Marki » A » orientalno - kwiatowe « Grupy

L'Agent Agent Provocateur dla kobiet

L'Agent Agent Provocateur dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 142
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Mam: 147 Miałem: 53 Chcę: 33 Ukochany zapach: 2

główne akordy
balsamiczny
dymny
ambrowy
ciepły korzenny
piżmowy
Zdjęcia
L'Agent Agent Provocateur dla kobiet Zdjęcia

L'Agent marki Agent Provocateur to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. L'Agent został wydany w 2011 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Christian Provenzano. Nutami głowy są ylang-ylang, dzięgiel, różowy pieprz, dzięgiel i drzewo różane; nutami serca są osmantus, jaśmin, geranium, tuberoza i róża majowa; nutami bazy są piżmo, francuskie labdanum, drzewo sandałowe, paczula, ambra, kadzidło i mirra.

Perfume rating: 3.50 out of 5 with 142 votes.

Perfumowa Piramida

Górne Nuty
Ylang-ylang Dzięgiel Różowy pieprz Dzięgiel Drzewo różane

Środkowe Nuty
Osmantus Jaśmin Geranium Tuberoza Róża majowa

Dolne Nuty
Piżmo Francuskie labdanum Drzewo sandałowe Paczula Ambra Kadzidło Mirra

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 2
 
słaba 6
 
przeciętna 10
 
duża 14
 
bardzo duża 4
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 4
 
przeciętna 24
 
duża 4
 
olbrzymia 7
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about L'Agent by Agent Provocateur.

Ten zapach przypomina mi...  
Ambre Eternel
3 nie tak
Must de Cartier
1 nie tak
Secret Obsession
1 nie tak

Advertisement

L'Agent Recenzje Perfum

anne44
anne44

Mój zakup w ciemno, którego nie żałuję ani odrobinę. Miłość ogromna! Kocham te perfumy od początku do końca, dosłownie! Są szalenie eleganckie, i tak bardzo zmysłowe. Po prostu wielbię!

Jun
20
2016
Miss_Kejt
Miss_Kejt

Zacie ten tekst, który swojego czasu krążył namiętnie po fejsie: "Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam"? Mogłabym do niego dodać, że właśnie tak postrzegam siebie, kiedy czuję na sobię L'Agent... bo rzadko który zapach "budzi" we mnie aż takie poczucie własnego piękna, kiedy spoglądałam w lustro.

I wyjątkowo, choć lubię się rozpisywać w recenzjach na tym skończę. Bo w powyższym akapicie jest zawarte wszystko.

Jun
14
2016
coralin
coralin

Poważne zauroczenie. Znałam wcześniej klasycznego AP, podobał mi się, ale nie na tyle, by kupić. L'agenta kupiłam kompletnie w ciemno i wpadłam po uszy. Nawet jeśli w danym czasie używam innych perfum to lubię wieczorem zamiast testów nowych zapachów skropić nadgarstki L'agentem. To był mój główny towarzysz zapachowy od jesieni do wczesnej wiosny i wcale mi się nie znudził. Nawet wybierałam go na jakieś bardziej uroczyste wyjścia wieczorne. Zapach podoba mi się w każdej fazie. W każdej z nich znajdują się składniki, które się równoważą, nie pozwalając przebić się ani słodyczy ani ostrości.

Jun
14
2016
ciapciarapciapek
ciapciarapciapek

Jestem hardcorem i kupuję w ciemno perfumy.
Tak też ten zapach do mnie trafił.Jest promocja-bierę!

Niby ciekawe aleeee...Nie moje klimaty.Są strasznie mroczne i ciężkie.Gryzą mnie w nos.Kojarzą mi się tylko i wyłącznie z dziewczyną ubraną na czarno,lubiącą spacery pośród grobów.

Apr
15
2016
Sylwia74
Sylwia74

Cudowny zapach w taki paskudny dzień jak dzisiaj. Na dworze szaro, zimno i pada deszcz a L`Agent to jak ogrzewający balsam dla ciała. Ciepły, przyprawowy zapach, seksowny i mega kobiecy. Kupiłam w ciemno jak to mam w zwyczaju i dzięki Waszym recenzjom. Perfumy te przypominają mi moje ukochane Coco Chanel EDP. Mimo, że nuty zapachowe zupełnie inne to na mojej skórze oba zapachy pachną podobnie. W L`Agent mocno wyczuwalna mirra, kadzidło i labdanum oraz cudowna tuberoza i paczula sprawiają, że zapach jest gęsty, ciepły i otulający. Trwałość niesamowita, od rana do wieczora L`Agent nie daje o sobie zapomnieć. Flakon uroczy, granat ze skórzaną zawleczką, pięknie układa się w dłoni.

Apr
10
2016
chjena
chjena

Jako czujny myśliwy polujący na każdą przyprawową różę nie mogłam oprzeć się promocji na testery L'Agenta. Niestety, okazało się, że róży to tutaj nie ma w zasadzie w ogóle, za to amatorzy ziół, mrocznych piwnic porośniętych bluszczem i zakazanych lasów mogą się z L'Agentem bliżej zaprzyjaźnić.

Testowałam L'Agenta chyba trzy razy i za każdym wydaje mi się coraz bardziej znośny, lecz nie na tyle, by odważyć się na globalne użycie. W mojej opinii jest bardzo retro, retro w sposób duszny i gryzący, i o ile nie chapnie gdy się do niego zanadto nie zbliżamy, to podniesienie nadgarstka do nosa może skończyć się źle. A ja nie przepadam za perfumami, które trzeba oswajać i obchodzić się z nimi jak - nomen omen - z jajkiem.

Głównymi sprawcami zamieszania są tu oczywiście kadzidło i mirra, składniki bardzo przeze mnie lubiane, ale tutaj ujawniające jakąś dziwnie ciemną stronę mocy. Dodatkową robotę odwala też paczula i dwa rodzaje dzięgla. Są też minimalnie słodkie akcenty, choć generalnie L'Agent w odbiorze jest raczej gorzki.

Flakon za to świetny, pomysł z zawleczką odbezpieczającą granat uroczy i charakterystyczny. No, ale nie będzie mi dane tego granatu więcej odbezpieczyć, au revoir!

Mar
19
2016
nostalgia
nostalgia

Uwielbiam takie zapachy. Żadne tam świeżaki, kwiatki, motylki i jednorożce;) Lubię mocne klimaty balsamiczne, dymne, kadzidlane.
Upolowany w ciemno L'Agent jest zdecydowanie jednym z moich ulubieńców. To zapach, który mogę nosić zawsze - nawet w dzień, do pracy. To zapach, który nigdy mi się nie znudzi. To zapach, który działa na mnie hipnotyzująco.
Czuję w nim głównie kadzidło i mirrę. Zapach kwiatów chowa się za tą zasłoną dymną. Jego słodycz jest bardzo delikatna.
Dla mnie to zapach bardzo cielesny, zmysłowy.
Jest trwały, schowany w ciekawym flakoniku.
Jest mój:)

Feb
15
2016
Nan
Nan

Bardzo, bardzo długo szukałam zapachu typowo wieczorowego, a właściwie koncertowego. Nie prowadzę zbyt intensywnego życia nocnego typu imprezowego, za to bywam na koncertach w filharmonii i właśnie na tę okazję chciałam sobie znaleźć odpowiednie perfumy. Przez pewien czas myślałam o Arpege Lanvin, które by pasowały choćby z uwagi na muzyczne konotacje. Szukałam, szukałam i wreszcie znalazłam…Agenta. A Agent piękny jest jak mało co. Zgadzam się, że jest seksowny, niemniej w moim przekonaniu dominuje w nim nuta kontemplacyjna, stanowiąca odpowiednią oprawę dla muzycznych przeżyć. Te perfumy ułatwiają mi skupienie, a przy tym są zdecydowanie wieczorowe, w każdym razie ja tak właśnie je odbieram. Wprawiają mnie w medytacyjny, spokojny nastrój. Wyciszają myśli, spowijają obłokiem balsamicznej słodyczy. Jest w nich jakiś mrok, ale to mrok przyjazny, nic złego się w nim nie czai. Perfumy są bardzo „gładkie” nie ma w nich ostrych kantów, dramatycznych zmian akcji. Było dla mnie ważne, bym mogła je używać w każdą porę roku i tak właśnie jest – pasują mi nawet w letnie wieczory.
Agent zdobył mnie szturmem już przy pierwszym teście, a to nie zdarza się zbyt często. Od razu wiedziałam, że mam do czynienia z kompozycją zdecydowanie nietuzinkową, utkaną ze wspaniałych nut i w sposób perfekcyjny. Jest to orient zrównoważony, sensualny, a chociaż pełen typowego dla siebie przepychu, nie przeładowany. Zakładam go, jakbym zakładała wieczorową suknię z atłasu.
Nie bez znaczenia jest fakt, że zapach ma niezłą projekcję i jest naprawdę trwały – nawet na mojej suchej skórze nie wymaga poprawek.
Jestem pod wielkim wrażeniem perfum spod szyldu Agent Provocateur – wszystkie, które do tej pory poznałam są odważne, nietuzinkowe i zdecydowanie warte uwagi. I to wszystko przy wręcz śmiesznie niskich cenach.

Jan
11
2016
mala9mi
mala9mi

Mam ten zapach od marca tego roku i przyznam, że długo zwlekałam z recenzją bo po prostu nie wiem co mam napisać. Nieczęsto mi się to zdarza ale jednak przy tym zapachu pozostaję nieco bezradna, nie potrafię go specjalnie "rozbić" na pojedyncze składniki a nie napiszę, że jest piękny i seksowny bo to nic nie wnoszący banał. Ale jest piękny i seksowny co tu dużo gadać

Flakon - śmieszna bombka/granat z zawleczką i skórzanym dzyndzlem.
Trwałość i projekcja - rewelacyjne. Zapach jest wyczuwalny przez bite 10-12 godzin i ciągnie za sobą spory ogon.

Sam zapach - balsamiczno-dymno-kadzidlany. Trochę słodkawy z różanym i korzennym akcentem. Ale nie za słodki, nie za kwiatowy. Idealnie wyważony. Lista nut jest imponująca ale jak to bywa w podobnych zapachach trudno je wszystkie "wyłapać". To taki trochę oldschool w stylu Opium (nie jest dosłownie podobny/bliźniaczy ale są w podobnym stylu).

Pierwszy test to było "hmmm...no fajne" ale potem się zakochałam na amen. Idealny zapach na jesień i zimę. Świetnie pasuje do grubych swetrów, czarnych skór i rockowego stylu. Wydawać by się mogło, że to zapach elegancki, nieco retro zarezerwowany dla sukienek, szpilek i czerwonych szminek. A jednak niekoniecznie. Ja jestem typem chłopczycy w trampkach, jeansach, martensach. I ten zapach mi leży, oj leży mi jak diabli i nie czuje żadnego dysonansu pomiędzy moim wyglądem a tym zapachem. To zdecydowanie mój zapach.

Dec
08
2015
Beatafm
Beatafm

Kompozycja,którą uwielbiam nosić i cieszyć się jej zapachem ;)
Jest szyprowo słodka i bardzo aromatyczna,kadzidło i mirra, dodają orientalne sznytu. Uwielbiam i ostatnio bardzo chętnie używam na każdy dzień; )

Sep
04
2015
fiorimi
fiorimi

Nostalgiczna smuga dymnego, odurzającego zapachu utkanego z kadzidła i słodkiej mirry.
Głośne otwarcie przywodzi na myśl Opium YSL. Zapach przez pierwsze chwile jest słodko - ostry , gorzkawy i bardzo intensywny. Niepokorny, chropowaty i lekko gryzący . Niespokojnie miota się po między ciepłem a chłodem ostrością i mglistą słodyczą . Mam wrażenie że nie może się zdecydować w którym kierunku ma podążyć . Po jakimś czasie uspakaja się i układa na skórze zapachem płonącej mirry . Uwielbiam mirrę taką gorącą migoczącą , cielesną . Ta mirra pracuje , raz jest kremowa i balsamiczna za moment znów ciepła i dymna.
Na szczęście nie czuję w nim kwiatów , być może skrywają się pod delikatną słodyczą ale w takiej formie zupełnie mi nie przeszkadzają.
L Agent rozkochał mnie w sobie bez pamięci , jest niezwykle cielesny , elektryzujący i pociągający. Budzi wewnętrzną siłę i dodaje pewności siebie.
Kojarzy mi się z gorącą letnią nocą , ze spacerem pod niebem pełnym gwiazd koniecznie w długiej czarnej sukni z odsłoniętymi ramionami.
Moja nowa fascynacja .

Jul
30
2015
Roma
Roma

Widzialam te wode juz dosc dawno, pomyslalam jednak, ze zaledwie kilkuletnie perfumy sa dla mnie zbyt mlode, flakon rowniez nie zachecal mnie do kupna.
A jednak to fakt, sprawdzilam to sama, L'Agent cieszy sie zasluzona slawa.
Flakonik z bliska wyglada jakby byl metalowy - jest fajny w sumie, pomyslowy... i pasuje do zawartosci - to bomba (granat!) seksu w cielisto - rozowym kolorze przechodzacym stopniowo w grafit, role korka pelni metalowo - skorzana "zawleczka". Skore rowniez tu czuje, oprocz slawetnego kadzidla, obok uwielbianych przeze mnie labdanum i mirry... (nie ma tu miejsca na czyjekolwiek dziewictwo, hehe)

Ten zapach potrafi zaskakiwac... potrafi uwodzic. Podobno, oprócz struktury piramidalnej, kompozycja zawiera również pewien tajny skladniki - feromony... Byc moze... i olejek Davana... woda jest oleista wlasnie... i pociagajaca, ma sie ochote caly czas obwachiwac skore, miejsce, na ktore nanioslo sie miksture... Apetyczna, ciepla, tajemnicza, zmyslowa.

Dzis uzywam L'Agenta po raz pierwszy.... czuje pobudzajace, a innym razem orzezwiajace ziola i choc sa w nim znajome wonie, nie zatrzymuje sie, aby myslec, co mi przypominaja, ide dalej - jest rownie milo i choc z uplywem czasu, coraz delikatniej, to i coraz ciemniej i bardziej zmyslowo...

Wydaje mi sie, ze perfum tych moglby uzywac i mezczyzna, nie sa slodkie, choc w skladzie sa kwiaty, a bywaja slone, drzewne, dymne. Mikstura dobrze stapia sie ze skora i dziala bez najmniejszego wysilku jak afrodyzjak, wole jednak uzywac go sama - to won uwodzicielki... To zapach nocy, gdy w powietrzu zamiast tlenu jest... narkotyczna tuberoza - ja z kwiatow toleruje glownie ja...
Nosze go dzis od rana, bo po prostu kocham kadzidla wszelakie i niestraszne mi opary ciezkich, czy ciemnych perfum, a przeciwnie - w to mi graj. Woda kojarzy mi sie z arabskim pachnidlem, nieraz czuje, jakby tam byl nie tylko dym kadzidla, nie tylko drewno sandalowe i palisander, ale i oud... zas tuberoza jest tu ciezka, maslana... smaczku dodaje rozowy pieprz... Pierwsze "uderzenie" jest najsilniejsze, potem kompozycja sie uspokaja...

L'Agent jest wart grzechu, jego zapach dziala jak trza... Mam zgrabna 50 - tke - tester, ale to bez znaczenia... bo jest taki sam jak produkt.
Mialam obawy, czy ta woda mi sie spodoba, bo i firma mloda (bielizniana na dodatek) i same perfumy rowniez, ale z przyjemnoscia uzywam jej, delektujac sie calkiem fajnym, zywiczno - kadzilano - balsamicznym zapachem, b. ladnie wymieszanym ;-]
A moze i sama Vivianne Westwood maczala w tym dziele palce... kto wie... ;-]

Jul
15
2015
monika690
monika690

Zapach dziwnie znajomy. Znam te charakterystyczne nuty, tylko nie pamiętam skąd. Początek zapachu na pewno należy do Kadzidła, mirry. Na całe szczęście nie ma owoców, są za to piękne kwiaty i balsamiczne nuty. Zapach podoba mi się nawet przy tak wysokich temperaturach.

Jun
13
2015
blueberry
blueberry

Tajemniczy autor kompozycji marki, na którą prychałam dotąd z pogardą ["nie będą mi jacyś bieliźniarze perfum szyć!";)], stworzył przepiękną odę do wytrawności, goryczy i delikatnie tlącej się dymności. L'Agent to zapachowy majstersztyk, którego chyba nie powstydziliby się wielcy twórcy perfum, a ja chyba nie będę już wzdragać się przed kolejnymi testami perfum spod szyldu AP.
Wyczuwalne nuty: gorzki dzięgiel, gumowa mirra, dymne kadzidło, słonawa tuberoza (u mnie szczęśliwie róża nie wypływa), paczula, skórzane akcenty (wpleciono je nie jedynie na szyjce butelki) oraz odrobina mszystości. Ukłony dla aistionnelle - nie tylko za próbkę zacnego zapachu, który doprowadził do natychmiastowego wręcz zaopatrzenia się w osobisty "granat" i nader częstego jego odbezpieczania, ale też za poddanie w analizie kompozycji tropu wina i mchu dębowego - zaiste, jest lekko szyprowo (klimaty Hermesowych wód/eliksirów cudów?) i czuć nawet naturalny korek z dębu korkowego parujący wytrawnym, ciężkim winem. Skojarzenia te wynikają z wrażenia pewnej szorstkości i zadziorności zapachu. Ale to tylko niuans, którego doszukuję się w tej perfekcyjnie zmiksowanej, lekko gumowej kompozycji, nie dokonującej spektakularnej ewolucji na mojej skórze, za to urzekającej swą harmonijnością i głębią. Zapach bardzo otulający i balsamiczno-żywiczny, gęsty, esencjonalny i zarazem niepokojący nieoczywistą zmysłowością, pozbawioną niepotrzebnej słodyczy i kwietności. Między bajki wkładam historię o dodatku feromonów i zaśmiewam się z niej pod nosem, ale przyznaję: moje zmysły reagują na te perfumy swoistym ożywieniem i chciałabym je czuć nie tylko na sobie. Pierwsze po Rochas Femme, które oczarowały mnie podobnym wrażeniem balsamiczności i zblendowania, i choć to różne perfumy (i L'Agent nie dorasta do poziomu wtajemniczenia Femme), wpisują się w jedną grupę absolutnie wyjątkowych i szlachetnych zapachów dla agentek do zadań specjalnych, albo ich niewydarzonych 'wannabies', takich jak ja:)
Szczerze polecam L'Agent, za w sumie niewielkie L'Argent;), wszystkim szukającym odskoczni od słodyczy w damskich perfumach i zmęczonym zapachowymi "cienkuszami".
Trwałość: 8h na mojej skórze
Projekcja: 1h na odległość ramion + 4h na odległość łokcia + 2h delikatnie wzbijająca się do nozdrzy nosicielki.

Apr
02
2015
samsara
samsara

Początek nie zapowiadał się ciekawie. Jedno rozpylenie wystarczyło, bym poczuła się jakbym wkroczyła do sklepu z dywanami-znacie tę specyficzną woń, która roztacza się w tego typu miejscach...jednak nauczona doświadczeniem postanowiłam zaczekać. Już po 15 minutach zapach łagodnieje, wysładza się, napusza, lekko drapie. Ten pazur jest jednak spiłowany, kadzidlany. Nie umiem oprzeć się wrażeniu, że wyczuwam w nim cynamon i kocankę. Przez moment przywiódł mi na myśl Casmir Choparda, ale jest bardziej mroczny, dymny i odrobinkę jakby ziołowy. Ciekawie się rozwija, jest nieszablonowy. Pierwsze wrażenie nie daje jednak o sobie zapomnieć, choć z czasem ewoluowało-jak dla mnie to latający dywan: orientalny wzór i miękkość kaszmiru przesiąkniętego wonnymi olejkami -ciekawe indywiduum z tego Agenta!

Mar
27
2015
seeandsmell
seeandsmell

To zapach, na którego zakup zdecydowałam się w ciemno, po przeczytaniu gdzieś komentarza, że tak właśnie powinna pachnieć Morticia Addams. Odpakowałam psiknęłam, powąchałam… Rzeczywiście!

Mówi się, że w każdej kobiecie skrywa się madonna i ladacznica. Najprościej opisać mi L’Agent sytuując je dokładnie na miejscu przecięcia tych dwóch postaci, czyli w najbardziej intrygującym punkcie. Są uwodzicielskie, ale tajemicze. Śmiałe, ale nie wulgarne. Mroczne, ale nie niebezpieczne.

To zapach raczej dla młośniczek mocniejszych wrażeń. Dużo tu kadzidła, dużo mirry. Dużo pieprzu na kremowej bazie. Trochę białych, gorzkich kwiatów. Jest w tej całej nieprzyjaznej na pozór mieszance jednak coś ciepłego; to ambra. Gdzieniegdzie nieśmiało pokazuje płatki róża. Te perfumy są intensywne, dominujące, do tego bardzo trwałe.

Feb
14
2015
gdruzbiak
gdruzbiak

Kierując się poniższymi opiniami oraz nie ukrywam bardzo korzystną ceną, nabyłam cudną buteleczkę 50 ml. I się nie zawiodłam ;) Zapach ma moc, pierwsze uderzenie to róża z tuberozą podbite labdanum i piżmem, co nadaje trochę aptecznego charakteru. Jest ostro ale pięknie, dopiero po jakiejś godzinie zapach łagodnieje ale nie daje spokoju, bo pojawia się paczula w towarzystwie kadzidła. I tak jak nie mogę za bardzo nosić kadzideł, tak w tym zestawie chcę trwać. Kadzidło snuje się leniwie, przeplatane delikatnie z żywicą i drzewem sandałowym. Bardzo długo nie traci swej mocy, chociaż ostatnie godziny są dość bliskoskórne. Bardzo lubię klasycznego Agenta, ale L'Agent mu dorównuje. Niezwykły, nietypowy ale piękny zapach, dla naprawdę odważnych.

Dec
13
2014
justyna.neyman
justyna.neyman

Recenzję poniżej pisałam ja - znaczy justyna.neyman.
Z niewiadomego powodu mam podwójne konto, co dopiero co odkryłam...
A więc : "L'Agent jest zapachem niespotykanym na rynku NIE niszowym. Przede wszystkim - głęboki, esencjonalny, charakterystyczny, więc tym bardziej na tle różnych kompocików i infantylno - spożywczych słodyczy wypada wybitnie.
Ogólnie powiedziałabym o nim dymny, z nutą paczulowo - kwiatową (ja czuję dość wyraźnie duet tuberozy i róży). Słodko - żywiczny. Złożony, o dużej sile rażenia i doskonałej trwałości. Nie nudzi, a to dzięki przenikaniu się i dominacji coraz to różnych wątków tej zapachowej opowieści. Czasem ostrawy, drażniący, wręcz apteczny, innym razem miękko się układa.
Może być męczący (otoczenie) więc zalecam ostrożne dawkowanie.
Choć przywodzi na myśl perfumy lat 90tych, retro bym go jednak nie nazwała. Klasykiem również nie...
Wg mnie jest doskonały i piękny. Sexy? Tu się zawaham - na pewno nie wprost, musi pasować do odpowiedniej osoby, nie ozdobi każdego.
Mam i bardzo się z niego cieszę."

Dec
06
2014
Justyna Neyman
Justyna Neyman

L'Agent jest zapachem niespotykanym na rynku NIE niszowym. Przede wszystkim - głęboki, esencjonalny, charakterystyczny, więc tym bardziej na tle różnych kompocików i infantylno - spożywczych słodyczy wypada wybitnie.
Ogólnie powiedziałabym o nim dymny, z nutą paczulowo - kwiatową (ja czuję dość wyraźnie duet tuberozy i róży). Słodko - żywiczny. Złożony, o dużej sile rażenia i doskonałej trwałości. Nie nudzi, a to dzięki przenikaniu się i dominacji coraz to różnych wątków tej zapachowej opowieści. Czasem ostrawy, drażniący, wręcz apteczny, innym razem miękko się układa.
Może być męczący (otoczenie) więc zalecam ostrożne dawkowanie.
Choć przywodzi na myśl perfumy lat 90tych, retro bym go jednak nie nazwała. Klasykiem również nie...
Wg mnie jest doskonały i piękny. Sexy? Tu się zawaham - na pewno nie wprost, musi pasować do odpowiedniej osoby, nie ozdobi każdego.
Mam i bardzo się z niego cieszę.

Nov
28
2014
lady Vader
lady Vader

Sporo kwiatów – głównie tuberoza z gardenią i odrobiną róży. Kwiaty tutaj są mało słodkie, przydymione mocno kadzidłem, z wyraźnym sandałowcem w tle. W bazie natomiast wyczuwam coś w rodzaju lekko zwierzęcego oud.

Ciekawy zapach – choć wolę jednak klasycznego Agenta.

Jul
28
2014
amanda
amanda

Tak,on jest mocarzem bo ma wiele interesujacych "twarzy".
A tego właśnie wielu z nas oczekuje od perfum,złożoności i najlepiej zaskakujących zwrotów,emocji.
Bo bez emocji perfumy tak jak wszystko w życiu jest do niczego.
Jak dla mnie to wstęp należy do paczuli z żywicą.
No co jak co,ale paczulę kocham i poznam i zachwycę się.
Nie wiem,ale dalej leci jakaś lekko rozgotowana marchewa?.
Izie kojarzy sie z apteką mnie z marchewą , no i dobrze,każdy ma swoje odniesienia.
Kilka razy próbowałam go i stwierdzam,że bardzo intrygujący z kilkoma dnami,twarzami.
Jeśli ktoś lubuje się w żywicach ,paczuli,kadzidlew, ogóle w przenikliwości nut ich różnych obliczach ,to ten zapach stoi na drodze do przetestowania.
Mnie zachwycił,nie jest jakimś oszałamiającym mocarzem,ale pięknie snuje swoją opowieść na skórze,jeśli ktoś ma ochotę poczytać sobie na niej nuty.

May
13
2014
perfumeholic88
perfumeholic88

Dla mnie tu rządzi mirra i kadzidło w mocnej wersji, a czerwona róża jest w tyle. Czuję tu niewątpliwie bogactwo, ale także zmysłowość , która kojarzy mi się z oszałamiająco piękną kobietą o niepokojącej urodzie, która to przyciąga mężczyzn jak magnes, ale też sprawia, że się jej obawiają. Ta kobieta nigdy nie przegrywa i zawsze dostaje to czego chce. Nie epatuje zanadto seksualnością, choć jest świadoma swoich atutów i je podkreśla. Typowa femme fatale, która nie cofnie się przed niczym w osiągnieciu celu. Jest w niej coś złego, coś co przeraża i jednocześnie fascynuje. Taki jest ten zapach. Poprostu piękny!

Jan
27
2014
aistionnelle
aistionnelle

Roża, paczula i czerwone, wytrawne wino:)Gdzieś głęboko schowane,jakby pulsujące pod skórą piżmo. Nieuchwytne i nieoczywiste, tworzące tajemniczy nastrój wokół noszącego zapach. Ten ostatni czy częściej ostatnia powinni dbać o kondycję, ponieważ wcale nie jest łatwo unieść tę kompozycję:) Może to ona nosi nas podobnie jak czyni to wspominany kiedyś Słoń Kenzo?
L`Agent ma swoją temperaturę, wyraz, projekcję i rytm.Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, w marcowy, chłodny wieczór (wtedy po normalnej zimie wiosna następowała ..wiosną;)wówczas w kawiarni dostałam prosto z próbki w nos arcydzięglem i garścią przypraw. Bardzo intensywnych i dość szlachetnych, ale raczej trudnych do rozróżnienia.Później wyłoniła się róża wykąpana w paczuli z wytrawnym winem...A może było inaczej, może przypomniałam sobie ten zapach kiedy wylałam czerwone wino( na jasny dywan, a jakże !)
W sercu zapachu główny akcent tworzą mirra i nieco kadzidła, oba składniki dobrze "oszlifowane".Nie wyczuwam białych kwiatów, większość osób jednak wymienia gardenię/orchideę jako jeden ze składników kompozycji. Mój nos mówi, że są zamknięte w butelce- ale szczęśliwie dla mnie -znikają po aplikacji...Baza drzewna, wyczuwalny akcent mchu dębowego nadający całości zdecydowany,szyprowy charakter
L`Agent przykuwa uwagę, niesie skojarzenia z czymś głębokim, niejednoznacznym, intrygującym - tu odczucia odzwierciedlają nazwę. Z czasem łagodnieje, uspakaja się, pozostawiając na skórze wspomnienie soczystej, głębokiej róży, tej którą nazywa się `velvet rose`. Kiedy naciskam atomizer, pierwszy obraz, który widzę to wnętrze oglądane przez czerwony witraż z nasyconym, purpurowym światłem wewnątrz. Piękne, wymagające, choć potrafi zmęczyć swoją estetyką.
Trwałość zapachu kilkugodzinna, ale nie jest to killer, projekcja najpierw potężna, następnie na odległość ramion. Ciekawa butelka :szarzejący róż zmierzający ku grafitowej szarości, skórzany rzemyk zawiązany pod atomizerem.Skojarzenia, ech skojarzenia.... pozostawmy je użytkownikom;)

Jan
01
2014
Izabela
Izabela

L'Agent to perfumy, które nie jedno mają oblicze. Przynajmniej u mnie.
Początkowo ten związek był trudny, mieszanka ylang-ylang i dzięgielu. Daje zapach lekko apteczny, syrop, mikstura? W każdym razie nie jest to najfajniejszy zapach.
Ale po 15 minutach bardzo zmienia się. Testowałam go w pracy, koleżanki początkowo nie były nimi zachwycone, delikatnie pisząc. Nie chciały aplikować ich na skórę, po tym jak poczuły zapach po aplikacji.
Gdy po 15 minutach zapach zaczął się zmieniać, jedna z koleżanek powiedziała, że wspaniale się na mnie rozwinęły, że początkowe akordy nie wróżyły takiego zakończenia.
Potem L'Agent zrywają maskę i pokazują swoje prawdziwe oblicze.
To słodka mieszanka białych kwiatów, z najbardziej wyeksponowaną tuberozą. Kwiaty pokazane są w klimacie orientalnym. Doskonale wyczuwam żywiczną mirrę, słodką fasolkę tonka i piżmo, słabiej sandałowca i kadzidło.
Zapach staje się gęsty, klimatyczny i pudrowy.
Szalenie zmysłowy i elegancki.
Dodatkową przyjemnością jest podziwianie flakonu. Granat z zawleczką ze wstążeczką :) Prześliczny flakon skrywający pięknie pachnącą zawartość...

Dec
31
2014
kacper7991
kacper7991

Piękny zapach, bez zbędnych metalicznych czy detergentowych nut które często u mnie wychodzą.
Jest to zdecydowanie zapach z kategorii white floral.
Otwarcie uderza wiosennym, nieco narkotycznym aromatem kwiatów gardenii, (tylę się naszukałem zapachów z gardenią jako dominującym, składnikiem, zawsze dostawałem, że tak powiem kokosem po pysku, a tu ździwienie czuję gardenie, niewiem gdzie ci perfumiarze mają nosa bo mi gardenia kokosu wcale nie przypomina, prędzej narcyza z dużą trąbą, lilie albo tuberozę z mniejszą ilością oponowej nuty.)
Gardenia jest podkręcona odrobiną czerwonego pieprzu, który nadaję jej drapieżny sznyt, bergamotka i odrobina olibanum(kadzidła frankońskiego które dla mnie pachnie jak marchewa z maryśką w tle) Zapach naturalnie się wycisza nie staję się ostry drapiący i co najważniejsze nie wyłazi na mnie spocona ręka, metalowy łańcuch, duck do kibla i inne świństwa jak to w przypadku wielu zapachów. Zabach łagodnie uspokaja sie pojawia się charakterystyczna dla gardeni nuta zasypki dla niemowląt (ta nuta jest obecna w narcyzach też), ziemisty zadziorek daję odrobina paczuli, wetiweru i cashmeran w nie spleśniało-stęchłym wydaniu jak w niektórych zapachaw z kategorii frutichouli. W samej bazie dochodzi malutka dawka waniliny, która osładza całość, przyjemne dość naturalne piżmo (galaxolide, a może nawet exaltolide?) odrobina nie spoconego i nie detergentowego mchu dębowego i drzazgi sandałowca.
Piękny wiosenny zapach z gardenią na czelę.

Mar
10
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum Agent Provocateur L'Agent, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu Agent Provocateur L'Agent, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum L'Agent marki Agent Provocateur. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu L'Agent marki Agent Provocateur reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Advertisement

Kto lubi te perfumy, lubi także
Cacharel LouLou Christian Dior Poison Guerlain Shalimar Estée Lauder Sensuous Noir Calvin Klein Obsession John Galliano John Galliano Angel Schlesser Angel Schlesser Oriental Edition II Yves Rocher Voile d'Ambre Lolita Lempicka L de Lolita Lempicka Christian Dior Dune Lalique Perles De Lalique Cartier Le Baiser Du Dragon Oriflame M by Marcel Marongiu Givenchy Organza Slava Zaitsev Maroussia Kenzo Kenzo Jungle L'Elephant Kenzo Kenzo Amour Thierry Mugler Alien Essence Absolue Guerlain Shalimar Parfum Initial Yves Saint Laurent Opium

Advertisement

Popularne marki i zapachy: