Marki » A » orientalno - przyprawowe « Grupy

Fate for Men Amouage dla mężczyzn

Fate for Men Amouage dla mężczyzn
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 11
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 14 Miałem: 4 Chcę: 4

główne akordy
balsamiczny
świeży korzenny
ciepły korzenny
słodki
dymny
Filmy
Fate for Men Amouage dla mężczyzn Filmy
Zdjęcia
Fate for Men Amouage dla mężczyzn Zdjęcia Fate for Men Amouage dla mężczyzn Zdjęcia

Fate for Men marki Amouage to orientalno - przyprawowe perfumy dla mężczyzn. Fate for Men został wydany w 2013 roku. Nutami głowy są szafran, imbir, kmin, piołun i mandarynka; nutami serca są róża, kadzidło, olibanum, labdanum, balsam copahu i kocanka; nutami bazy są labdanum, cedr, fasolka tonka, lukrecja, piżmo i drzewo sandałowe.

Perfume rating: 3.82 out of 5 with 11 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Szafran Imbir Kmin Piołun Mandarynka

Środkowe Nuty
Róża Kadzidło Olibanum Labdanum Balsam Copahu Kocanka

Dolne Nuty
Labdanum Cedr Fasolka tonka Lukrecja Piżmo Drzewo sandałowe

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 3
 
duża 2
 
bardzo duża 0
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 4
 
duża 1
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Fate for Men by Amouage.

Ten zapach przypomina mi...  
Sables
1 nie tak
Jeux de Peau
0 nie tak

Advertisement

Fate for Men Recenzje Perfum

MrGwyn
MrGwyn

To zdecydowanie moje perfumy. Nie ma co, oryginał. Bardzo cieszy mnie to, że jest tu tak dużo moich ulubionych składników, i że są one zmieszane tak dobrze i tak odważnie, bo wiele z ingredientów wchodzących w skład Fate niejednokrotnie daje w kość wielbicielom perfum. Rozpocznę od podkreślenia, że w moim mniemaniu są to perfumy słone, słono-drzewne z dymkiem, wytrawnością i subtelnym pociągnięciem balsamiczną mieszanką piżma i żywic, których słodycz doskonale kontrastuje, ale i łączy się z wszechobecną słoną nutą.
Otwarcie rozsypuje przed sobą garście kminu rzymskiego, po których kroczy i uwalnia ich mocną, niby potowatą nutę. Nutę dość kulinarną, w stylu curry, ale bez przesady. Jest to rdzeń tego zapachu. Kuminu nie zabraknie niemal do samego końca. Tu, w otwarciu, pojawia się już szafran, który będzie muskał nozdrza i kubki smakowe goryczką swego gorzkiego smaku.
Następnie nadchodzi to, co decyduje o całkowitej indywidualności Fate. Staje się novum: solony, suszony imbir, solona i słona sama w sobie kocanka, solona lukrecja, solony sandałowiec i ołówkowy cedr. Sól, sól, sól. Powłóczysty dym krąży wokół solanki z wszystkimi nutami. Kadzidło frankońskie nadaje wraz z kocanką i kminem dość wędzarniczego aromatu, który ma przebłyski jarzynkowe.
Kopaiwa już jest, labdanum jeszcze trzyma się z daleka, ale już mruga w naszą stronę i nabiera stopniowo więcej słonych akcentów. Powyższa faza trwa około 10 minut, po czym dochodzi do załamania i spotykam się ze zmianą na słodko-lekko mydlany balsam, posolony i przydymiony. Róża w typie kremów kosmetycznych, bardzo delikatnych i wysokiej jakości, wyłania się z ukrycia i dozwala dołączyć doń piżmu, tonce (która zastępuje tu wanilię) i labdanum w śladowych ilościach. Ku zaskoczeniu pojawia się też mandarynka z nutką skórkowo-liściową (obydwa należą do niej). Róża jest coraz bardziej słodka, ma więcej białego balsamu, kmin słabnie, mandarynka bardziej daje o sobie znać. Perfumy stają się w tym momencie bardziej kobiece, o ile nie całkiem, ale wyjątkowo na tej amuałżowej róży nie będę się wyżywać, choć w innych męskich zapachach tej marki mi nie pasuje, bo powoduje, że są one zwyczajnie zniewieściałe. Tu jest to idealny kontrast do pierwszej fazy i nie ujmuje męskości.
Ostatecznie, Fate jest na wskroś udany. Nie zarzucam mu nic, jest na swój sposób idealny. Piękny i wprost do kochania. Staje się moim celem na przyszłość i mam nadzieję, że kiedyś go powitam w mojej prywatnej kolekcji.
Parametry są średnie. A co tam! Dobrze, że to piękno można uchwycić choćby na te kilka godzin.
Polecam do testów, doznania niezapomniane (potencjalnie ;) ).

Oct
10
2014
Arttemiss
Arttemiss

To se ne vrati...

Otwarcie gorzkie, ostre i ziołowe niczym pradawne krople żołądkowe, a to za sprawą bylicy piołun z kminem i szafranem. Ale szaleństwo ziołowej przyprawowości trwa tylko chwilę, nad wyraz szybko ustępując miejsca sercu zapachu. Niezwykle też spiesznie pojawia się podany w hurtowej wręcz ilości balsam copahu, wymieszany z olibanum i kadzidłem. Jest też labdanum, jest kocanka, pięknie współgrająca z wytrawnym i suchym w moim odczuciu olibanum. O dziwo, dopiero po dłuższym czasie zaczynają pojawiać się mandarynki, przełamując ową ziołowo-kadzidlaną suchość zapachu i konsekwentnie spychając go coraz bardziej w słodkawo-balsamiczne rejony. Coraz mocniej wyczuwa się labdanum, pojawia się też lukrecja i drzewo sandałowe. I robi się głęboko, gęsto i prawie smoliście, zapach oplata gęstą smugą, osiada i śpiewa jakieś mroczne inkantacje. Ma gęstość żywicy czy smoły i przestrzeń tak wielką, że całą mgławicę mógł by sobą wypełnić. Jest ciężki i mocny, ale z drugiej strony - przestrzenny, napowietrzny, suchy.

Kompozycji nie szpeci nadmiar róży - co szczerze mnie wzrusza, bo nie ma to jak spaskudzić orienta przedawkowując różę. Nie ma też grama wanilii, co wzrusza mnie jeszcze bardziej, by nie powiedzieć wręcz, że wywołuję ekstazę. Słodyczy jest więc tyle, ile być powinno by nadal było elegancko i niebanalnie.

Piękna kompozycja, jedna z moich ulubionych od Amouage. Jak dla mnie typowy unisex (przy czym damska wersja o dziwo nie podobała mi się wcale). Jest to kwintesencja zapachów, które wzbudzają mój zachwyt. Kiedy je wącham, zawsze oczyma duszy i nosa widzę Opus "Czarny" - niby nie są podobne ale mają jakiś wspólny mianownik, a Opusa darzę miłością przewielką i gdybym miała między nimi wybierać, czuła bym się jako ten osiołek, co mu w żłobie dano. I co ze smutkiem muszę stwierdzić - były to chyba ostatnie amouageowe "wypadki przy pracy": nie jestem bowiem w stanie wyzbyć się wrażenia, że Amouage wybrał jakąś dziwaczną drogę zmierzając w kierunku powiedzmy co najmniej ogólnoperfumeryjnym. Zatracił swoją wyjątkowość i od dłuższego już czasu raczy nas coraz to większymi banałami, zupełnie niewartymi swojej ceny. Opus VII, Fate - to były jak dla mnie ostatnie podrygi i echa dawnej świetności - kompozycje je poprzedzające (Beloved, Honour) też nie grzeszyły nadmiarem oryginalności - a potem, potem to już było tylko gorzej. Pozostaje mi mieć nadzieję, że zawrócą jeszcze z tej ścieżki i wrócą ich dawne, charakterne i bezkompromisowe momentami kompozycje, ale póki co pozwolę sobie zacytować Izabelę z recki Opus VIII: "Quo vadis, Amouage?"

Projekcja i trwałość - przeciętne, i pod tym względem mocno był spsuł się nam Amouage...

Oct
03
2014
amanda
amanda

W tym zapachu jest wszystko dobrze poskładane z wyjątkiem jednej nuty, która zupełnie mi "nie siedzi." Podejrzewam o to kocankę z którą dopiero drugi raz miałam do czynienia w perfumach i już ją zapamiętałam, ale niestety nie na jej korzyść .
Zakłóca mi piękny spokój i ciszę wydzielania się labdanum, olibanum, balsamu copahu , kadzidła.
Jak na mój gust pojawiły się lekkie zgrzyty na lini żywic z domieszką kocanki,chociaż muszę stwierdzić, że z czasem kocanka pochłonięta w żywiczne nuty "śpiewa tak jak i one". Nie ma tutaj oudu a jago wyczuwam.
Możliwe , że takie wrażenie oudu daje spotkanie się kilku żywic.
Uważam moim skromnym zdaniem , że to udany męski nawet bardziej uniseks zdecydowanie drzewny niż przyprawowy zapach.

Oct
29
2013
p1t2r3
p1t2r3

Jak poczytam sobie czasem jak opisują zapachy w komentarzach moi poprzednicy to przeważnie porzucam chęć napisania czegokolwiek od siebie.
Tutaj jednak coś napiszę.
Drzewo sandałowe i żywice.

Przy okazji. Na F.PL to labdanum jest dominującą nutą na F.COM gdzieś w cieniu, za to kminek niemal przytłacza a u nas snuje się gdzieś między mandarynką a imbirem.
Jak bardzo kminek jest podobny w zapachu do labdanum? A może to labdanum pachnie jak kminek?

Ciekawie się to obserwuje.

Oct
25
2013
Izabela
Izabela

Absolutne przeciwieństwo damskiej wersji.
Szczerze pisząc, po nieudanym podejściu do damskiego Fate, miałam ochotę je skreślić jako na pewno taki sam kwaśno-kadzidlano-indyjski twór.
Ale tak się nie stało, bo koleżanka poleciła mi je do testów. Powiedziała, że na Jej nos będą mi się podobać. Przy okazji dziękuję :-)
Spróbować zawsze można, pomyślałam sobie, ale nie spodziewałam się piorunującego wrażenia.
I muszę to napisać (chociaż myślałam, że nigdy tego nie zrobię) - to pierwszy Amouage, który urzekł mnie, czuję, że pasuje do mnie i dobrze się z nimi czuję.
Kadzidło, labdanum, olibanum, lukrecja, kocanka, drzewo sandałowe, balsam copahu, róża. Jaki efekt? Balsamiczne, słodkie, kremowe, piękne. Najpiękniej pokazane kadzidło z dodatkiem słodkich drzew. Przypominają mi Black Afgano.
Moim zdaniem bardziej kobiece niż wersja damska. :)
Trwałość bez zastrzeżeń.
Flakon wspaniały, przyciąga mnie z magnetyczną siłą, chociaż nigdy nie myślałam, że to męska wersja zdobędzie moje serce. :-)

Oct
08
2013
pirath
pirath

osnute na ziołach, nieco wytrawne podsumowanie i zarazem zwieńczenie pewnej stylistyki, którą Amouage raczyło nas w swoich ostatnich kompozycjach... dużo jasnego, wyrazistego i czystego kadzidła, nieco nadającego żywotności labdanum, szczypta imbiru i dominująca całość kocanka (nieśmiertelnik, ten sam co w Sables) tworzy bukiet perfum będącym zwieńczeniem serii... cichy drzewno lukrecjowy finisz zaskakuje cichym i blisko skórnym przebiegiem, czyniąc honory swoistego rapsodu żałobnego opłakującego odchodzącą, silnie ziołową stylistykę Amouage... (wreszcie) :)

Jul
22
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Sponsored offers:

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Amouage Fate for Men, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Amouage Fate for Men, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Fate for Men marki Amouage. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Fate for Men marki Amouage reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Lubin Idole Eau de Parfum Carner Barcelona Cuirs Lubin Idole Montale Full Incense Nasomatto Black Afgano Tom Ford Grey Vetiver Frapin 1270 Montale Dark Aoud Creed Virgin Island Water Tom Ford Sahara Noir Majda Bekkali Sculptures Olfactives Fusion Sacree For Him Amouage Interlude Man Tom Ford Tobacco Vanille  Montale Chocolate Greedy Amouage Amouage Epic Man Yves Saint Laurent M7 Chanel Les Exclusifs de Chanel Coromandel Thierry Mugler A*Men Michal Szulc Sale Perfume 01

Advertisement

Popularne marki i zapachy: