Marki » A » drzewno - przyprawowe « Grupy

Visit For Men Azzaro dla mężczyzn

Visit For Men Azzaro dla mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 72
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 65 Miałem: 41 Chcę: 16

główne akordy
drzewny
świeży korzenny
balsamiczny
ciepły korzenny
dymny

Visit For Men marki Azzaro to drzewno - przyprawowe perfumy dla mężczyzn. Visit For Men został wydany w 2003 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Annick Menardo. Nutami głowy są gałka muszkatołowa, imbir, różowy pieprz, bergamotka i kardamon; nutami serca są labdanum, drzewo gwajakowe, kadzidło i cedr; nutami bazy są piżmo i ambra.

Perfume rating: 3.81 out of 5 with 72 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Gałka muszkatołowa Imbir Różowy pieprz Bergamotka Kardamon

Środkowe Nuty
Labdanum Drzewo gwajakowe Kadzidło Cedr

Dolne Nuty
Piżmo Ambra

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 6
 
duża 25
 
bardzo duża 5
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 30
 
duża 4
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Visit For Men by Azzaro.

Ten zapach przypomina mi...  
Tokyo by Kenzo
3 nie tak
Epices
1 nie tak
Intimately Beckham Men
1 nie tak
Quorum Silver
0 nie tak
Incense
0 nie tak

Advertisement

Visit For Men Recenzje Perfum

teo
teo

Na Azzaro Visit trafi prędzej czy później każdy miłośnik nut drzewnych, przyprawowych czy kadzidlanych. Jak wiele osób, zmuszony byłem nabyć go w ciemno, ponieważ obecnie prawie nie sposób go gdziekolwiek powąchać. Wykaz nut jest niezwykle obiecujący. Ileż to można się naczytać opinii na zagranicznych forach, o porównaniach do Gucci Rush, Kenzo Tokyo i jeszcze paru innych, nieprodukowanych już klasyków. Zdrowy rozsądek zachowa ten, kto do swych oczekiwań wobec tego zapachu włączy wygląd falkonu oraz markę, która zapach produkuje. Te dwie rzeczy mogą bowiem, wbrew pozorom, wiele nam o nim powiedzieć. Już śpieszę wytłumaczyć dlaczego.
Flakon zwiastuje raczej coś nowoczesnego i chłodnego. Samej marki Azzaro, mimo, iż cenię jej pachnidła, nie podejrzewałbym też o stworzenie zapachu w jakikolwiek sposób kontrowersyjnego, bardzo ciężkiego czy mrocznego. Jaki jest więc Visit?
Dominują tu nuty drzewne, głównie cedr, który wybrzmiewa od samego początku, aż do końca zapachu. Otwarcie jest pieprzne, lecz wbrew większości opinii nie jest to dla mnie pieprz bardzo ostry. Pachnie dokładnie jak czarny (!), mielony pieprz w każdej kuchni. Później ustępuje on miejsca kadzidłu, które wtóruje drewnu cedrowemu, i w ten prosty sposób zapach trwa sobie spokojnie do końca swego żywota, podszyty również gałką muszkatołową, wysładzając się z czasem zauważalnie, za co odpowiada niewątpliwie piżmo. Czego się po nim spodziewać, jeśli go nie znamy?
Jest to zapach jasny, pylisty. Cedru jest tu mnóstwo, kadzidło również można bez problemu dostrzec, lecz w mej opinii nie dominuje kompozycji aż tak bardzo jak wspomniane drewno. Śmiało można też powiedzieć, że jest to zapach utylitarny, nie będzie bowiem budził żadnych kontrowersji i możemy używać go praktycznie w każdej sytuacji. Mi osobiście kojarzy się właśnie z zapachem drewna cedrowego, świeżo po obróbce piłą tarczową, kiedy jest ono jeszcze ciepłe od tarcia.
Trwałość bardzo dobra, około 8 godzin przy przeciętnej projekcji. Godny polecenia, aczkolwiek nie można niepotrzebnie zawyżać swoich oczekiwań wobec niego.

Oct
07
2016
BlueJeans
BlueJeans

Jestem posiadacza flakonu 50ml i ciezko mi powiedziec co myslec o tym zapachu poniewaz poczatek nie jest dla mnie jakims przebojem mowa tutaj o tonie pieprzu przebijajacego sie z galka muszkatolowa i imbirem. Zdecydowanie podoba mi sie drugi plan ktory dominuje u mnie po okolo 2h - mniej pieprzowy troche bardziej kadzidlany.

Mar
20
2016
madmind
madmind

Z moim wejściem w posiadanie tych perfum wiąże się pewna historia. Od dawna były one na mojej liście "do sprawdzenia", jednak wcale nie na czołowej pozycji. Jakiś czas temu w Rossmanie była promocja na zapachy Jaguara, w tym klasycznego zielonego, na którego miałem wielką ochotę. Pewnego dnia spotkałem się z przyjacielem, piwko do piwka - idziemy na miasto. Rzuciłem hasło, by iść do Rossmana, bo chcę kupić sobie nowe perfumy. Na miejscu szok, smutek i niedowierzanie - promocja się skończyła. Mój wzrok przykuł za to Azzaro Visit w cenie poniżej 60 złotych. Piwne podochocenie zrobiło swoje, przed oczami stanęły mi porównania zapachu do Gucci PH, dobre recenzje... i zapach wylądował w koszyku nawet bez testów (nie było testera). Po powrocie do domu psik i "kurde, chyba błąd". Do moich nozdrzy doleciała nuta znana mi z Gucci Rush a kojarząca mi się z wonią wnętrza starej lodówki. W tym momencie byłbym gotów wystawić Visitowi bardzo niepochlebną opinię i szybko się go pozbyć, postanowiłem jednak dać mu szansę. I było warto!
Im dłużej obcuję z tym zapachem, coraz bardziej go lubię. Delikatne i jakby "transparentne", pieprzne otwarcie z mocną kardamonową i muszkatołową nutą stopniowo i powoli przechodzi w drzewne akcenty, robi się coraz cieplej, otulająco, lekko słodkawo. Po paru godzinach pałeczkę przejmuje bardzo wyraźne piżmo a zapach drzemie blisko skóry. Wyczuwam go bardzo długo - nawet po kilkunastu godzinach od aplikacji. Nadaje się wg. mnie do stosowania zarówno na dzień, jak i na okazje wieczorowe - przy czym osobiście częściej używam go w tym drugim przypadku. Mam z nim tylko jeden problem - nie wyczuwam/nie rozpoznaję w nim kadzidła, o którym wszyscy wspominają! Ale może po prostu muszę dać Visitowi jeszcze trochę czasu...

Feb
22
2016
KMWTW
KMWTW

Jedno z tych pachnideł, które przypadło mi do gustu od pierwszego "niuchnięcia". Skład wybitnie przyprawowy, można rzec, że wręcz kuchenny. Nawet ktoś wspomniał przy okazji recenzowania tego zapachu, że spryskany tym zapachem czuje się, jakby był w kuchni. Nic dziwnego - gałka muszkatałowa, pieprz, imbir, kardamon... Istotnie brzmi to jak półka z przyprawami. Pierwsza faza tego zapachu to porządny kuksaniec w nos za sprawą sporej ilości pieprzu. Moja ulubiona faza. Czuć też mieszankę wspomnianych wyżej, pozostałych przypraw. Jedni lepiej czują kardamon, dla innych są to ogromne ilości gałki muszkatałowej. Pojawia się również składnik, bez którego perfumy te nie miałyby racji bytu. Mowa oczywiście o kadzidle. Występuje ono tutaj w wersji niezwykle przystępnej, bez żadnych pogmatwanych, niszowych konotacji. Niezwykle przyjemne i podbite słodkim drewnem. Z biegiem czasu zapach traci na swojej sile rażenia z pierwszej fazy i stopniowo się wysładza, by w końcu przejść do metaliczno-ambrowej bazy. Jest to jeden z nielicznych zapachów, w których wyróżniam 3 różne fazy. Trwałość zadowalająca, jakieś 6-8 godzin na mojej skórze sobie siedzi. Bardzo dobra woda.

Feb
11
2016
Krzysiek Krawczyk
Krzysiek Krawczyk

Super zapach. W moim ulubionym klimacie dymno drzewno- kadzidlano- cytrusowym. Bardzo podobnie pachną Aura Jacomo (choć ma mniej kadzidła) i Herve Leger Homme z Avonu (więcej imbiru). Trwałość jest ok. Projekcja taka sobie- na początku bardzo intensywny, po pól godzinie staje się jednak blisko skórny i jego moc słabnie. Wtedy też do głosu dochodzi dymno-drzewna baza. Na pewno warto go mieć!

Dec
11
2015
Kokos ;)
Kokos ;)

Z wizytą zawitał u mnie Visit. Nie ukrywam że byłem zaintrygowany składem, i kiedy natrafiła się okazja przetestowałem. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to flakon, piękny kształt, intensywnie niebieski kolor cieczy - wygląda to na prawdę świetnie, prosto i bardzo elegancko. Wiecie co wam powiem ? Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie tego Azzaro. Niewątpliwie prym wiedzie kadzidło, w dodatku jest to jedno z najciekawszych ujęć kadzidła jakie testowałem. Kadzidło jest tutaj lekko kościelne, niczym nie osłodzone, przyjemnie liturgiczno dymne. Po chwili miesza się z, i tutaj niespodzianka, czymś na kształt drewna. Czuję tutaj aromat, starych mebli kolonialnych, doskonale pamiętam ten zapach z mojego starego domu jak byłem mały. Lubiłem tą woń, mam z nią przyjemne wspomnienia. Myślę że za ten efekt odpowiada gałka muszkatołowa z cedrem, w ujęciu mocno drzewnym, surowym. Oprócz, kadzidełka i woni mebli czuję coś na na kształt szyprowego mydełka, szorstkiego jedynie podkreślającego inne nuty. Wiem dziwne skojarzenie, ale na mojej skórze czuję taką nutę, i w dodatku bardzo mi się to podoba. Dawno nie miałem tyle obrazów i emocji podczas testowania perfum co przy tym Azzaro. Niewątpliwie na myśl przychodzi mi starszy inteligentny pan, być może naukowiec lub historyk, który wychodząc do swojego zadymionego od cygar gabinetu siada na starym drewnianym krześle, wokół niego widzę półki ze starymi tomami książek i stary rozpadający się kredens. Tak obrazowo, przedstawia mi się Visit. Porównania do Gucciego to jakieś nieporozumienie. Te kompozycje są zasadniczo inne i grają na innych akordach. GPH jest skórzany, ciepło-ambrowy, Visit, bardziej surowy nieco chłodniejszy i przyprawowy. Szkoda że Visit przegrał walkę z moją beznadziejną skóra i znikł po czterech godzinach. Polecam fanom kadzideł, szczególnie tych bardziej zamiłowanych w łagodniejszym ujęciu tego składnika.

Nov
09
2015
Kiszonyogor95
Kiszonyogor95

Azzaro Visit. Przyprawowo-kadzidlany zapach, z rodzaju tych łatwiejszych, przystępniejszych dla zwykłego śmiertelnika, nieoswojonego z prawdziwymi, niszowymi „dymkami”. I wcale nie stawia go to automatycznie na przegranej pozycji. Kompozycja to bowiem zdecydowanie warta uwagi, szczególnie w mainstreamie i to na dodatek tym „tanim”.
Otwarcie to bardzo energiczno-przyprawowa mieszanka, wkręcająca się w nasze nozdrza natychmiast po aplikacji. Ależ tu się dzieje! Bardzo dużo gryzącego pieprzu i kardamonu, którym towarzyszy połączenie imbiru i ociupinki bergamoty, przyjemnie ożywiające aromat i kontrujące pylistość przypraw. Już po chwili pojawia się nuta przewodnia tego zapachu – gałka muszkatołowa. To ona tutaj króluje, wybijając się przed wszystkie inne nuty. Nawet kadzidło trzyma się raczej na uboczu, ale na szczęście czuć je wyraźnie i pod tym względem się jakoś specjalnie nie zawiodłem. Muszę przyznać, że ta gałka jest niemal „namacalna”, wręcz kuchenna i wybrzmiewa bardzo naturalnie, jednocześnie nie męcząc i nie narzucając się przesadnie. Nie podoba mi się natomiast fakt, że Visit dość szybko zaczyna się wysładzać, staje się taki milutki, cieplutki, ale brakuje mu już tej przyprawowej energii i „jaj” z otwarcia.
Trwałość wyniosła na mnie jakieś 7h, przy dobrej projekcji przez pierwsze 2-3h. Jest ok.
Visit najlepiej sprawdza się jesienną porą – fajnie wpasowuje się wtedy w ogólną atmosferę i panującą aurę.
Osobiście trochę „nie ogarniam” tych wszystkich porównań do szanownego Gutosława Pierwszego. Z całym szacunkiem dla Azzaro, Guciowi to on do pięt nie dorasta. Poza tym, niespecjalnie widzę jakieś podobieństwa w obu kompozycjach. No jest kadzidło, fakt, tyle że to kadzidło zupełnie inne – w Visicie przyprawowe, słodkie i ciepłe, w Guciu natomiast wytrawne, drzewne i takie bardziej „prawdziwe”. Ogólny charakter tych zapachów również jest inny. Dla mnie to dwa różne światy, ale co ja tam wiem…
Generalnie postrzegam Visita jako dość ciekawe, udane ujęcie tematu przyprawowo-kadzidlanego, aczkolwiek niekoniecznie mnie ono zachwyca. Dla mnie jest zbyt słodkie i łatwe, żadnego mroku czy tajemniczości w nim nie ma. Jest raczej ciepło i przytulność z ciekawym, przyprawowym pazurkiem. Zdecydowanie warto poznać, bo pośród pozycji mainstreamowych, Azzaro w jakiś sposób się wyróżnia i na pewno nie jest oklepany. Mi niczego nie urwał, ale fajny to zapach i szkoda, że został wycofany…

Apr
01
2015
Tommy H.
Tommy H.

Testuje zacnego Visita od 3 tyg...chodzi ze mną ,wizytuje korytarze w te chłodne dni..i co iiii nie ma wybuchu, bomby ! niby wszustko pieknie smacznie męsko ale jak by rozcieńczony z wodą..4 aplikacje to za mało mało mało mi bo sam zapach kompozycja nietuzinkowa piekna złożona.
Na początku Pieprz,przyprawy ze az drapie tam i ówdzie,potem gałka ta od muszkatołowej...jest mocno i szkoda ze potem to tak szybko ustepuje za cenen wytawnego Porto..bo wtedy zapach robi sie wyczuwalny tylko blisko skóry i z kazda godzina słabie ech szkoda ;)Prawie dorównuje Londonowi od Burberry ..prawie:) tak czy inaczej osobisice szczerze polecam tak samo jak mi polecił BELOR bo to bedzie jeden z moich ulubionych zapachów.

Sep
23
2014
Marcin__
Marcin__

Visit to w moim prywatnym rankingu najlepszy męski zapach od Azzaro.
Są do perfumy przyprawowe "pełną gębą", a tak na poważnie, to drzewno-przyprawowe.
Na mojej skórze Visit to przede wszystkim gałka muszkatołowa - jak ktoś nie wie, jak pachnie ta przyprawa, niech powącha Visit. Niedawno ścierałem osobiście gałkę na tarce do sosu beszamelowego i przypomniał mi się właśnie ten zapach. Gałce towarzyszą (w kolejności od najbardziej do najmniej wyczuwalnego): pieprz, cedr i kadzidło. Prawdopodobnie jest tu także trochę piżma, ale ja mam z tym składnikiem kłopot (w Musc Ravageur Malle'a też go nie czuję....). Trwałość jest dobra, wynosi średnio 8 h na mojej skórze, z projekcją już gorzej - bo Visit raczej trzyma się blisko skóry...
Jest to moja druga recenzja tego zapachu, pierwsza była zrobiona +/- półtora roku temu. Dodam jeszcze, że na papierze ten Azzaro pachnie zupełnie inaczej - zupełnie metalicznie, a mniej drzewnie, czy też przyprawowo...

Jul
02
2014
Wilma
Wilma

Zimny i nieprzyjazny kobietom. Szukałam alternatywy dla przesłodzonych damskich perfum więc eksperymentuję z męskimi. Próbowałam kilka razy ale tego zapachu nie da się oswoić na mojej skórze.

May
09
2014
Argentum
Argentum

Z Azzaro obcuję już od dobrych kilku dni i nie mogę wyjść z podziwu nad pięknem tej kompozycji. Visit zmieszała Annick Menardo, która szturmem zdobywa moje serce - zobaczymy czym jeszcze mnie zaskoczy. W Bottled, Visit i Fuel for Life czuć ten sam, słodkawy pierwiastek. Annick jest mistrzynią wyważonej słodyczy. Jej kompozycje są słodkawe, ale nie ulepkowate. Nie przytłaczają, choć mają moc.
Visit wszedł na rynek w 2003 roku. To czas wielkiej fascynacji kadzidłem, czas w którym na półkach królował Gucci PH. Nie wiem, czemu te zapachy są ze sobą porównywane. Według mnie nie mają one żadnego wspólnego mianownika. PH to kadzidło wytrawne, tutaj mamy kadzidło półsłodkie, przyprawowe.
Visit nie pieści się z nami w otwarciu. Przyprawy dominują w początkowej fazie rozwoju zapachu. Pokłady czerwonego pieprzu i kardamonu są tak duże, że aż mnie zbiera na kichanie. Ostre przyprawy szybko zwijają manatki, ustępując imbirowi i gałce muszkatołowej, w których towarzystwie kadzidło pachnie wspaniale. Kadzidło w Visit określiłbym jako owocowo-przyprawowe, cała mieszanka sprawia wrażenie jabłkowej. Coś w deseń pieczonego jabłuszka. Cieplutkie, lekko słodkie kadzidełko. Genialne! Visit jest jedyny w swoim rodzaju - sprawdźcie go.
Małe sprostowanie (lipiec 2016): Visit nie został wycofany, jest dalej produkowany, można go śmiało nabyć za niewielkie pieniądze. W roku 2013 przez internetową sferę przeszła informacja, że Visit wyszedł z obiegu - jak widać, była ona nieprawdziwa.

Jeśli coś pachnie wspaniale, to zazwyczaj ma liche parametry. Ta reguła nie dotyczy Visita. Projekcja jest bardzo dobra, nie trzeba szorować nosem o nadgarstek, by poczuć zapach w całej okazałości. Perfumy emanują przez 4-6 godzin od aplikacji. Później projekcja stopniowo się zmniejsza, a sam zapach tli się na skórze nawet do 8 godzin. Visit jest bardzo uniwersalny. Do tańca i do różańca. Polecam nawet paniom. Dla mnie to unisex, jak podetknąłem tacie pod nos, to powiedział, że damskie. Jesienią i wiosną pachną wspaniale, jakby skrojone na tę porę roku. Zimą mogą nie wytrzymać, w lato będą podduszać.

Oct
12
2013
jacekwis
jacekwis

Pierwszy zapach Azzaro, który zakupiłem, no prawie „w ciemno”. Do zakupu zachęciły mnie tylko recenzje opisujące go jako wyjątkowo zmysłowy, kuszący oraz wybitnie uwodzicielski. Jak większość facetów zapragnąłem poflirtować z płcią przeciwną „ubrany” w ten zapach. I tu miłe zaskoczenie, bo paniom z mojego otoczenia zapach Azzaro Visit bardzo się podoba. Nawet raz otrzymałem pikantny komplement, chociaż niezupełnie mi o to chodziło :-). Moim zdaniem Azzaro Visit, to mimo wszystko niebanalna kompozycja. Od samego początku Visit jest ostry, dziki i drapieżny za sprawą pieprzu wspomaganego w mojej ocenie nutą kadzidlaną. W otwarciu odczuwam też delikatną słodycz, którą prawdopodobnie nadaje kardamon lub imbir. W tym momencie, jak dla mnie, Azzaro Visit zdecydowanie wygrywa z Carbone de Balmain, którego otwacie zmierza w zupełnie odwrotnym kierunku. Dlatego też otwarcie Azzaro Visit nie nazwałbym mrocznym, czy ciężkim, tylko bardziej zaczepnym, ot taki „bad boy”, ale nie satanista. Po takim wstępie wspomniany wcześniej „bad boy” ewoluuje w kierunku kogoś, kogo można określić mianem sympatycznego łobuza. Do głosu dochodzą nuty drzewne z pobrzmiewającym w dali piżmem co wysubtelnia kompozycje i czyni ją całkowicie znośną. Niestety taka metamorfoza wiąże się też z osłabieniem trwałości zapachu, co w moim przypadku przemawia na minus Visita. Niewątpliwym plusem Azzaro Visit jest jego projekcja. Przy całej „bezczelności” jaką ze sobą niesie, nie przytłacza obecnością i nie demoluje otoczenia. Podsumowując w mojej opinii Azzaro Visit można określić mianem temperamentu południowego Włocha. Z jedniej strony cię wkurzy, zdrugiej „osłabi”, albo odwrotnie. Paniom to się podoba, no ale natura kobiety jest niezgłębiona i niech już tak pozostanie. Lubię Azzaro Visit, jednak 30-tka na rok w okresie jesienno-zimowym w zupełności wystarczy.
W moim przypadku Visit zdecydowanie najlepiej sprawdza się w mroźne dni.

Jan
05
2013
Seth
Seth

Agresywna i wytrawna kompozycja nieodmiennie kojarząca mi się z aromatem Fernet Branca, którym luźno nawiązuje do pierwszego w portfolio marki męskiego zapachu. Jednak kiedy w przywołanym, wspomniany akord przemija i jest tylko jednym z wielu, w tym uczyniono z niego motyw przewodni. Na mojej skórze nie zauważam klasycznej ewolucji – pełna napięcia mieszanka przypraw, drzew, kadzidła i piżma sprawia, że wrażenie balansowania na granicy dekompozycji, czy wręcz destrukcji jest prominentne – z czasem jedynie, zapach traci na ostrości i lekko ociepla, udanie wtapiając się w skórę. Dość karkołomny koncept broni się poprawnym warsztatem i chociaż składniki trącą wysoce syntetycznie, może uchodzić za oryginalny a nawet pociągający w swojej surowości. Miłośnicy aury roztaczanej przez Grey Flannel, Very Irresistible czy Complex nie powinni poczuć się zawiedzeni. Z zasady nie doprowadzając się do stanu, w którymu użycie digestivo byłoby konieczne, pozostaję nieczuły na jego specyficzny urok. Nieokiełznany charakter w połączeniu z dobrą ekspozycją i niezłą trwałością mogą skłaniać bardziej bezkompromisowych miłośników do traktowania go jako zapachowej wizytówki. Odpowiedni w całym spektrum okazji, pór roku oraz wieku. W skali (1-6): za kompozycję - 3; oryginalność - 5; intensywność - 4; trwałość - 4. Ocena końcowa: 4,00.

Nov
16
2012
Roq
Roq

No i dziś przetestowałem Visit'a.
I co? I wielkie rozczarowanie. Dobrze, że nie kosztuje fortunę, bo do reszty bym osiwiał ;)
Kiepawe to niezmiernie. Nijakie i bez jaj. Bardzo lubię pieprz w zapachach, dlatego zachęcony opiniami w ciemno łyknąłem Visit. Czytam - gęsty, drapieżny i mroczny. Gęstości nie zauwazyłem, drapieżność na poziomie leśnej poziomki, a mroczność? Tylko wtedy, kiedy zamknie się oczy i pomyśli o niezapłaconych rachunkach.
Całość kompozycji jest tak anorektyczna i pozbawiona charakteru, że aż szkoda mi o tym pisać. Kadzidło???? Chyba wtedy, kiedy sobie zajaram, bo żadnego innego się nie doszukałem.
Dla porównania, w tym samym czasie, na drugą łapę zaaplikowałem sobie trywialnego, celebryckiego Beckhama Homme, który bardzo przypomina Visit, a którego bardzo lubię. No i klapa. Słynny Azzaro niestety do pięt Beckhamowych nie dorasta. Pod każdym względem przegrywa. Kompozycją, mocą i trwałością. Visit zaaplikowany o 15:30 zasnął w Panu jakieś 4 godziny temu, Beckham nadal "nadaje". Ale siara... A ja setę kupiłem. I co ja z tym zrobię? Ani wypić, ano rozdać biednym, bo wypiją i nie daj bóg, zatrują się.

Aha. a co do oceny Visit, to mam problem z wciśnięciem odpowiedniej ikonki. Mam do wyboru trzy. Kocham, lubię i nie lubię. Brakuje czwartej - "zwisa mi". Bo kochać to ja go nie pokocham, lubić też nie potrafię, a nie lubić też, bo Visit jest dla mnie, jak lekko perfumowana woda z kranu. A jak można nie lubić wody?

I nie ma co rozpaczać, że jest już nie produkowany. Takich zapachów nie ma po co żałować. Takie zapachy pakuje się do bagażnika, zawozi do lasu, przywiązuje do drzewa i ucieka... :

A jeśli ktoś sądzi, że przesadzam, polecam ten sam test porównawczy z Beckham Homme. Wtedy, sami się przekonacie, że BH pachnie tak, jak Visit bardzo by chciał, ale mu nie wyszło...

Poprawka do recenzji: (wolałbym napisać to tzw. maczkiem, ale z braku "maczka" nie widzę takiej możliwości) :)
Posypałem głowę popiołem, założyłem włosiennicę i wsparty na drewnianym kosturze z pokorą na twarzy przyszedłem dopisać, że po paru dniach używania, przyznaję, że nie taki znowu zły ten Visit. Trwałość mu dziwnie podskoczyła, a moje powonienie poprosiło mnie, żebym napisał, że czuje się z nim komfortowo.

Ale nadal uważam, że Beckham Homme jest lepszy :)

Oct
09
2012
blueberry
blueberry

Gęsty, drapieżny i mroczny dzięki solidnej porcji świdrujących w nosie przypraw: imbiru, gałki i pieprzu, oraz spowity kadzidlanym dymem i nasączony drzewnymi akordami - taki jest Visit przez kilka godzin od aplikacji. Wraz z upływem czasu ostre przyprawy tracą swą moc, zapach staje się coraz słodszy i łagodnieje za sprawą kardamonu i piżma, a kadzidło całkiem już przygasa.

Piękne, stosunkowo trwałe (trwałości Chrome Legend nie pobiły), raczej zimowe perfumy, nad którymi z powodu wycofania z produkcji można zanucić "Another One Bites The Dust"... Wielka szkoda, ale na szczęście są jeszcze dostępne w perfumeriach internetowych w dobrej cenie.

Myślę, że Azzaro Visit może spodobać się wielbiciel(k)om L'Occitane Eau de Baux oraz DSquared2 Silver Wind Wood, poszukującym orientalno-drzewno-przyprawowej kompozycji z większym "pazurem".

Jun
20
2012
belor
belor

Niektórzy porównują go do Gucci ph - niesłusznie w mojej opinii. Klimat Visita to słonawa gałka muszkatołowa, wymieszana z kadzidłem i przyprawami - przez większą część czasu. Nie muszę chyba dodawać, że pachnie to doskonale. Baza raczy nas delikatnie słodkawymi bardzo przyjemnym piżmem. Całość robi świetne, drzewno-ciemne wrażenie. Do tego doskonała projekcja i moc i bardzo dobra cena, efekt? Zapach wycofany...

Apr
06
2012

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Sponsored offers:

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Azzaro Visit For Men, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Azzaro Visit For Men, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Visit For Men marki Azzaro. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Visit For Men marki Azzaro reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Burberry London for Men Hermes Terre d'Hermes Yves Saint Laurent La Collection M7 Oud Absolu Gucci Gucci pour Homme Gucci Gucci Pour Homme II Yves Saint Laurent M7 Lalique Encre Noire Guerlain L'Instant de Guerlain pour Homme Laura Biagiotti Roma per Uomo Yves Saint Laurent Body Kouros Yves Saint Laurent Opium Pour Homme Thierry Mugler A*Men Chanel Egoiste Lalique Hommage a L'Homme Christian Dior Fahrenheit Olivier Durbano Black Tourmaline Kenzo Kenzo pour Homme Kenzo Kenzo Jungle Homme Lalique Lalique White Zirh Ikon

Advertisement

Popularne marki i zapachy: