hermes Terre d'Hermes Givenchy Givenchy Gentleman Montale Full Incense Gucci Gucci pour Homme Christian Dior Fahrenheit Chanel Egoiste Davidoff Zino Davidoff Cacharel Cacharel Pour Homme Aramis Aramis Gucci Envy for Men

Advertisement

Popularne marki i zapachy: