Marki » F-H » szyprowo - owocowe « Grupy

Mitsouko Eau de Toilette Guerlain dla kobiet

Mitsouko Eau de Toilette Guerlain dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 79
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 36 Miałem: 23 Chcę: 37

główne akordy
drzewny
ciepły korzenny
ziemisty
cytrusowy
aromatyczny
Zdjęcia
Mitsouko Eau de Toilette Guerlain dla kobiet Zdjęcia Mitsouko Eau de Toilette Guerlain dla kobiet Zdjęcia Mitsouko Eau de Toilette Guerlain dla kobiet Zdjęcia

Mitsouko Eau de Toilette marki Guerlain to szyprowo - owocowe perfumy dla kobiet. Mitsouko Eau de Toilette został wydany w 1919 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Jacques Guerlain. Nutami głowy są cytrusy, jaśmin, bergamotka i róża; nutami serca są bez, brzoskwinia, jaśmin, ylang-ylang i róża; nutami bazy są przyprawy, ambra, cynamon, mech dębowy i wetyweria.

Perfume rating: 3.39 out of 5 with 79 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Cytrusy Jaśmin Bergamotka Róża

Środkowe Nuty
Bez Brzoskwinia Jaśmin Ylang-ylang Róża

Dolne Nuty
Przyprawy Ambra Cynamon mech dębowy Wetyweria

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 1
 
słaba 0
 
przeciętna 6
 
duża 11
 
bardzo duża 5
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 3
 
przeciętna 6
 
duża 11
 
olbrzymia 1
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Mitsouko Eau de Toilette by Guerlain.

Ten zapach przypomina mi...  
Jubilation for Women
5 nie tak
Femme Rochas
2 nie tak
L'Air du Temps
1 nie tak

Advertisement

Mitsouko Eau de Toilette Recenzje Perfum

Nan
Nan

Mitsouko są odpowiedzialne za moją perfumową manię, a w szczególności za miłość do marki Guerlain. Był to pierwszy ich zapach jaki poznałam jako mała dziewczynka i pierwsze moje zetknięcie z prawdziwą, wielką sztuką perfumeryjną, której ten zapach jest przykładem. Moja Mama dostała kiedyś firmową próbkę od przyjaciółki, zawartość zużyła, a ja zostałam obdarowana pustą fiolką, która umieszczona pieczołowicie wśród moich skarbów, pachniała jeszcze z górą 15 lat, wciąż tak samo odurzająco, wciąż tak samo pięknie.

Mitsouko to zapach abstrakcyjny, zapach innej epoki, gdy kobiety nosiły jedne perfumy przez całe swoje życie i nikt nie zastanawiał się, czy to zapach dla panny na wydaniu, czy dla "starej baby", na dzień czy na wieczór. Perfumy były mocne, trwałe, zlewały się z osobą noszącej je kobiety. Mitsouko to dla mnie kobiecość wcielona, kobiecość ze wszystkimi jej konsekwencjami, bezwstydnie fizjologiczna.

Dla obecnych nosów, nieprzyzwyczajonych do woni składających się z więcej niż kilku nut i mocniejszych od truskawkowego kompotu z odrobiną wanilii jest to zapach wybitnie trudny, być może najtrudniejszy ze wszystkich klasycznych guerlainów. Z Mitsouko znamy się od lat przeszło 30-tu, a dopiero kilka lat temu byłam w stanie zaprzyjaźnić się z nią na dobre i nosić, gdy tego zapragnę. Wcześniej było z tym bardzo różnie. Na szczęście jakość perfum pozwala na bezproblemowy powrót nawet do butelki zapomnianej na 10 lat - jest może tylko odrobinę słabsza, ale poza tym wciąż jest tą samą Mitsouko - Kobietą przez duże K.

Jan
05
2016
chjena
chjena

Guerlain nie jest marką dla mnie. Mogę testować ich wiekowe kompozycje, dopowiadać historię ich powstania, doszukiwać się inspiracji i łamać ręce za dobrymi czasami, które już nie wrócą, ale nie dam rady unieść tych zapachów ani w ciągu dnia, ani wieczorem.

Przy Mitsouko ciężko uciec mi od porównań z L'Heure Bleue, poczynając od takiego samego flakonu, poprzez owocowe wnętrze w sosie retro, a na tej samej dekadzie powstania kończąc. Podczas gdy L'Heure Bleue jest kremowe, słodsze, bardziej przystępne, Mitsouko to kompletne szaleństwo. Teoria Rousseau zamknięta w butelce, powrót na łono natury, do mchu, brzoskwiń i specyficznego, słonego aromatu wysuszonego już siana. Z drugiej strony tylko prawdziwa elegantka będzie potrafiła dopasować te perfumy do swojego wizerunku, na mój nos wymagają one co najmniej kapelusza, parasolki od słońca i ozdobnych rękawiczek. Z czasem łągodnieje, dopuszczając do głosu coraz więcej kwiatów, w tym bez - początkowo myślałam, że nie sposób wkomponować go w tę słoność, a jednak!

Mitsouko to zbyt wymagające pachnidło, jak dla mnie. Nie przepadam za zapachami, do których muszę kompletować osobną garderobę, by sprostać wizerunkowi, który dopełniają. Nie twierdzę jednak, że nie byłoby miło poczuć stuletniego Guerlaina czasem na ulicy...

Nov
26
2015
Shirley
Shirley

Pachnie retro, bardzo retro, ale wcale nie jest to taki delikatny zapach, jak tu niektórzy piszą. Od razu zazanaczam, że piszę o wersji EDT. Są delikatne i kobiece, lekko słonawe, ale jedna rzecz w tym zapachu działa na mnie, koniarę zupełnie, rozbrajająco. Pachną łąką. Nie potrafię tego opisać inaczej. Są świeże w niebanalny sposób, lekko mydlane i zupełnie trawiaste. Tak pachnie lato, rozgrzana skóra i właśnie łąka, ze świeżutko skoszonym sianem. Pachną dla mnie bardzo pociągająco, być może ze względu na bez, który po prostu uwielbiam. Są jendocześnie trudne, bo niejednoznaczne, i bardzo naturalne, co jest dla mnie bardzo na plus, ale zupełnie serio: z czymś tak zaskakującym rzadko się spotykam.
Tak powinna pachnieć nimfa, prawdziwa, łąkowa/ leśno łąkowa wróżka, szalejąca z kwiatami w rozwianych włosach :)

Dec
18
2013
karolkowa
karolkowa

Posiadam wodę perfumowaną. Na początku zapach jest bardzo gorzki, gdy pierwszy raz rozpyliłam Mitsouko na nadgarstek aż mnie odrzuciło.
Dopiero gdy użyłam Mitsouko globalnie poczułam magię tych perfum. Zapach otula nosiciela,balansuje na granicy słodkiego i gorzkiego smaku (zapachu), wyraźnie wyczuwam cynamon i brzoskwinię oraz oczywiście mech dębowy. Na mojej skórze nie robi się kwaśny, jest miękki i przytulny do samego końca. Wyjątkowo kobiecy zapach choć nie jest piękny w potocznym tego słowa znaczeniu.

Nov
26
2013
Dakini
Dakini

No i przetestowałam wreszcie ten intrygujący mnie od dawna zapach. W trakcie pobytu wakacyjnego. Co ciekawe, bez trudu można go spotkać w miejskich perfumeriach Słowenii i Włoch. Podobnie zresztą jak Hot Couture Givenchy czy Estée Lauder Knowing i Estee. Tak zwyczajnie stoją sobie na półkach.
Mitsouko edp ma piękny początek.
Bogaty, wytrawny szypr. Kusi i wdzięczy się do poznającego go użytkownika. Pokazuje różne oblicza, od ziołowego, przyprawionego cynamonem, do nieco bardziej kwiatowego. Niestety później na mojej skórze zaczyna pojawiać się coś kwaśnego, co jest nie do zniesienia i kojarzy mi się ze starszą panią, która nieco zaszalała i bez wyczucia skropiła się Być Może (chociaż Być Może na mnie ładnie się rozwija).
Mitsouko mogłabym nosić jedynie na ubraniu. Moja skóra kompletnie sobie z nim nie radzi. A szkoda, bo to taki interesujący zapach... :( Może woda toaletowa będzie bardziej przyjazna.

Jul
23
2013
MayaMarie
MayaMarie

Najnowsza wersja EDT:

Delikatny, retro zapach. Suchy, taki dym-oddech dawnych czasów rozrzedzony w powietrzu. Fascynujące ziołowo-drewniane otwarcie - zupełnie jakby jakieś stare, omszałe drzwi od dworku się otwierały, obiecując odkrycie pradawnej tajemnicy. Prosty, nienachalny, niby bliskoskórny, a jednak ogonowy. Przestaję go czuć dość szybko, natomiast inni-wąchając mnie - czują wyraźnie. Trwa cały dzień, ale później już tylko przy skórze. Rzadki, dziwnie "szczupły" w porównaniu z EDP, skupiony w sobie, nie chcący się otworzyć, jakby naprawdę trzymał jakąś tajemnicę której nigdy nie wyjawi. W bazie, zwłaszcza pod wpływem ciepła - robi się... ciepły, brzoskwiniowo-cielesny, czasami niestety za dużo potu wychodzi i nie lubię go wtedy-albo: uczę się lubić. Bardziej drzewny od EDP, bardziej tajemniczy, ale też o wiele słabszy. Moim zdaniem nie oddaje duszy perfum-legendy Guerlaina. Spotkałam się z dwiema ocenami EDT: jedni uważają ją za marny cień EDP, jej ugrzecznioną wersję, a inni wręcz przeciwnie: za wyostrzoną, bardziej szaloną w tym wyostrzeniu i nieprzyjemności odmianę Mitsouko. Dla mnie jest zdecydowanie subtelniejsza, choć uboższa, dużo uboższa od EDP, a przy tym mniej słodka, może dlatego właśnie ostrzejsza.

Wersja EDT z 1995 roku:

Wyczuwam zdecydowanie więcej owoców (lub owocu) niż w tej zupełnie nowej EDT, ale może dlatego, że tą najnowszą testowałam tylko z próbek, czasem pewnie nuty wtedy umykają. Zapach jest głębszy niż dzisiejsza wersja, ma przede wszystkim przepiękne otwarcie.

Ogółem, w EDT przeplatają się akcenty łóżkowo-pościelowe, miękkie, z akcentami twardymi, drewniano-zwierzęcymi. Wybrzmiewają raz jedne raz drugie, nigdy razem.

Współczesna wersja EDP:

Prawdziwe bogactwo doznań. W otwarciu zakurzone cytrsusy. Szkoda, że czasem takie sztuczne. Później... mnóstwo przeplatających się wątków. Z jednej strony mokre gałązki drewna, z drugiej - przeraźliwie wysuszone drewno, trochę dzikości, zwierzęcości - może się kojarzyć z futrem jakiejś starszej elegantki, ale też z milusim futerkiem kocim. W tle jakaś słodycz, owoce, czasami różyczki! Jednak sam zapach słodki nie jest (choć dużo słodszy niż EDT), czasem pojawi się jakaś intymna nuta, czasem skóra i przyprawy. Fascynujące połączenie ciężkości i lekkości, subtelności (ale bez uroku-dziewczęcości) z pewnością siebie. Idealnie zjednoczona dzikość i zwierzęcość z retro elegancją i szykiem. Niesamowity zapach. Niestety, nie mogłam znieść nut bazowych, które na mnie pachniały jak przepocony sweter. Nie wiem, czy taki miał być efekt, czy moja skóra tak kwasiła tę bazę. Dopiero po polaniu gorącą wodą pachniało to w miarę dobrze - cieleśnie, erotycznie, zachęcająco. Widać Mitsouko to zapach dla osób o gorącej krwi - albo na lato. Ja zwykle mam nieco obniżoną temperaturę ciała, może stąd nieciekawy rozwój zapachu. Przy pierwszych testach bardzo oleista, przy każdym kolejnym - bardzo sucha.

Początkowo poznałam próbkowo EDT i zachwyciła innością, delikatnością, milutkim retro. Potem nabyłam flakon EDP, która początkowo onieśmieliła i kilka tygodni zajęło mi oswojenie i odkrywanie elementów - a jest tam co odkrywać, wierzę, że jeszcze wiele razy Mitsouko mogła mnie zaskoczyć. Całość jednak nie do końca moja, "za duża" jak dla mnie, no i ta nieszczęsna baza - w żadnych innych perfumach mi tak nie przeszkadzała... Odsprzedałam, nowa właścicielka szczęśliwa, a ja nabyłam EDT.

Mitsouko EDP nie zdobi, ale dodaje siły, wypełnia luki. Nie stajemy się od razu eksapansywnie emanujące pewnością siebie, ale ta siła wynika ze skupienia, dopełnienia siebie zapachem, spokojnego bycia sobą - tak po prostu.

Mitsouko EDT jest spokojniejsza, moim zdaniem intymna, nie do wyruszania do pracy czy na podbój świata, a na miłe spotkania np. z ukochanym.

W obu wersjach idealnie, pięknie łączy się ze skórą. (Dodam, że obie wersje podobały się mojemu narzeczonemu, bardziej EDT, które sam z siebie bardzo entuzjastycznie komentował, jak żaden inny mój zapach, poza Angelem. EDP określił jako kadzidełka).

Mitsouko EDT to szczupła, wdzięczna, choć niekoniecznie piękna retro panienka z dobrego domu, która lubi biegać w deszczu. (I tak! Skojarzenia z kochaniem się w drewnianym domku, o których tyle się naczytałam, są jak najbardziej na miejscu)

Mitsouko EDP to bezwiekowa "czarownica" - kobieta z dużą mocą, ma nieco surowe rysy twarzy, ale jest przy tym piękna, elegancka, a zarazem pełna pierwotnej, dzikiej siły. Gorące uczucia połączone z powściągliwością.

A czasem obie wersje to tylko zapach starych książek albo duży, szary kot przechadzający się po lesie.

Przepięny flakon i nazwa.

Pozycja obowiązkowa do testów dla każdego perfumoholika.

Jul
13
2013
lady Vader
lady Vader

O Mitsouko napisano już chyba wszystko. Od siebie mogę dodać, że jest to jeden z najbardziej fascynujących zapachów, jakie znam.

Wyczuwam w nim lekką nutę świeżego drewna, mydła, ale takiego raczej staroświeckiego i przede wszystkim specyficzną kwaśność, która kojarzy mi się z zapachem kobiecego ciała - ciała niedawno umytego, które jednak już zdążyło się lekko spocić i to bynajmniej nie w trakcie ciężkiej pracy, a dużo przyjemniejszej czynności...

Najbardziej intymny zapach, jaki znam - dla mnie te perfumy to seks w płynie - wręcz nieprzyzwoite.

Znam tylko wodę toaletową, marzę o poznaniu ekstraktu i edp.

Jun
17
2013
gardenia
gardenia

Oceniam teraz wersję wody perfumowanej Mitsouko i jestem dość mocno zaskoczona. Osobiście wyczuwam bardzo dużą róznicę do wersji wody toaletowej.
Nie będę wnikać w opis poszczególnych składników, jest ich bardzo dużo, spróbuję oddać moje ogólne wrażenia.
Skojarzenia z chlebem, takim "komiśniakiem" nasuwają mi się cały czas. Ale mi to nie przeszkadza. Zawsze lubiłam ten zapach. Jednakże, gdy wwąchuję się intensywniej, wyczuwam świeżość, taką miękką podbitą skórką brzoskwiniową, mchem i przyprawami orientalnymi. Nadal jestem pod wrażeniem tego, w moim odczuciu niesamowicie uniwersalnego zapachu. Bo pachnie niby miękko, przymilnie, a jednak jest lekko "koloński", odświeżający, niby jest męski, a ma w sobie tyle kobiecości, orientalnych pobrzmiewań. Ale to orientalność dalekowschodnia, lekka, tajemnicza, ale klarowna.
Zupełnie rozumiem, że Mitsouko to trudny zapach. Mi bardzo się podoba. Wersja EDP jest bliższa memu sercu, bardziej miękka i orientalna. Polecam testy. Ciekawa przygoda!

Jun
04
2013
EJo
EJo

Oceniam wersję edp, kupioną pod wpływem chwili. Och, jakże ja jej nie polubiłam na początku, apteka w otwarciu powaliła mnie na łopatki i drapała w gardle a Mitsouko zawędrowała w najciemniejszy kąt szafki ;) Później jednak zaczęłyśmy się poznawać i warto było... Kapryśna jest i charakterna, potrafi mnie odurzyć miękkością i ciepłem dojrzałej brzoskwini leżącej na rozgrzanych deskach morskiego mola, ale niekiedy wychodzi z niej zapach spalonej gumy, czego znieść nie mogę - wiem jednak, iż to nie za jej sprawą, ale moją. Uwielbiam słoność, którą niesie połączoną ze słodkością owoców. W środkowych nutach dominuje nagrzana słońcem brzoskwinia i sucha, prześliczna róża - cały czas w połączeniu z lekką cierpkością bergamotki, która jednak ulatnia się ustępując miejsca przyprawom (jakim - wie tylko Guerlain) i lekkiemu tchnieniu jaśminu. A w bazie to, co kocham najbardziej - mech dębowy, ambra, nie męczący cynamon, cały czas brzoskwinia. Szypr nad szypry, majstersztyk. Klasa sama w sobie, wcale nie leciwa staruszka. Najbardziej wyrafinowane, zmienne, wywołujące przeciwstawne emocje perfumy, jakie poznałam. Nie dla wszystkich, co jak sądzę zupełnie Mitsouko nie przeszkadza ;))

Jan
28
2013
gardenia
gardenia

Mitsouko,"cóżeś Ty za Pani"albo i Pan,bo to dobry unisex.
Ciekawe,czy gdybym o tym zapachu tyle NIE wiedziała z przeróżnych komentarzy i historii perfum,no i że pochodzi z domu Guerlain,to czy też bym dała mu tyle szans...Za pierwszym niuchnieciem potwierdził się,a moze zasugerował mnie jeden komentarz:pachnie zaprawą murarską,klejem itp...Ale ok,jak na klej,czy zaprawę pachnie nieżle,znam gorsze,a poza tym to taka legenda,staroć,a ja bardzo lubię starocie.Coś mnie jednak w tym zapachu zaintrygowało,bo postanowiłam się nie poddawać.Dałam Mitsouko i sobie jeszcze z 2,3 szanse...Po testach w perfumerii nadal było słabo,ale już tak,że z przyjemnoscią przyjęłam propozycję otrzymania odlewki.I to był moment przełomowy w "naszym związku";).Kliknęło,poczułam zapach kwiatów-trochę róży,owoców- brzoskwinia,ale raczej ta mechata skórka,mchu,przypraw-głównie cynamon,ambry i wiele wiele tajemniczych,niezbadanych nut,które ciągle mnie zaskakują i które ciagle odbieram na nowo.Po prostu zachwyt nad ciekawą i oryginalną kompozycją,znalazłam w końcu w Mitsouko ten czar,niby lekkość i klarownośc,zero słodyczy i przymilności,a jednak tajemniczość,miękkość i niesamowitą dwoistość.
Dziś spod zasłony moich pierwszych dziwacznych skojarzeń,odczuwam Mitsouko jako perfumy na każdą okazję,na wieczór,rano,imprezę,na rower i motocykl,na bal,na zły humor i na...kaca,bo Mitsouko ma dla mnie dziwną trzeżwość,jakby stawiała mnie do pionu i mówiła,nie "ciaćkaj się",liczą sie przecież konkrety ;)
Opisuję wersję sprzed 2 lat.Ta bardzo mi się podoba:)

Nov
07
2012
kpnz
kpnz

Niezwyle enigmatyczny klasyk, trudny do rozgryzienia. Szypr na miarę kompozycji takich jak Chanel No 5, czy Jubilation 25. Przeważa w nim nuta drzewna, mech dębowy - mój ulubiony składnik drzewny obok cedru i kaszmiru. Całość bardzo tajemnicza, orientalna, ale nieprzesłodzona. Gorzko-słono-słodka. Do zjedzenia.

Apr
22
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Guerlain Mitsouko Eau de Toilette, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Guerlain Mitsouko Eau de Toilette, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Mitsouko Eau de Toilette marki Guerlain. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Mitsouko Eau de Toilette marki Guerlain reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Rochas Femme Rochas Guerlain Shalimar Clinique Aromatics Elixir Molinard Habanita Chanel Chanel N°5 Sisley Soir de Lune Chanel Chanel No 19 Eau de Parfum Chanel Coco Eau de Parfum Yves Saint Laurent Yvresse (Champagne) Cartier Le Baiser Du Dragon Christian Dior Poison Lanvin Arpege Yves Saint Laurent Opium Calvin Klein Obsession Hermes Elixir des Merveilles Hermes 24 Faubourg Guerlain Shalimar Parfum Initial Hermes Eau des Merveilles Serge Lutens Feminite du Bois Tom Ford Sahara Noir

Advertisement

Popularne marki i zapachy: