Marki » D E » szyprowo - kwiatowe « Grupy

34 boulevard Saint Germain Diptyque dla kobiet i mężczyzn

34 boulevard Saint Germain Diptyque dla kobiet i mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 23
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 14 Miałem: 5 Chcę: 13

główne akordy
drzewny
ciepły korzenny
aromatyczny
zielony
kwiatowy
balsamiczny
Zdjęcia
34 boulevard Saint Germain Diptyque dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia 34 boulevard Saint Germain Diptyque dla kobiet i mężczyzn Zdjęcia

34 boulevard Saint Germain marki Diptyque to szyprowo - kwiatowe perfumy dla kobiet i mężczyzn. 34 boulevard Saint Germain został wydany w 2011 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Olivier Pescheux. Nutami głowy są cytrusy, czarna porzeczka, nuty zielone, liść figi, różowy pieprz, goździk (przyprawa), kardamon i cynamon; nutami serca są irys, geranium, tuberoza, róża i fiołek; nutami bazy są nuty drzewne, Żywica i eukaliptus.

Perfume rating: 4.06 out of 5 with 23 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Cytrusy Czarna porzeczka Nuty zielone Liść figi Różowy pieprz Goździk (przyprawa) Kardamon Cynamon

Środkowe Nuty
Irys Geranium Tuberoza Róża Fiołek

Dolne Nuty
Nuty drzewne Żywica Eukaliptus

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 2
 
przeciętna 3
 
duża 2
 
bardzo duża 0
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 3
 
przeciętna 3
 
duża 0
 
olbrzymia 1
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about 34 boulevard Saint Germain by Diptyque.

Ten zapach przypomina mi...  
Antidote
1 nie tak
Metaboles
1 nie tak

Advertisement

34 boulevard Saint Germain Recenzje Perfum

urszulaen
urszulaen

Vintage. Szypr. Chwilowa paczula. Pizmo i Wanilia w bazie. Ladny :-)

Jul
31
2016
Arttemiss
Arttemiss

Powidoki mocarnego składu

Aż sobie sprawdziłam co znajduje się pod numerem 34 na Bulwarze Saint Germain: sklep Diptyque. Zatem co, czyżby te perfumy miały być jak okręt flagowy co to zachęcić ma mnie do wizyty i dalszych nabytków? Hm... Nie wiem, jak im się to udało, ale jeżeli tak, to chyba nic z tego, bo zachęcona to się nie czuję nic a nic. I to mimo taaaakieeeegoooo skłaaaaduuuu, co już zakrawa o wyczyn.

W otwarciu mamy to, co tygryski (prócz kadzideł) lubią najbardziej: zielska i zieloności podbite nie słodką porzeczką, spowite w goździki, kardamon, różowy pieprz i (amore mio!) cynamon! I gdy piszczeć powinnam z zachwytu, jedyne, co jestem w stanie powiedzieć, to phi! Bo dlaczego bez mocy to takie? Dlaczego spłowiałe i z przyciętymi pazurami? Po co takie składy do "perfumy" walić, kiedy się je na starcie kastruje? Bo choć wszystko czuć i choć w nosie miło wierci, to nijakie to takie, zleżałe, dużo za dużo ugrzecznione i bo ja wiem - suche? W dodatku projekcja nikczemna. Zatem siedzi sobie człowiek jak ta ciapa i mamiony przyprawami temi pysznemi nosem je uławiać pragnie, a one, niepomne wysiłków wąchaczych są, ale jakoby ich nie było...

Czy dalej jest lepiej? Ależ skądże, nadal mami nas blade widmo perfumowej mocy. Ujawniają się geranium do spółki z eukaliptusem, żywicami i nutami drzewnymi - ale znów ta sama, zwietrzała śpiewka. Taki skład powinien ryczeć, wyć i skandować "oto jestem!", a on nic - wyblakły siedzi w kącie zamiast hycać po skórze. Znów też czuć nuty wyraźnie, znów szczują nas że są i udają że ich nie ma (albo odwrotnie), co wywołuje u mnie jeden tylko odruch - szczere i autentyczne wnerwienie. Niby wszystko jest na miejscu, ale zdechłe takie i blade, a teoretycznie, to muchy powinny padać w locie od wiązki aromatów. Nie no, to jakieś powidoki mocarnego składu, a nie skład. Żart to miał być, czy jak?

Trwałość między dużą a średnią - przy tej projekcji i wątpliwym "wykopie" to na serio, nie ogarniam po co.

Sep
29
2015
Szozda
Szozda

Moja recenzja będzie krótka. Zapach w moim odczuciu bardziej mainstream niż nisza. Taki słaby uniseks, za męski na kobiecie, za damski na facecie. Żaden, bardziej biurowy, bezpieczny. Nie rozróżniam nut za bardzo, trochę cytrusowo trochę zielono. Trwałość i projekcja słabe. Duże rozczarowanie.

Sep
11
2015
adaszek
adaszek

Zapachowi temu przyświecała pewna idea. Wybrano składniki kluczowe i określające drogę kompozycji wypuszczonych pod banderą Diptyque. Na pewno jest to ciekawy ruch, choć nie wiem jak to wyglądało w praktyce. W jakiś sposób wiąże to jednak perfumiarza, którym tutaj był Olivier Pescheux. Co prawda tworzył już on dla tego domu, ale przez ostatnie kilka lat, podczas gdy kompozycje były wydawane od kilkunastu. Czy to łatwe zadanie? Przełóżmy je na nasze życie. Ktoś daje nam listę ze składnikami i każe nam zrobić z tego jakieś danie. Dostajemy określony zasób słów i mamy napisać z niego tekst do piosenki. Oczywiście będąc kucharzem czy tekściarzem, uda nam się ta sztuka. Ale nasza inicjatywa i dążenie do doskonałości zostanie zabite. Pozostanie tylko wiedza i intuicja, nic więcej. No i możliwość porażki. Sam zapach jest więcej niż poprawny. Naprawdę dobry. Dla mnie jest to kompozycja owocowo-kwiatowa ze szczególnym uwzględnieniem drugiej części. Od początku czuję czarną porzeczkę, której zapachu nie lubię. Przeważnie w damskich kompozycjach, ostatnio zaczęła wchodzić powoli na męską półkę. Tutaj jest unisex (początkowo był dla mnie wybitnie kobiecy, dziś już nie) więc nie mogę mieć zastrzeżeń. Trzeba było go podzielić składnikami, aby nie zakłamać tego faktu. Na nadgarstku porzeczka jest wygładzona, zgaszona bardziej, niż wybijająca się na przód. Do tego wyłapuję od spodu jakiś maślany cytrus. Trochę to dziwne określenie, ale trudno mi znaleźć inne słowo. W każdym razie nie jest europejski, a bardziej egzotyczny. Na szyi natomiast porzeczka jest u mnie dużo bardziej wyraźna, cierpka i zaczepiająca nos, co warto mieć na uwadze. Po powolnym, acz całkowitym jej zaniknięciu, wyłazi cynamon ze szczyptą goździka na podbiciu z liścia figowego. Jest to popularne połączenie, ale mnie nie dziwi, ponieważ oba składniki się świetnie uzupełniają. Ten goździk nie jest aż tak medyczny, jak w Comme des Garçons 1 Marka Buxtona, gdzie jest suchy, ostry i świdrujący, wręcz zahaczający o maść reumatyczną. Przyrównałbym go do tego w Armanim Privé Ambre Soie. Jest tutaj też trochę szorstko za sprawą różowego pieprzu, który jest bardziej aromatyczny, niż ostry jak pieprz czarny. Dodatkowo gdzieś wewnątrz wyczuwam twardy, drewniany zapach deski kuchennej do krojenia, nie wiem czy nie za sprawą cedru. Serce jest wyraźnie kwiatowe i pudrowe, złożone z geranium, fiołka i ciut irysa lekko kremowego. Tuberoza została umiejętnie ujarzmiona, normalnie potrafi ona być zawiesista, posiada jeden z najbardziej wyrazistych i silnych zapachów w kwiatach, wypełnia pokój swoim aromatem. Róży nie czuję, przynajmniej nie potrafię wyłapać takiej jak w sercu Comme des Garçons 1 lub w Hermès’ie Eau De Pamplemousse Rose, płatkowej. Dolne nuty, będące zarazem ostatnimi układają się w balsamiczną całość, z wyraźnym eukaliptusem, który jest dla mnie wyzwaniem. Strasznie wiercący, wręcz czuję dziurę którą żłobi przez nos do mojej głowy. Ogólnie trzeba przyznać, że jest to kompozycja rozbudowana, powoli przechodząca przez swoje fazy i zmienna. Na pewno trzeba ją wiele razy ponosić, ja dopiero po jakimś czasie zacząłem dostrzegać inne nuty. Trwałość dobra, minimum to 7h zawsze. Projekcja bardzo duża, aplikowałem w swoim pokoju przy otwartych drzwiach i osoba siedząca w innym oddalonym o kilka metrów pomieszczeniu przyszła się mnie zapytać, czy nie użyłem perfum, bo wyraźnie poczuła docierający zapach. Chciałbym powiedzieć, że jest to kompozycja, którą warto mieć i pewnie prędzej czy później do mnie trafi, ponieważ cena jest jak na to co otrzymujemy bardzo korzystna. Jest jedno ‘ale’, a dokładnie mówiąc jej faktura, przypominająca odświeżacze do powietrza. Nie chodzi mi o syntetyczność, tylko jest tak samo jak one zbita, każda nuta jest związana z drugą, zakleszczona jakby od dołu. Nie ma w niej przejrzystości, powoduje we mnie zmęczenie, zwłaszcza na koniec dnia. Jest to taka forma chmury przede mną, która ze mną próbuje walczyć i mnie odepchnąć, zatrzymać jak ściana. Może jednak takie było założenie, skoro zapach miał oddawać charakter wnętrza butiku Diptyque.

Mar
29
2014

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Diptyque 34 boulevard Saint Germain, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Diptyque 34 boulevard Saint Germain, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum 34 boulevard Saint Germain marki Diptyque. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu 34 boulevard Saint Germain marki Diptyque reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Diptyque L'Ombre Dans L'Eau Bottega Veneta Bottega Veneta Christian Dior Midnight Poison The Different Company Sublime Balkiss Diptyque Eau Duelle Hermes L’Ambre des Merveilles Cartier Le Baiser Du Dragon Etat Libre d`Orange Tilda Swinton Like This M. Micallef Gaiac Diptyque Tam Dao Hermes Eau des Merveilles Evody Parfums Noir d`Orient La Prairie Life Threads Gold M. Micallef Royal Muska Serge Lutens Chergui Serge Lutens La Fille de Berlin Guerlain Aqua Allegoria Herba Fresca Tom Ford Tobacco Vanille Serge Lutens Fille en Aiguilles Juliette Has A Gun Lady Vengeance

Advertisement

Popularne marki i zapachy: