Marki » A » kwiatowe « Grupy

Rose Rebelle A Lab on Fire dla kobiet

Rose Rebelle A Lab on Fire dla kobiet
Mam
Miałem
Chcę
Kocham
Lubię
Nie lubię
zima
wiosna
lato
jesień
dzień
wieczór
Osób głosujących: 14
kobieta 25- 25+
mężczyzna 25- 25+

Miałem: 4 Chcę: 1

główne akordy
kakaowy
różany
ciepły korzenny
słodki
kwiatowy

Rose Rebelle marki A Lab on Fire to kwiatowe perfumy dla kobiet. Rose Rebelle został wydany w 2011 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Sophia Grojsman. Perfumy zawierają takie składniki, jak róża i kakao.

Perfumowe Nuty

Róża Kakao

Wyczuwalne składniki na bazie waszych głosów

Loading...

Trwałość

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
bardzo słaba 0
 
słaba 0
 
przeciętna 3
 
duża 1
 
bardzo duża 1
 

Projekcja

przesuń suwak, aby oddać głos

Oceny użytkowników
łagodna 0
 
przeciętna 1
 
duża 3
 
olbrzymia 0
 

Więcej o perfumach po angielsku / More in English language about Rose Rebelle by A Lab on Fire.

Ten zapach przypomina mi...  
I'm
2 nie tak
Elixir Charnel Gourmand Coquin
0 nie tak

Rose Rebelle Recenzje Perfum

Harlem Nocturne
Harlem Nocturne

Nie wierzę, no nie może być. Wszyscy, ale nie Grojsman. Ta sama, która odpowiada za stworzenie takich pereł jak Tresor, Eternity, Yvresse czy White Linen, okazała się być autorką tego... ewenementu. Jeśli każdy, nawet najbardziej genialny perfumiarz musi w końcu zaliczyć wtopę, to proszę bardzo, oto jest, drożdżowy dramat w jednym akcie, który wyszedł spod ręki (nosa) Sophii.

Zanim dowiedziałam się kto jest twórcą Rose Rebelle zastanawiałam się, jaki jest sens tworzenia perfum, które pachną zaczynem drożdżowym/pleśnią/starymi, brudnymi ciuchami? Kto chce tak pachnieć? I w końcu – jak z róży i kakao ukręcić tak realistycznie paskudne drożdże? Teraz, kiedy wiem, kto je wykreował, zastanawiam się tym bardziej i nie potrafię odgadnąć co poeta miał na myśli. Może po prostu chodzi o perfumeryjny turpizm w najczystszej postaci?

Otwarcie Rose Rebelle wprost wykręca żołądek na drugą stronę – ekstrakt z zaczynu drożdżowego bezlitośnie podkręcony do potęgi n-tej. Ostry, metaliczny, a jednocześnie mdły, przytłaczający, słodki w specyficzny, organiczny, nieznośny sposób. Ewolucja tych perfum polega na łagodzeniu intensywności, a w bazie (tak, nie-szczęśliwie wytrwałam do bazy!) mogłabym nawet uznać, że pojawia coś, co przypomina cień róży oraz miałki, kakaowy proszek. Problem tkwi w tym, że jedno i drugie nadal jest podszyte odpychającą, drożdżową awangardą, udekorowane fantazyjnym, pleśniowym nalotem i choć znikają ostre, metaliczne nuty, to pozostaje słodycz toczona zepsuciem, fermentacją, sromotną klęską.

Gourmand? Owszem - jeśli ktoś uwielbia wcinać surowe drożdże. Rebelle? Tak – Leaven Rebelle. Rose? Nie. To zdecydowanie najgorsza róża, jaką dotychczas poznałam. Najgorsze kakao. Najstraszniejsze, obok legendarnych Secretions Magnifiques, perfumy, z jakimi dotychczas miałam do czynienia. Mimo wszystko polecam testy – odkryjcie na własnej skórze mroczne, fermentujące arkana świata perfumeryjnego, które na długo zapadną w waszej pamięci, od czasu do czasu odbijając się drożdżową czkawką.

Apr
08
2016
MrGwyn
MrGwyn

Primaaprilisowa niespodzianka, po której odpakowaniu można zareagować tylko: WOW! , albo: WTF?!
Ja zareagowałem inaczej, bo od pewnego czasu krążyły po forum obiegowe legendy o tym Różanym Buncie i przygotowałem się na apokaliptyczne klimaty, ale...
Zawiodłem się właśnie brakiem apokalipsy, grzybów atomowych, mutantów, choroby popromiennej i zombie. Wiem tylko, że mam zacier. Zacier na drożdżowiec wg przepisu punkowej babci w typie Mazurówny. Drożdże, napój energetyczny, płatki róż, landrynki, oranżada. Kakao dopiero po pewnym czasie.
Sztuczna, biała masa; masa lekka, specyficzna, owocowo-cukierkowa (landryny) i po prostu porąbana. To za bardzo nie są perfumy, przynajmniej nie w moim mniemaniu. Bardziej kolejny obraz Dubuffeta. Nie ma to urody żadnej, ale przesłanie jakieś i owszem, tylko o czym myślała ich autorka, gdy je tworzyła? Wieczna zagwozdka jak dla mnie.
Zajadle niszowe. Jedno się da o nich jeszcze powiedzieć: perfumy te same w sobie są celebrytą; są jak maksyma: "Nie ważne co mówią, byle, by mówili.", a jak widać po nas, już wielokrotnie powstawały na temat RR anegdoty, historyjki i inne, wraz z dużą ilością recenzji po przelotnym, wysokim zainteresowaniem ludu, po "skandalu" jaki wywołały na początku drogi Rudolfa. ;)
Testy wskazane dla poszukiwaczy perfum skrajnych.

Jun
25
2014
Piotrek007
Piotrek007

Ha ! Mając Rudolfa po prostu trzeba skomentować ten projekt !

Czytając poniższe opinię zauważam coś niesamowitego. Każdy z testowanych czuł zupełnie co innego ! Gdzieś nawet widziałem opinię jakoby Rose Rebelle pachniały muchozolem, co nie jest tak dalekie od prawdy jeśli oceniamy całokształt tego specyfiku. Nawet ja mogę poczuć się wyróżniony, ponieważ odbieram ten zapach całkiem inaczej.

Wiedząc co mnie czeka przybrałem specjalną taktykę. Oczywiste jest, że połączenie tych właśnie dwóch nut nie przyniesie nic dobrego. Zabrałem się zatem za powolne wyłapywanie oddzielnie róży, oddzielnie kakaa i okazało się, że nie jest tak źle !

Jeśli chodzi o kakao, oceniłbym je na 4+/6 !! Szok prawda ? Jednak muszę zaznaczyć, iż w pracy szef baaaardzo często robi sobie gorące kakao składające się z: mleka, czekolady, kawy, kawy inki i na końcu kakao posłodzone delikatnie miodem. Właśnie taki rodzaj tutaj wyczuwam, podgrzanego kakaa z dużą ilością mleka i dodatkami. Jest nawet przyjemnie !!

Róża to niestety inna bajka. Po 1 wpycha się na początek jak zazdrosny kot który chce zwrócić na siebie uwagę podczas gdy my głaszczemy psa. Po prostu ociera się i ociera, a jak przeganiamy to po kilku sekundach wraca. Taka właśnie jest tutaj róża, no po prostu upierdliwa ! Kakao nie miało zostać odkryte i starała się z całych sił aby mi to uniemożliwić, na szczęście się jej nie udało. Ona sama jest dziwna, ziemista, wilgotna albo już zaczynająca umierać. Nie miałaby szans zadowolić nawet jako solistka, gdyż róże powinny tańczyć i pobudzać swoją świeżością ! Takie róże właśnie lubimy ! Ta niestety zasługuje najwyżej na 2/6 i to z przymrużeniem oka.

Jako Duet wypadają źle ! Nigdy bym Rebelle nie polecił człowiekowi, nawet wróg powinien się trzymać od tego z daleka. Reszta hejting'u - patrz poniżej.

Mar
18
2014
patetico
patetico

Przetestowawszy na pięciu osobach (oj biedne, biedne to ludki:) mogę już coś skrobnąć z czystym sumieniem.
Rose Rebelle to na pewno zapach zdumiewający, sama nie wiem do czego może służyć...jaki był zamysł jego twórcy.
Różne myśli mi się cisną, na pewno nadbużańskie noce w wiejskiej chałupie, gdzie nie sposób było spać, bo poduszka była tak wielka, że mogłam tylko siedzieć, a dziwny, drożdżowy zapach spowijał wszystkie pomieszczenia, jakby był nieodłączną częścią tego domostwa...
Ale przede wszystkim, nie wiem czemu, od razu przypomniał mi się kadr z filmu "Miś".
"Panowie pozwolą, moja żona ZOOOFIA", kto widział, wie o co chodzi:)
Wąchając nadgarstek (na test globalny mam jednak za mało odwagi) czuję mieszankę czegoś w rodzaju młodego wina domowej roboty, które nie przerobiło jeszcze drożdży, pierogów z płuckami (bywają amatorzy takich specjałów) i solidnej dawki róży czarnomorskiej bazarowego pochodzenia.
Sądząc po opiniach tutaj, jak i moim skatowanym testami otoczeniu, trudno będzie znaleźć osobę, na której Rose Rebelle pachnie inaczej.
To trochę jak szukanie igły w stogu siana.
Chyba, że się mylę, może znajdzie się jakiś rodzynek w tym cieście?;)
Podobieństwa do innych znanych mi perfum nie znajduję, ale potwierdzam opinie o zapachu zacieru/zaczynu:)
Kategoria? Nie wiem, jakby kwiatowo-gourmand.
Trwałość i projekcja, no niestety całkiem niezłe.
Polecam lubiącym olfaktoryczne niespodzianki:)

Mar
03
2014
czerwiec
czerwiec

Zgadzam się - słowo "masakra" samo się ciśnie.

Rose Rebelle pachnie jak płatki zerwane z całego krzaka pnącej róży, długie godziny wytrwale gniecione butem. Część z nich już wyschła i się kruszy, sporo zwiędłych i pogniecionych leży na spodzie. Straciły kolor, wyglądają jak szarobrązowe szmatki, jest w tym też nuta gumowej podeszwy.

Na wstępie jeszcze przebijało gorzkie i niejadalne kakao, po kilku minutach trzeba się go domyślać.

Podsumowując - raczej nie chcecie tak pachnieć.

Feb
11
2014
Arttemiss
Arttemiss

Jak można było! Jak można było tak bez litości zmasakrować miazgę kakaowca i różę! To powinno być karalne i ścigane z mocy ustawy! Czarna gorzka czekolada, taka około 80% z dodatkiem chili obsmarowana marmoladą różaną (marmoladą nie konfiturami, a już z pewnością nie tymi z róży cukrowej!), tanią, ze sporym dodatkiem zagęstnika w postaci musu jabłkowego, dla niepoznaki zaprawionego konkretną ilością różanej substancji zapachowej o tajemniczo wyglądającym kodzie. Niestety na tym nie koniec, powyższe ingrediencje zatopiono bowiem w plastiku i dodatkowo zabezpieczono folią... Koszmar, koszmar i dramat. W dodatku mam wrażenie, że skóra na którą zaaplikowałam perfumy zrobiła się jakaś spocona i brudna. Gdyby w tym zapachu tkwił koncept, figiel jakiś, "puszczenie oka" do odbiorcy tak, jak u Demeter - zrozumiała bym i doceniła - ale na cały panteon bóstw wszelakich to nawet sztuka nie jest, a co dopiero (zapachowa) sztuka konceptualna!

Zapoznać się z zapachem warto - zawsze warto, ponieważ trzeba poznawać te bardzo dobre kompozycje i te nad wyraz kiepskie chociażby po to, aby nauczyć się pomiędzy nimi poruszać, natomiast wszelkie zakupy w ciemno zadecydowanie bym odradzała. I tak jak po cichu zastanawiałam się nad ściągnięciem "Liquidnight" od A Lab on Fire, tak teraz wiem, że aniołowie trafionych zakupów mieli nade mną pieczę i nie bez powodu flakoniczek Rose Rebelle zbłądził był na chwilę pod mój skromny dach.

Trwałość: zawzięta i zajadła, prysznic nic nie wskóra; przed testami sugeruję zatem zaopatrzyć się w drobnoziarnisty papier ścierny, a jeszcze lepiej w kamienie szlifierskie. Dyfuzja równie powalająca.

Jan
17
2014
Izabela
Izabela

Zapach z tytułu skromnej ilości składników (raptem dwóch) nie może ewoluować. Jest linearny i nie zmienia się.
Moim zdaniem to dosyć syntetyczny zapach. Nie ma nic wspólnego z kubeczkiem kakao, ani ze słodką różą. Ich zapach przypomina mi aromat zaczynu na ciasto, chociaż spotkałam się też z opinią koleżanek, że to zapach zacieru. :D
Opakowanie niesamowite, i ta plastikowa torebka ze strunowym zamknięciem zamiast kartonika.
Zapach to nisza pełną gębą :)

Dec
09
2013

Dodaj własną recenzję

Zostań członkiem naszej społeczności miłośników perfum, a będziesz mógł dodawać własne recenzje.

Rose Rebelle by A Lab on Fire 1.23 out of 5 based on 14 ratings and 7 user reviews

Ta strona zawiera informacje, recenzje, nuty perfumowe, zdjęcia, reklamy, plakaty i filmy dotyczące perfum A Lab on Fire Rose Rebelle, ale nie gwarantujemy poprawności wszystkich danych. Jeśli posiadasz więcej informacji o zapachu A Lab on Fire Rose Rebelle, możesz o nich nadmienić w recenzji perfum. Fragrantica posiada unikalny system klasyfikowania perfum Rose Rebelle marki A Lab on Fire. Możesz kliknąć na właściwą cechę pod głównym obrazkiem, określającą dany zapach. Dodatkowo znajdziesz odnośniki do stron zewnętrznych / sklepów online, ale Fragrantica nie posiada wpływu na ich zawartość. Nie ponosimy odpowiedzialności za to, co znajdziesz pod tymi linkami, ani za konsekwencje ich odwiedzin. Recenzje użytkowników zapachu Rose Rebelle marki A Lab on Fire reprezentują punkt widzenia poszczególnych osób, a nie opinie redakcji portalu Fragrantica.

Inne z grupy kwiatowe
Lush Orange Blossom Frederic Malle Carnal Flower Jardin de France Rose Caron French Cancan L`Artisan Parfumeur Tubereuse Jean-Louis Scherrer Nuits de Scherrer Jessica McClintock Jessica McClintock Renee Jasmine Acca Kappa Glicine Memo Sundance L`Occitane en Provence Notre Flore Jasmin Nina Ricci L`Air du Temps Noel

Popularne marki i zapachy: