Marki » C » kwiatowo - aldehydowe « Grupy

Chanel N°5 Chanel dla kobiet

Chanel N°5 Chanel dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 202
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 71 Miałem: 58 Chcę: 29 Ukochany zapach: 3

główne akordy
drzewny
pudrowy
aldehydowy
kwiatowy
cytrusowy
Filmy
Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy Chanel N°5 Chanel dla kobiet Filmy
Zdjęcia
Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia Chanel N°5 Chanel dla kobiet Zdjęcia

Chanel N°5 marki Chanel to kwiatowo - aldehydowe perfumy dla kobiet. Chanel N°5 został wydany w 1921 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Ernest Beaux. Nutami głowy są aldehydy, neroli, ylang-ylang, bergamotka i cytryna; nutami serca są irys, korzeń irysa, jaśmin, konwalia i róża; nutami bazy są ambra, drzewo sandałowe, paczula, piżmo, cywet, wanilia, mech dębowy i wetyweria.

Perfume rating: 2.90 out of 5 with 202 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Aldehydy Neroli Ylang-ylang Bergamotka Cytryna

Środkowe Nuty
Irys Korzeń irysa Jaśmin Konwalia Róża

Dolne Nuty
Ambra Drzewo sandałowe Paczula Piżmo Cywet Wanilia Mech dębowy Wetyweria

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 4
 
duża 12
 
bardzo duża 12
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 1
 
przeciętna 7
 
duża 17
 
olbrzymia 5
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Chanel N°5 by Chanel.

Ten zapach przypomina mi...  
Arpege
7 nie tak
Chanel N°5 Eau Premiere
7 nie tak
Melograno (Pomegranate)
3 nie tak
Les Exclusifs de Chanel No 22
2 nie tak
Madame Rochas
1 nie tak

Advertisement

Chanel N°5 Recenzje Perfum

olełka
olełka

Udało mi się poznać kilka innych zapachów ze złotego okresu Chanel 5, zamysł wszędzie podobny- aldehydy, piżmo, paczula, generalnie podobne bazy, jednak Chanel na tle takich marek jak Lancome tutaj Magie Noire i kilka innych flakonów z lat 90-tych, które miałam okazję mieć pod nosem, wypadło jako bardzo ''inny'' zapach, taki porzucający konwenanse. Aktualnie kojarzę go z dojrzałością i elegancją, jest moim ukochanym, bardzo aldehydowym zapachem, piękny stary sznyt, aktualne wersje mają mało wspólnego z oryginałem (zieloni, UE, wege i kochający zwierzęta zabili mnóstwo świetnych zapachów). Proszę się nie zrażać jeśli poznając go teraz uznacie że jest kiepski, bo taki teraz jest. Oceniłam max w projekcji i trwałości- takie parametry miał zapach jeszcze z 2001 roku, aktualnie projekcja i trwałość max 4h, zapach się zmienia w tym czasie, słabnie.

Sep
18
2016
guest_
guest_

No tak, słynne Chanel no 5. Cóż, wszystko chyba zostało już napisane na temat tych legendarnych perfum. To jest tak, że albo je kochasz albo nie możesz znieść. W moim przypadku miłość do tych perfum nie jest uwarunkowana ich popularnością. Niestety nigdy nie będę na tyle odważna, by je kupić. Nie pasują do mnie, do mojego stylu życia. Bluźnierstwem byłoby ubranie się w nie do pubu, pracy czy na spotkanie z koleżanką. Nawet wyjście do teatru wydaje mi się zbyt mało wytworne do tych perfum. Chanel no 5 pozostawię więc Marilyn Monroe i Audrey Tautou, mam wrażenie, że do nich to cudo sztuki perfumeryjnej pasuje najlepiej. Mnie pozostaje tylko powracanie do tej niezwykłej woni i cieszyć się w duchu, że asystent Beaux przedawkował aldehydy.

Aug
30
2016
madamii8
madamii8

W Piątkę ubrana czułabym się jak angielska królowa Elżbieta numer dwa.Bardzo to postarzające pachnidło,klasa i owszem ale ja podziękuje-nie chce chodzić do tej klasy.Elżbieta II to zupełnie nie mój styl,to już zupełnie nie styl wielu z nas,bo przecież nie zrezygnujemy z jeansów i tshirtów na rzecz zapachu,który narzuca perły,wylakierowany fryz i sztuczny uśmiech.Próbowałam się zaprzyjaznić,nie wyszło nam-poszły w świat...w łaskawsze ręce.

Aug
23
2016
Sylwia74
Sylwia74

Czytając recenzje Chanel N⁰5 dochodzi się do jednego wniosku, że albo się ją kocha albo nienawidzi. Tyleż samo ma ona fanów co i przeciwników. Cóż...ja sama kocham ale nie zawsze nosić potrafię. Pamiętam ten zapach z dzieciństwa bo używała go moja ciocia, wydawał mi się wtedy stary i babciny. Po latach gdy byłam już studentką zauważyłam "piątkę" u mojej starszej kuzynki. Strasznie mi się wtedy spodobała i marzyłam, że kiedyś mieć ją będę. Później kupiłam sobie miniaturkę i używałam na specjalne okazje ale nie do końca byłam nią zachwycona. Obecnie posiadam flakon i jestem dumna z tego, że gości w mojej garderobie. Na co dzień nie używam bo to byłaby profanacja. Na wielkie okazje też nie bo zawsze znajdzie się inny zapach. Ja muszę mieć na nią dzień. Czasem po wieczornej kąpieli nakładam Chanel N⁰5 i wtedy ją kocham. Wiem, że pachnę cudownie, wcale nie "babcino" tylko szalenie kobieco. Cudowne aldehydy w połączeniu z różą, irysem, paczulą, piżmem i wanilią dają ciepły wytworny zapach. Taka odrobina luksusu. Flakon piękny w swej prostocie, klasa i szyk. Trwałość ogromna, użyte wieczorem pachną jeszcze następnego dnia.

Jun
10
2016
Nan
Nan

Lata 80-te (w łazience cioci)
- O! Chanel. Nikt nie idzie? Sprawdzimy co to takiego… Fuj, fuj, okropieństwo jakieś. Co to w ogóle jest? Nigdy więcej. Niech żyje Guerlain i mamowe Mystere de Rochas!

Początek lat 90-tych (perfumeria Empik)
- Dobra, nie ma się co uprzedzać, trzeba sprawdzić jeszcze raz… yyyyy, no nie, miałam rację. Paskudztwo jakich mało. Ostre jakieś takie, dziwne, w gardle aż drapie. Ludzie to kupują? Toż obok Samsara stoi!

Połowa lat 90-tych (ponownie łazienka cioci)
- No nie, ci Francuzi to jednak geniusze marketingu. Zdołali wmówić takiej masie ludzi, że to piękne jest. Ja tam nic nie czuję. Może gdyby się udało włożyć cały nos do flakonu… Dziwne, jak ostatnio to wąchałam to mi się ostre wydawało, a teraz nic. Tak czy siak przykro, że taka inteligentna osoba jak ciocia ciągle wydaje na to pieniądze. Co więcej, twierdzi że nic innego jej nie pasuje. Już ja bym jej coś znalazła.

Ok. roku 2000 (perfumeria Douglas)
- Dobra, spróbuję jeszcze raz… ciągle nic nie czuję. Tzn. czuję, ale słabe to takie jakieś, rachityczne. Może zwietrzało, bo nikt nie kupował? Niezła cena! Na głowę chyba trzeba upaść, żeby tyle kasy wydać na coś takiego. Biedne ofiary reklamy. Nie Kasia, daj spokój, nie zawracaj sobie tym głowy. Jak chcesz coś z Chanel, to spróbuj Allure, to to nie wiem dla kogo jest.

Rok 2003 (fragment recenzji na kobiecym portalu)
„moim zdaniem zapach jest ohydny. Nie, może nie tak, przede wszystkim ja go prawie wcale nie czuję. Jakiś defekt chyba, czy co, bo poza tym mam fantastyczną pamięć do zapachów, a tego mimo że kilkakrotnie się nim wypsikałam, jakoś zapamiętać nie mogę, ale to co pamiętam nijak mi nie pasuje do legendy, która ten zapach otacza.”

Rok 2014 (perfumeria internetowa, zakup próbek)
- Dior „Miss Dior Original”, do koszyka… Worth “Je Reviens”, do koszyka… Rochas „Madame Rochas”, do koszyka… Gres, „Cabochard” do koszyka… Paloma Picasso, do koszyka… Chanel, no. 5… no dobra, spróbuję jeszcze raz, do koszyka.

No i spróbowałam… Każdą próbkę testowałam bardzo dokładnie, notując spostrzeżenia, a Chanel zostawiłam sobie na koniec. Próbki użyłam, wyszłam z domu, wsiadłam do tramwaju i jadę do pracy.

- Coś pięknie pachnie, ciekawe skąd. Jakiż to cudny zapach, skądś go znam. Skąd ja go mogę znać? Cholera, katalog mi się zaciął. No nie przypomnę sobie, teraz mnie to będzie męczyć przez resztę dnia. Ależ klasa, ktoś musi mieć dobry gust. Ciekawe kto? Oż cholera, to ja! Chanel? Niemożliwe, matko jedyna, przecież to wcale nie jest ostre. To sama łagodność, słodycz, ciepło i klasa, klasa, klasa. Pewność siebie, dyskretna elegancja.

W ten właśnie sposób zasiliłam legion zaprzysięgłych wielbicielek wielkiej Chanel No. 5. Morał tej opowieści jest zaś taki, że nie należy skreślać takich legend na samym wstępie. Nie do każdego przemówią od razu, czasem trzeba czekać i 30 lat z okładem, ale zawsze warto, bo arcydzieła, a Chanel No. 5 to jest arcydzieło, nie tak łatwo odsłaniają swoje tajemnice. Nie kuszą kwiatuszkiem i jabłuszkiem w karmelu. Nie mizdrzą się. Są ponad to. Czekają na właściwy moment. Warto zadbać, by się doczekały.

Jan
08
2016
Ewa Ewunia
Ewa Ewunia

Chanel No5 ma tyle samo zwolenników co przeciwników.Tak jest ze wszystkimi perfumami.Nasze nosy są kapryśne, upodobania bardzo indywidualne i nie spodziewajmy się,że w przypadku 5-tki wszyscy będziemy jednomyślni.Nawet Brad Pitt nie sprawi, że wszystkie pokochamy Chanel No5.Z żalem powiem,że mnie to pachnidło zachwyca, z żalem dlatego,że to moje upodobanie jest niezwykle kosztowne.Przejdę do sedna,tzn moich odczuć związanych z tym zapachem- w pierwszej fazie jest
ostry , wręcz napastliwy, na szczęście trwa krótko, do 10 min.Myślę,że sprawcą mogą być aldehydy-syntetyczny składnik zastosowany po raz pierwszy w historii produkcji perfum.Niemniej nawet i ta ostrość mnie nie drażni.Potem, to już jest coraz piękniej.Z każdą godziną zatracam się w śledzeniu na sobie zapachów, które to wprawiają mnie w doskonały nastrój.Jest kwiatowo, wytwornie, elegancko i zmysłowo-pachnę kobietą...i tak w zamyśle Gabrieli Coco Chanel być miało ,bowiem poprosiła Ernesta Beaux o stworzeniu perfum, które "będą pachnieć jak kobieta". Reasumując , Chanel No 5, to klasyk, którego darzę miłością odwzajemnioną, bo razem tworzymy doskonałą parę.

Dec
31
2015
SylviaInVogue
SylviaInVogue

Zapach może i jest kultowy tudzież klasyczny, do mnie jednak nie przemawia. Bardzo nie lubię szyprów i aldehydów, są zbyt zimne, skwaśniałe i zepsute. Panie, którym pasują takie gatunki, zapewne mają predyspozycje - odpowiednią do tego skórę i pH ciała.

Tak serio, myślę, że to zapach bardziej dla starszych kobiet. I z takimi się właśnie kojarzy - z szafą babci, kulkami naftaliny, z kościołem.

Tu nawet nie chodzi o modę - zauważyłam, że wiele osób tu psioczy, że panuje trend na "słodkie kompoty" czy "wtórne cytruski". Niestety, nawet gdyby panowała moda na szypry, nigdy bym jej się nie poddała. Z bardzo prostego powodu - nie pasują do mnie i nie potrafiłabym nosić ich wbrew sobie. Moja mama ma bardzo podobny gust zapachowy do mnie (to genetyczne) i zawsze mi mówiła, że w latach 60tych i 70tych, w czasach jej młodości, nie było ładnych zapachów (a przynajmniej dla młodych kobietek - w tym dla niej). Wszędzie właśnie takie duszne szypry. To musiało być straszne, ale całe szczęście czasy się zmieniły.

Dziś możemy przebierać wśród zapachów i niekoniecznie poddawać się modzie. I bardzo dobrze - dzisiaj każdy może dobrać coś dla siebie, niekoniecznie być uwięzionym w duszących oparach, takich jak no 5.

Może kiedyś się do nich przekonam. Tzn. za 50 lat. Myślę, że może wtedy będą dla mnie odpowiednie (o ile zmieni się mój gust).

Dec
25
2015
lady Vader
lady Vader

Jedyna wersja, która mi odpowiada to woda perfumowana. Edt była zbyt przeszywająca chłodem, zbyt ostra.

Edp poza mocnym początkiem miękko przylega do skóry, pokrywając ją pięknym pudrowo – aldehydowym szalem. Jest na mnie dość delikatna, pod wpływem ciepła rozkwita i przez krótką chwilę czuję bardzo wyraźnie jaśmin i róże, ale później znów cichnie – i właściwie tylko ta słaba intensywność powstrzymuje mnie przed zakupem własnej flaszki.

Oct
18
2015
nellysa
nellysa

Zapach mi się nie podoba, i to bardzo. Być może kiedyś do niego dorosnę i stwierdzę, że jest bardzo elegancki (w co jednak szczerze wątpię), jednak nigdy, przenigdy nie zdecyduję się na jego noszenie - bez względu na to, czy zmienię zdanie o tym zapachu, czy nie. Dlaczego? Ano dlatego, że są to perfumy aldehydowe. Mimo ogólnie przyjętej opinii, że perfumy aldehydowe nie są groźne dla człowieka, ja w to nie wierzę. Zrobiłam rozpoznanie w tej sprawie, pytałam pań w drogeriach (które naturalnie mówiły, że aldehydy to związki chemiczne pochodzenia naturalnego - taaak) oraz kilku znajomych, którzy byli po studiach chemicznych i biochemicznych (którzy stanowczo opowiedzieli się przeciwko używaniu perfum aldehydowych).

Jaka jest prawda? Aldehydy są toksycznymi związkami chemicznymi. Im dłuższy łańcuch węglowy tym bardziej przyjemny zapach i mniejsze własności toksyczne - owszem, tym mniejsze, ale jednak SĄ!

Podsumowując - mam to szczęście, że No5 wyjątkowo mi się nie podoba i przypomina mi naftalinowy smrodek z pokoju babci Stasi, jednakże nawet gdyby mi się podobał (spoktkałam się już z kilkoma przyjemnymi dla nosa kompozycjami aldehydowymi) stanowczo mówię NIE.

Oct
16
2015
Topola
Topola

Od dawna czytam recenzje tutaj i to właśnie tutaj przekonałam się, że powinnam wreszcie kupić Chanel 5. Niestety wszelkie próby w perfumeriach, na lotniskach kończyły się ucieczką. Pachniały jak ruskie duchi. Nie rozumiałam na czym polega fenomen tych perfum, czym tak się ekscytują? Czy to sugestia, że trzeba je mieć, czy reklamujące autorytety. Nie poddawałam się i robiłam kolejne podejścia. W końcu mam już określony wiek i powinnam zacząć pachnieć staromodnie :) Zrobiłam coś zupełnie szalonego. Zakupiłam na aukcji używaną wodę jeszcze sprzed reformulacji i Piątka stała się moim ukochanym zapachem. Mogę ją nosić od rana do wieczora. Tylko nastoletnia córka podsumowuje, że pachnę antykami. Cóż z tego, kiedy piękny to zapach. Na mnie układa się tak, jakby był przyklejony. Staje się drugą skórą. Nie potrafię rozebrać go na części pierwsze. Dla mnie to klasa i szyk, powiew luksusu. To nie jakiś współczesny świeżak, czy słodziak. Zapewne sporo racji mają ci, którzy piszą, że miliony dolarów poszły na to, żebym poczuła, że to zapach luksusu. Jesteśmy podatni na sugestie, ale nie zmienia to faktu, że Piątka ma klasę. Moim zdaniem dorosłam do niej. Da się dorosnąć :) Niestety bardziej pasuje do mnie starsza wersja więc nadal będę szukała jej poza perfumerią:)

Feb
14
2015
kaktuska01
kaktuska01

Zamieszczam nową recenzję, gdyż znam już to pachnidło bardzo dobrze i uważam również, że zasługują one na bardziej dogłębną opinię.
Zacznę może od historii która do banalnych nie należy.
Chanel no.5 zostały stworzone przez wymienionego w opisie wyżej Ernesta Beaux, Rosjanina francuskiego pochodzenia, którego rodzina od dawna zajmowała się produkcją perfum dla carskiego rodu. Coco pragnęła zapachu będącego dopełnieniem jej jakże klasycznych, eleganckich kreacji. Podobno Chanel poznała Beaux dzięki znajomości z Dymitrem Pawłowiczem, jej ówczesnym, kontrowersyjnym ( i nie jedynym) kochankiem. Ernest przedstawił jej fiolki z przygotowanymi przez siebie perfumami, a Mademoiselle podobno bez wcześniejszego powąchania odrazu wybrała fiolkę z numerem 5. Piątka towarzyszyła jej przez całe życie, była jej szczęśliwą liczbą i talizmanem. Pomocnik Beaux rzekomo "przedawkował" aldehydy. Chanel bywając w restauracjach spryskiwała powietrze no.5 i w ten sposób badała reakcję kobiet na nowy zapach. Kobiety oczywiście były zachwycone. Rzeczywiście, no. 5 osiągnęły wielki sukces. Niestety, Gabrielle Chanel podjęła złą decyzję i 90% udziałów ze swojego perfumiarskiego biznesu sprzedała rodzinie Wertheimer. Żałowała tego do końca życia i przez wiele lat procesowała się z nimi twierdząc, że została przez nich oszukana. Przenieśli oni produkcję perfum do Stanów,a Chanel twierdziła, że dochodziło do zmian oryginalnego składu. Ostatecznie jednak produkcja no.5 i innych zapachów powróciła do Francji.
Przełomem okazało się wcześniej nie ujawnione nagranie radiowe z udziałem Marylin Monroe, która twierdzi, że do snu ubiera się tylko w kroplę Chanel no.5. Ponadto można znaleźć jej fotografie z flakonem w roli głównej. Wykorzystano to oczywiście jako świetny element dla kampanii reklamowej.
Chanel no. 5 są nadal produkowane i dostępne dla klientek na całym świecie od roku 1921 (w 1921 roku pierwsze flakony trafiły do najlepszych klientek domu mody Chanel, jednak za faktyczną datę wprowadzenia na rynek uważa się rok 1922). Chanel no.5 składają się z aż około 80 składników, a esencje potrzebne do produkcji uzyskuje się z kwiatow uprawianych w Grasse, zbieranych o poranku.
Ciekawa jestem na ile ten zapach jest faktycznie sprzedawany a na ile zalega w perfumeriach. Podpisuję się pod tym, że gdyby wypuszczono je jako perfumy przeciętnej firmy za około 100 zł nie miały by szansy zaistnieć. Są skomplikowane i trudne jak sama Gabrielle Chanel (polecam książkę "Coco Chanel. Życie intymne"). Nie oczywiste. Wyjątkowe i oryginalne. Dostojnie i wzbudzające respekt. Nie dla każdego. Myślę, że młodsze pokolenie powinno tchnąć w nie życie, kupować i używać. Drugich takich już nie będzie i na próżno czekać. Satysfakcjonuje mnie sposób w jaki się na mnie układają. Zadowalają mnie ale nie wiele jest takich osób. Częściej są one krytykowane niż gloryfikowane. Trochę smutne ale los i czas nie mają litości dla wielkich idei.
Otwarcie cytrusowe, ostre i przez to ciekawe. Kwiatowe. Kiedy ostre nuty cytrusowe ucichną, całość robi się jednostajna, mydlana. Otwarcie Piątki według mnie jest najlepsze, najciekawsze, przeszywające wręcz i przez to nie mdłe. Całość jest chłodna, klasyczna, dystyngowana. Kiedy zapach gaśnie i można go wyczuć tylko przybliżając nos do skóry, można poczuć delikatną słodycz bazy.

Dec
23
2014
patetico
patetico

Ostatni kontakt z Chanel No5 potwierdza to co napisała KasiaS - tym perfumom trzeba dać trochę czasu.
I o ile mnie samej za cierpliwość na pewno nigdy nie odwdzięczą się wymarzoną symbiozą ze skórą, o tyle potwierdzają teorię, że KAŻDY zapach może być piękny.
Oczywiście jeśli znajdzie właściwego 'nosiciela'.
Jeśli ktoś taką osobę spotka na swojej drodze, uwierzy w magię perfum, warto więc poczekać.
Moja przygoda była banalna, spytałam klientkę czym pachnie, bo było to coś tak pięknego, że gdybym się nie dowiedziała, spaliłaby mnie ciekawość:)
I szok! Chanel No5!
Nigdy bym na to nie wpadła!
Zapach był cudowny, kobiecy, obezwładniający!
A trudno mi nawet datować moje potyczki z Piątką, ciągnie się to wiele lat, skutek zawsze ten sam - opłakany.
Zawsze wąchając ten zapach myślałam o ciężkich koszach zbieraczy jaśminu z Grasse, którzy już w szarym świcie zbierają kwiaty, żeby dostarczyć je na czas, nim słońce będzie za wysoko...
O Marylin, która ponoć spała ubrana tylko w parę kropel tego zapachu, ale często samotna i zrozpaczona.
O zmordowanych żołnierzach, którzy po powrocie z frontu stali w kolejkach po ten cud perfumiarstwa, aby podarować go swojej ukochanej.
Nigdy się pewnie nie dowiemy czy to prawda, czy legenda, że Ernestowi Beaux obsunęła się ręka i zbyt hojnie chlapnął aldehydów, w związku z czym Piątka miała trafić do kosza.
I czy to geniusz Coco Chanel uratował te perfumy, czy był to tylko zgrabny chwyt marketingowy.
Prawda jest jednak taka, że zapach zachwycał kolejne pokolenia, był i jest obiektem marzeń wielu kobiet.
Ja nie dostąpię zaszczytu noszenia Piątki, ale cieszy mnie fakt, że jest to jeden z ukochanych zapachów bliskiej mi osoby.
Nawet jeśli sama nie mogę używać, a wiem, że tak pięknie pachnie na kimś innym, sprawia mi to ogromną radość.
A sam zapach?
Oczywiście ogoniasty, kobiecy, wytworny.
Z morzem aldehydów, z którego wyłania się krystaliczna róża i ta szczególna odmiana francuskiego jaśminu.
Bez wątpienia sporo zwierzęcego cywetu, ylang i irysy.
Jest absolutnie ponadczasowy, elegancki, może nawet odrobinę dystansujący.
A flakon to mistrzostwo świata.
Pozostaję przy klasycznej Coco, ale chylę czoła.
Co jak co, ale gdyby zaprzestano produkcji Chanel No5, to chyba normalny świat się skończy i jak to powiedział Franciszek Pieczka w "Konopielce" - "(...) wilki latać bedo.";)
Chyba dość już nam odebrano cudownych perfum.
Kategoria kwiatowo-aldehydowe, pomimo, że spełnia również kryteria szypru.
Trwałość i projekcja rewelacyjne.
Polecam dla wybranych:)

Oct
08
2014
Marcin__
Marcin__

Oceniam wersję obecną - nie wiem, jak pachniała "Piątka" kiedyś i na ile się zmieniła.

Tyle się naczytałem, jakiż to babciny zapach itp... Oczywiście nie mogłem go nie spróbować.

Otwarcie wali w nos mocą - osoby nieprzyzwyczajone mogą doznać szoku - tak, mimo tylu lat i mimo tylu reformulacji - to wciąż ma kopa. Przypomina mi trochę Kourosa YSL - wszakże obydwa mają aldehydy - jednakże tutaj w nieco delikatniejszej postaci. Dalej na mojej skórze układa się w piękny kwiatowy szypr w klasycznej odsłonie - z cytrusowym wstępem (który następuje tuż po "aldehydowym intro", cudownym jaśminowo-różanym duetem w sercu i bardzo wyrazistą bazą z wyraźnie odznaczającymi się na mojej skórze mchem dębowym i cywetem.

No 5, mimo iż naturalnie przeszedł niejedną reformulację, pachnie na mojej skórze długo i mocno. Trwałość wynosiła ok. 12 h, a projekcja była dobra przez 6 h.

Nie zgodzę się z tym, iż jest to zapach dedykowany tylko starszym paniom. Każda kobieta po 20. roku życia, a zwłaszcza kobieta interesująca się perfumami, powinna go spróbować chociaż raz. Myślę, że najlepiej pasowałby do ubioru formalnego, eleganckiego i - raczej na wieczór, jeśli już koniecznie za dnia - to na pewno chłodniejszą porą roku (jesień, zima, wiosna).

Dość istotną kwestią jest też umiar w aplikacji - jedna, max. 2 chmury są absolutnie wystarczające, atomizer aplikuje obficie i łatwo z tym zapachem przesadzić.

Marzy mi się, żeby reformulacje męskich zapachów Chanel wyglądały tak, jak ta Chanel No 5...

Sep
01
2014
kenzo
kenzo

No tak na prawie dzień dobry lecimy po piątce!?
Tak. Oceniam PERFUMY!!!
7,5 ML zostanie ze mną do ew. zużycia.
Nie wiem jaka to wersja jest, ale KOCHAM RAZ NA ROK? KOCHAM TEN ZAPACH.
Dziwny, piękny. Nijak się się ma, jak dla mnie, do opisu nut. CUD!!!!
Jest Taki Mój Na Special Day.
KLASA!!!

Feb
08
2014
Roma
Roma

Był u mnie czas, gdy jej nie mogłam zapamiętać... była nieuchwytna, dziwna, nieco ponura, ale bardzo ciekawa, inna, aż wreszcie - piękna, kwiatem róży głównie...
Te perfumy są jak każde dobre pewnie, zmienne i ich odbiór zależy od wielu czynników np. od nastawienia, od wieku, od tego co się lubi, od tego, co się uda w niej wyczuć, czy coś nie będzie drażnić, a wystarczy jedna nuta przecież, by być na nie...
Zauważyłam, że gdy długo nie używałam jej, to nawet powąchanie kończyło się skrzywieniem, że to jednak nie to... w dodatku, ze jeśli mam niewielki flakonik, 20 ml np. bardziej go cenie, niz "setkę", która własnie miałam, głupie to, wiem, ale zawsze się na to łapie.
Dla mnie Chanel no. 5 po poznaniu była bogata, jasna, nieco tajemnicza, klasycznie piękna, elegancka, dobra... ja swój flakon dostałam w prezencie, sama wątpię czy bym kupiła, bo jest droga i jednak wole orientalne, zmysłowe pachnidła, a nie te jeno piękne;-] Również przeszkadza mi to, że zapach jest tak bardzo znany. Jednak... gdy używam tak dzień w dzień - kocham:-)

Feb
07
2014
KasiaS
KasiaS

Co tu można napisać o "Piątce"? Temat-rzeka, węzeł gordyjski, dużo sensowniejsze byłoby rozpoczęcie programu TV "Co z tą Piątką?". Dyskusja o Piątce to dyskuja na miarę smoleńską, a tak naprawdę bardziej niż o sam zapach chodzi o emocje.
Czy Piątka jest naprawdę o tyle lepszym zapachem niż np. równie wiekowy Arpege? Albo Mitsouko? Pozwolę sobie sama odpowiedzieć na to pytanie :) - nie, nie jest. Ale dzięki perfekcyjnej, diabelnie uzdolnionej w kreowaniu marki (padajcie na kolana, projektanci!) Coco Chanel, dzięki Marylin Monroe, Catherine Deneuve, Caroline Bouquet, a na poziomie podbudowy dzięki wielkim pieniądzom z nie zawsze czystych źródeł, stała się symbolem. Piękna, kobiecości i może przede wszystkim - awansu społecznego. Lepszego świata, wyższej kultury i pieszczącego ucho szelestu banknotów. Symbole budzą olbrzymie oczekiwania. Zetknięcie z symbolem - często rodzi rozczarowanie.
No, bo na dobrą sprawę jaki zapach byłby w stanie dorosnąć do TAKIEJ legendy? Większość z nas zanim powącha Piątkę ma już jej niezwykle rozdmuchane wyobrażenie. A że zapach trąci myszką, co tu dużo mówić, to rozczarowanie bywa potworne i wtedy sypią się słowa typu "nienawidzę", "dno", "koszmar". Emocje, emocje... one kręcą światem.
Sama przez to przeszłam, nie rozumiałam o co chodzi (nie pomagały też skojarzenia z zastępem potwornych podrób i plagiatów, które powstały przez lata), gdzie ten urok?
Potem odkryłam,że z czasem układa się na mojej skórze w coś niezwykle szykownego i jednocześnie zmysłowego. Oczarowało mnie to i to bardzo, bardzo. Ale nie krzyknęłam "Eureka! A więc to o to chodzi!", bo świetnie wiem, jak dużo kobiet kupuje te perfumy ze względów czysto snobistycznych. Żeby poczuć się częścią leszego świata.
Piątka to dobry zapach. Dobry jakościowo, choć staroświecki. Dla mnie to już teraz zaleta, kręci mnie myśl, że mam do czynienia z zapachem z lat 20, przenoszę się w czasie i zachwyca mnie to (wiem, wiem, reformulacje... ale meritum jest wg. mnie nie tknięte). Dla kogoś innego to będzie tylko babcia, mole, szare mydło i nic poza tym.
Równie jałowe jest zrównywanie go z ziemią jak wywąchiwanie sobie nosa i wmawianie sobie, że odkryło się to "coś", co tak naprawdę jest sprytnym marketingiem, duchem pewnych czasów, zbiegiem okoliczności. Jeśli zapach z nami zagra, będzie się świetnie nosił, na pewno doda szyku i sznytu (dzięki jakości składników i swoistemu nobliwemu "pazurowi"), a jeśli nie zagra, to nie zagra - jak każdy inny dobry zapach.
Czy chcę mieć butelkę dla siebie? Na pewno. Drzewo sandałowe, wetyweria, ylang, paczuli i róża, wciąż dobrej jakości, tworzą na mojej skórze niezwykle pociągającą mieszankę - po co najmniej godzinie. Jedno co mogę o Piątce powiedzieć na pewno - warto dać jej trochę czasu. A i te jadowite początkowe aldehydy nie są w gruncie rzeczy złe... Może jeszcze będą znów modzie, kto wie? W końcu i ona kołem się toczy. No i gdyby nie one to może nie byłoby całego hałasu - bo przecież w momencie powstania Piątka to była hipernowoczesna rewolucja. Trudno sobie to wyobrazić, ale no cóż - i my kiedyś będziemy starymi molami :)

Feb
07
2014
Majka16
Majka16

Tak jak jestem zwolenniczką Chanel 19 niestety przez Polki niedoceniana a może to i dobrze bo nie jest "oklepana" tak Chanel 5 NIENAWIDZĘ, nie rozumiem fenomenu tego zapachu jest ciężka, wstrętna z niebotycznym ogonem, który staram się ominąć w tempie które nie przystoi w moim wieku z nosem w apaszce, szalu bądź golfie z zapachem który akurat mam na sobie. aldehydy, aldehydy i jeszcze raz aldehydy. Bazowanie na wizerunku Marylin Monroe pomogło temu zapachowi - dylemat czy to Chanel 5 używające go Panie uwielbiają czy Monroe. Alarte do tego "cuda" nie da się dorosnac ani wyrosnąć :) przynajmniej w moim przypadku ...
Ponowiłam próbę..... nie kochamy się, następnej próby już nie bedzie :(

Nov
30
2013
Alarte
Alarte

Jestem wychowany na klasycznych zapachach, a teraz też otoczony ludźmi, którzy preferują klasykę, ale to jeszcze nie znaczy, że będę się tych klasyków modlił na kolanach. Są wśród klasycznych perfum zapachy, które nigdy mi nie pasowały, a Piątka właśnie do nich należy.
Podobnie jak recenzentka perfumeholic88 wyczuję Piątkę wszędzie i uciekam jak najdalej. Dla mnie, faceta trochę po trzydziestce, ten zapach jest już bardzo vintage (perfumeholic88 opisała to znacznie dosadniej), więc kiedy czuję Piątkę na pani poniżej czterdziestki, starannie ukrywam zdziwienie.
Nie sądzę, że do tego zapachu trzeba dorosnąć, bo moja mama trzyma w swojej kolekcji Piątkę, ale już od dobrych paru lat jej nie używa - czyżby z Piątki można też było wyrosnąć?

Nov
30
2013
elsi
elsi

Zakochałam się w tym zapachu jeszcze jako nastolatka, wybierając perfumy na studniówkę. Oczywiście wtedy nie posiadałam oryginału, ale jakiś czas później spełniłam swoje marzenie i zakupiłam EDP.
Jest to zapach zupełnie inny od tych które lubię i stosuję na co dzień. Najczęściej ciężkich, kadzidlanych, czasem słodkich woni. Ale kocham go za jedną cudowną cechę. "Cielesność". Marilyn Monroe twierdziła, że uwielbia być ubrana w kropelkę Chanel nr 5. Wiem doskonale co miała na myśli! Jest to zapach który cudownie stapia się z zapachem ciała, trzymając się bliziutko niego, a nie ciągnąc "warkoczem" za kobietą. Zapach idealny jako swoisty, osobisty prezent dla ukochanego, bo poczuć go można tylko będąc w intymnej bliskości z kobietą, która go używa.
Kocham te perfumy od lat, ale używam tylko na bardzo specjalne okazje. I żadna, ale to żadna negatywna opinia nie jest w stanie wpłynąć na moje zdanie o nich.

Oct
25
2013
rosa
rosa

Miałam Chanel 5 edp i muszę przyznać że zapach jest cudowny, kojarzy mi się z zimą bo wtedy je dostałam i z brylantami, czystymi, przejrzystymi i błyszczącymi kamieniami. Autentycznie jak powąchałam kiedyś Chanel miałam przed oczami oszlifowane piękne brylanty :) Oprócz moich skojarzeń wyczuwam aldehydy, które lubię ;) jaśmin i różę, chętnie przygarnęłabym kolejną buteleczkę jakby nie były takie drogie.

Sep
24
2013
Ann
Ann

Legenda. To jeden z tych zapachów, które przecierały szlaki na rynku perfumeryjnym, tak jak kultowe marki typu Converse czy Levi's. I choćby z tego powodu powinny być darzone szacunkiem. Dziś łatwiej jest wejść na rynek, bo w sieciowych perfumeriach konsultantki od razu w progu poprowadzą nas do półek z nowościami, zachwalając je nade wszystko. A wtedy, żeby przetrwać trzeba było oferować coś nowego, zachwycać jakością towaru. Chanel jako pierwsza użyła aldehydów, Strauss jako pierwszy wyprodukował jeansy, firma Converse wynalazła trampki... To wszystko przetrwało i dalej dzielnie prosperuje. To tak bardziej obiektywnie, a subiektywnie?

To nie jest mój zapach, wybitnie mi się nie podoba. Choć wierzę, że ma grono zwolenników i to na ogromną skalę. Przeszedł wiele reformulacji, z pewnością został "ujarzmiony", ale aldehydy to kompletnie nie moja bajka, nie mój świat, choć już mnie tak nie odrzuca. Jest trwały i oryginalny, nie przeczę. Kllikam, że nie lubię, bo co, lubię? Nie. Acz szanuję i rozumiem fenomen. Tego typu zapachy trzeba lubić, albo nie. Tu nie ma miejsca na półśrodki...

Jan
21
2013
CircusFantasy1
CircusFantasy1

Chanel No 5 mmmmm...dla mnie cudeńko :)
Jest dla mnie bardzo uzależniający ciągle mam ochotę go powąchać :)
Niektórzy sądzą że jest bardzooo ciężki :/
Nie prawda trzeba używać go z umiarem bo nie można się nim psikać intensywnie np.jak jakimiś świeżym zapachem jak Davidoff Cool Water :/
Używała go Marilyn Monroe ,a także mężczyzna Marlon Brando :) Jak wiadomo kiedyś nie było podziału na damskie i męskie :P

Dla mnie 5 zasługuje na 9/10

Sep
13
2012
chypre
chypre

Nawiązując do recenzji perfumeholic88 postanowiłam i ja napisać, tak dla równowagi. :)
Ja z kolei zaliczam się do zwolenniczek, ba! wielbicielek Chanel No5 i zaznaczę od razu, że nie jestem "starszą panią w wyliniałym futrze" ;).
Chanel No5 to moje pierwsze perfumy, które wprowadziły mnie w świat zapachów, mam do nich wielki sentyment. Bardzo ubolewam, że na mnie ten zapach nie jest ani "ostry", ani "oplatający" ani "ciągnący za sobą ogon". A szkoda, bo byłabym w siódmym niebie :).

Jul
23
2012
perfumeholic88
perfumeholic88

Chyba nie ma takiej osoby, ktora by nie znala legendarnego zapachu Chanel no 5. Ma on wiele zwolenniczek, ale tez tyle samo przeciwniczek i ja niestety dolacze do tego ostatniego grona. Zdaje sobie sprawe, ze do niektorych zapachow trzeba dorosnac, ale Piatka jest dla mnie wrecz nie do zniesienia. Ostra, swidrujaca, ciezka, aldehydowa won, ktora oplata niczym waz i ciagnie za soba ogon. Wyczuje ja wszedzie i nie toleruje na nikim. Mnie kojarzy sie jedynie ze starszymi paniami odzianymi w wyliniale futro-wybaczcie mi fanki Piatki, ale coz poradze? Moja mama rowniez jest przeciwniczka tego zapachu, wiec chyba nie zalezy to od wieku, a od upodoban.

Jul
22
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Chanel Chanel N°5, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Chanel Chanel N°5, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Chanel N°5 marki Chanel. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Chanel N°5 marki Chanel reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Guerlain Shalimar Chanel Coco Eau de Parfum Chanel Chanel N°5 Eau Premiere Christian Dior Poison Christian Dior Dune Christian Dior Dolce Vita Yves Saint Laurent Opium Calvin Klein Obsession Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Guerlain Shalimar Parfum Initial Bottega Veneta Bottega Veneta Yves Saint Laurent Opium Chanel Chanel No 19 Eau de Parfum Thierry Mugler Alien Guerlain Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique Guerlain Samsara Eau de Parfum Givenchy Organza Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Christian Dior Midnight Poison Estée Lauder Youth-Dew

Advertisement

Popularne marki i zapachy: