Marki » F-H » skórzane « Grupy

Cabochard Gres dla kobiet

Cabochard Gres dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 83
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 53 Miałem: 31 Chcę: 16 Ukochany zapach: 1

główne akordy
drzewny
aromatyczny
ziemisty
skórzany
tytoniowy
Zdjęcia
Cabochard Gres dla kobiet Zdjęcia Cabochard Gres dla kobiet Zdjęcia Cabochard Gres dla kobiet Zdjęcia Cabochard Gres dla kobiet Zdjęcia

Cabochard marki Gres to skórzane perfumy dla kobiet. Cabochard został wydany w 1959 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Bernard Chant. Nutami głowy są aldehydy, przyprawy, nuty owocowe, asafetyda, estragon, cytryna i szałwia; nutami serca są korzeń irysa, jaśmin, ylang-ylang, róża i geranium; nutami bazy są skóra, drzewo sandałowe, ambra, paczula, piżmo, kokos, mech dębowy, wetyweria i tytoń.

Perfume rating: 3.32 out of 5 with 83 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Aldehydy Przyprawy Nuty owocowe Asafetyda Estragon Cytryna Szałwia

Środkowe Nuty
Korzeń irysa Jaśmin Ylang-ylang Róża Geranium

Dolne Nuty
Skóra Drzewo sandałowe Ambra Paczula Piżmo Kokos Mech dębowy Wetyweria Tytoń

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 2
 
przeciętna 1
 
duża 15
 
bardzo duża 2
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 3
 
przeciętna 10
 
duża 5
 
olbrzymia 2
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Cabochard by Gres.

Ten zapach przypomina mi...  
Bandit
6 nie tak
Aramis
3 nie tak
Azuree Pure
2 nie tak
Chique
1 nie tak
Jaguar for Men
1 nie tak

Advertisement

Cabochard Recenzje Perfum

Forest
Forest

Dziś pierwszy raz testowałam globalnie.
Wcześniej były to tylko pojedyncze psiknięcia na nadgarstek aby go nieco oswoić.
I co? I moc jest potężna ale czas jaki się utrzymuje średni.
Spodziewałam się co najmniej 10h jak u Arpege czy Chique bo czuję między nimi mocne podobieństwo a tutaj ledwo 5-6h potem wycisza się i czuć kokos powleczony piżmem i polany miodem. Fakt faktem i moc tej ostatniej fazy jest okazalsza niż niejednego słodziaka na otwarciu tylko ten rozjazd mi nie pasuje, za duża różnica, nie ma fazy pośredniej albo ją przeoczyłam.
Całkiem przyjemne ale, no właśnie ALE moja skóra jakby po prostu wypiła cały pazur a może to po prostu kwestia tego, że mam całkiem dzisiejszą wersję.
No i mi troszkę smutno z powodu tej nie do końca upartej Uparciuchy. Tak jakby w pewnym momencie sama odpuszczała, poddała się zmęczona.
Po aplikacji odurza, wali po nosie jak bokser wagi ciężkiej aldehydem, skórą, przyprawami, mchem, jest wszystko, jest dużo.
Po ok. 1h robi się skórzano-cytrusowo-zwierzęca i faktycznie dosyć męska. I tak jak u Arpege nie potrafię na chwilę obecną wyłapać poszczególnych nut, wszystko jest ladnie splecione, jest spójne.
Opakowanie klasyczne, po prostu eleganckie, bez zbędnych ozdóbek (jest tylko matowa kokardka), doskonale pasuje do zapachu.
Projekcja przez pierwsze godziny potężna.
Nie polecam osobom nie lubiącym szyprów – nie docenią, będą się męczyć a po co to komu ;)

Będę dalej ją odkrywać i mam nadzieję wydobędę w końcu tą perełkę na którą liczyłam, więc liczę, że opinię swoją jeszcze będę edytować.
Bo to nie może być tylko tyle, nie chcę w to uwierzyć.

Sep
29
2016
madamii8
madamii8

I cóż,skuszona opiniami wypróbowałam owego słynnego Cabocharda.Otwarcie bardzo mocne i trudno wyodrębnić jakąś charakterystyczną nutę(zwłaszcza dla nosa takiego jak mój,który albo kocha albo nienawidzi...globalnie).Wycisza się,nawet niebrzydko i kiedy zaczyna być naprawdę ciekawie-charakternie i wytrawnie..pachnidło prawie znika.Moja skóra w tri miga pochłania tego bezczelnika,który wszedł z przytupem i ogłuszył,zostaje blady jego cień.Jest letni,ciepły dzień,wycieńczony Cabochard ledwo dyszy na moim lewym nadgarstku,wątłymi mackami trzyma się bluzki...a ja siedzę i wwąchuje się z zachwytem w nadgarstek prawy gdzie rozgościła się pięknie Madame od Gresa..A taka była w swym początku słabinka,taka pańcia owockowa co to o niej myślałam,że zaraz sobie pójdzie...Jak to pozory mylą..

Aug
25
2016
Nan
Nan

Panie i Panowie, Ladies and Gentlemen, Mesdames et Messieurs – oto prawdziwe Perfumy. Nie żadna tam pachnąca woda, kwiatowa czy kolońska, dodatek do korporacyjnego mundurka, pseudoseksowny wabik na chłopaków w wieku dowolnym, wspomnienie po szarlotce jaką nam piekła w dzieciństwie babcia czy karmelkach kupowanych w sklepiku za rogiem w drodze ze szkoły.

Perfumy. Składające się z szeregu nut, które niczym w symfonii dawnego mistrza stanowią genialną całość. Nut jest wiele, ale każda z nich ma swoje miejsce, wystarczy usunąć jedną, a cała konstrukcja runie. Trudne, jak trudne w odbiorze są wspomniane symfonie dla współczesnych konsumentów trzyminutowych radiowych przebojów opartych na jednym gitarowym akordzie. I symfonie i perfumy by je docenić wymagają czasu i pewnego skupienia. Tak jak nie da się słuchać Mahlera zmywając naczynia, czy robiąc małą przepierkę, tak Cabocharda nie da się nosić byle jak, na zasadzie „wpadło mi w ręce to sobie użyję”. Jest to bowiem zapach, którego właściwy odbiór wymaga przede wszystkim cierpliwości i umiejętności docenienia jak pięknie i niebanalnie się on rozwija, jak bardzo jest niedzisiejszy i jak ponadczasowy, mimo zamkniętych w nim obrazów zupełnie innej epoki. Porównanie do Mahlera jest tu nieprzypadkowe. Wyobraźcie sobie utwór, który trwa 11 minut, a którego zapis w partyturze to tylko 5 stron*. Powolne, męczące nudziarstwo, prawda? Otóż nie – to jeden z najpiękniejszych wyrazów miłości w całej literaturze muzycznej wszech czasów. Wymaga jednakże skupienia, wyciszenia myśli i gotowości na coś więcej niż jeszcze jedna ładna, wpadająca w ucho melodia.

Cabochard to trudny, skomplikowany, ale niesłychanie piękny szypr, którego rozbieranie na części składowe nie ma żadnego sensu. Cóż da nam informacja, że to mieszanina skóry, mchu dębowego, cytrusów, tytoniu, paczuli i jeszcze kilkunastu innych składników? Liczy się całość, która nie jest łatwa, ale dla której warto uczynić wysiłek, tak jak warto poświęcić te 11 minut w naszym zabieganym życiu wyznaniu miłości, stworzonemu przeszło 100 lat temu przez kompozytora nazwiskiem Gustav Mahler.

* Dla zainteresowanych, o ile będą tacy: mowa o Adagietto z V symfonii.

Jul
03
2016
Zmienna
Zmienna

Przepraszam wszystkich fanow, ze to napisze, ale dla mnie to zapach rodem z przyjecia u babci w czasach kiedy bylam malym dzieckiem, choc juz wtedy te perfumy od dawna byly vintage. Kojarza mi sie tez z zapachem starej kosmetyczki, do ktorej nikt nie zagladal od 30 lat.

To wrazenie retro z pewnoscia jest wielka zaleta dla fanow staroswieckich zapachow, szczegolnie jesli tych zapachow nie pamietaja z dziecinstwa i moga na nie spojrzec swiezym okiem, a raczej nosem ;) Niestety, nie dla mnie. Odkrylam bowiem, ze takie stare zapachy za bardzo kojarza mi sie z babciami i ciociami. Dla mnie to jak wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki, a w dodatku cudzej rzeki.

Dodam jeszcze, ze poza faktem, ze sa staroswieckie to po prostu mi sie nie podobaja. Sa wedlug mnie ostre, przyciezkie, wala bez litosci calym swoim nieokielznanym bukietem miedzy oczy. Moj maz zareagowal na nie przerazeniem i uciekl z krzykiem ;) Ja bylam bardziej dzielna i wytrzymalam z nimi dluzej dla dobra sprawy ;) Absolutnie nie polecam kupowania w ciemno albo na prezent.

Apr
27
2016
Naanakov
Naanakov

Cabochard był moim pierwszym szyprem. Dodam, że kupionym w ciemno.
Kupując go, w ogóle jeszcze nie znałam się na perfumach, ale mój pierwszy Gres - Ambre de Cabochard - zrobił na mnie znakomite wrażenie i grzechem byłoby zignorować klasyka.
Ten, kto zna AdC wie, że jest to zupełnie inny zapach. Tym, którzy go nie znają podpowiem, że jest on bardzo ciepły, orientalny, drapiący i słodki. Możecie więc sobie wyobrazić, jakie było moje zaskoczenie, gdy po raz pierwszy rozpyliłam klasyka na nadgarstku.
Nie? To też podpowiem...
"CO TO JEST???!!!"
Tak. Pomimo wcześniejszej lektury recenzji tegoż zapachu byłam zaskoczona jak diabli.
No i przez pierwsze dwie godziny siedziałam skrzywiona niczym Nicholas Cage. Ale przez ten czas uparcie starałam się go polubić(Ha! I tak mi zostało do dziś - w dalszym ciągu gdy pierwsze wrażenie, a nawet nieraz kilka wrażeń, zapach wydaje mi się być obrzydliwy, to usiłuję go poznać lepiej i się zaprzyjaźnić). Udało się. Jeszcze tego samego wieczoru byłam z Cabochardem na "ty".
Jaki on jest? Powiem tak: to najbardziej majestatyczny szypr, jakiego było dane mi poznać. Przebija nawet słynną Mitsouko.
Jest szlachetny, bogaty, tytoniowo - skórzany, z całą masą mchu, szałwii, wetiweru, owoców...a wszystko to w objęciach wysuwających się na pierwszy plan aldehydów. Różnorodność do kwadratu, ale jakie to wszystko jest pięknie wyważone...
Lecz mimo to przestrzegam, że Cabochard jest trudny. Naprawdę trudny. To nie jest delikatny, elegancki szypr w stylu Miss Dior Originale. O nie. To szypr brudny, dominujący, silny, ostry i niewzruszony. A jednak piękny, z charakterem. Dla babki z równie mocnym charakterem.
Ciężki jak diabli i równie diablo trwały. Używam często, a końca(Ba! Nawet połowy!) nie widać.
Najpiękniejsze swoje oblicze mi osobiście ukazuje w cieplejsze dni, ale to zapach całoroczny. Sprawdzi się w każdą pogodę.
Polecam, ale raczej po uprzednich kilku testach - zarówno nadgarstkowych, jak i globalnych. Naprawdę nie jest to zapach dla wszystkich. Jednych odrzuci, drugich uwiedzie i szansa, że spodoba się komuś od razu jest licha. Trzeba się z nim oswoić, okiełznać go.
Ja okiełznałam.

Apr
25
2016
Pati78
Pati78

Przepiękne nuty: skóra, wetyweria, paczula, jednak na moim ciele wiedzie prym tytoń...triumfuje ponad wszystko, od początku do końca.

Zapach retro. Suchy, elegancki, trochę narkotyczny, nieszablonowy.

Feb
19
2016
Blablabla123
Blablabla123

Ja jeszcze sie z nim zmierzę moze,ale na razie oddałam mężowi. Na mnie jest zbyt męski. Nie czuje żadnych kwiatów , tylko wysuszone na słońcu, trzeszczące w palcach przyprawy z arabskiego targowiska. Ciężkie, duszące, a nawet gryzące w gardło przyprawy uwędzone w fajce. Sa za suche jak dla mnie. Nic z kobiety, nawet tej bardzo męskiej i ostrej na mnie nie wychodzi z Cabocharda, choć bardzo chciałam. Z trwałością i projekcja szału nie ma. Ktoś pisze, ze jest świeży i rześki... Ja nie czuje tego. Natomiast pierwsze skojarzenie to kadzidło, którego nie ma w składzie. Klasyfikuje je jako zapach "starego dziada".

May
18
2015
jagoda5706
jagoda5706

Dzisiaj otrzymalam przesyłkę z Cabochard EDT , obawialam się tego zapachu.Do tej pory używalam głównie słodkich , orientalnych zapachów . Dosłownie na wdechu rozpakowałam paczuszkę i jak najszybciej pierwszy psik.Zatkało mnie z wrażenia toż to fantastyczny zapach nie wiedziałam , że lubię szypry.Roma , Gardenia bardzo trafne opinie , Cabochard jest świeży , rześki , radosny , zielony jednym słowem bardzo stylowy. Myślę , że będzie doskonały na cieplejsze dni. Co bardzo ważne na pewno nie pachnie nim co druga kobieta na ulicy.Kupiłam w ciemno bardziej kolekcjonersko by mić w mojej małej kolekcji zapach z minionej epokji. Nie żałuję będę go z pewnością używać i sądzę , że jeszcze nie raz go zakupię.To takie moje pierwsze wrażenia ze spotkania z Cabochard , póżniej spróbuję rozłożyć go na poszczególne nuty, póki co jestem zachwycona.

Feb
04
2015
agusia12321
agusia12321

Przymierzałam się do zakupu pełnego flakonu, ale na szczęście najpierw przetestowałam go w zaciszu domowym.
I stwierdzam z całą stanowczością, że na testach poprzestanę.
Kusił mnie Cabochard ze względu na obecny w składzie mech, który bardzo lubię w perfumach.
Ale mech tutaj ma nieodzowne towarzystwo: tytoń, skórę, wetywerię, drzewo sandałowe i ja owe składniki czuję.
Dają one wrażenie szorstkości, mroku, przez który nic nie widzę.
A szkoda...
Trwałość bardzo dobra.
Projekcja jak powyżej.

Aug
24
2014
Arttemiss
Arttemiss

Szypr! Musi, że szypr w dodatku vintage pełną gębą. Pełną mchu dębowego, napchaną aldehydami, skórą, zielskiem maści wszelakiej i cytrusami w otwarciu. Jest też bardzo suchy tytoń, który w połączeniu ze skórą i mchem zahacza czasami o popiół z cygaretki, jest wetiweria cytrusowo-ziemista oraz kłącze irysa. Nawet przyprawy są - dosypane całkiem szczodrą ręką, za to kwiatów jakby mało, ale może to i dobrze. Jest pylistość i szorstkość, jest dystans, jest siła wyrazu, jest też elegancja. I chociaż diabli wiedzą, jak bardzo stargany został Cabochard wichrami reformulacji: co, jak, na co i po co mu amputowano, nadal czuć w nim MOCARZA.

Dla miłośników "staroci" - bezapelacyjnie koniecznie.
Dla miłośników mchu - bardzo koniecznie.
Dla miłośników aldehydowców - takoż koniecznie.
Dla miłośników skóry - absolutnie koniecznie.
Dla miłośników oblicz tytoniu różnych - koniecznie.
Dla miłośników przypraw w "starociach" - także a jakże.
Dla nielubiących wszystkiego powyżej - kategorycznie i w żadnym wypadku NIE.

Dyfuzja i trwałość - wielkie jako ma miłość do mchów dębowych.

Jun
17
2014
Roma
Roma

Te perfumy (w ciemno) kupilam jakis czas temu, latem. Pelna obaw, jeszcze w drodze, w upale, psiknelam wode na nadgarstki... i ulga, bo poczulam niezwykle fajne, radosne nuty, a obawy, ze Cabochard to sztywna nudziara (z kokarda) pierzchly. Nie ma tu nadecia, nie ma nadmiernej elegancji.
Woda zaczyna sie pieknie: przyprawami zmieszanymi z nutami owocow i kwiatow. Wybuch radosci i ukazanie pelnego bogactwa trwa chwile. Potem woda odrobinke tylko cichnie, osiada na skorze. I dziala.
Wyczuwam wszystko, co w niej jest, od mej ukochanej asafetydy, po tyton, ogolnie wg. mnie, kroluja przyprawy i ziola, ale mozna wyczuc i starta skorke cytryny i kwiaty, takie moje ulubione, a wszystko to pewne, pokaze sie, ale powoli, w swoim czasie:-) Swietnie zmieszana kompozycja - mloda, zadziorna, pelna zycia, pasji.
Cabochard pokochalam od razu i milosc trwa po dzis dzien; mialam juz 2 setki i piecdziesiatke. Nie moge bez niej zyc, choc najchetniej lubie ja uzywac w upalne dni. Czuje sie w niej naprawde swietnie. Sama siebie obwachuje co chwila... Czy innym sie podoba, nie wiem i nie obchodzi mnie to... ;-)
Stworzona jakby wylacznie dla mnie - dziwaka i uparciucha. Takie nuty, ktore zawiera - kocham. Nie wylowilam jedynie nut kokosa i teraz bardzo na to licze... skora jest zgrabnie wpleciona w przyprawy - nic nie wystaje.
Cabochard jest sypka, przyprawowa, to jedyna woda w takim stylu, ktora znam. Moze tylko jeszcze Romeo Gigli.
To pachnidlo ma w sobie cos "intelektualnego", nie umiem tego nazwac, ale mnie od niej przejasnia sie "pod kopula";-)
Malo tego... widze siebie w podrozy... uwielbiam walesanie, wloczege i tu "widze to", czuje... ta mikstura ma fantazje...
Cabochad jest niedroga, do zdobycia, jak dla mnie - nieodzowna.
Przepiekna, oryginalna, niebanalna i przebogata.

May
03
2014
gardenia
gardenia

katibak, nie bój się, to idealny zapach na wiosnę czy lato, wytrawny, skórzany, zielony i elagancki!
Na mnie pachnie jakoś tak... młodzieńczo, jak młoda dama z początku lat 60- tych, skórzane jasne rękawiczki, włoski szybki kabriolet i wiatr we włosach.
Spróbuj po prostu :)

May
01
2014
katibak
katibak

kupiłam go w ciemno, u mnie także stoi w pudełku w szafce, brak mi odwagi żeby go użyć i wyjść na zewnątrz.

May
01
2014
Grażyna
Grażyna

Długo zastanawiłam nad zakupem Cabocharda.
Myśl o nim prześladowała mnie na tyle, że się skusiłam. Wrażenia? Ma w sobie to coś. Zapach z gatunku "nie dla każdego"- retro. Wyczuwam nuty męskie choć momentami wyłania się subtelna słodycz.
Moim zdaniem nie jest to zapach jednostajny, wymaga tylko cierpliwości. Z upływem czasu delikatnie ewoluuje.
Oceniam go jako bliskoskórny. Polecam ciekawskim perfumoholikom.
Miła odmiana dla osób znudzonych "topowymi" zapachami.

Apr
12
2014
ela812
ela812

Mam ten zapach od roku, ale wierzcie lub nie, użyłam ich dotąd tylko raz, zaraz po zakupie. Kupiłam oczywiście w ciemno, jak wiele zapachów z mojej kolekcji (to jest największa frajda ;-) ). Lubię zapachy retro, z duszą, złożone, bogate. Ale ten zapach mnie powalił. Nie mocą, tylko kompozycją. Przykładałam nos do nadgarstka raz po raz w nadziei, że dojdą do głosu jakieś nuty owocowe czy kokos. Słowem coś, co ubarwi ten zapach. Nie doczekałam się. Cały czas czułam tylko gorzko-roślinną nutę, to pewnie aldehydy i skóra. Martwi mnie to ogromnie.
Ale nie poddam się! :-)
Na razie pudełeczko z Cabochardem wylądowało w zakamarku komody i czeka na kolejną próbę.

Mar
29
2014
Alixia
Alixia

Drętwy, cierpki, skromny. Taki minimalistczny. Pomyślałam sobie - też mi prezent urodzinowy:)Ale...
Zapach działa jak narkotyk. Najpierw z ciekawości jeden, drugi psik... Niespecjalnie! Potem patrzysz na buteleczkę i znów się zastanawiasz - psiknąć, nie psiknąć... Psikasz! Coraz lepiej pachnie, dyskretnie, ciekawie, ciepło. Zaczyna Ci się podobać;) Twoja skóra go potrzebuje. Bez niego nie pachniesz sobą. Wciąga Cię. Jest piękny. Jest Twój. Jesteś Jego. Taka nierozerwalna całość. Ty i Twój Cabochard;)

Mar
01
2014
stronnik
stronnik

Po raz pierwszy z Cabochard zetknąłem się w roku 1981 lub 82, już nie pamiętam dobrze. Był to czas gdy w Warszawie na Nowym Świecie po wschodniej stronie blisko Alej Jerozolimskich był malutki sklep z perfumammi. Był czas zbliżających się świąt Bożego Narodzenia a ja szukałem czegoś pod choinkę dla mojej ukochanej. Wyobraźcie sobie! Stan Wojenny a tu takie perfumy w sklepie. Moja dzisiejsza żona, miała wtedy lat 25 (to dla tych którzy mówią że to perfuma dla starszych). Pani za ladą podała mi błyszczące pudełeczko w kolorach białym i czarnym, w którym odkryłem coś niesamowitego. To było TO! Moja ukochana była zachwycona. I jest nadal!!! A ja? Ja też. Cabochard to kopalnia niespodzianek. I nie wiem od czego to zależy, ale zawsze znajduję coś nowego albo starego na nowy sposób. A już przecież minęło tyle lat... To chyba jedna z najlepszych prefum jakie kiedykolwiek skomponowano. Najpiękniejsze odcienie zapachów jakie wydobywa z sisbie to pora letniego, wieczornego spaceru. Poważnie. Gdy idę razem z moją ukochaną, ja doświadczam podwójnej przyjemności, bycia z piękną kobietą(taka, tak) i jej zapachem. Zazdroszczę czasem temu kto wynalazł Cabocharda.

Oct
31
2013
lady Vader
lady Vader

Pierwszy raz natknęłam się na Cabochard w pewnej perfumerii w Poznaniu dobrych parę lat temu. Sądząc po butelce była to wersja z lat 80 lub początku 90. To dopiero był mocarz - miodowo - skórzany, ziołowy, z wyraźną, kwaśną nutą, która kojarzyła mi się wręcz z moczem.

Nowa wersja - ta z obrazka - jest już dużo słabsza. Nadal jest interesująca i zdecydowanie łatwiejsza w odbiorze - nuty skóry i ziół są mniej intensywne, nieco rozcieńczone i zniknęła gdzieś ta zmysłowa, kwaśna, nieco zwierzęca nuta.

To nadal klasa, ale jednak już trochę wykastrowana.

Oct
20
2013
Pawlo
Pawlo

Nie wiem skąd dziwaczne wypowiedzi,że jest to "damska wersja Aramisa". Aramis został wprowadzony na rynek 7 lat później niż Cabochard. Na dodatek ja używam od ok. 15 lat Aramisa a moja żona ma Cabocharda. Wąchaliśmy wczoraj wielokrotnie obie wody i nie znajdujemy podobieństwa. Natomiast faktycznie zapach nie jest dla nastolatek... powiedziałbym więcej. Nie pasuje nawet dla Pań poniżej 30-ki.

Mar
08
2013
EJo
EJo

Ależ trudny partner ten Cabochard i złośliwy. Od kiedy go mam, zaskakuje, nęci i odpycha, wabi i przepędza na zmianę. Wczoraj po chwili od aplikacji, kiedy ulotniły się aldehydy i odrobinka ziół powalił mnie nutą asafetydy - przylepiła się skóry i nic innego nie czułam, tylko ten charakterystyczny smrodek powodujący iż chce się biec i zmyć go z siebie ;) Ale twarda jestem - wytrzymałam, gdyż miłość rodzi się podobno w bólach. Drapał w gardle, przywoływał nieciekawe skojarzenia z indyjskimi potrawami z pośledniej kuchni - jednym słowem schował się za woń trudną nawet dla mnie, przyzwyczajonej do inności szyprów. Popsuł mi humor na resztę dnia.

Dzisiaj natomiast uroczy uparciuch pokazuje drugą twarz. Przyprawy, aldehydy, wyrazista szałwia i estragon tworzą mocną, intensywną mieszankę tak dojmującą w swej wytrawności, jak gdyby zioła i przyprawy zostały dopiero co zerwane, i lekko rozgniecione aby zintensyfikować ich moc. W tej fazie jest prawie męski, albo co najmniej intrygująco "męskawy" i nieodparcie kojarzy mi się z Marleną Dietrich i jej chropawym, niskim głosem. W środkowych nutach dołącza cierpkie geranium, róża i jaśmin lecz ciągle stanowią tło dla ziół z nut początkowych, absolutnie nie wysładzają kompozycji. Jaśmin jest chłodny, róża też typowo szyprowa - żadnego przymilania się, dystans i zadziorność. Skóry nie czuję. Pojawia się natomiast tytoń, snujący się bardzo lekko, jakby z oddali - najlepszego gatunku, wonny i zmysłowy. Jest i przecudny mech dębowy, oraz paczula i wetyweria a także odrobinka ambry. Zapach łagodnieje, niejako poddaje się ciepłocie ciała, przywiera do skóry.

Tyle na dzisiaj. Jestem ciekawa co Cabochard jeszcze ma w zanadrzu ;)

Edytuję: Pokrętny jest jak jasny gwint. Nie spodziewałam się tak wielu twarzy, tak wielu odcieni tego samego zapachu. Ostatni raz potrafiła mną tak miotać - od miłości do nienawiści - Mitsouko. Mam czasami wrażenie, że walczy ze mną woniejącym smrodkiem, by na drugi dzień łasić się jak złotooki kot - najpiękniejszymi wonnościami. Co za licho, ten Cabochard ...

Mar
08
2013
KasiaS
KasiaS

Niestety, nie znam Aramisa, ale Cabochard to dla mnie coś, zapach innych czasów, kojarzy mi się nawet nie tylko z latami 50, w których go stworzono, ale też z 30. Ma jakieś modernistyczne zacięcie. Kobiety Witkacego, Fellini, Marlena Dietrich, wiece z przemówieniami Mussoliniego i teledyski Laibacha - to wszystko Cabochard wyświetla mi w głowie. A oprócz tego czuję bardzo dobrą, skórzano-tytoniową kompozycję z bardzo wyważonym dodatkiem słodyczy. Jak dla mnie, choć nie znam się za bardzo, świetny tytoń i jakiś ziemisto-likierowy akord, którego nie potrafię rozłożyć na czynniki (stawiam na paczulę i ambrę w zestawieniu z czymś jeszcze). Podziwiam kobiety, które mogą udźwignąć Cabochard (jest tu taka jedna wśród nas :D) i zamierzam do nich dołączyć, bo kocham zapachy z fabułą.

Dec
01
2012
hanka
hanka

Gres Cabochard to damska wersja Aramisa , jak już tu wspomniano , troszkę złagodzona , ciut słodsza ale bez wątpienia siostra Aramisa. Bardzo gustowny zapach. Nastolatki raczej nie docenią.

Apr
15
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Gres Cabochard, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Gres Cabochard, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Cabochard marki Gres. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Cabochard marki Gres reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Clinique Aromatics Elixir Yves Saint Laurent Opium Guerlain Shalimar Rochas Femme Rochas Lanvin Arpege Slava Zaitsev Maroussia Lalique Perles De Lalique Agent Provocateur L'Agent Christian Dior Dune Estée Lauder Youth-Dew Cacharel LouLou Calvin Klein Obsession John Galliano John Galliano Molinard Habanita Joop! Joop! Femme Cartier Must de Cartier Christian Dior Poison Guerlain Samsara Eau de Parfum Hermes Elixir des Merveilles Cartier Le Baiser Du Dragon

Advertisement

Popularne marki i zapachy: