Marki » C » orientalno - kwiatowe « Grupy

LouLou Cacharel dla kobiet

LouLou Cacharel dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 161
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 84 Miałem: 74 Chcę: 47 Ukochany zapach: 3

główne akordy
pudrowy
balsamiczny
białe kwiaty
ciepły korzenny
kwiatowy
drzewny
Filmy
LouLou Cacharel dla kobiet Filmy
Zdjęcia
LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia LouLou Cacharel dla kobiet Zdjęcia

LouLou marki Cacharel to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. LouLou został wydany w 1987 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Jean Guichard. Nutami głowy są mimoza, irys, lilia, Śliwka, chiński cynamonowiec, fiołek, liść czarnej porzeczki, jaśmin i anyż; nutami serca są tuberoza, kwiat pomarańczy, korzeń irysa, heliotrop i ylang-ylang; nutami bazy są drzewo sandałowe, piżmo, benzoes, wanilia i kadzidło.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Mimoza Irys Lilia Śliwka Chiński cynamonowiec Fiołek Liść czarnej porzeczki Jaśmin Anyż

Środkowe Nuty
Tuberoza Kwiat pomarańczy Korzeń irysa Heliotrop Ylang-ylang

Dolne Nuty
Drzewo sandałowe Piżmo Benzoes Wanilia Kadzidło

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 1
 
słaba 0
 
przeciętna 6
 
duża 22
 
bardzo duża 23
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 1
 
przeciętna 8
 
duża 33
 
olbrzymia 9
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about LouLou by Cacharel.

Ten zapach przypomina mi...  
Cornubia
4 nie tak
Lou Lou Blue
3 nie tak
Love Generation Rock
0 nie tak
Daphne
0 nie tak

LouLou Recenzje Perfum

Miss_Kejt
Miss_Kejt

LouLou... Tyle się o niej naczytałam, że nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. Lubię zapachy kontrowersyjne, inne, budzące sprzeczne emocje, ale LouLou przegięła.

Pierwsza aplikacja to był szok okrutny, zapach wręcz nie do zniesienia... Swąd spalonych opon i muchozolu trwał na mnie 2 godziny. Trauma! Ale postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Tym razem ten okropny początek trwał tylko 45 minut. Potem wyłonił się nagietek, kadzidło, a z czasem bardzo ładna postać wanilii (nie tak mocnej jak w La vie est belle na przykład - raczej bardzo dyskretnie tlącej się przy skórze).

Ogólna ocena jest zatem bardzo niejednoznaczna. Początek dramatyczny, a po nim bardzo dobry, klasyczny, zapamiętywalny zapach. Niestety jednak nie jest to zapach szczęścia czy radości. LouLou to najpierw gigantyczny odmęt mocnej depresji, a potem lekkie stany depresyjne. Nie ma tu miejsca na uśmiech... LouLou zdecydowanie jest smutną kobietą. Choć na pewno ciekawą i wartą poznania. I mimo, że z LouLou mamy zdecydowanie inne charaktery to nie jestem w stanie nie mieć jej na toaletce...;)

Trwałość dobra. Po czasie szoku zapachowego, kiedy perfumy ułożą się już na skórze raczej są bliskoskórne.

May
06
2016
monika690
monika690

Lubię Lou Lou, ale wolałam straszą wersję, sprzed reformulacji. Reformulacja zapachu z pewnością była, wskazują na to recenzje i moje odczucia. Miałam starszą wersję tego zapachu i była bardziej kadzidlana, "plastikowa" jak to mówię, bardziej miękka i słodsza. Teraz jest to ostre uderzenie białych kwiatów, bez lekkiej słodyczy i ze smużką kadzidła. Ludzie świat się kończy, każda reformulacja to naturalna śmierć zapachu. Polecam oczywiście pierwotną wersję zapachu, choć ta nowa nie jest tragiczna :)
Dubluję recenzję, ponieważ mnie wylogowało :)

Jan
18
2016
guest_
guest_

Lubię Lou Lou, ale wolałam straszą wersję, sprzed reformulacji. Reformulacja zapachu z pewnością była, wskazują na to recenzje i moje odczucia. Miałam starszą wersję tego zapachu i była bardziej kadzidlana, "plastikowa" jak to mówię, bardziej miękka i słodsza. Teraz jest to ostre uderzenie białych kwiatów, bez lekkiej słodyczy i ze smużką kadzidła. Ludzie świat się kończy, każda reformulacja to naturalna śmierć zapachu. Polecam oczywiście pierwotną wersję zapachu, choć ta nowa nie jest tragiczna :)

Jan
18
2016
malwusia
malwusia

Moje pierwsze prawdziwe perfumy, które dostałam z Francji w 1990 roku, a więc niedługo po ich premierze. Perfumy z filmową inspiracją (o historii "Loulou" z 1929r. jedynie czytałam), w pięknej butelce jak z obrazu Paul Gauguin'a (wersja w formie kwiatu), przygotowywane podobno aż przez 2 i pół roku...

Lou lou to perfumy nieprzewidywalne i mroczne. To swąd palonych opon, przez który przebijają się piękne, gęste, orientalne i kwiatowe nuty.
To niewinność (chłodno błękitny kolor butelki) i pasja (czerwień), które przenikają się nawzajem i wychodzą naprzemiennie na prowadzenie.

Nikt w moim otoczeniu nie mógł ich znieść, dlatego używałam ich tylko w domowym zaciszu, słuchając psychodelicznej muzyki i czytając mroczne książki, albo malując kopię Arearea.
Niewiele ich zużyłam, kompletnie nie pasowały do mojej radosnej, niewinnej, dziewczęcej natury. Nikt nie chciał ich ode mnie przejąć, jako jedyne perfumy wylądowały w koszu. Dziś byłyby pewno unikatem, bardzo żałuję, że nie zostawiłam ich jako pamiątki. Kopia obrazu też gdzieś zaginęła...

Z sentymentu przypomniałam je sobie 2 tygodnie temu i zapach mnie totalnie odrzucił. Być może tester był zleżały i przegrzany, jeszcze spróbuję dać mu szansę.

EDIT: kolejna próba i zdecydowanie chcę je mieć, póki perfumy są jeszcze dostępne! Nie tylko z sentymentu - ten zapach ma w sobie coś odurzającego. Trudnego, sprzecznego, przyciągającego, WOW!
Nie wyjdę w nich do ludzi, w pracy by mnie wystawili za drzwi ;) Ale będę się nimi delektować w domu - widać mam słabość do osłodzonych drzewną wanilią kadzideł :)

Nov
11
2015
ela812
ela812

Niezwykły, intrygujący, inny. Słodki, ale w sposób odmienny od tego, do jakiego przyzwyczaili nasze nosy twórcy współczesnych perfum. Żaden gourmand w każdym razie.
Mam maluteńką 30-stkę, jeszcze w starym flakoniku i tulę ją, jak skarb. Cieszę się, że ją zdobyłam zanim zaczęto grzebać w recepturze na dobre(choć i tak pewnie nawet moja wersja jest już którąś kolejną). Ale do rzeczy.
Otwarcie jest ostre i szczerze mówiąc, niezbyt dla mnie przyjemne. Trudno mi nawet sprecyzować, co odpowiada za ten efekt, ale jest to jakiś ostry, chemiczny wręcz akcent. Dosłownie "kłuje" w nos. Na szczęście trwa to tylko kilka minut i po chwili słodka LouLou ukazuje swoje piękne oblicze. Tak, piękne. Nie ładne czy śliczne, tylko właśnie piękne. Kadzidlane i słodkie "w sam raz". Twórcy udało się zachować tzw. złoty środek, jeśli o słodyczy mowa. Trochę więcej i wyszedłby ulep, ciut mniej i byłoby wytrawnie.
Z początku czuję przyjemne kadzidło na kwiatowym tle. Potem kadzidło ustępuje miejsca wanilii, takiej, którą chce się wąchać, a nie zjeść. Kadzidło samo staje się cichym, choć ciągle obecnym tłem. Innych nut nie wyłuskam, bo - jak to w tak dobrze ukręconych miksturach bywa - są idealnie zmieszane, a mój nos zbyt mało wprawny w ich rozpoznawaniu. Kiedyś naczytałam się gdzieś o mlecznych akordach, którymi ponoć LouLou potrafi uraczyć. Ja niczego takiego jednak nie czuję. Dla mnie zapach jest piękny i bez tego. Wspaniale stapia się skórą.
Użyty skromnie cieszy tylko nosicielkę, w większej ilości, szczególnie na szalu czy apaszce, projektuje mocno, ale nawet wtedy nie zdominuje otoczenia. Za to trwałość ma iście mistrzowską.
To jest zapach z gatunku tych, które dają poczucie spokoju, ukojenia i bezpieczeństwa (za sprawą ciekawej wanilii). Szczególnie daje się to odczuć, gdy za oknem, jak teraz, szybciej zapada zmrok, drzewa gubią liście, a w powietrzu unosi się wilgotna mgiełka.

Oct
26
2015
perfumefreakz
perfumefreakz

Wiele osób uważa LouLou za śpuściznę słynnego Diorowego klasyka, a mianowicie ,,Poison". Kompozycja LouLou też opiera się na akordach śliwki, wanilii i kadzidła, jednakże jest zapachem innym - też trudnym, też wymagającym i będącym absolutnym majstersztykiem spod flagi mocnych kwiatowych bomb z końca poprzedniego wieku. Otwarcie jest rzeczywiście bardzo kadzidlane, a śliwka ma charakterystyczną ziołowość z jakby nieco przydymioną wonią plastiku - mimo tego, że brzmi to dziwnie to jest to przyjemne doświadczenie. Do tego mnóstwo kremowej, upiornie słodkiej tuberozy i naręcza innych białych kwiatów dają taką charakterystyczną moc. Wanilia jest tutaj wybornym budyniowatym tworem, który ociepla i zaokrągla kompozycje. O ile w Poison kwiatowo-orientalne wonie mają charakterystyczną gorzkość i ten swój charakterny gotycki wymiar, który czyni je zapachem Lady Makbet, moim zdaniem Cacharel jest urocze - owszem to nadal silna kobieta ale w stylu uroczej paryżanki, gwiazdy kabaretu, Audrey Tatoo z ,,Amelii". Na pewno ma swoją siłę, pewność siebie ale to nie jest zapach femme fatale, jest kojący i w gruncie rzeczy bardzo przytulny. Świetna trwałość, średnia projekcja.

Oct
06
2015
Beata Maria
Beata Maria

Dostałam próbkę od forumowiczki i nie ukrywam, że w fiolce była ukryta bomba zapachowa! LouLou to zapach kwiatów, kadzidła i wanilii. Bogactwo doznań bo i bogactwo składników.Zdecydowanie jest to zapach gęsty, nawet trochę tłusty, z bardzo wyraźnie dla mnie zaznaczoną tuberozą, kadzidłem,śliwką i wanilią. Co nie znaczy,że reszty niema, jak najbardziej jest! Tyle,że wymienione wyżej składniki dla mnie grają pierwsze skrzypce.Bardzo wyraźnie czuć stare perfumiarstwo, dobre rzemiosło i szeroki gest twórcy.Jest w LouLou odrobina tzw myszki ale po prostu dlatego, że dzisiaj takich perfum już się nie tworzy. Aby nosić ten zapach trzeba być na niego gotowym. Nie ukrywam, ze pierwsze podejście mnie rozczarowało ale za drugim razem- przepadłam. Może po prostu trzeba mieć tzw. dzień?
LouLou ma dobrą trwałość i projekcję a także niebanalny flakon. Ciekawy zapach. Polecam testy.

Jun
24
2015
Lizbet
Lizbet

Burza zapachowa, ostre kwiaty, jest intensywnie. W tle kadzidło. Dużo tu się dzieje. Kwiaty orzeźwiają, słodko-przydymione piżmowe nuty uspokajają. Gubię się. Chcę więcej i chcę żyby Lou Lou już przestała. Zapach głośny, wyjątkowy i wyrazisty. Nie dla każdego do noszenia, ale do poznania na pewno. Trwałość dobra, projekcja średnia.

May
30
2015
newrrn
newrrn

Młoda dziewczyna w pokoju bez okien- nie, nie zwariowała. Sama chciała tak żyć. Dym papierosowy i tani rum, nie wino, bo nie jest tak przewidywalna jak wszyscy. Fioletowe, zwiędłe kwiaty w brudnym flakonie. Rozmyty makijaż i ostra osobowość.
Zapomniana i zostawiona sama sobie, udaje że jest w porządku. Pragnie ciepła, a otacza się smutkiem i melancholią.
Błękit ścian, przez które nie potrafi się przebić, granat nocnego nieba o 3 nad ranem. A ona jest szarą plamą z gorącą, czerwoną duszą.
W dłoniach ma dym...

Zderzenie sprzeczności, kwiatów, kadzidła, żywic, przypraw a wszystko tak bogate, że Poison się chowa. Przy LouLou zwyczajnie wypada blado.
Rozgryzłam ten zapach i delektuję się smugą ostrego kadzidła. Oby jak najdłużej.

May
20
2015
mamigora
mamigora

Na moim nadgarstku lou lou jest zapachem grilla na którym smażą się kwiaty opruszone cukrem. Przykładając za kazdym razem nos do spryskanej skóry, mam wrażenie, że właśnie zbieram manele po pikniku, przesiaknięta zapachem wegla drzewnego o niespotykanej woni plastiku. Dla mnie to bardzo kuriozalny twór, któremu jednak nie odbieram oryginalności. Jest w tych perfumach jakaś wieczorna nostalgia, przyciężka, bo to raczej nie są wakacyjne wspomnienia.

Nov
19
2014
chjena
chjena

Jak bardzo nie w moim stylu byłby ten zapach jeszcze parę miesięcy temu! W dalszym ciągu tkwiłabym w przekonaniu, że nie warto nawet podchodzić do testów, gdyby koleżanka z którą robiłam wymianę nie zaproponowała mi dodatkowo małej odlewki. Darowanej odlewce nie zagląda się pod korek - i nagle okazało się, że z miłośniczki prostych owoców i gourmandów stałam się zwolenniczką zapachów bardziej złożonych, utrzymanych w tonacji retro. A może to jesień tak idealnie współgra z Lou Lou?

Dla mnie Cacharel stworzył przedziwną odmianę plastikowego orientu. Mamy tutaj wszelkie wschodnie atrybuty: kadzidło, przyprawy, benzoes, sandałowiec... Wymieszane z ogromną ilością białych kwiatów dają efekt naprawdę niecodzienny, i wybitnie kojarzący się z latami 80. Zapach ten idealnie pasuje do muzyki The Cure czy Depeche Mode - trochę smutnego, trochę poważnego stylu glam. Jest nieco nostalgicznie, ale momentami też tanecznie, a i przecież w piosenkach tych zespołów przewijają się orientalne inspiracje. Słynny romantyczny jaskółczy niepokój i niezdecydowanie tkwi w Lou Lou, jest jedną nogą tu, drugą tam.

To niezdecydowanie wspaniale podkreśla wszystkie klasyczne ubrania - do eleganckiej koszuli i spódnicy jest wręcz idealna, bo dodaje nieco romantycznego, retro pazura spokojnej stylizacji. Z drugiej strony również do dziewczęcej sukienki wydaje się pasować, wszak Lou Lou to raczej trzpiotka, aniżeli poważna kobieta.

Poważna jest za to projekcja i trwałość - spokojnie ponad przysłowiowe 8 godzin, a i z pewnością w dobry dzień przekroczy 12. Myślę, że Lou Lou jest na tyle określona, że ma wszelkie zadatki na signature scent, lecz jednocześnie może okazać się na tyle absorbująca, że aż męcząca... Zobaczymy. Flakonik w planach, a towarzystwo na jesień tymczasowo zaplanowane. Back to the '80s!

EDIT: Niestety nastały jakieś złe czasy dla mojej znajomości z Lou Lou. Mimo, że zima nie jest jeszcze sroga, to temperatura w okolicy zera uaktywnia właściwie sam plastik z tej złożonej kompozycji, a kremowe kwiaty i ciekawy orient pozostają w sferze zapomnienia. Mam swój flakonik, ale chyba poczeka do następnej złotopolskiej jesieni...

Oct
08
2014
ALZ
ALZ

Wasze recenzje zachęciły mnie do zakupu własnej 30 ml niebieskiej buteleczki LouLou. I po nich nie mogę powiedzieć, że był to zakup w ciemno, chociaż (żałuję, szczególnie starszej wersji) nigdy wcześniej się z tym zapachem na żywo nie spotkałam lub go nie pamiętam. Recenzje poniżej oddają w pełni unikalny charakter tego zapachu. Nic dodać nić ująć. Ja bym tylko podkreśliła dwoistość tego zapachu. Z jednej strony perfumy rzeczywiście mocne i kadzidlane, a z drugiej łagodne i kremowe. Te dwa charaktery cały czas się na mnie przeplatają, zazębiają i nigdy nie wiem jak się dzisiaj ułożą. Otwarcie faktycznie jest ostre i mocno uderza w nos, jednak w ciągu godziny powoli łagodnieje, ostrość detergentu znika na rzecz kremowego piżma. Jest tak kremowo, że też przychodzi mi na myśl krem Nivea. Później w pełni już wyczuwam mocne kadzidlano-orientalne klimaty, które przy chłodnej pogodzie w pełni potrafią się rozwinąć w piękny spójny zapach. I tak potrafią raz trwać do końca dnia a raz nie. Przy czym myślę, że chłodniejsza pora roku lub chłodny wilgotny poranek lub wieczór będzie im sprzyjał. Ja z ogromną przyjemnością noszę ten zapach.

May
16
2014
gardenia
gardenia

Jeśli ktoś szuka perfum nietuzinkowych, o oryginalnym bogatym i niespotykanym składzie, do tego nie słodkich słodyczą owocowo-kwiatową o zabarwieniu różowym z gourmandowym podbiciem czy detergentową czystością, niech spróbuje zaznajomić się z Lou Lou, jednak uczciwie zaznaczam, może to być niełatwa znajomość ale może też zaiskrzyć za pierwszym razem! Piszę z autopsji, pierwszy niuch już po latach świetlnych od powstania Lou Lou spowodował u mnie odrzut, głowa odleciała mi do tyłu i zniesmaczona umieściłam ten dziwaczny flakon na półce: nie lubię...Do czasu, aż przeczytałam właśnie tutaj fantastyczną recenzję Użytkowniczki KasiS...i dałam Lou Lou jeszcze jedną szansę.
Opłaciło się: Lou Lou jest dla mnie przede wszystkim tajemnicza i nieprzystosowana jakaś, niemodnie się ubiera, czy co, może to te potargane włosy albo przybrudzone martensy, ale Lou Lou jest w sumie słodka i pociągająca, przyciąga wzrok, extrawagantka chodząca własnymi drogami.
A nuty? Kadzidło zespolone ze śliwką, cynamonem, benzoesem, anyżem, Ylang, heliotropem i kremowym sandałowcem tworzą magnetyzującą jedność, jest jeszcze morze wielu innych składników ( jaśmin, irys...) ale ja czuję głównie kadzidlaną i kwietną kremowość pogłębioną śliwką i cynamonem, gdyby zagłębić się w inne składniki, wyczułabym jeszcze wanilię.
Lou Lou, której reklamę tak uwielbiałam będąc jeszcze w szkole średniej - ach ten slogan: "Lou Lou? Oui ce moi" przyciągała nowoczesnością i ...nieprzystępnością, bo "zachodnie" perfumy były dobrem osiągalnym tylko w Pewexie.
Po tylu latach, pewnie i w zmienionej już nieco formule mogę jednak w pełni zachwycać się tą świetną kompozycją, która stoi gdzieś w perfumo-aptekach, za niewielkie pieniądze, skrywając w tej dziwnej buteleczce oryginalny eliksir, słodki, waniliowy ale nie gourmandowy, owocowy, ale nie lepki czy landrynkowaty, kwiatowy ale nie rozrzedzony i banalny, kadzidlany ale nie kojarzący się z kościelnymi murami. Aż chciałoby się zacytować: Lou Lou? ....To Ty? Trochę się zmieniłaś, ale nadal wyglądasz zachwycająco :)

Co do flakonu, pierwotna wersja świetnie oddawała nieprzystępność a zarazem tajemniczą i ciepłą aurę Lou Lou.

May
03
2014
agusia12321
agusia12321

Intensywne, ciężkie, ale nie na tyle, abym ich nie udźwignęła. Benzoes, kadzidło to główni winowajcy takiego, a nie innego odbioru tegoż zapachu.
Kształt jak i kolor flakonu nijak ma się do samego zapachu i może zmylić zainteresowanych.
Gęsta, gorąca LouLou da się polubić.

May
03
2014
kolorowo13
kolorowo13

Zapach bardzo syntetyczny. Nie ma tam dla mnie żadnych kwiatów, chyba, że są to kwiaty z plastiku. Pierwsze wrażenie było piorunujące. Czy ktoś pamieta zapach muchozolu? Taki dawny środek na muchy. Tak właśnie skojarzył mi się po pierwszym psiknięciu. Widzę już, jak miłośniczki tego zapachu zaciskają zęby ze złości na moje skojarzenie. Otóż to tylko pierwsze wrażenie, zapach powoli uspokaja się i mamy mak zaparzony mlekiem plus jakieś przyprawy, może pieprz, trochę kadzidełka. Kiedyś ich uzyłam do pracy i koleżanka kręciła nosem, że czuje dziwny zapach świecy. I chyba miała rację, jest tutaj również wosk. Zapach bardzo nietypowy, interesujący, raczej dla perfumaniaków. Kiedy ucichnie jest taki mleczno-przyprawowo-makowy.

Jan
22
2014
lili-ya
lili-ya

Ależ fajna ta Lou Lou. Francuzeczka. Zgrywa buntowniczkę, ale w głębi serca to elegancka dziewczyna z manierami. Troszkę rozkapryszona. Lou Lou nie lubi teraźniejszości. Męczy się w niej. Chciałaby żyć w przeszłości. Albo w przyszłości. Nie może się zdecydować. Byle nie tu i teraz. Lou Lou lubi ładnie pachnieć. Ale nie współcześnie. Przecież nie lubi współczesności. Jakby więc mogła pachnieć teraźniejszymi kwiatuszko-owockami? Czym więc chce pachnieć? Nie może się zdecydować. Nie wie nawet, czy jakoś tak retro, vintage, czy bardziej może futurystycznie. Może więc wszystkiego po trochu? I tak będzie zachwycać. Taka już jest. Kapryśna i urocza.
Lou Lou lubi retro-klimaty. Pachnie więc jak dama sprzed lat: pudrowo-irysowo-kadzidlano-przyprawowo-białokwiatowo, czasem najdzie ją ochota na wanilię, czasem na benzoes, czasem na śliweczkę. Różnie to bywa. Ale Lou Lou to i dziewczyna z przyszłości, bardziej współczesna niż współczesność. Jak połączyć to, co było, z tym, czego jeszcze nie było i nie wiadomo nawet, czy będzie? Nic prostszego (dla Lou Lou). Wystarczy zapach retro-damy przemieszać z zapachem plastiku – dusznym i przytłaczającym – zapachem najwspółcześniejszego z tworzyw.
Tak pachnie Lou Lou, choć nie do końca. Ta urocza wariatka najpierw pokazuje się nam z futurystycznej, plastikowej strony. Buntowniczka. Mówi: „Ja tu rządzę! Jestem bardziej współczesna niż możecie sobie wyobrazić!”. To trwa niezbyt długo. Potem, przez jakieś dwie godziny Lou Lou jest dziwolągiem, hybrydą mającą na głowie kokardę zawiązaną z osi czasu. Miesza, łączy przyszłość z przeszłością. Mija trochę czasu i z Lou Lou wychodzi jej prawdziwe oblicze: elegancka dama, umiejąca zachować się w towarzystwie – zna dobre maniery, wie, jak się ukłonić i potrafi haftować serwetki. Ta Lou Lou pachnie mydlaną przeszłością, choć – jak dobrze się wwąchamy – gdzieś daleko, daleko w tle wyczujemy nutę plastiku. Lou Lou znowu puszcza do nas oczko.
Kontakt z Lou Lou to podróż wehikułem czasu. W którą stronę? Raz w jedną, raz w drugą, to tu, to tam. Tam, gdzie Lou Lou ma ochotę. Tam gdzie nas poniosą loulou’owe kaprysy. Z Lou Lou teraźniejszość jest przeszłością, przyszłością albo jednym i drugim jednocześnie. Ale czy przyszłość, której rąbka uchyla nam ta szalona buntowniczka, nie jest też przypadkiem przeszłością? Czy nie są dla nas przeszłością lata osiemdziesiąte, era tworzyw sztucznych, doba plastikowego kiczu, reprezentowanego przez tak charakterystyczny, niebieski flakon? Czy to, co jawi się jako przyszłe, nie jest jednocześnie przeszłe? Już mi się poplątąło. Wiem, że z Lou Lou wszystko jest możliwe. Nawet pokochanie w perfumach znienawidzonych nut mydła.

Jan
06
2014
Roma
Roma

Mialam LouLou lat temu 17... nie pamietam juz moze dokladnie jaka byla, ale wiem, ze bardzo ciezka, soczysta, gesta, totalnie nieprzejrzysta jak grube, bordowe story rodem z PRL- u. Ponura, melancholijna, cos mnie do niej ciagnelo. Skusily mnie wtedy kwiat Tiare i kadzidlo, a jakze. To byl killer nad killerami;-)

Dzis mam na sobie wode, ktora dostalam w drodze wymiany z Amanda:-)
LouLou pachnie mi zupelnie inaczej, ale to nie to, ze zapomnialam ja do konca, mysle, ze to chyba jest jednak inna, lzejsza, pozniejsza wersja.
Zaczyna sie mocnym, kwasnym zapachem zoltych kwiatow, niby jakies nuty przewodnie sa podobne, ale... to juz nie to. A gdzie kadzidlo, gdzie ciezkosc, gdzie morderczosc tuberozy, gdzie wanilia? Jest chwilowo glownie won sliwek.
W sumie - dosc ciekawie, troszke lzej i lekkostrawniej, moze i nawet ja polubie:-) Sa szanse na dluzsza znajomosc, bo widze, czuje, ze ciekawe rzeczy wyskakuja tu niczym diabelek z pudelka:-)

Tamta wersja byla ciezsza, kadzidlana, z dziwna, jakby plastikowa nuta, czasem trudna do wytrzymania, ale bardzo lubilam jej poczatkowe nuty i rozwiniecie... Majac wtedy setke, zuzylam tylko polowe, z trudem naprawde i reszte oddalam, z zalem, bo na mnie LouLou konczyla sie tak, jakby w pol zdania, czy raczej krzyku. Zreszta tak jak i Y - YSL, Joop - Femme i Gio - Armani. [Po latach wszystkie te perfumy chcialabym poznac raz jeszcze.]
Lubie ciezkie, trudne nuty, ale te sliwke trudno mi "przelknac" bez kadzidla. Przypomina mi charakterem Marousia.

Dec
01
2013
lady Vader
lady Vader

Pierwszy raz poznałam Lou Lou kilka lat temu - kupiłam w ciemno flaszkę (stara wersja) i jak tylko zdjęłam korek i powąchałam, wiedziałam od razu, że trafiłam w dziesiątkę.

Lou Lou to dla mnie przede wszystkim puder - gęsty, aksamitny, trochę niedzisiejszy, w połączeniu z wanilią, okraszoną odrobiną cytryny i szczyptą anyżu. Czasem czuję też tę słynną, plastikową nutę, która na szczęście kompletnie mi nie przeszkadza.

Zapach bardzo trwały i intensywny. Absolutnie odkrycie mojego perfumowego życia.

Te wszystkie peany dotyczyły starej wersji. Niestety, jakiś czas temu Lou Lou przeszła reformulację i nie jest to już to samo - mam jeszcze resztki starej wersji i wyraźnie czuję różnicę.

Nowa wersja jest zdecydowanie mniej pudrowa, bardziej przypomina krem Nivea – jest też bardziej kwiatowa, mocniej wybija się anyż, za którym nie przepadam. Słynna gumowa nuta nie jest też tak wyraźna, zapach jest mniej gęsty, lżejszy, już nie tak killerowaty.

Cały czas na szczęście czuć, że to Lou Lou, ale niestety została pozbawiona pazura. Trwałość nadal niezła, choć intensywność jest taka sobie.

Na szczęście wciąż dostępne są stare miniatury i chyba czas zrobić zapas.

Nov
17
2013
EJo
EJo

O Lou Lou napisano już wiele i jakże pięknie :) Ja ze swej strony postaram się dodać własną, bardzo subiektywną opinię. Na gorąco, bo znam ją od kilku dni.

Podchodziłam do niej jak pies do jeża. Myślałam, że kupię, przetestuję, tony wanilii powalą mnie na łopatki, a flaszka powędruje w stronę innej właścicielki. Lou Lou jednak (szukam odpowiedniego słowa) kompletnie mnie uwiodła. Ma w sobie dwie z kilku cech, które najbardziej w zapachach cenię - osobowość i przestrzeń. Żaden z niej killer, pomimo mnogości bardzo intensywnych nut pozostawia miejsce na oddech i swego rodzaju zadumę. Gdyż Lou Lou słodka nie jest, przywodzi na myśl dojrzałą kobietę, która niejedno w życiu przeszła i widziała a jej dojrzałość to przede wszystkim mądrość ukryta w smutnym uśmiechu i głębokim spojrzeniu ciemnych oczu. Lou Lou jest przepiękna, dymna, nostalgiczna i tajemnicza. Prawdziwy majstersztyk, chylę czoła przed jej twórcą.

Jedyne, czego żałuję - że tak późno ją poznałam ;))

Nov
16
2013
Shirley
Shirley

Od czego by tu zacząć?
Perfumy nieprawdopodobne, niby killer, ale... to nie jest killer w stylu słonia Kenzo. Lou Lou to prawie samo ciepło, trochę takie depresyjne i uspokajające, nie pobudzające. Są też od słonia łagodniejsze.
Lou Lou pachnie plastikiem albo czymś plastikowym. To tak na otwarcie. Potem wychodzi z nigo cała zmysłowość. To jednak nie jest, moim zdaniem, taka epatująca zmysłowość w stylu laleczki z wymalowanymi na czerwono ustami w czarnej, jedwabnej haleczce. Zmysłowość Lou Lou bierze się w dużym stopniu z jej uduchowienia, i tak w tych perfumach, mimo ich ewidentnego ciężaru, czuć delikatność i słodycz.Zapach przypomina mi ciepły, ale i lekki szal, mieszanki przypraw tłuczone w moździerzu, piernik i ogromne bukiety fioletowych kwiatów, z irysem na czele.Otula, ale nie dusi. Flakon - no powiedzmy, że niespotykany, NA PIERWSZY RZUT OKA kiczowaty, ale oddaje naturę zapachu bezbłędnie.Czerwony i niebieski: zabawa w ciepło/zimno, zmysłowość i uduchowienie, uwodzenie i niedostępność. Coś niesamowitego, co może pasować do dżinsów, takich podrasowanych i noszonych z charakternymi dodatkami.
Jeszcze jedno bardzo ważne spostrzeżnie: Lou Lou to również dym, opary kadzidła, ale nie jest to dewocyjne kadzidło kościelne, ani tym bardziej upiorny dym z hinduskich, palonych w nadmiarze kadzidełek :)
Innymi słowy: ukłony dla twórcy!

Aug
21
2013
salvadora
salvadora

Gęsty, pełen przepychu, barokowy, ozdobny, taki jest Lou Lou. Ma w sobie coś tajemniczego i magicznego. Jest konkretny, powalający i miażdżacy swoją mocą, ale nie przytłaczający. Dla mnie ponadczasowy. Ubóstwiam takie zapachy, które mają w sobie tyle konkretnej treści a jednocześnie tajemnicy.

Jul
07
2013
xenia012
xenia012

Czarne kwiaty... Lou Lou to zapach z mojego dzieciństwa.Używała go moja mama.Pamiętam szafkę w której obok YSL Paris i klasycznego Chloe stały właśnie te perfumy-moja mama lubi ciężki kaliber. .Zapach jaki się z owej szafki wydobywał...moc okrutna...
I takie są właśnie Lou Lou.Mocarne,ciężkie,gęste i baaaardzo trwałe.Ostatnio zdobyłam 20 ml.dla przypomnienia,z sentymentu i muszę powiedzieć że
takich perfum już się dzisiaj nie tworzy.
Początek to ten okropny plastik,który przeistacza się w moc Tuberozy-przez duże T.Ona tu rządzi.Wyczuwam również nuty balsamiczne,żywiczne i moc kwiatów ale nie są to miłe kwiatuszki tylko kwieciska.Bardzo dobrze odzwierciedla je pudełko od tych perfum.
Po kilku godzinach zapach łagodnieje,pudrowieje,pięknieje i tak trwa i trwa ani na chwilę nie pozwala zapomnieć o sobie.
Mnie kojarzy się z filmem "Dawno temu w Ameryce",zdecydowanie to klimat tamtych lat.
Tak mogłaby pachnieć Peggy-jedna z bohaterek i właściwie mogłaby mieć na imię Lou Lou...

May
19
2013
patetico
patetico

Zacznę od tego, że do ponownego spotkania z LouLou zainspirowała mnie KasiaS, której tak bardzo tu brakuje...
I to nie za sprawą recenzji, której niestety nigdy nie czytałam, bo mnie tu jeszcze nie było (co za strata!), ale dlatego, że te perfumy są jej ulubionymi.
Pomyślałam, ze skoro tak inteligentna, wrażliwa i pięknie pisząca osoba ich używa, czas na powrót po latach do tego zapachu.
Inspiracją dla twórcy była szalona aktorka epoki jazzu Louise Brooks, zwana pieszczotliwie Lulu.
Bezkompromisowość i upór doprowadziły ją do konfliktu z bossami Paramountu, co skutkowało bojkotem i 'wylotem' z wytwórni, w której przez krótki czas miała status gwiazdy.
Ta ciekawa, błyskotliwa kobieta wylansowała kiedyś fryzurę zwaną "bobem", widoczną w reklamie LouLou.
Dla mnie ten zapach to wehikuł czasu, który przenosi w lata sprzed Wielkiego Kryzysu, lata szumnych rewii z pięknymi tancerkami i scenami, na których królowały pióra i cekiny.
Wspaniale jest spędzić czas z LouLou, to taki zapach, że zanim go rozpylę, już czuję oczekiwanie na miękki dotyk na mojej szyi, ubraniu, włosach.
Tak czule uwodzi naręczem heliotropów, mimozy, jaśminu, lilii, fiołków i irysów.
Osnuwa ciemnością zadymionej śliwki doprawionej wanilią i posypanej cynamonem.
Tak cudownie tańczy na skórze, aby nagle osiąść na niej spokojnie w ciepłej, piżmowo-sandałowo-żywicznej przystani.
Trudno wymienić wszystkie składniki, nawet wiele pominięto w opisie.
Oryginalny, zwracający uwagę, słodko-gorzki, gęsty niemal jak mleko zmieszane ze smołą, mroczny i tajemniczy, ale miękki.
Przypomina mi się slogan z reklamy kawy sprzed lat: "Niech pieści zmysły z lekką nutką dekadencji. Niech każdy łyk przynosi subtelny i pełny smak, który urzeka i zniewala.":)
To dotyczy wrażeń smakowych, ale gdyby odnieść je do zapachowych, LouLou świetnie spełnia to zadanie.
Dziwię się, że flakon jest zwykle uważany za tandetny, on doskonale do LouLou pasuje - barwione szkło opalowe i kształt odpowiadające stylistyce Art Deco, wykończenie w kolorze burgunda jak usta tancerki. Inspiracją był tu ponoć obraz Matissa, mi się kojarzy z "Lady in Green", może dlatego, że pozowała do niego pani imieniem Loulou:) choć chodzi pewnie o jakiś inny.
Pasuje mi tu też plakat rewii Ziegfeld Follies, w której tańczyła również Louise Brooks, "Second Hand Rose" z 1921 roku, ten styl i te kolory, 'dawnych wspomnień czar'...:)
Trwałość i projekcja rewelacyjna.
Polecam w wietrzne, pochmurne dni, można wtedy poczuć jak "pawie pióra gna wichura":)

Apr
22
2013
marta34
marta34

w pierwszym kontakcie , odruciło mnie na ścianę, i sprzedałam zakupiony w ciemno flakon, ale nos się wyrobił, zaczął ponawać nowe bogate kompoycje i postanowiłam do niego wrócić! I tak wpadłam, zakochałam się, piękny , gęsty inny...
Nie wiem jak wyposzczególnic nuty ja czuję jedna piękną, mocną i mega trwałą kompozycję. Piękną i otulającą...kocham je!

Nov
13
2012
zanzibar37
zanzibar37

To był mój pierwszy killer :))
Zapch baaardzo gorący,gęsty aż smołowaty.Bardzo intensywnie kwiatowy,potem przechodził w nuty orientalne,i to mocno orientalne.Wyraźnie wyczuwałam cynamon,jaśmin (taki odurzający)i ylang-ylang.Finisz sandałowo-kadzidlany,kwiaty w półodwrocie.Kobiety reagowały na niego alergicznie,mężczyznom się podobał.Pozwalał zachować dużą przestrzeń osobistą (ach,ta siła rażenia!).Od czasu do czasu wyczuwałam nutę nagrzanego na słońcu plastiku,bardzo interesującą i niespotykaną wówczas.Niesamowicie ogrzewał w mrozy,latem niestety nie nadawał się do noszenia.Bardzo mocny i chakterystyczny zapach,tylko dla odważnych i nie zrażających się opiniami otoczenia.

Nov
02
2012
awos
awos

nieprawdopodobnie zmysłowy zapach. Odstrasza i przyciąga zarazem mężczyzn niesmiałych. Kobiety w najbliższym otoczeniu twierdzą, że od tych perfum boli je głowa. Myslę, że przesadzają.
Używam ich od 18 lat - z przerwami. Przerwy miewam jedynie w stosowaniu - latem w upały ale na półce stoją zawsze. Lou lou Eau de Parfume jest stałym elementem mojej dośc duzej kolekcji. To jedne z siedmiu moich "najstarszych" perfum. Cudo.

Oct
04
2012
kpnz
kpnz

Zmysłowy, piżmowy, bardzo esencjonalny. Pod warstwą solidnego piżma, które daje efekt bardzo duszny, lekko "przykurzony", tli się piękna, pociągająca słodycz. Zapach na początku wyrazisty, spójny, intymny i erotyczny ewoluuje w jeszcze bardziej esencjonalny. Piżmo nie jest tu skwaśniałe i zwierzęce, a raczej kremowe i dość ciężkie. Gdzieś obok jest mnóstwo kwiatowości, ale spójnie zgranej z piżmem daje efekt bardzo erotyczny. Buduarowy zapach.

Aug
03
2012
marialisa
marialisa

Lou Lou teraźniejszy znacznie się różni od starszej,. oryginalnej wersji. Jest bardziej białokwiatowy, początek jest ostrzejszy, nieprzyjemny. Poza tym czuć w nim spaloną gumę. Starsza wersja jest słodsza, bardziej miękka.
Trwałośc obłędna - ponad dobę. Zapach typu "napalm o świcie" - wszystko inne przy niem umiera;)

Aug
02
2012
gardenia
gardenia

Kasiu S.Piękna recenzja,brawo.Dzięki Twojemu ciekawemu opisowi dam Lou Lou jeszcze jedną szansę,bo przy ostatnim niuchnięciu spowodowała,że chciałam natychmiast uciec z perfumerii.A w latach 80tych go prawie nie czułam(nastolatką wtedy byłam),taki jakiś słaby mi się wydawał:)))
Choć reklamę pamiętam do dziś i slogan:Lou Lou?-Oui,ce moi.Czyż to nie brzmi fantastycznie???

May
18
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

LouLou by Cacharel 3.46 out of 5 based on 161 ratings and 29 user reviews

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Cacharel LouLou, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Cacharel LouLou, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum LouLou marki Cacharel. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu LouLou marki Cacharel reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Kto lubi te perfumy, lubi także
Christian Dior Poison Slava Zaitsev Maroussia Givenchy Organza Estée Lauder Sensuous Noir Guerlain Shalimar Agent Provocateur L'Agent Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Christian Dior Dune Yves Saint Laurent Opium Cacharel Eden Cartier Le Baiser Du Dragon Calvin Klein Obsession Molinard Habanita Yves Rocher Neonatura Cocoon Laura Biagiotti Roma Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Tom Ford Black Orchid Guerlain Samsara Eau de Parfum Christian Dior Midnight Poison Chanel Coco Eau de Parfum

Popularne marki i zapachy: