Marki » F-H » orientalno - kwiatowe « Grupy

Vanderbilt Gloria Vanderbilt dla kobiet

Vanderbilt Gloria Vanderbilt dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 99
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 66 Miałem: 46 Chcę: 13 Ukochany zapach: 1

główne akordy
białe kwiaty
drzewny
kwiatowy
ciepły korzenny
słodki
Filmy
Vanderbilt Gloria Vanderbilt dla kobiet Filmy Vanderbilt Gloria Vanderbilt dla kobiet Filmy
Zdjęcia
Vanderbilt Gloria Vanderbilt dla kobiet Zdjęcia

Vanderbilt marki Gloria Vanderbilt to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. Vanderbilt został wydany w 1982 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Sophia Grojsman. Nutami głowy są aldehydy, ananas, kwiat pomarańczy, lawenda, nuty zielone i bergamotka; nutami serca są goździk (roślina), tuberoza, korzeń irysa, jaśmin, ylang-ylang i róża; nutami bazy są drzewo sandałowe, cynamon, opoponaks, piżmo, cywet, wanilia i wetyweria.

Perfume rating: 3.10 out of 5 with 99 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Aldehydy Ananas Kwiat pomarańczy Lawenda Nuty zielone Bergamotka

Środkowe Nuty
Goździk (roślina) Tuberoza Korzeń irysa Jaśmin Ylang-ylang Róża

Dolne Nuty
Drzewo sandałowe Cynamon Opoponaks Piżmo Cywet Wanilia Wetyweria

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 3
 
słaba 5
 
przeciętna 13
 
duża 6
 
bardzo duża 3
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 8
 
przeciętna 14
 
duża 5
 
olbrzymia 3
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Vanderbilt by Gloria Vanderbilt.

Ten zapach przypomina mi...  
Oscar
2 nie tak
Aspire
2 nie tak
Esprit d’Oscar
1 nie tak
Noix de Tubereuse
0 nie tak
Montaigne
0 nie tak

Advertisement

Vanderbilt Recenzje Perfum

lady Vader
lady Vader

Piękny, niedzisiejszy, pudrowo - mydlany, trochę zakurzony, jak zapach zasłon z aksamitu w starym teatrze, przesiąkniętych perfumami bywalczyń i pudrem aktorów.

Nuta kwiatu goździka w połączeniu z aldehydami i masłem irysowym daje efekt miękkości i pluszowości, zakłóca go jednak ostrzejsza i cięższa baza. Dzięki temu zapach jest trwały, ale bez wetiweru w nutach końcowych byłoby chyba jeszcze ładniej i przytulniej.

Trwałość dobra, choć zapach jest raczej bliskoskórny.

Jul
10
2016
Agnieszka1974
Agnieszka1974

Rzeczywiście nutę mydełka w pierwszym niuchu czuć. Ale to jest mydełko z dobrego hotelu, nie byle jakie. Są to bardzo bogate perfumy, później czuć słodycz wanili z syropem anansowym, czuć nutę zieloną, cynamon. To typ perfum starej szkoły perfumiarskiej. Jak za taką cene to naprawdę, warto wypróbować. Nie jest to typ świerzaka, delikatnego kwiatuszka, to typ perfum z ogonem, mocno wyczywalnych, zawiesistych. Ostatnio byłam na poczcie i weszła elegancka kobieta i powiedziala, ale tu u Pań pięknie pachnie. Wiedziałam, że to ja....;-))

Nov
12
2015
adarca
adarca

Stało się. Kupiłam Glorię 100ml/32 zł(!) Otwieram przeyłkę gwałtownie i niecierpliwie. Rozpylam. W pierwszej chwili czuję intensywny zapach kremu Nivea, mina mi zrzedła; pomyślałam, że dostałam podróbę. Ale czekam, opryskuję cały pokój, firanki, siebie i wszystko wokół, krążę niuchając. Po 15 min. ogarnia mnie błogość, czuję tę nutę, którą zapamiętałam z dzieciństa! TAK, MAM TO! Moją ulubioną nutę w Glorii. Pudrową, stężoną, tajemniczą, intrygującą. Nie jest taka mdła! Kurde, to jest nawet seksowne:)Wychodzę na klatkę schodową, wracam... wow! To mi się podoba! Aldehydy(wanilina?)z tuberozą otwierają zapach, potem dochodzi lawenda z ananasem-wymieszane na miał i kwiat pomarańczy ze szczyptą zielonej nuty-można oddychać. Potem coraz ciekawiej. Przenoszę się do jakiejś krainy, szybuję, lecę kołysana ciepłym wiatrem; podziwiam piękną przyrodę, mijam białe ptaki, uśmiecham się. Widzę ogromny, piękny, kremowy zamek na klifie. Okna ma w stylu orientalnego gotyku...Wlatuję przez jedno z nich, moja biała zwiewna suknia ciągnie się gęstym ogonem po marmurowej posadzce. Zachwycam się złotymi wazonami pełnymi puszystych, wielkich, białych kwiatów, ramami luster; wazami z orientalnej mozaiki. Siadam do suto zastawionego stołu, na palisandrowym krześle, kosztuję owoce. Palę sziszę z fioletowo dymnego bukłaka, w starozłotej oprawie. Przemieszczam się do sypialni, kładę się na łożu z baldachimem, wsłuchując się w subtelne dźwięki harfy i śpiewy ptaków dobiegające z niedaleka. Przez okna (nie ma tam szyb, tylko kształtne otwory) wpada przyjacielski wietrzyk. Jest przestrzeń, biel, ciepło, wolność; dla mnie nie ma czasu, nie starzeję się,... pięknieję... Czuję się taka szczęśliwa, chcę tak trwać (!) (WoW, tego się nie spodziewałam!) zanim poczuję coś co sprowadzi mnie na ziemię. Ten moment nachodzi w zbyt staroświeckim pudrze -pojawiają się gęste pajęczyny w zakamarkach wysokich, zdobnych sklepień. OmG, skąd tu się wzięła szczerbata tarantula? A co gorsze- w odrzucającym - obrzyliwym wręcz smrodzie cywetu (jakby ktoś bluźnierczo obsikał kąty pałacu!! Tragedia. Wszystko okazuje się iluzją. Wracam do reala.
Zapach ponadczasowy, trochę zza światów, specyficzny. Nie każdej kobiecie się spodoba. (Ja nie jestem w stanie go nosić, cywet uaktywnia się u mnie już po 5 minutach. Koleżanka otrzymuje za niego wiele komplementów. Co skóra to obyczaj...i to jest piękne.) Mimo wszystko warto je mieć na półce... Taki wspomnień czar...

Sep
04
2015
adarca
adarca

To były moje pierwsze perfumy, dostałam je od ciotki z USA, u nas wtedy upadła komuna a ja byłam w szkole podstawowej. Ten podarek był moim ulubionym spośród innych. Od niego zaczęła się moja pasja-perfumy. I choć zupełnie nie pasuje do jeszcze niedojrzałej dziewczynki, to nosiłam go z zachwytem. Może dlatgo, że innych nie miałam:) Po latach przypomniałam sobie o ich istnieniu i choćby z sentymentu nabędę je z przyjemnością.
Sam zapach jest kwiatowy, lekko mdławy, pudrowy z nutką orientu. Czułam głównie ananasa,lawendę, tuberozę, drzewo sandałowe, szczyptę wanilii. Za mało w nim ostrości, a może zupełnie jej brak. Napewno. Jednak są warte uwagi i niebawem je zakupię. Napiszę ponownie recenzję -jak czuję ten zapach po latach.

Aug
24
2015
darkblueyed
darkblueyed

Pudrowo- kremowa chmurka i ja w srodeczku... Nie jestem mloda dziewczyna i Ty, Glorio, mi towarzyszysz w dojrzalej drodze przez swiat. Od pierwszych kropelek, podkradanych Mamie- do teraz. Aksamitna poduszka aldehydow lagodzi upadki, drapie pazurkiem pizma i cywetu, gdzies tam w tle pokusi morela... Tym pachna kobiety otwarte na swiat, na zmiany ale kochajace tradycje. Och, Glorio, chce nadal kusic i zniewalac, mimo wieku i z Twoja pomoca to zrobie. Z zapachem smietankowym ale i tupiacym nozka. I nie jest wazne, czy czepiasz sie moich czarnych szpilek czy aksamitnej bluzy do wygodnych spodni. Bialy labedz poplynie za mna wszedzie- w tramwaju, samolocie, na szpitalnym korytarzu i w uczelnianej czytelni. Kocham, kochalam, kochac bede...

Mar
11
2015
maszula
maszula

Wspaniałe, puszyste, przytulne bardzo kobiece, luksusowe, ponadczasowe, po prostu wszystko gra :) niesamowita trwałośc i ogonek. Dodatkowo ogromny plus, że są nadal dostępne, nikt przy nich "nie grzebał" i są w fantastycznie niskiej cenie, nie rozumiem tego ale to kompletnie nie ważne. Gromadzę kolejne flakony, na wypadek, jakby miało się coś zmienic. Dodatkowo mój mąż bardzo je lubi, chyba jako jedne z nielicznych, mam spore zbiory i pachnę codziennie inaczej,,jego nos jest zachwycony tylko tym zapachem, za każdym razem pytając "a to co?" :)
Przypominają mi Black Pearls Elizabeth Taylor, GV jest bardziej kwiatowa, ale utrzymana w podobnej, pudrowej tonacji :) znów cudowna pani Grojsman :)

Feb
25
2015
chloedemon
chloedemon

Z Glorią poznałam się kiedy babcia dostała miniaturkę na urodziny.. Powąchałam i stwierdziłam, że muszę sprawdzić półki internetowych sklepów w poszukiwaniu tego cuda :-) Gdy zobaczyłam, że 100 ml kosztuje niecałe 40 zł, Gloria wylądowała na mojej półce z perfumami :-)

Zapach ma w sobie pewną "starą" nutę, nieobecną w zapachach z ubiegłych dwóch dekad.. jest ciężkawy i słodki, ale ta słodycz jest ograniczona przez pewien pazur, który trzyma w ryzach romantyzm Glorii. Nie jest to zapach dla każdego, trzeba umieć go nosić.. i z czym go nosić :-) dodaje elegancji, lekkości ale i zdecydowania. Jest taką finalną nutą całego wizerunku, nutą którą bardzo lubię. Polecam, bo przy tym wszystkim jest bardzo trwały i ma dobrą projekcję :-)

Feb
16
2015
samsara
samsara

Gloria to wspomnienie dzieciństwa, używała ich niegdyś moja mama na przemian z Moments Priscilli Presley i Kobako Bourjois - to były czasy! Glorię kochała jednak najbardziej. Nie dziwię się, bo to zapach bogaty, puszysty, pełen przepychu i wyrafinowania. Na pewno jest to aromat pudrowo-aldehydowy, ale nie tylko. Bogactwo i różnorodność nut jest w tym flakonie tak mnoga, że mija się z celem opisywanie ich, gdyż jak przypuszczam, na każdej skórze objawią się one w nieco innej konfiguracji i zyskają nowy wydźwięk. Na pewno warto po nie sięgnąć, zwłaszcza teraz, gdy można zdobyć to arcydzieło za takie grosze! Gloria Vanderbilt jest hrabiną i rzeczywiście, by się nią poczuć wystarczy ten zapach. Ja właśnie zamówiłam sobie ten uroczy flakonik-tak przez sentyment i dlatego, że jest tak inny od współczesnych wypustów.
p.s. Tam-opisałaś ten zapach mistrzowsko!

Oct
23
2014
Roma
Roma

Vanderbilt to perfumy, ktore dzis widze inaczej... tzn. inaczej je czuje, inaczej odbieram ;-] Pierwszy kontakt z nimi byl nieudany - wydaly mi sie koszmarnie brzydkie i ohydnie mdlace.
Drugie podejscie: cudowna swietlistosc, kobiecosc... niesamowite bogactwo i zmiennosc nut.
A dzis jest inaczej... Sa ciezkie, dosc mocne, geste. Kojarza mi sie, nie wiedziec czemu, z farba... To mile skojarzenie, zeby nie bylo;-]
To same zywice, przygaszone milo korzeniem irysa i lekko wilgotna, mroczna (a jakze) lawenda, okraszone jedynie narkotyczna tuberoza (z odrobina cynamonu w domysle).
Nie czuje nic innego i dobrze mi z tym.
Vanderbilt bardzo ciekawie"gra "na niskich tonach"... tak, jak lubie;-] Cywetu niet. Nut zielonych tez ze swieca szukac - nie bede plakac, bo nie lubie zieleni w pachnidlach.
Dziwny hehe zapach, niedzisiejszy, ale nie retro, nie, nie - raczej to nisza:-))).
Fajna woda dla silnych, wolnych i seksownym babek, niedroga, pozadana przeze mnie szalenie.
Na specjalne okazje, na te dni, gdy czuje sie swietnie:-)

Oct
14
2014
Zombianka
Zombianka

Zapach piękny i wart poznania, kupiłam w ciemno za śmieszne pieniądze przez internet, ale warto było zaryzykować.
Za pierwszym razem otwarcie skojarzyło mi się z Bioparoksem, co trochę zbiło mnie z tropu, już wiedziałam że może być kontrowersyjnie, skoro jest taka lekarstwiana słodycz, pewnie to przez aldehydy- ale cierpliwie poczekałam zamiast go zmywać i nagrodą jest wielka sympatia między nami :) Drugi etap tej wędrówki jest kwiatowy, ale tak doskonale zmieszano i wygładzono wszystkie nuty, że trudno je rozróżnić- goździk, tuberoza, sporo ylang- ylang i kropla jaśminu, to jasne, ale reszta jest dla mnie nieidentyfikowalna. Nie mogę się jednak dobrze wwąchać w tę kompozycję, bo wciąż mi ,,ucieka"- czuję ją dobrze w miejscu, w którym stałam czy siedziałam jakiś czas temu, tylko nie na sobie (czyżby GVV przeszły reformulację?). Nie sądziłam, że wyjdą na mnie tak bliskoskórnie, to frustrujące. Dopiero baza jest taka jak należy, aksamitnie kremowa, miodowo- drzewna (wg mojej mamy ta faza pachnie jak budyń waniliowy), złocista. Jej smuga jest lekko przyprawowa dzięki odrobince miękkiego cynamonu na koniec, niezwykle zmysłowa, jak ciepły cień w altanie ogrodowej.
Perfumy kobiece, zmienne i kapryśne- potrzebują odpowiedniego dnia, aby na mnie ,,zagrać". Poza tym wdzięk i klasa sama w sobie, teraz takie zapachy rzadko kiedy powstają- no i ta łabędzica na flakonie, która dobrze symbolizuje zawartość. Mój pierwszy zakupiony zapach z aldehydami i chyba nie ostatni tego typu.

Aug
27
2014
Beata Maria
Beata Maria

Perfumy w stylu retro, mam wrażenie,że dzisiaj już takich się nie robi. Bogactwo składników i moc zapachu. Bardzo elegancko, orientalnie ale bez przesady, intrygująco. Kobieta nosząca ten zapach powinna wysiadać z limuzyny, mieć na sobie piękną suknię i etolę okrywającą ramiona. Zapach w związku z tym trochę nie przystaje do dzisiejszych czasów ale zawsze można puścić wodze fantazji. Piękne kwiaty, jakże różna plus aldehydy i mocna baza. Nie każdy może się zmierzyć z tymi perfumami ale zawsze warto próbować. Trwałość dosyć dobra, do sześciu godzin, pachnie na długość ramion.Flakon ozdobny z rzeźbionym łabędziem.

Jul
06
2014
f_aa
f_aa

Lubię się nią skrapiać, kiedy zakładam skórzaną kurtkę - perfumy podbijają zapach materiału, oddają jego chropowatą fakturę, ale już po chwili do głosu dochodzi słodka nuta pomarańczy czy moreli. Gloria to kobieta z klasą, zadziorna i miękka jednocześnie. I nawet nie żałuję miernej trwałości: piękny flakonik za każdym razem cieszy oko, gdy wyciągam go z torebki, aby zapach wetrzeć w nadgarstek. A kurtka jest ze skóry ekologicznej:)

Jun
03
2014
lavenda
lavenda

Zapach Vanderbilt poznałam zupełnie niedawno. Elegancki lawendowy kartonik z łabędziem kusił, by poznać jego zawartość aż w końcu uległam. Jakże żałuję, że dopiero teraz! Cóż to za subtelna, pełna poezji, mistrzowsko wyważona kompozycja! Początkowo odurza wilgotną wonią kwiatów, by po chwili stosownie ustąpić miejsca rześkim acz łagodnym cutrusom. Finał jest wprost upojny; opoponaks, sandałowiec, wanilia
i cynamon otulają niewidzialnym woalem, pieszczą, koją, prawią komplementy a wtedy ja... ja czują się damą tak zjawiskową i kruchą, jak wspomiana przez Tam, Mia Farrow w "Wielkim Gatsby'm". Ach!
Fakt, że perfumy Vanderbilt tak zjawiskowo "niedzisiejsze" są wciąż jeszcze gdzieniegdzie dostępne, zakrawa na cud. By nie pozbawiać się w przyszłości przyjemności noszenia tego zapachu na sobie, przezornie zakupiłam zapasowy, drugi już, flakonik:)

May
28
2014
agusia12321
agusia12321

Nie do końca są w moich klimatach, ale mimo wszystko pociągają mnie, mają działanie narkotyczne na zasadzie: odrzuca mnie, ale "coś" karze wracać do nich...
Pani Grojsman po raz enty stworzyła zapachowe dzieło sztuki. Wielki ukłon w Jej stronę...
Tuż po aplikacji Glorii dostałam obuchem w nos aldehydami - dość nieprzyjemne uczucie, które warto przeczekać, bo potem czeka nas tylko raj tuberozowo-jaśminowo- lawendowy...
Perełka killerowa, dlaczego killerowa? a no dlatego, że zapewne nie spodoba się młodziutkim osóbkom, które są nastawione na lekkie, niezobowiązujące zapachy...
Polecam.

May
13
2014
Caligo
Caligo

Najpierw czuję lekkie aldehydy ze świeżym ananasem i kwiatem pomarańczy. Gdzieś w tle lawendowe rabaty, znad których dociera do mnie woń już rozproszona, ale ładnie przełamująca słodkawe nuty aldehydowe, podobnie działa delikatna bergamota.

Po niedługim czasie uderzają kwiaty – wystarczy spojrzeć na skład, jak mogłoby być odurzająco i duszno – jednak Autorka kompozycji potrafiła utrzymać przestrzenność w zapachu: kwiaty nie przytłaczają, wręcz przeciwnie: pozwalają przeciągnąć się na ogrodowym hamaku i rozmarzyć o dalekich wojażach w okołozwrotnikowe rejony;) Wyraźna to woń, niezwykle bogata i zmienna, ale zarazem gładka (wyobrażam sobie lekko transparentne kremowe dulce de leche, tyle że z kwietnych płatków i miodu... ).

Ten kwiatowy deser, finalnie obsypany cynamonowym pyłem, skosztować mogę po trzech, czterech godzinach podróży – w oddali majaczy słodki od żywicy las... Ale gdy coraz bliżej zmierzchu, wyłania się jako pierwsze chropawe drzewo sandałowe i nieco zaburza tę muślinową idyllę. Równoległe nuty wanilii i ciepłego opoponaksu ją przywracają... I tak bez końca...

Słodycz tych perfum w żadnym momencie nie jest nudną – pochodzi z różnych źródeł, jest zmienna, ale w sposób płynny (nadto przełamywana gorzkawym goździkiem czy też drzewną szorstkością) - i raczej lekka, przestrzenna. Mam może dziwne odczucie, że oszczędne dozowanie czyni zapach bardziej intrygującym.

Owszem, jest wrażenie lekkiej syntetyczności. Wtedy myślę o ananasie, który na mojej skórze czasami wywołuje taki efekt, niekiedy o nutach miodowych i aldehydowych. Ale to odczucie nie odbiera w żaden sposób urody tej kompozycji.
Gloria to kobiecość niezależna od wieku.

Czekam właśnie na Montaigne – sprawdzę jak trwałe jest moje zauroczenie Glorią (bo miłość to jednak nie jest).

Edit: Chyba już sobie uświadomiłam, co mi z początku przeszkadzało w tych perfumach. Była to zbyt duża wilgotność – tak bym to określiła – utrzymująca się w zasadzie przez cały czas trwania zapachu.

May
13
2014
ela812
ela812

Jestem wielbicielką talentu Sophii Grojsman i podobają mi się wszystkie jej zapachy, które dane mi było poznać.
Gloria jest zapachem przepięknym, bardzo bogatym. Kwiatowe nuty są tak doskonale zmiksowane, że trudno jest mówić o szczegółowym wyodrębnieniu każdego składnika. Zapach żyje od momentu aplikacji do późnego wieczora, a na ubraniach czy apaszkach jeszcze dłużej.

Nie każdy jednak doceni to bogactwo. Na stronach poświęconych tym perfumom w perfumeriach internetowych znalazłam opinie, typu:"koszmar bezdyskusyjny", "migrena dozgonna", albo hit sezonu:"chcesz popełnić samobójstwo w oparach absurdu to kup..." Pomijając już brak klasy oceniających w ten sposób, komentarze takie świadczą dobitnie o tym, że aby docenić kunszt, z jakim tę kompozycję stworzono, należy mieć nos odrobinę bardziej "wyrobiony" albo zwyczajnie trzeba być otwartym na nowe doznania zapachowe. Obecne produkty perfumeryjne nie sprzyjają wyrabianiu nosa, więc w wielu przypadkach trudno się dziwić negatywnym opiniom.
Ja kocham ten zapach i cieszę się ogromnie, że dane mi było go poznać. Jest zmienny, jak wielokrotnie już podkreślały moje przedmówczynie, bardzo kobiecy, ciepły taką kwiatową słodyczą. Rzeczywiście kojarzy się z latami 20-30 XX wieku.
Posiadam, używam i zamierzam posiadać i używać, jak długo się da. Do późnej starości (o ile będzie wciąż dostępny) :-)

Apr
11
2014
Roma
Roma

Mam sporą próbkę Vanderbilt, chyba dość starą edt... i po pierwsze kolor wody jest o wiele ciemniejszy, niz woda z allegro, która miałam [setka] i zapach tez jest inny, tamten, mam wrazenie, był chemiczny, sztuczny, czyżbym go po prostu dobrze nie poznała, tak być może, kupiłam wtedy również i próbowałam przetestować Montaigne - Caron, oba zapachy wydały mi się podobne i "nienoszalne".
W poszukiwaniu wiedźmowej lawendy zdecydowałam się powrócić do Vanderbilt. Dziś ta woda jest dla mnie inna, przede wszystkim - cicha, nie wyrywa człowieka z butów, nie dobija swą mocą, jest lekka, na początku daje lekko po nosie lawendą [tu zawsze pasowałam] i ananasem, zapach kojarzy się z naturą, z łąką, z przestrzenią, z wolnością... czyli - OK.
Mam tylko próbkę, nie flakon (niespecjalnie mi się podobał) i podeszłam do tych perfum tak, jak sobie obiecałam, bez uprzędzeń... wiem, że zapach budzi kontrowersje i ja dotychczas byłam po tej stronie barykady, w której go nie znoszono.
A wiec jest sucho, (dla mnie to nowość, bo dotychczas lubiłam jedynie oddech żywic) bogato... Ten zapach dość długo się rozwija i zaskakuje pięknem nut... ale to potem, na razie jest lekka słodycz, jakby rumiankowa, bardzo naturalna i nienachalna, takie zresztą są tu wszystkie nuty...
Woda niesamowicie wprost subtelnieje i dziewczę z leśnej nimfy, niepostrzeżenie przeistacza się w piękną kobietę, może nawet i elegancka kobietę. Na pewno perfumy, choć stonowane, są jednak zmysłowe i to się tylko wraz z upływem czasu nasila.
Teraz już wierzę, bo czuję to, że jest tu piękna, narkotyczna tuberoza, tak własnie na samym końcu pachnie Catalyst...
Jakie czuję jeszcze kwiaty... chyba goździk i kwiat pomarańczy, bo w tym czasie perfumy szczelnie przylegają do ciała i krok po kroku zmieniają się, wprawiając mnie w coraz lepszy humor... wciąż nie przestaję dziwić się, że Vanderbil ma tyle piękna w sobie, tyle wyrafinowania.
Genialne dzieło Sofii Grojsman to zapach doskonały. Lubię, doceniam każdą fazę, ale kocham zwłaszcza tę ostatnia - bazę... w ogóle tu nuty przemykają się niespodziewanie, chyłkiem i są niespodzianką:-) O, jest jaśmin:-)
Jeśli jest tu cynamon, to bardzo dyskretny, nuty w tej miksturze są iście artystycznie połączone, nigdy nie pomyślałabym ze Vanderbilt tak własnie pachnie, myślałam, że to zabójcza won Alexis, mocna i tandetna - nic bardziej mylnego.
Perfumy działają powoli, piękniejąc, trwając wciąż i wciąż, w nieskończoność niemal, po wieczornej aplikacji, czułam je nadal rano na skórze, pachniały przecudnie, lekko, zmysłowo...
Nie dla każdego, pewnie też nie na początek perfumowej drogi. I teraz chcę zdobyć choć 30 ml, ale mam obawy, czy będą tak samo pachniały jak te, które mam...

Mar
27
2014
kenzo
kenzo

Po raz drugi w życiu mam wrażenie, że trafiłam na perfumy "moje" do końca życia:).. `nie zdradzę co było nr.1` hi hi
Do rzeczy - co czuję, oprócz obłędu w nosie i głowie - po kolei od początku do końca - co mi w duszy i nosie gra - 1.aldehydy, króciutko i ślicznie, 2.irys, 3.goździk, 4.róża, 5.jaśmin, 6.tuberoza, 7.finisz to gównie piżmo na zmianę z drzewem sandałowym leciutko skropionym wanilią i to trwa i trwa i trwa...

CIEPEŁKO I AKSAMIT. CUDO!!! Oj,Oj. Tak musiałam pachnieć jak się urodziłam.

ps. na pewno będzie edit, do poczytania zatem...

jest jeszcze PIĘKNIEJ!.....szkoda, wielka szkoda, że coraz krócej..... ( co zostało ujęte w projekcji )....

Feb
04
2014
Roma
Roma

Zanim kupilam Vanderbilt naczytalam sie mnostwa recenzji... Spodziewalam sie calkiem czego innego... Sadzilam, ze bedzie bogato i ciezko, a poczulam zapach, ktorego nijak nie widzialam na kobiecie, a raczej na licealistce. Najbardziej obawialam sie nut lawendy, w jednym opisie byla, a juz w innym nie, ale zapach otworzyl, o dziwo, chemiczny rumianek [?] i silne nuty aldehydow, reszty nie bylam w stanie i rozpoznac i wytrzymac... a tyle tu fajnych rzeczy przeciez...
Chyba zrobilam blad, ze jednoczesnie kupilam wode Montaigne - Caron i w tym samym czasie probowalam obydwie wody poznac - w sumie wydaly mi sie podobne, obydwu nie tykalam przez jakis czas, mialam wrazenie, ze zapach zlal mi sie w jedno... zwyciezyl Montaigne, Vanderbilt byl dla mnie nieznosny...
Bardzo chcialam to przetrzymac, pchnac sprawe naprzod, popedzic skladniki, ktore graly na zbyt wysokich nutach, [gdyby porownac je do muzyki - ja takich nie znosze] ktore trwaly ciagle w miejscu i niestety, nic z tego nie wyszlo. Nie dane mi bylo nic wiecej poczuc, bo najzwyczajniej stracilam cierpliwosc - tego pierwszego rzutu nie bylam w stanie ogarnac, choc przeciez naprawde bardzo lubie takie skladniki, ktore tu kroluja... Dla mnie to zapach bez polotu, bez glebi, sztuczny.
Moze jeszcze kiedys zrobie drugie podejscie, z probka najlepiej, albo gora miniatura, bo dreczy mnie to niepoznanie...
Ale na razie nie lubie. Woda od razu poszla w swiat.

Jan
12
2014
grudzienszal
grudzienszal

Zapach jest inny niż zapachy obecnie reklamowane. Z Vanderbilt nie była to miłość od pierwszego powąchania. Po pierwszej aplikacji stwierdziłam, że faktycznie są to perfumy dla wyrobionych nosów - ciężkie, poważne…Chciałam je nawet puścić w świat, ale dałam im szansę i któregoś razu wreszcie dostrzegłam jak pięknie rozkwitły na skórze. Teraz wokół mnie roztacza się nietuzinkowa miodowo-waniliowa aura. Od początku do końca wyczuwalny jest goździk,któremu towarzyszy tuberoza i cedr a wszystko związane korzenną wstążeczką.
Zapach wyczuwalny kilka godzin .Flakonik to arcydzieło w swojej prostocie.
Nie oddam ich nikomu...

Jan
11
2014
Dakini
Dakini

Jakaż ta Gloria urodziwa.
Używam jej od kilku lat i mogę jedynie powiedzieć, to, co mówią o kobiecie, że "zmienną jest".
Ten przepych składników powoduje, że nuty wiodące zmieniają się na mojej skórze w zależności od pory roku.
Latem jest bardziej słodka, jesienią wytrawna. Zimą rzadko ją noszę, może z tęsknoty za cynamonem, którego prawie jest pozbawiona (ja go nie wyczuwam), czy też większą ilością wanilii.
Co ciekawe, zapach bardzo popularny i łatwy do zdobycia na południu Europy. Poczułam go tam latem aż u dwóch młodziutkich kobiet.

Nov
01
2013
Izabela
Izabela

Perfumy dla wyrobionych nosów.
Charakterystyczne, zdecydowanie w stylu vintage.
Perfumy stworzone w czasach, gdy przywiązywało się wagę do jakości składników.
Tutaj też dodano je hojną ręką.
Aldehydy, ylang-ylang, cywet, piżmo, kwiat pomarańczy, a to tylko wycinek nut, które ja zdołałam wyłowić.
Tu nie żadnych odcieni szarości, jest biel lub czerń, pokochasz-zrozumiesz; lub znienawidzisz.
Czytając recenzje, nie dziwią mnie zachwyty nad nimi, wszak to głosy tych Forumowiczanek, które przepadają za klasycznymi perfumami :)
Ja chylę głowę nad jakością i pomysłem, jednak ich zapach na mojej skórze już takiego entuzjazmu nie wzbudzał.

Oct
05
2013
anna1412
anna1412

Cóż pisać... Porażka. Na początku, po zdjęciu koreczka i pierwszych aplikacjach, zapach skojarzył mi się z... "Lotonem" - płynem do układania włosów z epoki PRL-u.
Potem to wrażenie nieco łagodnieje, ale jakaś "fryzjerska" nuta pozostaje w nim dominująca przez cały czas.
Niewielki wydatek, ale nie polecam. Moim zdaniem też kompletnie nietrwały.

Jul
27
2013
newelka
newelka

Moja opinia dotyczy wersji po reformulacji, oryginalnej nie znałam.

Zapach kompletnie inny niż lansowane obecnie, zdecydowanie vintage i czuć to. Pierwsza nuta może wydawać się przerażająca - głośna, ostra, sztuczna. Totalny oldschool, gdzie aldehydy wchodzą z mocnym przytupem. Następnie zapach wyłagadza się, jak dla mnie przechodzi w formę luksusowego pudru do twarzy i z tym głownie mi się kojarzy. A przez to zapach idealnie pasuje mi do zimniejszej pory, alabastrowej skóry, miękkich i otulających materiałów. To zapach bardzo miękki, ciepły. Gładki. Taki "zamszowy".

Wstęp, przynajmniej mnie - przeraża. Ale warto poczekać na ciąg dalszy.

Nie polecam, bo nie każdy będzie się czuł dobrze w tych perfumach. Definitywnie wymagają osobowości, świadomości odrębności, poczucia własnej wartości noszącej. To nie jest mdły zapach jak dla połowy ulicy. W dzisiejszych czasach nie spodoba się każdemu, wymaga określonego wdzięku by być w nim ubraną - nie przebraną.

Jul
08
2013
amanda
amanda

Kolejne cudo wpadło mi w ręce w parze z Red Door E.Arden.
Ta sama mnogość nut, jednak ma lżejsze wejście i łagodniej brzmi na skórze . Łagodniej , ale też ma piękne ciepło intensywnych kwiatów z lekko cytrusowym akcentem.
Kocham te cytrusy w starszych perfumach , są takie wyważone i doskonałe ,czyli tak łagodnie zaznaczają swoją bytność i wręcz tanecznie łączą się z kolejnymi nutami .
Tutaj z delikatnym cynamonowym aromatycznym ciepłem .
W całym zapachu rozchodzi się słodko suche drzewne ciepło , delikatnie balsamiczne i jeszcze doprawione aromatem nie tyle samej róży co olejku różanego zaznaczającego się w każdym zakątku zapachu .
To ten sam rodzaj wręcz miłości zapachowej co do Red Door ze starszych perełek ,nie kosztujących tak wiele, a dających mi aż tyle , czego często próżno szukać choć w niewielkiej części w nowszych perfumach..

May
25
2013
perfumeholic88
perfumeholic88

Na samym wstępie dostałam potężny aldehydowy cios w nos. Bolało i to bardzo, zakręciło sie nawet w głowie. Aldehydy są tak mocne na początku, że gdyby trwały dłużej byłoby to dla mnie nie do zaakceptowania, ale zaraz pojawia się tuberoza wraz z goździkiem i to one panują aż do końca. Jest mocno kwiatowo, odurzająco i właśnie retro. Mam wrażenie, że ten zapach troche przypomina mi Truth or Dare Madonny, ale tam ciężkie kwiaty mieszają sie z wanilią i jest ciut słodkawo, a w Glorii jest sama kwiatowa moc z przytupem. Absolutnie nie widzę tego zapachu do jeansów i koszulki, a właśnie do dobrze skrojonego żakietu w stylu Chanel, a całości dopełniają białe perły. Nie jest mi z tym zapachem po drodze, ale doceniam go, bo ma w sobie urok.

May
24
2013
EJo
EJo

Cóż mogę dodać do świetnego opisu Tam :)
Gloria błąkała się w mojej zapachowej pamięci jako daleki, delikatny powiew czegoś niezmiernie luksusowego, z czasów gdy byłam dzieckiem. Nie jestem w stanie skojarzyć już kto nią pachniał, teraz wiem dlaczego jednak to nikłe wspomnienie pozostało we mnie aż do dzisiejszego dnia, kiedy po raz pierwszy Gloria do mnie trafiła. Mam za sobą wiele olfaktorycznych doświadczeń i wiele jeszcze przede mną, na palcach jednej ręki mogę policzyć natomiast odczucie zupełnej doskonałości jakiegoś zapachu, który dane było mi testować czy posiadać. Gloria jest jednym z nich.

Sophia Grojsman jest wielka. Zapach osadzony w realiach lat 80-tych, bogaty, wyrafinowany, złożony. Mnogość nut, z których każda uzupełnia się i zazębia jak w koncercie na klarnet Mozarta - i każda brzmi w doskonałej harmonii z pozostałymi. Nic mi w Glorii nie przeszkadza i nie razi, niczego nie jest za dużo ani za mało, zapach rozwija się w miarę upływu minut pokazując coraz to nowe odsłony - od aldehydowego początku poprzez kwiatową, przykurzoną, miękką słodycz nut środkowych aż po drzewno - żywiczno - piżmową bazę.

Moja skóra je lubi - nie tylko nozdrza. Początkowe nuty to przede wszystkim aldehydy z odrobiną kwiatu pomarańczy - nie jestem w tanie rozróżnić pozostałych nut. Kiedy łagodnieją pojawia się tuberoza, jaśmin, leciutko pikantny, ogrodowy goździk, odrobina ylang ylang podane w pudrowej otoczce irysa - bardzo kobiece, bardzo interesujące. Gdzieś tam w tle pobrzmiewa róża, łagodna i delikatna, podobna do tej w Paris. Zapach na mojej skórze zamyka się piżmem i sandałowcem z dodatkiem opoponaksu i wetywerii, cynamonu nie wyczuwam, wanilii również.

Reasumując - Gloria jest retro, to pewne - nie umniejsza to jednak jej czaru. Babcią nie jest absolutnie. Jest piękna, ale takie piękno docenia się z czasem. Spróbujcie, jeśli chcecie.

Apr
05
2013
xentrix
xentrix

To juz klasyka.Zapach dla kobiety dojrzałej,nie dla "młódki". Zapach trudny,cieżki i mocny.Nie każda/każdy go polubi.Niech te kwiaty w składzie nie będą mylące , oj nie ,nie, to nie świeżaczek. A miało byc tak miło , lekko i przyjemnie :-) ...To zapach ,który moze powalić.Sprawia wrażenie zapachu luksusowego a mozna go nabyc w naprawde śmiesznej cenie i nie ma tu krzty przesady.Relacja ceny do jakosci to na pewno HIT ! Jednak zanim kupisz w ciemno to sprawdz,bo jest duże ryzyko,że Ci sie nie spodoba.Na uwage zasługuje bogactwo nut , chyba niespotykanych obecnie.Zapach trwały o dobrej projekcji.Ja go polubiłem (ofc nie na sobie) za moc i oryginalnosc a także odmienność od obecnie dostepnych zapachów w sklepach.Godny uwagi - to pewne.Zakup? twoje ryzyko.

a i jeszcze jedno - dla kolekcjonerów - bardzo ładny flakon z wyrytym w szkle na środku łabędziem...mi sie podoba :)

Jan
03
2013
Tam
Tam

Och, Zofio G., nigdy się nie dowiesz jakiego masz we mnie wiernego fana. Od Glorii Vanderbilt zaczęłam spacery po świecie perfum, od malutkiego flakonika z łabędziem. Uwierzyć nie mogłam, że coś może pachnieć tak bajkowo. Tuberoza, goździk, ylang-ylang,jaśmin, irys, róża...hojną ręką mieszałaś Zofio, szczodrze doprawiając i wygładzając kanty.

Powstał zapach, który dla mnie już w czasie tworzenia był "retro", gdyż osadzam go w latach 20-30 XX w. Tak musiała pachnieć Mia Farrow w Wielkim Gatsby, miękko, uwodzicielsko, "bogato". Pufy, sofy, sznury pereł, atłasy, intrygi w białych rękawiczkach i słodkie sekrety.

Ech, zagrajcie charlestona, Josephino Baker prosimy na estradę...

Nov
28
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Gloria Vanderbilt Vanderbilt, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Gloria Vanderbilt Vanderbilt, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Vanderbilt marki Gloria Vanderbilt. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Vanderbilt marki Gloria Vanderbilt reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Cacharel LouLou Christian Dior Poison Slava Zaitsev Maroussia Molinard Habanita Calvin Klein Obsession Givenchy Organza Guerlain Shalimar Chanel Coco Eau de Parfum Jean Paul Gaultier Classique Bottega Veneta Bottega Veneta Torrente L`Or de Torrente Cartier Must de Cartier Cartier Le Baiser Du Dragon Estée Lauder Youth-Dew John Galliano John Galliano Laura Biagiotti Roma Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Guerlain Samsara Eau de Parfum Clinique Aromatics Elixir Chanel Chanel No 19 Eau de Parfum

Advertisement

Popularne marki i zapachy: