Marki » F-H » orientalno - kwiatowe « Grupy

L'Heure Bleue Guerlain dla kobiet

L'Heure Bleue Guerlain dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 58
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 30 Miałem: 13 Chcę: 51

główne akordy
kwiatowy
pudrowy
drzewny
ciepły korzenny
aromatyczny
Zdjęcia
L'Heure Bleue Guerlain dla kobiet Zdjęcia L'Heure Bleue Guerlain dla kobiet Zdjęcia L'Heure Bleue Guerlain dla kobiet Zdjęcia L'Heure Bleue Guerlain dla kobiet Zdjęcia

L'Heure Bleue marki Guerlain to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. L'Heure Bleue został wydany w 1912 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Jacques Guerlain. Nutami głowy są anyż, kolendra, neroli, bergamotka i cytryna; nutami serca są goździk (roślina), orchidea, jaśmin, goździk (przyprawa), neroli, heliotrop, ylang-ylang, róża bułgarska, fiołek i tuberoza; nutami bazy są irys, drzewo sandałowe, piżmo, benzoes, wanilia, wetyweria i fasolka tonka.

Perfume rating: 3.90 out of 5 with 58 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Anyż Kolendra Neroli Bergamotka Cytryna

Środkowe Nuty
Goździk (roślina) Orchidea Jaśmin Goździk (przyprawa) Neroli Heliotrop Ylang-ylang Róża bułgarska Fiołek Tuberoza

Dolne Nuty
Irys Drzewo sandałowe Piżmo Benzoes Wanilia Wetyweria Fasolka tonka

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 1
 
przeciętna 2
 
duża 11
 
bardzo duża 1
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 10
 
duża 6
 
olbrzymia 1
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about L'Heure Bleue by Guerlain.

Ten zapach przypomina mi...  
Esprit d’Oscar
8 nie tak
L`Origan
3 nie tak
L'Heure Bleue Eau de Toilette
1 nie tak
Poudre de Fleurs
1 nie tak
Scandal
0 nie tak

Advertisement

L'Heure Bleue Recenzje Perfum

Nan
Nan

Testując L’Heure Bleue jak należy – o zachodzie słońca, zupełnie nieoczekiwanie odkryłam w nim słodycz. Nigdy wcześniej nie myślałam tak o tym zapachu, zawsze wydawał mi się raczej wytrawny. Jednak nutki, które teraz tańczą dookoła mnie wyraźnie tchną pudrową i nieco orientalną słodyczą. Oczywiście zupełnie inną niż obecnie rozumiana, bo to słodycz zupełnie niejadalna. Podejrzewam, że to sprawka kwiatów, być może fiołka, a jeszcze bardziej jednej z postaci tego kwiatowego kameleona - irysa.

Testowałam ten zapach już wiele razy i zawsze zdumiewa mnie jego głębia i skomplikowana struktura. I to że ponadstuletni zapach może brzmieć tak współcześnie. Łagodność L’Heure Bleue nie przypomina innych wintydży jakie znam. Nie stawia kawy na ławę jak wiele z nich, nie dominuje przestrzeni, nie jest bezczelny i ekspansywny. Mimo to nie sposób go nie zauważyć. Jest jak kobieta ubrana z elegancką prostotą pośród przesadnie wystrojonych, obwieszonych biżuterią kobiet, które za wszelką cenę chcą przyćmić inne swym wyglądem i bogactwem. W porównaniu do Shalimara, Mitsouko czy Arpege jest to zapach wręcz skromny. Ale za tą pozorną łagodnością i skromnością kryje się niewysłowione, zupełnie magiczne piękno i wielka siła charakteru.

Gdy piszę te słowa nad światem właśnie zapada czarodziejska błękitna godzina, chociaż o nadbużańskich zachodach słońca trudno powiedzieć, by były błękitne, bo mienią się wszystkimi kolorami tęczy, a najwięcej w nich różu, pomarańczu i złota. Od lat oglądam ten spektakl i za każdym razem jest inny, zawsze urzekający i tak samo porywający. Podobnie jest z L’Heure Bleue, czarującym kolejne pokolenia od przeszło 100 lat. Jeśli ktoś jeszcze nie zna tego zapachu, powinien to nadrobić, choćby po to, by wzbogacić swą wiedzę o sztuce perfumiarskiej z czasów, gdy rzeczywiście była sztuką.

Uwaga techniczna: nie zawracajcie sobie głowy wersją EDT, która jest płaska, nietrwała i zupełnie nie oddaje sprawiedliwości dziełu Jacquesa Guerlaina. Dopiero EDP pokazuje piękno tych perfum i trwa wystarczająco długo, by zapach w pełni się rozwinął. Trudno mi sobie wyobrazić jak muszą pachnieć perfumy.

Sep
15
2016
kaktuska01
kaktuska01

Nad tym zapachem myślałam bardzo długo. Kusiła mnie obietnica pięknego pudru i kwiatów które w porze wieczornej zamykają swe kielichy i zasypiają w objęciach nocy. Oczywiście byłam również pełna obaw, jak to bywa przy zakupach w ciemno.
Bardzo pozytywne zaskoczenie. Początek przypomina mi zdecydowanie Shalimar za sprawą uderzenia cytrusów. Szczerze mówiąc te cytrusy już mi się "przejadly", bo Shalimara również mam. Potem zapach wędruje w kierunku Piątki. Cytrusy są mniej krzykliwe, ale nadal są i nadawaja ostrości. Później robi się pudrowo i słodko. Wyraźnie wyczuwam anyzek i goździk. I przez goździk właśnie ta faza przypomina mi Coco EDT. Mój nos najwidoczniej porównuje Niebieską godzinę do tego co już zna.
Czuję również zdecydowane podobieństwo do reszty dzieł Jacquesa Guerlaina. Ale to akurat żadne zaskoczenie. Całość jest bardzo aromatyczna i tak jak wcześniej wspomniałam słodka i pudrowa. Czuć również mydlaną nutę. Zdecydowanie irys jest tutaj głównym bohaterem. Baza bardzo podobna do shalimarowej. Wcale nie uważam też, że perfumy te są utrzymane w klimacie retro. Owszem są bardzo klasyczne ale na pewno nie staroswieckie. Zdecydowanie mniej cielesne od Shalimar i Mitsouko. Bardziej od nich przystępne. Po prostu dobry zapach. Flakon? Po prostu dzieło sztuki.

Jun
14
2016
esk10
esk10

Niestety mnie z tym zapachem nie po drodze.

Otwarcie jest zbyt staroświeckie - jak dla mnie oczywiście- choć pełne uznanie dla bogactwa i mistrzostwa. Później jest słodko , ciepło i przytulaśnie ale wtedy moja skora pochłania zapach prawie w całości, tak,że tylko wąchając nadgarstek coś czuję. Uciekła mi trwałośc , o ogonie nawet nie ma co marzyć, szkoda,że skóra zechlała mi cały zapach bu...

Apr
11
2016
esk10
esk10

Niestety mnie z tym zapachem nie po drodze.

Otwarcie jest zbyt staroświeckie - jak dla mnie oczywiście- choć pełne uznanie dla bogactwa i mistrzostwa. Później jest słodko , ciepło i przytulaśnie ale wtedy moja skora pochłania zapach prawie w całości, tak,że tylko wąchając nadgarstek coś czuję. Uciekła mi trwałośc , o ogonie nawet nie ma co marzyć, szkoda,że skóra zechlała mi cały zapach bu...

Apr
11
2016
chjena
chjena

Brigitte Bardot, oprócz wielu innych niezbyt ładnych cech charakteru, miała bardzo specyficzną przywarę: zmieniała mężczyzn jak rękawiczki. Tę miłosną dynamikę tłumaczyła panicznym lękiem przed byciem porzuconą i potrzebą nieustannej uwagi od aktualnego kochanka. Rzesze partnerów, znanych i skromnych, przewinęło się przez jej życie, ale jednemu pozostała długi czas wyjątkowo wierna: L'heure Bleue od Guerlaina.

L'Heure Bleue... U nas w kulturze językowej przyjęły się albo niebieskie migdały, albo czarna godzina i te dwa frazeologizmy miksują się w spojrzeniu BB, która od urodzenia cierpiała na ambliopię lewego oka. Schorzenie to nadawało jej twarzy wyraz zamyślenia, oderwania od rzeczywistości, melancholii... Życie też Bardotki nie oszczędziło - teoretycznie jako ikona europejskiego seksapilu nie powinna mieć żadnych zmartwień, jednak w rzeczywistości była to jedna ze smutniejszych postaci zeszłego wieku.

Mimo jej egoizmu, nadmiernego skupienia na powierzchowności i wysoce rozwiniętej zaborczości, nie sposób jej odmówić odświeżenia kina francuskiego, do którego wpuściła wreszcie naturalną nagość, wylansowania baletek na ulicy, cudownie dziecięcej bezczelności... tego idealnie wykreowanego wizerunku dopełnia ciągnąca się za aktorką pudrowa chmura ciężkich, wieczorowych perfum, niesamowicie seksownych i zwracających uwagę. Irys w buduarowym wydaniu, słodka wanilia z tonką, tradycyjny ylang-ylang, ostry anyż i goździki, miękki heliotrop... Kompozycja, którą udźwignie tylko świadoma swojej urody kobieta, a zwłaszcza nosząc ją za dnia. BB ze swoją nonszalancją mogła sobie na taką ekstrawagancję pozwolić - scena, w której tańczy mambo w "I Bóg stworzył kobietę" jest wręcz przesycona tym aromatem Guerlain...

Zastanawiam się, czy pozostała wierna temu zapachowi do dzisiaj, w końcu L'heure bleue w dalszym ciągu są produkowane. To byłoby doprawdy znamienne - kobieta, z którą tylko perfumy wytrzymały całe życie.

Aug
31
2015
Lizbet
Lizbet

Ponoć jest się albo L'Heure Bleue albo Mitsouko. Jeśli tak, to ja jestem zdocydowanie L'Heure Bleue. Co to są za perfumy!!! Piękne, bogate klasyczne! Jedyne, wspaniałe! I nie wiem, jakich jeszcze przymiotników z wykrzyknikami użyć, ale tak by można to ciągnąć.

Nie wiem, jak opisać ich zapach, to trochę jak usłyszeć orkiestrę i rozczłonkowywać ją na poszczególne instrumenty. Karkołomne zadanie. Jest to zapach nienowoczesny, ale z ogólną modą na zapachy przeszłości, która niedawno się pojawiła i odkurzaniem klasyków, w porównaniu z nimi L'Heure Bleue jest zaskakująco nowoczesny. Mimo, że są w nim starawe nuty, to w moim odczuciu są bardzo delikatne i nie przyćmiewają całości. Zapach jest ciężki, wymagający, pudrowy, waniliowy, ja anyżu nie czuję, ale czuję cierpką lukrecję, to prawie to samo. Oprócz tego wyczuwalna gerlinada. Bardzo intensywne, jedno psiknięcie wystarcza aż nadto. No i, co dla mnie jest atutem, nie ma aldehydów, więc ta ciężkość jest raczej zawiesista, ale nie przytłaczająca. W jakimś sensie świeża. Świeża ciężkość? No właśnie, taki to jest zapach... Reszta: słodka tajemnica, jakość sama w sobie. L'Heure Bleue to po prostu L'Heure Bleue. Są bardzo znajome, gdy pierwszy raz je powąchała miałam poczucie, że znam je od zawsze. Tak po prostu pachną dobre klasyczne perfumy. Ten zapach, mimo iż był mi wcześniej nie znany, to w jakiś sposób istniał we mnie od zawsze.

Szkoda, że L'Heure Bleue są tak trudno dostępne w Polsce - nie jestem w stanie tego zrozumieć, bo to tak piękny zapach, że znalazł by u nas krąg odbiorczyń, szczególnie wśród tych, które mają ochotę na klasykę, ale nie przepadają (jak ja) za aldehydami. Teraz pozostało mi poszukiwanie starszych wersji, bo ta współczesna, jedyna jaką znam, jest piękna, ale czuć, że jej czegoś brakuje. Przepadłam...

Aug
10
2015
AgnieszkaK.
AgnieszkaK.

Piękna i zacna perfuma, proszę państwa. W pełni zgadzam się z przedmówczyniami co do mistrzostwa w mieszania nut w LHB. Zadziwiło mnie, jak łatwo je przyjęłam jako swoje Na pewno duża w tym zasługa heliotropu, jednego z niewielu kwiatów, które do mnie przemawiają. Drugą nutą, którą najbardziej czuję jest wetyweria. I słodka tonka, która wyczuwalna jest dla mnie szczególnie wieczorem. Choć zapach jest ciężki, staroświecki, kobiecy, sensualny i kwiatowy, a ja zwykle preferuję nowoczesne, uniseksowe, intelektualne i gorzkawe zapachy, to jednak LHB znalazł błyskawicznie drogę do mego serca. Jest to klasa sama w sobie. A że pasują najlepiej do odsłoniętych ramion, pereł i przyciemnionego światła? Nad tym muszę popracować...

Sep
30
2014
aistionnelle
aistionnelle

Tyle pięknych recenzji napisano przede mną,że nie wiem czy uda mi się uchwycić istotę opisywanego zapachu. Bo L`Heure Bleue wymyka się klasyfikacjom, analizie, zwykłej ocenie też. Z jednej strony bogaty, pudrowy bukiet strojnych i rozkwitłych kwiatów, jakie otrzymywały zamożne dziewczęta palące cygaretki w secesyjnych wnętrzach i sukienkach Art Deco. Cały ten rytuał : perfumowanie rękawiczek i etoli czy brzegu płaszcza przed wyjściem na herbatę, do teatru lub kolację.
Z drugiej wrażenie dystansu, skromności, pewnego chłodu nawet. Minimalizm i ograniczenie, tylko to, co trzeba, co niezbędne by zrobić wrażenie.LHB jest słodkawa, tę słodycz heliotropu i irysa przełamuje bergamotka.Kiedy zbliżam nadgarstek do nosa czuję anyż, ale trwa to tylko chwilę. Później znów na pierwszym planie kwiaty, kwiaty, kwiaty i po długim czasie u podstawy: drzewo sandałowe, tonka i wanilia. Ta kremowa baza zrobiła karierę raz jeszcze, niemal sto lat później, dość starannie powtórzono ją w Samsarze.
Nie wiem w jakim stopniu reformulacje zmieniły zapach, ale nadal jest on piękny. I niespotykany.Butelka ładna,, mogłaby w dalszym ciągu mieć szklany korek z charakterystycznym, guerlainowskim "osznurowaniem". Obecny jest z ..plastiku(!).Nie pasuje do całości, stylistyki. Przy takiej intensywności zapachu aplikator byłby lepszy od atomizera..Doskonała trwałość i projekcja, jeden psik wystarczy by uperfumować siebie, pokój oraz okolicę:)
Niebieska godzina to perfumy tajemnicze, nostalgiczne i kontemplacyjne, opisują zmierzch dnia, symbolicznie odnoszą się do pewnej epoki, obyczajowości. I u schyłku dnia pachną najpiękniej. Są na tyle wyjątkowe, że nie wyobrażam sobie używania ich w codziennych sytuacjach.Nie pasują do pośpiechu, tłoku, metra, korków, teczki i komórki w dłoni czy rozwianych włosów.
Wspomnieć też wypada, że koncentracje LHB różnią się: innym zapachem jest EDP,innym EDT. Pierwsza wersja jest bogatsza,odrobinę cięższa, kwiaty rozwijają się powoli i trwają na skórze wiele godzin zanim do głosu dojdą nuty głębi.EDT jest słodsze, delikatniejsze i chłodniejsze w odbiorze, zarazem droga między otwarciem a ostatnim, waniliowo-dymnym tchnieniem jest krótsza.
Diabeł tkwi w szczegółach, w niedopowiedzeniu: błękit zmierzchu czy przed świtem, tajemnica czy dosłowność? Dotyk, zapach ?Słowo ? Obraz? Chwila ? Wieczność?
Bardzo poetycki twór w butelce. Niecodzienny, nie na pokaz, nie dla wszystkich...

Jan
05
2014
amanda
amanda

Skoro ten zapach powstał w tak odległych czasach , działających na naszą wyobraznię legerdarnym Titanickiem to ja bym chętnie chciała zostać jego pasażerką .
Może z króciutkim życiorysem , ale jakim!
Elegancka dama , ledwo co wypuszczona na salony , która poszukuje , majętnego męża .
Swoją młodością , urodą , loczkami , alabastrowa skórą i wyszukanymi kreacjami, przyciąga uwagę płci przeciwnej .
W tym zapachu jest obietnica , ukradkowe spojrzenia wiele mówiące , jest szalona miłość , która niekoniecznie musi się spełnić według owych konwenansów ..
Przepraszam , ja po paru psikach stałam się ową pasażerką ..

Jul
13
2013
lady Vader
lady Vader

Jeden z najpiękniejszych zapachów, jakie miałam okazję kiedykolwiek poznać. Idealna harmonia między chłodnymi, wytrawnymi nutami szypru, a miękkim aksamitnym pudrem.

Przy czym nie jest to taki puder, jak w dzisiejszych perfumach, które najczęściej uzyskują tę nutę poprzez wrzucenie do jednego wora wanilii i heliotropu, z małą domieszką irysa, przez co całość pachnie bardziej jak cukier puder niż coś co mogłabym nałożyć na twarz.

Tutaj puder jest taki, jak opisała jedna z recenzentek poniżej - miękki, kosmetyczny, niedzisiejszy - jak z toaletki przedwojennej damy.

Cudowny zapach - odrobinę melancholijny, jakby rzeczywiście nosił w sobie ducha i pamięć epoki, która dawno przeminęła.

Miałam szczęście poznać ten zapach w formie ekstraktu i to dość wiekowego i w tej formie jest najpiękniejszy. Współczesna edp to już niestety nie to samo - zapach jest bardziej rozcieńczony, nuta pudrowa nie jest tak gęsta i aksamitna.

May
19
2013
gardenia
gardenia

Patetico, dzięki za ten wspaniały opis i również ciekawe wyjaśnienie pochodzenia nazwy! Nie wiedziałam o tym.
Zapach kocham, ma to coś...Ponadczsowa piękność.
Dla mnie L'Heure Bleue jest jak ten szal na reklamie, przetrzenny, tajemniczy i otulający. Korzenno- heliotropowa pudrowość. niezbyt ciężka i złożona, a jednak tak nieodgadniona , elegancka i zmysłowa....I ta nuta nostalgii.
Obawiam się jednak, że raczej dla zaawansowanych "nosów"...

Mar
10
2013
patetico
patetico

"Zaklnę szpetnie sacrebleu (...)" :)
Czy to możliwe, że te perfumy powstały w tym samym czasie, kiedy Titanic wypływał w swój dziewiczy rejs?
Na szczęście w przeciwieństwie do niego okazały się jednak 'niezatapialne' w powodzi stale powstających nowinek, które z prawdziwymi perfumami nie mają już wiele wspólnego.
L'heure bleue to nieco poetycka nazwa pory, którą oczarowani byli impresjoniści, krótkiego czasu między zachodem słońca a nocą i później, między nocą a wschodem słońca.
Wtedy to rozproszone światło staje się niebieskie, bajeczne (wiedzą coś o tym ci, którzy pasjonują się fotografią).
Jacques Guerlain zabutelkował ten cichy i melancholijny moment wydłużonych cieni.
Z impresjonistami kojarzy się także początek zapachu - to jakby nawiązanie do ich ulubionego trunku, czyli absyntu.
Zielonkawe, ostro-ziołowe, z charakterystyczną nutą anyżku.
W sercu uderza bukiet bardzo pudrowych kwiatów, zdecydowanie najmocniej czuję ylang-ylang, waniliowy heliotrop i goździk.
To taki puder w stylu retro, z alabastrowego puzderka z futrzanym puszkiem do aplikacji.
Baza zapachu to mieszanka irysa z dużą ilością benzoesu i tonki, aksamitna, taki "Blue Velvet".
Widzę damę z czasu Belle Epoque zmierzającą na bal o zmierzchu, a później powracającą z niego zanim wstanie świt.
Z bardziej współczesnych perfum, o dziwo, najbardziej podobny wydaje mi się Sun Jil Sander (do którego nazwa Sun nigdy mi nie pasowała), na pewno nowocześniejszy, ale środkowe i dolne nuty podobne.
L'Heure Bleue balansuje między ciepłem i chłodem, pięknie się rozwija i stapia ze skórą, a jego kobiecy aromat jest romantyczny, tajemniczy i nieco powściągliwy.
I jeszcze jedna ciekawostka.
Jest w nim ulotny moment kiedy czuję wyraźnie zapach naszej maciejki, która tak pięknie pachnie letnią, wieczorową porą...
Szkoda, ze nie mogę tej chwili zatrzymać na dłużej:(
Zapach półorientalno-kwiatowo-pudrowy.
Trwałość bardzo duża, dobra projekcja.
Dla wielbicielek ponadczasowych kompozycji:)

Mar
09
2013
EJo
EJo

Przepiękne, ponadczasowe... Wiele o nich napisano, ja swoim skromnym zdaniem mogę dodać tylko tyle, iż nazwa dokładnie oddaje ducha zapachu :) Zresztą - to właściwa pora jego używania. Nie zestarzał się ani odrobinę, dla mnie jest kwintesencją świadomej siebie kobiecości, która niczego nie musi udowadniać krzykliwymi woniami. Mistrzostwo świata w łączeniu nut - zapach rozwija się jak jedwabny szal, łagodnie pokazując swe oblicze. Na mnie najpierw króluje heliotrop, później irys, w końcu goździk - jeden z najpiękniejszych jakie dane mi było spotkać. Czuję również dym i suchą wanilię - typową dla baz Guerliana, nie męczącą. LHB jest zarówno ciepły jak i chłodny, aksamitny i mimo swej delikatności bardzo intensywny. Niezapomniany, nostalgiczny i prawdę mówiąc doskonały :)) Mam edt, marzę o edp albo ekstrakcie. Ech.

Jan
29
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Guerlain L'Heure Bleue, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Guerlain L'Heure Bleue, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum L'Heure Bleue marki Guerlain. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu L'Heure Bleue marki Guerlain reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Guerlain Shalimar Cacharel LouLou Chanel Chanel No 19 Eau de Parfum Christian Dior Dune Christian Dior Poison Chanel Coco Eau de Parfum Serge Lutens Feminite du Bois Jean Paul Gaultier Classique Guerlain Samsara Eau de Parfum Givenchy Organza Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Molinard Habanita Chanel Chanel N°19 Guerlain Shalimar Parfum Initial Rochas Femme Rochas Chanel Chanel N°5 Cartier Le Baiser Du Dragon Fendi Fendi Theorema Lancome Tresor Christian Dior Midnight Poison

Advertisement

Popularne marki i zapachy: